MECZE

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 












































 

 

 

2026.06.06 | KSZO Ostrowiec Św. - Resovia Rzeszów 0:1 (0:1) (baraż o II ligę)

 44' Czyżycki

KSZO: Klebaniuk, Morys (68' D. Lisowski), Marcinkowski , Waleńcik (79' Majewski), Lis, Horżuj, Kroczek (68' Zięba), Łazarz, Nowak, Bełych (79' Górski), Lepiarz
Resovia: Kwiatek, Geniec, J. Banach, Grasza (61' Ciszewski, 77' Jokel), Romanowski ,  Zimnicki, Czyżycki (70' Dantoni), Letniowski (70' Rębisz), Małachowski, Jaroch, Bałdyga
Sędzia: Krasny (Kraków), Widzów: 6592

W pierwszym meczu finałowym baraży o Betclic 2. Ligę piłkarze Resovii pokonali KSZO Ostrowiec Św. 1:0. To było dla "Pasiaków" trudne spotkanie nie tylko ze względu na postawę rozpędzonego i zdeterminowanego trzecioligowca, ale przede wszystkim z uwagi na ogromne kłopoty kadrowe Resovii.
"Biało-czerwonym" na finiszu ligowych rozgrywek z wielu powodów rozsypał się skład, ale zmiennicy w Ostrowcu Św. zdali egazmin i przed meczem rewanżowym mają na koncie jednobramkową zaliczkę.
Oczekiwania i emocje w Ostrowcu Świętokrzyskim były ogromne, a na trybunach zgromadziło sie blisko 7 tys. widzów.
Do przerwy rzeszowianie imponowali kulturą gry i dużym spokojem, ale zarówno jednym, jak i drugim nie można było odmówić ogromnej determinacji.
W 24 minucie po prostopadłym podaniu świetną okazję strzelecką miał Dawid Bałdyga. Jego strzał zablokowany został przez jednego z zawodników KSZO, a dobitkę obronił Bartosz Klebaniuk. Napastnik Resovii pracował tego dnia za dwóch i defensorzy gospodarzy mieli spore problemy, aby powstrzymać go w polu karnym. W 31 minucie ponownie dał znać o sobie. Uderzył z ostrego kąta lewą nogą, ale zbyt lekko, aby zaskoczyć golkipera.
To rzeszowianie do przerwy stwarzali sobie sytuacje bramkowe. W 36 minucie uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Patryk Romanowski i Klebaniuk z dużym trudem wbybijał piłkę w okolicach słupka.
W 44 minucie rzeszowianie dopięli swego. Piłka dograna z rzutu wolnego przez Adriana Małachowskiego została wybita przez gospodarzy przed pole karne. Tam czekał na okazję Mateusz Czyżycki, który fantastycznym wolejem uderzył do siatki. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka, a odporowadzający ją wzrokiem golkiper nie miał szans na reakcję.
Do przerwy miejscowi nie stworzyli sobie sytuacji bramkowej, ale wiadomo było, że to nie koniec emocji w spotkaniu tak istotnym dla obydwu stron.
W drugiej połowie gospodarze zaatakowali odważniej, a ich akcje skrzydłami z każdą kolejną minutą zmuszały "Pasiaków" do większej pracy. W 52 minucie to jednak ponownie resoviacy mieli świetną okazję, aby po raz kolejny zmienić rezultat spotkania. Na bramkę z 5 metrów głową uderzał Bałdyga, a Klebaniuk jakimś cudem odbił dłonią piłkę.
W 65 minucie Patryk Romanowski sfaulował wycohdzącego na czystą pozycję Dawida Kroczka i arbiter wyjął żółty kartonik. Było to już drugie "żółtko" dla winowajcy tego dnia i rzeszowianie kończyli mecz w dziesięciu. Osłabiona kadrowo Resovia czuła już w końcówce trudy spotkania i mecz przeniósł się na połowę gości.
W 72 minucie indywidualną akcją popisał się Dawid Lisowski, ale jego uderzenie instynktownie wybronił Mikołaj Kwiatek. Po chwili Maksym Horżuj minął dwóch rzeszowian i posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Wydawało się, że ktoś musi dostawić nogę, ale resoviacy mieli sporo szczęścia i bezpańska piłka potoczyła się poza boisko.
Kotłowało się w polu karnym Resovii, ale rzeszowianie grali uważnie, a miejscowi nerwowo.
W 85 minucie ponownie uderzał na bramke Horżuj i ponownie na posterunku był Kwiatek. W ostatnich minutach meczu futbolówka lądowała również na słupku, a po strzale Eryka Marcinkowskiego mijała cel.
Rzeszowianie dotrwali do końca i po ostatnim gwizdku mogli z ulgą odetchnąć, bo wynik meczu nie uległ zmianie.

resoviacy.pl

2026.05.30 | Warta Poznań - Resovia Rzeszów 2:2 (1:1)

45' Stefaniak, 90' Awdiejew - 43' Bałdyga, 70' Romanowski

Warta: Przybylak, Rychert, Lepczyński , Michalski , Awdiejew, Stefaniak, Kusztal, Kumoch (81' Dziedzic), Steblecki (63' Niedzielski), Waluś, Stanek (42' Smoczyński)
Resovia:
Kwiatek , Geniec , Grasza , Szymocha (52' Romanowski), J. Banach , Rębisz, Małachowski, Ciszewski (64' Letniowski ), Zimnicki, Jaroch (80' Matusek), Bałdyga
Sędzia: Karski (Słupsk), Widzów: 1778

