MECZE

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

2017.09.16 | MKS Trzebinia/Siersza - Resovia Rzeszów 1:1 (0:0)

59' Mizia - 63' Buczek

MKS: Szymala, Stokłosa (90' Michalec), Kalinowski, Ochman, Sawczuk (65' Jagła), Kowalik, Cichy, Górka (81' Kłusek), Mizia (79' Świętek), Porębski (89' Małodobry), Stanek
Resovia: Pietryka, Kowal, Makowski, Domoń
, Staszczak, Kmiotek (60' Kwiek), Kaliniec, Drobot (84' Antonik), Pyrdek, Buczek, Hass (60' Ogrodnik)
Sędzia: Kowalski (Kielce), Widzów: 300

W meczu 8. kolejki III-ligowych rozgrywek piłkarze rzeszowskiej "Malty" podzielili się w Trzebini punktami z miejscowym MKS-em. "Biało-czerwoni" pozostają jedyną niepokonaną ekipą w lidze.
Gospodarze odważnie weszli w mecz i już w 6 minucie groźnie na bramkę Marcina Pietryki uderzał Witold Cichy. Kwadrans później Marek Mizia dograł piłkę w pole karne do wbiegającego Stanka, ale 24-letni napastnik nie zdołał wykończyć akcji.
Z czasem do głosu doszli rzeszowianie. W 32 minucie mocnym strzałem na bramkę gospodarzy popisał się Paweł Hass, ale świetną interwencją wykazał się Szymala. Pięć minut później resoviacy stanęli przed kolejną szansą. Tym razem uderzał Bartłomiej Buczek i ponownie piłka wylądowała w rękawicach bramkarza.
Po przerwie ponownie zaatakowali "biało-czerwoni". W 50 minucie ze swoich snajperskich umiejętności starał się skorzystać Aleksander Drobot, ale został zablokowany przez defensora.
Miejscowi przetrwali napór rzeszowskiego zespołu i w 59 minucie przeprowadzili akcję, po której wyszli na prowadzenie. Drogę do bramki otworzyli sobie prostopadłym podaniem, po którym Marek Miizia strzałem w długi róg pokonał Pietrykę.
Radość miejscowych nie trwała jednak długo. W 63 minucie meczu Bartłomiej Buczek dostał górną piłkę od Staszczaka i doprowadził do wyrównania strzałem głową.
W końcowych fragmentach meczu piłkarze Szymona Grabowskiego mocno zaatakowali bramkę gospodarzy, ale nie mieli tego dnia szczęścia, bo futbolówka dwukrotnie (po strzałach Pyrdka i Ogrodnika) lądowała na poprzeczce.
Gospodarzom udało się trafić do siatki w 73 minucie meczu, ale arbiter (pomimo protestów strzelca) dopatrzył się spalonego i gola nie uznał.

resoviacy.pl

2017.09.09 | Resovia Rzeszów - Spartakus Daleszyce 2:1 (2:1)

18' 32' Pyrdek - 3' Sot

Resovia: Pietryka, Staszczak, Makowski, Domoń, Kowal, Kmiotek (56' Ogrodnik), Kaliniec, Lorenc (70' Drobot), Pyrdek (88' Bieniasz), Buczek (66' Kwiek), Hass (89' Adamski)
Spartakus: Pietras, Ostrowski
  Gębura, Kobryń (46' Dziubek),  Zawadzki, Szmalec,   Załęcki (46' Wołowiec), Jeziorski (82' Wychowaniec), Sitarz (46' Skrzypek),  Blicharski, Sot
Sędzia: Czerwień (Kraków), Widzów: 550

