MECZE | jesień 2025/26

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 























 

 

 

2025.11.28 | Resovia Rzeszów - Zagłębie Sosnowiec 3:0 (1:0)

8' 51' Bałdyga, 86' Siln  

Resovia: Tetyk, Rębisz, Geniec (69' Szymocha), J. Banach, Kowalski-Haberek , Hanc , Czyzycki (79' Jokel), Bąk, Małachowski (89' Pieniążek), Jaroch (79' Siln ), Bałdyga (69' D. Banach)
Zagłębie: Kabała, Chęciński (67' Kurtović), Matras , Janiszewski, Szot, Skóra (67' Agbor ), Wasiluk  , Broniewski (80' Zawojski), Gogół (81' Pawlusiński), Boruń, Szykawka (66' Snopczyński)
Sędzia: Wrzeszczyński (Kalisz), Widzów: 625

Jak śnięta ryba grali ostatnio piłkarze Resovii, ale w ostatnim meczu jesieni złapali trochę tlenu i z przytupem pokonali Zagłębie Sosnowiec.
Z tygodnia na tydzień nastroje w rzeszowskim klubie były coraz gorsze i w piątkowym spotkaniu sprawy w swoje ręce postanowili wziąć zawodnicy. Mieli oni coś do udowodnienia swoim kibicom i zaskoczyli ich dobrą skutecznością, której dotychczas brakowało.
U rywali też w ostatnim czasie nie działo się dobrze i oni również chcieli wyjść z kryzysu przed rozjechaniem się na zimową przerwę. Wiadomo zatem było, że obydwa zespoły gryźć będą murawę, aby za wszelką cenę zgarnąć komplet punktów.
Mecz zaczął się od strzału Kacpra Skóry, który z ostrego kąta starał się zaskoczyć Tetyka. Rzeszowianie już trzy minuty później odpowiedzieli akcją, którą starał się wykończyć Gracjan Jaroch. Zawodnik Resovii uderzył piłkę mocno, ale Kabała nie dał się zaskoczyć.
W 8 minucie rzeszowianie wyszli na prowadzenie po efektownej główce Dawida Bałdygi. Futbolówkę precyzyjnie dogrywał z rzutu rożnego Adrian Małachowski, a Dawid Bałdyga strzałem z 8 metrów wpakował piłkę do siatki. Były to świetne try minuty Resovii, w których gospodarze stworzyli sobie kilka sytuacji strzeleckich.
W pierwszych dziesięciu minutach drugiej połówy miały miejsce wydarzenia, które miały znaczący wpływ na efekt końcowy. W 51 minucie Mateusz Czyżycki soczystym uderzeniem z 25 metrów uruchomił stojącego w bramce Kabałę. Golkiper Zagłębia odbił futbolówkę przed siebie, a na to tylko czekał Dawid Bałdyga. Napastnik Resovii skuteczną dobitką dopisał kolejne trafienie i utonął w uściskach szczęśliwych kolegów z zespołu.
W 54 minucie Bartłomiej Wasiluk w okolicach ławki rezerwowej Resovii fatalnie faulował Mateusza Geńca i arbiter sięgnął po czerwoną kartkę.
Sytuacja gości skomplikowała się mocno, a rzeszowianie napędzani dopingiem publiczności dążyli do kolejnych bramek.
W 86 minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez gospodarzy zakotłowało się w polu karnym Zagłębia. Początkowo w słupek trafił Maciej Kowalski-Haberek, a po chwili Jan Silnỳ technicznym i lekkim strzałem umieścił piłkę pod poprzeczką.
Radość "Pasiaków" po ostatnim gwizdku była ogromna, bo rzeszowianie dopisali komplet punktów, na który czekali od kilku kolejek ligowych.

resoviacy.pl

2025.11.22 | Chojniczanka Chojnice - Resovia Rzeszów 2:0 (1:0)

27' 61' Šabala

Chojniczanka: Primel, Goliński, Juchymowycz, Bykow, Bąkowicz (73' Kamiński), Olejnik, Nowacki (88' Guilherme), Michalik (80' Szczepanek), Eizenchart (88' Gutowski), Šabala, Kozina (80' Firlej)
Resovia:
Tetyk, Rębisz, Geniec, Szymocha, Grasza , Romanowski (62' Hanc), D. Baanach (62' Czyżycki), Małachowski (62' Jokel), Bąk (82'' Bałdyga), Jaroch, Siln

Sędzia: Pazdecki (Koszalin), Widzów: 768

Im dłużej trwa runda jesienna, tym gorzej prezentują się piłkarze Piotra Kołca. W sobotę rzeszowianie doznali kolejnej ligowej porażki. Tym razem katem Resovii okazała się Chojniczanka, którą do zwycięstwa poprowadził autor dwóch goli Valěrijs  Šabala.
Resoviacy kontynuują marsz w doł tabeli i nie widać, aby ktokolwiek w rzeszowskim klubie starał się znaleźć środek zaradczy na słabe wyniki "Pasiaków".
Początkowo obydwa zespoły miały po jednej sytuacji bramkowej, ale bramkarze zachowali czyste konta. Więcej przy piłce byli miejscowi, którzy w 27 minucie osiągneli cel za sprawą swojego najlepszego snajpera. 31-letni łotewski napastnik precyzyjnym strzałem obok prawego słupka wykończył kontratak gospodarzy.
Šabala kilka minut później ponownie miał szansę wpisania się na listę strzelców, ale tym razem górą był golkiper Resovii.
Po przerwie na bramkę Resovii uderzał Jakub Goliński, ale Tetyk był i tym razem na posterunku.
W 61 minucie przypomniał ponownie o sobie Šabala, który zdobył kolejnego gola po serii niefrasovliwych interwencji rzeszowskich zawodników. Rzeszowianie tradycyjnie już stracili w dosyć łatwy sposób piłkę po wrzutce z autu i Chojniczanka popędziła z kolejnym zabójczym kontratakiem. W polu karnym powstało spore zamieszanie, bo czwórka rzeszowskich defensorów starała się przerwać akcję. Nie poradzili sobie jednak z Šabalą, który po raz drugi postawił kropkę nad "i".
 Do końca spotkania resoviacy nie byli w stanie zrobić większej krzywdy gospodarzom.
W Chojnicach Resovię poprowadził Paweł Młynarczyk, który w roli trenera zastąpił pauzującego za kartki Piotra Kołca. Zestresowany nową rolą szkoleniowiec Resovii na pomeczowej konferencji przejęzyczył się i - podziękował (!) rywalom za zdobycie kompletu punktów.

resoviacy.pl

2025.11.16 | Resovia Rzeszów - Warta Poznań 0:2 (0:1)

45' Zalewski, 65' Szymanek

Resovia: Tetyk, Romanowski (73' Hanc), Grasza, Szymocha , Kowalski-Haberek, Rębisz (46' Pieniążek), Czyzycki (66' Jokel), Małachowski, Bąk , Jaroch (66' D. Banach), Bałdyga (46' Silnỳ)
Warta:
Przybylak, Zalewski (59' Rychert), Jakubowski , Wojcinowicz , Lepczyński, Stefaniak (72' Kornobis), Waluś, Dziedzic (33' Steblecki), Kumoch, Zylla (59' Szymanek), Smoczyński (59' Tonder)

