|
|
|
2026.04.18 | Rekord Bielsko-Biała - Resovia Rzeszów 2:1 (0:0)
|
|
68' Ciućka, 77' Łaski - 79' Grasza
Rekord:
Kaczorowski, Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek, Ściślak (46' Ryś), Gibiec,
Ciućka (86' Sommerfeld ),
Klichowicz (46' Łaski), Kasprzak (65' Hornik), Kempny (65' Tekieli)
Resovia:
Tetyk (26' Zwoliński), Geniec (75' Rębisz), Szymocha,
Kowalski-Haberek, Grasza, Zimnicki (46' Jaroch),
Małachowski
,
Letniowski, Czyżycki,
Szkiela (75' D. Banach), Silnỳ (46' Bałdyga)
Sędzia: Pazdecki (Koszalin), Widzów:
W spotkaniu o 6 punktów lepsi okazali się gospodarze, którzy
wykazywali więcej zdecydowania i determinacji. Rzeszowianie podjęli walkę, ale
nie sprzyjało im szczęście. Już w 26 minucie z powodu kontuzji plac gry opuścił
podstawowy golkiper "Pasiaków" -Jakub Tetyk. W ostatnim kwadransie drugie
"żółtko" ujrzał Adrian Małachowski i piłkarze Pawła Młynarczyka kończyli mecz w
dziesiątkę.
Pierwsza połowa spotkania toczyła się pod dyktando gospodarzy. To miejscowi
posiadali zdecydowaną inicjatywę i stwarzali sobie mnóstwo sytuacji bramkowych.
Tylko dzięki nieuregulowanym celownikom Jakub, Tetyk, a później Filip Zwoliński
- zachowali do przerwy czyste konto bramkowe.
Miejscowi oddawali sporo strzałów na bramkę Resovii, ale piłka przechodziła nad
poprzeczką lub obok słupka, a rzeszowskich golkiperów testowali m.in:
Klichowicz, Pawłowski i Boczek.
W 41 minucie "bialo-czerwoni" odpowiedzieli groźną akcją, po której Jakub
Letniowski wycelował w słupek.
Po przerwie gra "Pasiaków" była już jednak nieco lepsza i coraz więcej działo
się pod bramką Kaczorowskiego. Gospodarze również odpowiadali szybkimi
kontratakami, po których rzeszowska defensywa nie raz była w sporych tarapatach.
Sporo jakości w grze Resovii wprowadzili rezerwowi Jaroch i Bałdyga. Po
uderzeniu tego drugiego, w 65 minucie futbolówka po raz drugi wylądowała tego
dnia na słupku bramki strzeżonej przez Kaczorowskiego.
Trzy minuty później miejscowi wyszli na prowadzenie po niesygnalizowanym strzale
Jana Ciućki i zaczęły się kłopoty rzeszowskiego zespołu.
W 74 minucie plac gry opuścił ukarany drugą żółtą kartką Adrian Małachowski, a
trzy minuty później na 2:0 podwyższył rezultat spotkania Wojciech Łaski.
Rzeszowianom nie pozostało nic innego jak rzucić się do desperackich ataków i w
79 minucie Bartosz Grasza strzałem z 16 metrów zdobył bramkę kontaktową.
Emocji nie brakowało do ostatniego gwizdka, bo obydwa zespoły mogły zmienić
jeszcze rezultat spotkania.
W 81 minucie minimalnie pudłował Michał Hornik, a po jednej z ostatnich akcji w
zamieszaniu podbramkowym piłkę nad poprzeczką przeniósł Dawid Bałdyga.
Wynik meczu nie uległ zmianie i gospodarze po ostatnim gwizdku mogli odtańczyć
taniec radości. W odmiennych nastrojach w droge powrotną udawali się piłkarze
Pawła Młynarczyka, którzy z każdym kolejnym tygodniem zbliżają sie do dolnych
rejonów tabeli.
