MECZE | wiosna 2022/23

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2023.06.03 | Podbeskidzie Bielsko-Biała - Resovia Rzeszów 4:3 (1:3)

29' Neugebaurer, 49' Sitek, 52' Drzazga, 74' Biliński - 9' Antonik, 18' (k) 25' (k) Wasiluk

Podbeskidzie: Igonen, Sitek, Mikołajewski, Vitelli , Markow, Hartherz (77' Milašius), Neugebauer , Bieroński (30' Simonsen), Janota , Drzazga, Biliński
Resovia:
Łakota, Adamski
, Komor , Bondarenko , Kałahur , Mikulec , Kanach (58' Mikrut), Bąk (58' Chuchro), Wasiluk (85' Pieniążek), Eizenchart (79' Seweryn), Antonik (58' Górski )
Sędzia: Gawęcki
(Kielce), Widzów: 3214

Piłkarski rollercoaster zaprezentowali swoim kibicom piłkrze Resovii, którzy roztrwonili trzybramkową zaliczkę w Bielsku-Białej. "To nie będzie spacerek, nic z tych rzeczy" - zapowiadał przed spotkaniem Resovii z Podbeskidziem fizjoterapeuta "Pasiaków" Wojciech Bałut.
Miał rację, bo było to spotkanie niecodzienne. Po niespełna trzydziestu minutach gry wydawało się, że rzeszowianie zdemolują wyżej notowanego rywala, ale katastrofalną nonszlalancją oddali prowadzenie.
W Bielsku-Białej trener Mirosław Hajdo zamieszał składem i dał zagrać kilku piłkarzom, kórzy mieli w całym sezonie mało okazji do pokazania się w podstawowej "jedenastce". 
Dla "Pasiaków" miał być to mecz o pietruszkę, a miejscowi mieli jeszcze teoretyczne szanse na grę w barażach w przypadku potknięć Stali Rzeszów i Arki Gdynia.
Podopieczni Dariusza Żurawia od pierwszego gwizdka mocno aatakowali i szczególnie na prawej stronie boiska z dużą łatwością przedzierali się w pod pole karne "biało-czerwonych".
W 9 minucie w obozie gospodarzy zapanowała konsternacja, bo Kamil Antonik solową akcję zakończył precyzyjnym uderzeniem i dał "Pasiakom" prowadzenie. Kilka minut później ten sam zawodnik otrzymał  długie podanie z własnej połowy i został powalony na murawę w "szesnastce" gospodarzy przez Arthura Vitelli' ego. Francuski obrońca otrzymał czerwoną kartkę, a rzeszowianie rzut karny.
Przed szansą podwyższenia wyniku ze stałego fragmentu gry stanął Bartłomiej Wasiluk i okazji nie zmarnował.
Rzeszowianie sami zakosczeni takim obrotem sprawy nie zamierzali cofać się do defensywy. W 25 minucie zapachniało sensacją, bo w polu karnym gospodarzy faulowany był Rafał Mikulec. Do "jedenastki" ponownie podszedł Wasiluk i po raz kolejny pewnym strzałem pokonał Matveia Ignonena.
Na stadionie rozległy się gwizdy niezadowolonej z gry swoich piłkarzy publiczności i wydawało się, że Resovia ma wszystkie argumenty, aby ułożyć sobie ten mecz według swojego scenariusza.
Niestety fatalne błędy Aleksandra Komora sprawiły, że resoviacy znaleźli się w tarapatach. W 29 minucie środkowy obrońca Resovii stracił piłkę przy wyprowadzeniu akcji, a sytuacji nie zdołał ratować Mateusz Bondarenko i Tomasz Neugebauer zdobył pierwszą bramkę dla miejscowych.
Kilkadziesią sekund później ponownie koszmarny błąd popełnił Komor. Środkowy obrońca Resovii znowu nie opanował piłki przy wyprowadzania i sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Michała Janotę. Arbiter bez zbędnych ceregieli sięgnął po czerwony kartonik i miejscowi poczuli, że mogą jeszcze wrócić do gry w tym spotkaniu.
Po przerwie Podbeskidzie zaczęło marsz do zwycięstwa, a piłkarze trenera Mirosława Hajdy popełniali kolejne błędy.
W 49 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Maksymilian Sitek. 22-letni pomocnik, który ma w przeszłości epizod gry w młodzieżowych zespołach Resovii precyzyjnym strzałem obok słupka zaskoczył Pawła Łakotę i na stadionowym zegarze pojawił się wynik 2:3.
Na wyrównującą bramkę publicznośc nie musiała długo czekać, bo defensywa Resovii grała bardzo ślamazarnie. Piłka dograna z rzutu wolnego trafiła na głowę Jeppe Simonsena, który dograł do Krzysztofa Drzazgi i było 3:3. Wszystko precyzyjne, wyćwiczone i przy statycznej postawie "Pasiaków".
Po stracie bramki do natarcia ruszyli rzeszowianie, ale fatalny błąd przytrafił się tym razem Miłoszowi Kałahurowi. Boczny obrońca Resovii stracił futbolówkę i kontratak gości strzałem na 4:3 wykończył Kamil Biliński.
W 76 minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Radosław Adamski i rzeszowianie kończyli mecz w dziewięciu.
Miejscowi potrafili wykorzystać przewagę liczebną, długo utrzymywali się przy piłce i dowieźli korzystny dla nich rezultat do ostatniego gwizdka. Wygrana nie dałą im jednak miejsca w barażach. Na pozycjach 3-6 uplasowały się zespoły: Bruk-Betu Nieciecza, Wiłsy Kraków, Puszczy Niepołomice i Stali Rzeszów. Bezpośrdeni awans do Ekstraklasy zapewniły sobie: ŁKS i Ruch Chorzów. Z Fortuna I Ligą po ostatniej kolejce pożegnały się: Skra Częstochowa, Chojniczanka Chojnice i Sandecja Nowy Sącz. Resovia zajęła 14 miejsce w tabeli z 38 punktami na koncie.

resoviacy.pl

2023.05.27 | Resovia Rzeszów - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 (1:0)

17' Kałahur - 58' (sam.) Chuchro, 80' Mešanović

Resovia: Pindroch, Mikulec, Komor, Hoogenhout , Kałahur, Mikrut (46' Vieira), Wasiluk (35' Chuchro), Mróz , Lehaire (71' Kanach), Eizenchart (58' Antonik), Górski (72' Seweryn)
Bruk-Bet:
Bartoszek, Kadlec
, Ambrosiewicz, Putivcev, Grabowski (46' Fornalczyk ), Hilbrycht, Spiewak, Hubinek , Zawijśkyj (46' Mešanović) Radwański, Wacławek (74' Błachewicz) Poznar (89' Kukułowicz)
Sędzia: Małyszek
(Lublin), Widzów: 1082

Na finiszu ligowych rozgrywek podopieczni Mirosława Hajdy przegrali z walczącą o awans do Ekstraklasy Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 1:2. To było ostatnie w sezonie spotkanie "Pasiaków" rozgrywane w Rzeszowie i "biało-czerwoni" chcieli godnie pożegnać się z publicznością. Przez niespełna godzinę resoviacy radzili sobie bardzo dobrze w pojedynku z wyżej notowanym rywalem, ale końcówka meczu należała do gości.
Gospodarze od 30 minuty mieli mocno pod górkę, bo plac gry opuścił ukarany czerwoną kartką Ruben Hoogenhout.
Początek meczu należał do przyjezdnych, którzy zepchnęli Resovię na własną połowę. Spore kłopoty rzeszowianom sprawiało upilnowanie Adama Radwańskiego, który zasypywał pole karne Resovii groźnymi dośrodkowaniami. Rzeszowianie starali się w wychodzić szybkimi kontratakami.
W 17 minucie świetną akcję wyprowadził Filip Mikrut, który wyłożył piłkę Bartłomiejowi Eizenchartowi. 21-letni wychowanek Górinka Łęczyca strzelił prosto w wychodzącego z bramki Bartoszka, ale dobitka Miłosza Kałahura była już skuteczna.
Dwie minuty później na bramkę Resovii uderzał Bruno Wacławek i Ruben Hoogenhout jakimś cudem zdołał wybić piłkę z bramki.
Kluczowym momentem spotkania była 30 minuta. Bartłomiej Wasiluk wdał się w koszmarny drybling z Adamem Radwańskim i stracił futbolówkę. Wychodzącego na czystą pozycję rywala faulował Ruben Hoogenhout i arbiter sięgnął po czerwoną kartkę.
Grający w przewadze piłkarze Radoslava Latala przejęli inicjatywę, ale Resovia mądrze broniła dostępu do własnej bramki i dowiiozła wynik do przerwy.
W drugiej połowie spotkania doświadczony zespół z Niecieczy ruszył z impetem do natarcia. W rzeszowskiej bramce cuda wyczyniał Branislav Pindroch, który dwoił się i troił, aby powstrzymać rozpędzonych rywali.
W 58 minucie defensywa Resovii pękła po rzucie rożnym. Piłka dośrodkowana przez Mariusza Fornalczyka trafiła w okolice drugiego słupka, a tam pojedynek główkowy z rywalem przegrał Eizenchart. Zakotłowało się w okolicach linii bramkowej i futbolówkę głową trącił Andrej Kadlec na tyle sprytnie, że ta po odbiciu od Karola Chuchro - wpadła do siatki.
W 75 minucie koronkową akcję w polu karnym rywali przeprowadzili rzeszowianie, ale Łukasz Seweryn nie wykorzystał idealnej sytuacji bramkowej.
Cztery minuty później goście przejęli piłkę po niedokładnym podaniu Kamila Antonika i Muris Mešanović strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Pindrochowi na interwencję.
W końcowych minutach meczu do głosu ponownie doszli rzeszowianie i mieli jeszcze okazje, aby sięgnąć po remis.
W 86 minucie wychodzącego z kontratakiem Radosława Kanacha faulował Mariusz Fornalczyk i arbiter po raz drugi w tym spotkaniu sięgnął po czerwoną kartkę.
W doliczonym czasie gry na bramkę gości uderzał jeszcze Rafał Mikulec i piłkę meczową miał Marek Mróz. Nieczysto jednak trafiona piłka wylądowała nie w siatce, a w rękawicach Bartoszka.

