ARCHIWUM 12

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

2007.09.05 | Na biłgorajską nutę

Łada Biłgoraj - Resovia Rzeszów 5:1 (2:0)
Farotimi 18', Białek 44' 89', Skrzypek 73' (k), Muszyński 83' - Walaszczyk 79' (k)

Łada: Bihun, Skrzypek,Grzegorczyk, Sawczuk,Bartecki,Farotimi, Sadowski (84' Kukiełka), Chomicz, Fulara (70' Muszyński), Zarczuk (88' Popajewski),Białek (88' Pietak)
Resovia: Król, Pydych (46' Mita)Kozubek, Bogacz, Polak, Jakubowski (46' Grabowski),Domoń, Zieliński (46' Bąk), Walaszczyk, Biliński, Hajduk
Sędzia: Tomasz Marynowski z Ostrowca Świętokrzyskiego


Piłkarze Łady już po pierwszej połowie prowadzili z Resovią 2:0. W 18. minucie Damian Farotimi wykorzystał dośrodkowanie Ernesta Chomicza i - nieupilnowany przez Damiana Polaka - skierował piłkę w krótki róg bramki rzeszowian. Była to niemalże dokładna kopia akcji z początku meczu, jednak wtedy główkował Wojciech Białek, a piłkę złapał Tomasz Król, który w tym meczu zastąpił w bramce Resovii Marcina Pietrykę. - Chciałem dać szansę Tomkowi - tłumaczył po meczu Maciej Huzarski, trener rzeszowian.
Tuż przed końcem pierwszej połowy Białek miał kolejną doskonałą okazję, ale po błędzie Michała Bogacza napastnik Łady fatalnie skiksował. Jednak chwilę później mógł się cieszyć ze zdobycia gola. Tym razem poślizgnął się Witold Jakubowski, a Białek strzałem z 10 metrów pod poprzeczkę nie dał szans Królowi. Resovia w pierwszej połowie oddała tylko jeden strzał, ale uderzenie Jakubowskiego z 18 metrów obronił Marek Bihun.
W przerwie Huzarski dokonał trzech zmian, co przyniosło efekt w postaci lepszej gry Resovii. Jednak pojedynek stał się też bardziej nerwowy, w czym duża zasługa sędziego, który nie panował nad wydarzeniami na boisku. Już chwilę po wznowieniu gry Patryk Grzegorczyk sfaulował wychodzącego sam na sam Sebastiana Hajduka, za co otrzymał tylko żółtą kartkę. Rzeszowianie mieli kolejne dobre okazje, ale brakowało skuteczności, natomiast gospodarze groźnie kontratakowali.
W 73. minucie Wiesław Kozubek za lekko podawał do Króla. Piłkę przejął Białek, którego obrońca Resovii powalił w polu karnym na murawę. Król obronił strzał z 11 metrów w wykonaniu Sebastiana Skrzypka, ale sędzia... nakazał powtórkę, którą tym razem obrońca Łady zamienił na gola. Sześć minut później arbiter podyktował niesłuszną jedenastkę dla Resovii, którą na honorowe trafienie zamienił Kamil Walaszczyk. W końcówce meczu najpierw fatalny błąd Damiana Polaka wykorzystał Radosław Muszyński, a wynik meczu ustalił Białek, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Królowi.

GW

2007.09.01 | Pierwsze zwycięstwo Resovii

Resovia Rzeszów - Avia Świdnik 3:2 (1:0)
Hajduk 12', Jakubowski 71', Biliński 86'- Pranagal 61' 70'

Resovia: Pietryka, Pydych, Kozubek, Bogacz,Polak, Jakubowski, A. Zieliński (68' Grabowski), Domoń (75' Bąk), Walaszczyk, Przybyła (65' Biliński),Hajduk (89' Oślizło)
Avia: Mazur, Cyranowski (46' Rusiecki),Maciejewski, Paździor (88' Boniaszczuk), Kubiak,  Kleszcz, K. Zieliński, Bugała (59' Chmielnicki), Gralewski,  Pranagal, Tomczuk
Sędziował: Artur Lewandowski z Krakowa



