|
|
|
2023.06.03 | Podbeskidzie
Bielsko-Biała - Resovia Rzeszów 4:3 (1:3)
|
|
29' Neugebaurer, 49' Sitek, 52' Drzazga, 74' Biliński - 9' Antonik, 18'
(k) 25' (k) Wasiluk
Podbeskidzie:
Igonen, Sitek, Mikołajewski, Vitelli
, Markow,
Hartherz
(77' Milašius), Neugebauer ,
Bieroński (30' Simonsen), Janota ,
Drzazga, Biliński
Resovia: Łakota, Adamski ,
Komor ,
Bondarenko ,
Kałahur ,
Mikulec ,
Kanach (58' Mikrut), Bąk (58' Chuchro), Wasiluk
(85' Pieniążek), Eizenchart (79' Seweryn), Antonik (58' Górski )
Sędzia: Gawęcki (Kielce), Widzów: 3214
Piłkarski rollercoaster zaprezentowali swoim kibicom piłkrze Resovii,
którzy roztrwonili trzybramkową zaliczkę w Bielsku-Białej. "To nie
będzie spacerek, nic z tych rzeczy" - zapowiadał przed spotkaniem
Resovii z Podbeskidziem fizjoterapeuta "Pasiaków" Wojciech Bałut.
Miał
rację, bo było to spotkanie niecodzienne. Po niespełna trzydziestu
minutach gry wydawało się, że rzeszowianie zdemolują wyżej notowanego
rywala, ale katastrofalną nonszlalancją oddali prowadzenie.
W Bielsku-Białej trener Mirosław Hajdo zamieszał składem i dał zagrać
kilku piłkarzom, kórzy mieli w całym sezonie mało okazji do pokazania
się w podstawowej "jedenastce".
Dla "Pasiaków" miał być to mecz o pietruszkę, a miejscowi mieli jeszcze
teoretyczne szanse na grę w barażach w przypadku potknięć Stali Rzeszów
i Arki Gdynia.
Podopieczni Dariusza Żurawia od pierwszego gwizdka mocno aatakowali i
szczególnie na prawej stronie boiska z dużą łatwością przedzierali się w
pod pole karne "biało-czerwonych".
W 9 minucie w obozie gospodarzy zapanowała konsternacja, bo Kamil
Antonik solową akcję zakończył precyzyjnym uderzeniem i dał "Pasiakom"
prowadzenie. Kilka minut później ten sam zawodnik otrzymał długie
podanie z własnej połowy i został powalony na murawę w "szesnastce"
gospodarzy przez Arthura Vitelli' ego. Francuski obrońca otrzymał
czerwoną kartkę, a rzeszowianie rzut karny.
Przed szansą podwyższenia wyniku ze stałego fragmentu gry stanął
Bartłomiej Wasiluk i okazji nie zmarnował.
Rzeszowianie sami zakosczeni takim obrotem sprawy nie zamierzali cofać
się do defensywy. W 25 minucie zapachniało sensacją, bo w polu karnym
gospodarzy faulowany był Rafał Mikulec. Do "jedenastki" ponownie
podszedł Wasiluk i po raz kolejny pewnym strzałem pokonał Matveia
Ignonena.
Na stadionie rozległy się gwizdy niezadowolonej z gry swoich piłkarzy
publiczności i wydawało się, że Resovia ma wszystkie argumenty, aby
ułożyć sobie ten mecz według swojego scenariusza.
Niestety fatalne błędy Aleksandra Komora sprawiły, że resoviacy znaleźli
się w tarapatach. W 29 minucie środkowy obrońca Resovii stracił piłkę
przy wyprowadzeniu akcji, a sytuacji nie zdołał ratować Mateusz
Bondarenko i Tomasz Neugebauer zdobył pierwszą bramkę dla miejscowych.
Kilkadziesią sekund później ponownie koszmarny błąd popełnił Komor.
Środkowy obrońca Resovii znowu nie opanował piłki przy wyprowadzania i
sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Michała Janotę. Arbiter bez
zbędnych ceregieli sięgnął po czerwony kartonik i miejscowi poczuli, że
mogą jeszcze wrócić do gry w tym spotkaniu.
Po przerwie Podbeskidzie zaczęło marsz do zwycięstwa, a piłkarze trenera
Mirosława Hajdy popełniali kolejne błędy.
W 49 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Maksymilian Sitek.
22-letni pomocnik, który ma w przeszłości epizod gry w młodzieżowych
zespołach Resovii precyzyjnym strzałem obok słupka zaskoczył Pawła
Łakotę i na stadionowym zegarze pojawił się wynik 2:3.
Na wyrównującą bramkę publicznośc nie musiała długo czekać, bo defensywa
Resovii grała bardzo ślamazarnie. Piłka dograna z rzutu wolnego trafiła
na głowę Jeppe Simonsena, który dograł do Krzysztofa Drzazgi i było 3:3.
Wszystko precyzyjne, wyćwiczone i przy statycznej postawie "Pasiaków".
Po stracie bramki do natarcia ruszyli rzeszowianie, ale fatalny błąd
przytrafił się tym razem Miłoszowi Kałahurowi. Boczny obrońca Resovii
stracił futbolówkę i kontratak gości strzałem na 4:3 wykończył Kamil
Biliński.
W 76 minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Radosław Adamski i rzeszowianie
kończyli mecz w dziewięciu.
Miejscowi potrafili wykorzystać przewagę liczebną, długo utrzymywali się
przy piłce i dowieźli korzystny dla nich rezultat do ostatniego gwizdka.
Wygrana nie dałą im jednak miejsca w barażach. Na pozycjach 3-6
uplasowały się zespoły: Bruk-Betu Nieciecza, Wiłsy Kraków, Puszczy
Niepołomice i Stali Rzeszów. Bezpośrdeni awans do Ekstraklasy zapewniły
sobie: ŁKS i Ruch Chorzów. Z Fortuna I Ligą po ostatniej kolejce
pożegnały się: Skra Częstochowa, Chojniczanka Chojnice i Sandecja Nowy
Sącz. Resovia zajęła 14 miejsce w tabeli z 38 punktami na koncie.
|
|
2023.05.27 | Resovia Rzeszów - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 (1:0)
|
|
17' Kałahur - 58' (sam.) Chuchro, 80'
Mešanović
Resovia:
Pindroch, Mikulec, Komor, Hoogenhout
, Kałahur,
Mikrut (46' Vieira), Wasiluk (35' Chuchro), Mróz ,
Lehaire (71' Kanach), Eizenchart (58' Antonik), Górski (72' Seweryn)
Bruk-Bet: Bartoszek, Kadlec ,
Ambrosiewicz, Putivcev, Grabowski (46' Fornalczyk
), Hilbrycht,
Spiewak, Hubinek ,
Zawijśkyj (46' Mešanović) Radwański, Wacławek (74' Błachewicz) Poznar
(89' Kukułowicz)
Sędzia: Małyszek (Lublin), Widzów: 1082
Na finiszu ligowych rozgrywek podopieczni Mirosława Hajdy przegrali z
walczącą o awans do Ekstraklasy Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 1:2. To
było ostatnie w sezonie spotkanie "Pasiaków" rozgrywane w Rzeszowie i
"biało-czerwoni" chcieli godnie pożegnać się z publicznością.
Przez niespełna godzinę resoviacy radzili sobie bardzo dobrze w
pojedynku z wyżej notowanym rywalem, ale końcówka meczu należała do
gości.
Gospodarze od 30 minuty mieli mocno pod górkę, bo plac gry opuścił
ukarany czerwoną kartką Ruben Hoogenhout.
Początek meczu należał do przyjezdnych, którzy zepchnęli Resovię na
własną połowę. Spore kłopoty rzeszowianom sprawiało upilnowanie Adama
Radwańskiego, który zasypywał pole karne Resovii groźnymi
dośrodkowaniami. Rzeszowianie starali się w wychodzić szybkimi
kontratakami.
W 17 minucie świetną akcję wyprowadził Filip Mikrut, który wyłożył piłkę
Bartłomiejowi Eizenchartowi. 21-letni wychowanek Górinka Łęczyca
strzelił prosto w wychodzącego z bramki Bartoszka, ale dobitka Miłosza
Kałahura była już skuteczna.
Dwie minuty później na bramkę Resovii uderzał Bruno Wacławek i Ruben
Hoogenhout jakimś cudem zdołał wybić piłkę z bramki.
Kluczowym momentem spotkania była 30 minuta. Bartłomiej Wasiluk wdał się
w koszmarny drybling z Adamem Radwańskim i stracił futbolówkę.
Wychodzącego na czystą pozycję rywala faulował Ruben Hoogenhout i
arbiter sięgnął po czerwoną kartkę.
Grający w przewadze piłkarze
Radoslava Latala przejęli inicjatywę, ale Resovia mądrze broniła dostępu
do własnej bramki i dowiiozła wynik do przerwy.
