WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 













 

 

2006.07.20 | Wywiad z Bartoszem Madeją, wychowankiem Resovii


- Ja to się stało, że trafiłeś do Wrocławia?
- Śląsk zorganizował piłkarski casting, na który zostałem zaproszony. Zaprezentowałem się chyba z dobrej strony, ponieważ później trenerzy z Wrocławia zaprosili mnie ponownie, pojechałem z zespołem na obóz. Dużo trenowałem i zagrałem w kilku sparingach, a we wtorek podpisałem trzyletni, profesjonalny kontrakt. Umowa ta jednak nie wyklucza wypożyczenia do innego klubu, a w przypadku niezadowolenie jednej ze stron można ją też rozwiązać.

- Jak ci się podoba w nowym otoczeniu?
- Jestem bardzo zadowolony, że udało mi się załapać do takiego klubu z takimi piłkarskimi tradycjami jak wrocławski Śląsk. Zdaję sobie sprawę, że o przebicie się do pierwszego składu będzie bardzo ciężko, ale się nie poddaję. Na pewno na tym przejściu mogę tylko zyskać i podnieść swoje kwalifikacje. Już po tych kilkunastu treningach mogę powiedzieć, że poprawiło się moje przygotowanie motoryczne, a postaram się żeby było jeszcze lepiej w innych elementach.

- Trener Śląska, Lubos Kubik pewnie mocno daje w kość na treningach?
- Po pierwszych treningach na pewno było ciężko, ale z czasem człowiek się przyzwyczaja. Trenujemy 2 razy dziennie. W godzinach porannych są mocne siłowe zajęcia, a po południu już typowe techniczne treningi. Na pewno treningi różnią się od tych do jakich byłem do tej pory przyzwyczajony. Dużo jest taktyki, wszystko jest sprecyzowane. Na zajęciach jest 3 trenerów i każdy z nich stale coś podpowiada i koryguje błędy. Taka forma treningów bardzo mi odpowiada, bo wiem, że mogę na nich dużo skorzystać i już widzę poprawę w mojej grze.

- Czeski szkoleniowiec Śląska, Lubos Kubik był bardzo dobrym piłkarzem. Jaki jest w kontaktach z piłkarzami?

- Jest bardzo otwarty dla zawodników. To dużej klasy fachowiec. Ma też podejście na luzie ale kiedy trzeba odpowiednia dyscyplina jest zachowana. To bardzo sympatyczny człowiek.

- Czy rozmawiałeś już z nim o twoje roli w zespole Śląska?
- Wiem, że jestem przymierzany na dublera naszego środkowego pomocnika Sebastiana Dudka. Zdaję sobie sprawę, że rywalizacja o miejsce w będzie duża bo środkowych pomocników jest w kadrze aż pięciu. Tak sytuacja jednak może tylko korzystnie wpłynąć, bo na treningach każdy będzie dawał z siebie wszystko. Prawdę powiedziawszy na razie nie liczę na miejsce w podstawowym składzie, bo zdaję sobie sprawę, że mam jeszcze sporo do poprawienia w swojej grze.

- Jak przyjęli cię nowi koledzy we Wrocławiu?

- Bardzo dobrze i miło. Koledzy pomagają mi nie tylko na treningach, a prawdziwym wzorem może być nasz kapitan Dariusz Sztylka, na którego zawsze można liczyć. Najbardziej zaprzyjaźniłem się natomiast z Arturem Chrobotem.
- Jakie cele przed zespołem Śląska w sezonie 2006/2007?
- Na pewno będzie to walka o awans do ekstraklasy. Presja jest spora bo całe miasto żyję piłką nożna, kibice bardzo licznie przychodzą nie tylko na mecze sparingowe ale też na treningi. Na pewno we Wrocławiu jest bardzo dobry klimat dla piłki nożnej.

- Od małego związany byłeś z Resovią, a teraz na 3 lata związałeś się z Śląskiem. Nie żal było ci wyjeżdżać z Rzeszowa?
-
Można powiedzieć, że od małego wychowywany byłem na Resovii. Mój dziadek tam grał, później tato i wreszcie ja. Cały czas przebywałem na stadionie, nawet więcej niż w domu. Na pewno mam ogromny sentyment do tego klubu i mimo, że Śląsk to uznana firma trochę żal było mi opuścić Rzeszów, ale chcąc się rozwijać musiałem zdecydować na taki krok. Byłem już w kilku klubach na testach czy choćby obecnie w Śląsku i śmiało mogę powiedzieć, że nigdzie nie ma takiej atmosfery jak była w Resovii. Owszem we Wrocławiu jest super ale w Rzeszowie wszyscy byliśmy bardzo z sobą zżyci, stanowiliśmy bardzo zgrany kolektyw, który właśnie był najmocniejszą stroną Resovii. Taka prawdziwa drużyna z charakterem. Na pewno sercem zawsze będę z Resovią i życzę im jak najlepiej. Jestem przekonany, że pod wodzą trenerów Macieja Huzarskiego i Marka Kramarza zespół skutecznie powalczy o III ligę. Nie wypada, żeby taki klub rywalizował w środku tabeli czy jak to było w minionym sezonie o utrzymanie. Według mnie Resovia powinna grać przynajmniej w III lidze.

- Ostatni sezon nie był zbytnio udany nie tylko dla ciebie, ale dla całego zespołu, który do samego końca walczył o zachowanie ligowego bytu.

- To była bardzo słaba runda w moim wykonaniu i trudno mi powiedzieć dlaczego tak było. Być może na słabsze wyniki wpłyną fakt, że musieliśmy grać mecze na stadionie Podhalańczyka, gdzie nie ma takiej atmosfery i tej całej otoczki jak na naszym stadionie na Wyspiańskiego. Wiem, że za swoją grę byłem bardzo krytykowany przez kibiców, ale moja postawa była faktycznie słaba i daleka od tej co prezentowałem choćby jeszcze w III lidze. Dlatego też zdecydowałem się na wyjazd do Wrocławia, gdzie chcę czegoś się nauczyć, nabrać odpowiedniej rutyny, poprawić swoją grę i wrócić bogatszy o te doświadczenia do Resovii
.

Rozmawiał Marcin Jeżowski, Super Nowości | 20.07.2006

 

 












































































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by