                                                               foto: Dziennik Polski

Pięć kolejek przyszło czekać rzeszowskim kibicom na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo Resovii. Nastąpiło ono w bardzo ważnym momencie, albowiem przegrana w obliczu bardzo trudnych konfrontacji z Górnikiem Łęczna oraz Ładą Biłgoraj postawiłaby gospodarzy w arcytrudnym położeniu. W tym meczu Resovia pokazała swój charakter i najważniejsze, że potrafiła się podnieść z desek, kiedy przegrywając 1-2 zdołała odrobić straty. Ba, była nawet szansa na jeszcze bardziej efektowne zwycięstwo. Przed meczem nie brakowało opinii, że w przypadku oddania punktów rywalowi, z posadą trenera może pożegnać się Maciej Huzarski, chociaż w trakcie pomeczowej konferencji rzeszowski szkoleniowiec zaprzeczał tego typu doniesieniom. Faktem jest, że poczynione przez niego zmiany okazały się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. I to w sporej mierze dzięki nim Resovia mogła cieszyć się z wygranej. Podczas odprawy Maciej Huzarski uczulał swoich podopiecznych, aby grali szybko, agresywnie, a nade wszystko nie faulowali rywala w obrębie pola karnego. - Moja obrona to piłkarze, którzy grali w czwartej lidze i żaden z nich nie występował wcześniej w trzeciej. Musiałem więc zwrócić uwagę na to, aby nie popełniali błędów. Zestawienie defensywy jest eksperymentalne. Ci chłopcy dopiero uczą się gry, cwaniactwa i obycia, a na to potrzeba czasu. A ponieważ kadra jest jaka jest, więc zostali od razu rzuceni na głębokie wody - mówił później trener Resovii. Pierwsze dwadzieścia minut zdecydowanie należał do gospodarzy. Grali tak jak wymagał tego od nich szkoleniowiec i już po 12 minutach za sprawą Hajduka objęli prowadzenie. Szkoda, że nie poszli za ciosem. W 34 min ten sam piłkarz mógł podwyższyć na 2-0, ale zamiast spokojnie przenieść piłkę nad leżącym już bramkarzem, trafił prosto w niego. Wydawało się, że w drugiej części Resovia nadal będzie przeważać, tymczasem młodzi gracze beniaminka zupełnie oddali inicjatywę rywalowi i na efekty nie przyszło długo czekać. Doświadczony Paweł Pranagal zaliczył dwa trafienia i było już bardzo nieciekawie. Praktycznie do 70 min defensywa Resovii popełniała seryjne błędy i jakby nie wyciągając wniosków z tego, co uczynił wspomniany Pranagal, nadal pozostawiła mu sporo swobody. Na całe szczęście również i tego typu rutyniarzom przytrafiają się kiksy w czystych pozycji strzeleckich. A te, jak głosi stare przysłowie piłkarskie, mszczą się podwójnie. Kiedy na placu gry pojawił się nestor "pasiaków" Maciej Biliński, gra Resovii momentalnie nabrała rumieńców. Przede wszystkim pod bramką Mazura zaczynało dochodzić do gorących spięć. W tym miejscu należałoby zadać sobie pytanie, jak to jest możliwe, że piłkarz, który jeszcze w piątek nie trenował na pełnych obrotach, był jedną z najjaśniejszych postaci swojej drużyny. Wystąpił na własną odpowiedzialność, albowiem kontuzja mięśnia brzucha nie należy do przyjemnych. Ba, wyjątkowo uciążliwych i bolesnych, a jej ewentualne odnowienie się mogłoby pokrzyżować plany taktyczne trenerowi Huzarskiemu. Na szczęście skończyło się szczęśliwie, a popularny "Bilu" pociągnął za sobą resztę drużyny. - Ani na moment nie wątpiliśmy w to, że odrobimy straty - powiedział po meczu strzelec zwycięskiej bramki.
Działacze sekcji piłki nożnej czynią starania, aby nadać tytuły honorowych obywateli miasta byłym piłkarzom (reprezentantom Polski) - Marianowi Łączowi (już nie żyje) i Tadeuszowi Hogendorfowi, który do dziś odwiedza stadion Resovii.

Dziennik Polski

Jak padły gole
1-0 Rzut rożny wykonywał Jakubowski; piłkę na 7. metrze przejął Hajduk i strzałem głową w długi róg nie dał szans Mazurowi.
1-1 Z rzutu rożnego dośrodkował Kubiak, piłkę na głowę przejął Pranagal i zaskoczył Pietrykę.
1-2 Zagranie Kubiaka po ziemi wzdłuż linii bramkowej przepuściło trzech obrońców Resovii, a formalności dopełnił Pranagal.
2-2 Biliński dograł w tempo piłkę do Jakubowskiego, a ten strzałem pod poprzeczkę z 10 metrów doprowadził do remisu.
2-3 Jakubowski podał do Hajduka, ten podciągnął lewą stroną i kiedy goście szykowali się na jego strzał, ten oddał futbolówkę asystującemu Bilińskiemu, który trafił już do pustej bramki

Dziennik Polski

2007.08.25 | Punkt w Małogoszczy

Wierna Małogoszcz - Resovia Rzeszów 0:0

Wierna: Wróblewski,Bętkowski, Gołąbek,Bień, Piotrowski, Piwowarczyk (86' Stanek), Grzyb,Lniany,Kita (70'Kowalski), Paździor (16' Trybek), Kubicki (77' Hajduk)
Resovia: Pietryka, Pydych, M. Bogacz,Kozubek, Polak, Grabowski (62' Jakubowski), Zieliński, Domoń (76' Rajzer), Walaszczyk, Przybyła, S. Hajduk (82' Bąk)
Sędzia: Witold Romanowski z Wadowic.

