|

foto: Łukasz Milewski | photohormone.com
W pierwszoligowej Jagiellonii nie zagrał
ani minuty. Choć trenował z żółto-czerwonymi pozostały mu jedynie
występy w młodej ekstraklasie. Zimą dość nieoczekiwanie zamienił kolory
pasów na klubowej koszulce i przeniósł się do trzecioligowej Resovii
Rzeszów. Rozmawiamy z jednym z najlepiej zapowiadających się podlaskich
napastników minionego sezonu, Michałem Mościńskim, popularnym "Momo"
W przerwie zimowej dołączyłeś do zespołu
Resovii Rzeszów. Zamieniłeś występy w młodej ekstraklasy na III ligę na
Podkarpaciu. Jak z perspektywy oceniasz swój transfer?
- Chciałem spróbować czegoś nowego. Były trener Płatek powoływał
mnie na treningi do pierwszego zespołu, uczestniczyłem również w obozie w
Kętrzynie. Podczas indywidualnej rozmowy w ostanim dniu obozu powiedział, że nie
daje mi gwarancji na grę w Jagiellonii druzynie. Stwierdził również, że jeżeli
mam perspektywę ogrywania się w piłce seniorskiej, nawet w niższej lidze
powinienem to uczynić. Takie jest życie piłkarza, że szuka się nowych wyzwań.
Jagiellonia Białystok, z zespołu
której przeszedłeś do Resovii w przyszłym sezonie zagra znów w ekstraklasie. Nie
żałujesz? W Białymstoku miałbyś chyba większe szanse na zauważenie?
- Co do zauważenia, to powiem tak, że na dzień dzisiejszy mam pewne propozycje,
o których na razie nie chcę się wypowiadać. Mamy obecnie tzw. okienko
transferowe, więc czas pokaże. W tej grupie III ligii, w której gram obecnie
grały zespoły pierwszoligowe, takie jak Górnik Łęczna czy KSZO Ostrowiec
Świętokrzyski oraz inne silne ekipy, więc o pokazanie się nie jest trudno.
W Resovii zagrałeś zaledwie 7 spotkań
ligowych. Nie strzeliłeś żadnej bramki. To chyba mizerna statystyka jak na
młodego ambitnego napastnika?
- W piątym meczu ligowym z Ładą Biłgoraj zostałem perfidnie sfaulowany,
przeciwnik otrzymał czerwoną kartkę. W wyniku faulu i kontuzji musiałem pauzować
pięć tygodni, co miało decydujący wpływ na moją dalszą dyspozycję zarówno
fizyczną, jak i psychiczną. Szybko wracałem do swojej normalnej dyspozycji, o
czym świadczą kolejne występy ligowe i pucharowe. W meczach pucharowych zdobyłem
cztery bramki, w tym jedną decydujacą na 3:2 w derbach Rzeszowa (Resovia-Stal -
red.), które od zawsze cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
Sezon się już skończył. Nie
awansowaliście do nowej II ligi, choć taki był plan. Czego spodziewasz się w
nowym sezonie?
- O rundzie wiosennej chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Z optymizmem patrzę w
przyszłość. Zamierzenia zarządu jak i piłkarzy są niezmienne - awans.
Czy jest szansa, że Michał Mościński
zagra jeszcze na Podlasiu? Twój transfer do Rzeszowa nie przeszedł w środowisku
piłkarskim bez echa. Komentarze były jednak negatywne. Zamiana, bądź co bądź,
pierwszoligowego klubu na III ligę nie była trafnym wyborem w opinii wielu osób.
- Ze sztabem szkoleniowym i działaczami
Jagielloni, uważam, że rozstałem się w bardzo cywilizowany sposób - nie paląc za
sobą mostów. Z wielkim sentymentem wspominam grę w Jagielloni i ludzi których
spotkałem na swojej drodze, zarówno działaczy, trenerów jak i piłkarzy. Często
kontaktuję się z nimi. Na bieżaco śledzę sytuację Jagi. Mam nadzieję, że los
sprawi, że jeszcze kiedyś zagram na Podlasiu w żółto-czerwonych barwach. Na
zakończenie chciałbym podziękować wszystkim moim sympatykom za wsparcie oraz
wyrazy sympatii na różnych stronach internetowych jak i bezpośrednio do mnie.
|