|
Trener
Resovii Mirosław Hajdo jest zniesmaczony spekulacjami i dywagacjami jakie
wywołały ostatnie słabsze wyniki zespołu, który prowadzi. Według niego szybko
zostało zapomniane to co do tej pory zostało zrobione.
- Nikt ze mną nie porozmawiał konstruktywnie,
tylko wywlekane są jakieś dziwne sprawy z tym gdzie zagrał w meczu z Sokołem
Darek Kantor, czy moich relacji z Kolejarzem Stróże. - denerwował się
szkoleniowiec. - Komuś chyba zależy na tym, by popsuć atmosferę i zrobić zamęt
wokół drużyny. Nie wiem czemu to ma służyć. Ja za klub w którym pracuję dałbym
się pokroić. Tymczasem ktoś, kto się mieni jego kibicem biega do niektórych
mediów i opowiada im niestworzone historie. To chyba nie jest normalne?
- Dlaczego Resovia ostatnio notuje słabsze wyniki?
- A jak pan myśli?
- Nie widziałem meczów w Wolbromiu i Aleksandrowie
Łódzkim. Mogę domniemywać, że pana podopieczni zlekceważyli rywali.
- Otóż nie. Zagrali z pełnym zaangażowaniem. Byli po prostu nieskuteczni.
- I to wszystko?
- Odpowiem pytaniem. Czy przed sezonem postawiłby pan zakład, że Resovia
będzie walczyć o awans?
- Szczerze, to nie.
- No właśnie. Nikt nie pamięta o tym co zrobiliśmy. Tylko jesteśmy oceniani
przez pryzmat dwóch ostatnich spotkań. Nikt nie pamięta, że w zespole są
kontuzje, zawodnicy pauzują za kartki, co zmusza mnie do określonych roszad. Ja
nie wybieram piłkarzy do gry na zasadzie, że wstaję rano i mam jakiś pomysł.
Najpierw rozmawiamy w gronie trenerów, później z samym piłkarzem. Pytamy czy
podejmie wyzwanie np. tak jak ostatnio z Darkiem Kantorem, którego ustawiliśmy w
pomocy. Wbrew jego woli to jednak nie nastąpiło. Tymczasem zarzuca mi się, że
mieszam w składzie i wystawiam piłkarzy na pozycjach, na których wcześniej nie
grali.
- Czego pan potrzebuje by opanować kryzys?
- Według mnie nie ma żadnego kryzysu. Ktoś szuka na siłę dziury w całym by
popsuć atmosferę. Jeśli jakiś piłkarz, działacz czy trener ma coś do mnie, coś
mu nie pasuje, niech przyjdzie i powie, ale nie za pośrednictwem mediów, bo
takie rzeczy załatwia się w cztery oczy. Pokażmy wszyscy, że mamy jaja. Ja
zawsze mówię to co mi leży na wątrobie. Nie mam w zwyczaju oczerniać ludzi, ani
obmawiać ich za plecami.
- Skoro nie ma kryzysu, to czego potrzebuje zespół, by
jego wyniki uległy poprawie?
- Poprawy skuteczności i zaufania. Myślę, że w tym sezonie już coś
osiągnęliśmy. Ja dostrzegam problem słabszych wyników. Martwi mnie to, ale nie
zamierzam słuchać tego co mówią inni, bo bym chyba zwariował. Spokojnie robię
swoje. Jak zaczniemy strzelać bramki, zaczniemy wygrywać. To wszystko.
|