Kołc (trener Resovii), Sędzia: Ostrowski (Szczecin), Widzów: 371

Kolejny fatalny występ zanotowali piłkarze Piotra Kołca, którzy oddali punkty poznańskiej Warcie. Trzydzieści minut dobrej gry to za mało, aby cokolwiek osiągnąć w ligowym meczu nawet jeśli ten rozgrywany jest na trzecim poziomie rozgrywkowym.
Początek zapowiadał się obiecująco, ale z czasem "Pasiaki" traciły rezon. Pierwszy na bramkę Przybylaka uderzał z dystansu Czyżycki. Piłka posłana  w kierunku bramki z dużego dystansu nieznacznie minęła cel.
W 16 minicie rzeszowiacy domagali się rzutu karnego. W dużym zamieszaniu na bramkę strzałem z pola karnego popisał się Kowalski-Haberek, ale futbolówka trafiła jednego z rywali. Arbiter nie przerwał jednak gry uznając, że przeinienia po stronie gości nie było.
Resovia prowadziła ataki na bramkę Warty i w 19 minucie strzałem z dystansu swoich sił próbował Małachowski. Siła uderzenia była imponująca, ale golkiper Warty zdołał wybić piłkę nad poprzeczkę.
W 27 minucie nieporadne wyjście gospodarzy z pressingu zakończyłoby sięstratą bramki, gdyby Waluś nie zmarnował idealnej sytuacji bramkowej. Był to pierwszy sygnał dla Warty, że Resovia od czasu do czasu popełnia katastrofalne błędy.
Kolejny kosztował już rzeszowian stratę bramki. tym razem fatalne podanie Bąka do rywala zakończyło się kontratakiem gości. Futbolówkę z prawej strony boiska wyłożył Filip waluś, a Szymon Zalewski precyzyjnym strzałem wykończył akcję.
Po przerwie o grze Resovii nie można powiedzieć już nic pozytywnego. Z" Pasiaków" kompletenie uszło powietrze, a w 53 minucie poirytowany taki obrotem sprawy trener Piotr Kołc wyleciał na trybuny po drugiej żółtej kartce.
W 65 minucie przyjezdni świetowali kolejne trafienie, przy którym spory udział mieli rzeszowianie. Piłkę z rzutu wollnego starał sięwrzucać w pole karne Patryk Romanowski. Etatowy wykonawca stałych fragmentów gry z reguły nie ma problemu z dograniem piłki w pole karne. Tym razem było inaczej, bo futbolówka właściwie została oddana rywalowi. Warciarzy nie trzeba było zachęcać do kontrataku. Z akcją na bramkę Resovii popędziło kilku poznańskich piłkarzy, a całość wykończył Kacper Szymanek.
Przyjezdni mieli jeszcze kilka okazji do zdobycia bramek, ale w bramce dobrze radził sobie Jakub Tetyk. Rzeszowianie kompletnie nie mieli pomysłu na cokolwiek i posyłali długi piłki na osamotnionego w przodzie Jana Silnego. Napastnik Resovii nie miał szans na zrobienie krzywdy poukładanej i zmotywowanej defensywie Warty. Rzeszowianie w ostatnich fragmentach spotkania stanowili tło dla pracujących na boisku poznaniaków.

resoviacy.pl

2025.11.09 | Podbeskidzie Bielsko-Biała - Resovia Rzeszów 3:0 (1:0)

2' 90' Klisiewicz, 50' (k) Biernat

Podbeskidzie: Forenc, Kolanko (62' Sitek), Ściuk, Biernat , Majsterek, Gach, Urynowicz (77' Szumilas), Kizyma (90' Zawada), Takáč (62' Piątek), Martosz, Klisiewicz (90' Osyra)
Resovia: Tetyk, Rębisz (46' Pieniążek), J. Banach, Szymocha, Kowalski-Haberek, Romanowski (70' Hanc), Czyżycki (77' Czapniewski), Bąk, Jokel, Jaroch (62' Letniowski), Bałdyga (62' Silnỳ)
Sędzia: Wójcik (Siedlce), Widzów: 1806

Resoviacy jechali do Bielska-Białej z dużym apetytem na zdobycie kompletu punktów, ale spotkanie zaczęło się i zakończyło dla nich fatalnie.
Już w 2 minucie gospodarze po akcji Gacha, Kolanki i Klisiewicza pokonali z dużą łatwością Jakuba Tetyka. Rzeszowianie długo utrzymywali się przy piłce i prowadzili grę, z której jednak niewiele wynikało.
Miejscowi byli dużo konkretniejsi i spotkanie zakończyło się nokautem, po którym na deskach lądowali "biało-czerwoni".
Po ekspresowym zdobyciu gola miejscowi cofnęli się do defenywy i rzeszowianie starali się budować akcje w ataku pozycyjnym. Motorem napędowym gry rzeszowskiego zespołu starał się być Mateusz Czyżycki, kótry od czasu do czasu uruchamiał Dawida Bałdygę lub Gracjana Jarocha. Ten ostatni przed przerwą dwukrotnie uderzał na bramkę gospodarzy, ale golkiper Podbeskidzia nie dał się zaskoczyć.
Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy ponownie na bramkę Forenca uderzał kąśliwie Jaroch, ale i tym razem piłka mijała cel.
Wydawać się mogło, że Resovia ruszy z impetem na bramkę gospodarzy, ale w 49 minucie miejscowi świętowali kolejne trafienie. Do piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego wyskoczyć starał się Marcin Biernat. 33-letni wychowanek Podgórza Kraków według arbitra powstrzymywany był nieprawidłowo przez Dawida Bałdygę i skończyło się na rzucie karnym. Sytuacja jakich dziesiątki w meczach ligowych i rzeszowianie mieli słuszne pretensje do arbitra, który bardzo pochopnie sięgnął po gwizdek. Rzut karny na bramkę zamienił sam poszkodowany i od 50 minuty meczu sytuacja Resovii była mocno skomplikowana.
Gospodarze nie kwapili się do gry ofensywnej i rzeszowianie długo wymieniali podania, ale nie potrafili swojej przeagi przełożyć na okazje do zdobycia bramki. W 60 minucie strzałem z 11 metrów starał się postraszyć golkipera miejscowych Jakub Jokel.
W 79 minucie Po niefortunnym upadku plac gry musiał przedwczesnie opuścić Jakub Banach, a trener Piotr Kołc wykorzystał już wcześniej limit zmian i resoviacy kończyli mecz w dziesięciu. Pomimo przewagi liczebnej gospodarzy "biało-czerwoni" starali się atakować bramkę Forenca, a tymczasem gospodarze wyczekiwali na kolejną okazję do zadania kolejnego ciosu. Okazaj przytrafiła się im w ostatniej minucie meczu. Wóeczas przeprowadzili skuteczny kontratak, po którym Lucjan Klisiewicz ustałi wynik meczu na 3:0.

resoviacy.pl

2025.10.31 | Stal Stalowa Wola - Resovia Rzeszów 1:1 (0:0)

84' Niedbała - 70' Małachowski

Stal: Stępak, Kukułowicz (85' Zaucha), Żemło, Furtak, Getinger , Lelek, (68' Švec), Radecki, Hrnčiar (78' Niedbała), Hebel, Tomalski (68' Wolny), Łącki (68' Kendzia)
Resovia: Tetyk, Kowalski-Haberek, J. Banach, Szymocha, Romanowski, Bąk , Małachowski (85' Pieniążek), Rębisz (85' Letniowski ), Jaroch (80' D. Banach), Czyżycki (67' Jokel), Bałdyga (67' Silnỳ)
Sędzia: Kozieł (Kielce), Widzów: 3764

Resoviacy po ostatnim gwizdku mogą czuć spory niedosyt, bo po bardzo dobrym występie w Stalowej Woli musieli podzielić się punktami z miejscową Stalą.
Rzeszowianie przez większą część spotkania posiadali zdecydowaną przewagę i stworzyli sobie sporo sytuacji bramkowych, ale jeden popełniony błąd okazał się dla nich kosztowny.
Piłkarze trenera Piotra Kołca zaskoczyli rywali dynamiką i organizacją. Miejscowi nie radzili sobie z pressingiem "Pasiaków" i mieli spore kłopoty z przeprowadzeniem płynnych akcji. To jednak gospodarze pierwsi uderzali na bramkę. Już w 8 minucie Hubert Tomalski dogrywał piłkę z lewej strony boiska, a głową iderzał piłkę na bramkę Lukáš Hrnčiar.
Resovia odpowiedziała akcją Kornela Rębisza i strzałem Gracjana Jarocha. 27-letni wychowanek Polonii Przemyśl uderzył piłkę bez przyjęcia, ale posłał ją nad poprzeczką.
W kolejnych fragmentach spotkania rzeszowianie zyskali przewagę i Stępak miał sporo pracy w bramce gospodarzy. W 23 minucie główkował na bramkę aktywny Jakub Banach, a 10 minut później  Łukasz Furtak wybijał piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Rębisza.
"Biało-czerwoni" konstruowali kolejne akcje, ale nie potrafili postawić kropki nad "i". Jeszcze przed przerwą swoich sił snajperskich próbowali Jarcoh i Bałdyga, ale na przerwę obydwa zespoły schodziły z bezbramkowym rezultatem.
Kwadrans gry po przerwie był najlepszym okresem gry gospodarzy. W 47 minucie spotkania Patryk Romanowski desperackim rzutem na piłkę zablokował strzał Tomalskiego i tym samym ratował swój zespół przed stratą gola. Po chwili piłka dośrodkowana z rzutu rożnego sprawiła sporo kłopotu Tetykowi, którego ostatecznie przed kapitulacją ratował słupek.
Rzeszowianie przeczekali napór gospodarzy, aby od 60 minuty ponownie wrócić do gry i przejąć inicjatywę. Walczący za dwóch Dawid Bałdyga dwoił się i troił, aby zmusić do kapitulacji Stępaka. Nie miał jednak szczęśća, bo jego dwa strzały jakimś cudem w 58 i 60 minucie golkiper Stali zdołał wybronić.
W 63 minucie zakotłowało się w polu karnym gospodarzy.
Piotr Żemlo uderzył łokciem Bałdygę i rzeszowianie domagali się rzutu karnego, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia i nie sięgnął po gwizdek.
Miejscowi mieli problemy z wyprowadzeniem akcji, a tymczasem rzeszowianie prowadzili kolejne groźne akcje.
W 70 minucie piłka trafiła pod nogi Adriana Małachowskiego, który precyzyjnym trafieniem obok słupka zmusił do kapitulacji Stępaka. Resovia wyszła na prowadzenie, ale po zdobytej bramce wcale nie cofnęła się do defensywy. Rzeszowianie długo utrzymywali się przy piłce i dążyli do kolejnych goli.
W 84 minucie przytrafił się im jednak błąd, po którym gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania. Piłka dośrodkowana z rzutu rożnego przez Maksymiliana Hebla trafiła precyzyjnie na głowę Jakuba Niedbały, a ten nie mał problemów, aby skierować ją do siatki. 21-letni wychowanek krakowskiej Wisły miał ułatwone zadanie, bo rzeszowska defensywa przysnęła i Tetyk, tylko wzrokiem mógł odprowadzić futbolówkę.
W końcowych fragmentach meczu rzeszowianie starali się jeszcze sięgnąć po komplet punktów, ale miejscowi starali się już trzymać rywali zdala od własnego pola karnego. Mecz zakończył się podziałem punktów, którym to rzeszowianie powinni być bardziej rozczarowani.