Dramatyczne zakończenie miał dla "Pasiaków" mecz ostatniej kolejki w Poznaniu. W siódmej minucie doliczonego czasu gry rzeszowianie stracili szansę zapewnienia sobie bytu w drugiej lidze na przyszły sezon. Bramka stracona w ostatnich sekundach spotkania zadecydowała, że resoviacy o miejsce w lidze centralnej walczyć będą w barażach.
Kadra Resovii przed spotkaniem została mocno osłabiona. W niewyjaśnionych przez klubowych włodarzy okolicznościach, w ostatnich tygodniach zespół opuścili: Zwoliński i Kowallski-Haberek. Ponadto ze składu meczowego z powodu kartek i kontuzji wypadli: Silny i Ortiz. Dopisując do listy ubytków wcześniejszą kontuzję Tetyka, można stwierdzić, że zespół walczący o ligowy byt znalazł się w dużych tarpatach.
Na problemy chcieli zareagować klubowi działacze i sięgnęli po nowego bramkarza Michała Matysa, którego do Resovii ściągnąć chcieli na warunkach transferu medycznego. Ogłoszono nawet dołączenie mieleckiego golkipera do Resovii, ale ostatecznie, ktoś nie doczytał regulaminów i ze wzmocnienia nie nic nie wyszło.
Piłkarzom nie pozostało nic innego jak wziąść sprawy w swoje ręce i z dużą determinacją podejść do arcyważnego spotkania w stolicy Wielkopolski.
Od samego początku pojedynek był pełen walki, a "biało-czerwoni" nadawali ton grze. To oni byli zespołem aktywniejszym. Celu jednak nie osiągnęli, a spory udział na wynik miały po raz kolejny sędziowskie decyzje.
Już w 10 minucie meczu na bramkę Przybylaka uderzał Bartosz Grasza i piłka po rykoszecie, odbita od jednego z defensorów - wylądowała na rzucie rożnym. Kilka minut później strzałem po ziemi popisał się Bałdyga i golkiper Warty instynktownie butem zdołał wybić futbolówkę.
Walczący o bezpośredni awans do I ligi gospodarze grali dosyć nerwowo i często nie przebierali w środkach. Mnożyły się faule i po kwadransie "biało-czerwoni" dziesięciokrotnie lądowali na murawie nieprzepisowo powstrzymywani.
W 39 minucie ponownie przed szansą na zdobycie bramki stanął Dawid Bałdyga. Napastnik Resovii uderzył futbolówkę po podaniu Graszy, ale ta minęła cel.
Piłkarz Resovii zrehabilitował się w 43 minucie po zagraniu Zimnickiego i prawą nogą pokonał Przybylaka.
Wydawało się, że Resovia zejdzie na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu, ale w ostatniej akcji pierwszej połowy gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania. Szarżujący w okolicach linii pola karnego Kacper Lepczyński runął na murawę symulując faul, a arbiter dał się nabrać i uruchomił gwizdek. Powtórki meczowe w transmisji telewizyjnej potwierzały, że Jakub Bałdyga mógł mieć słuszne pretensje do arbitra, bo przy interwencji nie dotknął rywala. Ostatecznie futbolówka dograna w pole karne ze stałego fragmentu gry została skierowana przez Marcela Stefaniaka do bramki.
Po przerwie rzeszowianie nadal stosowali skuteczny pressing i mecz toczy się częściej na połowie Warty. Gospodarzom do awansu wystarczał remis i byli usatysfakcjonowani z wyniku. W 60 minucie Bartosz Ciszewski uderzał na bramkę gospodarzy, ale więcej efektu byłoby, gdyby obrońca Resovii dostrzegł wysuniętgo w polu karnym Bałdygę.
W 70 minucie resoviacy ponownie wyszli na prowadzenie. Piłka dograna z rzutu rożnego trafiła na głowę niepilnowanego Romanowskiego, a ten precyzyjnym strzałem, zmienił rezultat spotkania.
Po stracie bramki gospodarze ruszyli zdecydowanie do natarcia, ale resoviacy starali się kontrolowac grę i nie tracili głowy. W 79 minucie fantastycznym wolejem popisał się Grasza, ale bramkarz Warty zdołał wybić piłkę na róg. Miejscowi odpowiedzieli akcją, po której Michał Smoczyński minął się z piłką. W 90 minucie Mikołaj Kwiatek ratował swój zespół przed stratą bramki, ale w 7 minucie doliczonego czasu gry skapitulował.
Futbolówka wrzucona z autu w pole karne trafiła na głowę wbiegającego Awdiejewa i na stadionie wybuchał euforia radości.
Warta Poznań awansowała razem z Unią Skierniewice do I ligi. O losie "Pasiaków" zadecydują spotkania barażowe z jednym z wiceliderów III ligi. W barażach o utrzymania zagra również Sokół Kleczew. Ligę opuszczają: Zagłębie Sosnowiec, KKS 1925 Kalisz, ŁKS II Łódź i GKS Jastrzębie. W meczach barażowych o awans do I ligi rywalizować będą natomiast: Olimpia Grudziądz, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Śląsk II Wrocław i Sandecja Nowy Sącz.

resoviacy.pl

2026.05.23 | Resovia Rzeszów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:0)

51' Czyżycki - 69' Marosz

Resovia: Kwiatek, Ciszewski (46' Rębisz), Szymocha, Grasza, Geniec , J. Banach , Czyżycki (80' Szkiela), Małachowski, Strzeboński (89' Silnỳ), Jaroch (70' Zimnicki), Ortiíz
Podbeskidzie: Forenc
, Sitek , Sochań , Biernat , Gach, Kolanko (90' Bieroński), Tomczyk (46' Martosz), Kizyma, Urynowicz, Takač (70' Kanach ), Klisiewicz (77' Górski)
Sędzia: Kozieł (Kielce), Widzów: 803

Rzeszowianie rozegrali jedno z lepszych spotkań w ostatnim czasie, ale celu nie osiągnęli. Plan "Pasiaków" był tego dnia jeden: zdobyć komplet punktów i uciekać ze strefy barażowej. Piłkarze Kamila Kuzery trafili jednak na zdeterminowanego rywala, który celował w baraże, ale te... o awans do wyższej ligi.
Obydwa zespoły od pierwszego gwizdka dały znać, że tu nie będzie gry na "zmiłuj się!" Resoviacy ruszyli z pressingiem i skutecznie oddalali gre od własnego pola karnego.
Już w 19 minucie Adrian Małachowski starał się zaskoczyć Forenca strzałem z dystansu, ale piłka nieznacznie mijała cel.
"Biało-czerwoni" strzelali sporo, ale pudlowali na potęgę. Z jedenastu strzałów na bramkę, tylko trzy uderzenia rzeszowian były tego dnia celne.
Gospodarze prowadzili grę i mieli przewagę w posiadaniu piłki. Rywale grali bardzo agresywnie i grą na granicy faulu starali się wybić rzeszowian z rytmu.
W 27 minucie fantastycznym kontratakiem popisał się Mateo Ortiz  i wydawało się, że Gracjan Jaroch wykończy akcję, ale futbolówka po jego strzale wylądowała na słupku.
Golkiper "Górali" jeszcze przed przerwą miał sporo pracy, ale zdołał zachować czyste konto bramkowe. Przed zejściem do szatni, na bramkę gości groźnie uderzali jeszcze: Ortiz i Małachowski.
Kilka minut po przerwie resoviacy wyszli na prowadzenie po golu Czyżyckiego. Pomocnik Resovii fantastycznym uderzeniem lewą nogą, zaskoczył Forenca.
Cztery minuty później mogło być 2:0 po szybkim wyjściu z własnej połowy rzeszowian, ale Ortiz zwlekał z oddaniem strzału i Forenc zdołał ratować sytuację.
Po godzienie gry mocniej zaatakowali przyjezdni poirytowani stratą gola, ale Resovia grała uważnie w defensywie.
W 63 minucucie arbiter pokazał Biernatowi kolejny żółty kartonik i przyjezdni zmuszeni byli grać w okrojonym składzie. Wydawać się mogło, że gospodarze mają argumenty, aby dograć to spotkanie według własnego scenariusza. Jednak w 69 minucie Bartosz Martosz w łatwy sposób ograł Jakuba Banacha i lewą nogą skierował piłkę pod poprzeczkę rzeszowskiej bramki.
W końcówce meczu piłkarzom rzeszowskiej "Malty" nie pozostawało nic innego, jak zaatakować bramkę gości większą liczbą zawodników. W dogodnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Bartosz Grasza, ale bramkarz gości wyszedł z opresji. Zmiany rezultatu próbował jeszcze strzałem z rzutu wolnego Małachowski, ale i on odczuwał już trudy spotkania i posłał piłkę nad poprzeczką.
W doliczonym czasie gry nerwy poniosły Mateo Ortiza, kótry wdał się w szarpaninę z arogancko zachowującym się przez całe spotkanie Kacprem Gachem i arbiter ukarał kolumbijjskiego zawodnika czerwoną kartką. Nie miało to już jednak znaczenia na losy meczu.
Napastnik Resovii wykluczył się jednak z meczu ostatniej kolejki, który resoviacy rozegrają w Poznaniu z miejscową Wartą.

resoviacy.pl

2026.05.15 | Resovia Rzeszów - Stal Stalowa Wola 2:2 (1:1)

2' Ortíz, 51' Ciszewski - 8' Kendzia, 76' Radecki

Resovia: Kwiatek, Ciszewski (66' Szkiela), Geniec , Szymocha , Romanowski, Grasza, Czyżycki, Malachowski (74' Jokel), Strzeboński , Jaroch (88' Zimnicki), Ortíz (88' Bałdyga)
Stal:
Smyłek, Jaroszewski, Żemło, Oko , Getinger , Kendzia (86' Kukułowicz), Radecki , Hrnčiar (46' Niedbała), Hebel (72' Surzyn), Zaucha (46' Sobeczko), Śpiewak
Sędzia:
Szuta (Piła), Widzów: 3388