W drugiej połowie spotkania doświadczony zespół z Niecieczy ruszył z
impetem do natarcia. W rzeszowskiej bramce cuda wyczyniał Branislav
Pindroch, który dwoił się i troił, aby powstrzymać rozpędzonych rywali.
W 58 minucie defensywa Resovii pękła po rzucie rożnym. Piłka
dośrodkowana przez Mariusza Fornalczyka trafiła w okolice drugiego
słupka, a tam pojedynek główkowy z rywalem przegrał Eizenchart.
Zakotłowało się w okolicach linii bramkowej i futbolówkę głową trącił
Andrej Kadlec na tyle sprytnie, że ta po odbiciu od Karola Chuchro -
wpadła do siatki.
W 75 minucie koronkową akcję w polu karnym rywali przeprowadzili
rzeszowianie, ale Łukasz Seweryn nie wykorzystał idealnej sytuacji
bramkowej.
Cztery minuty później goście przejęli piłkę po niedokładnym podaniu
Kamila Antonika i Muris Mešanović
strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Pindrochowi na interwencję.
W końcowych minutach meczu do głosu ponownie doszli rzeszowianie i mieli
jeszcze okazje, aby sięgnąć po remis.
W 86 minucie wychodzącego z
kontratakiem Radosława Kanacha faulował Mariusz Fornalczyk i arbiter po
raz drugi w tym spotkaniu sięgnął po czerwoną kartkę.
W doliczonym czasie gry na bramkę gości uderzał jeszcze Rafał Mikulec i
piłkę meczową miał Marek Mróz. Nieczysto jednak trafiona piłka
wylądowała nie w siatce, a w rękawicach Bartoszka.
|
|
2023.05.21 | ŁKS Łódź - Resovia Rzeszów 2:1 (1:0)
|
|
30'
Pirulo, 61' (sam.) Chuchro - 86' Buno Garcia
ŁKS:
Bobek, Dankowski, Dąbrowski, Marciniak, Tutyškinas
(87' Monsalve), Pirulo (87' Balongo), Mokrzycki, Trąbka, Kowalczyk,
Szeliga (67' Śliwa), Janczukowicz (75' Jurić)
Resovia: Pindroch, Adamski, Komor, Chuchro ,
Kałahur, Mikulec (78' Bruno Garcia
),
Kanach (62' Wasiluk), Mróz, Lehaire (67' Bąk), Antonik (62' Eizenchart),
Górski (78' Sylvestr)
Sędzia: T. Marciniak (Płock),Widzów: 11 562
Podopiecznym Mirosława Hajdy nie udało się powstrzymać kroczącego do
Ekstraklasy Łódzkiego Klubu Sportowego. "Rycerze Wiosny" mają w swojej
kadrze niesamowitego Pirulo, który ma patent na Resovię.
Hiszpański piłkarz w kolejnym pojedynku z "biało-czerwonymi" był nie do
zatrzymania. Dryblował, podawał, strzelał i cieszył się z bramek z
licznie zgromadzoną łódzką publicznością.
Rzeszowianie zaczęli ten mecz ostrożnie, a w planie mieli uważną
defensywę i szukanie swojej okazji w kontratakach. W pierwszym
kwadransie łodzianie nie rzucili się do zdecydowanego natarcia, ale w 16
minucie świetną okazję do wpisania się na listę strzelców miał Piotr
Janczukowicz.
23-letni wychowanek Gryfu Słupsk w polu karnym obrócił się z piłką i
oddał strzał, ale Branislav Pindroch popisał się udaną interwencją. Była
jeszcze dobitka Bartosza Szeligi, ale i tym razem golkiper Resovii nie
skapitulował.
Dziesięć minut późńiej ponownie łodzianie mieli "setkę". Na plecy Karola
Chuchrę wziął sobie Pirulo i po chwili to samo z Aleksandrem Komorem
zrobił Janczukowicz. Koronkowa akcja ŁKS-u i tym razem została
zastopowana przez Pindrocha, który stopą wybronił strzał oddany z 4
metrów.
Cuda w w rzeszowskim polu karnym wyczyniał Pirulo, który z łatwością
ogrywał Karola Chuchro, ale i cuda wyczyniał bramkarz Resovii, który
dwoił się i troił na linii bramkowej.
W 30 minucie rzeszowianie sprawili gospodarzom prezent. Piłkę po
niedokładnym podaniu Radosława Kanacha przejął Janczukowicz i kilka
sekund później Pirulo strzałem po ziemi pokonał Pindrocha.
Miejscowi zmuszali rzeszowian do błędów i tak było w 44 minucie. Piłkę
przy wyprowadzaniu akcji stracił Aleksander Komor i przed kolejną okazją
bramkową stanął Pirulo. Było to kolejny pojedynek napastnika ŁKS-u z
bramkarzem Resovii i tym razem znowu z opresji zdołał wyjść golkiper.
Po przerwie rzeszowianie byli tłem dla rozpędzonych na autostradzie do
Ekstraklasie łódzkich piłkarzy. Łodzianie zamknęli Resovię na jej
połowie, nie pozwalali zbyt często jej opuszczać i skutecznie odbierali
"biało-czerwonym" piłkę.
W 61 minucie przed polem karnym piłkę stracił Marek Mróz i rozpędzony
Pirulo po raz kolejny uderzał na rzeszowską bramkę. Strzał z ostrego
kąta był na tyle przemyślany, że piłka po odbiciu od Karola Chuchro
wylądowała w bramce Resovii.
Po drugim trafieniu rzeszowianie kompletnie stracili pomysł na grę, a
tymczasem piłkarze Kazimierza Moskala konsekwentnie dążyli do kolejnych
trafień.
W 78 minucie na murawie pojawił się Bruno Garcia, który wniósł w grę
rzeszowskiej ekipy nieco kolorytu. 26-letni wychowanek brazylijskiego
Palmeiras efektownym strzałem z lewej nogi wykończył dośrodkowanie
Miłosza Kałahura i w 86 minucie zdobył bramkę kontaktową. Strzelec
bramki z radości zdjął koszulkę i za ten czyn ujrzał żółty kartonik, co
w późniejszych fragmentach spotkania miało jeszcze swoje konsekwencje.
Niespodziewane trafienie rzeszowian wprawiło gospodarzy w konsternację,
bo Resovia zaczęła stwarzać sobie kolejne okazje bramkowe. Po jednym z
dośrodkowań ponownie bliski trafienia był Bruno Garcia.
W 90 minucie meczu brazylijski piłkarz za faul na rywalu ujrzał po raz
drugi żółty kartonik i musiał opuścić plac gry. Nie miało to już jednak
większego znaczenia na przebieg spotkania i gospodarze dopisali komplet
punktów w tabeli.
|
|
2023.05.14 | Resovia Rzeszów - Chojniczanka Chojnice 3:1 (3:0)
|
|
3'
Mikulec, 30' Mróz, 39' Antonik - 62' (k) Skrzypczak
Resovia:
Pindroch, Adamski ,
Komor, Hoogenhout, Kałahur, Mikulec
(79' Vieira), Kanach (62' Wasiluk), Bąk (67' Mikrut), Mróz, Antonik (67'
Lehaire), Sylvestr (62' Górski)
Chojniczanka:
Kuchta, Raburski (46' Korczyc), Gorlik, Bartosiak, Mikołajczyk (46'
Niepsuj), Ryczkowski (68' Jakóbowski), Kalinkowski, Karbowy (71'
Mikołajczak), Mazek, Tuszyński, Skrzypczak
Sędzia:
Gawęcki
(Kielce),
Widzów: 1112
To było dla Resovii spotkanie o... "być, albo nie być" w Fortuna 1
Lidze. Na finiszu rozgrywek rzeszowianie pokonali Chojniczankę, która
podobnie jak "biało-czerwoni" jest w grupie zespołów z nożem na gardle.
Rzeszowianie weszli w spotkanie perfekcyjnie, bo już w 3 minucie Rafał
Mikulec po podaniu Miłosza Kałahura, pokonał bramkarza gości. To była
koronkowa akcja "Pasiaków, która wprowadziła w dalsze losy meczu
odrobinę spokoju.
W 14 minucie meczu dosyć niefrasobliwe zagranie Kamila Antonika mogło
gospodarzy kosztować utratę bramki, bo Kamil Mazek przejął futbolówkę i
wycelował w słupek.
W 30 minucie rzeszowianie przeprowadzili kolejną efektowną akcję. Rafał
Mikulec odegrał "z klepki" do Marka Mroza, a ten lewą nogą z bliskiej
odległości dopełnił formalności.
Niespełna dziesięc minut później piłkarze Resovii świętowali kolejne
trafienie. Rafał Mikulec zakręcił rywalem i uruchomił Jakuba Sylvestra.
Słowacki napastnik kątem oka spostrzegł niepilnowanego Kamila Antonika,
a ten atomowym uderzeniem pod poprzeczkę zmienił rezultat na 3:0.