O tym jak kosztowna dla rzeszowian może być porażka w Bielsku-Białej, dowiemy
się na finiszu ligowych rozgrywek.
|
|
2026.04.11 |
Resovia Rzeszów - GKS Jastrzębie 3:0 wo.
|
|
Drużyna gości wycofała się z rogrywek w trakcie sezonu
|
|
2026.04.02 | Sandecja Nowy Sącz
- Resovia Rzeszów 2:2 (0:2)
|
|
84' Wołczek, 86' Piszczek
- 14'
Silnỳ, 37' J. Banach
Sandecja:
Szymkowiak, Ogorzały (75' Talar), Kowalik, Słaby, Smajdor, Oure ,
Skałecki (58' Piszczek )
, Żurawski (46' Kasprzak), Brenkus (58' Wołczek) , Pietraszkiewicz, Juszczyk
(58' Kołbon)
Resovia:
Tetyk ,
Geniec (78' Rębisz), J. Banach ,
Kowalski-Haberek, Grasza, Czyżycki
(78' Szymocha), Małachowski, Letniowski, Szkiela ,
Zimnicki (65' Hanc), Silnỳ (68' Ortiz)
Sędzia:
Szczech (Warszawa),
Widzów:
5873
Piłkarze Pawła Młynarczyka
wywieźli z trudnego terenu jeden punkt, ale biorąc pod uwagę boiskowe wydarzenia
-
remis jest dla nich raczej gorzką pigułką. Rzeszowianie posiadali do 84 minuty
dwubramkową zaliczkę,
która zobowiązywała ich do pokonania silnej Sandecji, ale w końcowych
fragmentach niestety roztrwonili prowadzenie.
Od pierwszego gwizdka faworyzowani miejscowi starali się narzucić swój styl gry
w tym spotkaniu, ale rzeszowianie udowadniali, że nie interesuje ich
drugoplanowa rola.
To "biało-czerwoni" już w 13 minucie stworzyli sobie pierwszą okazję do zdobycia
bramki. Mateusz Czyżycki uruchomił Jana Silnego podaniem za plecy obrońców, ale
napastnik Resovii zwlekał z oddaniem strzału i skończyło się rzutem rożnym.
Zrehabilitował się jednak już kilkanascie sekund później, bo wbił do siatki
piłkę po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry. Czeski napastnik stał tam gdzia
miał stać, dostawił nogę i mógł odbierać gratulację od kolegów z rzeszowskiego
zespołu.
Sandecja odpowiedział groźnym strzałem 24-letniego Daniela Pietraszkiewicza. To
po stronie byłego piłkarza Resovii goście mogli spodziewać się największego
zagrożenia. Jego pojedynki z Mateuszem Geńcem były ozdobą tego spotkania.
W Resovii bardzo aktywny był Bartosz Zimnicki, który kilka razy mijał rywali
niczym tyczki na trasie narciarskiej.
W 37 minucie rzeszowianie świętowali kolejne trafienie. Po raz kolejny z rzutu
rożnego dogrywał piłkę Adrian Małachowski, a na drugim słupku akcję zamknął
główką Jakub Banach.
Przed przerwą rzeszowianie rozkręcali się na dobre i jeszcze w 44 minucie w
słupek wycelował Jakub Letniowski.
Wiadomo było, że od wznowienia gry w drugiej połowie do natarcia ruszą
gospodarze, ale w pierwszym kwadransie resoviacy zdołali przerywać skutecznie
akcje rywali. W 51 minucie po raz kolejny na bramkę Tetyka uderzał
Pietraszkiewicz i piłka minimalnie minęła słupek.
Rzeszowianie skutecznie wybijali z rytmu miejscowych i nic nie wskazywało, że w
końcówce Sandecja odrobi straty. Zwłaszcza, że w 83 minucie Resovia mogła
zamknąć to spotkanie kolejnym golem. Szymkowiak odbił futbolówkę po atomowym
uderzeniu Dawida Hanca, ale Javier Mateo Ortiz nie zdołał postawić kropki nad
"i".