Rzeszowianie podzielili się punktami w meczu derbowym na stadionie miejskim i po ostatnim gwizdku opuszczali murawę w fatalnych nastrojach. Z przebiegu spotkania mogą czuć ogromny niedosyt po tym spotkaniu, bo zwycięstwo uciekło im sprzed nosa.
Derby regionu miały dramatyczny dla gospodarzy przebieg, bo nie potrafili przypieczętować przewagi trafieniami do siatki.
Rzeszowianie już w pierwszej akcji meczowej wyszli na prowadzenie. W 2 minucie pojedynku piłka po zagraniu Graszy z lewej strony boiska trafiła do Mateo Javier Ortiza, a kolumbijskiemu napastnikowi, wystarczyło dostawić nogę.
Przyjezdni mogli wyrównać już kilkadziesiąt sekund później, ale Patryk Zaucha z 4 metrów nie trafił do pustej bramki.
Rzeszowska defensywa nie wyciągnęła jednak wniosków z groźnej akcji rywali i już w 8 minucie Mikołaj Kwiatek wyjmował piłkę z siatki. Golkiper Resovii starał się przechwycić piłkę dograną w pole bramkowe przez Lukasa Hrnciara, ale dobitka Jakuba Kendzi była skuteczna.
Obydwa zespoły grały szybki, otwart futbol i publiczność nie mogła narzekać na brak emocji. W 10 minucie przed szansą stanął Bartosz Grasza, ale posłał piłkę nad poprzeczką.
Pudłował również przed przerwą Patryk Zaucha i obydwa zespoły do szatni schodziły przy remisowym wyniku.
Po zmianie stron z impetem zaczęli rzeszowianie. W 51 minucie po zagraniu futbolówki wzdłuż linii bramkowej akcję zamknął Bartosz Ciszewski i Resovia ponownie objęła prowadzenie. Kolejny gol dodał "Pasiakom" pewności i mecz toczył się głównie na połowie przyjezdnych. W 65 minucie uderzeniem z dystansu popisał się aktywny Gracjan Jaroch, ale futbolówka minęła cel. Kilkadziesiąt sekund później piłka ponownie minęła słupek po strzale pochodzącego z Przemyśla piłkarza Resovii.
W 68 minucie Ortiz wygrał pojedynek o piłkę z Damianem Oko i wydawać się mogło, że tym razem piłka wyląduje w siatce, ale Kolumbijczyk wycelował w poprzeczkę. Kilka minut później kibice oglądali kolejny pojedynek duetu Oko - Ortiz i tym razem napastnik Resovii został w polu karnym podcięty przez 29-letniego wychowanka Zagłębia Lubin.
Arbiter odgwizdał rzut karny dla "Pasiaków" i był to przełomowy moment spotkania. Do futbolówki podszedł Mateusz Geniec, którego uderzenie z 11 metrów było na tyle sygnalizowane, że golkiper Stali nie miał problemów z odbiciem piłki.
Egzekutor "jedenastki" mógł tylko złapać się za głowę, ale wkrótce okazało się, że to nie koniec kłopotów Resovii. Minutę późńiej przyjezdni wykonywali rzut wolny i niepilnowany w polu karnym Mateusz Radecki skorzystał z precyzyjnego dośrodkowania i głową doprowadził do remisu.
Rzeszowianie w końcówce rzucili się do chaotycznych ataków. bo remis biorąc pod uwagę trudny terminarz - wcale gospodarzy nie mógł satysfakcjonować. Przyjezdni cofnięci do głębokiej defensywy nie dali sobie już jednak zrobić większej krzywdy i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Rzeszowianie musieli przełknąć gorzką pigułkę, bo na finiszu ligi stali się głównym kandydatem do grania spotkania barażowego o status drugoligowca.

resoviacy.pl

2026.05.10 | Unia Skierniewice - Resovia Rzeszów 2:1 (1:0)

29' 87' Sabiłło - 59' Grasza

Unia: Grocholski, Mierzwa, Kamiński, Woliński, Straus, Turek (59' Czarnecki) Gąska (79' Szmyd), Makuch (64' Ławrynowicz), Kosior (64' Toporkiewicz), Sabiłło , Bida
Resovia: Kwiatek, J. Banach, Szymocha, Romanowski, Grasza (82' Hanc), Rębisz , Małachowski , Strzeboński, Czyżycki, Jaroch (82' Jokel), Ortiz (75' Silnỳ)
Sędzia: Stępniak (Gdańsk), Widzów: 2168

Resovia wraca ze Skierniewic bez punktów, chociaż w pojedynku z liderem toczyła wyrównany bój. Spory udział w porażce "biało-czerwonych" miał błąd sędziowski i ekspresowo wykonany przez gospodarzy rzut wolny rozegrany z kozłującej piłki!
Przed meczem Kamil Kuzera przemeblował nieco skład resoviaków i na ławce posadził kluczowego obrońcę Macieja Kowalskiego-Haberka, a w ofensywie postawił na Javiera Ortiza.
Rzeszowianie zaczęli odważnie i od pierwszego gwizdka stosowali pressing, który pozwalał utrzymywać rywali z dala od bramki strzeżonej przez Mikołaja Kwiatka.
Jednak w 29 minucie miejscowi przeprowadzili akcję, po której golkiper rzeszowskiego zespołu skapitulował po raz pierwszy.
Damian Gąska wpadł w pole karne Resovii z lewego skrzydła i przy dosyć ślamazarnej postawie Krystiana Szymochy zdołał posłać piłkę wzdłuż linii bramkowej. Na nic zdały się starania młodego bramkarza Resovii bo przed linią bramkową całą akcję zamknął szarżujący Kamil Sabiłło, który z bliska wpakował piłkę do siatki.
Rzeszowianie starali się przenosić grę pod pole karne rywali i nie grali źle. Brakowało im jednak skutecznego wykończenia akcji ofensywnych. W 34 minucie na bramkę Grocholskiego uderzał Gracjan Jaroch, ale piłka nieznacznie minęła cel.
Miejscowi nadal groźni byli po akcjach Sabiłły. 32-letni wychowanek poznańskiego Lecha wygrywał pojedynki o piłkę z rzeszowskimi obrońcami, ale kończyło się głównie na rzutach rożnych. W 39 minucie na bramkę Resovii uderzał głową Karol Turek i rzeszowianie mogli odetchnąć z ulgą, bo piłka minęła cel.
Kilka minut później ponownie nie popisał się Szymocha i Maksymilian Kosior wycelował w słupek.
Po przerwie mocniej przycisnęłi resoviacy, których grę starał się prowadzić nieustępliwy Adrian Małachowski. Pomocnik Resovii w duecie z Gracjanem Jarochem był wyróżniającymi się postaciami w szeregach Resovii.
W 59 minucie futbolówkę z prawej strony boiska posłał w pole karne Kornel Rębisz, a Bartosz Grasza strzałem po ziemi, doprowadził do wyrównania.
Wydawać się mogło, że Resovia pódzie za ciosem, bo kilka minut później fantastycznym strzałem z półobrotu popisał się Ortiz. Uderzenie kolumbijskiego napastnika Grocholski zdołał jakimś cudem odbić, a po chwili interweniował po strzale Jarocha.
W 62 minucie Ortiz ponownie stanął przed szansą wpisania się na listę strzelców, ale nieczysto trafił w piłkę i gola nie zdobył.
W 87 minucie walczący o awans do 1 ligi gospodarze zdobyli bramkę na wagę kompletu punktów.
Adrian Małachowski faulował Toporkiewicza przed polem karnym Resovii i zanim rzeszowianie zdążyli poukładać szyki obronne Kamil Sabiłło głową wbił piłkę do siatki po dośrodkowaniu Mierzwy.
"Biało-czerwoni" mogli mieć sporo słusznych pretensji do arbitra, który puścił grę po rozegraniu rzutu wolnego przez Juliana Kamińskiego. 21-letni obrońca gospodarzy wznowił grę kopnięciem piłki zanim zdołał ją nieruchomo ustawić na murawie.
Lider dopiął swego i jest bliski awansu do 1 ligi, tymczasem rzeszowianie znaleźli sie w prawdziwych tarapatach.