resoviacy.pl

2023.05.21 | ŁKS Łódź  - Resovia Rzeszów 2:1 (1:0)

30' Pirulo, 61' (sam.) Chuchro - 86' Buno Garcia

ŁKS: Bobek, Dankowski, Dąbrowski, Marciniak, Tutyškinas (87' Monsalve), Pirulo (87' Balongo), Mokrzycki, Trąbka, Kowalczyk, Szeliga (67' Śliwa), Janczukowicz (75' Jurić)
Resovia:
Pindroch, Adamski, Komor, Chuchro
, Kałahur, Mikulec (78' Bruno Garcia ), Kanach (62' Wasiluk), Mróz, Lehaire (67' Bąk), Antonik (62' Eizenchart), Górski (78' Sylvestr)
Sędzia:
T. Marciniak (Płock),Widzów: 11 562

Podopiecznym Mirosława Hajdy nie udało się powstrzymać kroczącego do Ekstraklasy Łódzkiego Klubu Sportowego. "Rycerze Wiosny" mają w swojej kadrze niesamowitego Pirulo, który ma patent na Resovię.
Hiszpański piłkarz w kolejnym pojedynku z "biało-czerwonymi" był nie do zatrzymania. Dryblował, podawał, strzelał i cieszył się z bramek z licznie zgromadzoną łódzką publicznością.
Rzeszowianie zaczęli ten mecz ostrożnie, a w planie mieli uważną defensywę i szukanie swojej okazji w kontratakach. W pierwszym kwadransie łodzianie nie rzucili się do zdecydowanego natarcia, ale w 16 minucie świetną okazję do wpisania się na listę strzelców miał Piotr Janczukowicz.
23-letni wychowanek Gryfu Słupsk w polu karnym obrócił się z piłką i oddał strzał, ale Branislav Pindroch popisał się udaną interwencją. Była jeszcze dobitka Bartosza Szeligi, ale i tym razem golkiper Resovii nie skapitulował.
Dziesięć minut późńiej ponownie łodzianie mieli "setkę". Na plecy Karola Chuchrę wziął sobie Pirulo i po chwili to samo z Aleksandrem Komorem zrobił Janczukowicz. Koronkowa akcja ŁKS-u i tym razem została zastopowana przez Pindrocha, który stopą wybronił strzał oddany z 4 metrów.
Cuda w w rzeszowskim polu karnym wyczyniał Pirulo, który z łatwością ogrywał Karola Chuchro, ale i cuda wyczyniał bramkarz Resovii, który dwoił się i troił na linii bramkowej.
W 30 minucie rzeszowianie sprawili gospodarzom prezent. Piłkę po niedokładnym podaniu Radosława Kanacha przejął Janczukowicz i kilka sekund później Pirulo strzałem po ziemi pokonał Pindrocha.
Miejscowi zmuszali rzeszowian do błędów i tak było w 44 minucie. Piłkę przy wyprowadzaniu akcji stracił Aleksander Komor i przed kolejną okazją bramkową stanął Pirulo. Było to kolejny pojedynek napastnika ŁKS-u z bramkarzem Resovii i tym razem znowu z opresji zdołał wyjść golkiper.
Po przerwie rzeszowianie byli tłem dla rozpędzonych na autostradzie do Ekstraklasie łódzkich piłkarzy. Łodzianie zamknęli Resovię na jej połowie, nie pozwalali zbyt często jej opuszczać i skutecznie odbierali "biało-czerwonym" piłkę.
W 61 minucie przed polem karnym piłkę stracił Marek Mróz i rozpędzony Pirulo po raz kolejny uderzał na rzeszowską bramkę. Strzał z ostrego kąta był na tyle przemyślany, że piłka po odbiciu od Karola Chuchro wylądowała w bramce Resovii.
Po drugim trafieniu rzeszowianie kompletnie stracili pomysł na grę, a tymczasem piłkarze Kazimierza Moskala konsekwentnie dążyli do kolejnych trafień.
W 78 minucie na murawie pojawił się Bruno Garcia, który wniósł w grę rzeszowskiej ekipy nieco kolorytu. 26-letni wychowanek brazylijskiego Palmeiras efektownym strzałem z lewej nogi wykończył dośrodkowanie Miłosza Kałahura i w 86 minucie zdobył bramkę kontaktową. Strzelec bramki z radości zdjął koszulkę i za ten czyn ujrzał żółty kartonik, co w późniejszych fragmentach spotkania miało jeszcze swoje konsekwencje. Niespodziewane trafienie rzeszowian wprawiło gospodarzy w konsternację, bo Resovia zaczęła stwarzać sobie kolejne okazje bramkowe. Po jednym z dośrodkowań ponownie bliski trafienia był Bruno Garcia.
W 90 minucie meczu brazylijski piłkarz za faul na rywalu ujrzał po raz drugi żółty kartonik i musiał opuścić plac gry. Nie miało to już jednak większego znaczenia na przebieg spotkania i gospodarze dopisali komplet punktów w tabeli.

resoviacy.pl

2023.05.14 | Resovia Rzeszów - Chojniczanka Chojnice 3:1 (3:0)

3' Mikulec, 30' Mróz, 39' Antonik - 62' (k) Skrzypczak

Resovia: Pindroch, Adamski , Komor, Hoogenhout, Kałahur, Mikulec (79' Vieira), Kanach (62' Wasiluk), Bąk (67' Mikrut), Mróz, Antonik (67' Lehaire), Sylvestr (62' Górski)
Chojniczanka:
Kuchta, Raburski (46' Korczyc), Gorlik, Bartosiak, Mikołajczyk (46' Niepsuj), Ryczkowski (68' Jakóbowski), Kalinkowski, Karbowy (71' Mikołajczak), Mazek, Tuszyński, Skrzypczak
Sędzia:
Gawęcki (Kielce), Widzów: 1112