W 40 minucie "setkę" miał jeszcze Sylvestr, ale piłka po jego uderzeniu
o centymetry minęła słupek.
W tym spotkaniu nie tylko defensywa Chojniczanki była dziurawa, bo błędy
popełniali również w tej formacji rzeszowianie. W 45 minucie z lewej
strony boiska dośrodkowywał Kamil Mazek, a akcję zamykał niepilnowany
Adam Ryczkowski. Wychowanek Polonii Warszawa miał sporo czasu i miejsca,
aby wykończyć akcję, ale Branislav Pindroch w fantastycznym stylu
wybronił jego strzał.
Po przerwie też sporo działo się na murawie. W 62 minucie Kamil Antonik
nieprawidłowo powstrzymywał w polu karnym Szymon Skrzypczaka i arbiter
odgwizdał rzut karny. "Jedenastkę" na bramkę zamienił sam poszkodowany,
ale przyznać należy, że golkiper Resovii wyczuł zamiary strzelca i do
obrony uderzenia niewiele zabrakło.
Graczem meczu był tego dnia Marek Mróz. Piłkarz Resovii w 84 miucie
przeporwadził kolejną solidną akcję i w decydującym momencie wyłożył
futbolówkę Maciejowi Górskiemu. Napastnik Resovii uderzył po ziemi, ale
Kuchta w dobrym stylu zdołał ratować sytuację.
Trzy minuty późńiej ten sam duet przeprowadził kolejną groźną akcję.
Ponownie podawał Mróz, uderzał Górski i ponownie golkiper z Chojnic nie
dał się pokonać.
Swoje trzy grosze do rezultatu chciał dołozyć też wychowanek Resovii
Filip Mikrut. 19-letni napastnik w doliczonym czasie gry strzelał głową
na bramkę, ale futbolówka wyladowała na poprzeczce.
Rzeszowianie odnieśli zasłużone zwycięstwo i po ostatnim gwizdku trener
Mirosław Hajdo mógł odetchnąć z ulgą. Do zakończenia rozgrywek
rzeszowianie rozegrają jeszcze trzy mecze z zespołami z górnych rejonów
tabeli.
|
|
2023.05.06 | Ruch Chorzów - Resovia Rzeszów 1:3 (1:1)
|
|
2'
Sadlok - 14' Bąk, 62' (k), 66' Mróz
Ruch:
Bielecki, Baranowski (23' Kasolik ),
Sadlok, Szywacz, Wójtowicz, (67' Witek), Sedlák (67' Michalski), Piątek,
Kobusiński (54' Moneta), Foszmańczyk (54' Janoszka), Feliks, Szczepan
Resovia: Pindroch, Adamski, Komor, Hoogenhout, Kałahur, Vieira (75'
Bruno Garcia), Bąk (82' Mikrut), Kanach ,
Mróz, Antonik (82' Lehaire), Górski (59' Sylvestr)
Sędzia: Urban (Warszawa),Widzów: 8954
Ogromną niespodziankę sprawili swoim kibicom piłkarze Resovii, którzy w
Gliwicach pokonali walczący o awans do Ekstraklasy Ruch Chorzów. To był
marsz "Pasiaków" z piekła do nieba, bo już w 2 minucie przegrywali to
spotkanie po golu z rzutu wolnego Macieja Sadloka.
W tym spotkaniu szkoleniowiec Resovii nie mógł skorzystać z usług
kluczowych zawodników: Mikulca, Wasiluka i Eizencharta, a na dodatek
miał problem wystawieniem do gry, któregoś z młodzieżowców.
Biorąc pod uwagę kontuzje Nikodema Niskiego i Łukasza Seweryna oraz
słaby występ Karola Chuchro w derbowym spotkaniu ze Stalą - sięgnąć
należało w szeregi SMS-u Resovia. W szerokiej kadrze meczowej pojawili
się zatem: Dawid Pieniążek, Kornel Rębisz i Filip Mikrut, a do
"jedenastki" meczowej powrócił Radosław Bąk.
Mecz świetnie zaczął się dla "Niebieskich", bo już w 2 minucie Maciej
Sadlok strzałem z rzutu wolnego nie dał szans golkiperowi
Resovii na interwencję. Piłka po odbisiu od poprzeczki i pleców
interweniującego bramkarza, wpadła za linię bramkową.
W pierwszym kwadransie spotkania gospodarze mieli jeszcze dwie świetne
okazje do podwyższenia wyniku, ale Pindroch świetnie spisywał się w
bramce i robił wszystko, aby ratować to spotkanie. Wydawało się, że
natarcie miejscowych będzie nie do zatrzymania.
Chorzowianie po dobrym początku trochę jednak stracili czujność i w 14 minucie
"biało-czerwoni" dosyć niespodziewanie, lecz po świetnej akcji -
doprowadzili do wyrównania.
Koronkowa akcja Górskiego, Mroza i Antonika
zakończyła się wbiciem futbolówki do siatki z bliskiej odległości przez
Radosława Bąka i autor bramki mógł dedykowa pierwsze trafienie dla swojego klubu
siędzącej na trybunie partnerce.
Po zdobytym golu rzeszowianie złapali wiatr w żagle i zaczęli na
gliwickim stadionie czuć się coraz pewniej.
Gospodarze wspierani przez liczną chorzowską publiczność też nie mogli
przejść obok tego spotkania i obydwa zespoły postarały się o dobre
widowisko. W 33 minucie ponownie świetną interwencją popisał się
Branislav Pindroch, który wygrał pojedynek sam na sam z Kobusińskim.
Na drugą połowę spotkania z impetem weszła Resovia. Już w 46 minucie
"setkę" miał Bąk, ale jego strzał głową w świetnym stylu wybronił
Bielecki. Dobijał jeszcze aktywny Pedro Vieira, ale i tym razem bramkarz
Ruchu popisał się bramkarskim instynktem.
W 59 minucie Kamil Antonik został podcięty w polu karnym przez
Wójtowicza i arbiter nie miał wątpliwości, aby przyznać gościom
"jedenastkę". Szansy nie zmarnował Marek Mróz, który z wapna wycelował
przecyzyjnie pod poprzeczkę.
Resoviacy z każdą kolejną minutą czuli się coraz pewniej, a gra z kontry
bardzo im odpowiadała.
W 66 minucie Jakub Sylvestr fantastycznym
podaniem wyłożył futbolówkę wbiegającemu na pole bramkowe Mrozowi, a ten
dopełnił formalności.
Wynik na stadionowym zegarze był dla gospodarzy sporym zaskoczeniem, ale
do ostatnieg ogwizdka starali się ratować niekorzystną sytuację.
Rzeszowianie cofnięci chyba zbyt głęboko mieli sporo pracy w
swoim polu karnym, ale nie pozwolili Ruchowi na zdobycie bramki
kontaktowej. Okazje bramkowe miał Daniel Szczepan, ale golkiper Resovii
był za każdym razem tam, gdzie trzeba.
W końcowych fragmentach meczu o trafienia mogli, a nawet powinni
postarać się też i piłkarze Mirosława Hajdy. Po jednym z kontrataków w
sytuacji sam na sam z golkiperem znalazł się Jakub Sylvestr. Słowacki
napastnik chciał efektownym lobem podwyższyć rezultat końcowy, ale
przekombinował i posłał piłkę nad poprzeczką.
Mecz zakończył się wygraną Resovii, która biorąc pod uwagę trudny
terminarz nadal balansuje na krawędziu pozostania w lidze. Do utrzymania
rzeszowianom potrzeba 4 punktów i trener "Pasiaków" na pomeczowej
konferencji słusznie studził nastroje huraoptymizmu.
|
|
2023.04.29 | Resovia Rzeszów - Stal Rzeszów 1:2 (0:2)
|
|
46' Mróz - 13' Małecki, 45' Michalik
Resovia:
Pindroch, Komor (46' Antonik), Chuchro, Hoogenhout, Adamski, Mikulec ,
Eizenchart
(67' Vieira ), Wasiluk
, Lehaire
(67' Kanach), Mróz, Górski
(90' Sylvestr)
Stal: Bąkowski, Polowiec (19' Marczuk), Góra, Oleksy, Głowacki ,
Michalik, Poczobut, Wolski, Danielewicz ,
Prokić, Małecki (83' Olejarka)
Sędzia: Musiał (Kraków), Widzów: 3718
Podopieczni Mirosława Hajdy przegrali 1:2 ze Stalą w 89. Derbach
Rzeszowa. Decydujące okazały się gole z pierwszej połowy spotkania. Do
przerwy goście zyskali dwubramkową przewagę i "biało-czerwoni" po
zmianie stron musieli gonić wynik.
Obydwa zespoły wyszły do meczu niezwykle skoncentrowane i od pierwszego
gwizdka wiadomo było, że będzie to bój nie tylko o punkty.
