WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2005.04.25 | Wywiad z Marianem Barańskim, byłym bramkarzem Resovii

 

Było w Rzeszowie trzech piłkarzy, którzy rozpoczynali kariery przed wojną, a w pierwszych powojennych latach trafili do kadry narodowej i występowali w reprezentacji Polski. Byli nimi: Stanisław Baran, Tadeusz Hogendorf i Marian Łącz.
Był też jeden, który w tym samym okresie wypłynął na szersze wody, awansował do reprezentacji juniorów, ale nie rozwinął talentu na miarę swoich starszych kolegów. Mowa o Marianie Barańskim, bramkarzu Resovii, który w latach 1947-49 błysnął formą i zapowiadał się na zawodnika dużego formatu. Jak to się stało, że nie został następcą Albańskiego albo Jurowicza czy Rybickiego - zapytaliśmy Pana Mariana podczas jego niedawnej wizyty w rodzinnym mieście.
- To zwykła kolej losu, która przytrafia się wielu piłkarzom. Złapałem kontuzję, której gruntowne wyleczenie nie było w tamtych latach tak proste jak dziś.

- Jednak zanim opuścił Pan miejsce między słupkami bramki, rozegrał Pan wiele znakomitych meczów.

- Oczywiście. Najbardziej pamiętam te z 1947 roku. Najpierw świetnie spisałem się w wygranym przez Resovię 2-1 spotkaniu ze słynną drużyną czeską Nusle, która wcześniej pokonała Wartę, mistrza Polski, w Poznaniu. Po tym meczu Czesi oświadczyli, że chętnie widzieliby mnie w swoich szeregach. Później z powodzeniem broniłem bramki Rzeszowa w meczu z reprezentacją Polski, w której grali tej miary napastnicy jak Anioła, Kohut, Gracz i Wiśniewski. Moja postawa spodobała się selekcjonerom PZPN, zwłaszcza trenerowi Wacławowi Kucharowi. W wywiadzie, którego udzielił on katowickiemu "Sportowi" powiedział m.in.: "Trenując z ramienia PZPN drużyny rzeszowskie, znalazłem bramkarza, który według mnie będzie rewelacją. Nazwiska jego i przynależności klubowej na razie nie zdradzam, ale przypuszczam, że już w przyszłym roku powinny go poznać boiska całej Polski". Domyślałem się, że myślał o mnie, bo wkrótce po tej jego wypowiedzi otrzymałem powołanie do kadry narodowej juniorów. Wystąpiłem kilka razy w reprezentacji, ale kiedy kończyłem wiek juniorski i wybierałem się na studia, dała o sobie znać uszkodzona łękotka.

- Jednak wykurował się Pan, skoro po rozpoczęciu studiów na WSWF we Wrocławiu zaczął występować w barwach drugoligowego Pafawagu.
- Istotnie wyleczyłem kontuzję i przez kilka lat broniłem bramki wrocławskiego klubu. Jednak nie osiągnąłem klasy, która gwarantowałaby awans do kadry narodowej seniorów. Ukończyłem studia i jako mgr wychowania fizycznego rozpocząłem pracę w studium Akademii Medycznej we Wrocławiu. Bliski kontakt z uczelnią zachęcił mnie do podjęcia na niej studiów. Ukończyłem je w 1960 r., aby jako pediatra otrzymać zatrudnienie w Poliklinice MSW. Tam doskonaliłem swoje kwalifikacje i w 1973 r. uzyskałem tytuł doktora nauk medycznych.

- Czy zmiana zainteresowań oderwała Pana od sportu?

- Niezupełnie. W tzw. międzyczasie prowadziłem zajęcia z piłkarską młodzieżą, towarzyszyłem żonie Gizeli - która była akademicką mistrzynią Polski w pływaniu - w jej pracy szkoleniowej oraz zajmowałem się wychowywaniem własnych pociech, córki i syna.

- Czy któreś z dzieci poszło w ślady ojca?

- Niestety, nie przejawiały zainteresowania sportem wyczynowym. Za to syn córki, a mój wnuk Marcel Gromadowski przejął po mnie tego bakcyla. Jestem z niego ogromnie dumny, bo mając 19 lat osiągnął sukcesy, które przeszły moje i jego rodziców oczekiwania. W 2002 r. został wicemistrzem Europy kadetów, a rok później mistrzem świata juniorów w siatkówce. Dziś z powodzeniem broni barw pierwszoligowego Mostostalu Kędzierzyn-Koźle o czym mogli się niedawno przekonać rzeszowianie podczas meczów jego zespołu z Resovią. Ponieważ ten młody chłopak ma świetne predyspozycje do roli atakującego, posiada odpowiednie warunki fizyczne, a ponadto dobry charakter i zapał do solidnej pracy treningowej, wierzę, że zrobi wielką siatkarską karierę.

Andrzej Kosiorowski, Dziennik Polski | 25.04.2005

 

 











































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by