WYDARZENIA

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 




 

 

2005.09.04 | 100 - lecie Resovii, mecz Resovia - Górnik Zabrze


Resovia Rzeszów - Górnik Zabrze 3:1
50' Smężeń - 24' Aleksander, 63' Liczka, 76' Lahat

Resovia:
Szyszko, Woźny, Rajzer, Krawczyk, Kwoka, Smężeń, Bryk, Solarz, Rozborski, Biliński, Kwiatkowski oraz Bąk, Madeja, Baran, Wojtowicz, Kruczek, Lech
Górnik: Leciejewski, Felipe, Prokop, Juszkiewicz, Magiera, Stoimenov, Bukalski, Gueye, Aleksander, Król, Goncerz oraz Radler, Liczka, Dudziński, Radawiec, Wójcik, Siedlarz, Protasewicz, Lahat
Sędzia: Adam Kajzer (Rzeszów) Widzów: 2200
 

 

Ogromnych rozmiarów flagi, kolorowe race, serpentyny i setki przystrojonych w biało-czerwone koszulki kibiców Resovii - wczoraj stadion przy ul. Wyspiańskiego, pamiętający czasy świetności rzeszowskiego klubu, przypominał o jego 100-letniej tradycji. - To niebywałe. Na Podkarpaciu nie macie nawet zespołu drugoligowego, a kibiców mógłby Resovii pozazdrościć niejeden klub ekstraklasy - komplementował publikę Marek Koźmiński, były piłkarz m.in. Górnika Zabrze i Udinese, który grał na tym boisku w trakcie spartakiady młodzieży 20 lat temu.
Wynik meczu nie miał znaczenia. Zabrzanom zależało na tym, aby w trakcie ligowej przerwy nie wypaść z rytmu. Dodatkowo mieli sposobność przyjrzenia się sprowadzonemu Senegalczykowi Gueye i staremu znajomemu Marcelowi Liczce. Z kolei rzeszowianie chcieli dobrze wypaść, bo nie dość, że to jubileusz, to jeszcze większość z nich nigdy nie grała przy tak dużej i głośnej widowni. Po wyrównującym trafieniu Marcina Smężenia na moment wróciły stare, dobre dzieje, lecz ostatnie słowo należało do Ślązaków.
Ich szkoleniowiec, Marek Wleciałowski, powiedział po meczu kilka ciepłych słów pod adresem organizatorów pikniku i samej drużyny "pasiaków". Wiesław Gołda, opiekun IV-ligowca, nie pozostawał dłużny. - Dziękuję Górnikowi za wspaniałą lekcję. Przegrać z taką drużyną 1-3 to nie żaden wstyd.
Zabrzanie nie mieli czasu na zwiedzanie Rzeszowa, ale działacze jubilatki zadbali o to, żeby do domów nie wyjeżdżali z pustymi rękoma. Goście otrzymali na pamiątkę albumy o mieście i monografię Resovii, a także odznaki i proporce klubowe. Jarosław Barteczko, kierownik śląskiej jedenastki, raz jeszcze powtórzył w imieniu swoim i całej ekipy, że czuł się zaszczycony możliwością uczestnictwa w tak ważnym dla podkarpackiego futbolu wydarzeniu.
Założony w 1948 roku Górnik Zabrze to jeden z najsłynniejszych polskich klubów. Czternastokrotny mistrz kraju, sześciokrotny triumfator Pucharu Polski, zdobywca Superpucharu z 1988 roku, czwarty klub w tabeli wszechczasów naszej ligi.
W latach 60. i na początku 70., Górnik wygrywał nie tylko w Polsce. To czas wielkich piłkarzy: Włodzimierza Lubańskiego, Huberta Kostki, Stanisława Oślizło, Zygfryda Szołtysika, Ernesta Pola, Zygmunta Anczoka, Jerzego Gorgonia, Władysława Szaryńskiego, Jana Gomoli, Jana Banasia, Stefana Floreńskiego i Andrzeja Szarmacha. Dzięki Górnikowi rok 1970 przeszedł do historii rodzimego futbolu. Zabrzanie po wyeliminowaniu Olympiakosu Pireus, Glasgow Rangers, Lewskiego Sofia i AS Roma doszli do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. W Wiedniu przegrali jednak 1-2 ze słynnym Manchesterem City. Gola zdobył Oślizło.
Rok później ci sami Anglicy zatrzymali górników w ćwierćfinale PZP. Po raz ostatni zabrzanie wystąpili w europejskich pucharach w 1994 r., kiedy nie sprostali Admirze Wacker Wiedeń.
Z małymi wyjątkami, do czasów transformacji ustrojowej i przekształceń w sektorze górniczym, zabrzanie rządzili w polskiej piłce. Najpierw była to drużyna w składzie z Józefem Wandzikiem, Waldemarem Matysikiem, Ryszardem Komornickim, Janem Urbanem, Andrzejem Pałaszem i Andrzejem Zgutczyńskim. W latach 90. barw zabrzan bronili m.in. Tomasz Wałdoch, Robert Warzycha, Jerzy Brzęczek, Ryszard Staniek, Tomasz Hajto, Marcin Kuźba i Henryk Bałuszyński.
Dzisiaj Górnik to typowy ligowy średniak, bez gwiazd w składzie, marzący choćby w niewielkim stopniu o nawiązaniu do dawnych sukcesów. I początek sezonu napawa optymizmem. Zabrzanie zajmują bowiem 5. miejsce w ekstraklasie i, podobnie jak Wisła Kraków i Arka Gdynia, nie przegrali żadnego meczu.
Skończył się najważniejszy piłkarski punkt programu pod tytułem "setne urodziny Resovii" i nadszedł czas na zmiany. Już dzisiaj ma się rozpocząć remont murawy. Zostanie założony drenaż, a nowa trawa przyjedzie z Niemiec. W drugiej połowie września dojdzie także do wyborów nowego prezesa CWKS Resovia. Ponoć miejsce Bogdana Kidackiego ma zająć obecny prezes sekcji piłki nożnej Alfred Szostek