Spartakus mocno postraszył lidera III-ligowej tabeli, ale ostatecznie punkty zostały w Rzeszowie. Duża w tym zasługa Przemysława Pyrdka, strzelca dwóch bramek i Marcina Pietryki, który wybronił rzut karny.
Kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Wyspiańskiego nie mogli narzekać tego dnia na brak atrakcji. Mecz świetnie zaczął się dla przyjezdnych, którzy już w 3 minucie wyszli na prowadzenie po strzale Bartosza Sota. Kamil Blicharski idealnie dośrodkował w pole karne i zamykający akcję Sot mocnym strzałem głową w długi róg zaskoczył Marcina Pietrykę. "Stoimy i patrzymy" - krytykował po straconej bramce swoich podopiecznych trener Resovii.
Jego słowa podziałały na zespół, bo po kwadransie "biało-czerwoni" zabrali się do roboty, a sygnał do ataku dał Paweł Hass. Napastnik Resovii przymierzył zza pola karnego i piłkę nie bez trudu na rzut rożny wybił Pietras. Bramkarz Spartakusa (do niedawna reprezentant SMS-u Resovia) miał tego dnia sporo pracy. W 18 minucie piłkę w środku boiska przejął Bartłomiej Buczek, który bez zbędnych ceregieli uruchomił Przemysława Pyrdka. Skrzydłowy "Pasiaków" zdecydował się na zaskakujący strzał zza pola karnego. Piłka przeszła pod nogami obrońców i wpadła do siatki koło słupka i bezradnego Pietrasa.
W 29 minucie w polu karnym "Pasiaków" runął na murawę Zawadzki i goście domagali się rzutu karnego. Sędzia nie dał nabrać się na teatralne popisy symulanta i po gwizdek nie sięgnął. Kilkadziesiąt sekund później piłka po strzale Buczka z rzutu wolnego wylądowała na słupku.
Więcej szczęścia tego dnia miał Przemysław Pyrdek, który w 32 minucie po raz drugi pokonał Pietrasa. Jego bramka może bez wątpienia kandydować do tytułu gola sezonu. Skrzydłowy Resovii przełożył piłkę z lewej nogi na prawą, uderzył na dalszy słupek, a piłka zatoczyła w powietrzu łuk i wpadła idealnie w okienko bramki.
W 44 minucie goście mieli idealną okazję do wyrównania. Mateusz Lorenc
nieprawidłowo przytrzymywał w polu karnym jednego z rywali i arbiter wskazał "na wapno". Rzut karny wykonywał Jeziorski, ale Marcin Pietryka wyczuł intencje strzelca i w świetnym stylu wybronił strzał.
Po przerwie goście odważnie atakowali rzeszowską bramkę i kilka razy zrobiło się nerwowo w polu karnym "Pasiaków". W 74 minucie bliski wyrównania był Kamil Blicharski, ale po raz kolejny na stanowisku był Pietryka. Kilkadziesiąt sekund później ponownie bramkarz gospodarzy ratował zespół przed stratą gola. Tym razem piąstkował piłkę po niefortunnym wybiciu Makowskiego.
W doliczonym czasie gry Konrad Domoń ofiarnymi wejściami wyjaśniał sytuację w polu karnym "Pasiaków" i ostatecznie "biało-czerwoni" mogli odetchnąć z ulgą po ostatnim gwizdku. 

resoviacy.pl

2017.09.02 | JKS 1909 Jarosław - Resovia Rzeszów 1:4 (0:2)

63' Kmak - 36' Hass, 41' Kmiotek, 51' (k) 57' (k) Buczek

JKS: Zając (46' Mikus), Gliniak, Ochał, Maciejewski, Michalak, Boratyn (46' Kmak), Tarasenko, Surmiak (85' Urbaniak), Stachyra (70' Pękala), Purcha (46' Bała), Zawiślak
Resovia: Gnatek, Kowal (83' Cach), Barszczak, Domoń, Staszczak, Pyrdek
(59' Bieniasz), Kaliniec, Kmiotek (67' Lorenc), Adamski (54' Ogrodnik), Buczek, Hass (61' Kwiek)
Sędzia: Górka (Zamość), Widzów: 700

