MECZE

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 





 

 



 

2018.09.15 | Resovia Rzeszów - Siarka Tarnobrzeg 3:0 (0:0)

51' Antonik, 59' 76' Pyrdek

Resovia: Banek, Kantor, Zalepa, Makowski, Mikulec (86' Geniec), Antonik, Domoń, Frankiewicz, Pyrdek, Adamski (61' Strashkevych), Buczek
Siarka:
Krupa, Głaz (67' Kargulewicz), Józefiak (54' Sitek), Nadolski, Duda, Drobot
, Płatek (88' Galara), Maik, Radulj, Gębalski (73' Mróz), Ropski
Sędzia:
Bielawski (Katowice), Widzów: 1100

Dużą niespodziankę sprawili swoim kibicom piłkarze Resovii, którzy pokonali faworyzowany zespół tarnobrzeskiej Siarki 3:0. Rzeszowianie rozbili rywali w 25 minut po bramkach Kamila Antonika i Przemysława Pyrdka, a przy odrobinie szczęścia mogli dołożyć jeszcze 3-4 trafienia. Kilka tygodni wcześniej "siarkowcy" byli liderem II ligi, a tymczasem rzeszowianie rozdawali punkty na lewo i prawo. Szkoleniowcy rzeszowskiego zespołu uspokajali nastroje: "Uczymy się tej ligi, prosimy o cierpliwość i spokój". Mieli rację, bo ich zespół potrzebował czasu, aby wskoczyć na wyższy poziom jakości. Po kilku kolejkach wydaje się, że to już jest dużo lepszy zespół, a zwycięstwa w trzech ostatnich kolejkach nie są przypadkowe.
"Biało-czerwoni" losy spotkania mogli rozstrzygnąć już w pierwszej połowie meczu. Do siatki mogli trafić, Pyrdek, Adamski, Zalepa i Antonik. Szczególnie ubolewać można po zmarnowanej akcji tego ostatniego piłkarza, bo sytuację miał idealną, ale z 4 metrów trafił piłką prosto w leżącego Krupę. Siarka grająca pod dyrekcją Kamila Radulja również miała swoje szanse. W 47 minucie meczu Płatek trafił piłka w słupek.
W 51 minucie meczu rzeszowianie zaczęli swój koncert. Rafał Mikulec wstrzelił piłkę z lewej strony w pole karne, a tam jak z armaty pod poprzeczkę przymierzył Antonik. Przyjezdni odpowiedzieli groźnymi akcjami Ropskiego i Radulja, ale po chwili znowu rzeszowianie z impetem nacierali na bramkę Krupy.
W 58 minucie Banek długim wykopem posłał piłkę na połowę przeciwnika i Nadolski głową wycofał piłkę do swojego bramkarza. Z prezentu skorzystał wszędobylski Przemysław Pyrdek, który skorzystał z nieporozumienia stopera z golkiperem i wpakował piłkę do bramki.
Resoviakom ciągle było mało i w ostatnich 20 minutach meczu defensywa Siarki miała sporo pracy. W 76 minucie meczu ponownie dał znać o sobie Pyrdek. Skrzydłowy Resovii z łatwością ograł dwóch rywali i precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał Krupę.
W 85 minucie po raz kolejny bito na alarm w polu karnym Siarki. Tym razem na bramkę uderzał dwukrotnie Bartłomiej Buczek, a po chwili dobijał Michał Ogrodnik. Wydawać się mogło, ze piłka musi wpaść do siatki, ale jakimś cudem defensorzy uratowali sytuację. Po chwili do siatki trafił Vadym Strashkevych, lecz tym razem arbiter odgwizdał spalonego.
Rzeszowianie rozegrali świetne zawody i po meczu otrzymali gromkie brawa od publiczności.

resoviacy.pl

2018.09.08 | Pogoń Siedlce - Resovia Rzeszów 1:3 (1:2)

38' Wiktoruk - 18' Domoń, 33' Antonik, 82' Ogrodnik

Pogoń: Misztal, Krawczyk, Witchowski, Pjetrović, Brągiel (73' Bochnak), Rybski (90' Szczepański), Pociecha (65' Wrzesiński), Wiktoruk, Garyga (46' Mójta), Walków, Paluchowski
Resovia:
Banek, Kantor, Zalepa, Makowski, Mikulec, Adamski (55' Ogrodnik), Domoń, Frankiewicz, Antonik, Pyrdek (67' Strashkevych
), Buczek (77' Kwiek)
Sędzia:
Wiśniewski (Olsztyn), Widzów: 1139