To było dla Resovii spotkanie o... "być, albo nie być" w Fortuna 1 Lidze. Na finiszu rozgrywek rzeszowianie pokonali Chojniczankę, która podobnie jak "biało-czerwoni" jest w grupie zespołów z nożem na gardle.
Rzeszowianie weszli w spotkanie perfekcyjnie, bo już w 3 minucie Rafał Mikulec po podaniu Miłosza Kałahura, pokonał bramkarza gości. To była koronkowa akcja "Pasiaków, która wprowadziła w dalsze losy meczu odrobinę spokoju.
W 14 minucie meczu dosyć niefrasobliwe zagranie Kamila Antonika mogło gospodarzy kosztować utratę bramki, bo Kamil Mazek przejął futbolówkę i wycelował w słupek.
W 30 minucie rzeszowianie przeprowadzili kolejną efektowną akcję. Rafał Mikulec odegrał "z klepki" do Marka Mroza, a ten lewą nogą z bliskiej odległości dopełnił formalności.
Niespełna dziesięc minut później piłkarze Resovii świętowali kolejne trafienie. Rafał Mikulec zakręcił rywalem i uruchomił Jakuba Sylvestra. Słowacki napastnik kątem oka spostrzegł niepilnowanego Kamila Antonika, a ten atomowym uderzeniem pod poprzeczkę zmienił rezultat na 3:0.
W 40 minucie "setkę" miał jeszcze Sylvestr, ale piłka po jego uderzeniu o centymetry minęła słupek.
W tym spotkaniu nie tylko defensywa Chojniczanki była dziurawa, bo błędy popełniali również w tej formacji rzeszowianie. W 45 minucie z lewej strony boiska dośrodkowywał Kamil Mazek, a akcję zamykał niepilnowany Adam Ryczkowski. Wychowanek Polonii Warszawa miał sporo czasu i miejsca, aby wykończyć akcję, ale Branislav Pindroch w fantastycznym stylu wybronił jego strzał.
Po przerwie też sporo działo się na murawie. W 62 minucie Kamil Antonik nieprawidłowo powstrzymywał w polu karnym Szymon Skrzypczaka i arbiter odgwizdał rzut karny. "Jedenastkę" na bramkę zamienił sam poszkodowany, ale przyznać należy, że golkiper Resovii wyczuł zamiary strzelca i do obrony uderzenia niewiele zabrakło.
Graczem meczu był tego dnia Marek Mróz. Piłkarz Resovii w 84 miucie przeporwadził kolejną solidną akcję i w decydującym momencie wyłożył futbolówkę Maciejowi Górskiemu. Napastnik Resovii uderzył po ziemi, ale Kuchta w dobrym stylu zdołał ratować sytuację.
Trzy minuty późńiej ten sam duet przeprowadził kolejną groźną akcję. Ponownie podawał Mróz, uderzał Górski i ponownie golkiper z Chojnic nie dał się pokonać.
Swoje trzy grosze do rezultatu chciał dołozyć też wychowanek Resovii Filip Mikrut. 19-letni napastnik w doliczonym czasie gry strzelał głową na bramkę, ale futbolówka wyladowała na poprzeczce.
Rzeszowianie odnieśli zasłużone zwycięstwo i po ostatnim gwizdku trener Mirosław Hajdo mógł odetchnąć z ulgą. Do zakończenia rozgrywek rzeszowianie rozegrają jeszcze trzy mecze z zespołami z górnych rejonów tabeli.

resoviacy.pl

2023.05.06 | Ruch Chorzów  - Resovia Rzeszów 1:3 (1:1)

2' Sadlok - 14' Bąk, 62' (k), 66' Mróz

Ruch: Bielecki, Baranowski (23' Kasolik ), Sadlok, Szywacz, Wójtowicz, (67' Witek), Sedlák (67' Michalski), Piątek, Kobusiński (54' Moneta), Foszmańczyk (54' Janoszka), Feliks, Szczepan
Resovia:
Pindroch, Adamski, Komor, Hoogenhout, Kałahur, Vieira (75' Bruno Garcia), Bąk (82' Mikrut), Kanach
, Mróz, Antonik (82' Lehaire), Górski (59' Sylvestr)
Sędzia:
Urban (Warszawa),Widzów: 8954

Ogromną niespodziankę sprawili swoim kibicom piłkarze Resovii, którzy w Gliwicach pokonali walczący o awans do Ekstraklasy Ruch Chorzów. To był marsz "Pasiaków" z piekła do nieba, bo już w 2 minucie przegrywali to spotkanie po golu z rzutu wolnego Macieja Sadloka.
W tym spotkaniu szkoleniowiec Resovii nie mógł skorzystać z usług kluczowych zawodników: Mikulca, Wasiluka i Eizencharta, a na dodatek miał problem wystawieniem do gry, któregoś z młodzieżowców.
Biorąc pod uwagę kontuzje Nikodema Niskiego i Łukasza Seweryna oraz słaby występ Karola Chuchro w derbowym spotkaniu ze Stalą - sięgnąć należało w szeregi SMS-u Resovia. W szerokiej kadrze meczowej pojawili się zatem: Dawid Pieniążek, Kornel Rębisz i Filip Mikrut, a do "jedenastki" meczowej powrócił Radosław Bąk.
Mecz świetnie zaczął się dla "Niebieskich", bo już w 2 minucie Maciej Sadlok strzałem z rzutu wolnego nie dał szans golkiperowi Resovii na interwencję. Piłka po odbisiu od poprzeczki i pleców interweniującego bramkarza, wpadła za linię bramkową.
W pierwszym kwadransie spotkania gospodarze mieli jeszcze dwie świetne okazje do podwyższenia wyniku, ale Pindroch świetnie spisywał się w bramce i robił wszystko, aby ratować to spotkanie. Wydawało się, że natarcie miejscowych będzie nie do zatrzymania.
Chorzowianie po dobrym początku trochę jednak stracili czujność i w 14 minucie "biało-czerwoni" dosyć niespodziewanie, lecz po świetnej akcji - doprowadzili do wyrównania.
Koronkowa akcja Górskiego, Mroza i Antonika zakończyła się wbiciem futbolówki do siatki z bliskiej odległości przez Radosława Bąka i autor bramki mógł dedykowa pierwsze trafienie dla swojego klubu siędzącej na trybunie partnerce.
Po zdobytym golu rzeszowianie złapali wiatr w żagle i zaczęli na gliwickim stadionie czuć się coraz pewniej.
Gospodarze wspierani przez liczną chorzowską publiczność też nie mogli przejść obok tego spotkania i obydwa zespoły postarały się o dobre widowisko. W 33 minucie ponownie świetną interwencją popisał się Branislav Pindroch, który wygrał pojedynek sam na sam z Kobusińskim.
Na drugą połowę spotkania z impetem weszła Resovia. Już w 46 minucie "setkę" miał Bąk, ale jego strzał głową w świetnym stylu wybronił Bielecki. Dobijał jeszcze aktywny Pedro Vieira, ale i tym razem bramkarz Ruchu popisał się bramkarskim instynktem.
W 59 minucie Kamil Antonik został podcięty w polu karnym przez Wójtowicza i arbiter nie miał wątpliwości, aby przyznać gościom "jedenastkę". Szansy nie zmarnował Marek Mróz, który z wapna wycelował przecyzyjnie pod poprzeczkę.
Resoviacy z każdą kolejną minutą czuli się coraz pewniej, a gra z kontry bardzo im odpowiadała.
W 66 minucie Jakub Sylvestr fantastycznym podaniem wyłożył futbolówkę wbiegającemu na pole bramkowe Mrozowi, a ten dopełnił formalności.
Wynik na stadionowym zegarze był dla gospodarzy sporym zaskoczeniem, ale do ostatnieg ogwizdka starali się ratować niekorzystną sytuację. Rzeszowianie cofnięci chyba zbyt głęboko mieli sporo pracy w swoim polu karnym, ale nie pozwolili Ruchowi na zdobycie bramki kontaktowej. Okazje bramkowe miał Daniel Szczepan, ale golkiper Resovii był za każdym razem tam, gdzie trzeba.
W końcowych fragmentach meczu o trafienia mogli, a nawet powinni postarać się też i piłkarze Mirosława Hajdy. Po jednym z kontrataków w sytuacji sam na sam z golkiperem znalazł się Jakub Sylvestr. Słowacki napastnik chciał efektownym lobem podwyższyć rezultat końcowy, ale przekombinował i posłał piłkę nad poprzeczką.
Mecz zakończył się wygraną Resovii, która biorąc pod uwagę trudny terminarz nadal balansuje na krawędziu pozostania w lidze. Do utrzymania rzeszowianom potrzeba 4 punktów i trener "Pasiaków" na pomeczowej konferencji słusznie studził nastroje huraoptymizmu.

resoviacy.pl

2023.04.29 | Resovia Rzeszów - Stal Rzeszów 1:2 (0:2)

46' Mróz - 13' Małecki, 45' Michalik

Resovia: Pindroch, Komor (46' Antonik), Chuchro, Hoogenhout, Adamski, Mikulec , Eizenchart (67' Vieira ), Wasiluk , Lehaire (67' Kanach),  Mróz, Górski (90' Sylvestr)
Stal:
Bąkowski, Polowiec (19' Marczuk), Góra, Oleksy, Głowacki , Michalik, Poczobut, Wolski, Danielewicz , Prokić, Małecki (83' Olejarka)
Sędzia:
Musiał (Kraków), Widzów: 3718