Pierwszy na bramkę "biało-niebieskich" uderzał Bartłomiej Wasiluk, ale
Bąkowski spokojnie wzrokiem mógł odprowadzić piłkę szybującą obok celu.
Goście wyszli na prowadzenie już w 13 minucie. Piłka odbita od Karola
Chuchro trafiła pod nogi Patryka Małeckiego, któremu wystarczył ułamek
sekundy, aby lewą nogą z 15 metrów uderzyć na bramkę. Futbolówka po
odbiciu od słupka wylądowała w siatce i Branislav Pindroch nie
miałnajmniejszych szans na interwencję.
"Biało-czerwoni" chcieli rzucić się do natarcia, ale rywale wiedzieli
jak trzymać "Pasiaków" z dala od własnej bramki. Szansę na wyrównanie
miał Marek Mróż, ktory w 19 minucie podchodziłdo rzutu wolnego. Okazja
była dobra bo i odległość i miejsce wykonania stałego fragmentu gry
dawały nadzieję, że Bąowski może mieć kłopoty. Piłka uderzona przez
24-letniego wychowanka Sandecji poszybowałą jednak nad poprzeczką.
"STalowcy" szybko operowali piłką i z dużą łatwością przenosili siępod
pole karne Resovii. W 23 minucie groźnie uderzał na bramkę Resovii
Dominik Marczuk, ale golkiper Resovii był na stanowisku.
W 45 minucie defensywa Resovii pękła po raz kolejny. Andrea Prokić z
łatwością ograł Karola Chuchro i posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Po
przeciwnej stronie bramki Michalika nie upilnował Radosław Adamski i
piłkarze trenera Myśliwca świętowali drugie trafienie.
Resoviacy w ostanich meczach pierwsze minuty gry po przerwie mieli
bardzo niemrawe. Tym razem jednak było inaczej głównie za sprawą
wprowadzonego do gry w 46 minucie Kamila Antonika. Rezerwowy Resovii
przejął piłkę po niecelnym zagraniu jednego z rywali i uruchomił
Mehdiego Lehaire. Ten próbował uderzać na bramkę, ale po chwili wyłożył
piłkę Mrozowi. Najlepszy strzelec Resovii uderzył bez przyjęcia i
zanotował 7 trafienie w sezonie.
W 57 minucie publiczność zgromadzona na stadionie miejskim jęknęła z
rozpaczy, bo fatalnie fatalnie spudłował Ruben Hoogenhout. Piłka
dośrodkowana w pole karne przez Eizencharta trafiła na głowę
holenderskiego obrońcy, ale ten z odległości 5 metrów przestrzelił nad
bramką.
Po godzinie gry inicjatywę przejęli znowu piłkarze Stali. Po dograniu
aktywnego Małeckiego "setkę" miał Michalik, ale podobnie jak wcześniej
Hoogenhout - on również pudłował.
W 82 minucie z odległosci dwóch metrów strzelał Danielewicz i po raz
kolejny bramkarskim kunsztem popisał się Pindroch. Goście mogli zamknąć
to spotkanie trzecim trafieniem, ale nie potrafili postawić kropki nad
"i" i w ostatnich minutach resoviacy postawili wszystko na jdeną kartę.
Przy rzutach wolnych w polu karnym rywali pojawiłsię nawet golkiper
"Pasiaków". Jednak defensywa Stali grała już uważnie, a w odpowiednich
momentach przerywała grę celebrując rzuty wolne. W 88 minucie drugą
żółtą kartkę ujrzał Bartłomiej Wasiluk i musiał przedwcześnie opuścić
plac gry. Resoviacy kończyli mecz w dziesięciu i mieli jeszcze okazję do
zmiany rezultatu w 90 minucie. Jednak dośrodkowanie Marka Mroza z rzutu
wolnego w pole karne nie było precyzyjne i mecz zakończył się wygraną
gości.
|
|
2023.04.22 | Puszcza Niepołomice - Resovia Rzeszów 0:0
|
|
Puszcza: Komar, Stępień (85' Koj), Wojcinowicz, Sołowiej, Jakuba,
Thiakane, Serafin, Pięczek (61' Tomalski), Klisiewicz (46' Zapolnik),
Kramarz (46' Frelek ),
Kidrič
(62' Stec)
Resovia: Pindroch, Mikulec, Chuchro, Hoogenhout, Adamski, Antonik,
Wasiluk, Kanach, Mróz (66' Lehaire), Eizenchart
(75' Vieira), Górski
(75' Sylvestr)
Sędzia: Szczech (Warszawa), Widzów: 1220
Punkt z trudnego terenu w Niepołomicach przywieźli piłkarze Mirosława
Hajdy. Nie był to mecz obfitujący w koronkowe zagrania i akcje bramkowe,
ale nie można było odmówić ambicji i determinacji piłkarzom obydwu
zespołów.
Trener "Pasiaków" zamieszał trochę składem, a zawodnicy wprowadzeni do
gry odwdzięczyli się jemu i rzeszowskim kibicom może nie porywającym,
ale solidnym występem.
W pierwszym kwadransie żaden z zespołów nie ruszył do zdecydowanego
natarcia i mecz toczył sie głównie w środku pola. Pierwsi na bramkę rywala
strzelali resoviacy, ale uderznie Kamila Antonika po dośrodkowaniu
Bartłomieja Eizencharta nie przyniosło oczekiwanego efektu.
Przed
przerwą niewiele było akcji, które można zapamiętać na dłużej, ale
Resovia nie ustępowała rywalom w żadnym z piłkarskich elementów i w
szatni to raczej podopieczni trenera Tułacza mogli spodziewać się
ostrych słów.
Po przerwie miejscowi ruszyli do zdecydowanych ataków na bramkę Resovii.
Ich gra polegała na wrzucaniu piłek w okolice linii końcowej boiska,
gdzie wysocy piłkarze z Niepołomic starali się zaskoczyć defenywę
Resovii. Ta jednak radziła sobie w walce o górne piłki całkiem nieźle, a
w odpowiednich momentach udawało się nawet przeprowadzać kontrataki. W
środkowych rejonach boiska dobrze radził Sobie Radosław Kanach, a po
lewej stronie dwukrotnie starał się szarżować Pedro Vieira. "Pasiaki"
jednak nie zagroziły bramce Kevina Komara.
"Biało-czerwoni" mieli sporo szczęścia w 71 minucie, bo Kamil Zapolnik
nie zdążłył zamknąć akcji po zagraniu Huberta Tomalskiego. Dwie minuty
późńiej instynktem bramkarskim popisał się powracający po kontuzji do
gry Branislav Pindroch. Golkiper Resovii w świetnym stylu wybronił
główkę Zapolnika i do ostatniego gwizdka zachował czyste konto.
W końcówce meczu odważniej zaatakowali rzeszowianie. Jednak ich akcje
były dosyć chaotyczne i ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym
remisem.
|
|
2023.04.14 | Resovia Rzeszów - Chrobry Głogów 1:1 (1:1)
|
|
20'
M. Górski - 23' Mucha
Resovia:
Łakota, Seweryn, Komor ,
Hoogenhout ,
Adamski, Mikulec (88' Antonik), Wasiluk, Lehaire (82' Kanach), Mróz,
Eizenchart (72' Vieira), M. Górski (72' Sylvestr)
Chrobry:
Węglarz, Kuzdra, Zarówny, Mandrysz, S. Górski, Ozimek (80' Bogusz),
Kolenc, Mucha, Machaj (80' Wolsztyński), Jóźwiak (63' J. Górski),
Steblecki (70' Wojtyra)
Sędzia: Kawałko (Olsztyn), Widzów:
1032
Piątkowe starcie Resovii z Chrobrym Głogów zakończyło się remisem, który
chyba można uznać za sprawiedliwy rezultat. Rzeszowianie walczyli
ambitnie, ale po raz kolejny w rundzie wiosennej trafili na solidny
zespół szukający punktów w starciu z potencjalnie słabszą rzeszowską
ekipą.
Przyjezdni już w 5 minucie postraszyli gospodarzy, bo piłka po uderzeniu
Stebleckiego wylądowała na poprzeczce. Pierwszy kwadrans meczu należał
do przyjezdnych, którzy dali sygnał, że grać będą otwarty, ofensywny
futbol.
Po kwadransie do głosu doszli rzeszowianie. Akcje "Pasiaków" groźne były
głównie po zagraniach Bartłomieja Eizencharta. Jego dośrodkowania i
szarże z piłką wprawiały defensywę gości w niemałe kłopoty.
W 20 minucie meczu piłkę w pole karne zagrywał Rafał Mikulec, na bramkę
nieczysto uderzał Eizenchart i futbolówka trafiła pod nogi Macieja
Górskiego, który z bliskiej odległości trafił do siatki.
Radość "Pasiaków" z prowadzenia nie trwała długo, a nastroje podopieczni
Mirosława Hajdy popsuli sobie trochę na własne życzenie. Piłka dorzucona
z autu trafiła na głowę Alberta Zarównego i z jego strzałem stojący na
linii bramkowej golkiper Resovii sobie poradził. Futbolówkę dobijał
jednak głową Patryk Mucha i nie było już szans na skuteczną interwencję
bramkarza.