Podopieczni Szymona Grabowskiego pokonali na wyjeździe Pogoń Siedlce 3:1. To było zasłużone zwycięstwo "biało-czerwonych", którzy wkraczają na właściwe tory w II-ligowej rywalizacji. "Pasiaki" już wcześniej zbierali pochwały za grę, ale punktów mieli jak na lekarstwo.
W Siedlcach wykazali się wyrachowaniem, spokojem i przede wszystkim skutecznością. Mecz od pierwsz
ego gwizdka był pod kontrolą rzeszowian. Po kwadransie gry resoviacy mieli na koncie dwa rzuty rożne i groźny strzał Bartłomieja Buczka. Pierwszą bramkę zdobyli w 18 minucie spotkania. Piłka dorzucona z rzutu rożnego przez Dariusza Frankiewicza trafiła na głowę Konrada Domonia, który strzelił 18 bramkę w karierze.
Bartłomiej Banek nie miał tego dnia wiele pracy. W 27 minucie na bramkę Resovii uderzał Kamil Walków, ale piłka poszybowała kilka metrów nad poprzeczką.
Kilka minut później przypomniał o sobie Adrian Paluchowski. Najskuteczniejszy strzelec rozgrywek swój rajd lewą stroną boiska zakończył strzałem w boczną siatkę bramki.
W 33 minucie świetną akcję przeprowadzili "biało-czerwoni". Domoń odebrał piłkę rywalowi w środku pola i precyzyjnym podaniem za plecy obrońców uruchomił Kamila Antonika. Młodzieżowiec Resovii uprzedził wychodzącego z bramki Misztala i strzałem na raty zdobył pierwszego gola na drugoligowych boiskach.
Pięć minut później Bartosz Wiktoruk zaskoczył Banka i było 1:2. Wychowanek hiszpańskiego Villarrealu uderzył na bramkę gości z 25 metrów i piłka po koźle wpadła do siatki precyzyjnie koło słupka.
Po przerwie sytuację sam na sam z Misztalem zmarnował Buczek. Goście odpowiedzieli groźnym kontratakiem, ale sytuację w polu karnym wyjaśnił Domoń. Po chwili Michał Wrzesiński zagrał półgórną piłkę w pole karne Resovii i bliski samobójczego gola był Bartłomiej Makowski. W tej sytuacji wykazał się kunsztem Banek, który instynktownie wybił futbolówkę na róg. Był to najlepszy okres gry miejscowych. W 79 minucie wrzucał Mójta i na szczęście dla "Pasiaków" piłka po strzale Rybskiego o centymetry minęła cel.
Rzeszowianie mocno cofnięci czekali na swoją okazję. Ta nadarzyła się w 82 minucie. Rafał Mikulec przechwycił piłkę i prostopadłym podaniem uruchomił Michała Ogrodnika. Rezerwowy Resovii w takich rajdach czuje się najlepiej i nie inaczej było również tym razem. Jego efektowna szarża zakończyła się kolejnym golem dla Resovii.
Chwilę później nie popisał się Armin Pjetrović. Obrońca Pogoni bezpardonowym wślizgiem na nogi Davida Kwieka starał się powstrzymać akcję "Pasiaków". Cel osiągnął, ale ujrzał czerwoną kartkę i mocno ucierpiał w sprowokowanym przez siebie starciu. Po kilkuminutowej interwencji służb medycznych odwieziony został do szpitala.
Rzeszowianie zasłużyli tego dnia na słowa uznania, bo nawet w doliczonym czasie gry, przy korzystnym wyniku starali się grać ofensywnie. W 94 minucie swoje trzy grosze do rezultatu mógł dołożyć Dariusz Frankiewicz, ale nie wykorzystał idealnego podania od Kwieka.

resoviacy.pl

2018.09.01 | Resovia Rzeszów - Błękitni Stargard 1:0 (1:0)

36' Zalepa

Resovia: Banek, Kantor, Domoń, Zalepa, Mikulec, Pyrdek (82' Ogrodnik), Kaliniec, Frankiewicz, Antonik (87' Feret), Adamski (63' Strashkevych), Buczek (75' Kwiek)
Błękitni:
Rzepecki, Patrzykąt Ostrowski
, Baranowski (20' Ogrodowski), Rogala, Starzycki (80' Napora), Shimmura (72' Cywiński), Karmański (61' Kurbiel), M. Kwiatkowski, A. Kwiatkowski, Brzeziański
Sędzia:
Bielawski (Katowice), Widzów: 900