resoviacy.pl

2026.05.02 | Resovia Rzeszów - KKS 1925 Kalisz 0:1 (0:0)

45' Jeleń

Resovia: Kwiatek, Geniec , J. Banach, Kowalski-Haberek, Grasza (46' Romanowski), Rębisz (46' Szkiela), Strzeboński, Małachowski, Czyżycki (75' Silnỳ), Jaroch (75' Zimnicki), Bałdyga (46' Ortiz)
KKS: Krakowiak, Flak, Kieliba, Derkacz, Grabowski, Putno (87' Banasiak), Andruszko, Paszkowski, Hirosawa (87' Cierpka), Danielak (73' Zawistowski), Jeleń (73' Zdybowicz )
Sędzia: Kawałko (Olsztyn), Widzów: 752

Resovia przegrała w Rzeszowie arcyważne spotkanie i działacze rzeszowskiego klubu coraz bardziej nerwowo spoglądać mogą w kierunku III ligi. Resoviacy wyczerpali już limit błędów, a jeśli nie zaczną punktować w kolejnych spotkaniach, może dojść do katastrofy.
W meczu z walczącym o ligowy byt KKS-em 1925 Kalisz, rzeszowianie prowadzili grę, ale byli całkowicie bezradni w ataku pozycyjnym.
Przyjezdni wiedzieli, że są bliscy zbliżenia się do strefy barażowej. Po pierwszym gwizdku odważnie ruszyli do ataku i już na początku spotkania Bartłomiej Putno stanął przed szansą na zdobycie gola, ale piłka po jego główce nieznacznie minęła cel.
Po kwadransie grę zaczęła prowadzić Resovia i to rzeszowianie dłużej utrzymywali się przy piłce. Goście zapraszali "biało-czerwonych" pod własne pole karne, ale piłkarze trenera Kuzery dosyć ślamazarnie rozgrywali atak pozycyjny, który nie mógł zrobić większej krzywdy rywalom.
Motorem napędowym w zespole "Pasiaków" starał się być Miłosz Strzeboński. 22-letni wychowanek Krakusa Nowa Huta był do przerwy wyróżniającym się pikarzem w szeregach Resovii.
W ostatniej akcji przed zejściem na przerwę goście przeprowadzili koronkową akcję, po której zapewnili sobie komplet punktów. Piłka dośrodkowana w pole karne trafiła na głowę niepilnowanego Jakuba Jelenia, który efektownym uderzeniem wpisał się na listę strzelców. Futbolówkę starał się wybić jeszcze Mikołaj Kwiatek, który razem z piłką ostatecznie wylądował w siatce.
W przerwie szkoleniowiec Resovii dokonał trzech zmian i ożywiło to nieco grę "Pasiaków", ale wciąż brakowało konkretów.
W 59 minucie przyjezdni mieli wyśmienitą okazję, aby podwyższyć rezultat, bo arbiter (po zagraniu w polu karnym ręką przez jednego z resoviaków) - odgwizdał "jedenastkę".
Do rzutu karnego podszedł strzelec pierwszej bramki, ale tym razem golkiper Resovii nie dał się zaskoczyć i w dobrym stylu ratował sytuację.
Rzeszowianie mieli sporo czasu, aby doprowadzić do wyrównania. Atakowali bramkę Krakowiaka, ale w polu karnym brakowało precyzji. Piłka dogrywana w "szesnastkę" szybowała z reguły poza pole gry, a i gościom defensywa wychodziła całkiem solidnie. Dwoił się i troił kolumbijski napastnik Resovii Mateo Ortiz, ale większego zagrożenia pod bramką rywali nie stworzył i z czasem zaczęło robić się nerwowo i chaotycznie.
W ostatnim kwadranise kaliski zespół próbował kraść cenne minuty, a rzeszowianie zaczęli mieć sporo pretensji do trójki sędziowskiej.
Ostatecznie goście wygrali 1:0 i zbliżyli się do strefy barażowej w walce o utrzymanie w lidze. Do ligowego ogona w tabeli zbliżyli się też niebezpiecznie rzeszowianie.

resoviacy.pl

2026.04.24 | Resovia Rzeszów - ŁKS II Łódź 3:0 (0:0)

Resovia Rzeszów - ŁKS II Łódź 3:0 (0:0)
70' Czyżycki, 72' J. Banach, 90' Jaroch

Resovia: Kwiatek, Rębisz, Geniec, J. Banach, Kowalski-Haberek, Grasza, Szkiela (69' D. Banach ), Strzeboński, Czyżycki (84' Ortiz), Zimnicki (46' Jaroch), Silnỳ (69' Bałdyga)
ŁKS: Jakubowski, Kotarba, Ślęzak, Czerwiński, Frakowski (79' Miązek), Coulibaly, Kniat (79' Kiełbasiński), Kabziński (73' Grabowski), Siwek, Jurkiewicz (79' Figurski), Rzemyszkiewicz (70' Szczepański)
Sędzia: Syropiatko (Szczecin), Widzów: 603

Udeny debiut na ławce trenerskiej Resovii zanotował trener Kamil Kuzera, który w ostatnim tygodniu zastąpił w roli szkoleniowca Pawła Młynarczyka. Rzeszowianie długo męczyli się z rezerwami ŁKS-u i gra gospodarzy pozostawiała wiele do życzenia. Był to jednak mecz, w którym punkty zgarnąć trzeba za wszelką cenę i cel został osiągnięty.
Rzeszowianie zagrali w przemeblowanym składzie, a powodem były nie tylko kartki i kontuzje, ale pewnie nowe spojrzenie szkoleniowca, który pojawił sięw klubie kilka dni przed meczem.
W bramce zadebiutował Mikołaj Kwiatek, który cierpliwie od miesięcy czekał na szansę pokazania się rzeszowskiej publiczności. Dotychczas swojego warsztatu uczył się nie tylko pod okiem trenerów, ale podgladał również pracę Michała Gliwy w rzeszowskiej bramce.
Od pierwszego gwizdka zagrał też Miłosz Strzeboński, który nie tylko miał pracować w środku pola, ale podchodził do wszystkich stałych fragmentów gry i starał się być kluczową postacią na boisku.
Rzeszowianie zaczęli odważnie, ale brakowała im dokładności i spokoju. Z czasem akcje "Pasiaków" gasły i nie robiły już więszego wrażenia na poukładanym łódzkim zespole.
W 14 minucie to przyjezdni mogli wyjść na prowadzenie, ale Lamine Coulibaly wycelował w słupek.
Jeszcze przed przerwą łodzianie coraz śmielej atakowali bramkę Resovii, a groźni byli głównie przy rzutach rożnych. To wtedy golkiper Resovii miał sporo pracy. W sukurs przychodzili mu środkowi obrońcy Resovii, którzy starali się czyścić pole karne.
Obydwa zespoły schodziły na przerwę przy bezbramkowym wyniku, ale to rezerwy ŁKS-u miały przewagę na murawie.
Po przerwie pierwsze groźne sytuacje stworzyli sobie resoviacy. Najpierw Jaroch przegrał pojedynek z Jakubowskim, a po chwili Czyżycki przegrał pojedynek z defensorami ŁKS-u.
W 70 minucie "biało-czerwoni" wyszli na prowadzenie po wrzucie z autu Kowalskiego-Haberka. Piłka dograna do Rębisza trafiła w pole karne, a Jakubowski dosyć niefortunnie piąstkując, skierował ją pod nogi Czyżyckiego. Pomocnik Resovii ze stoickim spokojem wycelował futbolówkę do pustej bramki.
Dwie minuty później ponownie nie popisał się bramkarz gości. Tym razem odbijał piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego i stojący na dalszym słupku Jakub Banach z bliska wpakował ją głową do siatki.
Dwa stracone gole odebrały gościm animusz, a rzeszowianie w końcu zaczęłi grać spokojniej i mecz nabrał rumieńców. W 90 minucie ładnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Gracjan Jaroch i mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy.