Rzeszowianie byli bliscy powtórzenia wyczynu duńskiej reprezentacji, która pokonała dzień wcześniej w Kopenhadze kadrę Polski 4:0. Na przeszkodzie stanął "Pasiakom" jednak Daniel Kmak, który w 63 minucie efektownym strzałem pod poprzeczkę zdobył honorową bramkę dla gospodarzy.
Wynik "Pasiaków" robi spore wrażenie, tym bardziej, że wystąpili bez kontuzjowanego Dariusza Frankiewicza przyznać jednak trzeba, że gospodarze mieli od początku spotkania "pod górkę".
W 19 minucie meczu Dominik Ochał dosyć niefrasobliwie złapał przed polem karnym piłkę ręką i arbiter bez ceregieli wyrzucił go z boiska. Sytuacja ta miał spory wpływ na losy spotkania, bo osłabieni gospodarze cofnęli się do defensywy. W 36 minucie meczu Paweł Hass otrzymał świetne podanie i pewnym strzałem do siatki dał prowadzenie "biało-czerwonym".
Kilka minut później Kamil Kowal świetnym podaniem obsłużył Mirosława Kmiotka, a ten precyzyjnym strzałem koło słupka podwyższył wynik meczu na 2:0.
Po przerwie miejscowi dokonali trzech zmian w składzie i od razu groźnie zrobiło się pod bramką gości. Miejscowi sporo pretensji mieli do arbitra, bo domagali się rzutu karnego za zagranie piłki ręką przez jednego z rzeszowskich graczy.
Irytacja gospodarzy była jeszcze większa, gdy arbiter odgwizdał "jedenastkę" po faulu w polu karnym Mikusa na Hassie. Skutecznym wykonawcą rzutu karnego był Bartłómiej Buczek, który mierzonym strzałem koło słupka nie dał szans golkiperowi JKS-u.
W 57 minucie w polu karnym nieprawidłowo powstrzymywany był Michał Ogrodnik i arbiter po raz kolejny wskazał na wapno. Ponownie do "jedenastki" podszedł Buczek, który i tym razem był nieomylny.
Po godzinie gry do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 63 minucie Daniel Kmak niesygnalizowanym strzałem z 20 metrów zaskoczył Gnatka i zmniejszył rozmiary porażki. W końcowych fragmentach meczu na bramkę "Pasiaków" groźne strzały oddali jeszcze Gliniak, Zawiślak i wychowanek SMS-u Resovia - Patryk Pękala.

resoviacy.pl

2017.08.30 | Resovia Rzeszów - Unia Tarnów 2:1 (1:1)

36' Kalinice, 68' Barszczak - 24' Witek

Resovia: Gnatek, Staszczak, Kowal, Domoń, Barszczak, Pyrdek, Frankiewicz (82' Lorenc), Kaliniec, Hass (88' Twardowski), Bieniasz (60' Ogrodnik), Buczek (68' Kwiek)
Unia:
Banek Więcek (70' Wrzosek), Bartkowski, Witek, Łazarz
, Węgrzyn (84' Trykała), Niemiec (60' Tyl), Hebda, Zawrzykraj (63' Biały), Lubera (63' Jamróg), Sojda
Sędzia:  Łaszkiewicz (Zamość), Widzów: 700