Resoviacy w ósmej kolejce rozgrywek zanotowali pierwsze zwycięstwo na drugoligowych boiskach. Podopieczni Szymona Grabowskiego wykazali ogromną determinację i cel osiągnęli zasłużenie. Mogli (powinni) pokusić się o kilka bramek więcej w tym meczu, ale razili nieskutecznością. Wygrane zawody zadedykowali Damianowi Barszczakowi koledze z zespołu, który zmaga się z poważną chorobą. Na mecz wyszli w koszulkach za napisem: " Bary, jesteśmy z Tobą!"
Od pierwszego gwizdka kibice nie mogli narzekać na brak emocji, bo pod jedną i drugą bramką sporo się działo. Pierwszą "setkę" zaprzepaścił Adrian Kwiatkowski, który w 4 minucie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Resovii.
Rzeszowianie odpowiedzieli rajdem Radosława Adamskiego, który po dośrodkowaniu Antonika w 12 minucie ograł obrońcę i uderzył piłkę prosto w Rzepeckiego. Po chwili soczystym uderzeniem popisał się Szymon Kaliniec, ale i tym razem golkiper gości wyszedł z opresji. Resoviacy oddali tego dnia rekordową ilość 26(!) strzałów na bramkę rywali i tylko raz udało się im zmusić bramkarza Błękitnych do kapitulacji.
W 20 minucie spotkania przyjezdni mieli sporo szczęścia, bo piłka po główce Sebastiana Zalepy wylądowała na słupku. Kilkanaście minut później środkowy obrońca Resovii wyregulował celownik i tym razem udało mu się wpisać na listę strzelców.
Na odpowiedź Błękitnych nie trzeba było długo czekać. Juz kilkadziesiąt sekund później atomowym strzałem popisał się Grzegorz Rogala i jakimś cudem Banek wybił piłkę na rzut rożny.
Po przerwie goście zaryzykowali grę trójką obrońców i raz za razem nadziewali się na kontry atakujących z ułańską fantazją "Pasiaków". W 50 minucie wolejem popisał się Pyrdek, a po chwili Buczek w swoim stylu postraszył Rzepeckiego strzałem z rzutu wolnego.
Od 64 minuty rzeszowianie grali w przewadze, bo drugą żółtą kartkę zobaczył Jakub Ostrowski. Resoviacy zaatakowali z jeszcze większym animuszem i Rzepecki dwoił się i troił, aby ratować swój zespół przed stratą gola. Na bramkę uderzali: Pyrdek, Buczek, Strashkevych, Feret, Zalepa, Kwiek oraz powracający do gry po kontuzji Ogrodnik.
Najlepszą okazję do zdobycia bramki miał w 74 minucie David Kwiek, ale nie sięgnął toczącej się piłki na piątym metrze od bramki.
Tymczasem goście wcale nie ograniczali się do defensywy i w końcowych minutach meczu mieli trzy okazje do zmiany rezultatu. Rzeszowianie jednajk mogli odetchnąć z ulgą , bo przy strzałach Adriana Kwiatkowskiego i Wiktora Patrzykąta na posterunku był Bartłomiej Banek, a dobitka Przemysława Brzeziańskiego (z kilku metrów) była mocno niecelna.

resoviacy.pl

2018.08.22 | Resovia Rzeszów - Elana Toruń 0:0

Resovia: Daniel, Kantor, Domoń, Makowski, Mikulec, Antonik, Kaliniec, Frankiewicz, Feret, Buczek (90' Kwiek),  Strashkevych (72' Adamski)
Elana:
Nowak, Górka, Felsch, Kołodziejski, Dobosz, Wołowicz, Kryszak, Stefanowicz (46' Lenartowski), Zagórski (46' Stąporski), Kościelniak (90' Banach), Kozłowski (72' Kraska)
Sędzia:
Kawałko (Białystok), Widzów: 1380

Bezbramkowym remisem zakończył się mecz "Pasiaków" z toruńską Elaną. Było to wyrównane spotkanie, w którym "biało-czerwoni" nie popełnili błędów w defensywie. Obyło się jednak również bez większych fajerwerków w ataku. Bohaterem spotkania zostać mógł Kamil Antonik, który miał świetną okazję do pokonania Nowaka. Młodemu piłkarzowi Resovii zabrakło jednak doświadczenia.
Pierwszą groźną akcję przeprowadzili przyjezdni i w 18 minucie Wojciech Daniel musiał interweniować w bramce. Rzeszowianie odpowiedzieli strzałem z rzutu wolnego Bartłomieja Buczka. Piłka po jego uderzeniu nieznacznie minęła cel. Rzeszowianie zagrali jedno z lepszych spotkań w tym sezonie. Zaczęli spotkanie bardzo uważnie. W odróżnieniu od poprzednich spotkań nie rzucali się do desperackich ataków, a rozważnie budowali akcje.
W 28 minucie meczu Mateusz Kantor zdecydował się na uderzenie z dystansu i piłka wylądowała na poprzeczce. Po rykoszecie do piłki dopadł Szymon Kaliniec, który wbił głową futbolówkę do bramki. Sędzia po chwili zawahania odgwizdał pozycję spaloną i bramki nie uznał.
W 39 minucie akcję meczu zakończyć próbował Kamil Antonik. 19-letni piłkarz "Pasiaków" znalazł się z piłką w idealnej sytuacji przed bramkarzem Elany i wydawać się mogło, że precyzyjnie wykończy akcję, ale fatalnie posłał piłkę koło słupka. Po chwili wybitą przed pole karne futbolówkę przejął Szymon Feret, ale i on nie trafił do celu.
W 45 minucie spotkania po rzucie rożnym gospodarzy głową starał się skierować futbolówkę do siatki Bartłomiej Makowski. Naciskany jednak przez rywala nieczysto uderzył piłkę i ta przeszła koło bramki.
Po przerwie resoviacy jeszcze odważniej ruszyli do natarcia. W ataku dobrze współpracowali Buczek ze Strashkevych, ale rośli defensorzy Elany nie dali sobie zrobić większej krzywdy. Po jednej z akcji "Pasiaków" w polu karnym gości nieprawidłowo powstrzymywany był Szymon Feret. Szarpany przez rywala za koszulkę skrzydłowy Resovii upadł na ziemię, ale arbiter nie zareagował.
Rzeszowianie bili głową w mur, a w końcówce meczu goście przeprowadzili dwie akcje, po których zakotłowało się w polu karnym "Sovii". Z opresji ratował swój zespół bramkarz "Pasiaków" Wojciech Daniel. W 72 minucie minimalnie z rzutu wolnego przestrzelił Mariusz Kryszak.
W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę (po raz kolejny w tym sezonie) otrzymał Dariusz Frankiewicz. Pomocnik Resovii musiał opuścić plac gry, ale nie miało to już jednak większego wpływu na scenariusz meczu.