resoviacy.pl

2026.04.18 | Rekord Bielsko-Biała - Resovia Rzeszów 2:1 (0:0)

68' Ciućka, 77' Łaski - 79' Grasza

Rekord: Kaczorowski, Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek, Ściślak (46' Ryś), Gibiec, Ciućka (86' Sommerfeld ), Klichowicz (46' Łaski), Kasprzak (65' Hornik), Kempny (65' Tekieli)
Resovia:
Tetyk (26' Zwoliński), Geniec (75' Rębisz), Szymocha, Kowalski-Haberek, Grasza, Zimnicki (46' Jaroch),  Małachowski , Letniowski, Czyżycki, Szkiela (75' D. Banach), Silnỳ (46' Bałdyga)
Sędzia: Pazdecki (Koszalin), Widzów: 405

W spotkaniu o 6 punktów lepsi okazali się gospodarze, którzy wykazywali więcej zdecydowania i determinacji. Rzeszowianie podjęli walkę, ale nie sprzyjało im szczęście. Już w 26 minucie z powodu kontuzji plac gry opuścił podstawowy golkiper "Pasiaków" -Jakub Tetyk. W ostatnim kwadransie drugie "żółtko" ujrzał Adrian Małachowski i piłkarze Pawła Młynarczyka kończyli mecz w dziesiątkę.
Pierwsza połowa spotkania toczyła się pod dyktando gospodarzy. To miejscowi posiadali zdecydowaną inicjatywę i stwarzali sobie mnóstwo sytuacji bramkowych. Tylko dzięki nieuregulowanym celownikom Jakub, Tetyk, a później Filip Zwoliński - zachowali do przerwy czyste konto bramkowe.
Miejscowi oddawali sporo strzałów na bramkę Resovii, ale piłka przechodziła nad poprzeczką lub obok słupka, a rzeszowskich golkiperów testowali m.in: Klichowicz, Pawłowski i Boczek.
W 41 minucie "bialo-czerwoni" odpowiedzieli groźną akcją, po której Jakub Letniowski wycelował w słupek.
Po przerwie gra "Pasiaków" była już jednak nieco lepsza i coraz więcej działo się pod bramką Kaczorowskiego. Gospodarze również odpowiadali szybkimi kontratakami, po których rzeszowska defensywa nie raz była w sporych tarapatach.
Sporo jakości w grze Resovii wprowadzili rezerwowi Jaroch i Bałdyga. Po uderzeniu tego drugiego, w 65 minucie futbolówka po raz drugi wylądowała tego dnia na słupku bramki strzeżonej przez Kaczorowskiego.
Trzy minuty później miejscowi wyszli na prowadzenie po niesygnalizowanym strzale Jana Ciućki i zaczęły się kłopoty rzeszowskiego zespołu.
W 74 minucie plac gry opuścił ukarany drugą żółtą kartką Adrian Małachowski, a trzy minuty później na 2:0 podwyższył rezultat spotkania Wojciech Łaski.
Rzeszowianom nie pozostało nic innego jak rzucić się do desperackich ataków i w 79 minucie Bartosz Grasza strzałem z 16 metrów zdobył bramkę kontaktową.
Emocji nie brakowało do ostatniego gwizdka, bo obydwa zespoły mogły zmienić jeszcze rezultat spotkania.
W 81 minucie minimalnie pudłował Michał Hornik, a po jednej z ostatnich akcji w zamieszaniu podbramkowym piłkę nad poprzeczką przeniósł Dawid Bałdyga.
Wynik meczu nie uległ zmianie i gospodarze po ostatnim gwizdku mogli odtańczyć taniec radości. W odmiennych nastrojach w droge powrotną udawali się piłkarze Pawła Młynarczyka, którzy z każdym kolejnym tygodniem zbliżają sie do dolnych rejonów tabeli.
O tym jak kosztowna dla rzeszowian może być porażka w Bielsku-Białej, dowiemy się na finiszu ligowych rozgrywek.

resoviacy.pl

2026.04.11 | Resovia Rzeszów  - GKS Jastrzębie 3:0 wo.

Drużyna gości wycofała się z rogrywek w trakcie sezonu

 

resoviacy.pl

2026.04.02 | Sandecja Nowy Sącz - Resovia Rzeszów  2:2 (0:2)

84' Wołczek, 86' Piszczek - 14' Silnỳ, 37' J. Banach

Sandecja: Szymkowiak, Ogorzały (75' Talar), Kowalik, Słaby, Smajdor, Oure , Skałecki (58' Piszczek ) , Żurawski (46' Kasprzak), Brenkus (58' Wołczek) , Pietraszkiewicz, Juszczyk (58' Kołbon)
Resovia: Tetyk , Geniec (78' Rębisz), J. Banach , Kowalski-Haberek, Grasza, Czyżycki (78' Szymocha), Małachowski, Letniowski, Szkiela , Zimnicki (65' Hanc), Silnỳ (68' Ortiz)
Sędzia: Szczech (Warszawa), Widzów: 5873

Piłkarze Pawła Młynarczyka wywieźli z trudnego terenu jeden punkt, ale biorąc pod uwagę boiskowe wydarzenia - remis jest dla nich raczej gorzką pigułką. Rzeszowianie posiadali do 84 minuty dwubramkową zaliczkę, która zobowiązywała ich do pokonania silnej Sandecji, ale w końcowych fragmentach niestety roztrwonili prowadzenie.
Od pierwszego gwizdka faworyzowani miejscowi starali się narzucić swój styl gry w tym spotkaniu, ale rzeszowianie udowadniali, że nie interesuje ich drugoplanowa rola.
To "biało-czerwoni" już w 13 minucie stworzyli sobie pierwszą okazję do zdobycia bramki. Mateusz Czyżycki uruchomił Jana Silnego podaniem za plecy obrońców, ale napastnik Resovii zwlekał z oddaniem strzału i skończyło się rzutem rożnym.
Zrehabilitował się jednak już kilkanascie sekund później, bo wbił do siatki piłkę po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry. Czeski napastnik stał tam gdzia miał stać, dostawił nogę i mógł odbierać gratulację od kolegów z rzeszowskiego zespołu.
Sandecja odpowiedział groźnym strzałem 24-letniego Daniela Pietraszkiewicza. To po stronie byłego piłkarza Resovii goście mogli spodziewać się największego zagrożenia. Jego pojedynki z Mateuszem Geńcem były ozdobą tego spotkania.
W Resovii bardzo aktywny był Bartosz Zimnicki, który kilka razy mijał rywali niczym tyczki na trasie narciarskiej.
W 37 minucie rzeszowianie świętowali kolejne trafienie. Po raz kolejny z rzutu rożnego dogrywał piłkę Adrian Małachowski, a na drugim słupku akcję zamknął główką Jakub Banach.
Przed przerwą rzeszowianie rozkręcali się na dobre i jeszcze w 44 minucie w słupek wycelował Jakub Letniowski.
Wiadomo było, że od wznowienia gry w drugiej połowie do natarcia ruszą gospodarze, ale w pierwszym kwadransie resoviacy zdołali przerywać skutecznie akcje rywali. W 51 minucie po raz kolejny na bramkę Tetyka uderzał Pietraszkiewicz i piłka minimalnie minęła słupek.
Rzeszowianie skutecznie wybijali z rytmu miejscowych i nic nie wskazywało, że w końcówce Sandecja odrobi straty. Zwłaszcza, że w 83 minucie Resovia mogła zamknąć to spotkanie kolejnym golem. Szymkowiak odbił futbolówkę po atomowym uderzeniu Dawida Hanca, ale Javier Mateo Ortiz nie zdołał postawić kropki nad "i".
Sześć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry zaczął się dramat "Pasiaków". Mikołaj Szkiela stracił piłkę kilka metrów przed linią pola karnego i Aleksander Wołczek technicznym strzałem zaskoczył Jakuba Tetyka. Zanim rzeszowianie zdążyli oswoić się ze stratą bramki, było już 2:2.
Tym razem Kornel Rębisz dał zbyt wiele swobody Simeonowi Ouré i po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, futbolówkę do bramki wbił Filip Piszczek. Wcześniej piłkę piąstkował jeszcze golkiper Resovii, ale w ułamku sekundy posłał ją pod nogi strzelca bramki, który wprawił stadion w Nowym Sączu w euforię.