Podopieczni Mirosława Hajdy przegrali 1:2 ze Stalą w 89. Derbach Rzeszowa. Decydujące okazały się gole z pierwszej połowy spotkania. Do przerwy goście zyskali dwubramkową przewagę i "biało-czerwoni" po zmianie stron musieli gonić wynik.
Obydwa zespoły wyszły do meczu niezwykle skoncentrowane i od pierwszego gwizdka wiadomo było, że będzie to bój nie tylko o punkty.
Pierwszy na bramkę "biało-niebieskich" uderzał Bartłomiej Wasiluk, ale Bąkowski spokojnie wzrokiem mógł odprowadzić piłkę szybującą obok celu.
Goście wyszli na prowadzenie już w 13 minucie. Piłka odbita od Karola Chuchro trafiła pod nogi Patryka Małeckiego, któremu wystarczył ułamek sekundy, aby lewą nogą z 15 metrów uderzyć na bramkę. Futbolówka po odbiciu od słupka wylądowała w siatce i Branislav Pindroch nie miałnajmniejszych szans na interwencję.
"Biało-czerwoni" chcieli rzucić się do natarcia, ale rywale wiedzieli jak trzymać "Pasiaków" z dala od własnej bramki. Szansę na wyrównanie miał Marek Mróż, ktory w 19 minucie podchodziłdo rzutu wolnego. Okazja była dobra bo i odległość i miejsce wykonania stałego fragmentu gry dawały nadzieję, że Bąowski może mieć kłopoty. Piłka uderzona przez 24-letniego wychowanka Sandecji poszybowałą jednak nad poprzeczką.
"STalowcy" szybko operowali piłką i z dużą łatwością przenosili siępod pole karne Resovii. W 23 minucie groźnie uderzał na bramkę Resovii Dominik Marczuk, ale golkiper Resovii był na stanowisku.
W 45 minucie defensywa Resovii pękła po raz kolejny. Andrea Prokić z łatwością ograł Karola Chuchro i posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Po przeciwnej stronie bramki Michalika nie upilnował Radosław Adamski i piłkarze trenera Myśliwca świętowali drugie trafienie.
Resoviacy w ostanich meczach pierwsze minuty gry po przerwie mieli bardzo niemrawe. Tym razem jednak było inaczej głównie za sprawą wprowadzonego do gry w 46 minucie Kamila Antonika. Rezerwowy Resovii przejął piłkę po niecelnym zagraniu jednego z rywali i uruchomił Mehdiego Lehaire. Ten próbował uderzać na bramkę, ale po chwili wyłożył piłkę Mrozowi. Najlepszy strzelec Resovii uderzył bez przyjęcia i zanotował 7 trafienie w sezonie.
W 57 minucie publiczność zgromadzona na stadionie miejskim jęknęła z rozpaczy, bo fatalnie fatalnie spudłował Ruben Hoogenhout. Piłka dośrodkowana w pole karne przez Eizencharta trafiła na głowę holenderskiego obrońcy, ale ten z odległości 5 metrów przestrzelił nad bramką.
Po godzinie gry inicjatywę przejęli znowu piłkarze Stali. Po dograniu aktywnego Małeckiego "setkę" miał Michalik, ale podobnie jak wcześniej Hoogenhout - on również pudłował.
W 82 minucie z odległosci dwóch metrów strzelał Danielewicz i po raz kolejny bramkarskim kunsztem popisał się Pindroch. Goście mogli zamknąć to spotkanie trzecim trafieniem, ale nie potrafili postawić kropki nad "i" i w ostatnich minutach resoviacy postawili wszystko na jdeną kartę. Przy rzutach wolnych w polu karnym rywali pojawiłsię nawet golkiper "Pasiaków". Jednak defensywa Stali grała już uważnie, a w odpowiednich momentach przerywała grę celebrując rzuty wolne. W 88 minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Bartłomiej Wasiluk i musiał przedwcześnie opuścić plac gry. Resoviacy kończyli mecz w dziesięciu i mieli jeszcze okazję do zmiany rezultatu w 90 minucie. Jednak dośrodkowanie Marka Mroza z rzutu wolnego w pole karne nie było precyzyjne i mecz zakończył się wygraną gości.

resoviacy.pl

2023.04.22 | Puszcza Niepołomice  - Resovia Rzeszów 0:0

Puszcza: Komar, Stępień (85' Koj), Wojcinowicz, Sołowiej, Jakuba, Thiakane, Serafin, Pięczek (61' Tomalski), Klisiewicz (46' Zapolnik), Kramarz (46' Frelek ), Kidrič (62' Stec)
Resovia:
Pindroch, Mikulec, Chuchro, Hoogenhout, Adamski, Antonik, Wasiluk, Kanach, Mróz (66' Lehaire), Eizenchart (75' Vieira), Górski (75' Sylvestr)
Sędzia:
Szczech (Warszawa), Widzów: 1220

Punkt z trudnego terenu w Niepołomicach przywieźli piłkarze Mirosława Hajdy. Nie był to mecz obfitujący w koronkowe zagrania i akcje bramkowe, ale nie można było odmówić ambicji i determinacji piłkarzom obydwu zespołów.
Trener "Pasiaków" zamieszał trochę składem, a zawodnicy wprowadzeni do gry odwdzięczyli się jemu i rzeszowskim kibicom może nie porywającym, ale solidnym występem.
W pierwszym kwadransie żaden z zespołów nie ruszył do zdecydowanego natarcia i mecz toczył sie głównie w środku pola. Pierwsi na bramkę rywala strzelali resoviacy, ale uderznie Kamila Antonika po dośrodkowaniu Bartłomieja Eizencharta nie przyniosło oczekiwanego efektu.
Przed przerwą niewiele było akcji, które można zapamiętać na dłużej, ale Resovia nie ustępowała rywalom w żadnym z piłkarskich elementów i w szatni to raczej podopieczni trenera Tułacza mogli spodziewać się ostrych słów.
Po przerwie miejscowi ruszyli do zdecydowanych ataków na bramkę Resovii. Ich gra polegała na wrzucaniu piłek w okolice linii końcowej boiska, gdzie wysocy piłkarze z Niepołomic starali się zaskoczyć defenywę Resovii. Ta jednak radziła sobie w walce o górne piłki całkiem nieźle, a w odpowiednich momentach udawało się nawet przeprowadzać kontrataki. W środkowych rejonach boiska dobrze radził Sobie Radosław Kanach, a po lewej stronie dwukrotnie starał się szarżować Pedro Vieira. "Pasiaki" jednak nie zagroziły  bramce Kevina Komara.
"Biało-czerwoni" mieli sporo szczęścia w 71 minucie, bo Kamil Zapolnik nie zdążłył zamknąć akcji po zagraniu Huberta Tomalskiego. Dwie minuty późńiej instynktem bramkarskim popisał się powracający po kontuzji do gry Branislav Pindroch. Golkiper Resovii w świetnym stylu wybronił główkę Zapolnika i do ostatniego gwizdka zachował czyste konto.
W końcówce meczu odważniej zaatakowali rzeszowianie. Jednak ich akcje były dosyć chaotyczne i ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

resoviacy.pl

2023.04.14 | Resovia Rzeszów - Chrobry Głogów 1:1 (1:1)

20' M. Górski - 23' Mucha

Resovia: Łakota, Seweryn, Komor , Hoogenhout , Adamski, Mikulec (88' Antonik), Wasiluk, Lehaire (82' Kanach), Mróz, Eizenchart (72' Vieira), M. Górski (72' Sylvestr)
Chrobry:
Węglarz, Kuzdra, Zarówny, Mandrysz, S. Górski, Ozimek (80' Bogusz), Kolenc, Mucha, Machaj (80' Wolsztyński), Jóźwiak (63' J. Górski), Steblecki (70' Wojtyra)
Sędzia: Kawałko (Olsztyn), Widzów: 1032