Resoviacy w 5. kolejce rozgrywek ligowych pokonali Unię Tarnów na swoim stadionie 2:1. Rzeszowianie wygrali czwarty mecz w sezonie i wskoczyli na fotel lidera.
Mecz zaczął się dosyć niemrawo, ale goście cieszyli się z prowadzenia już po pierwszym strzale na bramkę Gnatka. Płaskie dośrodkowanie w pole karne zaskoczyło defensorów Resovii i po strzale z ośmiu metrów bramkarz Resovii musiał skapitulować.
"Biało-czerwoni" podrażnieni takim obrotem sprawy przyspieszyli tempo gry i juz dwie minuty później przeprowadzili groźny kontratak, po którym Damian Barszczak posłał mocną piłkę wzdłuż linii bramkowej. Niestety żaden z piłkarzy Resovii nie zdołał dostawić nogi, aby wykończyć akcję.
W 30 minucie zakotłowało się w polu karnym tarnowskich "jaskółek". Wówczas atomowym strzałem na bramkę popisał się pracowity Pyrdek. Po chwili dobijali jeszcze Buczek i Hass, ale Banek za każdym razem w dobrym stylu bronił strzały "Pasiaków".
W 36 minucie rzeszowianie przeprowadzili kolejną groźną akcję, po której na stadionie rozległo się głośne "....jeeeest!". Z prawej strony boiska dośrodkował piłkę Bartłomiej Buczek, a z kilku metrów pod poprzeczkę uderzył Szymon Kaliniec.
Po zmianie stron "biało-czerwoni" atakowali bramkę rywali, ale długo nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza gości. Przyjezdni też nie ograniczali się do defensywy i mecz stał się ciekawym widowiskiem. W 59 minucie Piotr Łazarz ostro sfaulował Dariusza Frankiewicza i arbiter pokazał mu żółtą kartkę. Dla 17-letniego piłkarza gości był to już drugi kartonik i goście kończyli mecz w okrojonym składzie.
W 68 minucie rzeszowianie wyszli na prowadzenie. Piłka dośrodkowana przez Staszczaka trafiła idealnie na głowę Barszczaka, a ten niezbyt mocnym, ale precyzyjnym strzałem zmusił do kapitulacji Banka.
Rzeszowiane chcieli wyższego zwycięstwa, a wprowadzeni na murawę rezerwowi David Kwiek i Michał Ogrodnik dali zespołowi "dobrą zmianę". Obydwaj mieli świetne okazje do zmiany wyniku, ale po raz kolejny na drodze stanął bramkarz Unii.
W ostatnich minutach spotkania rzeszowianie atakowali jednak zbyt ryzykownie i po stracie piłki nie zawsze zdążyli poukładać szyki obronne. Mogło ich to sporo kosztować, ale wynik spotkania nie uległ zmianie.

resoviacy.pl

2017.08.26 | Karpaty Krosno - Resovia Rzeszów 0:2 (0:2)

7' (k) Buczek, 30' Bieniasz

Karpaty: Krawczyk, Stasz (59' Białasik), Kołodziej, Wawoczny, Świech, Nowak, Wcisło, Kantor, Mordec, Kuliga, Cempa (79' Pelc)
Resovia: Gnatek, Barszczak, Kowal, Domoń, Staszczak, Adamski (46' Pyrdek), Frankiewicz, Kaliniec (89' Lorenc), Bieniasz (71' Kmiotek), Buczek, Hass (65' Kwiek)
Sędzia: Wróbel (Biała Podlaska), Widzów: 700

Rzeszowianie pokonali krośnieńskie Karpaty po raz szósty z rzędu. Mecz w Krośnie już od pierwszych minut układał się po myśli rzeszowskiego zespołu.
Kluczowym momentem spotkania była już 7 minuta. Wówczas piłkę po strzale Frankiewicza przejął w polu karnym Hass i w sytuacji, gdy wychodził na pozycję do oddania strzału, został podcięty przez Świecha. Arbiter odgwizdał "jedenastkę", którą na bramkę zamienił pewnym strzałem Bartłomiej Buczek. Krawczyk wyczuł intencję snajpera Resovii i rzucił się do piłki w kierunku prawego słupka, ale uderzenie było na tyle precyzyjne, że piłka wylądowała w siatce.
Gospodarze odpowiedzieli mocnym strzałem Dawida Cempy. ale Gnatek wykazał się refleksem i wybił futbolówkę poza boisko. Po chwili na bramkę Resovii szarżował Konrad Nowak, ale i tym razem golkiper "Pasiaków" popisał się udaną interwencją.
"Biało-czerwoni" czuli się na boisku krośnieńskiego stadionu bardzo pewnie i w 30 minucie swoją przewagę przypieczętowali kolejnym trafieniem. Piłkę z lewej strony dograł w pole karne Bartłomiej Buczek, a Dawid Bieniasz uprzedził wychodzącego bramkarza i z kilku metrów trafił do siatki.
Podopieczni trenera Grabowskiego w tej części gry mieli jeszcze kilka wyśmienitych okazji do podwyższenia wyniku, ale szwankowała skuteczność. Szczęścia nie miał Paweł Hass, bo piłka po jego strzale zmierzała do pustej bramki, ale ostatecznie minęła cel o kilka centymetrów, Przed szansą na kolejne trafienia stanął też Bartłomiej Buczek. Napastnik Resovii z łatwością ograł Kołodzieja i uderzył na bramkę, ale trafił prosto w golkipera.
Po stronie osłabionych kadrowo Karpat głównym zagrożeniem był Dawid Cempa. Snajper gospodarzy, który ma za sobą grę w rzeszowskim zespole przed przerwą trafił piłką w słupek. To wszytko, czym miejscowi postraszyli gości.
Po przerwie resoviacy grali już nie tak przebojowo, ale nadal kontrolowali przebieg meczu. Swoje okazje bramkowe mieli Dawid Kwiek (dwukrotnie), Karol Twardowski i Bartłomiej Buczek. Wynik meczu nie uległ jednak zmianie, a duża w tym zasługa bramkarza gospodarzy, który był tego dnia najpewniejszym punktem zespołu.