Sześć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry zaczął się dramat
"Pasiaków". Mikołaj Szkiela stracił piłkę kilka metrów przed linią pola karnego
i Aleksander Wołczek technicznym strzałem zaskoczył Jakuba Tetyka. Zanim
rzeszowianie zdążyli oswoić się ze stratą bramki, było już 2:2.
Tym razem Kornel Rębisz dał zbyt wiele swobody Simeonowi Ouré i
po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, futbolówkę do bramki wbił Filip Piszczek.
Wcześniej piłkę piąstkował jeszcze golkiper Resovii, ale w ułamku sekundy posłał
ją pod nogi strzelca bramki, który wprawił stadion w Nowym Sączu w euforię.
|
|
2026.03.29 | Resovia Rzeszów - Świt Szczecin 3:1 (2:1)
|
|
9' Szkiela, 11' Geniec, 56' Zimnicki - 5' Wojdak
Resovia:
Tetyk, Geniec
(65' Rębisz), J. Banach, Kowalski-Haberek, Grasza, Szkiela (82' Hanc),
Małachowski, Czyżycki (82' Szymocha), Letniowski, Zimnicki (78' Jaroch), Bałdyga
(65' Silnỳ)
Świt: Klon, Ciechanowski (59' Nowicki), Rogala, Remisz, Kisły
, Dziuniak (59' Woźniak), Wojdak, Kort (74' Tkaczuk), Kapelusz
(59' Ropski), Aftyka (85' Nowak), Lebedyński
Sędzia: Wójcik (Siedlce), Widzów: 403
Kibice jeszcze nie zdążyli usiąść wygodnie na trybunie
stadionu miejskiego, a ich zespół przegrywał ze Świtem Szczecin 0:1.
Rzeszowianie już w 5 minucie przysnęli przy rzucie rożnym i Kacper Wojdak
pokonał Tetyka.
"Biało-czerwoni" zareagowali jednak na początkowe niepowodzenie prawidłowo i
szybko. Jeszcze w pierwszym kwadransie tego emocjonującego meczu zdołali wyjść
na prowadzenie. "Biało-czerwoni" w 120 sekund zdobyli dwie fantastyczne bramki,
po których nastroje na widowni odmieniły się radykalnie. W 9 minucie
fenomenalnym strzałem popisał sie Mikołaj Szkiela, a po chwili na 2:1 zmienił
wynik meczu Mateusz Geniec. Boczny obrońca Resovii w ślad za Szkielą posłał
efetownego rogala pod poprzeczkę.
W 22 minucie przed kolejną szansą na zmianęrezultatu stanął Dawid Bałdyga.
Napastnik Resovii próbował ograć wychodzącego z bramki Klona, ale zwlekał z
oddaniem strzału i skończyło się pudłem.
Do przerwy grę prowadziła Resovia, która złapała wiatr w żagle. Grę "Pasiaków"
starał się prowadzić Mateusz Czyżycki, który we współpracy z wszędobylskim
Bartoszem Zimnickim starał się konstruowac akcje ofensywne.
Resovia szybko odrobiła straty, ale po przerwie była bliska wprowadzenia swojej
publiczności w kolejną frustrację. W 47 minucie przyjezdni otrzymali rzut karny.
Dawid Kort techniczną podcinką starał się oszukać Tetyka i trafił w poprzeczkę,
a po dobitce głową jednego z piłkarzy Świtu piłka opadła w okolice linii
bramkowej. Według telewidzów obserwujacych spotkanie za pośrednictwem
telewizyjnych kamer futbolówka przekroczyła linię bramkową, ale arbiter był
innego zdania i bramki nie uznał, a w konsekwencji odgwizdał faul na piłkarzu
Resovii.
W 56 minucie rzeszowianie przeprowadzili kolejną akcję bramkową. Z lewej strony
boiska piłkę w pole karne dogrywał Szkiela, a cała akcję wykończył Zimnicki.
