WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

1992.01.08 | Janusz Kopeć dementuje - "Nigdy tego nie powiedziałem..."


Sprawie transferu czołowego piłkarza Resovii Janusza Huberta Kopcia do jednego z pierwszoligowych klubów polskich towarzyszyło spore zainteresowanie. W prasie ukazało się kilka informacji na ten temat, większość z nich była jednak lakoniczna i szczątkowa. Sam zainteresowany nie przywiązywał do nich zbyt dużej wagi, ale już prawdziwie oburzyła go ta, która ukazała się w miniony poniedziałek w dzienniku "A-Z'. Anonsował ją na pierwszej stronie szumny tytuł "Nie będę grał w Polsce", jak się okazało zupełnie nieadekwatny do cytowanej w informacji wypowiedzi piłkarza. Janusz Kopeć był zbulwersowany tą notatką i zadzwonił do naszej redakcji prosząc o możliwość zaprezentowania swojego punktu widzenia.
- Gdy zobaczyłem tę informację w gazecie, byłem przerażony- rozpoczął swoją długa wypowiedź Janusz Kopeć- bo od razu wyobraziłem sobie co mogą pomyśleć o mnie kibice. To zupełnie nieodpowiedzialne. Przecież nikomu nie powiedziałem, że nie będę grał w Polsce. Przede wszystkim nigdy nie uważałem się za tak dobrego zawodnika, który mógłby o sobie wypowiadać tak zdecydowane sądy i stawiać tak jednoznaczne warunki. Jestem takim samym piłkarzem jak większość ligowych graczy w Polsce, ale jeżeli już stworzyła się szansa grania w ekstraklasie to chciałem z niej skorzystać. Z wielu ofert klubów I- ligowych wybrałem tę pochodzącą z od Pegrotouru Dębica. Okazało się jednak, że ktoś czegoś nie dopatrzył czy przeoczył i nie mogłem występować w tym klubie. Najbardziej zawiedziony takim obrotem sprawy był trener Jastrzębowski licząc na to, że zagram już w jego drużynie w przedostatnim meczu rundy jesiennej, w Chorzowie, czy też w ostatnim ze Stalową Wolą. Na ten drugi mecz przyjechał do Dębicy Włodzimierz Lubański z zamiarem obserwowania trzech zawodników pod kątem zabrania ich na testy do I- ligowych klubów belgijskich. Pojedynek obu drużyn był jednak tak słaby, że nikt nie znalazł się jednak w notesie. Działacze Pegrotouru, którzy zaprosili Lubańskiego do Dębicy, nie chcieli zapewne, aby wyjeżdżał z pustymi rękami i podpowiedzieli mu prawdopodobnie mnie.
Sprawy później potoczyły się dość szybko. Już w dwa dni po owym meczu znalazłem się w Belgii, w I -ligowym klubie KV Kotrijk. Uczestniczyłem w trzech treningach pierwszego zespołu, po czym wystąpiłem w meczu drużyny rezerwowej w Gent. Były to dla mnie nowe doświadczenia i muszę przyznać, że treningi są tam o wiele cięższe niż u nas. Sam natomiast poziom meczu, w którym grałem był taki, że każda z walczących drużyn sprawiłaby w Polsce kłopoty, w większości naszych drugoligowcom ,a nawet niektórym zespołom ekstraklasy.
Sprawdzian wypadł dla mnie pozytywnie, gdyż trener już po pierwszym treningu był zdecydowany przyjąć mnie do zespołu. We wspomnianym meczu, pomimo trochę słabszej pierwszej połowy, też wypadłem dobrze. Po przerwie wypracowałem trzy bramki, dzięki czemu wygraliśmy 4:2. Lubański był ze mnie zadowolony. Mecz ten przesądził, że działacze z Kotrijk postanowili, iż jestem już prawie ich graczem. Wszystko było przygotowane na mój pobyt w tym mieście- mieszkanie i samochód do wyłącznej dyspozycji. Były nawet sugestie, aby obecny ze mną w Belgii dyrektor Wruszak wrócił do Polski i sprowadził moją żonę, a ja pozostałbym już w Belgii.
Wróciłem jednak do kraju i miałem się zgłosić 7 stycznia na pierwszy poświąteczny trening. Warunkiem było jednak, aby do końca grudnia komplet dokumentów dotyczących mojego transferu znalazł się w belgijskim klubie. Tu w Polsce okazało się jednak, że spełnienie tego wymogu nie jest takie proste. Nie wiem gdzie była największa przeszkoda czy w PZPN, czy też w niedogadaniu  się Pegrotouru z Resovią co do mojej przynależności. Tym sposobem występy w belgijskiej ekstraklasie przeszły mi chyba definitywnie obok nosa. Aby się upewnić co do tego dzwoniłem nawet do Lubańskiego, do Lokeren. Powiedział, iż sprawa jest zakończona, bo nie ma moich dokumentów, a tam transfery załatwia się do 31 grudnia. Na dobra sprawę nie wiem nawet czyim jestem zawodnikiem. Przygotowania do sezonu wiosennego rozpoczynam z Resovią.
Nieprawdziwe są również zawarte we wspomnianej informacji w "A-Z", włożone mi w usta słowa, jakobym decydował się na skreślenie z listy zawodników Resovii. Gra w piłkę to przecież mój zawód.

                                                                                                                    Nowiny 08.01.1992
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

1992.01.10 | Janusz Kopeć w Legii Warszawa
Działacze Resovii i warszawskiej Legii osiągnęli porozumienie w sprawie transferu do stołecznego klubu piłkarza Janusza Kopcia. Sam zainteresowany zwlekał do ostatniej chwili z decyzją przejścia do Legi, licząc na to, że zmienią się przepisy transferowe i będzie mógł występować w Pegrotourze Dębica. Wczoraj podjął jednak ostateczną decyzję w tej kwestii i w najbliższy poniedziałek uda się wraz z działaczami swojego dotychczasowego klubu do Warszawy celem podpisania kontraktu. W tym samym dniu rzeszowianin, już z nową drużyną, wyjedzie na zgrupowanie do Soliny.
Popularny bombardier Resovii powiedział równocześnie, ze mając szanse na występy na zagranicznych boiskach (konkretnie w Belgii) nie zamierza się wiązać z Legią na okres dłuższy niż do końca czerwca
.
 

(tasz), Nowiny | 01.10.1992

 

 







































































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by