Rzeszowianie zaprezentowali się dojrzalej od gospodarzy i pewnie gdyby nie kontuzje napastników Macieja Bilińskiego i Piotra Mazurkiewicza, cieszyliby się z pierwszego kompletu punktów. Brak "strzelb" był bowiem bardzo widoczny.
Wierna w każdym z dotychczasowych spotkań bramki zdobywała, ale w sobotę nie była w stanie znaleźć sposobu na defensywę beniaminka, w której pojawił się wicemistrz Polski juniorów ze Stalą Mielec Rafał Pydych. - Musieliśmy coś zmienić w składzie. Rafał zagrał dobrze, tak jak cała formacja. Tradycyjnie kotłowało się jedynie, gdy gospodarze bili rzuty wolne i rożne - opowiadał szkoleniowiec "pasiaków" Maciej Huzarski. W 58 minucie po dośrodkowaniu z kornera, głową uderzał Marek Gołąbek, ale bramkarz Resovii zachował odpowiednią czujność. Marcin Pietryka popracował też na początku spotkania, kiedy zatrzymał uderzenia Tomasza Paździora i Łukasza Piwowarczyka.
Od pierwszej minuty zagrał pomocnik Resovii Szymon Grabowski, natomiast Sławomir Przybyła wspierał w ataku Sebastiana Hajduka. Przybyła ruchliwy był jak zawsze, ale w jego poczynaniach wreszcie zagościła rozwaga. Miejscowym dawał się też we znaki najbardziej doświadczony na boisku Artur Zieliński.
Piłkarze Wiernej chyba nie spodziewali się, iż trafią na rywala, który mimo kłopotów kadrowych i kiepskiego startu będzie grał tak otwarty futbol. - To nie do końca tak. Spodziewaliśmy się ciężkiego boju, bo przecież Resovia miała wystarczająco dużo motywacji - tłumaczył szkoleniowiec Wiernej Cezary Ruszkowski - Mieliśmy swoje sytuacje, ale jeśli się ich nie wykorzystuje, to trzeba umieć zremisować. Bohaterem połowy Rzeszowa mógł zostać Łukasz Bąk, ale tuż po tym jak wszedł na murawę, "główkował" nad bramką gospodarzy.

Dziennik Polski

2007.08.19 | Zmiana na stanowisku prezesa Sekcji Piłki Nożnej

Sławomir Gąsior (foto) został nowym prezesem sekcji piłki nożnej Resovii Rzeszów. Nowy prezes na co dzień związany z PZU, w rzeszowskim klubie działa już od dłuższego czasu, a ostatnio pełnił w nim funkcję wiceprezesa klubu. Na fotelu prezesa sekcji zastąpił Pawła Kalitę, który złożył rezygnację. - Złożyłem rezygnację na ręce zarządu i została ona przyjęta. W klubie zostaję nadal jako członek sekcji - mówił dotychczasowy prezes, Paweł Kalita. - Tę decyzję podjąłem wcześniej i nie miały na to wpływu wyniki zespołu - dodał. Paweł Kalita podziękował za pośrednictwem forum internetowego wszystkim resoviakom za dwa lata współpracy w Resovii. Dziękujemy również i my.

   resoviacy.pl

2007.08.18 | Kontuzja Bilińskiego

Resovia Rzeszów - Górnik Wieliczka 0:1 (0:1)
 
41' Lipecki

Resovia: Pietryka, Bogacz, Kozubek, Rajzer ('75 Bąk), Polak, Przybyła ('63 Oślizło), Domoń ('60 Jakubowski), Zieliński, Walaszczyk,  Hajduk, Biliński ('15 Grabowski)
Górnik: Paluch, Powroźnik, Górski, Piszczek
, Malik ('46 Miękina), Gruszka ('79 Wojcieszyński), Nowak, Musiał, Lipecki, Skiba ('46 Pawłowicz), Imiołek ('70 Sendorek)
Sędzia: Michał Zając (Katowice)
 