resoviacy.pl

2017.08.20 | Resovia Rzeszów - Motor Lublin 2:1 (2:1)

8' (k) Buczek, 24' Kaliniec - 19' Nowak

Resovia: Gnatek, Staszczak, Domoń, Kowal (86' Twardowski), Barszczak (50' Pawlak), Pałys-Rydzik (60' Adamski), Frankiewicz, Kaliniec, Bieniasz (65' Pyrdek) Buczek (75' Kmiotek), Hass
Motor: Socha, Michota
, Tadrowski, Gieraga, Słotwiński, Kaczmarek, Korczakowski (80' Kamiński), Tymosiak (46' Cholerzyński), Oziemczuk (89' Koźban), Majkowski (65' Dzięgielewski), Nowak
Sędzia: Pieron (Kielce), Widzów: 600

Resovia w meczu z Motorem pokazała, że stać ją na wiele. "Pasiaki" kilka dni temu toczyli równorzędny bój z faworyzowaną Stalą, a tym razem pokonali kandydata do awansu z Lublina. Rzeszowianie mają swoje problemy kadrowe i w składzie "Pasiaków" trudno znaleźć lidera. Wiele wskazuje jednak na to, że w tym sezonie duży wpływ na wyniku zespołu będzie miał Szymon Kaliniec.
"Kali" nie tylko rozpieszcza swoich kibiców fantastycznymi asystami, ale jest w tym sezonie wyjątkowo skuteczny. Po trzech rozegranych kolejkach ma już na swoim koncie trzy trafienia.
Resoviacy od pierwszych minut pokazali, że nie będą patyczkować się lubelskim Motorem i zaatakowali od pierwszego gwizdka. W 8 minucie meczu szarżującego na bramkę rywali Dawida Bieniasza faulował w polu karnym Paweł Socha i arbiter wskazał "na wapno". Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Bartłomiej Buczek, który zaliczył pierwszą bramkę w tym sezonie.
Podopieczni Szymona Grabowskiego nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia. W 19 minucie meczu Konrad Nowak uderzył z dystansu na tyle mocno i celnie, że zaskoczony Piotr Gnatek nie zdołał skutecznie interweniować.
Resoviacy nie stracili jednak rezonu. Po pięciu minutach do siatki Sochy wycelował kapitan gospodarzy Szymon Kaliniec i piłka po raz kolejny wylądowała w sieci.
Jeszcze przed przerwą Kamil Majkowski trafił do bramki Resovii, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną.
Po przerwie zaatakowali przyjezdni, ale ich nerwowe ataki skutecznie rozbijali rzeszowianie. Podpoieczni Marcina Sasala nie przebierali w środkach i sędzia coraz częściej sięgał po kartoniki. Przyjezdni w ten sposób ukarani zostali aż 7 razy. W doliczonym czasie gry po raz drugi żółtą kartę ujrzał Marcin Michota i ostatnie sekundy resoviacy grali z przewagą jednego zawodnika.