Obydwaj skrzydłowi zanotowali tego dnia dobre wystepy i obydwaj zanotowali
debiutanckie trafienia dla "Pasiaków".
Szczecinanie nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i mecz do końca obfitował w
emocjonujace pojedynki. W 64 minucie sporo szczęścia miał Jakub Tetyk, bo piłka
po strzale jednego z zawodników Świtu - wyladowała na słupku.
Ostatecznie mecz zakończył sie zwycięstwem Resovii, która mogła opuścić strefę
barażową o utrzymanie.
|
|
2026.03.22 | Śląsk II Wrocław - Resovia Rzeszów 5:0 (4:0)
|
|
28' Ciucka, 36' 44' Milewski, 39' Muszyński, 65' Rostek
Śląsk
II: Głogowski, Rostek (76' Dziuba), Ł. Gerstenstein, Muszyński, Rygiel,
Żulewski, Ciucka (46' Markowski), Wojtczak, Schierack (71' Chodera), Milewski
(67' Kamiński), O. Gerstenstein (67' Kosmalski)
Resovia: Tetyk, J. Banach
(61' Rębisz), Szymocha, Geniec, Kowalski-Haberek, Szkiela (13' Ciszewski),
Małachowski, Letniowski, Strzebloński (46' Czyżycki), Jaroch (76' Hanc), Ortiz
(46' Bałdyga)
Sędzia: Pelka (Poznań)
Kompromitacją zakończyła się wyprawa ekipy Pawła Młynarczyka do Wrocławia. Na
stadionie przy ulicy Oporowskiej rzeszowianie zmierzyli się z rezerwami Śląska i
właściwie jeszcze przed przerwą mogli mysleć o powrocie do Rzeszowa. Gospodarze
już w pierwszej połowie zdewastowali rzeszowską defensywę, czterokrotnie
pokonując Jakuba Tetyka.
Początkowo nic nie zapowiadało katastrofy, która dopaść miała
"biało-czerwonych". W pierwszym kwadransie resoviacy organizowali akcje
ofensywne, po których kotłowało się w polu karnym Śląska. Pierwszy na bramkę
gospodarzy uderzał Krystian Szymocha, a po chwili wtórował mu Mateo Ortiz.
Kolumbijski napastnik Resovii zdołał nawet w 22 minucie wbić piłkę do siatki,
ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną i gola nie uznał.
Po tej akcji do roboty solidnie zabrali się gospodarze i na bramkę "Pasiaków"
posypała się kanonada. W 28 minucie Jakub Tetyk skapitulował po raz pierwszy.
Arbiter zastosował przywilej korzyści po faulu na Michale Milewskim, a akcje
bramkową wykończył celnym trafieniem z kilku metrów - Adam Ciućka.
Rzeszowianie mieli jeszcze szansę, aby zareagować odpowiednio po stracie bramki,
ale w dogodnej sytuacji piłkę nad poprzeczką posłał Jakub Banach.
W 36 minucie było już 2:0 po golu Michała Milewskiego, który w sytuacji sam na
sam nie dał szans Tetykowi na obronę. Niespełna trzy minuty później rzeszowska
defensywa została ośmieszona po raz kolejny. Tym razem piłka dograna z rzutu
wolnego trafiła do Oskara Wojtczaka, a całą akcje wykończył precyzyjnym
strzałem głową najstarszy w zespole Śląska Hubert Muszyński.
Miejscowi rozkręcali się na dobre i jeszcze przed gwizdkiem na przerwę Michał
Milewski strzałem z bliskiej odległości zmienił wynik meczu na 4:0.
Drużyna Michała Hetela kontrolował to spotkanie bezapelacyjnie, a na
nieskuteczną grę "Pasiaków" nie wpłynęły nawet zmiany przeprowadzone po
przerwie. Honorowe trafienie miał okazję zanotować w 60 minucie Gracjan
Jaroch, ale Głogowski zdołał ratować sytuację.