resoviacy.pl

2025.10.26 | Resovia Rzeszów - Unia Skierniewice 1:2 (0:1)

69' G. Jaroch - 43' Szmyd, 61' Stępień

Resovia: Tetyk, Rębisz (70' Pieniążek), Geniec, J. Banach , Kowalski-Haberek, Hanc, Czyżycki, Małachowski (70' Letniowski ), Bąk (70' Jokel), D. Banach (57' G. Jaroch), Silnỳ (70' Bałdyga)
Unia: Grocholski, Jendryka, Woliński, (65' Kamiński), Stępień, Straus, Szmyd (46' Turek), Melich (79' Kosior), Makuch
, Ławrynowicz (79' Sołtysiński), Toporkiewicz (57' Gąska), Sabiłło
Sędzia: Lewandowski (Zabrze), Widzów: 343

Z niedawnego rzeszowskiego pierwszoligowca zostały już tylko wspomniena. Resoviacy w starciu z beniaminkiem wypadli blado i nawet, gdy ten beniaminek jest już liderem drugoligowych rozgrywek, to powinni pokazać się z lepszej strony. Trzydziestowimnutowy fragment ciekawej gry to zbyt mało, aby ugrać cokolwiek w starciu z przyjezdnymi, którzy konsekwentnie dążyli do celu. Tymczasem cel "Pasiaków" nadal jest jedną - wielką niewiadomą.
Początkowo więcej do powiedzenia mieli na murawie stadionu miejskiego piłkarze Piotra Kołca. Resoviacy zaatakowali bramkę Grocholskiego, ale pierwszy groźny strzał na bramkę oddali przyjezdni. W 10 minucie meczu Kamil Sabiłło posłał piłkę pod poprzeczkę i Tetyk z trudem ratował sytuację. W 32 minucie ponownie futbolówka lądowała w bramkarskich rękaeicach Tetyka, a tym razem na bramkę uderzał po rzucie wolnym Mateusz Stępień.
Resoviacy odpowiedzieli strzałem z dystansu Mateusza Geńca, który posłał piłkę po ziemi, minimalnie obok słupka. W 43 minucie rzeszowianie popełnili koszmarny błąd, po którym Mateusz Szmyd wpakował piłkę do siatki. Przyjezdni przejęli futbolówkę w okolicach linii środkowej boiska i prostopadłe podanie w kierunku pola karnego uruchomiło napastników. Wydawało się, że akcje przerwie Geniec, który zwlekał z interwencją czekając na reakcję Tetyka. Tymczasem snajperskim nosem wykazał się Szmyd, który wykorzystał nieporozumienie w szeregach obronnych Resovii i wpisał się na listę strzelców.
Wydawać się mogło, że rzeszowianei po przerwie rzucą się do odrabiania strat, ale to Unia była zespołem, który przejął inicjatywę w meczu.
W 61 minucie ponownie przysnęli obrońcy Resovii. Piłka dośrodkowana z rzutu rożnego trafiła w okolice drugiego słupka i Mateusz Stępień z ogromną łatwością podwyższył rezultat na 0:2.
Po chwili mogło być już 0:3, bo soczystym uderzeniem na bramkę popisał sie Damian Makuch, ale golkiper Resovii zdołał wybić futbolówkę.
W 69 minucie resoviacy zdobyli bramkę kontaktową po uderzeniu Gracjana Jarocha. Futbolówka dośrodkowana z prawej strony boiska odbiła się od nóg jednego z obrońców Unii i Jaroch skorzystał z prezentu, wbijając ją z bliska do siatki.
W końcowych fragmentach meczu rzeszowianie starali się przycisnąć, ale to goście wyprowadzli groźne kontrataki, po których wynik mógł ponownie ulec zmianie.
W 81 minucie za głowę złapał się Gracjan Jaroch, bo miał okazję po raz kolejny pokonać Grocholskiego. Uderzył futbolówkę dograną przez Dawida Pieniążka, ale posłał ją wysoko nad bramką.

resoviacy.pl

2025.10.18 | KKS 1925 Kalisz - Resovia Rzeszów 0:0

KKS: Krakowiak,  Flak, Gawlik, Wypych , Białczyk, Putno, Różycki (59' Andruszko), Cierpka (59' Zając), Banasiak (78' Danielak), Zawistowski (67' Flisiuk), Zdybowicz (77' Skibicki)
Resovia:
Tetyk, Rębisz, Szymocha , J. Banach, Kowalski-Haberek,  Hanc, Czyżycki (76' Pieniążek), Małachowski, Bąk (69' Jokel), D. Banach (62' Jaroch), Bałdyga (62' Silnỳ)
Sędzia: Ostrowski (Szczecin), Widzów: 382

Bezbramkowym i raczej sprawiedliwym remisem zakończyło się spotkanie Resovii z Kaliskim Klubem Sportowym. Obydwa zespoły stworzyły sobie sporo okazji bramkowych, których nie potrafiły udokumentować trafieniem do siatki. Momentami przewaga na boisku należała do Resovii, aby w kolejnych fragmentach gry inicjatywę przejęli gospodarze.
To miejscowi mieli dogodniejsze okazje bramkowe, ale na przeszkodzie stanął im Jakub Tetyk. Niewątpliwie dzięki świetnej postawie golkipera, rzeszowiacy wracają do grodu Rzecha z punktem.
To był mecz bramkarzy, bo i po drugiej stronie świetnie w bramce radził sobie Maciej Krakowiak.
Mecz zaczął się od groźnej sytuacji gospodarzy. Po wrzucie piłki z autu, defensywa Resovii przysnęła i skończyło się na niecelnym uderzeniu jedengo z piłkarzy KKS-u. Rzeszowianie odpowiedzieli również niecelnym uderzeniem Mateusza Czyżyckiego.
W 15 minucie przypomniał o sobie resoviakom Przemyslaw Zdybowicz. 25-letni były piłkarz rzeszowskiego klubu efektownym uderzeniem postraszył Tetyka, kótry tego dnia miał wyjątkowo dużo do roboty.
Początek meczu należał do Resovii, która częściej była w posiadaniu piłki, ale z czasem inicjatywę przejmować zaczęli piłkarze trenera Damiana Nowaka. W 26 minucie piłka po strzale Adriana Cierpki wylądowała na słupku i golkiper Resovii tylko wzrokiem zdążył ją odprowadzić poza boisko.
W 38 mincie gospodarze mieli jeszcze lepszą okazję do zmiany rezultatu. Wszystko zaczęło się od nonszalanckiego zagrania Jakuba Banacha. Jego podanie piętą skończyło się przejęciem piłki przez rywali i szybkim kontratakiem na bramkę Resovii. W polu karnym Szymocha faulował Zawistowskiego i arbiter odgwizdał "jedenastkę". Do karnego podszedł Putno, ale jego intencje wyczuł Tetyk, który w świetnym stylu wybronił strzał na lewy słupek. Golkiper Resovii wybronił jeszcze dobitkę i mógł odbierać gratulacje od kolegów.
Przed przerwą jeszcze raz ratował swój zespół przed stratą bramki. Tym razem na 20 metrze faulował rywala Radosław Bąk. Piłka po strzale z rzutu wolnego przeszła po rękawicach rzeszowskiego bramkarza i wylądowała na poprzeczce.
Ostatnim akcentem pierwszej połowy była akcja Bałdygi, ktory zwlekał z oddaniem strzału i został zastopowany przez defensorów. Napastnik Resovii nie zdołał wykończyć akcji, ale i jego koledzy do przerwy nie oddali celnego strzału na bramkę rywali.
Po przerwie ponownie pokazal się Zdybowicz, który uderzeniem głową starał się zaskoczyć Tetyka. W 50 minucie świetną interwencją popisał się Krakowiak, który jakimś cudem obronił strzał Jakuba Banacha. Po chwili na bramkę gospodarzy uderzał Hanc, ale i jego strzał został zablokowany przez defensorów. W 55 minucie po dograniu piłki przez Bąka w pole karne, w poprzeczkę wycelował Rębisz.
W końcówce mocniej zaatakowali znowu miejscowi. W 82 minucie po raz kolejny bramkarskim kunsztem wykazał się golkiper Resovii. Tym razem Mateusz Wypych starał się wbić głową piłkę do siatki strzałem głową z 4 metrów.