resoviacy.pl

2026.03.29 | Resovia Rzeszów - Świt Szczecin 3:1 (2:1)

9' Szkiela, 11' Geniec, 56' Zimnicki - 5' Wojdak

Resovia: Tetyk, Geniec (65' Rębisz), J. Banach, Kowalski-Haberek, Grasza, Szkiela (82' Hanc), Małachowski, Czyżycki (82' Szymocha), Letniowski, Zimnicki (78' Jaroch), Bałdyga (65' Silnỳ)
Świt: Klon, Ciechanowski (59' Nowicki), Rogala, Remisz, Kisły
, Dziuniak (59' Woźniak), Wojdak, Kort (74' Tkaczuk), Kapelusz (59' Ropski), Aftyka (85' Nowak), Lebedyński
Sędzia: Wójcik (Siedlce), Widzów: 403

Kibice jeszcze nie zdążyli usiąść wygodnie na trybunie stadionu miejskiego, a ich zespół przegrywał ze Świtem Szczecin 0:1. Rzeszowianie już w 5 minucie przysnęli przy rzucie rożnym i Kacper Wojdak pokonał Tetyka.
"Biało-czerwoni" zareagowali jednak na początkowe niepowodzenie prawidłowo i szybko. Jeszcze w pierwszym kwadransie tego emocjonującego meczu zdołali wyjść na prowadzenie. "Biało-czerwoni" w 120 sekund zdobyli dwie fantastyczne bramki, po których nastroje na widowni odmieniły się radykalnie. W 9 minucie fenomenalnym strzałem popisał sie Mikołaj Szkiela, a po chwili na 2:1 zmienił wynik meczu Mateusz Geniec. Boczny obrońca Resovii w ślad za Szkielą posłał efetownego rogala pod poprzeczkę.
W 22 minucie przed kolejną szansą na zmianęrezultatu stanął Dawid Bałdyga. Napastnik Resovii próbował ograć wychodzącego z bramki Klona, ale zwlekał z oddaniem strzału i skończyło się pudłem.
Do przerwy grę prowadziła Resovia, która złapała wiatr w żagle. Grę "Pasiaków" starał się prowadzić Mateusz Czyżycki, który we współpracy z wszędobylskim Bartoszem Zimnickim starał się konstruowac akcje ofensywne.
Resovia szybko odrobiła straty, ale po przerwie była bliska wprowadzenia swojej publiczności w kolejną frustrację. W 47 minucie przyjezdni otrzymali rzut karny. Dawid Kort techniczną podcinką starał się oszukać Tetyka i trafił w poprzeczkę, a po dobitce głową jednego z piłkarzy Świtu piłka opadła w okolice linii bramkowej. Według telewidzów obserwujacych spotkanie za pośrednictwem telewizyjnych kamer futbolówka przekroczyła linię bramkową, ale arbiter był innego zdania i bramki nie uznał, a w konsekwencji odgwizdał faul na piłkarzu Resovii.
W 56 minucie rzeszowianie przeprowadzili kolejną akcję bramkową. Z lewej strony boiska piłkę w pole karne dogrywał Szkiela, a cała akcję wykończył Zimnicki. Obydwaj skrzydłowi zanotowali tego dnia dobre wystepy i obydwaj zanotowali debiutanckie trafienia dla "Pasiaków".
Szczecinanie nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i mecz do końca obfitował w emocjonujace pojedynki. W 64 minucie sporo szczęścia miał Jakub Tetyk, bo piłka po strzale jednego z zawodników Świtu - wyladowała na słupku.
Ostatecznie mecz zakończył sie zwycięstwem Resovii, która mogła opuścić strefę barażową o utrzymanie.

resoviacy.pl

2026.03.22 | Śląsk II Wrocław - Resovia Rzeszów 5:0 (4:0)

28' Ciucka, 36' 44' Milewski, 39' Muszyński, 65' Rostek

Śląsk II: Głogowski, Rostek (76' Dziuba), Ł. Gerstenstein, Muszyński, Rygiel, Żulewski, Ciucka (46' Markowski), Wojtczak, Schierack (71' Chodera), Milewski (67' Kamiński), O. Gerstenstein (67' Kosmalski)
Resovia:
Tetyk, J. Banach (61' Rębisz), Szymocha, Geniec, Kowalski-Haberek, Szkiela (13' Ciszewski), Małachowski, Letniowski, Strzebloński (46' Czyżycki), Jaroch (76' Hanc), Ortiz (46' Bałdyga)
Sędzia: Pelka (Poznań), Widzów: 293

Kompromitacją zakończyła się wyprawa ekipy Pawła Młynarczyka do Wrocławia. Na stadionie przy ulicy Oporowskiej rzeszowianie zmierzyli się z rezerwami Śląska i właściwie jeszcze przed przerwą mogli mysleć o powrocie do Rzeszowa. Gospodarze już w pierwszej połowie zdewastowali rzeszowską defensywę, czterokrotnie pokonując Jakuba Tetyka.
Początkowo nic nie zapowiadało katastrofy, która dopaść miała "biało-czerwonych". W pierwszym kwadransie resoviacy organizowali akcje ofensywne, po których kotłowało się w polu karnym Śląska. Pierwszy na bramkę gospodarzy uderzał Krystian Szymocha, a po chwili wtórował mu Mateo Ortiz. Kolumbijski napastnik Resovii zdołał nawet w 22 minucie wbić piłkę do siatki, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną i gola nie uznał.
Po tej akcji do roboty solidnie zabrali się gospodarze i na bramkę "Pasiaków" posypała się kanonada. W 28 minucie Jakub Tetyk skapitulował po raz pierwszy. Arbiter zastosował przywilej korzyści po faulu na Michale Milewskim, a akcje bramkową wykończył celnym trafieniem z kilku metrów - Adam Ciućka.
Rzeszowianie mieli jeszcze szansę, aby zareagować odpowiednio po stracie bramki, ale w dogodnej sytuacji piłkę nad poprzeczką posłał Jakub Banach.
W 36 minucie było już 2:0 po golu Michała Milewskiego, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Tetykowi na obronę. Niespełna trzy minuty później rzeszowska defensywa została ośmieszona po raz kolejny. Tym razem piłka dograna z rzutu wolnego  trafiła do Oskara Wojtczaka, a całą akcje wykończył precyzyjnym strzałem głową najstarszy w zespole Śląska Hubert Muszyński.
Miejscowi rozkręcali się na dobre i jeszcze przed gwizdkiem na przerwę Michał Milewski strzałem z bliskiej odległości zmienił wynik meczu na 4:0.
Drużyna Michała Hetela kontrolował to spotkanie bezapelacyjnie, a na nieskuteczną grę "Pasiaków" nie wpłynęły nawet zmiany przeprowadzone po przerwie.  Honorowe trafienie miał okazję zanotować w 60 minucie Gracjan Jaroch, ale Głogowski zdołał ratować sytuację.
Gospodarze w 65 minucie przypieczętowali swoją przewagę kolejnym trafieniem. Tym razem precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Krystian Rostek.

resoviacy.pl

2026.03.15 | Podhale Nowy Targ - Resovia Rzeszów 2:1 (0:0)

79' Salak, 90' Nowak - 75' Szymocha

Podhale: Stryczula, Salak, Voško, Michota, Peña (80' Seweryn), Václavik , Lelito, Burkiewicz (86' Nowak), Hamed (86' Marcinho), Rubiś Kurzeja (70' Giel)