Piątkowe starcie Resovii z Chrobrym Głogów zakończyło się remisem, który chyba można uznać za sprawiedliwy rezultat. Rzeszowianie walczyli ambitnie, ale po raz kolejny w rundzie wiosennej trafili na solidny zespół szukający punktów w starciu z potencjalnie słabszą rzeszowską ekipą.
Przyjezdni już w 5 minucie postraszyli gospodarzy, bo piłka po uderzeniu Stebleckiego wylądowała na poprzeczce. Pierwszy kwadrans meczu należał do przyjezdnych, którzy dali sygnał, że grać będą otwarty, ofensywny futbol.
Po kwadransie do głosu doszli rzeszowianie. Akcje "Pasiaków" groźne były głównie po zagraniach Bartłomieja Eizencharta. Jego dośrodkowania i szarże z piłką wprawiały defensywę gości w niemałe kłopoty.
W 20 minucie meczu piłkę w pole karne zagrywał Rafał Mikulec, na bramkę nieczysto uderzał Eizenchart i futbolówka trafiła pod nogi Macieja Górskiego, który z bliskiej odległości trafił do siatki.
Radość "Pasiaków" z prowadzenia nie trwała długo, a nastroje podopieczni Mirosława Hajdy popsuli sobie trochę na własne życzenie. Piłka dorzucona z autu trafiła na głowę Alberta Zarównego i z jego strzałem stojący na linii bramkowej golkiper Resovii sobie poradził. Futbolówkę dobijał jednak głową Patryk Mucha i nie było już szans na skuteczną interwencję bramkarza.
Po stracie gola rzeszowianie ruszyli do natarcia, ale brakowało dokładności i wykończenia akcji. Prawą stroną boiska pod pole karne próbował kilka razy przedostać się Rafał Mikulec i udawało mu się zgubić rywali. Jednak jego dośrodkowania tego dnia pozostawiały sporo do życzenia.
Po przerwie mocniej zaatakowali piłkarze Marka Gołębiewskiego. Tymczasem gospodarze groźni byli przy rzutach rożnych. W 46 minucie po dośrodkowaniu z narożnika boiska, piłkę w poprzeczkę wycelował Łukasz Seweryn.
Po jednej z akcji Chrobrego arbiter długo zastanawiał się, czy nie przyznać gościom rzutu karnego, ale ostatecznie nie odgwizdał "jedenastki" i publiczność mogła odetchnąć z ulgą.
Mecz był wyrównany i obydwa zespoły szukały swoich szans w kontratakach. Zyskało na tym widowisko, bo akcje przenosiły się od jednej bramki do drugiej.
Ostatni kwadrans należał do Resovii, która postawiła wszystko na jedną kartę. Było sporo rzutów rożnych i rajdów w pole karne.
Akcje"biało-czerwonych"  nabrały tempa po pojawieniu się na boisku rezerwowych. Jednak, ani Pedro Vieira, ani Kamil Antonik nie stworzyli sobie sytuacji bramkowej. Okazję do wprawienia widzów w euforię miał w ostatnich sekundach meczu Łukasz Seweryn. Boczny obrońca Resovii zwlekał jednak z oddaniem strzału i mecz zakończył się podziałem punktów.

resoviacy.pl

2023.04.08 | Skra Częstochowa - Resovia Rzeszów 0:5 (0:2)

1' (sam.) Flak, 15' 65' Mróz, 63' Górski, 73' Sylvestr

Skra: Bursztyn, Flak (33' Winciersz ), Krzyżak, Mesjasz, Czajka (46' Szymański ), Lukoszek, Gołębiewski (46' Jaroch), Olejnik, Babiarz (60' Baranowicz ), Nocoń , Kozłowski (86' Kitliński)
Resovia:
Łakota, Seweryn , Komor, Hoogenhout (77' Chuchro), Adamski, Mikulec (77' Antonik ), Wasiluk (71' Kanach), Lehaire (71' Bąk), Mróz , Eizenchart, Górski (71' Sylvestr)
Sędzia: Karski (Słupsk), Widzów: 82

W arcyważnym spotkaniu walczących o utrzymanie w Fortuna I lidze zespołów, rzeszowianie zdemolowali Skrę Częstochowa 5:0.
Mecz rozgrywany w Bełchatowie (tam w roli gospodarza gra Skra) od początku toczył się po myśli "Pasiaków". Podopieczni Mirosława Hajdy już w 27 sekundzie spotkania cieszyli się ze zdobycia pierwszej bramki.
Z prawej strony dośrodkowywał Rafał Mikulec, a w polu bramkowym Jan Flak głową niefortunnie wbił piłkę do siatki. Zawodnik Skry czuł na plecach Bartłomieja Eizencharta i w ułamku sekundy podjął decyzję o podaniu do bramkarza, ale sprawiłrzeszowianom świąteczny prezent.
W 15 minucie w polu karnym z piłką znalazł się Maciej Górski. Napastnik Resovii długo starałsię znaleźć drogę do bramki gospodarzy, ale ostateczniw wyłożył futbolówkę Markowi Mrozowi. Ten ostatni uderzał piłkę na raty i przy dobitce Jakub Bursztyn był bez szans.
Gospodarze mieli okazję ratować to spotkanie jeszcze w 22 minucie po niedokładnym wybiciu Radosława Adamskiego. Piłkę przejął Radosław Gołębiewski, który po chwili wycelował w słupek rzeszowskiej bramki.
Po tej akcjie mecz zdominowali piłkarze trenera Mirosława Hajdy, który pilnował, aby jego podopieczni nie pokpili sprawy: "Bez zabawy! - pokrzywkiwał z ławki rezerwowych szkoleniowiec Resovii.
Po przerwie gospodarze ruszyli z ochotą doodrabiania strat i okazje bramkową miał Gracjan Jaroch. W bramce Resovii czujny był jednak Paweł Łakot, który udaną interwencją wybronił mocny strzał. 
Rzeszowianie po godzinie gry nadal kontrolowali sytuację na boisku i wspólnie motywowali się do jeszcze lepszej gry. Po raz pierwszy w w tej rundzie razili też swoich rywali zabójczymi kontrami. W 63 minucie świetną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Radosław Adamski. Wychowanek Wilgi Widełka wyłożył futbolówkę Górskiemu,  ten podwyższył rezultat na 0:3.
Ta bramka odebrała gospodarzom ochotędo walki i już 120 sekund później rzeszowianie świętowali kolejne trafienie. Tym razem do siatki trafił Marek Mróz, ale "Pasiakom" było ciągle mało. W 73 minucie Bartłomiej Eizenchart dograł piłkę do Jakuba Sylvestra, a ten ustalił wynik spotkania na 0:5.
Resovia nie zwalniała tempa i miała kolejne szanse na bramki. W ostatnich fragmentach meczu na listę strzelców mógł wpisać się jeszcze Eienchart i Antoni, ale tym razem golkiper Skry był na stanowisku.
Rzeszowianie zagrali solidny mecz i dopisali w tabeli cenne punkty, któe mogą mieć wpływ na utrzymanie się zespołu w Fortuna I lidze.

resoviacy.pl

2023.04.03 | Resovia Rzeszów - GKS Tychy 0:1 (0:1)

26' Żytek

Resovia: Łakota, Seweryn (88' Niski), Komor, Hoogenhout , Kałahur (61' Adamski), Mikulec , Wasiluk, Lehaire, Mróz (88' Antonik), Vieira (61' Eizenchart), Górski (73' Sylvestr)
GKS Tychy:
Jałocha, Połap , Nedić, Tecław, Wołkowicz , Machowski (90' Dzięgielewski), Radecki, Żytek, Czyżycki (80' Dominguez), Mikita , Rumin (74' Skibicki)
Sędzia: Małyszek (Lublin), Widzów: 872

Po dwutygodniowej przerwie wydawać się mogło, że rzeszowianie podejdą do meczu głodni futbolu, ale pierwsza połowa była bardzo senna w ich wykonaniu. Aktywniejsi byli goście, którzy w 26 minucie zdobyli bramkę na wagę 3 punktów.
W tyskim zespole aktywny w ofensywie był Patryk Mikita, a na lewym skrzydle sporo krwi napsuć chciał rzeszowianom Krzysztof Wołkowicz.
Gra "biało-czerwonych" do przerwy była bardzo bezbarwna. Podopieczni Mirosława Hajdy szybko tracili piłkę, a do rozgrywania często zmuszony był Bartłomiej Wasiluk, który nie zawsze mógł znaleźć wspólny plan z kolegami na budowanie akcji.
Więcej działo się pod polem karnym Resovii, ale to rzeszowianie przeprowadzili pierwsi groźną akcję. Po jednym z kontrataków szansę na zdobycie bramki miał Pedro Vieira, ale efektownym wyjściem z bramki ratował sytuację Konrad Jałocha.
W 26 minucie resoviacy zaspali przy rzucie rożnym i piłkę dośrodkowaną w pole karne wbił z 3 metrów do siatki Wiktor Żytek.
Prowadzenie przyjezdnych przed przerwą nie pobudziło "Pasiaków" do większej aktywności. Więcej z gry nadal mieli goście, któzy czuli się na błotnistej murawie stadionu miejskiego bardzo pewnie.
Resovia dogodną okazję do wyrównania miała w końcowych fragmentach pierwszej połowy, ale szczęśliwa interwencja Jakuba Tecława utrudniła Maciejowi Górskiemu skierowanie piłki do siatki.
Po przerwie rzeszowianie zagrali już lepiej, a tymczasem goście nieco cofnięci, szukali kolejnej szansy w kontratakach.
W 49 minucie na listę strzelców miał szansę wpisać się Mikita, ale w dogodnej sytuacji nieznacznie pudłował.
W 67 minucie piłka dośrodkowana przez Rafała Mikulca wylądowała na słupku bramki strzeżonej przez Konrada Jałochę i publiczność nieco ożyła na trybunach.
Skrzydeł "Pasiakom" dodali wprowadzeni na murawę zmiennicy: Radosław Adamski i Bartłomiej Eizenchart. To akcje tych piłkarzy miały największe szanse na osiągnięcie oczekiwanego celu. W 72 minucie soczysty strzał Eizencharta z ostrego kąta zdołali zablokować defensorzy.
Końcówka meczu należała do rzeszowian, którzy atakowali z dużym zaangażowaniem, ale nie potrafili postawić kropki nad "i".
Sporo było dośrodkowań i walki w polu karnym, gdzie w rolę napastnika wcielił się na ostatnie fragmenty meczu Ruben Hoogenout. To właśnie holenderski środkowy obrońca po ostatnim gwizdku najbardziej nie mógł pogodzić się ze stratą punktów.