resoviacy.pl

2025.10.10 | ŁKS II Łódź - Resovia Rzeszów 0:0

ŁKS II: Bomba, Sokołowski (86' Kotarba), Rozwandowicz , Ślęzak , Zając, Młynarczyk, Leśniewski, Kabziński, Hinokio, Jurkiewicz (69' Szczygieł), Rzemyszkiewicz (61' Siwek)
Resovia:
Tetyk, Rębisz, J. Banach, Geniec (90' Grasza), Kowalski-Haberek , Hanc, Jaroch, (54' Czyżycki), Bąk,  Małachowski  (78' Pieniążek). D. Banach (54' Jokel), Siln (54' Bałdyga)
Sędzia:
Rutkowski (Bydgoszcz), Widzów: 217

W meczu 12. kolejki Betclick 2. Ligi piłkarze Resovii zremisowali bezbramkowo w Łodzi z rezerwami ŁKs-u. Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy odważnie zaatakowali bramkę Tetyka i defensywa Resovii do przerwy miała sporo pracy.
Rzeszowianie długo oswajali się z warunkami niemalże pustego łódzkiego stadionu. Już w 25 minucie groźnie (nad poprzeczką) na bramkę Tetyka uderzał Koki Hinokio. Gopsodarzy starali się być aktywni w akcjach ofensywnych, ale nie potrafili wykończyc akcji skutecznym trafieniem. Ospała i niedokładna gra rzeszowskiego zepsołu nakręcała miejscowych do sięgnięcia po komplet punktów. Do przerwy jednak obydwaj bramkarze zachowali czyste konta.
Po przerwie gra "Pasiaków" wyglądała juz nieco lepiej. W 71 minucie Mateusz Czyżycki wpakował piłkę do bramki, ale był na pozycji spalonej i arbiter gola nie uznał.
Bramki w tym spotkaniu nie padły i obydwa zespoły po ostatnim gwizdku mogły czuć spory niedosyt.

resoviacy.pl

2025.10.05 | Resovia Rzeszów - Rekord Bielsko-Biała 1:0 (1:0)

4' Jokel

Resovia: Tetyk, Rębisz, Geniec, J. Banach , Grasza (77' Szymocha), Hanc (72' Romanowski), D. Banach (72' Bałdyga), Jokel (83' Pieniążek), Małachowski (77' Czyżycki), Jaroch , Siln
Rekord: Żołneczko, Pawłowski, Boczek, Sobociński, Poznański (69' Żyrek), Śliwka , Ryś (83' Wyroba), Ściślak, Sapiński (57' Klichowicz ), Łaski (69' Kasprzak), Świderski
Sędzia: Stępniak (Gdańsk)

Resoviacy długo czekali na zwycięstwo w Rzeszowie i w meczu z Rekordem postanowili spełnić marzenia za wszelką cenę. Początek spotkania zapowiadał się obiecująco, bo już w 4 minucie Jakub Jokel pokonał golkipera Rekordu. Wydawać się mogło, że "biało-czerwoni" pójdą za ciosem i zdobywać będą kolejne bramki, ale z czasem to drugoligowe spotkanie stało się bezbarwne.
Początek meczu należał zdecydowanie do gospodarzy. Aktywny w ofensywie był szczególnie Gracjan Jaroch i to on miał kilka świetnych sytuacji strzeleckich. Zmasowana defensywa Rekordu była jednak solidną zaporą. Piłka kierowana w światło bramki blokowana była przez obrońców Rekordu, którzy szczelnie pilnowali pola karnego.
Im bliżej było gwizdka na przerwę, tym odważniej poczyniali sobie przyjezdni. Dwukrotnie fantastycznymi interwencjami popisywał się Jakub Tetyk, który ratował kolegów z zespołu przed stratą bramki. W 40 minucie piłka wylądował w siatce Resovii, ale arbiter dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał.
Po przerwie przyjezdni wyszli na murawę z ogromną chęcią doprowadznia do remisu. W przodzie dwoił się i troił Daniel Świderski, którego umiejętności pamiętają kibice rzeszowskiego klubu jeszcze z czasów jego gry w "Pasiakach".
Napastnik Rekordu pilnowany był jednak bardzo skrupulatnie przez rzeszowskich defensorów i dużej krzywdy gospodarzom nie zrobił.
Po drugiej stronie boiska próbował swoich ofensywnych szans Jakub Silnỳ, ale nie był to udany występ napastnika Resovii.
W końcówce meczu rzeszowianie skupiali się na dowiezieniu wyniku do ostatniego gwizdka, bo chcieli za wszelką cenę zgarnąć komplet punktów. Ucierpiało na tym trochę widowisko, bo mecz był szarpany i brakowało w nim drugoligowej jakości.

resoviacy.pl

2025.09.28 | GKS Jastrzębie - Resovia Rzeszów 1:2 (0:0)

87' (k) Baranowicz - 70' Rębisz, 90' Jokel

GKS: Molga, Zieliński, Mroczko, Bednorz , Gościniarek, Jakuć (84' Tomal), Maszkowski, Baranowicz, Gromek (72' Gębala), Bykowski (66' Kąkolewski), Matysek (84' Siga)
Resovia:
Tetyk, Rębisz (85' Ciszewski), Geniec, J. Banach, Kowalski-Haberek , Hanc , D. Banach (72' Jokel), Bąk (72' Czyżycki), Małachowski, Jaroch (72' Pieniążek), Silnỳ (76' Bałdyga)
Sędzia: Kasprzyk (Legnica), Widzów: 674

Rzeszowianie stanęli na wysokości zadania i wygrali mecz z ligowym outsiderem na jego terenie. Takie spotkania dla Resovii z reguły nie są łatwe i tak było tym razem. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w doliczonym czasie gry Jakub Jokel, który na boisku pojawił się kilkanaście minut wcześniej.
Rzeszowianie dominowali w tym spotkaniu i to oni od pierwszego gwizdka starali się prowadzić grę. Oddawali sporo strzałów na bramkę Molgi, ale długo nie potrafili przypieczętować przewagi zdobyczą bramkową.
Okazje do wpisania się na listę strzelców pierwszy miał Dominik Banach, ale jego strzał był minimalnie niecelny. Do przerwy miejscowi starali się dotrzymywać kroku "Pasiakom". Po zmianie stron zaczęli odczuwać trudy meczu. Gospodarze kilka dni wcześniej rozgrywali spotkanie Pucharu Polski w Świnoujściu i miało to niemały wpływ na ich siły w pojedynku z Resovią.
"Biało-czerwoni" odważniej do pracy zabrali się po przerwie. Na bramkę czekali jednak aż do 70 minuty. Kornel Rębisz indywidualną akcją i strzałem z lewej nogi zaskoczył golkipera gospodarzy i jako pierwszy zmienił rezultat tego spotkania. Resovia chciała pójść za ciosem, a kolorytu akcjom ofensywnym mieli dać wporwadzeni do gry rezerwowi.
W końcówce zrobiło się jednak nerwowo, bo miejscowi doprowadzili do wyrównania strzałem z rzutu karnego. Skutecznym wykonawcą "jedenastki" w 87 minucie był Bartosz Baranowicz.
Rzeszowianie jednak nie odpuścili i rzucili się do desperackich ataków. Ostatni z nich przyniósł im upragnione zwycięstwo.
Piłkę po rzucie rożnym wprowadził w pole karne Adrian Małachowski, a jego dośrodkowanie skutecznie wykończył Jakub Jokel. Po ostatnim gwizdku 21-letni słowacki piłkarz utonął w uściskach kolegów, którzy gratulowali mu decydującego uderzenia.

