|
Resovia
zepsuła panu wakacje?
-
Planowałem wypoczynek w Chorwacji i gdyby propozycja nadeszła z innego klubu,
pewnie bym się teraz opalał na plaży. Oferta z Rzeszowa jest jednak ciekawa,
klub ma ambicje, więc bez żalu zmieniłem plany.
Co pan wie o Resovii?
- Jeden z najstarszych klubów w Polsce,
niektórzy mówią, że najstarszy. Wychował wielu olimpijczyków. Barwy wiadomo,
biało-czerwone, barwy mi bliskie. Nie będę mówił, z jakich względów, bo te kluby
niezbyt się lubią (śmiech). Co mogę dodać, klub ma duże zasługi dla polskiej
piłki, a teraz jest tu perspektywiczny zespół.
Już pan wie, że ta drużyna ma
przyszłość przed sobą.
- Tak
Przecież awans osiągnął zespół o niskiej średniej wieku. Jakość gry może być
jeszcze lepsza, tym samym można osiągnąć wyższy poziom sportowy.
To prawda, że obiecał pan
awans do I ligi?
-
Nikomu nic nie obiecuję. Panu prezesowi Bentkowskiemu powiedziałem, że obiecuję
wysoką jakość pracy. Oczywiście, każdy celuje wysoko, mnie tez nie interesuje
gra po utrzymanie, czy środek tabeli. Liga nas zweryfikuje, ale przed sezonem
trzeba wysoko stawiać poprzeczkę.
Zespół zna pan średnio, a do
inauguracji rozgrywek kilka tygodni. Ryzykuje pan, w pewnym sensie przejmuje
drużynę jakby w trakcie sezonu.
- Każdy trener ryzykuje. Najprościej jest wejść
w zespół pełen gwiazd, siedzieć na ławce, fajkę palić i robić sobie awans. Albo
mieć całą zimę na transfery, przygotowania. Nie powiedziałbym jednak, że
przychodzę w trakcie sezonu, bo wierzę w to, co zrobił Tomek Tułacz. Resovia
przypadkowo do ligi nie weszła.
A propos trenera Tułacza.
Skorzysta pan z jego wiedzy?
- Oczywiście. Dziś się z nim spotkałem (rozmowa
odbyła się w piątek). Nie wyobrażam sobie, że przejmuję zespół i nie rozmawiam z
byłym trenerem. Za jakiś czas ktoś inny może przyjść po mnie i też będę mu
służył pomocą.
Jak pan zareaguje, jeśli
działacze, jeśli działacze będą zadawać pytania w stylu „dlaczego ten gra, a
tamten nie?”.
- Na nikogo nie będę się wściekał. Rozmawiać
mogę zawsze, o wadach, zaletach danego piłkarza, ale wiadomo, że decyzja należy
do mnie. I tu się nie ugnę absolutnie.
Jak się gra w II lidze?
- Szybciej. Jest większa kultura gry, zawodnicy
potrafią się utrzymać przy piłce. Gra się więcej z klepki, wysoko, agresywnie.
Jest więcej taktyki.
Konikiem trenera Tułacza były
stałe fragmenty gry, po których Resovia strzeliła ponad 20 goli.
- Ja nie mam koników. Chciałbym, by zespół grał
dobrą piłkę. Kolejarz Stróże w pewnym momencie taką prezentował. Gdy Łęczna
awansowała do II ligi, mówiono nam, że Kolejarz na Wyspiańskiego pokazał
najlepszą piłkę w sezonie. Widzę szansę, aby Resovia także grała ładny dla oka
futbol. Warunek jest jeden, potrzebujemy dwóch, trzech piłkarzy, którzy będą
ciągnąć drużynę do góry.
Podobno ma pan soczysty
język, nie przebiera w słowach. Czy w Resovii mamy trenera o osobowości
Franciszka Smudy?
- Podziwiam dokonania trenera Smudy, jest dla
mnie w jakimś stopniu wzorem, ale mam swój własny styl. Nigdy nie siedzę na
ławce, chyba, że wygrywamy wysoko, ale i w takiej sytuacji opieprzałem
chłopaków. Jestem impulsywny, co nie znaczy, że obrażam zawodników. Jeśli miałem
z kimś konflikt, to nie z mojej winy.
Pochodzi pan spod Tarnowa.
- Z Pleśnej. Potem przeniosłem się do Krakowa,
gdzie żona pracuje na Akademii Górniczo Hutniczej na wydziale marketingu i
zarządzania. Ja skończyłem Akademię Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Grałem w
piłkę w Górnik Wieliczka, Garbarni Kraków.
Była szansa na większą
karierę?
- Tak, ale kontuzja w wieku 16 lat pomieszała
szyki. Miałem problem z więzadłami. Nie narzekam jednak, jako trener trafiłem do
Cracovii, gdzie wiele się nauczyłem. Z juniorami zdobyliśmy medal mistrzostw
Polski. Wielu moich graczy zadebiutowało w ekstraklasie.
Widzi pan świat poza piłką?
- Oczywiście. Na pewno liczy się rodzina. Ma m
13-miesięcznego synka i z ciężkim sercem wyjeżdżam z domu. Poza tym interesuję
się wszystkim po trosze.
Polityką też? Na wyborach głosował pan na PiS
czy PO?
- Ja jestem bezpartyjny, generalnie jestem za
ludźmi uczciwymi, obojętnie z jakiej partii.
Czuje pan, że osiągnie w
Resovii sukces?
- W każdym klubie zrobiłem wynik. Jeżeli
zostałem zwolniony, to nie dlatego, że drużyna cieniowała. W Resovii zrobię
wszystko, aby zespół wygrywał, ale wynik zależy od każdego pracownika klubu.
Dlaczego Mirosław Hajdo jest
dobrym trenerem?
- Nie mówię, że jestem świetny, cudowny. Po
prostu na normalnych zasadach pracuję z piłkarzami. Kiedy trzeba ich poklepię,
kiedy trzeba, opieprzę. Zawsze mogą przyjść do mnie z problemami. Nie jestem
niedostępny. Można dzwonić do mnie o każdej porze. Dziś trener, który uważa się
za alfę i omegę, nie rozmawia z zawodnikami, to przeżytek.
|