resoviacy.pl

2018.08.18 | Resovia Rzeszów - Górnik Łęczna 2:2 (0:1)

54' Kaliniec, 82' Adamski - 15' Chrzanowski, 48' Szysz

Resovia: Banek, Kantor, Pawlak, Domoń, Mikulec, Geniec (76' Feret), Kaliniec, Świechowski (46' Frankiewicz), Buczek (62' Antonik), Pyrdek (62' Adamski), Strashkevych
Górnik: Prusak, Pisarczuk, Waleńcik, Rogala
, Zagórski, Bętkowski (46' Dzięgielewski), Łuszkiewicz (75' Skałecki), Tymosiak (64' Sosnowski), Korczakowski, Szysz, Chrzanowski (70' Essam)
Sędzia: Rokosz (Katowice), Widzów: 890

Remisem zakończył się mecz "Pasiaków" z dotychczasowym liderem II-ligowych rozgrywek. Rzeszowianie wykazali ogromną wolę walki i udało im się wybrnąć z sytuacji niemal beznadziejnej.
Górnicy opuszczali stadion w Rzeszowie ze spuszczonymi głowami. Zwycięstwo podane mieli właściwie na tacy, ale "biało-czerwoni" w końcowych fragmentach meczu rzucili się do desperackich ataków i w jakimś stopniu udało im się odwrócić losy spotkania. Niestety punkt w meczu z Górnikiem opłacili kolejnymi kontuzjami, bo urazów doznali Daniel Pawlak i Mateusz Świechowski.
Do przerwy przyjezdni prowadzili 1:0 po trafieniu Jakuba Chrzanowskiego. 23-letni napastnik Górnika wpisał się na listę strzelców po tym jak jego zespół otrzymał piłkę w prezencie od "Pasiaków". Wyrównać mógł Mateusz Świechowski, ale nieczysto trafił w futbolówkę, a po chwili poprawić mógł Rafał Mikulec, ale i on nie miał szczęścia. Futbolówka po jego uderzeniu trafiła w nogi rywala.
Po przerwie sytuacja beniaminka stała się dramatyczna, bo rywal dosyć szybko i łatwo po raz kolejny zmusił do kapitulacji debiutującego w bramce Banka. Wystarczyło długie wybicie Prusaka, strącenie piłki głową i Szysz strzałem z ostrego kąta precyzyjnie umieścił futbolówkę w siatce.
Wydawać się mogło, że resoviacy stracili wiarę w dobry rezultat. Ruszyli jednak do natarcia i wkrótce przekonali się, że defensywa Górnika wcale nie jest takim monolitem. Tym razem błąd popełnił bramkarz gości, który zbyt flegmatycznie zabrał się za rozgrywanie piłki. Tą przejął Wadym Straszkewycz. Bartłomiej Buczek uderzył na bramkę z 16 metrów i Prusak odbił piłkę pod nogi Szymona Kalińca. Rozgrywający Resovii pewnym strzałem po ziemi dopełnił formalności.
Rzeszowianie szybko ustawili futbolówkę na środku boiska i był to znak, że zacznie się twarda walka. "Biało-czerwoni" przeprowadzali coraz groźniejsze szarże na bramkę Prusaka, a motorem napędowym akcji był ukraiński napastnik Wadym Straszkewycz. W 59 minucie mieli jednak sporo szczęścia, bo piłka po główce aktywnego Szysza wylądowała na poprzeczce.
W 62 minucie na murawie pojawili się rezerwowi Radosław Adamski i Kamil Antonik. Ta dwójka zawodników dała grze "Pasiaków" nową jakość i to za ich sprawą w 82 minucie meczu Prusak skapitulował po raz drugi. Kamil Antonik uderzył na bramkę z ostrego kąta i do celu nie trafił, ale po drugiej stronie pola karnego pojawił się Adamski, który dostawiając nogę umieścił piłkę w siatce.
Resoviacy dopięli swego, ale po straconej bramce do natarcia  ruszyli "górnicy" i w 86 minucie mogli doprowadzić do rozpaczy rzeszowską publiczność. Na szczęście na przeszkodzie stanął Mateusz Kantor. Przyjezdni rozklepali rzeszowską defensywę i na bramkę z bliska uderzał Patryk Szysz. Piłka przeszła koło bramkarza Resovii, ale trafiła w głowę w stojącego na linii bramkowej Kantora i do siatki nie wpadła.

