WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2013.07.18 | "Wykorzystać życiową szanse"- wywiad z Davidem Kwiekiem

Dawid Kwiek, jeden z najważniejszych piłkarzy Resovii w ubiegłym sezonie, podpisał wczoraj kontrakt z Widzewem Łódź. Już w sobotę błyskotliwy pomocnik może zadebiutować w ekstraklasie w meczu przeciwko Legii Warszawa.

- W Resovii miał pan ksywkę “Kanada”. Jak wołają na pana w Widzewie?
-
Po prostu Dawid. “Kanadę” wymyślił trener Marcin Jałocha, chłopaki z Resovii szybko to podłapali i tak zostało. Szczerze mówiąc, nie byłem specjalnie przywiązany do tej ksywki.

- Okazuje się, że do ekstraklasy można dostać się nawet ze słabego piłkarsko Podkarpacia.
-
I to z drugiej ligi. Nie mam układów ani menadżera, zadecydowała ciężka praca i odrobina szczęścia. Zagrałem dobry mecz akurat wtedy, gdy byłem obserwowany przez wysłanników Widzewa. Podobno pierwszy raz pokazali się podczas spotkania ze Zniczem w Pruszkowie.

- Trener Tomasz Tułacz opowiadał, że miał pan w Widzewie najlepsze wyniki badań szybkościowych.
-
Trochę podkoloryzował rzeczywistość. Przyjechałem do Łodzi trzy dni po ostatnim meczu ligowym, a widzewiacy dopiero co wrócili z wakacji. Jednak pod względem szybkości i wydolności plasuję się w czołówce.

- Trener Radosław Mroczkowski uchodzi za specjalistę od pracy z zawodnikami na dorobku. Dużo rozmawiacie?
-
Sporo. Cały sztab szkoleniowy jest bardzo profesjonalny. W Resovii grałem głównie na skrzydle, trener Mroczkowski ustawia mnie za napastnikiem. Mam być klasyczną “10”.

- To wyróżnienie, ale i większa odpowiedzialność.
- I o to chodzi. Można się pokazać, zrobić kolejny krok naprzód. Jesteś pod grą, a nie uzależniony od podań kolegów. Pasuje mi ta pozycja.

- Szatnia różni się znacząco od resoviackiej? Nowi koledzy gwiazdorzą?
- Ani trochę. Jestem zbudowany atmosferą, jaka panuje w Widzewie. W szatni słychać przeróżne języki, bo mamy tu Afrykanów, Brazylijczyków, Araba, Ormianina, Czarnogórca. Dużo młodych, wesołych i otwartych na świat chłopaków. Świetny klimat!

- Różnicę widać zapewne na klubowym parkingu…
- Nie oszukujmy się – ekstraklasa to inna bajka. Widać to nawet na przykładzie Widzewa, klubu mającego przecież swoje problemy.

- “Ważne, by grać, a nie przeliczać” – odpowiedział pan dwa lata temu, gdy spytałem, czy mniejsze zarobki w Resovii nie będą stanowiły problemu. Wciąż myśli pan podobnie?
- Łódzcy dziennikarze dopytywali czy nie miałem wątpliwości, wiążąc się z klubem, który nie może gwarantować dużych kontraktów. Odpowiedziałem, że kasa ma drugorzędne znaczenie. Że muszę wykorzystać życiową szansę, kuć żelazo póki gorące.

- Dwa miesiące temu grał pan przy pustych trybunach w Nowym Dworze Mazowieckim, a już w sobotę, na inaugurację sezonu, ma pan szansę zadebiutować w ekstraklasie na stadionie Legii Warszawa. Brzmi jak piękny sen.
-
Jestem okropnie podekscytowany, ale też gotowy na takie wydarzenie. Nie po to zasuwam na treningach, wylewam siódme poty na obozie, by odpuszczać w najważniejszym momencie. Powiem wprost – liczę na występ przeciwko mistrzom Polski.

- Łódź się panu podoba?
- Jest dużo większa od Rzeszowa, jeszcze się nie przyzwyczaiłem. Szukam mieszkania, jeżdżę po różnych dzielnicach. Nawet jak trafię na osiedle opanowane przez fanów ŁKS-u to będę się czuł bezpiecznie. Mam plecy, w końcu grałem w Resovii (śmiech).

- Znów będzie miał pan daleko do Czudca, gdzie mieszkają pana dziadkowie, wujkowie i kuzyni.
- Niestety, kontakt będzie utrudniony. Dwa razy przyjechałem z Łodzi do Rzeszowa i muszę przyznać, że podróż jest bardzo męcząca. Teraz myślę jednak wyłącznie o sobotnim starciu z Legią.

- Resovia zagra zaledwie w trzeciej lidze…
- Ta wiadomość mnie zszokowała. Współczuję chłopakom i żałuję, że tak fajna drużyna poszła w rozsypkę. Jednak czasem warto zrobić krok w tył, by potem zrobić dwa do przodu. Jestem tego najlepszym przykładem – do Resovii trafiłem z Niecieczy, czołowej drużyny pierwszej ligi. Parę osób pukało się w czoło, ale ryzyko się opłaciło.

Rozmawiał Tomasz Szeliga (Super Nowości).

Dawid Kwiek ma 25 lat. Urodził się w Niemczech, miejscowi wpisali w dokumenty literkę “V”, więc w dowodzie i paszporcie nowy piłkarz Widzewa figuruje jako David. Jego rodzina pochodzi z Czudca, w latach 80. XX wieku rodzice Dawida wyjechali do Niemiec, a gdy mały miał 4 lata – wyemigrowali do Kanady. Podczas jednego z polonijnych turniejów 15-letniego wówczas Kwieka wypatrzył Antoni Szymanowski, wtedy trener grup młodzieżowych Wisły, i zabrał z sobą do Krakowa.
W
2008 roku Dawid zdobył z Młodą Wisłą mistrzostwo Polski. Wśród zawodników byli m.in. Patryk Małecki i Piotr Ćwielong. Niebawem Dawid rozwiązał kontrakt z “Białą Gwiazdą” i wyjechał do Szwajcarii. Grał w Bernex, klubie z przedmieść Genewy, potem w bardziej znanym Yverdon Sport k. Lozanny. – Standard życia jest niesamowicie wysoki. Niczego nam nie brakowało, choć przecież futbol ustępuje pod względem popularności narciarstwu czy hokejowi. Zaskoczony byłem jednak wszechobecnym błogim spokojem. Południowcy mają sjestę, a Szwajcarzy w godzinach 12-14 obowiązkowo wychodzą na lunch. O 19 zamykają się restauracje i galerie handlowe, rynek miasta pustoszeje. Ludzie wracają do domów i tam odpoczywają. Życie toczy się bardzo leniwie – opowiadał o pobycie w kraju Helwetów. Do Resovii trafił zimą 2011 roku.

T. Szeliga (Super Nowości) | 18.07.2013

 











































 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by