Po stracie gola rzeszowianie ruszyli do natarcia, ale brakowało
dokładności i wykończenia akcji. Prawą stroną boiska pod pole karne
próbował kilka razy przedostać się Rafał Mikulec i udawało mu się zgubić
rywali. Jednak jego dośrodkowania tego dnia pozostawiały sporo do
życzenia.
Po przerwie mocniej zaatakowali piłkarze Marka Gołębiewskiego. Tymczasem
gospodarze groźni byli przy rzutach rożnych. W 46 minucie po
dośrodkowaniu z narożnika boiska, piłkę w poprzeczkę wycelował Łukasz
Seweryn.
Po jednej z akcji Chrobrego arbiter długo zastanawiał się, czy nie
przyznać gościom rzutu karnego, ale ostatecznie nie odgwizdał
"jedenastki" i publiczność mogła odetchnąć z ulgą.
Mecz był wyrównany i obydwa zespoły szukały swoich szans w kontratakach.
Zyskało na tym widowisko, bo akcje przenosiły się od jednej bramki do
drugiej.
Ostatni kwadrans należał do Resovii, która postawiła wszystko na jedną
kartę. Było sporo rzutów rożnych i rajdów w pole karne.
Akcje"biało-czerwonych" nabrały tempa po pojawieniu się na boisku
rezerwowych. Jednak, ani Pedro Vieira, ani Kamil Antonik nie stworzyli
sobie sytuacji bramkowej. Okazję do wprawienia widzów w euforię miał w
ostatnich sekundach meczu Łukasz Seweryn. Boczny obrońca Resovii zwlekał
jednak z oddaniem strzału i mecz zakończył się podziałem punktów.
|
|
2023.04.08 | Skra Częstochowa - Resovia Rzeszów 0:5 (0:2)
|
|
1' (sam.) Flak, 15' 65' Mróz, 63' Górski, 73' Sylvestr
Skra:
Bursztyn, Flak (33' Winciersz ),
Krzyżak, Mesjasz, Czajka
(46' Szymański ),
Lukoszek, Gołębiewski
(46' Jaroch), Olejnik, Babiarz (60' Baranowicz ),
Nocoń ,
Kozłowski (86' Kitliński)
Resovia:
Łakota, Seweryn , Komor, Hoogenhout
(77' Chuchro), Adamski, Mikulec (77' Antonik ), Wasiluk
(71' Kanach),
Lehaire (71' Bąk), Mróz ,
Eizenchart, Górski (71' Sylvestr)
Sędzia: Karski (Słupsk), Widzów: 82
W arcyważnym spotkaniu walczących o utrzymanie w Fortuna I lidze
zespołów, rzeszowianie zdemolowali Skrę Częstochowa 5:0.
Mecz rozgrywany w Bełchatowie (tam w roli gospodarza gra Skra) od
początku toczył się po myśli "Pasiaków". Podopieczni Mirosława Hajdy już
w 27 sekundzie spotkania cieszyli się ze zdobycia pierwszej bramki.
Z prawej strony dośrodkowywał Rafał Mikulec, a w polu bramkowym Jan Flak
głową niefortunnie wbił piłkę do siatki. Zawodnik Skry czuł na plecach
Bartłomieja Eizencharta i w ułamku sekundy podjął decyzję o podaniu do
bramkarza, ale sprawiłrzeszowianom świąteczny prezent.
W 15 minucie w polu karnym z piłką znalazł się Maciej Górski. Napastnik
Resovii długo starałsię znaleźć drogę do bramki gospodarzy, ale
ostateczniw wyłożył futbolówkę Markowi Mrozowi. Ten ostatni uderzał
piłkę na raty i przy dobitce Jakub Bursztyn był bez szans.
Gospodarze mieli okazję ratować to spotkanie jeszcze w 22 minucie po
niedokładnym wybiciu Radosława Adamskiego. Piłkę przejął Radosław
Gołębiewski, który po chwili wycelował w słupek rzeszowskiej bramki.
Po tej akcjie mecz zdominowali piłkarze trenera Mirosława Hajdy, który
pilnował, aby jego podopieczni nie pokpili sprawy: "Bez zabawy! -
pokrzywkiwał z ławki rezerwowych szkoleniowiec Resovii.
Po przerwie gospodarze ruszyli z ochotą doodrabiania strat i okazje
bramkową miał Gracjan Jaroch. W bramce Resovii czujny był jednak Paweł
Łakot, który udaną interwencją wybronił mocny strzał.
Rzeszowianie po godzinie gry nadal kontrolowali sytuację na boisku i
wspólnie motywowali się do jeszcze lepszej gry. Po raz pierwszy w w tej
rundzie razili też swoich rywali zabójczymi kontrami. W 63 minucie
świetną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Radosław Adamski.
Wychowanek Wilgi Widełka wyłożył futbolówkę Górskiemu, ten
podwyższył rezultat na 0:3.
Ta bramka odebrała gospodarzom ochotędo walki i już 120 sekund później
rzeszowianie świętowali kolejne trafienie. Tym razem do siatki trafił
Marek Mróz, ale "Pasiakom" było ciągle mało. W 73 minucie Bartłomiej
Eizenchart dograł piłkę do Jakuba Sylvestra, a ten ustalił wynik
spotkania na 0:5.
Resovia nie zwalniała tempa i miała kolejne szanse na bramki. W
ostatnich fragmentach meczu na listę strzelców mógł wpisać się jeszcze
Eienchart i Antoni, ale tym razem golkiper Skry był na stanowisku.
Rzeszowianie zagrali solidny mecz i dopisali w tabeli cenne punkty, któe
mogą mieć wpływ na utrzymanie się zespołu w Fortuna I lidze.
|
|
2023.04.03 | Resovia Rzeszów - GKS Tychy 0:1 (0:1)
|
|
26' Żytek
Resovia:
Łakota, Seweryn (88' Niski), Komor, Hoogenhout ,
Kałahur (61' Adamski), Mikulec ,
Wasiluk, Lehaire, Mróz (88' Antonik), Vieira (61' Eizenchart), Górski
(73' Sylvestr)
GKS Tychy:
Jałocha, Połap ,
Nedić, Tecław, Wołkowicz ,
Machowski (90' Dzięgielewski), Radecki, Żytek, Czyżycki (80' Dominguez),
Mikita ,
Rumin (74' Skibicki)
Sędzia: Małyszek (Lublin), Widzów: 872
Po dwutygodniowej przerwie wydawać się mogło, że rzeszowianie podejdą do
meczu głodni futbolu, ale pierwsza połowa była bardzo senna w ich
wykonaniu. Aktywniejsi byli goście, którzy w 26 minucie zdobyli bramkę
na wagę 3 punktów.
W tyskim zespole aktywny w ofensywie był Patryk Mikita, a na lewym
skrzydle sporo krwi napsuć chciał rzeszowianom Krzysztof Wołkowicz.
Gra "biało-czerwonych" do przerwy była bardzo bezbarwna. Podopieczni
Mirosława Hajdy szybko tracili piłkę, a do rozgrywania często zmuszony
był Bartłomiej Wasiluk, który nie zawsze mógł znaleźć wspólny plan z
kolegami na budowanie akcji.
Więcej działo się pod polem karnym Resovii, ale to rzeszowianie
przeprowadzili pierwsi groźną akcję. Po jednym z kontrataków szansę na
zdobycie bramki miał Pedro Vieira, ale efektownym wyjściem z bramki
ratował sytuację Konrad Jałocha.
W 26 minucie resoviacy zaspali przy rzucie rożnym i piłkę dośrodkowaną w
pole karne wbił z 3 metrów do siatki Wiktor Żytek.
Prowadzenie przyjezdnych przed przerwą nie pobudziło "Pasiaków" do
większej aktywności. Więcej z gry nadal mieli goście, któzy czuli się na
błotnistej murawie stadionu miejskiego bardzo pewnie.
Resovia dogodną okazję do wyrównania miała w końcowych fragmentach
pierwszej połowy, ale szczęśliwa interwencja Jakuba Tecława utrudniła
Maciejowi Górskiemu skierowanie piłki do siatki.
Po przerwie rzeszowianie zagrali już lepiej, a tymczasem goście nieco
cofnięci, szukali kolejnej szansy w kontratakach.
W 49 minucie na listę strzelców miał szansę wpisać się Mikita, ale w
dogodnej sytuacji nieznacznie pudłował.
W 67 minucie piłka dośrodkowana przez Rafała Mikulca wylądowała na
słupku bramki strzeżonej przez Konrada Jałochę i publiczność nieco ożyła
na trybunach.