resoviacy.pl

2018.08.11 | ROW 1964 Rybnik - Resovia Rzeszów 2:1 (1:1)

29' 47' Spratek - 30' Buczek

ROW: Rosa, Janik, Jary, Bojdys, Dudzik (78' Kalisz), Wasiluk, Bukowiec (79' Tkocz), Spratek, Rostkowski (86' Oleczko), Okuniewicz, Brychlik (84' Mazurek)
Resovia: Daniel, Kantor, Pawlak (68' Świechowski), Makowski, Mikulec, Adamski (59' Pyrdek), Kaliniec, Domoń,  Feret (52' Twardowski), Buczek, Antonik (77' Geniec)
Sędzia: Różycki (Łódź),
Widzów: 500

Piłkarze Resovii zostawili punkty w Rybniku i na dłużej zasiądą na dole II-ligowej tabeli. Rzeszowianie po raz kolejny zbyt łatwo tracili bramki, jednocześnie nie mając zbyt wiele do powiedzenia w ofensywie. Dwa groźne strzały Bartłomieja Buczka to słaby argument - nawet na rywala, który zajmuje przedostanie miejsce w tabeli.
Rzeszowianie jechali na Górny Śląsk z nadzieją, że ROW jest zespołem w ich zasięgu. Długo dotrzymywali kroku rywalom i wydawać się mogło, że w końcu wskoczą na właściwy tor w II-ligowej rywalizacji.
Nadzieje te odebrał im 20-letni Kamil Spratek. Pomocnik ROW-u otworzył wynik spotkania w 29 minucie, a załatwił "Pasiaków" ich własną bronią. Piłka dograna z autu przez Jana Janika trafiła na głowę Piotra Dudzika, a ten przedłużył podanie w okolice dziesiątego metra. Tam do futbolówki doskoczył Spratek i głową wpakował piłkę do siatki.
Na odpowiedź rzeszowskiego zespołu nie trzeba było długo czekać. Rzeszowianie skopiowali akcję gospodarzy i po wrzutce z autu Domonia - do bramki głową trafił Bartłomiej Buczek.
W końcówce pierwszej połowy meczu mocno przycisnęli miejscowi i kilka razy po wrzutkach 18-letniego Michała Rostkowskiego groźnie zrobiło się pod bramką Wojciecha Daniela. Młodzieżowiec rybnickiego zespołu należał tego dnia do wyróżniających się postaci na murawie.
Dwie minuty po przerwie gospodarze po raz kolejny wyszli na prowadzenie. Po raz kolejny do piłki dośrodkowanej w środkowe rejony pola karnego doszedł Spratek i nic nie robiąc sobie z towarzystwa rzeszowskich obrońców, wbił głową piłkę do siatki.
Kilka minut później resoviacy mieli dogodną okazję do zmiany rezultatu, ale szczęścia zabrakło Buczkowi. Napastnik Resovii uderzył piłkę z rzutu wolnego z odpowiednią rotacją, ale futbolówka wylądowała na słupku.
W 64 minucie rzeszowianie po raz kolejny postraszyli rybnickiego golkipera. Tym razem po koronkowej akcji "Pasiaków" piłka potoczyła się wzdłuż linii bramkowej, aby ostatecznie trafić w nogi jednego z obrońców ROW-u.
W ostatnim kwadransie spotkania gospodarze zmusili rzeszowski zespół do ataku pozycyjnego. Resoviacy długo rozgrywali piłkę, ale nie mieli pomysłu na przedostanie się w pole karne ROW-u. Próbowali zmienić rezultat spotkania również strzałami z dystansu. Na bramkę Rosy uderzali kolejno: Mikulec, Pyrdek i Kantor, ale bez efektu. Po strzale Kantora lepiej w polu karnym mógł się zachować Karol Twardowski, który minął się z futbolówką. Kilka minut później piłki nie opanował również inny młodzieżowiec "Pasiaków". Mateusz Geniec dostał futbolówkę z autu od Konrada Domonia, ale zwlekał ze strzałem i z okazji nic nie wyszło.
Gospodarze ze spokojem wyczekiwali swojej szansy na kontratak. Ta nadarzyła się w doliczonym czasie gry. Z piłką przez połowę boiska popędził Mateusz Mazurek i udało mu się nawet minąć wychodzącego z bramki Wojciecha Daniela. Ostatecznie 24-letni wychowanek Tornado Katowice uderzył zbyt ślamazarnie i jakimś cudem bramki nie zdobył.