Gospodarze w 65 minucie przypieczętowali swoją przewagę kolejnym trafieniem. Tym
razem precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Krystian Rostek.
|
|
2026.03.15 | Podhale Nowy Targ - Resovia Rzeszów 2:1 (0:0)
|
|
79' Salak, 90' Nowak - 75' Szymocha
Podhale:
Stryczula, Salak, Voško, Michota, Peña
(80' Seweryn), Václavik ,
Lelito, Burkiewicz
(86' Nowak), Hamed (86' Marcinho), Rubiś Kurzeja (70' Giel)
Resovia: Tetyk, Geniec, Szymocha, Kowalski-Haberek, Grasza ,
Szkiela (84' Ciszewski), Letniowski, Małachowski, Czyżycki (76'
Strzeboński), Jaroch (75' Romanowski), Ortíz
(63' Bałdyga)
Sędzia: Paszkiewicz (Wrocław)
Dramatyczny przebieg miał mecz "Pasiaków"
w Nowym Targu. Rzeszowianie prowadzili z miejscowym Podhalem od 75
minuty, ale w ostatnim kwadransie stracili cały dorobek punktowy.
Miejscowi byli zespołem, który lepiej czuje się na boisku ze sztuczną
nawierzchnią i stwarzali sobie sporo sytuacji bramkowych. Świetnie w
bramce radził sobie jednak Jakub Tetyk, który kilkukrotnie ratował swój
zespół przed stratą goli. Jego koledzy z zespołu zapomnieli jednak, że
mecz trwa 90 minut i zdeterminowane Podhale zdołało sięgnąć po komplet
punktów.
Do długości meczów piłkarskich odniósł się również na pomeczowej
konferencji prasowej trener Paweł Młynarczyk: "Gdyby
mecz trwał do 75 minuty ten cel zostałby osiągnięty. Niestety mecz trwał
dłuzej. Nie udało się dowieźć.". (?)
Już o pierwszego gwizdka miejscowi chcieli narzucić swój styl gry i
stworzyli sobie dwie groźne sytuacje. Gospodarze grali odważnie i
ofensywnie, ale i dosyć agresywnie. Rzeszowianie starali się wychodzić z
pressingu i organizowała kontrataki, których jednak nie potrafiła
wykończyć. Pierwszy na bramkę Stryczuli uderzał w 10 minucie Mateo
Ortiz, ale posłał piłkę głową daleko od celu. Chwilę później soczystym
uderzeniem z dystansu popisał się Bartosz Grasza, ale tym razem
Stryczula zdołał wybić futbolówkę rzut rożny.
Nowotarżanie posiadali inicjatywe w tym spotkaniu. W 19 minucie groźnie
było pod bramką Resovii, bo Peter Voško z 16 metrów
wykonywał rzut wolny. 25-letni Słowak wycelował jednak prosto w mur
"biało-czerwony" i goście mogli odetchnąć z ulgą.
Kilka minut później fatalny błąd popełnił golkiper Jakub tetyk i Cesar
Pena spudłował, uderzajac do pustej bramki.
Rzeszowianie mogli odpowiedzieć błyskawicznie, ale po raz kolejny
katastrofalnym uderzeniem popisał się Ortiz.
Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Podhale częściej było w
posiadaniu piłki i atakowało bramkę "Pasiaków", którzy starali się
wychodzić z kontratakami. W krótkim okresie gry na tytuł bohatera meczu
załsużył Jakub tetyk, który trzykrotnie ratował swój zespół przed strata
bramki.
Najpierw po rzucie rożnym groźnie główkował Michota. Później Hamed
uderzał z 16 metrów, a w 52 minucie do ogromnego trudu zmusił golkipera
Resovii Burkiewicz. Miejscowi toczyli zażarte pojedynki z bramkarze
Resovii, a tymczasem w 75 minucie rzeszowianie wyszli na prowadzenie.