                                                foto: Dziennik Polski

Resovia i Górnik sezon rozpoczęły w taki sam sposób: od remisu i porażki. Dlatego przed meczem z ust trenerów najczęsciej padało słowo "przełamanie". Jednym i drugim zwycięstwo potrzebne było do odzyskania równowagi i wiary we własne możliwości. Po 90 minutach okazało się, że na właściwą drogę wkracza Górnik. Tak przynajmniej utrzymywał jego opiekun Robert Kasperczyk. - To był mecz, na który czekaliśmy. Teraz może być już tylko lepiej - cieszył się. Trzy lata temu Kasperczyk przyjechał na stadion przy ul. Wyspiańskiego z Hutnikiem i przegrał 0-3. W lipcu Resovia pokonała kończącego zgrupowanie Górnika również 3-0, lecz w sobotę nie była w stanie strzelić choćby jednego gola. Sytuacje miała na początku meczu, za sprawa Artura Zielińskiego, który w niekonwencjonalny sposób zagrywał z rzutów wolnych i podawał z głębi pola. Co z tego jednak, skoro Wiesław Kozubek    nie sięgnął piłki, a przy próbie Damiana Polaka klasę pokazał Łukasz Paluch. W 6 min powinno być 1-0, lecz doświadczony Maciej Biliński stracił głowę i zbyt pochopnie zdecydował się lobować bramkarza. Paluch jeszcze tylko raz, na początku II połowy, przy uderzeniu Szymona Grabowskiego musiał się wykazać umiejętnościami. Czy spotkanie z Resovią utoruje mu drogę do bramki Górnika? - Jesteśmy w sytuacji komfortowej, bo posiadamy dwóch równorzędnych bramkarzy - odpowiadał dyplomatycznie trener Kasperczyk. - Waldek Sotnicki z Avią i Ładą nie grał źle, ale czasem trzeba dokonać roszad. To była zmiana psychologiczna - dodał. Zmian było zresztą więcej. W Resovii miejsce kontuzjowanego kapitana Jarosława Mity zajął Rafał Rajzer. Mita grał na boku obrony, Rajzera trener Maciej Huzarski ustawił na środku i nie był to chyba dobry pomysł. Sebastianowi Hajdukowi w ataku partnerował Biliński, ale tylko przez kwadrans, bo nabawił się przykrej kontuzji. Z kolei w ekipie Górnika, pod nieobecność Mateusza Kędziora, parę stoperów tworzyli Łukasz Górski i Bartłomiej Piszczek.
Mecz rozczarował. Przeprowadzenie akcji złożonej z kilku celnych podań dla rzeszowian jest wciąż nieosiągalne. Niepokoi postawa pomocników, zwłaszcza Konrada Domonia, który w spotkaniu z Górnikiem okazał się całkowicie bezproduktywny. Natomiast absencja Piotra Mazurkiewicza i Bilińskiego powoduje, ze beniaminek w przodzie zupełnie nie ma kim straszyć. Sławomir Przybyła najchętniej kiwałby się jak na podwórku, Hajdukowi trzeba dograć piłkę "na nos", bo sam nie jest w stanie niczego skonstruować a Łukasz Bąk dobry jest na czwartą ligę. Jeśli druga linia Resovii w porę się nie obudzi, drużyna może mieć kłopot ze zdobywaniem goli. Na tle walczących z własnymi słabościami gospodarzy, Górnik prezentował się dużo dojrzalej. Ale jego skuteczność wołała o pomstę. Z kilku metrów w bramkę nie trafiali Górski, Piotr Gruszka i Marcin Imiołek. Za to akcja, po której padł gol, była przedniej urody
.

Dziennik Polski

Jak padł gol
0-1 Piotr Gruszka zagrał z wolnego długa piłkę do stojącego w polu karnym gospodarzy Bartłomieja Piszczka, a ten natychmiast odegrał do Krzysztofa Lipeckiego. Bramkarz Resovii Marcin Pietryka przy strzale z bliska nie miał szans.

Szymon Grabowski (Resovia): Przystępowaliśmy do sezonu pełni optymizmu, po solidnej dawce treningów, dwóch obozach i obiecujących wynikach w sparingach. Po trzech meczach optymizm nieco zelżał, bo nie gramy tego, co umiemy. Następuje jakaś blokada w naszych głowach. Dla wielu z nas trzecia liga to żadna nowość, ale pamiętajmy, że oczekiwania kibiców i działaczy są wysokie. Chyba nie wytrzymujemy tej presji. Najgorsze jest to, ze tracimy gole w dziecinny sposób, a sami nie wykorzystujemy okazji. Do napastników trudno mieć jednak pretensje, skoro linia pomocy gra słabo. Z kolei akcje ofensywne powinny się zaczynać od obrońców, a tak nie jest. I koło się zamyka. Nie wiem, gdzie leży przyczyna naszej kiepskiej gry, ale zdaje sobie sprawę, ze musimy szybko znaleźć jakiś złoty środek.
Maciej Huzarski (trener Resovii):
Zagraliśmy lepiej niż w dwóch poprzednich spotkaniach, stworzyliśmy nawet kilka okazji, ale brakowało kogoś, kto by je wykończył. Pomocnicy mieli grac dołem, tymczasem - nie wiem, dlaczego - posyłali piłki górą. Póki co, trzecioligowa rzeczywistość przerasta niektórych zawodników, choć wierzę, ze drużyna wkrótce rozwinie skrzydła.

Dziennik Polski

2007.08.15 | Przegrany mecz w Nowym Sączu

Sandecja Nowy Sącz - Resovia Rzeszów 3:2 (2:1)
1-0 Gryźlak '10 (k), 1-1 Hajduk '39, 2-1 Gryźlak '49 (k), 3-1 Nieć '53, 3-2 Hajduk '81

Sandecja: Bodziony, Polański (65' Szczepanik), Frohlich, Kandyfer, Damasiewicz, Zawiślan,Bartkowski, Orzechowski (71' Swierad), Wańczyk, Gryźlak, Zachariasz (51' Nieć)
Resovia: Pietryka, Mita (28'Rajzer), M. Bogacz, Kozubek,Polak, Przybyła,Zieliński, Domoń (64' Bąk), Walaszczyk - Biliński (‘57 Mazurkiewicz, ‘72 Grabowski), Hajduk
Sędzia: Jacek Pieronkiewicz (Bielsko-Biała)
Widzów: 2000.