resoviacy.pl

2018.08.04 | Resovia Rzeszów - Gryf Wejherowo 1:1 (1:0)

37' Buczek - 76' Wicki

Resovia: Daniel, Kantor, Domoń, Makowski, Adamski, Antonik (81' Geniec), Frankiewicz, Kaliniec, Buczek (65' Świechowski) Pyrdek (72' Strashkevych), Twardowski (53' Feret)
Gryf: Więckowicz, Brzuzy, Gulczyński
, Wicki, Liberacki (46' Rogalski) Goerke, Sikorski (51' Ryk), Włodyka, Kołc, Chwastek, Czychowski (86' Ewertowski)
Sędzia:
Urban (Warszawa), Widzów: 750

Piłkarze Resovii dopisali w II-ligowej tabeli pierwszy punkt, ale po ostatnim gwizdku schodzili do szatni w fatalnych nastrojach. W przedmeczowych zapowiedziach brano pod uwagę tylko zwycięstwo i cel okazał się dla beniaminka po raz kolejny nieosiągalny.
"Biało-czerwoni" mogli w tym meczu rozdawać karty, ale trochę na własne życzenie roztrwonili przewagę. Kluczowym momentem była sytuacja z 39 minuty, kiedy to Dariusz Frankiewicz ujrzał drugą żółtą kartkę.
Początek należał do "Pasiaków", którzy nie zwracając uwagi na tropikalną temperaturę, rzucili się do ataków na bramkę Więckowicza. W 11 minucie groźnie, ale niecelnie uderzał na bramkę gości Przemysław Pyrdek.
Przyjezdni od pierwszego gwizdka poukładali szyki obronne i spokojnie wyczekiwali swojej szansy. Ta nadarzyła się w 22 minucie spotkania za sprawą błędu Karola Twardowskiego. 18-latek pochodzący z Nowego Sącza po dośrodkowaniu z rzutu rożnego starał się wybić piłkę za pole karne i uderzył tak niefortunnie, że niewiele brakowało, a wpakowałby ją do własnej bramki. Napastnik Resovii nie zaliczy tego meczu do udanych. W 33 minucie stanął przed szansą wpisania się na listę strzelców, tym razem do prawidłowej bramki, ale w sytuacji sam na sam z Więckowiczem, zbyt długo zwlekał ze strzałem i stracił piłkę.
Kilka minut później prowadzenie rzeszowianom dał Bartłomiej Buczek, który precyzyjnym strzałem głową nie dał szans na reakcję Więckiewiczowi. Wydawać się mogło, że resoviacy pójdą za ciosem, ale w 39 minucie akcję gości przerwał faulem Frankiewicz i sędzia bez wahania sięgnął po kartonik. Pomocnik Resovii miał już na koncie kartkę za faul w 17 minucie i musiał udać się do szatni.
Przyjezdnych nie trzeba było namawiać do przejęcia inicjatywy. Od czasu uzyskania przewagi liczebnej to oni dyktowali na boisku warunki gry. Mieli w swoich szeregach Kamila Włodykę i Roberta Chwastka. Dwaj piłkarze z ekstraklasową przeszłością szczególnie dali się we znaki rzeszowskiej defensywie.
Rzeszowianie druga połowę meczu zagrali mocno cofnięci i pod bramką Wojciecha Daniela kilka razy zrobiło się gorąco. Dwukrotnie bramkarz Resovii ratował swój zespół przed stratą bramki. W 62 i 80 minucie jakimś cudem wybronił strzały Włodyki. Skapitulował jednak w 76 minucie po rzucie wolnym. Piłka dośrodkowana z rzutu wolnego trafiła na głowę Krzysztofa Wickiego, a ten bez większych problemów trafił do siatki. Resoviacy sygnalizowali faul na Bartłomieju Makowskim, ale sędzia wskazał na środek boiska, a po chwili ukarał żółta kartką siedzącego na ławce rezerwowych Bartłomieja Buczka.