resoviacy.pl

2017.08.15 | Stal Rzeszów - Resovia Rzeszów 0:0

Stal: Wasiluk, Skała, Kursa, Drelich, Kordas, Buszta, Gordijczuk (64' Szeliga), Skiba, Reiman, Brocki (46' Koczon), Marczak (63' Prędota)
Resovia:
Gnatek, Staszczak, Domoń, Barszczak, Cach (86' Kowal), Adamski (46' Bieniasz), Frankiewicz, Kaliniec, Pyrdek (56' Pałys-Rydzik), 56' Buczek (56' Kwiek), Hass
Sędzia:
Iwanowicz (Kraśnik), Widzów: 2500

Bezbramkowym remisem zakończyły się 83. derby Rzeszowa. Był to typowy mecz walki, w którym zespoły toczyły bój o każdy metr boiska. Obydwie jedenastki miały swoje okazje, aby sięgnąć po komplet punktów, ale bramkarze zachowali czyste konto.
Zespoły znają się jak przysłowiowe łyse konie i nie mogło być zaskoczenia w sposobie gry, ale trenerzy tego dnia mocno pomieszali w kadrach wyjściowych. W Stali na ławce usiedli: Szeliga, Prędota i Gil, a tymczasem trener "Pasiaków" odesłał na ławkę Pietrykę i Pałysa-Rydzika.
Nie było zaskoczeniem, że to stalowcy będą prowadzić grę, a Resovia nastawi się na kontrataki. "Biało-czerwoni" zaczęli jednak mecz bardzo odważnie i już w 13 minucie Przemysław Pyrdek starał się zaskoczyć Wasiluka mocnym strzałem, po którym piłka poszybowała nad poprzeczką. W odpowiedzi Buszta zmusił do pracy Gnatka. Gospodarze groźni byli tego dnia głównie przy stałych fragmentach gry. Trener Szymon Grabowski uczulał swoich podopiecznych na rzuty wolne egzekwowane przez Reimana i miał rację, bo pomocnik Stali dwukrotnie postraszył Gnatka. Przy jednym ze strzale piłka wylądowała na słupku.
W 37 minucie spotkania bito na alarm w polu karnym Resovii. Buszta posłał piłkę wzdłuż bramki i piłkę po główce Brockiego w ostatniej chwili wybijał jakimś cudem Konrad Domoń.
Po zmianie stron gospdarze podkręcili tempo gry, ale ich chaotyczne akcje nie robiły większego wrażenia na "biało-czerwonych". W 52 minucie na bramkę Resovii uderzał głową Michał Marczak, ale Gnatek po raz kolejny był na stanowisku. Resovia nie ograniczała się do defensywy i starała się wyprowadzać groźne akcje skrzydłami. Z każdą kolejna minutą piłkarze "Malty" czuli się na boisku rywali coraz pewniej. W końcowych fragmentach meczu na bramkę Wasiluka uderzał głowa Dawid Bieniasz, ale piłka nie wylądowała w siatce. Podobnie futbolowka nie znalazła drogi do siatki przy strzale Reimana w 83 minucie.
Resoviacy kończyli mecz w dziesięciu, bo w ostatniej minucie plac gry opuścił Dariusz Frankiewicz. Pomocnik Resovii ukarany został drugą żółtą kartą, ale nie miało to już większego wpływu na sytuację na boisku.

resoviacy.pl

2017.08.12 | Resovia Rzeszów - Podlasie Biała Podlaska 4:0 (1:0)