Skrzydeł "Pasiakom" dodali wprowadzeni na murawę zmiennicy: Radosław
Adamski i Bartłomiej Eizenchart. To akcje tych piłkarzy miały największe
szanse na osiągnięcie oczekiwanego celu. W 72 minucie soczysty strzał
Eizencharta z ostrego kąta zdołali zablokować defensorzy.
Końcówka meczu należała do rzeszowian, którzy atakowali z dużym
zaangażowaniem, ale nie potrafili postawić kropki nad "i".
Sporo było dośrodkowań i walki w polu karnym, gdzie w rolę napastnika
wcielił się na ostatnie fragmenty meczu Ruben Hoogenout. To właśnie
holenderski środkowy obrońca po ostatnim gwizdku najbardziej nie mógł
pogodzić się ze stratą punktów.
|
|
2023.03.18 | GKS Katowice - Resovia Rzeszów 0:1 (0:1)
|
|
33'
Mróz
GKS:
Kudła, Brzozowski (77' Wojciechowski), Jaroszek, Jędrych, Janiszewski ,
Rogala, Błąd, Figiel
(78' Kozubal), Marzec (75' Urynowicz), Roginić (65' Bergier), Arak
Resovia: Łakota, Seweryn, Komor, Hoogenhout, Kałahur (78' Adamski ),
Mikulec, Wasiluk, Lehaire, Mróz (68' Kanach), Vieira (78' Eizenchart),
Górski (68' Sylvestr)
Sędzia: Krasny (Kraków), Widzów: 2263
Smak pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w 2023 r. poznali piłkarze
Resovii, którzy w Katowicach pokonali miejscowy GKS. Za bohaterów spotkania można uznać dwóch piłkarzy rzeszowskiego klubu: Pawła Łakotę i
Marka Mroza. Pierwszy w ostatnich sekundach pierwszej połowy obronił
rzut karny, a drugi fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego zapewnił
"Pasiakom" komplet punktów.
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy przejęli inicjatywę i
nie ukrywali, że chcą sięgnąć po długo oczekiwane w Katowicach
zwycięstwo.
Piłkarze Rafała Góraka sposób na defensywę Resovii chcieli znaleźć
akcjami w bocznych rejonach boiska. Tam sporo pracy po stronie Resovii
mieli: Miłosz Kałahur, Łukasz Seweryn, Rafał Mikulec, a nawet zmuszony
do gry obronnej Pedro Vieira.
Miejscowi starali się dogrywać piłkę w pole karne, ale tam teren
czyścili środkowi obrońcy Resovii i kończyło się głównie na rzutach
rożnych.
Resovia zdecydowanie rzadziej przebywała na na połowie "Gieksy", a drogę
w pole karne rywali starała się znaleźć długimi zagraniami za plecy
obrońców.
W zespole Pasiaków" przed przerwą wyróżniał się Rafał Mikulec, bo to po
jego szarżach gospodarze mieli najwięcej kłopotów.
W 29 minucie "biało-czerwoni" mieli sporo szczęścia, bo piłka po strzale
na bramkę trafiła w glowę stojącego na linii bramkowej Rubena
Hoogenhouta.
Kilka minut później Resovia miała rzut wolny z 22 metrów. Do piłki
podeszli Marek Mróz i Bartłomiej Wasiluk. Wydawać się mogło, że
wykonawcą stałego fragmentu gry będzie Wasiluk, który potrafi posłać
piłkę w stylu Roberta Carlosa. Tymczasem futbolówkę fenomentalnie
uderzył Marek Mróz i uderzył ją precyzyjnie w okolice łączenia słupka z
poprzeczką. Futbolówka po odbiciu od poprzeczki zatrzepotała w siatce, a
strzelec utonął w objęciach kierownika zespołu Stanisława Mandeli.
W 36 minucie szczęścia nia miał Maciej Górski, bo piłka po jego strzale
lewą nogą, wylądowała na słupku. Resoviacy wrzucili na wyższy bieg i
coraz więcej działo się w polu karnym Kudły. Gospodarze odpowiedzieli
strzałem Araka, po którym instynktem bramkarskim wykazał się Paweł
Łakota.
W ostatniej minucie pierwszej połowie Łukasz Seweryn faulował Araka i
arbiter po analizie VAR, przyznał miiejscowym rzut karny. Do
"jedenastki" podszedł Arkadiusz Jędrych, ale jego zbyt sygnalizowany
strzał nie sprawił trudności golkiperowi Resovii. Paweł Łakota wyczuł
intencje strzelca, wyłapał piłkę i mógł odbierać gratulacje od kolegów.
Była to jedna z wielu interwencji, po których bramkarz Resovii zasłużył
na miano bohatera spotkania.
Po przerwie do natarcia ruszyli miejscowi i przez kwadrans rzeszowianie
skupiali się na uważnej grze defensywnej, jednak z czasem zapędy
katowiczan ostygły i to Resovia zaczęła atakować.
W 72 minucie indywidualna akcja Pedro Vieiry mołga dać kolejną bramkę
"Pasiakom". Portugalski zawodnik Resovii zrobił wszystko jak trzeba, ale
jego strzał nogą obronił Kudła. Miejscowi odpowiedzieli uderzeniem
Marca, ale tym razem Łakota pokazał bramkarskie rzemiosło.
Mecz w ostatnim kwadranise nabrał tempa i na brak emocji kibice nie
mogli narzekać. W 77 minucie kolejną "setkę" miał Pedro Vieira, ale i
tym razem zabrakło chłodnej głowy. Skrzydłowy Resovii uderzył po ziemi
na bramkę, a jeden z obrońców GKS-u w hokejowym stylu rzucił się na
murawę i zablokował strzał.
W ostatnich sekundach spotkania gra przeniosła się ponownie pod bramkę
Resovii i po raz kolejny zakotłowało się w polu bramkowym
"biało-czerwonych". Tym razem sytuację ratował Aleksander Komor, który w
ostatniej chwili zablokował piłkę zmierzającą do celu. Po ostatnim
gwizdku radość rzeszowskich piłkarzy była ogromna, a gratulacje od
kolegów z zespołu odbierał głównie Paweł Łakota. To jego nazwisko
skandowali po ostatnim gwizdku kibice Resovii na stadionie przy ul.
Bukowej.
|
|
2023.03.12 | Resovia Rzeszów - Odra Opole 2:0 (1:0)
|
|
29'
Mikulec, 90' Hoogenhout
Resovia:
Łakota, Seweryn ,
Komor ,
Hoogenhout, Kałahur (66' Adamski), Mikulec (84' Antonik ),
Wasiluk, Lehaire ,
Mróz (71' Kanach), Eizenchart (65' Vieira), Górski (71' Sylvestr)
Odra: Haluch, Spychała (87' Szrek), M. Kamiński, Żemło ,
Pikk, Nowak (75' Makuszewski), W. Kamiński (87' Urbańczyk), Niziołek,
Czapliński, Galán, Guzdek (75' Klimek)
Sędzia: Idzik (Poznań), Widzów: 1172
To było zwycięstwo na wagę złota, bo sytuacja rzeszowskich "Pasiaków" w
ligowej tabeli po ostatnich spotkaniach zrobiła się dramatyczna.
"Biało-czerwoni" mają nóż na karku i chcąc zachować status
pierwszoligowca, muszą punktować.
W spotkaniu z Odrą Opole dopisali komplet punktów i po ostanim gwizdku
na twarzach "Maltańskich Rycerzy" zagościł uśmiech. Najszczęśliwszy był
Ruben Hoogenhout strzelec drugiej bramki, który w doliczonym czasie gry
przypieczętował zwycięstwo Resovii.
Przed przerwą rzeszowianie posiadali przewagę na obisku, ale to goście
oddali pierwszy groźny strzał za sprawą Czaplińskiego, który soczystym
strzałem przetestował formę Pawła Łakoty. Bramkarz Resovii zastąpił tego
dnia w bramce kontuzjowanego Branislava Pindrocha i przyznać trzeba, że
wywiązywał się ze swoich obowiązków bez zarzutu, a pracy miał sporo.
W szeregach Resovii aktywny był Maciej Górski, któy już w 10 minucie
zmusił do interwencji golkipera Odry.
Po dwóch kwadranasach "biało-czerwoni" prowadzili 1:0 po bramce Rafała
Mikulca, który strzałem z pola karnego zaskoczył Halucha. Przy bramce
duży udział miał Marek Mróz, który precyzyjnym podaniem obsłużył autora
bramki.
Przyjezdni starali się doprowadzić do wyrównania wyniku jeszcze rzed
przerwą, ale defensywa "Pasiaków" nie popełniała błędów i do przerwy
wynik nie uległ zmianie.
W drugiej połowie przyjezdni ruszyli do zdecydowanego natarcia i to oni
dłużej utrzymywali się przy piłce. Kilka razy zakotłowało się w polu
karnym Resovii i Paweł Łakota musiał bardzo się natrudzić, aby zachować
czyste konto bramkowe.
Najroźniej w polu karnym "Pasiaków" zrobiło się w doliczonym czasie gry.