resoviacy.pl

2023.03.18 | GKS Katowice - Resovia Rzeszów 0:1 (0:1)

33' Mróz

GKS: Kudła, Brzozowski (77' Wojciechowski), Jaroszek, Jędrych, Janiszewski , Rogala, Błąd, Figiel (78' Kozubal), Marzec (75' Urynowicz), Roginić (65' Bergier), Arak
Resovia:
Łakota, Seweryn, Komor, Hoogenhout, Kałahur (78' Adamski ), Mikulec, Wasiluk, Lehaire, Mróz (68' Kanach), Vieira (78' Eizenchart), Górski (68' Sylvestr)
Sędzia: Krasny (Kraków), Widzów: 2263

Smak pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w 2023 r. poznali piłkarze Resovii, którzy w Katowicach pokonali miejscowy GKS. Za bohaterów spotkania można uznać dwóch piłkarzy rzeszowskiego klubu: Pawła Łakotę i Marka Mroza. Pierwszy w ostatnich sekundach pierwszej połowy obronił rzut karny, a drugi fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego zapewnił "Pasiakom" komplet punktów. 
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy przejęli inicjatywę i nie ukrywali, że chcą sięgnąć po długo oczekiwane w Katowicach zwycięstwo.
Piłkarze Rafała Góraka sposób na defensywę Resovii chcieli znaleźć akcjami w bocznych rejonach boiska. Tam sporo pracy po stronie Resovii mieli: Miłosz Kałahur, Łukasz Seweryn, Rafał Mikulec, a nawet zmuszony do gry obronnej Pedro Vieira.
Miejscowi starali się dogrywać piłkę w pole karne, ale tam teren czyścili środkowi obrońcy Resovii i kończyło się głównie na rzutach rożnych.
Resovia zdecydowanie rzadziej przebywała na na połowie "Gieksy", a drogę w pole karne rywali starała się znaleźć długimi zagraniami za plecy obrońców.
W zespole Pasiaków" przed przerwą wyróżniał się Rafał Mikulec, bo to po jego szarżach gospodarze mieli najwięcej kłopotów.
W 29 minucie "biało-czerwoni" mieli sporo szczęścia, bo piłka po strzale na bramkę trafiła w glowę stojącego na linii bramkowej Rubena Hoogenhouta.
Kilka minut później Resovia miała rzut wolny z 22 metrów. Do piłki podeszli Marek Mróz i Bartłomiej Wasiluk. Wydawać się mogło, że wykonawcą stałego fragmentu gry będzie Wasiluk, który potrafi posłać piłkę w stylu Roberta Carlosa. Tymczasem futbolówkę fenomentalnie uderzył Marek Mróz i uderzył ją precyzyjnie w okolice łączenia słupka z poprzeczką. Futbolówka po odbiciu od poprzeczki zatrzepotała w siatce, a strzelec utonął w objęciach kierownika zespołu Stanisława Mandeli.
W 36 minucie szczęścia nia miał Maciej Górski, bo piłka po jego strzale lewą nogą, wylądowała na słupku. Resoviacy wrzucili na wyższy bieg i coraz więcej działo się w polu karnym Kudły. Gospodarze odpowiedzieli strzałem Araka, po którym instynktem bramkarskim wykazał się Paweł Łakota.
W ostatniej minucie pierwszej połowie Łukasz Seweryn faulował Araka i arbiter po analizie VAR, przyznał miiejscowym rzut karny. Do "jedenastki" podszedł Arkadiusz Jędrych, ale jego zbyt sygnalizowany strzał nie sprawił trudności golkiperowi Resovii. Paweł Łakota wyczuł intencje strzelca, wyłapał piłkę i mógł odbierać gratulacje od kolegów. Była to jedna z wielu interwencji, po których bramkarz Resovii zasłużył na miano bohatera spotkania. 
Po przerwie do natarcia ruszyli miejscowi i przez kwadrans rzeszowianie skupiali się na uważnej grze defensywnej, jednak z czasem zapędy katowiczan ostygły i to Resovia zaczęła atakować.
W 72 minucie indywidualna akcja Pedro Vieiry mołga dać kolejną bramkę "Pasiakom". Portugalski zawodnik Resovii zrobił wszystko jak trzeba, ale jego strzał nogą obronił Kudła. Miejscowi odpowiedzieli uderzeniem Marca, ale tym razem Łakota pokazał bramkarskie rzemiosło.
Mecz w ostatnim kwadranise nabrał tempa i na brak emocji kibice nie mogli narzekać. W 77 minucie kolejną "setkę" miał Pedro Vieira, ale i tym razem zabrakło chłodnej głowy. Skrzydłowy Resovii uderzył po ziemi na bramkę, a jeden z obrońców GKS-u w hokejowym stylu rzucił się na murawę i zablokował strzał.
W ostatnich sekundach spotkania gra przeniosła się ponownie pod bramkę Resovii i po raz kolejny zakotłowało się w polu bramkowym "biało-czerwonych". Tym razem sytuację ratował Aleksander Komor, który w ostatniej chwili zablokował piłkę zmierzającą do celu. Po ostatnim gwizdku radość rzeszowskich piłkarzy była ogromna, a gratulacje od kolegów z zespołu odbierał głównie Paweł Łakota. To jego nazwisko skandowali po ostatnim gwizdku kibice Resovii na stadionie przy ul. Bukowej.

resoviacy.pl

2023.03.12 | Resovia Rzeszów - Odra Opole 2:0 (1:0)

29' Mikulec, 90' Hoogenhout

Resovia: Łakota, Seweryn , Komor , Hoogenhout, Kałahur (66' Adamski), Mikulec (84' Antonik ), Wasiluk, Lehaire , Mróz (71' Kanach), Eizenchart (65' Vieira), Górski (71' Sylvestr)
Odra:
Haluch, Spychała (87' Szrek), M. Kamiński, Żemło , Pikk, Nowak (75' Makuszewski), W. Kamiński (87' Urbańczyk), Niziołek, Czapliński, Galán, Guzdek (75' Klimek)
Sędzia: Idzik (Poznań), Widzów: 1172

To było zwycięstwo na wagę złota, bo sytuacja rzeszowskich "Pasiaków" w ligowej tabeli po ostatnich spotkaniach zrobiła się dramatyczna. "Biało-czerwoni" mają nóż na karku i chcąc zachować status pierwszoligowca, muszą punktować.
W spotkaniu z Odrą Opole dopisali komplet punktów i po ostanim gwizdku na twarzach "Maltańskich Rycerzy" zagościł uśmiech. Najszczęśliwszy był Ruben Hoogenhout strzelec drugiej bramki, który w doliczonym czasie gry przypieczętował zwycięstwo Resovii.
Przed przerwą rzeszowianie posiadali przewagę na obisku, ale to goście oddali pierwszy groźny strzał za sprawą Czaplińskiego, który soczystym strzałem przetestował formę Pawła Łakoty. Bramkarz Resovii zastąpił tego dnia w bramce kontuzjowanego Branislava Pindrocha i przyznać trzeba, że wywiązywał się ze swoich obowiązków bez zarzutu, a pracy miał sporo.
W szeregach Resovii aktywny był Maciej Górski, któy już w 10 minucie zmusił do interwencji golkipera Odry.
Po dwóch kwadranasach "biało-czerwoni" prowadzili 1:0 po bramce Rafała Mikulca, który strzałem z pola karnego zaskoczył Halucha. Przy bramce duży udział miał Marek Mróz, który precyzyjnym podaniem obsłużył autora bramki.
Przyjezdni starali się doprowadzić do wyrównania wyniku jeszcze rzed przerwą, ale defensywa "Pasiaków" nie popełniała błędów i do przerwy wynik nie uległ zmianie.
W drugiej połowie przyjezdni ruszyli do zdecydowanego natarcia i to oni dłużej utrzymywali się przy piłce. Kilka razy zakotłowało się w polu karnym Resovii i Paweł Łakota musiał bardzo się natrudzić, aby zachować czyste konto bramkowe.
Najroźniej w polu karnym "Pasiaków" zrobiło się w doliczonym czasie gry. Po jednym ze stałych fragmentów, gracze z Opola próbowali kilka razy uderzać na bramkę gospodarzy, ale w gąszczu nóg futbolówka wracała w okolice linii pola karnego. Resovia przetrwała moment kryzysu i w ostatnich sekundach odpowiedziała dwoma kontratakami. Za pierwszym razem Kamil Antonik nieczysto trafił w piłkę i nie zdołał podwyższyć dorobku bramkowego, ale kilkadziesiąt sekund później Ruben Hoogenhout ustalił wynik meczu na 2:0.
Defensor Resovii w stylu sprintera pobiegł z piłką przez połowę boiska i strzałem do pustej bramki wprawił publikę w euforię.

