WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2015.03.25 | Wywiad z Tomaszem Królem: "Crystal Palace to dobry adres"

Były bramkarz Resovii, Tomasz Król, jest jedynym obcokrajowcem w sztabie szkoleniowym Crystal Palace Londyn. Odpowiada za rozwój bramkarzy w drużynach od U-8 do U-15.

- W jaki sposób zostaje się trenerem bramkarzy w klubie Premier League?
- Trzeba mieć dużo szczęścia (śmiech). Jestem jedynym obcokrajowcem w sztabie szkoleniowym. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po przyjeździe do Anglii, było zapisanie się na kursy trenerskie. Bez odpowiednich kwalifikacji nie masz szans na poważną pracę. Zacząłem od trenowania chłopaków w polskiej szkółce London Eagles, a podczas jednej z konferencji poznałem trenera bramkarzy Crystal Palace. Spytałem, czy mógłbym pooglądać z bliska jego zajęcia. Zgodził się, a gdy uznał, że posiadam predyspozycje do wykonywania tej pracy, zaproponował, żebym potrenował młodych bramkarzy w klubie. Opiekuję się chłopakami mającymi od 8 do 15 lat, czasem pomagam w starszych rocznikach.

- Jak liczna jest to grupa?
- Mam 14 podopiecznych. Staramy się, żeby w każdym roczniku było dwóch, trzech bramkarzy. Na Wyspach obowiązuje zresztą całkiem inny system rozgrywek. Liga, jaką znamy z polskich boisk, zaczyna się dopiero, gdy piłkarze skończą 16 lat. Do tego czasu akademie rozgrywają między sobą mecze towarzyskie. Swobodnie rotujemy składem. Gdy widzimy, że zawodnik się wyróżnia, dajemy go do starszej grupy.

- Jeszcze jakieś różnice?
- Każdy chłopak ma rok czasu, by przekonać trenerów, że warto na niego postawić. Jeśli się nie sprawdzi, dziękujemy mu. Pierwszy kontrakt z klubem podpisuje się dopiero w drużynie U-16. Wtedy piłkarz otrzymuje wynagrodzenie. Dodam, że niewielkie.

- Crystal Palace to – jak na warunki londyńskie – skromny klub. Jak wygląda baza „Orłów”?
- Topowe kluby: Chelsea, Tottenham i Arsenal biją nas na głowę, ale gdyby zestawić Crystal Palace z klubami polskiej ekstraklasy to, hmm, nie mielibyśmy się do czego odnosić. Crystal Palace posiada trzy ośrodki treningowe. Tam, gdzie przygotowują się piłkarze pierwszego zespołu oraz jego zaplecza, znajduje się 6 boisk z naturalną trawą i jedno ze sztuczną. Łącznie boisk jest kilkanaście, sam nie wiem dokładnie ile, musiałbym policzyć (śmiech). Ale powtarzam: gdy jedziemy na mecz z Akademią Chelsea czujemy się jak kopciuszek. Choć może wkrótce się to zmieni. Właśnie przeczytałem, że ma nas wykupić za 80 mln funtów konsorcjum finansowe z Wall Street. W planach jest modernizacja stadionu i zastrzyk gotówki dla akademii, która chce wskoczyć z poziomu B na poziom A zarezerwowany dla najlepszych.


   foto: W. Hadło (Super Nowości)

- Wyobrażam sobie, że rywalizacja jest ogromna i zdarzają się ciosy poniżej pasa.
- Właśnie, że nie. W Londynie jest mnóstwo klubów i wszystkie z sobą współpracują. Nie blokuje się transferów. Wyróżniający się zawodnicy Crystal Palace trafiają do klubów walczących o mistrzostwo Anglii, z kolei my „wyciągamy” utalentowanych chłopaków z będących niżej w hierarchii Charlton Athletic, Millwall czy AFC Wimbledon.

- Londyn to narodowościowy tygiel. Z jakich krajów pochodzą pana podopieczni?
- Większość z nich to Anglicy, choć mam Portugalczyka i Kolumbijczyka. Do akademii trafiają piłkarze z całego świata, również Polacy. Ostatnio na testach pojawiło się dwóch 16-latków. Nie prezentowali jednak odpowiednio wysokiego poziomu i musieliśmy się z nimi rozstać.

- Nie samym futbolem człowiek żyje. Ponoć pracuje pan również jako konsjerż w hotelu w londyńskim City?
- Dokładnie. I bardzo sobie cenię to zajęcie. Zamawiam gościom taksówkę, doradzam w wyborze dobrej restauracji. Z mojej pomocy skorzystało między innymi wielu znanych piłkarzy Premier League.

- Ostatni tydzień spędził pan z żoną w Polsce. Skorzystał pan z zaproszenia Szkoły Mistrzostwa Sportowego Resovia, przeprowadzając zajęcia z młodymi bramkarzami „pasiaków”.
- Resovii nigdy nie odmawiam. Spędziłem w tym klubie fantastyczne trzy lata. Poznałem świetnych ludzi – kolegów z drużyny, działaczy, kibiców. Zostałem resoviakiem i to takim, który każdego dnia sprawdza w Internecie wiadomości z życia klubu, śledzi wyniki, a nawet ogląda transmisje meczów. Ściskam kciuki zwłaszcza za Marcina Pietrykę.

- I tylko szkoda, że rozstanie z ukochanym klubem nie było idealne…
- Żałowałem straconej szansy na wyjazd do pierwszoligowego Limerick. Irlandczycy chcieli mnie pozyskać i dali tydzień na załatwienie w Polsce spraw związanych z kontraktem. Był środek lata, w Resovii zostało kilku pracowników i żaden nie wiedział, jak przeprowadza się zagraniczne transfery. Trzeba było czekać aż prezesi wrócą z urlopów, tylko że ja nie miałem tyle czasu. Z Resovii odszedłem do Orła Przeworsk, ale dość szybko podjęliśmy z żoną decyzję o wyjeździe do Anglii. Czas pokazał, że dokonaliśmy właściwego wyboru.

- Ma pan 27 lat. W takim wieku gra się w piłkę.
- Miałem ambicje, by grać w wyższej lidze niż trzecia. Nie miałem jednak szczęścia oraz znajomości. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale niestety, one też decydują o tym, do jakiego klubu człowiek trafia. Koniec końców, dość szybko zawiesiłem buty na kołku i zająłem się trenerką.

Rozmawiał Tomasz Szeliga, Super Nowości | 25.03.2015

 

 













































































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by