resoviacy.pl

2018.07.28 | Stal Stalowa Wola - Resovia Rzeszów 2:1 (1:0) / mecz w Boguchwale

44' Łętocha, 82' Dadok - 76' Strashkevych

Stal: Frątczak, Mistrzyk, Czajkowski, Janiszewski, Sobotka, Żyliński (77' Stasiak), Mroziński (58' Dadok), Stelmach, Trąbka, Dziubiński (74' Waszkiewicz), Łętocha (54' Kitliński)
Resovia:
Daniel, Mikulec, Domoń, Makowski, Kantor, Pyrdek (59' Adamski), Frankiewicz, Kaliniec, Antonik (74' Feret), Buczek (62' Strashkevych) , Twardowski
Sędzia: Kukla (Kraków), Widzów: 1500

Nie wiedzie się na II-ligowych boiskach piłkarzom Resovii, którzy w kolejnym spotkaniu stracili punkty. Resoviacy stworzyli sobie kilka okazji bramkowych, ale ich skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Po raz kolejny nie ustrzegli się również błędów w defensywie i to wystarczyło, aby grająca bez fajerwerków ekipa Stali Stalowa Wola dopisała w tabeli komplet punktów.
W pierwszej połowie spotkania "biało-czerwoni" wygrali walkę o środek boiska i mieli podstawy do tego, aby pokusić się o trafienia. Pudłowali jednak na potęgę.
Już w 5 minucie soczystym strzałem na bramkę Frątczaka popisał się Mateusz Kantor. Kwadrans później "setkę" zmarnował Bartłomiej Buczek. Szybki kontratak "Pasiaków" rozpoczął Kamil Antonik, a później Przemysław Pyrdek w polu karnym dograł piłkę do osamotnionego Buczka. Snajper "Pasiaków" nieczysto jednak trafił w futbolówkę i zamiast do siatki, posłał ją koło słupka.
W 23 minucie po wrzutce Domonia z autu piłkę starał się uderzyć stojący w polu bramkowym Pyrdek, ale i tym razem zabrakło szczęścia. Rzeszowianie mieli przewagę i coraz odważniej atakowali bramkę Frątczaka, ale podobnie jak w meczu ze Zniczem ich akcje nie przynosiły efektu bramkowego. Dogodne okazje do zmiany wyniku mieli jeszcze przed gwizdkiem na przerwę Twardowski i Mikulec, ale i oni nie potrafili postawić kropki nad "i".
Tymczasem goście konsekwentnie czekali na swoją szansę. Ta nadarzyła się w 44 minucie meczu. Na indywidualną akcję zdecydował się Adrian Dziubiński, który z łatwością ograł trzech rywali i dograł precyzyjną piłkę na głowę Sebastiana Łętochy. Wbiegającemu w pole karne wychowankowi Stali Mielec nie pozostało nic innego jak dostawić głowę i dopełnić formalności.
Stracona bramka nie podłamała rzeszowian, którzy po przerwie mocno ruszyli do odrabiania strat. W 52 minucie w pole karne gospodarzy przedarł się Szymon Kaliniec, ale nie zdołał oddać strzału, bo skutecznym wyjściem z bramki ratował sytuację Frątczak.
W 76 minucie po szybko rozegranym rzucie wolnym rzeszowianie w końcu zdołali pokonać bramkarza Stali. Piłkę w pole karne zagrał Radosław Adamski, a tam snajperskim nosem wykazał się Wadim Strashkevych. Ukraiński napastnik uderzył lewą nogą i piłka po odbiciu od słupka wpadła do siatki. Wydawać się mogło, że resoviacy pójdą za ciosem, ale po wejściu rezerwowych gra Stali również nabrała rumieńców i na boisku zrobiło się ciekawie.
W 82 minucie meczu z piłkarzami Resovii zabawił się Robert Dadok. 21-letni wychowanek Tempa Puńców ograł Frankiewicza i Makowskiego, a później precyzyjnym strzałem nie dał szans Danielowi. Resoviacy po kolejnym błędzie w obronie stracili bramkę, a po chwili wyróżniającego się na boisku piłkarza. Był nim Rafał Mikulec, który ujrzał czerwony kartonik za faul na rywalu. Boczny obrońca Resovii w 84 minucie wyciął wychodzącego na czystą pozycję Kitlińskiego i musiał opuścić plac gry.

resoviacy.pl

2018.07.21 | Resovia Rzeszów - Znicz Pruszków 1:3 (0:1)

56' B. Buczek - 21' Małachowski, 52' Bochenek, Podliński

Resovia: Daniel, Geniec (80' Twardowski), Barszczak, Domoń, Mikulec, Kantor (80' Pyrdek), Kaliniec, Frankiewicz, Feret (46' Antonik), Kwiek (46' Strashkevych,), B. Buczek
Znicz: Misztal, Bochenek, Długołęcki
, Rybak, Rackiewicz, Machalski (65' Smoliński), Małachowski, Kocot, Tarnowski (90' Pyrka), Zjawiński (74' Podliński), Kabala (59' Kubicki)
Sędzia:
Lis (Katowice), Widzów: 1100

