|
Zapowiadał Pan w przerwie zimowej, że
piłkarze Resovii mają awansować do nowej II ligi. Cel nie został
osiągnięty.
-Niestety, nie. Można mieć tylko pretensje do drużyny. My
stworzyliśmy im optymalne warunki do pracy. Musimy się teraz zastanowić,
co dalej. Z każdym piłkarzem będziemy indywidualnie rozmawiać. Na pewno
będą obniżone kontrakty w porównaniu do tego sezonu. W najbliższym
czasie okaże się, kto zostaje, a kto nie.
Był Pan orędownikiem zmian w zespole w
zimie, ale te na niewiele się zdały. Drużyna zdobyła co prawda więcej
punktów, ale efekt jest mizerny.
- Można mieć pretensje, że te zmiany zostały zrobione za późno. Runda
jesienna zawsze jest łatwiejsza od wiosennej. My na jesieni zdobyliśmy
tylko 19 punktów, co było wynikiem mizernym. Tym bardziej że mieliśmy
korzystny układ gier.
Znowu po rocznym pobycie na trzecioligowym
froncie Resovia spada.
- Nominalnie nie, ale faktycznie tak. Taki sam los spotkał także inne
kluby z naszego regionu. To pokazuje, jaka jest różnica między zespołami
z Podkarpacia i Małopolski. Z tamtego regionu weszło sześć drużyn, a od
nas żadna.
Jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy?
- Główną przyczyną jest to, że brakuje pieniędzy. Jeśli chodzi o
szkolenie, to na Podkarpaciu jest ono na najwyższym poziomie, ale już w
seniorskiej piłce brakuje nam pieniędzy, żeby zatrzymać najlepszych
zawodników. Ci rozjeżdżają się po Polsce.
W rundzie wiosennej w Resovię zainwestowano
sporo pieniędzy.
- Zgadza się. Podobnie zrobiła Sandecja, ale oni okazali się o te dwa
punkty lepsi. Trzeba jednak zauważyć, że przed startem rundy wiosennej
też byli przed nami.
Rzeszów znowu będzie się musiał obejść
smakiem. Nie mamy zespołu ani w ekstraklasie, ani w I, ani w II lidze.
Nie stać nas na przyzwoity futbol?
- Rzeszów stać było na piłkę nożną na dobrym poziomie, gdy ta
finansowana była przez wielkie zakłady, jak WSK w Stali czy firmy
budowlane w Resovii. Teraz nasz region jest dość ubogi, a utrzymanie
drużyny np. w nowej I lidze kosztuje około 2 mln zł.
Widzi Pan jakieś lekarstwo na odwrócenie
tej spadkowej tendencji? Co trzeba zrobić, by kibice mogli na Resovii
znowu oglądać choćby drugoligowe zmagania?
- Ja wcale się nie wycofuję z wprowadzenia zespołu do II ligi. Będę
takie zadania stawiał przed zarządem sekcji i przed trenerami. Na razie
muszą się określić, kogo koniecznie chcą zatrzymać, a kogo dokupić. Duży
problem pojawił się przez to, że w zespole będzie musiało grać trzech
młodzieżowców. Przez ostatnie lata szkolenie u nas było słabe, dlatego
musimy przede wszystkim zadbać o młodzieżowców.
|