Koronkowo wykonany rzut rożny wykończył główką Krystian Szymocha i
sektor zajmowany przez kibiców Resovii wpadł w euforię. Ta jednak nie
trwała długo. Już 4 minuty później Michota dośrodkował piłkę w pole
karne, a Salak dopełnił formalności wykorzystując nieudaną pułapkę
ofsajdową rzeszowskich obrońców.
W ostatnich minutach spotkania rzeszowianie zapomnieli, że gra się nie
tylko do 75 minuty i nie tylko do 90 minuty, ale do ostatniego gwizdka.
Miejscowi tymczasem organizowali kolejne akcje ofensywne i w 8 minucie
doliczonego czasu gry Arkadiusz Nowak ustalił rezultat spotkania na 2:1.
Wprowadzony kilkanascie minut wcześniej 19-letni wychowanek Sandecji
uderzył mocno i piłka po odbiciu od poprzeczki, wyladowała nieznacznie
za linią bramkową. Sędziowie w tej sytuacji byli nieomylni i
potwierdzili trafienie. Nowotarżanie po dramatycznej końcówce ukarali
pasywnych rzeszowian.
|
|
2026.03.06 | Resovia Rzeszów - Sokół Kleczew 1:1 (0:0)
|
|
87' Małachowski - 58' Tkaczyk
Resovia:
Tetyk ,
Geniec ,
Szymocha, Kowalski-Haberek, Grasza, D. Banach
(46' Hanc), Małachowski ,
Letniowski, Jaroch
(75' Czyżycki), Zimnicki (66' Szkiela), Bałdyga (66' Ortiz)
Sokół: Mazur ,
Andrzejewski, Bartosiak ,
Gawlik, Kargul-Grobla (46' Kostewycz), Kubacki
(66' Sangowski), Smoliński (78' Dudziński), Szczepankiewicz, Śliwa,
Tkaczyk (78' Zimmer), Stangret (90' Janiszewski)
Sędzia: Rutkowski (Bydgoszcz), Widzów: 566
Nie było to wybitne spotkanie w wykonaniu piłkarzy Resovii, którzy
uratowali punkt trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem. Rzeszowianie w
meczu z Sokołem Kleczew byli zespołem przeważającym, który nie potrafił
skorzystać z posiadanych na murawie rzeszowskiego stadionu argumentów.
Pierwszą okazję do zdobycia bramki stworzyli sobie jednak przyjezdni. W
23 minucie Aleksander Kubacki zwlekał z oddaniem strzału i akcja
zkończyła się rzutem rożnym. Rzeszowianie odpowiedzieli uderzeniem
Mateusza Geńca, który z dystansu starał się zaskoczyć Mazura.
W 41 minucie Adrian Małachowski wślizgiem próbował przeciąć podanie
Tkaczyka wzdłuż pola karnego Resovii i blisko było bramki samobójczej.
Rzeszowianie częściej utrzymywali się przy piłce, ale to goście
stworzyli sobie konkretne sytuacje bramkowe.
Po przerwie obydwa zespoły grały bardzo chaotycznie. Sporo było
niedokładności i rwanej gry. W 58 minucie statyczną postawę rzeszowskich
defensorów wykorzystał w polu karnym Jacek Tkaczyk. Wychowanek
warszawskiej Escoli po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ze zbyt dużą
łatwością wbił głową piłkę do siatki i dał prowadzenie gościom.
Po stracie bramki "biało-czerwoni" zaczęli atakowac większą liczbą
zawodników, ale nie mieli pomysłu na stworzenie sobie sytuacji
bramkowej. Mnożyły się nieprecyzyjne dośrodkowania i goście skrupulatnie
czekali na dogone kontrataki.
Najlepszą okazję do wyrównania miał w 61 minucie Bartosz Zimnicki.
Wyróżniający się w szeregach Resovii zawodnik dobijał piłkę po główce
Bałdygi, ale strzałem z 3 metrów posłał jednak futbolówkę prosto w
rękawice golkipera.