Po jednym ze stałych fragmentów, gracze z Opola próbowali kilka razy
uderzać na bramkę gospodarzy, ale w gąszczu nóg futbolówka wracała w
okolice linii pola karnego. Resovia przetrwała moment kryzysu i w
ostatnich sekundach odpowiedziała dwoma kontratakami. Za pierwszym razem
Kamil Antonik nieczysto trafił w piłkę i nie zdołał podwyższyć dorobku
bramkowego, ale kilkadziesiąt sekund później Ruben Hoogenhout ustalił
wynik meczu na 2:0.
Defensor Resovii w stylu sprintera pobiegł z piłką przez połowę boiska i
strzałem do pustej bramki wprawił publikę w euforię.
|
|
2023.03.03 | Arka Gdynia - Resovia Rzeszów 4:0 (3:0)
|
|
5' (k) Capanni, 40' 78' Czubak, 45' Skóra
Arka:
Kajzer, Tomal, Dobrotka, Azackyj, Gojny
(80' Bednarski), Milewski (80' Żebrowski), Gol (58' Purzycki), Skóra,
Capanni (73' Stepień), Haydary (58' Adamczyk), Czubak 
Resovia:
Pindroch (41' Grabowski), Kałahur ,
Bondarenko ,
Komor, Mikulec, Eizenchart (72' Sylvestr), Wasiluk (72' Antonik), Bąk
(46' Kanach), Mróz, Vieira (46' Adamski), Górski
Sędzia: Trochimiuk (Ciechanów), Widzów: 4011
Spotkanie Resovii z gdyńską Arką zakończyło się wysoką porażką
podopiecznych Mirosława Hajdy. Rzeszowianie byli tłem dla głodnych
zwycięstwa gospodarzy i jeszcze przed przerwą stracili 3 bramki.
Miejscowi od pierwszego gwizdka dyktowali warunki tego spotkania.
Pierwszy na bramkę Branislava Pindrocha uderzał głową już w 1 minucie
Oleksand Azackyj, ale golkiper Resovii był na posterunku.
Dwie minuty później w słupek wycelował Kacper Skóra, a po chwili
Aleksander Komor stanął na nogę jednego z rywali i arbiter przyznał
gospodarzom wątpliwy rzut karny. "Jedenastkę" na bramkę zamienił
strzałem po ziemi Luan Capanni i wiadomo było, że w Gdyni łatwo nie
będzie.
Miejscowi zdominowali Resovię w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła.
"Rzeszowianie" z ogromnym trudem przedostawali się na połowę rywali,
przegrywali większość pojedynków o piłkę i golkiper Arki przez większą
część spotkania był bezrobotny.
Pierwszą odważniejszą próbę przedarcia się w pole karne gospodarzy
przeprowadził w 11 minucie Bartłomiej Eizenchart, który zakończył akcję
niedokładnym dośrodkowaniem.
Pięć minut później mogło być 2:0, ale Kacper Skóra minimalnie spudłował
po dośrodkowaniu Dawida Gojnego. Rzeszowianie pierwszy groźny strzał
oddali w 21 minuciemeczu. Miłosz Kałahur dogrywał piłkę na głowę Pedro
Vieiry, a ten głową posłał piłkę nad bramką.
Po tej akcji gospodarze ruszyli do huraganowego natarcia, a ich przewaga
była przygniatająca. Rzeszowianie sprawiali wrażenie całkowicie
zagubionych i popełniali kolejne błędy.
W 40 minucie miejscowi podwyższyli wynik spotkania na 2:0. Piłka dograna
w pole karne trafiła na głowę Karola Czubaka, a ten nic nie robiąc sobie
z towarzystwa trzech piłkarzy Resovii - wycelował futbolówkę do siatki.
W 41 minucie plac gry opuścił kontuzjowany Branislav Pindroch, który
doznał urazu już na początku spotkania. W bramce zastąpił go debiutujący
młodzieżowiec Tadeusz Grabowski. Golkiper Resovii nie zdołał zbyt długo
zachować czystego konta bramkowego, bo już w 45 minucie Kacper Skóra
podwyższył rezultat spotkania na 3:0. Trudno winić młodego golkipera za
tą bramkę, bo przy sytuacji przysnęli raczej jego koledzy z zespołu.
Piłka wrzucona z autu sprawiła niemałe zamieszanie w polu karnym Resovii
i 19-letni wychowanek Arki skrzętnie wykorzystał okazję.
Po przerwie "Arkowcy" mogli zagrać na luzie, a resoviacy nie mieli
pomysłu na odrabianie strat. Już minutę po wznowieniu gry "setkę"
miał Sebastian Milewski, ale piłka odbita od stopy Aleksandra Komora,
wyszła na rzut rożny.
Dopiero po godzinie gry coś drgnęło w grze "biało-czerwonych". W 65
minucie debiutujący w zespole Resovii Radosław Kanach próbował zaskoczyć
strzałem z dystansu Kajzera i pomylił się nieznacznie. Po chwili ten sam
zawodnik uderzał na bramkę rywali po wrzutce z rzutu rożnego, ale tym
razem golkiper Arki wybił futbolówkę.
Później dwie okazje miał Eizenchart. Za pierwszym razem trafił w słupek,
a po chwili został zablokowany przez jednego z rywali. To był dobry
kwadrans gry Resovii, ale niestety na tym się skończyło, bo Arka
poukładała szyki i w 78 minucie przeprowadziła skuteczny kontratak.
Na bramkę miejscowych uderzał Kamil Antonik, a po chwili gopodarzom
wystarczyło kilka sekund, aby przedostać się w pole karne Resovii, gdzie
jak ryba w wodzie czuł się Karol Czubak. Napastnik Arki pomimo starań
środkowych obrońców Resovii zdołał zakończyć akcję podcinką, po której
piłka wylądowała w siatce po raz czwarty.
|
|
2023.02.24 | Resovia Rzeszów -
Górnik Łęczna 1:0 (1:0)
|
|
32' (k) Wasiluk
Resovia:
Pindroch, Seweryn, Komor, Bondarenko, Kałahur, Mikulec
(84' Antonik), Wasiluk, Lehaire, Mróz (85' Bruno Garcia), Eizenchart
(72' Vieira), Górski
Górnik: Gostomski, Zbozień, Cissè
,
de Amo, Dziwniel
(63' Kwiatkowski), Tkacz (63' Sobol ),
Lewkot, Kryeziu (84' Szramowski), Kozak, Krykun, Podliński
Sędzia: Sulikowski (Gdańsk), Widzów: 1089
"Biało-czerwoni" odetchnęli z ulgą, bo w arcyważnym spotkaniu pokonali
Górnik Łęczna 1:0. Przyjezdni to zespół, z którym w ligowych pojedynkach
rzeszowianie nie wygrali od lat 80. ubiegłego wieku. Dziś ekipa
Mirosława Hajdy poradziła sobie nie tylko z wyżej notowanym rywalem, ale
również z dużą presją.
Bramkę decydującą o zwycięstwie "Pasiaków" zdobył Bartłomiej Wasiluk,
który strzałem z rzutu karnego pokonał Gostomskiego.
Piłkarze trenera Prasoła od pierwszego gwizdka wykazywali się ogromną
dyscypliną taktyczną i wiadomo było, że "Pasiakom" cięzko będzie ugryźć
szyki obronne Górnika.
Przyjezdni nie rzucali się do ofensywy, a raczej starali się zmuszać
Resovię do ataku pozycyjnego i wyczekiwali na błędy gospodarzy.
Rzeszowianie przed przerwą nie bardzo mieli pomysł na rozmontowanie
defensywy Gónika i akcji bramkowych za wiele nie było ani pod jedną, ani
pod drugą bramką.
W 32 minucie Souleymanne Cissè
wyciął w polu karnym Macieja Górskiego i arbiter przyznał "Pasiakom"
rzut karny. Do "jedenastki" podszedł Bartłomiej Wasiluk, który w takich
sytuacjach wykazuje się żelaznym układem nerwowym. Tak było i tym razem.
Pomocnik Resovii wytrzymał presję i precyzyjnym uderzeniem obok słupka
pokonał Macieja Gostomskiego.
Po przerwie do wyrównania starał się doprowadzić Serhij Krykun. Były
piłkarz Resovii szarżował na lewej stronie boiska i w polu karnym
Resovii bito na alarm. Jednak strzały ukraińskiego piłkarza były
minimalnie niecelne i Branislav Pindroch mógł odetchnąć z ulgą.
Akcje Krykuna były ostrzeżeniem dla Resovii, której piłkarze musieli
wnieść coś więcej do meczu, aby dopisac komplet punktów.
Motorem napędowym Resovii starał siębyć Mehdi Lehaire, który w ofensywie
próbował współpracować z Markiem Mrozem i Maciejem Górskim. Ten ostatni
w końcowych fragmentach meczu miał okazję podwyższyć rezultat, ale w
polu karnym nieczysto uderzył w piłkę i fatalnie spudłował.