resoviacy.pl

2025.09.21 | Resovia Rzeszów - Sandecja Nowy Sącz 0:2 (0:1)

30' Pietraszkiewicz, 68' Wolsztyński

Resovia: Tetyk, Rębisz (75' Romanowski), Szymocha , Kowalski-Haberek , Geniec, Hanc, D. Banach (75' Bałdyga), Bąk (85' Czyżycki), Małachowski (85' Jokel), Jaroch (72' Pieniążek), Siln
Sandecja: Jeleń, Talar
, Błyszko, Słaby, Skałecki , Ziętek, Brenkus (46' Wolsztyński ), Kołbon , Kasprzak (84' Pleśniarowicz), Pietraszkiewicz (84' Ogorzały), Piszczek (66' Smajdor)
Sędzia: Borowiak (Poznań), Widzów: 1309

Resovia po raz kolejny zawiodła swoich kibiców na stadionie miejskim w Rzeszowie. W starciu z Sandecją rzeszowianie chcieli sięgnąć po komplet punktów i stwarzali sobie sporo sytuacji bramkowych, ale konkretniejsi byli goście i punkty pojechały do Nowego Sącza. Rzeszowianie przegrali mecz i wylecieli ze strefy barażowej.
Sandecja to solidny rywal, który celuje w awans do I ligi. Od początku goście nie ukrywali, że do Rzeszowa przyjechali po komplet punktów. Goście prowadzili atak pozycyjny i groźnie byli głównie po prawej stronie boiska.
Właśnie po akcji z tej strony już w 30 minucie meczu na listę strzelców wpisał się Daniel Pietraszkiewicz. Były piłkarz Resovii otrzymał piłkę od Kacpra Talara i technicznym strzałem zmusił do kapitulacji Jakuba Tetyka.
Po przerwie do pracy zabrała się Resovia. Na bramkę Jelenia uderzał najpierw Radosław Bąk, a później Gracjan Jaroch. Piłkarzom Resovii nie sprzyjało jednak tego dnia szczęście, bo futbolówka lądowała na poprzeczce wyjątkowo często. Rzeszowianie mieli swój dobry okres gry, którego nie potrafili przełożyć na bramki. Brakowało wykończenia, a i golkiper Sandecji stawał na posterunku. Tak było po akcji Adriana Małachowskiego, który przegrał pojedynek z bramkarzem gości.
Przyjezdni przetrwali napór Resovii i w 68 minucie zadali kolejny skuteczny cios. Ponownie dał o sobie znać Daniel Pietraszkiewicz. Skrzydłowy Sandecji urwał się lewą stroną boiska i wyłożył piłkę Rafałowi Wolsztyńksiemu. 30-letni wychowanek Concordii Knurów płaskim strzałem ustalił wynik meczu na 0:2.
Resovia zaatakowała w ostatnim kwadransie ponownie, ale wielkiej krzywdy rywalom nie zrobiła i mecz zakończył sie zasłużonym zwycięstwem gości.
Resoviacy pozostają bez zwycięstwa na stadionie w Rzeszowie od 4 maja.

resoviacy.pl

2025.09.14 | Świt Szczecin - Resovia Rzeszów 1:2 (1:1)

43' Kapelusz - 14' Bąk, 63' D. Banach

Świt: Rajczykowski, Ciechanowski (71' Nowicki), Góral, Woźniak, Koziara (61' Kort), Wojdak (61' Tkaczuk), Aftyk (77' Ropski), Kapelusz (71' Nowak), Lebedyński
Resovia:
Tetyk, Kowalski-Haberek, Szymocha, Geniec, Hanc (83' Romanowski), Bąk, Małachowski, Rębisz, Jaroch (79' Bałdyga), D. Banach (72' Pieniążek), Siln
Sędzia:
Wrzeszczyński (Kalisz), Widzów: 393

Rzeszowianie w Szczecinie zagrali jeden z najlepszych meczy w tym sezonie i odnieśłi zasłużone zwycięstwo.
Już od pierwszych minut "biało-czerwoni" posiadali znaczącą przewagę i mecz toczył się głównie na połowie Świtu. Miejscowi nie kwapili się do ataków i zapraszali Resovę do ofensywnych akcji, a rzeszowianie z dużą łatwością przedostawali się nie tylko na połowę rywali, ale również pod ich pole karne.
Pierwszy na bramkę Rajczykowskiego uderzał w 12 minucie Dominik Banach. Piłka uderzona przez 22-letniego pomocnika Resovii zmierzała idealnie pod poprzeczkę, ale jakimś cudem golkiper gospodarzy zdołał ją wypiąstkować na rzut rożny.
Po dośrodkowaniu ze narożnika futbolówkę w polu karnym do bramki skierował głową Radosław Bąk i rzeszowianie cieszyli się z pierwszego trafienia już w 14 minucie.
Przyjezdni stwarzali sobie sporo okazji bramkowych i jeszcze przed przerwą na bramkę gości uderzał groźnie Gracjan Jaroch. Na prawej stronie boiska katywny był duet piłkarzy: Geniec - Banach i to po zagraniach tych zawodników najwięcej działo się pod polem karnym Świtu.
Rzeszowianie posiadali zdecydowaną przewagę, ale nie potrafili jej przełożyć na kolejne trafienia. Tymczasem w 43 minucie futbolówkę od Kacpra Wojdaka dostał stojący w polu karnym Szymon Kapelusz. 31-letni napastnik Świtu wykazał sięsporym doświadczeniem, wział na plecy Macieja Kowalskiego-Haberka, obrócił się z piłką i precyzyjnym uderzeniem po ziemi - pokonał Tetyka.
Niezadowoleni z takiego obrotu sprawy piłkarze Resovii do pracy zabrali się od razu po wznowieniu gry po przerwie. W 47 minucie na bramkę miejscowych uderzał Kornel Rębisz, a dobijajcy piłkę Jaroch trafił w słupek.
W 63 minucie meczu z lewej strony boiska dośrodkował piłkę w pole karne Dawid Hanc, a Dominik Banach efektownym wolejem podwyższył rezultat na 1:2.
Rzeszowianie nie zwalniali tempa i stwarzali sobie kolejne okazje bramkowe. Na kolejne trafienia mieli swoje szanse: Dawid Pieniążek i Adrian Małachowski, ale miejscowi blokowali ich strzały.
Resovia do ostatniego gwizdka dążyła o podwyższenia rezultatu, ale i nie zapominała o defensywie. Rzeszowscy obrońcy nie pozwalali na zbyt wiel miejscowym, którzy też nie kwapili się do zdecydowanych ataków.

resoviacy.pl

2025.08.05 | Resovia Rzeszów - Śląsk II Wrocław 2:3 (1:1)

32' Jaroch, 48' Bąk -  43' Wołczek, 68' Milewski, 90' Schierack

Resovia: Tetyk, Rębisz (62' Romanowski ), Grasza, Szymocha (76' Geniec), Kowalski-Haberek, Hanc, D. Banach (61' Pieniążek), Małachowski , Bąk , Jaroch (71' Jokel), Bałdyga (71' Silnỳ)
Śląsk II: Głogowski, Gerstenstein (81' Wróblewski), Wojtczak, Muszyński, Hawryłenko, Kurowski, Szarabura (81' Kamiński), Chodera (65' Schierack), Wołczek, Dziuba (59' Niewiarowski), Kosmalski (59' Milewski)
Sędzia:
Wajda (Żywiec), Widzów: 886

O tym, że od mieszania herbata nie staje się słodsza przekonali się w piątkowy wieczór szkoleniowcy Resovii. Rotacje kadrowe po słabym występie w spotkaniu z Podhalem nie dodały "Pasiakom" jakości.  W meczu 7. kolejki rozgrywek II ligi wrocławska młodzież sprowadziła Resovię na ziemię.
Rzeszowianie od pierwszego gwizdka byli zespołem, który prowadził grę i mecz początkowo układał się po mysli gospodarzy.
W 32 minucie półgórną piłkę w pole karne dogrywał Radosław Bąk i wydawać sięmogło, że Gracjan Jaroch nie będzie miał dobrej okazji, aby oddać strzał głową. Zachował się jednak jak rasowy napastnik i jego strzał do bramki był na tyle zaskakujący, że Głogowski nie zdążył z interwencją.
Jeszcze przed przerwą goście doprowadzili do wyrównania, bo miejscowi pozwolili im na zbyt wiele Akcja Jehora Szarabury zakończyła się uderzeniem Aleksandra Wołczka. 20-letni wychowanek Śląska uderzył z 15 metrów dosyć flegmatycznie piłkę lewą nogą i futbolówka wtoczyła się obok słupka do bramki bronionej przez Tetyka.
Druga połowa zaczęła się po myśli rzeszowskiego zespołu. Już 3 minuty po wznowieniu gry futbolówka po woleju Radosława Bąka wpadła do siatki gości. Po ponownym wyjściu na prowadzenie rzeszowianie dążyli do kolejnych bramek i stwarzali sobie sytuacje do podwyższenia wyniku. Przyjezdni przetrwali napór Resovii, a w 68 minucie ośmieszyli rzeszowską defensywę. Akcji gości nie zastopował Krystian szymocha, a po chwili łatwo dał się ograć Bartosz Grasza i Michał Milewski po profesorsku pokonał Tetyka.
W ostatnim kwadransie dosyć niespodziewanie inicjatywę przejęłi goście. Wojskowi z Wrocławia długo utrzymywali się przy piłce i w doliczonym czasie gry po raz kolejny ograli rzeszowską defensywę. W ostatniej akcji meczu bramkę na 2:3 zdobył Simon Schierack.