Resovia: Tetyk, Geniec, Szymocha, Kowalski-Haberek, Grasza , Szkiela (84' Ciszewski), Letniowski, Małachowski, Czyżycki (76' Strzeboński), Jaroch (75' Romanowski), Ortíz (63' Bałdyga)
Sędzia: Paszkiewicz (Wrocław), Widzów: 715

Dramatyczny przebieg miał mecz "Pasiaków" w Nowym Targu. Rzeszowianie prowadzili z miejscowym Podhalem od 75 minuty, ale w ostatnim kwadransie stracili cały dorobek punktowy.
Miejscowi byli zespołem, który lepiej czuje się na boisku ze sztuczną nawierzchnią i stwarzali sobie sporo sytuacji bramkowych. Świetnie w bramce radził sobie jednak Jakub Tetyk, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed stratą goli. Jego koledzy z zespołu zapomnieli jednak, że mecz trwa 90 minut i zdeterminowane Podhale zdołało sięgnąć po komplet punktów.
Do długości meczów piłkarskich odniósł się również na pomeczowej konferencji prasowej trener Paweł Młynarczyk: "
Gdyby mecz trwał do 75 minuty ten cel zostałby osiągnięty. Niestety mecz trwał dłuzej. Nie udało się dowieźć.". (?)
Już o pierwszego gwizdka miejscowi chcieli narzucić swój styl gry i stworzyli sobie dwie groźne sytuacje. Gospodarze grali odważnie i ofensywnie, ale i dosyć agresywnie. Rzeszowianie starali się wychodzić z pressingu i organizowała kontrataki, których jednak nie potrafiła wykończyć. Pierwszy na bramkę Stryczuli uderzał w 10 minucie Mateo Ortiz, ale posłał piłkę głową daleko od celu. Chwilę później soczystym uderzeniem z dystansu popisał się Bartosz Grasza, ale tym razem Stryczula zdołał wybić futbolówkę rzut rożny.
Nowotarżanie posiadali inicjatywe w tym spotkaniu. W 19 minucie groźnie było pod bramką Resovii, bo Peter Voško z 16 metrów wykonywał rzut wolny. 25-letni Słowak wycelował jednak prosto w mur "biało-czerwony" i goście mogli odetchnąć z ulgą.
Kilka minut później fatalny błąd popełnił golkiper Jakub tetyk i Cesar Pena spudłował, uderzajac do pustej bramki.
Rzeszowianie mogli odpowiedzieć błyskawicznie, ale po raz kolejny katastrofalnym uderzeniem popisał się Ortiz.
Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Podhale częściej było w posiadaniu piłki i atakowało bramkę "Pasiaków", którzy starali się wychodzić z kontratakami. W krótkim okresie gry na tytuł bohatera meczu załsużył Jakub tetyk, który trzykrotnie ratował swój zespół przed strata bramki.
Najpierw po rzucie rożnym groźnie główkował Michota. Później Hamed uderzał z 16 metrów, a w 52 minucie do ogromnego trudu zmusił golkipera Resovii Burkiewicz. Miejscowi toczyli zażarte pojedynki z bramkarze Resovii, a tymczasem w 75 minucie rzeszowianie wyszli na prowadzenie. Koronkowo wykonany rzut rożny wykończył główką Krystian Szymocha i sektor zajmowany przez kibiców Resovii wpadł w euforię. Ta jednak nie trwała długo. Już 4 minuty później Michota dośrodkował piłkę w pole karne, a Salak dopełnił formalności wykorzystując nieudaną pułapkę ofsajdową rzeszowskich obrońców.
W ostatnich minutach spotkania rzeszowianie zapomnieli, że gra się nie tylko do 75 minuty i nie tylko do 90 minuty, ale do ostatniego gwizdka. Miejscowi tymczasem organizowali kolejne akcje ofensywne i w 8 minucie doliczonego czasu gry Arkadiusz Nowak ustalił rezultat spotkania na 2:1. Wprowadzony kilkanascie minut wcześniej 19-letni wychowanek Sandecji uderzył mocno i piłka po odbiciu od poprzeczki, wyladowała nieznacznie za linią bramkową. Sędziowie w tej sytuacji byli nieomylni i potwierdzili trafienie. Nowotarżanie po dramatycznej końcówce ukarali pasywnych rzeszowian.

resoviacy.pl

2026.03.06 | Resovia Rzeszów - Sokół Kleczew 1:1 (0:0)

87' Małachowski - 58' Tkaczyk

Resovia: Tetyk , Geniec , Szymocha, Kowalski-Haberek, Grasza, D. Banach (46' Hanc), Małachowski , Letniowski, Jaroch (75' Czyżycki), Zimnicki (66' Szkiela), Bałdyga (66' Ortiz)
Sokół: Mazur , Andrzejewski, Bartosiak , Gawlik, Kargul-Grobla (46' Kostewycz), Kubacki (66' Sangowski), Smoliński (78' Dudziński), Szczepankiewicz, Śliwa, Tkaczyk (78' Zimmer), Stangret (90' Janiszewski)
Sędzia: Rutkowski (Bydgoszcz), Widzów: 566

Nie było to wybitne spotkanie w wykonaniu piłkarzy Resovii, którzy uratowali punkt trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem. Rzeszowianie w meczu z Sokołem Kleczew byli zespołem przeważającym, który nie potrafił skorzystać z posiadanych na murawie rzeszowskiego stadionu argumentów.
Pierwszą okazję do zdobycia bramki stworzyli sobie jednak przyjezdni. W 23 minucie Aleksander Kubacki zwlekał z oddaniem strzału i akcja zkończyła się rzutem rożnym. Rzeszowianie odpowiedzieli uderzeniem Mateusza Geńca, który z dystansu starał się zaskoczyć Mazura.
W 41 minucie Adrian Małachowski wślizgiem próbował przeciąć podanie Tkaczyka wzdłuż pola karnego Resovii i blisko było bramki samobójczej.
Rzeszowianie częściej utrzymywali się przy piłce, ale to goście stworzyli sobie konkretne sytuacje bramkowe.
Po przerwie obydwa zespoły grały bardzo chaotycznie. Sporo było niedokładności i rwanej gry. W 58 minucie statyczną postawę rzeszowskich defensorów wykorzystał w polu karnym Jacek Tkaczyk. Wychowanek warszawskiej Escoli po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ze zbyt dużą łatwością wbił głową piłkę do siatki i dał prowadzenie gościom.
Po stracie bramki "biało-czerwoni" zaczęli atakowac większą liczbą zawodników, ale nie mieli pomysłu na stworzenie sobie sytuacji bramkowej. Mnożyły się nieprecyzyjne dośrodkowania i goście skrupulatnie czekali na dogone kontrataki.
Najlepszą okazję do wyrównania miał w 61 minucie Bartosz Zimnicki. Wyróżniający się w szeregach Resovii zawodnik dobijał piłkę po główce Bałdygi, ale  strzałem z 3 metrów posłał jednak futbolówkę prosto w rękawice golkipera.
W 87 minucie chirurgiczną precyzją wykazał się Adrian Małachowski. Pomocnik Resovii wykonywał rzut wolny z okolic bocznej linii pola karnego i skierował piłkę do siatki idealnie za kołnierz Mazura.
Rzeszowianie starali się jeszcze coś wskórać w ostatnich trzech minutach spotkania, ale Sokół starannie pilnował wyniku i nie dał sobie zrobić większej krzywdy.

resoviacy.pl

2026.03.01 | Olimpia Grudziądz - Resovia Rzeszów 2:1 (1:1)

