|
- Ja to się stało, że trafiłeś do
Wrocławia?
- Śląsk zorganizował piłkarski casting, na który zostałem zaproszony.
Zaprezentowałem się chyba z dobrej strony, ponieważ później trenerzy z
Wrocławia zaprosili mnie ponownie, pojechałem z zespołem na obóz. Dużo
trenowałem i zagrałem w kilku sparingach, a we wtorek podpisałem
trzyletni, profesjonalny kontrakt. Umowa ta jednak nie wyklucza
wypożyczenia do innego klubu, a w przypadku niezadowolenie jednej ze
stron można ją też rozwiązać.
- Jak ci się podoba w nowym otoczeniu?
- Jestem bardzo zadowolony, że udało mi się załapać do takiego klubu z
takimi piłkarskimi tradycjami jak wrocławski Śląsk. Zdaję sobie sprawę,
że o przebicie się do pierwszego składu będzie bardzo ciężko, ale się
nie poddaję. Na pewno na tym przejściu mogę tylko zyskać i podnieść
swoje kwalifikacje. Już po tych kilkunastu treningach mogę powiedzieć,
że poprawiło się moje przygotowanie motoryczne, a postaram się żeby było
jeszcze lepiej w innych elementach.
- Trener Śląska, Lubos Kubik pewnie mocno daje w kość na treningach?
- Po pierwszych treningach na pewno było ciężko, ale z czasem
człowiek się przyzwyczaja. Trenujemy 2 razy dziennie. W godzinach
porannych są mocne siłowe zajęcia, a po południu już typowe techniczne
treningi. Na pewno treningi różnią się od tych do jakich byłem do tej
pory przyzwyczajony. Dużo jest taktyki, wszystko jest sprecyzowane. Na
zajęciach jest 3 trenerów i każdy z nich stale coś podpowiada i koryguje
błędy. Taka forma treningów bardzo mi odpowiada, bo wiem, że mogę na
nich dużo skorzystać i już widzę poprawę w mojej grze.
-
Czeski szkoleniowiec Śląska, Lubos Kubik był bardzo dobrym piłkarzem.
Jaki jest w kontaktach z piłkarzami?
-
Jest bardzo otwarty dla zawodników. To dużej klasy fachowiec. Ma też
podejście na luzie ale kiedy trzeba odpowiednia dyscyplina jest
zachowana. To bardzo sympatyczny człowiek.
- Czy rozmawiałeś już z nim o twoje roli w zespole Śląska?
- Wiem, że jestem przymierzany na dublera naszego środkowego
pomocnika Sebastiana Dudka. Zdaję sobie sprawę, że rywalizacja o miejsce
w będzie duża bo środkowych pomocników jest w kadrze aż pięciu. Tak
sytuacja jednak może tylko korzystnie wpłynąć, bo na treningach każdy
będzie dawał z siebie wszystko. Prawdę powiedziawszy na razie nie liczę
na miejsce w podstawowym składzie, bo zdaję sobie sprawę, że mam jeszcze
sporo do poprawienia w swojej grze.
- Jak przyjęli cię nowi koledzy we Wrocławiu?
- Bardzo dobrze i miło. Koledzy pomagają mi nie tylko na treningach, a
prawdziwym wzorem może być nasz kapitan Dariusz Sztylka, na którego
zawsze można liczyć. Najbardziej zaprzyjaźniłem się natomiast z Arturem
Chrobotem.
- Jakie cele przed zespołem Śląska w sezonie 2006/2007?
- Na pewno będzie to walka o awans do ekstraklasy. Presja jest spora
bo całe miasto żyję piłką nożna, kibice bardzo licznie przychodzą nie
tylko na mecze sparingowe ale też na treningi. Na pewno we Wrocławiu
jest bardzo dobry klimat dla piłki nożnej.
- Od małego związany byłeś z Resovią, a teraz na 3 lata związałeś się
z Śląskiem. Nie żal było ci wyjeżdżać z Rzeszowa?
- Można powiedzieć, że od małego wychowywany byłem na Resovii. Mój
dziadek tam grał, później tato i wreszcie ja. Cały czas przebywałem na
stadionie, nawet więcej niż w domu. Na pewno mam ogromny sentyment do
tego klubu i mimo, że Śląsk to uznana firma trochę żal było mi opuścić
Rzeszów, ale chcąc się rozwijać musiałem zdecydować na taki krok. Byłem
już w kilku klubach na testach czy choćby obecnie w Śląsku i śmiało mogę
powiedzieć, że nigdzie nie ma takiej atmosfery jak była w Resovii.
Owszem we Wrocławiu jest super ale w Rzeszowie wszyscy byliśmy bardzo z
sobą zżyci, stanowiliśmy bardzo zgrany kolektyw, który właśnie był
najmocniejszą stroną Resovii. Taka prawdziwa drużyna z charakterem. Na
pewno sercem zawsze będę z Resovią i życzę im jak najlepiej. Jestem
przekonany, że pod wodzą trenerów Macieja Huzarskiego i Marka Kramarza
zespół skutecznie powalczy o III ligę. Nie wypada, żeby taki klub
rywalizował w środku tabeli czy jak to było w minionym sezonie o
utrzymanie. Według mnie Resovia powinna grać przynajmniej w III lidze.
- Ostatni sezon nie był zbytnio udany nie tylko dla ciebie, ale dla
całego zespołu, który do samego końca walczył o zachowanie ligowego
bytu.
- To była bardzo słaba runda w moim wykonaniu i trudno mi powiedzieć
dlaczego tak było. Być może na słabsze wyniki wpłyną fakt, że musieliśmy
grać mecze na stadionie Podhalańczyka, gdzie nie ma takiej atmosfery i
tej całej otoczki jak na naszym stadionie na Wyspiańskiego. Wiem, że za
swoją grę byłem bardzo krytykowany przez kibiców, ale moja postawa była
faktycznie słaba i daleka od tej co prezentowałem choćby jeszcze w III
lidze. Dlatego też zdecydowałem się na wyjazd do Wrocławia, gdzie chcę
czegoś się nauczyć, nabrać odpowiedniej rutyny, poprawić swoją grę i
wrócić bogatszy o te doświadczenia do Resovii.
|