resoviacy.pl

2023.03.03 | Arka Gdynia - Resovia Rzeszów 4:0 (3:0)

5' (k) Capanni, 40' 78' Czubak, 45' Skóra

Arka: Kajzer, Tomal, Dobrotka, Azackyj, Gojny (80' Bednarski), Milewski (80' Żebrowski), Gol (58' Purzycki), Skóra, Capanni (73' Stepień), Haydary (58' Adamczyk), Czubak
Resovia:
Pindroch (41' Grabowski), Kałahur , Bondarenko , Komor, Mikulec, Eizenchart (72' Sylvestr), Wasiluk (72' Antonik), Bąk (46' Kanach), Mróz, Vieira (46' Adamski), Górski
Sędzia: Trochimiuk (Ciechanów), Widzów: 4011

Spotkanie Resovii z gdyńską Arką zakończyło się wysoką porażką podopiecznych Mirosława Hajdy. Rzeszowianie byli tłem dla głodnych zwycięstwa gospodarzy i jeszcze przed przerwą stracili 3 bramki.
Miejscowi od pierwszego gwizdka dyktowali warunki tego spotkania. Pierwszy na bramkę Branislava Pindrocha uderzał głową już w 1 minucie Oleksand Azackyj, ale golkiper Resovii był na posterunku.
Dwie minuty później w słupek wycelował Kacper Skóra, a po chwili Aleksander Komor stanął na nogę jednego z rywali i arbiter przyznał gospodarzom wątpliwy rzut karny. "Jedenastkę" na bramkę zamienił strzałem po ziemi Luan Capanni i wiadomo było, że w Gdyni łatwo nie będzie.
Miejscowi zdominowali Resovię w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. "Rzeszowianie" z ogromnym trudem przedostawali się na połowę rywali, przegrywali większość pojedynków o piłkę i golkiper Arki przez większą część spotkania był bezrobotny.
Pierwszą odważniejszą próbę przedarcia się w pole karne gospodarzy przeprowadził w 11 minucie Bartłomiej Eizenchart, który zakończył akcję niedokładnym dośrodkowaniem.
Pięć minut później mogło być 2:0, ale Kacper Skóra minimalnie spudłował po dośrodkowaniu Dawida Gojnego. Rzeszowianie pierwszy groźny strzał oddali w 21 minuciemeczu. Miłosz Kałahur dogrywał piłkę na głowę Pedro Vieiry, a ten głową posłał piłkę nad bramką.
Po tej akcji gospodarze ruszyli do huraganowego natarcia, a ich przewaga była przygniatająca. Rzeszowianie sprawiali wrażenie całkowicie zagubionych i popełniali kolejne błędy.
W 40 minucie miejscowi podwyższyli wynik spotkania na 2:0. Piłka dograna w pole karne trafiła na głowę Karola Czubaka, a ten nic nie robiąc sobie z towarzystwa trzech piłkarzy Resovii - wycelował futbolówkę do siatki.
W 41 minucie plac gry opuścił kontuzjowany Branislav Pindroch, który doznał urazu już na początku spotkania. W bramce zastąpił go debiutujący młodzieżowiec Tadeusz Grabowski. Golkiper Resovii nie zdołał zbyt długo zachować czystego konta bramkowego, bo już w 45 minucie Kacper Skóra podwyższył rezultat spotkania na 3:0. Trudno winić młodego golkipera za tą bramkę, bo przy sytuacji przysnęli raczej jego koledzy z zespołu.  Piłka wrzucona z autu sprawiła niemałe zamieszanie w polu karnym Resovii i 19-letni wychowanek Arki skrzętnie wykorzystał okazję.
Po przerwie "Arkowcy" mogli zagrać na luzie, a resoviacy nie mieli pomysłu na odrabianie strat. Już  minutę po wznowieniu gry "setkę" miał Sebastian Milewski, ale piłka odbita od stopy Aleksandra Komora, wyszła na rzut rożny.
Dopiero po godzinie gry coś drgnęło w grze "biało-czerwonych". W 65 minucie debiutujący w zespole Resovii Radosław Kanach próbował zaskoczyć strzałem z dystansu Kajzera i pomylił się nieznacznie. Po chwili ten sam zawodnik uderzał na bramkę rywali po wrzutce z rzutu rożnego, ale tym razem golkiper Arki wybił futbolówkę.
Później dwie okazje miał Eizenchart. Za pierwszym razem trafił w słupek, a po chwili został zablokowany przez jednego z rywali. To był dobry kwadrans gry Resovii, ale niestety na tym się skończyło, bo Arka poukładała szyki i w 78 minucie przeprowadziła skuteczny kontratak.
Na bramkę miejscowych uderzał Kamil Antonik, a po chwili gopodarzom wystarczyło kilka sekund, aby przedostać się w pole karne Resovii, gdzie jak ryba w wodzie czuł się Karol Czubak. Napastnik Arki pomimo starań środkowych obrońców Resovii zdołał zakończyć akcję podcinką, po której piłka wylądowała w siatce po raz czwarty.

resoviacy.pl

2023.02.24 | Resovia Rzeszów - Górnik Łęczna 1:0 (1:0)

32' (k) Wasiluk

Resovia: Pindroch, Seweryn, Komor, Bondarenko, Kałahur, Mikulec (84' Antonik), Wasiluk, Lehaire, Mróz (85' Bruno Garcia), Eizenchart (72' Vieira), Górski
Górnik: Gostomski, Zbozień, Cissè , de Amo, Dziwniel (63' Kwiatkowski), Tkacz (63' Sobol ), Lewkot, Kryeziu (84' Szramowski), Kozak, Krykun, Podliński
Sędzia: Sulikowski (Gdańsk), Widzów: 1089

"Biało-czerwoni" odetchnęli z ulgą, bo w arcyważnym spotkaniu pokonali Górnik Łęczna 1:0. Przyjezdni to zespół, z którym w ligowych pojedynkach rzeszowianie nie wygrali od lat 80. ubiegłego wieku. Dziś ekipa Mirosława Hajdy poradziła sobie nie tylko z wyżej notowanym rywalem, ale również z dużą presją.
Bramkę decydującą o zwycięstwie "Pasiaków" zdobył Bartłomiej Wasiluk, który strzałem z rzutu karnego pokonał Gostomskiego.
Piłkarze trenera Prasoła od pierwszego gwizdka wykazywali się ogromną dyscypliną taktyczną i wiadomo było, że "Pasiakom" cięzko będzie ugryźć szyki obronne Górnika.
Przyjezdni nie rzucali się do ofensywy, a raczej starali się zmuszać Resovię do ataku pozycyjnego i wyczekiwali na błędy gospodarzy. Rzeszowianie przed przerwą nie bardzo mieli pomysł na rozmontowanie defensywy Gónika i akcji bramkowych za wiele nie było ani pod jedną, ani pod drugą bramką.
W 32 minucie Souleymanne Cissè wyciął w polu karnym Macieja Górskiego i arbiter przyznał "Pasiakom" rzut karny. Do "jedenastki" podszedł Bartłomiej Wasiluk, który w takich sytuacjach wykazuje się żelaznym układem nerwowym. Tak było i tym razem. Pomocnik Resovii wytrzymał presję i precyzyjnym uderzeniem obok słupka pokonał Macieja Gostomskiego.
Po przerwie do wyrównania starał się doprowadzić Serhij Krykun. Były piłkarz Resovii szarżował na lewej stronie boiska i w polu karnym Resovii bito na alarm. Jednak strzały ukraińskiego piłkarza były minimalnie niecelne i Branislav Pindroch mógł odetchnąć z ulgą.
Akcje Krykuna były ostrzeżeniem dla Resovii, której piłkarze musieli wnieść coś więcej do meczu, aby dopisac komplet punktów.
Motorem napędowym Resovii starał siębyć Mehdi Lehaire, który w ofensywie próbował współpracować z Markiem Mrozem i Maciejem Górskim. Ten ostatni w końcowych fragmentach meczu miał okazję podwyższyć rezultat, ale w polu karnym nieczysto uderzył w piłkę i fatalnie spudłował.
Do ostatniego gwizdka łęcznianie starali się doprowadzić do wyrównania i  prowadzenie Resovii wcale nie było takie pewne. Defensywa "Pasiaków" poradziła sobie jednak ze sporą ilością rzutów rożnych i dośrodkowań ze stałych fragmentów gry. Mecz zakończył się wygraną Resovii, która dopisała niezwykle ważne punkty w tabeli.