Dawno już wyjątkowo liczni sądeccy kibice nie oglądali tak dobrego, emocjonującego i efektownego spotkania. Obydwie drużyny postawiły na ofensywę, grały "do przodu", nie bawiąc się w kunktatorstwo. W efekcie oglądaliśmy aż, pięć goli, a gdyby zawodnikom dopisała skuteczność, bramek byłoby z pewnością więcej. Gdyby niepotrzebne, na szczęście bardzo szybko zażegnane pomeczowe przepychanki niektórych szalikowców Sandecji ze służbami porządkowymi, mielibyśmy do czynienia z doprawdy świetną propagandą futbolu. Sandecja bardzo szybko, po ewidentnym rzucie karnym, wyszła na prowadzenie (mogła sięgnąć po nie nawet wcześniej, ale żaden z partnerów nie przeciął lotu piłki po płaskim dośrodkowaniu Orzechowskiego w 1 min, a 60 sek. później po główce Frohlicha futbolówka odbiła się od poprzeczki i znalazła w rękach Pietryki) i, co ważne, nie ustawała w dążeniu do podwyższenia wyniku. M.in. w 14 min, po zagraniu Orzechowskiego, Zawiślan minimalnie chybił z narożnika szesnastki, a kilka innych akcji nie bez trudu powstrzymali obrońcy Resovii. Ta odpowiedziała w tym okresie zawodów dwoma groźnymi uderzeniami Walaszczyka z rzutów wolnych (po pierwszym z nich piłka otarła się o poprzeczkę). W 38 min Gryźlak "urwał" się Polakowi, z ostrego kata przymierzył jednak tuz obok słupka. Goście wyprowadzili natychmiastowa kontrę, której finalnym efektem okazało się wyrównanie. Druga połowa rozpoczęła się w bliźniaczy sposób do pierwszej odsłony. Ponownie Gryźlak wykorzystał, tym razem bardziej kontrowersyjny rzut karny, co wniosło spokój w poczynania gospodarzy. Ich pewność siebie wzrosła kilka minut później, po pięknym golu zdobytym przez Niecia. Resovia, nie mająca w tym momencie już nic do stracenia, odważnie zaatakowała, czyniła to wszakże zbyt nerwowo. Jej ofensywne próby niweczyli więc obrońcy miejscowych, wśród których brylował Frohlich, wracający po pięciu latach na stadion przy ul. Kilińskiego. Lepsze pozycje wypracowali sobie gospodarze, ale w 61 min po długiej, usypiającej wymianie podań Polański uderzył ciut za wysoko, a 3 min później Kandyfer główkował tuż obok słupka. Kiedy wydawało się, ze obydwie strony rzuciły na stół już wszystkie swe argumenty, rzeszowianie dość nieoczekiwanie zdobyli kontaktową bramkę. W nerwowej końcówce nie potrafili jednak poważniej zagrozić Bodzionemu, w związku z czym spotkanie zakończyło się zasłużonym w sumie zwycięstwem Sandecji.

Dziennik Polski

Jak padły bramki
1-0 Po lobie Orzechowskiego z 18 m piłka trafiła w poprzeczkę, a składający się do dobitki Zachariasz sfaulowany zostalł przez bramkarza Resovii. Z "wapna" pewnie strzelił Gryźlak.
1-1 Biliński przedarł się lewą stroną boiska, dokładnie dośrodkował, a nie pokryty Hajduk celnie główkował z pięciu metrów.
2-1 Zachariasz starł się w obrębie szesnastki z Rajzerem. Znajdujący się blisko zdarzenia arbiter orzekł, że rzeszowianin poczynał sobie zbyt agresywnie, dyktując po raz drugi rzut karny. Ponownie bez problemów wykorzystał go Gryźlak. 3-1 Po rzucie rożnym wykonywanym przez Damasiewicza, obronców i golkipera Resovii uprzedził Nieć, głową lokując piłkę w tzw. krótkim rogu bramki Pietryki.
3-2 Walaszczyk dośrodkował z rzutu wolnego na dalszy słupek, tam futbolówkę zgrał na "piątke" Polak, a Hajduk dopełnił formalności.

Maciej Huzarski (Resovia): - Nie był to dobry mecz w wykonaniu mojej drużyny. Tak jak należy chłopcy zaczęli grać dopiero od stanu 1-3. Wówczas było już jednak za późno na odrobienie strat. Sandecja była lepsza, wygrywając zasłużenie. Na temat rzutów karnych dla rywali wolałbym się nie wypowiadać.
Maciej Biliński (Resovia): - Jak mogę być zadowolony po przegranym meczu? Nie zaprezentowaliśmy się najlepiej. Uważam, że w przypadku drugiego karnego sędzia nas skrzywdził. Tegorocznym celem Resovii jest miejsce w środku tabeli. A nuż tak się zdarzy, ze siódma lokata gwarantować będzie awans do II ligi.

Dziennik Polski

2007.08.11 | Premiera na remis

Resovia Rzeszów - Hetman Zamość 0:0

Resovia: Pietryka, Mita, Kozubek, Bogacz, Polak, Przybyła (76' Pydych), Zieliński, Walaszczyk (72' Grabowski), Domoń, Hajduk (46' Biliński), Mazurkiewicz (60' Bąk)
Hetman: Baranowski, Sękowski, Pastuszka, Wachowicz, Bartos,Cieciura, Margol, Kiema, Kasperek (71' Baran), Łuczywek, Jaworski (49' Sawa)
Sędzia: Jachura (Kraków)

Maciej Huzarski (trener Resovii): "Spotkaliśmy się z dobrym zespołem, a nawet powiem, że tak dobrym jakiego się nie spodziewałem. Moje zdanie osobiste jest takie, że mało będzie tak grających drużyn jak Hetman. Niewiele pograł dzisiaj Zieliński. Goście zagrali presingiem na pograniczu faulu. Serge Kiema był dzisiaj nie do zatrzymania. Jest to piłkarz o charakterze "rozbijaki". Naliczyłem około piętnastu stałych fragmentów gry jakimi nas obdarzył Hetman. Przed nami mecz w Nowym Sączu i jedziemy tam żeby wygrać".