Do ostatniego gwizdka łęcznianie starali się doprowadzić do wyrównania i
prowadzenie Resovii wcale nie było takie pewne. Defensywa "Pasiaków"
poradziła sobie jednak ze sporą ilością rzutów rożnych i dośrodkowań ze
stałych fragmentów gry. Mecz zakończył się wygraną Resovii, która
dopisała niezwykle ważne punkty w tabeli.
|
|
2023.02.20 | Sandecja Nowy
Sącz - Resovia Rzeszów 1:1 (1:0) / w Niepołomicach
|
|
40' (k) Wróbel - 58' Mikulec
Sandecja:
Putnocký, Iskra, Piter-Bučko, Boczek,
Słaby ,
Chmiel (90' Palacz), Kasprzak
(90' Kriss), Fall, Potoma
(70' Walski), Koštál (63' Pawłowski), Wróbel
Resovia: Pindroch , Seweryn, Komor
, Hoogenhout ,
Kałahur, Mikulec ,
Wasiluk , Lehaire, Eizenchart
(85' Antonik), Mróz
(77' Bondarenko), Sylvestr (70' Górski)
Sędzia: Pskit (Łódź), Widzów: 152
Grabowski
(rezerwowy - Resovia),
Mandela (kierownik
zespołu - Resovia)
Podziałem punktów zakończyło się
arcyważne dla obydwu zespołów spotkanie, w którym rzeszowianie mieli
mocno "pod górkę".
Dwa rzuty karne, dwie czerwone i dziewięć żółtych kartek oraz dwie
wątpliwe analizy VAR to sporo jak na mecz zespołów z ogona Fortuna I
Ligi.
Więcej z gry w meczu rozegranym w Niepołomicach mieli "biało-czarni",
ale resoviacy też mogli pokusić się o komplet punktów, pomimo, że
solidne mieli jedynie 30 minut spotkania.
Pierwsza połowa meczu należała do Sandecji i Branislav Pindroch dwoił
się i troił, aby zachować czyste konto bramkowe. Okazje do wpisania się
na listę strzelców mieli byli piłkarze Resovii: Kamil Słaby i Jakub
Wróbel. Pierwszemu brakowało precyzji, a na przeszkodzie drugiego stanął
właśnie golkiper Resovii.
W 24 minucie w szansę bramkową miał Daniel
Chmiel, ale i on spudłował.
Rzeszowianie przed przerwą grali dosyć wolno i czytelnie. Zanim
skrzydłowi zdołali przedrzeć się na połowę rywala, ten był już w pełnej
gotowości, aby odebrać piłkę.
W 40 minucie futbolówka trafiła w rękę stojącego w polu karnym Aleksandra
Komora i arbiter po wyjątkowo długiej analizie systmu VAR, wskazał "na
wapno", a piłkarza Resovii ukarał żółtą kartką.
"Jedenastkę" na bramkę zamienił Jakub Wróbel, który posłał futbolówkę
precyzyjnie obok prawego słupka.
Druga połowa meczu był już lepsza w wykonniu "Pasiaków". Rzeszowianie od
50 minuty mocno zaatakowali i można było odnieść wrażenie, że defensywa
Sandecji w końcu pęknie.
Stało się tak w 58 minucie po dośrodkowaniu z lewej strony boiska. Na
lewym skrzydle dobrze współpracował duet: Eizenchart - Kałahur i to oni
mieli spory udział w golu. Piłka posłana w pole karne trafiła do
wbiegającego na drugi słupek Rafała Mikulca, a ten precyzyjnym strzałem
głową - postawił kropkę nad "i".
Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Pitera-Bučko,
ale Pindroch nie dał się zaskoczyć i kolejną interwencją pokazał, jak
ważnym jest elementem zespołu.
Przekleństwo VAR-u wróciło do "Pasiaków" w 71 minucie. Ponownie
analitycy systemu VAR dopatrzyli się zagrania ręką przez Komora w polu
karnym i ponownie arbiter udał się przed szklany ekran umieszczony w
okolicy ławek trenerskich.
Po dłuższym czasie sędzia przyznał Sandecji rzut karny, a obrońcę
Resovii ukarał drugą żółtą kartką i wyrzucił z boiska. Dostało się
również kierownikowi zespołu Stanisławowi Mandeli, któremu (chyba z
rozpędu) - sędzia również pokazał czerwień.
Do "jedenastki" podszedł wprowadzony chwilę wcześniej Walski, ale jego
strzał był mocno niecelny i rzeszowianie mogli odetchnąć z ulgą.
Grająca w dziesięciu Resovia zmuszona była do pilnowania remisu i
końcówka meczu należała do Sandecji. Gospodarze mocno napierali, ale nie
zrobili większej krzywdy "Pasiakom". Na błotnistej murawie trudno było
atakować, a chaotyczne dośrodkowania skrzętnie wybijali rzeszowscy
defensorzy.
Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, a po gwizdku kończącym
to dziwne spotkanie obydwa zespoły schodziły do szatni ze sporym
niedosytem.
|
|
2023.02.10 | Wisła Kraków - Resovia Rzeszów
2:0 (2:0)
|
|
16' (sam.) Seweryn, 36' Fernandez
Wisła:
Biegański, Jaroch, Łasicki, Moltenis, Juncá,
Villar (74' Żyro), Duda (89' Talar), Basha (50' Sapała),
Fernández ,
Młyński (74' Mula), Rodado (89' Benito)
Resovia: Pindroch, Seweryn (77' Pieniążek), Komor, Hoogenhout, Adamski,
Vieira (57' Antonik), Wasiluk, Lehaire, Mróz (77' Kałahur), Eizenchart
(69' Mikulec), Sylvestr
(77' Górski)
Sędzia: Kochanek (Opole), Widzów: 9311
To była nieudana inauguracja rundy wiosennej w wykonaniu piłkarzy
Resovii. Podopieczni Mirosława Hajdy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia
w starciu z krakowską Wisłą i wrócili do Rzeszowa bez punktów. Resovia
przespała pierwszą połowę, straciła dosyć szybko dwie bramki i po
przerwie musiała walczyć raczej o honor niż o punkty. Wisła Radosława
Sobolewskiego pokazała futbol szybki, precyzyjny i skuteczny. Dla
"Pasiaków" na dzień dzisiejszy to były zbyt wysokie progi.
Miejscowi od pierwszych minut meczu mieli więcej z gry, a na koronkowe
akcje Davida Juncy i Miki Villara rzeszowianie długo nie mogli znaleźć
sposobu. Hiszpański duet, który zasilił w przerwie zimowej krakowski
zespół, napsuł "Pasiakom" sporo krwi w tym meczu.
Pierwsza bramka meczu padła w 16 minucie. Kacper Duda zagrał futbolówkę
do Davida Juncy, a ten dośrodkował w pole karne. Wydawało się, że akcje
zakończy Boris Moltenis, ale debiutujący w barwach Resovii Łukasz
Seweryn w zamieszaniu podbramkowym trącił piętą piłkę do bramki. Trudno
winić piłkarza Resovii za ten kiks, bo musiał reagować na tak precyzyjne
dośrodkowanie, ale rzeszowianie na zbyt dużo pozwalali rywalom już w
bocznych rejonach boiska.
Tak było też przy drugiej bramce. W 36 minucie za akcją nie zdążył
Radosław Adamski i z lewej strony boiska futbolówkę w pole karne posłał
Miki Villar. W polu karnym kropkę nad "i" postawił Luis Fernández
i wiadomo było, że "Pasiaki" są w ogromnych tarpatach.
Przed przerwą rzeszowianie na bramkę Biegańskiego uderzali trzykrotnie,
ale strzały z dystansu Bartłomieja Wasiluka rozgrzały jedynie golkipera
gospodarzy. Uderzenie głową Jakuba Sylvestra było zbyt lekkie, aby
zasłużyło nawet na notatkę do pomeczowej relacji.
Po zmianie stron mecz nie tracił tempa. Obydwa zespoły sporo biegały i
walczyły, a rzeszowianie przy niekorzystnym wyniku zaczęli pokazywać, że
nie chcą być tłem dla wyżej notowanego rywala.
"Biało-czerwoni" podeszli wyżej i częściej byli w posiadaniu piłki.
Przeprowadzili też kilka odważnych akcji, ale ich wykończenie
pozostawiało sporo do życzenia. Płaskie dośrodkowania były przeważnie
blokowane przez wiślackich defensorów i Biegański nie miał zbyt dużo
pracy.
Przedzierać pod bramkę gospodarzy starał się szczególnie Pedro Vieria,
który w duecie z Mehdim Lehaire może stworzyć w szeregach Resovii
ciekawy duet. Na krakowski, pretendujący do awansu zespół było to jednak
za mało i "biało-czerwoni" punktów muszą szukać w kolejnych meczach.
|
|
|