11' 50' Kaliniec 67' Hass' 85' Bieniasz

Resovia: Gnatek, Cach (76' Kowal), Barszczak, Domoń, Staszczak, Pałys-Rydzik (51' Kwiek), Frankiewicz (89' Lorenc), Kaliniec, Adamski, Buczek (62' Bieniasz), Hass
Podlasie: Zagórski, Pajnowski
, Konaszewski (82' Skrodziuk), Łakomy (88' Renkowski), Kocoł (85' Renkowski), Wojczuk (69' Pyrka), Grajek, Zabielski (75' Nieścieruk), Kruczyk, Komar, Leśniak (46' Syryjczyk)
Sędzia: Gurgul (Kraków), Widzów: 350

To było zasłużone zwycięstwo "Pasiaków", którzy wyszli do meczu mocno zmotywowani, pokazując wolę walki i piłkarską agresję. "Biało-czerwoni" przewyższali rywali we wszystkich elementach piłkarskiego rzemiosła i zaczęli sezon od wysokiego zwycięstwa.
Po udanej inauguracji rozgrywek nie ukrywali zadowolenia nowi trenerzy Resovii: Szymon Grabowski i Rafał Rajzer, którzy powrócili do systemu gry czwórką obrońców.
Zaskoczeniem dla kibiców był widok w roli rezerwowych: Marcina Pietryki i Bartłomieja Makowskiego. Ich miejsce zajęli tego dnia młodzieżowcy: Piotr Gnatek i Michał Cach.
"Biało-czerwoni" rozpoczęli mecz z dużym impetem i już w 11 minucie cieszyli się z pierwszej bramki. Piłka dośrodkowana po ziemi, z prawej strony boiska, trafiła pod nogi wbiegającego w pole karne Szymona Kalińca, który wślizgiem skierował ją do siatki.
Rzeszowianie narzucili szybkie tempo meczu, ale porywisty wiatr skutecznie utrudniał im grę. W 22 minucie meczu soczystym strzałem popisał się pracowity Paweł Hass. Kilkanaście minut później przed szansą stanął Dariusz Frankiewicz, ale piłka po jego mocnym uderzeniu trafiła prosto w bramkarza.
Po przerwie grający z wiatrem resoviacy praktycznie nie schodzili z połowy rywali. W 51 minucie spotkania na dośrodkowanie z lewej strony boiska zdecydował się Michał Cach. Piłka minęła kilku zawodników i ostatecznie trafiła do stojącego w polu karnym osamotnionego Szymona Kalińca. Kapitan zespołu precyzyjnym strzałem koło słupka podwyższył wynik spotkania na 2:0.
Goście starali się ratować wynik kontratakami. W 63 minucie piłka po strzale Mateusza Konaszewskiego o kilkanaście centymetrów minęła cel.
W 67 minucie resoviacy potwierdzili swoją przewagę na boisku kolejnym golem. Tym razem piłkę w pole karne dograł Radosław Adamski, a David Kwiek strzałem z bliska starał się zaskoczyć Zagórskiego. Bramkarz odbił futbolówkę, ale przy dobitce Pawła Hassa był już bezradny.
"Biało-czerwonym" ciągle było mało i w końcowych fragmentach meczu bramkarz Podlasia miał sporo pracy. W 76 minucie wyręczył go kolega z zespołu, który po strzale Bieniasza wybijał piłkę z linii bramkowej.
W 85 minucie dali znać o sobie rezerwowi. David Kwiek prostopadłym podaniem uruchomił Dawida Bieniasza, a ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem idealnie koło słupka trafił do celu.

resoviacy.pl

Archiwum:


2016/17 jesień
2016/17 wiosna
---------------------------------
2015/16 jesień
2015/16 wiosna
---------------------------------
2014/15 jesień
2014/15 wiosna
---------------------------------
2013/14 jesień
2013/14 wiosna
---------------------------------
2012/13 jesień
2012/13 wiosna
---------------------------------
2011/12 jesień
2011/12 wiosna
---------------------------------
2010/11 jesień
2010/11 wiosna
---------------------------------
2009/10 jesień
2009/10 wiosna
---------------------------------
2008/09 jesień
2008/09 wiosna
---------------------------------
2007/08 jesień
2007/08 wiosna
---------------------------------
2006/07 jesień
2006/07 wiosna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by