 


                                                                foto: Dziennik Polski


Dużo fauli z obu stron, niecelnych podań i kiepskiej jakości strzałów - tak wyglądał pierwszy po trzech latach mecz trzeciej ligi na stadionie przy ul. Wyspiańskiego. Resovia nie przełamała kompleksu Hetmana, z którym nie wygrała ani w drugiej, ani w trzeciej lidze. Dla aż ośmiu piłkarzy "pasiaków" mecz z Hetmanem był trzecioligowym debiutem. Rafał Pydych, Kamil Walaszczyk, Sebastian Hajduk i Łukasz Bąk po raz pierwszy pokazali się rzeszowskiej publiczności. Na trybunach było głośno i kolorowo, a na boisku rywal nie odpuszczał ani na krok - w takich okolicznościach trudno zachować spokój i stosować się do zaleceń trenera. Gospodarze mieli zatem problem z utrzymaniem się przy piłce, ich druga linia praktycznie nie istniała, bo zdominowana została przez duet: Serges Kiema - Marcin Kasperek. Piłkarz z Burkina Faso był najlepszy na boisku: grał na pograniczu faul, sporo widział, świetnie się ustawiał i kierował kolegami. Resoviacy podjęli rękawicę. Artur Zieliński w pierwszym kwadransie pięć razy lądował na ziemi, atakowany bezpardonowo przez przeciwnika. Jednak większe doświadczenie gości było aż nadto widoczne i strach myśleć, co by się stało, gdyby dysponowali oni napastnikami z prawdziwego zdarzenia. Mimo wszystko, bramkarz Marcin Pietryka i jego koledzy z obrony mieli pełne ręce roboty. Do przerwy zawodnicy Hetmana wykonywali siedem kornerów, kilka razy bili też rzuty wolne. Pietryka zachowywał czujność, choć przy niekonwencjonalnym uderzeniu Kasperka spod linii autowej miał dużo szczęścia. Spadającą z wysokości czterech pięter piłkę wybił na poprzeczkę. W 44 min Resovię uratował Jarosław Mita, który zablokował "bombę" Andrzeja Wachowicza. Miejscowi oddali tylko jeden groźny strzał - Wiesław Kozubek, ku zdumieniu wszystkich, uderzył z dystansu, choć do bramki miał dobre 40 metrów. Futbolówka nieznacznie minęła słupek. Na drugą połowę beniaminek wyszedł z Maciejem Bilińskim i od razu zrobiło się ciekawiej. Symbol biało-czerwonych od razu ujrzał żółtą kartkę, odda kilka strzałów, z których jeden mógł zaskoczyć Marka Baranowskiego. Z kolei Bąkowi w końcówce spotkania zabrakło zimnej krwi. Po drugiej stronie boiska spanikował 23-letni Kamil Sawa. Na szczęście dla Damiana Polaka, który go nie upilnował.

Dziennik Polski

2006.08.10 | Przed meczem z Hetmanem Zamość

W najbliższą sobotę (11 sierpnia) zainauguruje rozgrywki IV grupa III ligi. W pierwszej kolejce resoviacy podejmują na własnym stadionie drużynę zamojskiego Hetmana. W drużynie „pasiaków” jest ogromna konkurencja i nikt nie jest pewny gry od pierwszej minuty. Dawno do rzeszowskiego klubu nie sprowadzono tylu utalentowanych zawodników. Dawno też piłkarze nie pracowali tak ciężko przed sezonem. Czy to wszystko wystarczy, aby zdobyć punkty w I kolejce ligi? Goście do Rzeszowa przyjeżdżają w bardzo mocnym składzie. W bramce najprawdopodobniej wystąpi Marek Baranowski wcześniej grający w Pogoni Leżajsk. Bardzo solidnie prezentuje się obrona zamojskiej drużyny, złożona z doświadczonych graczy: Łukasza Sękowskiego (wcześniej Zawisza B.), Macieja Pastuszki, który jeszcze kilka miesięcy temu był czołowym graczem pierwszoligowego Górnika Zabrze (wcześniej Lech Poznań, Orlen Płock), Andrzeja Wachowicza (specjalista od rzutów karnych) i Dawida Bartosa (wcześniej Górnik Zabrze). W pomocy prawdopodobnie wystąpi Jakub Cieciura (wcześniej ŁKS i GKS Bełchatów), młodzieżowcy- czarnoskóry Serge Kiema i  Tomasz Margol, oraz doświadczony Tomasz Łuczywek (wcześniej Górnik Zabrze). Formacja ataku to największa niewiadoma. Prawdopodobnie zagrają Dariusz Osuch pozyskany z Górnika Łęczna i Kamil Sawa. Działacze Hetmana Zamość w ostatnich dniach dopełniają formalności pozyskania 20-letniego napastnika Legii Warszawa- Jakuba Polniaka. Dotychczas, w rozgrywkach trzeciej ligi obie drużyny rozegrały ze sobą 2 spotkania, oba w sezonie 2003/2004. (3-0 dla Hetmana, 1-1)Wcześniej, obie drużyny grały ze sobą czterokrotnie w ramach walki o mistrzostwo II ligi.  Mecz o godz. 17.00. Zapraszamy.