4' Moneta, 69' Jarzec - 6' Letniowski

Olimpia: Sobolewski, Stolc, Zbiciak, Czajka, Tsiupa, Jarzec, Sewerzyński, Frelek, Koperski (61' Fietz), Moneta (69' Siemaszko , Pawłowski (61' Mas )
Resovia:
Tetyk, Geniec, J. Banach (83' Szymocha), Małachowski , Kowalski-Haberek, Grasza , D. Banach (76' Pieniążek), Letniowski (65' Ortíz), Jaroch (76' Strzeboński), Zimnicki (46' Szkiela), Bałdyga
Sędzia: Syropiatko (Szczecin), Widzów: 613

Z dużym niedosytem wracają piłkarze Resovii z dalekiego Grudziądza, bo postawili się wyżej notowanemu rywalowi, ale nie zdobyli nawet punktu.
To było wyrównane spotkanie, w którym obydwa zespoły miały szansę, aby sięgnąć po komplet oczek. Miejscowi byli jednak konkretniejsi i mieli w swoich szeregach Kacpra Jarzca. 21-letni wychowanek Elany Toruń napsuł sporo krwi rzeszowskim "Pasiakom", a w 69 minucie ustalił wynik meczu na 2:1. Rzeszowianie mieli jeszcze sporo czasu, aby ratować rezultat, ale wprowadzeni na boisko rezerwowi nie dodali skrzydeł swoim kolegom z zespołu.
Najwięcej jednak w tym spotkaniu działo się na początku. Już w 4 minucie defensywa Resovii dała się rozklepać w polu karnym i strzałem z 3 metrów piłkę do siatki skierował doświadczony Łukasz Moneta.
Rzeszowianie ekspresowo zdołali odpowiedzieć na stratę bramki, bo już 120 sekund późńiej Jakub Letniowski precyzyjnym strzełm obok słupka, pokonał Sobolewskiego. Po chwili "bialo-czerwoni" mogli nawet wyjść na prowadzenie, ale szczęścia nie miał Dawid Bałdyg, bo pika po jego solidnym strzale wylądowała na słupku.
Po 30 minutach gry tempo meczu spadło, a coraz więcej do powiedzenia mieli na błotnistej murawie resoviacy. W 31 minucie próbował zaskoczyć golkipera Jakub Banach, ale jego strzał został zablokowany przez defensorów. Kilka minut później przed kolejną szansą do zmiany wyniku stanął Bartosz Zimnicki, ale i jemu na przeszkodzie stanęli defensorzy.
Miejscowi groźni byli głównie w bocznych rejonach boiska, a pojedynki Jarzca z Graszą kończyły się przeważnie po myśli tego pierwszego. 21-letni pomocnik Olimpii z łatwością przedzierał się w okolice pola karnego Resovii i to po jego dośrodkowaniach groźnie było pod bramką "Pasiaków".
Po przerwie inicjatywę starali się przejąć miejscowi, ale to rzeszowianie stwarzali sobie groźniejsze sytuacje bramkowe. W 51 solowa akcja Bałdygi zakończyła się niepowodzeniem.
Olimpia odpowiedziała akcją Frelka i Pawłowskiego, ale czujny w polu karnym był Jakub Tetyk, który odważnym wyjściem uprzedził rywala.
Na błotnistym boisku trudno było o wymianę podań, ale w 69 minucie miejscowi przeprowadzili akcję, po której ustalili wynik meczu. Beniamin Czajka uruchomił wbiegającego w pole karne Jarzca, który wziął na plecy dwóch rzeszowskich defensorów i precyzyjnym trafieniem pokonał Tetyka.
Resoviacy starali się doprowadzić do wyrównania, ale gospodarze nie dali zrobić już sobie większej krzywdy. Prowadzili grę z dala od własnej bramki i rzeszowianie w końcówce zdołali oddać 1 celny strzał. Na bramkę gospodarzy uderzał debiutujacy w barwach Resovii Javier Mateo Ortiz, ale Sobolewski bez większego trudu zdołał wybić futbolówkę na przedpole.

resoviacy.pl

2026.02.22 | Resovia Rzeszów - Hutnik Kraków 2:0 (1:0)

45' Grasza, 55' Jaroch 

Resovia: Tetyk, Rębisz, Kowalski-Haberek, J. Banach (76' Szymocha), Grasza (66' Geniec), D. Banach (76' Pieniążek), Letniowski (81' Strzeboński), Małachowski, Zimnicki (66' Hanc), Jaroch, Bałdyga
Hutnik: Damian Hoyo-Kowalski, Hołuj, Daniel Hoyo-Kowalski , Bracik, Motrycz (66' Budziński), Kieliś, Semik, Urbańczyk, Prusiński (78' Rzepka), Zawada, Szablowski (46' Basse)
Sędzia: Kuropatwa (Katowice), Widzów: 1113

To była udana inauguracja rundy wiosennej w wykonaniu piłkarzy Resovii. Rzeszowianie odnieśli pewne zwycięstwo w meczu z krakowskim Hutnikiem. Przyjezdni nie zawiesili wysoko poprzeczki i przez niemal całe spotkanie resoviacy dyktowali warunki. Piłkarze Pawła Młynarczyka grali ofensywny, otwarty futbol ale na pierwsze trafienie do siatki musieli czekać do 45 minuty.
"Biało-czerwoni" częściej byli w posiadaniu piłki i przemeblowany skład Resovii pracował w ofensywie, aby od początku poukładać mecz na swoich warunkach. Początkowo brakowało wykończenia. W przodzie pracował Jaroch, który w duecie z Bałdygą byli największym zagrożeniem dla defensywy gości.
Ten ostatni w 29 minucie pokonał krakowskiego golkipera, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej i bramki nie uznał. Po chwili ponownie pokazał się napastnik Resovii, a po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki i linii bramkowej, aby ostatecznie wyjść w pole gry.
Wreszcie w 45 minucie resoviacy dopięli swego. Kąśliwym strzałem z 30 metrów popisał się Bartosz Grasza i zaskoczony Damian Hoyo-Kowalski nie zdążył odpowiednio zareagować.
Po przerwie zaatakowali hutnicy i w 52 minucie Tetyk w świetnym stylu wybronił strzał Kielisia. Trzy minuty później rzeszowianie podwyższyli rezultat spotkania na 2:0. Tetyk zagrał piłkę w pole karne rywali, a Jaroch wykorzystał błąd Hoyo-Kowalskiego i strzałem do siatki ustalił wynik meczu.
Po zdobyciu drugiej bramki rzeszowianie kontrolowali wydarzenia boiskowe. W 74 minucie okazję na bramkę kontaktową miał Adam Basse, ale zwlekał z oddaniem strzału i piłkę wyłuskali mu spod nóg rzeszowscy defensorzy.
Gospodarze odniełsi pewne i zasłużone zwycięstwo, które pozwoliło im wejść w rundę wiosenną w dobrych nastrojach.

resoviacy.pl

Archiwum:

 

2025/26 jesień

---------------------------------

2024/25 jesień
2024/25 wiosna
---------------------------------
2023/24 jesień
2023/24 wiosna
---------------------------------

2022/23 jesień
2022/23 wiosna
---------------------------------
2021/22 jesień
2021/22 wiosna
---------------------------------

2020/21 jesień
2020/21 wiosna
---------------------------------
2019/20 jesień
2019/20 wiosna
---------------------------------
2018/19 jesień
2018/19 wiosna
---------------------------------
2017/18 jesień
2017/18 wiosna
---------------------------------
2016/17 jesień
2016/17 wiosna
---------------------------------
2015/16 jesień
2015/16 wiosna
---------------------------------
2014/15 jesień
2014/15 wiosna
---------------------------------
2013/14 jesień
2013/14 wiosna
---------------------------------
2012/13 jesień
2012/13 wiosna
---------------------------------
2011/12 jesień
2011/12 wiosna
---------------------------------
2010/11 jesień
2010/11 wiosna
---------------------------------
2009/10 jesień
2009/10 wiosna
---------------------------------
2008/09 jesień
2008/09 wiosna
---------------------------------
2007/08 jesień
2007/08 wiosna
---------------------------------
2006/07 jesień
2006/07 wiosna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by