Przyzwyczajeni do zwycięstw piłkarze Resovii opuszczali stadion przy ul. Hetmańskiej w minorowych nastrojach. Spontaniczna i ofensywna gra, którą podbili trzecioligowe boiska,  na drugoligowym froncie nie przyniosła oczekiwanego efektu.
Rzeszowianie nie zagrali złego spotkania, ale popełniali fatalne błędy w defensywie i wyrachowana ekipa Znicza pokazała, że na tym poziomie rozgrywek nie ma miejsca na zabawę z piłką.
Gra defensywna rzeszowskiego zespołu nie wyglądała tego dnia najlepiej. Już w 18 minucie meczu w wyniku nieporozumienia Damiana Barszczaka i Wojciecha Daniela gorąco zrobiło się w polu karnym Resovii. Ostatecznie udało się uratować sytuację, ale już trzy minuty później goście po raz kolejny (tym razem skutecznie) pogrozili palcem miejscowym. Piłkę w środku boiska przejął Adrian Małachowski i na nic zdały się wślizgi Barszczaka i Domonia, bo były piłkarz warszawskiej Legii swój rajd przez połowę boiska zakończył skutecznym strzałem do siatki.
Resoviacy odważnie rzucili się do odrabiania strat i kilka razy zakotłowało się w polu karnym Misztala. W 24 "biało-czerwoni" mieli dogodną okazję, aby odwrócić losy spotkania. Piłkę w pole karne dogrywał debiutujący w Resovii Rafał Mikulec, a tam na bramkę starali się strzelać David Kwiek i Bartłomiej Buczek. Obydwaj nie mieli szczęścia, bo futbolówka za każdym razem odbijała się od defensorów z Pruszkowa. W 42 minucie przed szansą stanął Mateusz Kantor, ale i jego strzał nie był na tyle solidny, aby sprawić kłopot Misztalowi.
Po chwili ponownie na bramkę uderzał Kantor i tym razem piłka wpadła do siatki, ale przy strzale piłkarz Resovii faulował bramkarza gości i arbiter nie miał wątpliwości odgwizdując rzut wolny.
Po przerwie na boisku pojawili się Kamil Antonik i Vadim Strashkevych, którzy wnieśli nową jakość w grę "Pasiaków". Niestety w 52 minucie goście wykorzystali kolejny błąd "Pasiaków". Po szybkim kontrataku w polu karnym gospodarzy znalazło się czterech graczy Znicza. Piłka dograna w "szesnastkę" trafiła do Pawła Tarnowskiego, który strzałem z przewrotki starał się pokonać Wojciecha Daniela. Na przeszkodzie stanął Mateusz Geniec, ale poprawka Marcina Bochenka (również z przewrotki) była już skuteczna.
Nadzieje "biało-czerwonych" na uratowanie punktów odżyły w 56 minucie. Vadim Strashkevych uruchomił Szymona Kalińca, a ten zagrał piłkę w pole bramkowe do wbiegającego Buczka. Najskuteczniejszemu snajperowi zespołu nie przystoi takich okazji marnować i piłka wylądowała w siatce.
Resoviacy po bramce kontaktowej rzucili się do desperackich ataków, ale goście umiejętnie przyjmowali ataki beniaminka. W ostatnim kwadransie spotkania resoviacy ruszyli do przodu większa liczbą graczy i podopieczni skrzętnie skorzystali z okazji kolejnego kontrataku. Piłka wyrzucona z autu i dwa podania głową wystarczyły, aby 20-letni Karol Podliński znalazł się w sytuacji sam na sam z Danielem. Mierzący blisko 200 cm wzrostu napastnik Znicza wyprzedził Konrada Domonia i Mateusza Geńca, aby po chwili pewnym strzałem koło słupka ustalić wynik spotkania na 1:3.

resoviacy.pl

Archiwum:


2017/18 jesień
2017/18 wiosna
---------------------------------
2016/17 jesień
2016/17 wiosna
---------------------------------
2015/16 jesień
2015/16 wiosna
---------------------------------
2014/15 jesień
2014/15 wiosna
---------------------------------
2013/14 jesień
2013/14 wiosna
---------------------------------
2012/13 jesień
2012/13 wiosna
---------------------------------
2011/12 jesień
2011/12 wiosna
---------------------------------
2010/11 jesień
2010/11 wiosna
---------------------------------
2009/10 jesień
2009/10 wiosna
---------------------------------
2008/09 jesień
2008/09 wiosna
---------------------------------
2007/08 jesień
2007/08 wiosna
---------------------------------
2006/07 jesień
2006/07 wiosna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by