resoviacy.pl

2025.08.29 | Resovia Rzeszów - Podhale Nowy Targ 1:1 (0:0)

90' Silnỳ - 58' Seweryn

Resovia: Tetyk, Rębisz (76' Pieniążek), Grasza , Szymocha , Kowalski-Haberek , Romanowski (76' D. Banach), Jokel (76' Hanc), Małachowski, Bąk, Bałdyga (67' Jaroch), Siln
Podhale: Stryczula, Salak, Voško
, Michota , Peňa (64' Purcha), Václavik, Mikołajczyk (64' Rubiś), Marcinho (64' Cielemęcki), Chojecki (80' Herman ), Seweryn, Kurzeja (85' Niedziałkowski)
Sędzia: Jenda (Warszawa), Widzów: 817

"Oczy bolały od oglądania tego spotkania" -  podsumował po ostatnim gwizdku schodzący z trybuny stadionu miejskiego długoletni sympatyk Resovii. Sporo w tym racji, bo rzeszowianie od meczu pucharowego z Lechem nie grają wybitnych spotkań, a mecz z beniaminkiem z Nowego Targu można nazwać kpiną.
Przez niemal godzinę na boisku wiało nudą, a pomysł na grę przejawiali jedynie piłkarze Podhala. Rzeszowianie grali wolno i bardzo czytelnie, a ich akcje ofensywne ograniczały się do długich podań do osamotnionego napastnika Jana Silnego.
Do przerwy przewagę w posiadaniu piłki posiadali goście, ale brakowało celnych strzałów. W 26 minucie po rzucie wolnym piłkę w polu karnym dorzucał Dawid Bałdyga, a do bramki głową futbolówkę skierował Krystian Szymocha. Publicznośc ożywiła się na chwilę, bo wydawać się mogło, ze "Pasiaki" wyjdą na prowadzenie. arbiter jednak był innego zdania i odgwizdał pozycję spaloną. Przyjezdni odpowiedzieli szybkim kontratakiem, po którym
Peňa miałszansę pokonać Tetyka. Pochodzący z Kolumbii pomocnik Podhala dokonał jednak złego wyboru i podawał do Adama Chojeckiego. Szyki obronne zdołali jednak poukładać rzeszowianie i okazja została zmarnowana.
Po przerwie fantastycznym uderzeniem z dystansu popisał się Łukasz Seweryn. 23-letni były zawodnik Resovii potrzebował ułamka sekundy, aby wycelowac futbolówkę w samo okienko bramki, a rzeszowscy defensorzy mogli tylko odprowadzać piłkę wzrokiem.
Gospodarze próbowali odrabiać straty, ale przyjezdni wcale nie cofnęli się do obrony. To Podhale nadal dłużej utrzymywało się przy piłce i z łatwością przerywało nieśmiałe akcje Resovii.
W 79 minucie okazje strzelecką miał Dawid Pieniążek, ale jego niezbyt mocne uderzenie zdołał wybić Stryczula. Po chwili niecelnie główkował Gracjan Jaroch, a po jego strzale arbiter wskazał , że dolicza 4 minuty spotkania.
W odtatniej akcji meczu piłkę w pole karne dogrywał Radosław Bąk. Stojący w okolicach dalszego słupka Dawid Hanc zgrał głową futbolówkę w pole bramkowe, a tam snajperskim instynktem wykazał się Jan
Silnỳ. Rzeszowianie zdołali ratować punkt, ale ich postawa w tym spotkaniu pozostawia wiele do życzenia.

resoviacy.pl

2025.08.22 | Sokół Kleczew - Resovia Rzeszów 2:2 (0:1)

21' Smoliński, 46' Kubacki - 88' (k) 90' Bałdyga,

Sokół: Mędrala, Smoliński , Bartosiak , Kaptur, Kargul-Grobla , Kubacki (63' Zimmer), Laskowski, Wawrzynowicz, Śliwa (83' Wandachowicz) Kubiak (83' Stacowicz), Retlewski (85' Kulawiak)
Resovia: Tetyk, Rębisz (73' Ciszewski ), Kowalski-Haberek, Szymocha , Geniec , Romanowski , Pieniążek (53' Jokel ), Letniowski (38' Bąk ), Małachowski (53' Bałdyga), Jaroch (73' D. Banach), Siln
Sędzia: Rutkowski (Bydgoszcz), Widzów: 700

Beniaminek z niespełna pięciotysięcznego Kleczewa bliski był sprawienia niespodzianki, bo prowadził z Resovią 2:0. Rzeszowianie jednak rzutem na taśmę zdołali wyszarpać remis. Akcję ratunkową gości przeprowadził wprowadzony do gry w 53 minucie meczu Dawid Bałdyga. Dwa gole rezerwowego piłkarza Resovii pozwalają wracać "Pasiakom" z dalekiego wyjazdu z nutą optymizmu.
Pierwszy kwadrans spotkania należał do Resovii, która zdominowała gospodarzy, ale miejscowi starali się odpierać ataki "Pasiaków", aby później przejść do konkretów.
Pierwszy na bramkę Tetyka uderzał Dawid Retlewski, który trafił futbolówką w słupek. Po kilkudziesięciu sekundach ten sam zawodnik trafił do siatki, ale arbiter bramki nie uznał - wskazując na pozycję spaloną.
Gospodarze nie zwalniali tempa i w 21 minucie wyszli na prowadzenie. Tym razem piłka wrzucona z autu w pole karne Resovii odbijała się od kolejnych pikarzy, a kropkę nad "i" postawił Wiktor Smoliński, który wykorzystał nieporadne zagrania rzeszowskiej defensywy i lekkim strzałem pokonał Tetyka.
W ostanim kwadransie pierwszej połowy kibice oglądali wyrównane spotkanie, a w 42 minucie idealną okazję do zmiany rezultatu miał Adrian Małachowski. Pomocnik Resovii dosyć ślamazarnym strzałem z rzutu karnego nie zdołał jednak pokonać Mędrali.
Po przerwie wydawać się mogło, że rzeszowianie rzucą się do natarcia, a tymczasem to Sokół ponownie zaskoczył wszystkich, zmieniając rezultat meczu na 2:0.
Fatalna interwencja Mateusza Geńca, który nie dostał wsparcia od kolegów z defensywy zakończyła się przejęciem piłki przez rywali i trafieniem Aleksandra Kubackiego.
Po przerwie rzeszowianie ruszyli do desperackich ataków, ale długo nie potrafili przekuć ofensywnych pomysłów w efekt bramkowy.Mecz się zaostrzył i "biało-czerwoni" zamiast bramek dopisywali na swoje konto żółte kartoniki.
W 88 minucie sędzia po raz kolejny przyznał Resovii "jedenastkę". Tym razem do rzutu karnego podszedł Dawid Bałdyga, który pewnym trafieniem do siatki dał Resovii bramkę kontaktową. Czasu było mało i wydawało się, że już nic niespodziewanego nie wydarzy się w tym spotkaniu.Tymczasem w doliczonym czasie gry piłka dośrodkowana w pole karne odbiła się od murawy i trafiła pod nogi Bałdygi.
Rezerwowy Resovii ze stoickim spokojem wbił futbolówkę do bramki i mecz zakończył się podziałem punktów.

resoviacy.pl

2025.08.15 | Resovia Rzeszów - Olimpia Grudziądz 1:1 (0:0)

19' Małachowski - 8' Frelek

Resovia: Tetyk, Rębisz , J. Banach (70' Grasza), Szymocha, Geniec (46' Kowalski-Haberek ), Romanowski (61' Hanc), Jokel (64' Pieniążek), Bąk (61' Letniowski), Małachowski, Jaroch, Silnỳ
Olimpia:
Sobolewski, Kobryń, Zbiciak, Czajka, Klimczak
, Jarzec (63' Bonikowski), Sewerzyński , Fietz (63' Cichoń), Frelek, Kaczmarek (55' Moneta), Krocz (46' Mas)
Sędzia:
Nestorowicz (Biała Podlaska), Widzów: 729