resoviacy.pl

2007.08.07 | Warunkowa licencja na III ligę

Pierwotnie rzeszowianie nie dostali jej m.in. dlatego, że na ich stadionie nie ma wydzielonego sektora dla kibiców gości. Dodatkowo we wniosku Resovii brakowało także zgody prezydenta miasta i opinii policji. We wtorek działacze rzeszowskiego klubu dostarczyli jednak brakujące dokumenty i Komisja Odwoławcza Podkarpackiego ZPN-u przyznała Resovii licencję. - Zobowiązaliśmy się, że do 10 września powstanie na stadionie wydzielony sektor dla kibiców gości. Do tej pory jednak gramy bez zorganizowanych grup kibiców przyjezdnych - mówi Zbigniew Wiech, dyrektor Resovii. Teraz działacze rzeszowskiego klubu muszą wystąpić do Uniwersytetu Rzeszowskiego - właściciela stadionu - o zgodę na budowę tzw. klatki.

resoviacy.pl

2007.08.04 | Sparing z Izolatorem

Izolator Boguchwała - Resovia Rzeszów 0:0

Izolator:
Kwaśny, Kopiec, Bieda, Iwanowski, Kocurek, Szczepański, Cupryś, Sierżęga, Domin, Walat, Płonka oraz Paszek, Burak, Woźniak, Karwat, Kuter, Kowal, Złotek, Kawa
Resovia: Pietryka, Mita, Rajzer, Polak, Pydych, Grabowski, Zieliński, Domoń, Walaszczyk, Mazurkiewicz, Hajduk oraz R. Bąk, Wojtowicz, Oślizło, Bogacz, Przybyła, Barłowski, Jakubowski, Ł. Bąk, Biliński

  resoviacy.pl

2007.07.31 | Sparing z Orłem Przeworsk

Resovia Rzeszów - Orzeł Przeworsk 1:1 (0:0)
71' Kozubek - 83' Sierżęga

Resovia: Pietryka - Pydych, Rajzer, Bogacz, Polak, Przybyła, Zieliński, Walaszczyk, Jakubowski, Biliński, Mazurkiewicz oraz Król, Mita, Kozubek, Wojtowicz, Grabowski, Domoń, Barłowski, Oślizło, Hajduk, Ł. Bąk


W pierwszym sparingu rozegranym przy ul. Wyspiańskiego Resovia zremisowała z agresywnie grającą drużyną Orła Przeworsk. W pierwszej połowie szansy na bramkę rzutu karnego nie wykorzystał Damian Polak.  W drugiej połowie karnego obronił nowy bramkarz Resovii- Tomasz Król. Bramkę dla Resovii po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Wiesław Kozubek. Goście wyrównali w 83 minucie meczu. W drużynie Resovii udany mecz rozegrał wychowanek "pasiaków"- Barłowski. W meczu nie grał M. Bogacz- uczestniczący w rozgrywkach finału Region's Cup oraz kontuzjowany Szydełko.

 resoviacy.pl

2007.07.28 | Sparing w Dębicy

Igloopol Dębica - Resovia Rzeszów 0:0

Igloopol: Psioda, Chmiel, Socha, Długosz, Chmura, Baran, Łanucha, Dzięgiel, Kubas, Janasiewicz, Macnar oraz Barbara, Sujdak, Kuzian, Wróbel, Mateusz Juszkiewicz, Pisarek
Resovia: Król, Mita, Wójtowicz, Rajzer, Polak, Grabowski, Zieliński, Domoń, Walaszczyk, Mazurkiewicz, Bąk oraz Pietryka, Pydych, M. Bogacz, Oślizło, Przybyła, Barłowski, Jakubowski, Biliński, Hajduk

 resoviacy.pl

2007.07.28 | Lato w pełni



                                                                                     foto: arch.resoviacy.pl


Piłkarze Resovii przebywają na zgrupowaniu w Straszęcinie. Kibice studiują jesienny terminarz rozgrywek ligowych, Tymczasem na stadionie Resovii pojawiła się egzotyczna karawana. Kibice zadają sobie pytanie czy powodem odwiedzin jest panujący w Rzeszowie od kilku dni upał, czy kolejny pomysł zarządcy stadionu- Uniwersytetu Rzeszowskiego. W remont stadionu włożono ogromne pieniądze, tymczasem boisko płyty głównej jest w takim stanie, że piłkarze pierwszej drużyny wszystkie sparingi muszą rozgrywać w Dębicy. Boisko treningowe boczne do gry w piłkę praktycznie się nie nadaje.