resoviacy.pl

2023.02.20 | Sandecja Nowy Sącz - Resovia Rzeszów 1:1 (1:0) / w Niepołomicach

40' (k) Wróbel - 58' Mikulec

Sandecja: Putnocký, Iskra, Piter-Bučko, Boczek, Słaby , Chmiel (90' Palacz), Kasprzak (90' Kriss), Fall, Potoma (70' Walski), Koštál (63' Pawłowski), Wróbel
Resovia:
Pindroch , Seweryn, Komor , Hoogenhout , Kałahur, Mikulec , Wasiluk , Lehaire, Eizenchart (85' Antonik), Mróz (77' Bondarenko), Sylvestr (70' Górski)
Sędzia:
Pskit (Łódź), Widzów: 152
Grabowski (rezerwowy - Resovia), Mandela (kierownik zespołu - Resovia)

Podziałem punktów zakończyło się arcyważne dla obydwu zespołów spotkanie, w którym rzeszowianie mieli mocno "pod górkę".
Dwa rzuty karne, dwie czerwone i dziewięć żółtych kartek oraz dwie wątpliwe analizy VAR to sporo jak na mecz zespołów z ogona Fortuna I Ligi.
Więcej z gry w meczu rozegranym w Niepołomicach mieli "biało-czarni", ale resoviacy też mogli pokusić się o komplet punktów, pomimo, że solidne mieli jedynie 30 minut spotkania.
Pierwsza połowa meczu należała do Sandecji i Branislav Pindroch dwoił się i troił, aby zachować czyste konto bramkowe. Okazje do wpisania się na listę strzelców mieli byli piłkarze Resovii: Kamil Słaby i Jakub Wróbel. Pierwszemu brakowało precyzji, a na przeszkodzie drugiego stanął właśnie golkiper Resovii.
W 24 minucie w szansę bramkową miał Daniel Chmiel, ale i on spudłował. Rzeszowianie przed przerwą grali dosyć wolno i czytelnie. Zanim skrzydłowi zdołali przedrzeć się na połowę rywala, ten był już w pełnej gotowości, aby odebrać piłkę.
W 40 minucie futbolówka trafiła w rękę stojącego w polu karnym Aleksandra Komora i arbiter po wyjątkowo długiej analizie systmu VAR, wskazał "na wapno", a piłkarza Resovii ukarał żółtą kartką.
"Jedenastkę" na bramkę zamienił Jakub Wróbel, który posłał futbolówkę precyzyjnie obok prawego słupka.
Druga połowa meczu był już lepsza w wykonniu "Pasiaków". Rzeszowianie od 50 minuty mocno zaatakowali i można było odnieść wrażenie, że defensywa Sandecji w końcu pęknie.
Stało się tak w 58 minucie po dośrodkowaniu z lewej strony boiska. Na lewym skrzydle dobrze współpracował duet: Eizenchart - Kałahur i to oni mieli spory udział w golu. Piłka posłana w pole karne trafiła do wbiegającego na drugi słupek Rafała Mikulca, a ten precyzyjnym strzałem głową - postawił kropkę nad "i".
Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem
Pitera-Bučko, ale Pindroch nie dał się zaskoczyć i kolejną interwencją pokazał, jak ważnym jest elementem zespołu.
Przekleństwo VAR-u wróciło do "Pasiaków" w 71 minucie. Ponownie analitycy systemu VAR dopatrzyli się zagrania ręką przez Komora w polu karnym i ponownie arbiter udał się przed szklany ekran umieszczony w okolicy ławek trenerskich.
Po dłuższym czasie sędzia przyznał Sandecji rzut karny, a obrońcę Resovii ukarał drugą żółtą kartką i wyrzucił z boiska. Dostało się również kierownikowi zespołu Stanisławowi Mandeli, któremu (chyba z rozpędu) - sędzia również pokazał czerwień.
Do "jedenastki" podszedł wprowadzony chwilę wcześniej Walski, ale jego strzał był mocno niecelny i rzeszowianie mogli odetchnąć z ulgą.
Grająca w dziesięciu Resovia zmuszona była do pilnowania remisu i końcówka meczu należała do Sandecji. Gospodarze mocno napierali, ale nie zrobili większej krzywdy "Pasiakom". Na błotnistej murawie trudno było atakować, a chaotyczne dośrodkowania skrzętnie wybijali rzeszowscy defensorzy.
Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, a po gwizdku kończącym to dziwne spotkanie obydwa zespoły schodziły do szatni ze sporym niedosytem.

resoviacy.pl

2023.02.10 | Wisła Kraków - Resovia Rzeszów 2:0 (2:0)

16' (sam.) Seweryn, 36' Fernandez

Wisła: Biegański, Jaroch, Łasicki, Moltenis, Juncá, Villar (74' Żyro), Duda (89' Talar), Basha (50' Sapała), Fernández , Młyński (74' Mula), Rodado (89' Benito)
Resovia:
Pindroch, Seweryn (77' Pieniążek), Komor, Hoogenhout, Adamski, Vieira (57' Antonik), Wasiluk, Lehaire, Mróz (77' Kałahur), Eizenchart (69' Mikulec), Sylvestr (77' Górski)
Sędzia:
Kochanek (Opole), Widzów: 9311

To była nieudana inauguracja rundy wiosennej w wykonaniu piłkarzy Resovii. Podopieczni Mirosława Hajdy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w starciu z krakowską Wisłą i wrócili do Rzeszowa bez punktów. Resovia przespała pierwszą połowę, straciła dosyć szybko dwie bramki i po przerwie musiała walczyć raczej o honor niż o punkty. Wisła Radosława Sobolewskiego pokazała futbol szybki, precyzyjny i skuteczny. Dla "Pasiaków" na dzień dzisiejszy to były zbyt wysokie progi.
Miejscowi od pierwszych minut meczu mieli więcej z gry, a na koronkowe akcje Davida Juncy i Miki Villara rzeszowianie długo nie mogli znaleźć sposobu. Hiszpański duet, który zasilił w przerwie zimowej krakowski zespół, napsuł "Pasiakom" sporo krwi w tym meczu.
Pierwsza bramka meczu padła w 16 minucie. Kacper Duda zagrał futbolówkę do Davida Juncy, a ten dośrodkował w pole karne. Wydawało się, że akcje zakończy Boris Moltenis, ale debiutujący w barwach Resovii Łukasz Seweryn w zamieszaniu podbramkowym trącił piętą piłkę do bramki. Trudno winić piłkarza Resovii za ten kiks, bo musiał reagować na tak precyzyjne dośrodkowanie, ale rzeszowianie na zbyt dużo pozwalali rywalom już w bocznych rejonach boiska.
Tak było też przy drugiej bramce. W 36 minucie za akcją nie zdążył Radosław Adamski i z lewej strony boiska futbolówkę w pole karne posłał Miki Villar. W polu karnym kropkę nad "i" postawił Luis Fernández i wiadomo było, że "Pasiaki" są w ogromnych tarpatach.
Przed przerwą rzeszowianie na bramkę Biegańskiego uderzali trzykrotnie, ale strzały z dystansu Bartłomieja Wasiluka rozgrzały jedynie golkipera gospodarzy. Uderzenie głową Jakuba Sylvestra było zbyt lekkie, aby zasłużyło nawet na notatkę do pomeczowej relacji.
Po zmianie stron mecz nie tracił tempa. Obydwa zespoły sporo biegały i walczyły, a rzeszowianie przy niekorzystnym wyniku zaczęli pokazywać, że nie chcą być tłem dla wyżej notowanego rywala.
"Biało-czerwoni" podeszli wyżej i częściej byli w posiadaniu piłki. Przeprowadzili też kilka odważnych akcji, ale ich wykończenie pozostawiało sporo do życzenia. Płaskie dośrodkowania były przeważnie blokowane przez wiślackich defensorów i Biegański nie miał zbyt dużo pracy.
Przedzierać pod bramkę gospodarzy starał się szczególnie Pedro Vieria, który w duecie z Mehdim Lehaire może stworzyć w szeregach Resovii ciekawy duet. Na krakowski, pretendujący do awansu zespół było to jednak za mało i "biało-czerwoni" punktów muszą szukać w kolejnych meczach.

resoviacy.pl

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by  

23