Piłkarze Resovii podzielili się punktami z Olimpią Grudziądz i przyznać należy, że remis w tym spotkaniu obfitującym w sytuacje podbramkowe jest rezultatem sprawiedliwym. Obydwa zespoły mogły sięgnąć tego dnia po komplet punktów, ale nie były zbyt konkretne w wykańczaniu akcji ofensywnych.
Spory udział w boiskowych wydarzeniach miał tropikalny upał, który od kilku dni panuje w mieście nad Wisłokiem. Mecz miał jednak swoje tempo, a piłkarzom nie można było odmówić zaangażowania, ale po ostatnim gwizdku widać było, że zostawili na murawie sporo zdrowia.
Przyjezdni od pierwszego gwizdka starali się narzucić swój styl gry. Długo utrzymywali się przy piłce, stosowali pressing i stwarzali sobie sytuacje na zdobycie bramki.
Już w 8 minucie odebrali futbolówkę gospodarzom na ich połowie i Dominik Frelek pokonał golkipera resovii strzałem z pola karnego.
Rzeszowianie szybko i odpowiednio zareagowali na stratę bramki. Już w 19 minucie piłka po wrzucie z autu krążyła między zawodnikami Resovii w okolicach pola karnego rywali, a całą akcję precyzyjnym strzałem wykończył Adrian Małachowski.
Do przerwy jednak na boisku przewagę posiadali przyjezdni. Zespół z Grudziądza grał szybką, kombinacyjną piłkę, a po  stracie futbolówki zmuszał Resovię do męczarni w ataku pozycyjnym.
Rzeszowianie lepiej wypadli po przerwie. To oni przejęli inicjatywę i zaczęli stwarzać sobie sporo okazji do zdobycia gola. Aktywny był w szeregach Resovii duet: Romanowski - Jaroch. To ze strony tej dwójki można było spodziewać się największego zagrożenia pod bramką Sobolewskiego.
Przyjezdni też nie ograniczali się do defensywy, a w 70 minucie po strzale Kacpra Cichonia golkiper Resovii instynktownie zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Pięć minut później rzeszowianie odpowiedzieli strzałem Małachowskiego w boczną siatkę. Kilka minut przed ostatnim gwizdkiem szczęścia nie miał Bartosz Grasza, bo futbolówka po jego uderzeniu wylądowała na poprzeczce.

resoviacy.pl

2025.08.09 | Hutnik Kraków - Resovia Rzeszów 1:3 (1:1)

24' Prusiński - 44' Szymocha, 46' Jokel, 72' Bąk

Hutnik: Damian Hoyo-Kowalski, Burka, Daniel Hoyo-Kowalski, Bracik, Kieliś (83' Gałek), Motrycz (64' Szablowski), Słomka (89' Hołuj), Urbańczyk, Jopek (64' śliwa), Semik (64' Sowiński), Prusiński
Resovia: Tetyk, J. Banach, Szymocha, Geniec (78' Grasza), Rębisz, Bąk, Małachowski (73' Letniowski), Jaroch, Romanowski (73' Hanc), Jokel (73' Pieniążek), Silnỳ (83' D. Banach)
Sędzia: Piszczelok (Katowice), Widzów: 830

To był udany występ podopiecznych Piotra Kołca na Suchych Stawach. Rzeszowianie wracają z trudnego, nowohuckiego terenu z kompletem punktów i po trzech kolejkach utrzymują się na fotelu lidera.
Od pierwszego gwizdka miejscowi zapraszali Resovię na swoją połowę i to goście w pierwszym kwadransie przejęli inicjatywę. Już w 6 minucie Jakub Jokel strzałem z rzutu wolnego zmusił golkipera gospodarzy do interwencji.
W 17 minucie przed szansą bramkową stanął Jan Silnỳ, który w kluczowym momencie akcji nie zdołał opanować futbolówki.
W 24 minucie po faulu na Ksawerym Semiku do wolnego podszedl Kacper Prusiński, który popisał się niezbyt mocnym, ale precyzyjnym uderzeniem i futbolówka przy słupku wpadła do siatki. Przy tym uderzeniu nie popisał się Jakub Tetyk, którego spóźniona interwencja nie mogła zapobiec stracie bramki.
Rzeszowianie stwarzali sobie sytuacje na zdobycie gola, ale dopiero w 44 minucie zdołali osiągnąć cel. Po wrzutce ze środka boiska, futbolówkę stracił w polu karnym Mateusz Geniec, a Krystian Szymocha strzałem z kilku metrów, wbił piłkę do bramki Hutnika.
Przełomowym momentem spotkania była 46 minuta, w której to rzeszowianie wyszli na prowadzenie. Gracjan Jaroch obsłużył prostopadłym podaniem Jana Silnego, a swojemu koledze spod nóg futbolówkę wyłuskał Jakub Jokel, który bez zbędnych ceregieli huknął do siatki.
Rzeszowianie grali z werwą i po chwili pudłował na bramkę gospodarzy Radosław Bąk. Po godzinie gry, częściej przy piłce utrzymywali sie gospodarze, a rzeszowianie raczej chiceli się ustrzegać błędów i czekali na okazje do kontrataku. Głęboka defensywa rzeszowskiego zespołu była solidną zaporą dla Hutników. Miejscowi nie mieli pomysłu na skonstruowanie groźnych akcji ofensywnych.
W 67 minucie Patryk Kieliś uderzał na bramkę Resovii, ale piłkę instynktownie butem wybił Jakub Tetyk.
W końcowych minutach meczu rzeszowianie starali się dłużej utrzymywać przy piłce. Wymieniali sporo podań, ale nie kwapili się do huraganowych ataków. Jednak w 72 minucie zdobyli kolejną bramkę. Piłkę z bocznych rejonów boiska dogrywał na 11 metr Adrian Małachowski, a Radosław Bąk precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę ustalił wynik meczu.
Rzeszowianie byli dobrze zorganizowani, grali uważnie w defensywie i nie pozwolili gospodarzom na zrobienie sobie krzywdy w ostatnim kwadransie spotkania.

resoviacy.pl

2025.08.05 | Podbeskidzie Bielsko-Biała - Resovia Rzeszów 2:1 (0:0) (Puchar Polski)

 56' Takač, 90' Biernat - 61' Romanowski

Podbeskidzie: Wieczorek, Buján (65' Klisiewicz), Majsterek, Biernat,  Nagy,  Dziwniel, Piątek (57' Sitek), Takač (71' Kolanko), Urynowicz ,    Zawada (57' Martosz), Górski (71' Kizyma)
Resovia: Tetyk , Grasza, Szymocha, J. Banach, Hanc (46' Romanowski), Małachowski (58' Silnỳ), Bąk (46' Jokel), Rębisz (90' Geniec), Jaroch, D. Banach (46' Pieniążek), Bałdyga
Sędzia: Krasny (Kraków), Widzów: 1204

Już po pierwszym spotkaniu Pucharu Polski odpadli z tegorocznych rozgrywek piłkarze Resovii, którzy w Bielsku-Białej przegrali z Podbeskidziem 1:2.
Od pierwszego gwizdka z dobrej strony chcieli pokazać się byli resoviacy, grający obecnie w barwach Podbeskidzia. W 3 minucie na bramkę Resovii uderzał niecelelnie Maciej Górski, a po chwili z dystansu starał się postraszyć golkipera "Pasiaków" Marcin Urynowicz.
Do przerwy niewiele działo się na boisku i żaden z zespołów niezbyt kwapił się do akcji ofensywnych.
Gospodarze pierwszy celny strzał na bramkę Jakuba Tetyka oddali dopiero w 56 minucie, ale uderzenie Dalibora Takača było na tyle solidne, że golkiper Resovii niewiele miał do powiedzenia i musiał skapitulować. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, bo już 120 sekund późńiej Patryk Romanowski strzałem z rzutu wolnego doprowadził do wyrównania.
Po godzinie gry mecz nabrał tempa, a obydwa zespoły zaczęły odważniej atakować. W 68 minucie "biało-czerwoni" mieli sporo szczęścia, bo piłka po soczystym uderzeniu Maksymiliana Sitka wylądowała na poprzeczce.
Obydwa zespoły mogły myśleć o dogrywce, a tymczasem sprawy w swoje ręce wziął Marcin Biernat. 33-letni wychowanek Podgórza Kraków w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry zmusił Tetyka do kapitulacji. Obrońca Podbeskidzia wykazał się snajperskim instynktem i skutecznie dobił strzał Bartosza Martosza.