W 87 minucie chirurgiczną precyzją wykazał się Adrian Małachowski.
Pomocnik Resovii wykonywał rzut wolny z okolic bocznej linii pola
karnego i skierował piłkę do siatki idealnie za kołnierz Mazura.
Rzeszowianie starali się jeszcze coś wskórać w ostatnich trzech minutach
spotkania, ale Sokół starannie pilnował wyniku i nie dał sobie zrobić
większej krzywdy.
|
|
2026.03.01 | Olimpia Grudziądz - Resovia Rzeszów 2:1 (1:1)
|
|
4' Moneta, 69' Jarzec - 6' Letniowski
Olimpia:
Sobolewski, Stolc, Zbiciak, Czajka, Tsiupa, Jarzec, Sewerzyński,
Frelek, Koperski (61' Fietz), Moneta (69' Siemaszko ,
Pawłowski (61' Mas )
Resovia: Tetyk, Geniec, J. Banach (83' Szymocha), Małachowski ,
Kowalski-Haberek, Grasza ,
D. Banach (76' Pieniążek), Letniowski (65' Ortíz),
Jaroch (76' Strzeboński), Zimnicki (46' Szkiela), Bałdyga 
Sędzia: Syropiatko (Szczecin), Widzów: 613
Z dużym niedosytem wracają piłkarze Resovii z dalekiego Grudziądza, bo
postawili się wyżej notowanemu rywalowi, ale nie zdobyli nawet punktu.
To było wyrównane spotkanie, w którym obydwa zespoły miały szansę, aby
sięgnąć po komplet oczek. Miejscowi byli jednak konkretniejsi i mieli w
swoich szeregach Kacpra Jarzca. 21-letni wychowanek Elany Toruń napsuł
sporo krwi rzeszowskim "Pasiakom", a w 69 minucie ustalił wynik meczu na
2:1. Rzeszowianie mieli jeszcze sporo czasu, aby ratować rezultat, ale
wprowadzeni na boisko rezerwowi nie dodali skrzydeł swoim kolegom z
zespołu.
Najwięcej jednak w tym spotkaniu działo się na początku. Już w 4 minucie
defensywa Resovii dała się rozklepać w polu karnym i strzałem z 3 metrów
piłkę do siatki skierował doświadczony Łukasz Moneta.
Rzeszowianie ekspresowo zdołali odpowiedzieć na stratę bramki, bo już
120 sekund późńiej Jakub Letniowski precyzyjnym strzełm obok słupka,
pokonał Sobolewskiego. Po chwili "bialo-czerwoni" mogli nawet wyjść na
prowadzenie, ale szczęścia nie miał Dawid Bałdyg, bo pika po jego
solidnym strzale wylądowała na słupku.
Po 30 minutach gry tempo meczu spadło, a coraz więcej do powiedzenia
mieli na błotnistej murawie resoviacy. W 31 minucie próbował zaskoczyć
golkipera Jakub Banach, ale jego strzał został zablokowany przez
defensorów. Kilka minut później przed kolejną szansą do zmiany wyniku
stanął Bartosz Zimnicki, ale i jemu na przeszkodzie stanęli defensorzy.
Miejscowi groźni byli głównie w bocznych rejonach boiska, a pojedynki
Jarzca z Graszą kończyły się przeważnie po myśli tego pierwszego.
21-letni pomocnik Olimpii z łatwością przedzierał się w okolice pola
karnego Resovii i to po jego dośrodkowaniach groźnie było pod bramką
"Pasiaków".
Po przerwie inicjatywę starali się przejąć miejscowi, ale to
rzeszowianie stwarzali sobie groźniejsze sytuacje bramkowe. W 51 solowa
akcja Bałdygi zakończyła się niepowodzeniem.
Olimpia odpowiedziała akcją Frelka i Pawłowskiego, ale czujny w polu
karnym był Jakub Tetyk, który odważnym wyjściem uprzedził rywala.