 resoviacy.pl

2007.07.25 | Resovia pokonała Wisłokę w meczu kontrolnym

Wisłoka Dębica - Resovia Rzeszów 1:2 (0:2)
Mazurkiewicz, Jakubowski- Królikowski

Wisłoka: Dydo, Smaś, Jędrusiak, Kleinschmidt, Król, Barycza, Kalita, Mateusz Wolański, Zołotar, D. Kantor, S. Kantor oraz Konrad, Mądro, Królikowski, Michał Wolański, Mariusz Wolański
Resovia: Pietryka, Pydych, Rajzer, Bogacz, Polak, Przybyła, Zieliński, Walaszczyk, Jakubowski, Biliński, Mazurkiewicz oraz Król, Mita, Kozubek, Wojtowicz, Grabowski, Domoń, Barłowski, Oślizło, Hajduk, Ł. Bąk

resoviacy.pl

2007.07.21 | Zwycięstwo Resovii w sparingu

Górnik Wieliczka - Resovia Rzeszów 0:3 (0:1)
41' 65' Biliński  90' Zieliński

Górnik: Sotnicki, Powroźnik, Piszczek, Musiał, Pawłowicz, Wojcieszyński, Wtorek, Nowak, Sendorek, Imiołek, Miękina oraz Kozieł, Ślęczka, Szymonik, Zajda, Filipowski, Danek
Resovia: Król, Wojtowicz, Rajzer, Kozubek, Polak, Grabowski, Domoń, Walaszczyk, Oślizło, Hajduk, Mazurkiewicz oraz Pietryka, M. Bogacz, Biliński, Szydełko, Zieliński, Jakubowski, Mita, Przybyła, Barłowski

Na zakończenie obozu w Dębicy górnicy zafundowali sobie potyczkę z beniaminkiem III ligi. Piłkarze byli jednak tak zmęczeni, że w przeddzień meczu pytali trenera Roberta Kasperczyka o możliwość jego odwołania.
- Nie zgodziłem się, bo uważam, że dobrze jest się sprawdzić w każdych warunkach - odpowiadał szkoleniowiec. - Inna sprawa, iż przyjemności z gry moi zawodnicy nie mieli. Zmęczenie spowodowało, że podania były niedokładne, a niepotrzebnych strat piłek stanowczo za dużo - dodawał.
Do przerwy Górnik ani razu nie wcelował w światło bramki, po zmianie stron udało mu się przeprowadzić kilka groźnych akcji. W polu karnym rzeszowian Marcin Imiołek, Kamil Sendorek i Łukasz Nowak tracili jednak głowy. Pięknie z woleja strzelał natomiast Szymonik i Marcin Pietryka z najwyższym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Trzy stracone gole mocno zmartwiły trenera Kasperczyka. - Jeśli w trzech meczach rywale strzelają nam 7 bramek, to coś jest nie tak. Niełatwo wypełnić lukę po Tomku Księżycu. Próbuję różnych kombinacji, m.in. z Maćkiem Musiałem na środku obrony i mam nadzieję, że lada dzień kłopoty się skończą. Rozmawiamy z zawodnikiem, który przez wiele lat grał w tej lidze na stoperze i to z dobrym skutkiem. Opiekun Górnika nazwiska piłkarza nie chciał zdradzić, ale dowiedzieliśmy się, że chodzi o Daniela Popielę, który właśnie rozstał się z rzeszowską Stalą. Z Resovią nie zagrali narzekający na drobne urazy Piotr Gruszka i Łukasz Górski oraz Krzysztof Lipecki, który był świadkiem na ślubie brata. Do Dębicy nie przyjechał Arkadiusz Kubik - w najbliższym czasie będzie rozmawiał o kontrakcie z szefami Górnika. - Moje stanowisko Arek zna. Chcę go mieć w zespole, bo to wartościowy zawodnik. Oczywiście, musi jeszcze zrzucić parę kilogramów - wyjaśniał szkoleniowiec wieliczan.
Górnicy narzekali, że powłóczą nogami, ale resoviacy trenują równie intensywnie. Jeden obóz mają za sobą, za kilka dni pojadą na następny. Pierwsze skrzypce grał Maciej Biliński, który po profesorsku kończył kontrataki zespołu i doskonale podawał do kolegów. Rzeszowianie prezentowali się dobrze, a momentami bardzo dobrze. Gdyby młodsi od Bilińskiego napastnicy Piotr Mazurkiewicz i Sebastian Hajduk zachowali więcej zimnej krwi, Resovia wygrałaby wyżej.
 - Zwycięstwo nad mocnym przeciwnikiem cieszy, choć oczywiście nie zachłystuję się nim, bo sparingi a mecze ligowe to dwie różne sprawy. Widzę jednak postęp w naszej grze. Potrafimy długo utrzymywać się przy piłce, konstruować akcje od obrony, wykorzystywać sytuacje. Rywalizacja w drużynie jest ogromna i o to w tym wszystkim chodzi. A przecież dojdą jeszcze Łukasz Bąk i Rafał Pydych - mówił po meczu trener beniaminka Maciej Huzarski.

    Dziennik Polski

 


11  13












































































































































































































































































































































































































































































































































































 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by