Resoviacy wspominają mecze z Górnikiem Zabrze:

Jerzy Daniło: - Przyznam szczerze, że zwycięskiego meczu w Rzeszowie nie pamiętam. Co innego pojedynek w Zabrzu. Górnik to była firma. Świetne boisko, duży, wypełniony kibicami stadion i największa atrakcja - spotkanie rozgrywane przy światłach. W Rzeszowie nie mieliśmy jupiterów, więc to było dla nas nie lada wydarzenie. W ekipie zabrzan przypominam sobie Sochę, Gzila, Gorgonia i Wieczorka. Żadnego z nas nie trzeba było specjalnie mobilizować na pojedynek z tak utytułowanym przeciwnikiem.

Henryk Chruściński:
- Pojedynek w Zabrzu będę pamiętał do końca życia. W powietrznym starciu, jeszcze w pierwszej połowie, Jerzy Gorgoń, chłop na schwał, wyższy ode mnie o głowę, wybił mi bark. Poczułem ból i nie wiedziałem, czy wytrzymam do końca meczu. Ale wtedy podbiegł do mnie Marian Kozerski i krzyczy: coś ty Heniek, zwariowałeś! W spotkaniu z Górnikiem będziesz schodził z boiska? Podpuścił mnie, więc zacisnąłem zęby i grałem dalej. Potem przez 3 tygodnie chodziłem w specjalnej opasce. A moje bohaterstwo na niewiele się zdało, gdyż po przerwie górnicy i tak nas "rozklepali".

Jerzy Bogdanowicz:
- W Zabrzu najwięcej spustoszenia w naszych szeregach czynił Jerzy Gorgoń. Jak trafił piłką w Potasiewicza, to ten na udzie przez tydzień nosił odbite "łatki". A Chruściński trząsł się jak osika, gdy Gorgoń podchodził, żeby wykonać wolnego. Kto wie, jakim wynikiem skończyłby się ten mecz, gdybym przy stanie 0-0 wykorzystał dobrą okazję. W Rzeszowie wygraliśmy, co było dużym sukcesem, bo Górnik rzadko wtedy przegrywał.

Józef Janicki:
- Pod koniec lat 80. i na początku lat 90. Górnik należał do najlepszych polskich zespołów. Ale wtedy, w meczu pucharowym, byliśmy w stanie sprawić niespodziankę. Kiedy strzeliłem kontaktowego gola "do szatni", wierzyliśmy, że w drugiej połowie odrobimy straty. Ruszyliśmy do ataku, odkryliśmy się i jak to w piłce bywa, w końcówce rywal skontrował. Pamiętam głośny doping kibiców i to, że poziom meczu był naprawdę wysoki. Nie to, co teraz. Proponowałem działaczom, aby zorganizowali również mecz oldbojów Resovii i Górnika, ale nikt nie podjął tematu. Szkoda, bo kibice mieliby nie lada gratkę.

Henryk Rożek: - Z meczu z Górnikiem zapamiętałem niewiele. "Przecinaka" Jegora i Zagórskiego, z którymi toczyłem boje jeszcze, gdy byli zawodnikami Górnika Knurów. Ale warto wiedzieć, że ówczesna Resovia to był kolektyw. Każdy z nas stawał w obronie kolegi. Walczyliśmy, nie było straconych piłek - aż chciało się grać! No i mimo, że początek lat 90. to schyłek świetności klubu, wciąż mieliśmy w składzie kilka wybitnych jednostek.

Marek Kramarz: - Górnik miał Bębna, Ryszarda Stańka, Cyronia i Roberta Warzychę, ale i my ekipę, jak się patrzy. Byliśmy groźni zwłaszcza na własnym terenie. Jeśli komuś udawało się wywieźć z Rzeszowa punkty, był bardzo szczęśliwy. Toczyliśmy z zabrzanami wyrównany pojedynek. Pamiętam również wypełnione kibicami trybuny i wspaniały doping.

Mariusz Rop: - Nie potrafiłbym odtworzyć przebiegu spotkania z Górnikiem, ale trzech piłkarzy zapadło mi w pamięć. Robert Warzycha, bo występował wtedy w reprezentacji Polski, Ryszard Cyroń, bo wbił nam dwa gole i Piotr Jegor, bo to on sfaulował mnie w polu karnym i Józek Janicki wykorzystał "jedenastkę". W tamtych latach Resovia była poukładanym klubem, a w zespole panowała świetna atmosfera.

Tomasz Szeliga, Dziennik Polski | 12.09.2005

 































































































































 

| ... do wydarzenia |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by