Na błotnistym boisku trudno było o wymianę podań, ale w 69 minucie
miejscowi przeprowadzili akcję, po której ustalili wynik meczu. Beniamin
Czajka uruchomił wbiegającego w pole karne Jarzca, który wziął na plecy
dwóch rzeszowskich defensorów i precyzyjnym trafieniem pokonał Tetyka.
Resoviacy starali się doprowadzić do wyrównania, ale gospodarze nie dali
zrobić już sobie większej krzywdy. Prowadzili grę z dala od własnej
bramki i rzeszowianie w końcówce zdołali oddać 1 celny strzał. Na bramkę
gospodarzy uderzał debiutujacy w barwach Resovii Javier Mateo Ortiz, ale
Sobolewski bez większego trudu zdołał wybić futbolówkę na przedpole.
|
|
2026.02.22 | Resovia Rzeszów - Hutnik Kraków 2:0 (1:0)
|
|
45' Grasza, 55' Jaroch
Resovia: Tetyk, Rębisz, Kowalski-Haberek, J. Banach (76' Szymocha), Grasza
(66' Geniec), D. Banach
(76' Pieniążek), Letniowski (81' Strzeboński), Małachowski, Zimnicki
(66' Hanc), Jaroch, Bałdyga
Hutnik: Damian Hoyo-Kowalski, Hołuj, Daniel Hoyo-Kowalski ,
Bracik, Motrycz (66' Budziński), Kieliś, Semik, Urbańczyk, Prusiński
(78' Rzepka), Zawada, Szablowski (46' Basse)
Sędzia: Kuropatwa (Katowice), Widzów: 1113
To była udana inauguracja rundy wiosennej w wykonaniu piłkarzy Resovii.
Rzeszowianie odnieśli pewne zwycięstwo w meczu z krakowskim Hutnikiem.
Przyjezdni nie zawiesili wysoko poprzeczki i przez niemal całe spotkanie
resoviacy dyktowali warunki. Piłkarze Pawła Młynarczyka grali ofensywny, otwarty
futbol ale na pierwsze trafienie do siatki musieli czekać do 45 minuty.
"Biało-czerwoni" częściej byli w posiadaniu piłki i przemeblowany skład Resovii
pracował w ofensywie, aby od początku poukładać mecz na swoich warunkach.
Początkowo brakowało wykończenia. W przodzie pracował Jaroch, który w duecie z
Bałdygą byli największym zagrożeniem dla defensywy gości.
Ten ostatni w 29 minucie pokonał krakowskiego golkipera, ale arbiter dopatrzył
się pozycji spalonej i bramki nie uznał. Po chwili ponownie pokazał się
napastnik Resovii, a po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki i linii
bramkowej, aby ostatecznie wyjść w pole gry.
Wreszcie w 45 minucie resoviacy dopięli swego. Kąśliwym strzałem z 30 metrów
popisał się Bartosz Grasza i zaskoczony Damian Hoyo-Kowalski nie zdążył
odpowiednio zareagować.
Po przerwie zaatakowali hutnicy i w 52 minucie Tetyk w świetnym stylu wybronił
strzał Kielisia. Trzy minuty później rzeszowianie podwyższyli rezultat spotkania
na 2:0. Tetyk zagrał piłkę w pole karne rywali, a Jaroch wykorzystał błąd
Hoyo-Kowalskiego i strzałem do siatki ustalił wynik meczu.
Po zdobyciu drugiej bramki rzeszowianie kontrolowali wydarzenia boiskowe. W 74
minucie okazję na bramkę kontaktową miał Adam Basse, ale zwlekał z oddaniem
strzału i piłkę wyłuskali mu spod nóg rzeszowscy defensorzy.
Gospodarze odniełsi pewne i zasłużone zwycięstwo, które pozwoliło im wejść w
rundę wiosenną w dobrych nastrojach.
|
|
Archiwum:
|