resoviacy.pl

2025.08.02 | Zagłębie Sosnowiec - Resovia Rzeszów 1:5 (1:2)

 33' Agbor - 15' Silnỳ, 44' Geniec, 69' Bąk, 81' Pieniążek, 88' D. Banach

Zagłębie: Siuta , Szot , Matras, Kurtović, Gryszkiewicz (46' Dziedzic), Rönnberg (24' Kos), Mucha (46' Wasiluk), Zawojski 69' Boruń), Gogół,  Agbor,   Shikavka (83' Snopczyński)
Resovia:
Tetyk, Rębisz, Szymocha, Geniec (56' Grasza), J. Banach, Romanowski (82' Hanc), Małachowski, Bąk , Jaroch (77' Pieniążek), Jokel (82' D. Banach), Siln (77' Bałdyga)
Sędzia:
Świerczek (Brzesko), Widzów: 4928

Sporą niespodziankę sprawili swoim sympatykom piłkarze Resovii, którzy w Sosnowcu urządzili sobie strzelecką kanonadę i rozbili miejscowe Zagłębie 5:1.
Mecz od pierwszych minut nie układał się gospodarzom, bo już w 15 minucie Jan  Silnỳ zmusił do kapitulacji Kacpra Siutę. Siedem minut później golkiper Zagłębia w sytuacji sam na sam z Kornelem Rębiszem faulował defensora Resovii i ukarany został czerwonym kartonikiem. Był to kluczowy moment spotkania, bo rzeszowianie mogli układać ten mecz według swojego scenariusza.
Pierwszego gola rzeszowianie zdobyli po rajdzie Patryka Romanowskiego, który uderzył na bramkę rywali z dystansu i Kacper Siuta "wypluł" piłkę przed siebie, a na 5 metrze snajperskim nosem wykazał się Jan
Silnỳ.
Po zejściu z boiska ukaranego czerwoną kartką golkipera wydawać się mogło, że miejscowi stracą rezon i Resovia dłużej utrzymywać będzie się przy piłce. Rzeszowianie jednak nie ustrzegli się błędów i w 33 minucie w dosyć niespodziewanych okolicznościach stracili bramkę. Brak organizacji w rzeszowskiej defensywie wykorzystał szybki Emmanuel Agbor, który poradził sobie z opieką Geńca i Szymochy, aby wykończyć kontratak precyzyjnym strzałem do siatki.
W 44 minicie Mateusz Geniec zrehabilitował się za swój błąd trafieniem na 1:2, Futbolówkę przed pole karne dogrywał do niego Gracjan Jaroch i precyzyjny strzał po ziemi kompletnie zaskoczył interweniującego Kosa.
Rzeszowianie schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, ale przeczuwa ćmogli, że miejscowi nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Po przerwie w zespole gospodarzy pojawili się na murawie zmiennicy: Bartłomiej Wasiluk i Igor Dziedzic.
W 52 minucie zakotłowało się pod bramką Tetyka, bo futbolówkę w "szesnastkę " posłał Wasiluk, a Roko Kurtović wślizgiem starał się doprowadzić do wyrównania.
Gospodarze przez kwadrans po przerwie odważnie atakowali bramkę Resovii, ale z czasem grający w przewadze "biało-czerwoni" przejęli inicjatywę.
W 69 minucie z rzutu rożnego pod bramkę dogrywał Jordan Jokel. Futbolówka trafiła na głowę Bartosza Graszy, który zgrał ją do Bąka. Defensywny pomocnik Resovii dostawił głowę i z pola bramkowego wbił piłkę do siatki.
Kilkanaście minut później kolejna akcja przyniosła "Pasiakom" czwartego gola. Tym razem Adrian Małachowski precyzyjnym podaniem obsłużył Dawida Pieniążka, a ten strzałem w długi róg pokonał Kosa.
Miejscowi odpowiedzieli uderzeniem Bartosza Snopczyńskiego, który po stracie piłki przez Pieniążka - nieznacznie spudłował. Akcja ta była ostatnim akordem w poczynaniach gospodarzy, a tymczasem rozpędzeni rzeszowianie nie mieli dosyć.
W 88 minucie Dominik Banach zdecydował się na strzał z dystansu i golkiper Zagłębia skapitulował po raz piąty.

resoviacy.pl

2025.07.27 | Resovia Rzeszów - Chojniczanka Chojnice 1:1 (1:0)

10' Bąk - 83' Eizenchart

Resovia: Tetyk, Rębisz, J. Banach, Szymocha, Geniec (88' Grasza), Romanowski (74' Hanc), D. Banach (63' Jokel), Bąk, Małachowski, Jaroch (46' Zimnicki), Siln (74' Bałdyga)
Chojniczanka:
Primel, Nowacki , Juchymowycz, Goliński , Tkocz (73' Eizenchart), Kamiński (82' Bykow), Szczepanek (73' Lisowski), Żywicki (57' Olejnik), Michalik, Kozina, Šabala (57' Firlej)
Sędzia:
Kuropatwa (Katowice), Widzów: 1094

Piłkarze Resovii na inaugurację sezonu ligowego podzielili się punktami z Chojniczanką Chojnice i powinni raczej doceniać ten remis, bo goście byli zespołem konkretniejszym. Przed spotkaniem kibice nie wiedzieli czego można się spodziewać po rzeszowskim zespole. Sparingi okryte tajemnicą, sporo nowych twarzy w drużynie i brak kluczowych postaci z ubiegłego sezonu mogło wprawiać rzeszowską publikę w zakłopotanie.
Przed sezonem Resovię opuścili piłkarze, którzy jeszcze niedawno stanowili o sile zespołu. Wielu z nich spotkanie oglądało z trybun: Bukhal, Hebel, Kanach, Mikrut. Radosława Adamskiego przed pierwszym gwizdkiem pożegnano okolicznościowym plakatem, a Bartłomiej Eizenchart pojawił się w zespole gości i jak się później okazało, stał się bohaterem meczu. 
Po pierwszym gwizdku odważnie zaatakowali goście, ale po kilku minuta resoviacy uspokoili grę i to oni wyszli na prowadzenie. W 10 minucie po serii rzutów rożnych futbolówkę w siatce rywali umieścił Radosław Bąk. W zamieszaniu podbramkowym futbolówka spadła pod nogi pomocnika Resovii, a ten bez zastanowienia wycelował pod poprzeczkę.
Po czterech minutach Tetyk skapitulował po uderzeniu Marcina Koziny, ale arbiter dopatrzył się spalonego. Goście częściej utrzymywali się przy piłce, ale do przerwy również rzeszowianie wychodzili z groźnymi kontratakami. 
Resovię kilkoma interwencjami ratował przed strata bramki Jakub Tetyk. Młody golkiper "Pasiaków" wybronił kilka soczystych strzałów i był pewnym punktem drużyny.
Rzeszowianie na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem, ale druga połowa spotkania wypadła blado w ich wykonaniu.
W 50 minucie meczu gospodarzy przed stratą bramki ratowała poprzeczka. Motorem napędowym akcji ofensywnych Chojniczanki był Damian Michalik, który starał się obsługiwać swoich kolegów precyzyjnymi podaniami. Nie zawsze sięudawało, ale to goście posiadali inicjatywę. Po godzinie gry rzeszowianie cofnęli się na własną połowę, a przyjezdni nie bardzo mieli pomysł na rozmontowanie rzeszowskiej defensywy. Pracowali jednak na bramkę cierpliwie i w 83 minucie osiagnęli swój cel.
Bramkę wyrównującą zdobył nie kto inny, jak Bartłomiej Eizenchart, który jeszcze niedawno oklaskiwany był za swoje akcje przez rzeszowską publiczność, bo przez kilka sezonów bronił barw Resovii.
Tym razem uciekł spod opieki Kornelowi Rębiszowi i w dosyć trudnej sytuacji znalazł lukę, aby strzałem z ostrego kąta umieścić piłkę między słupkiem, a desperacko interweniującym Szymochą. "Nie strzela się do swoich" - podsumował żartobliwie poczynania Eizencharta, rezerwowy bramkarz Resovii Mikołaj Kwiatek po ostatnim gwizdku.
Goście kończyli mecz w dziesięciu, bo w doliczonym czasie gry drugą żółtą kartką ukarany został Jakub Goliński. Rzeszowianie próbowali jeszcze coś wycisnąć z tego spotkania i w kończowy sekundach przed szansą na trafienie do siatki stanął Jakub Banach. Naciskany przez rywala upadł na murawę przy oddaniu strzału i domagał się od arbitra rzutu karnego. Sędzia jednak nie użył gwizdka do odgwizdania rzutu karnego, ale do zakończenia spotkania.

resoviacy.pl

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ... do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by