|

Filip Peliszko w meczu Polonia Przemyśl- Resovia 2003/04 | resoviacy.pl
- Od początku chciał być pan
piłkarzem?
- Nie. Od początku
mojej sportowej przygody uczyłem się w klasie sportowej o profilu
pływackim. startowałem sporo w sekcji Resovii, ale ta sekcja została
rozwiązana. Potem trenowałem skoki do wody. Też nie wyszło i zgłosiłem
się w końcu do sekcji piłkarskiej Resovii. Nie zostałem jednak przyjęty
ani do Resovii, ani do Stali.
- Gdzie więc Filip Peliszko stawiał pierwsze kroki piłkarskie?
- Niedaleko Łańcuta w Soninie. Przyjaciel taty pan Jacek Binkowski był
trenerem trampkarzy miejscowej Sawy i przyjął mnie pod swoje skrzydła.
- W Soninie dostrzegł pana trener Jan Domarski.
- Rzeczywiście. Pan Domarski przyjechał na jedno ze spotkań trampkarzy
Sawy i zaproponował mi grę w zespole trampkarzy Zelmeru Rzeszów.
- Potem były już występy w seniorach Strugu Tyczyn.
-Bardzo miło wspominam ten okres. Sporo nauczyłem się od doświadczonego
obrońcy pana Józefa Janickiego. Do dzisiaj mam wielu przyjaciół w
Tyczynie i chętnie jeżdżę jak mi czas pozwala na mecze tej drużyny.
- Czy prawdą jest, że przeszedł pan ze Stali Rzeszów do Resovii?
- Nie jest to zgodne z prawdą. Nigdy nie zostałem przyjęty do sekcji
Stali. Grałem jeden mecz w barwach Stali. Był to pojedynek towarzyski z
mistrzem kraju, Wisłą Kraków. Stal wtedy sprawdzała mnie. Klub z ulicy
Hetmańskiej chciał mnie pozyskać, ale nie doszliśmy do porozumienia. Na
przeszkodzie stanęła moja nauka w Szkole Mistrzostwa Sportowego w
Krakowie.
- Jakie wrażenia z gry przeciwko Białej Gwieździe?
- Niezapomniane. Występ przeciwko takim piłkarzom jak Grzegorz Niciński
czy Bogdan Zając pozostanie w pamięci do końca życia.
- Kto pana zdaniem jest obecnie najlepszym piłkarzem grającym w
Rzeszowie?
- Według mnie jest nim obrońca Resovii, Mirosław Jabłoński.
- Czy piłkarze Resovii awansują w tym sezonie do III ligi?
- Taki jest nasz cel. Ostro będą jednak z nami rywalizować głównie
zespoły Rafinerii/ Czarnych Jasło i Górnovii. Jednak dzięki sponsorom
jest wspaniała atmosfera w naszej sekcji i liczymy, że przeniesie się to
na wynik sportowy.
- W środę mecz Resovia- Górnovia. Wierzy pan w sukces?
- Jako piłkarz muszę wierzyć w wygraną naszego klubu. Wiem jednak, że
będzie bardzo ciężko. Trener Henryk Rożek potrafi odpowiednio ustawić
zespół przeciwko nam. Rywal jest niezwykle wymagający i czeka nas trudne
zadanie.
- W wieku 17 lat Filip Peliszko zadebiutował w III lidze.
- Tak i niestety dość szybko nabawiłem się poważnej kontuzji. Było to
praktycznie urwanie wiązałda przedniego. Myślałem już, że z tego powodu
zakończę karierę piłkarską.
- Niespodziewanie pomógł panu Tomasz Wałdoch?
- Czekała mnie poważna operacja. Widziałem, że podobny uraz miał nasz
reprezentacyjny obrońca. Nawiązałem kontakt z nim poprzez jednego ze
śląskich trenerów. Pan Tomasz po otrzymaniu zdjęcia rentgenowskiego nie
tylko zainteresował się moim problemem. Bezinteresownie też pokrył też
połowę kosztów mojego zabiegu w Niemczech.
- Obserwując pojedynki czwartoligowe zwróciłem uwagę, ze należy pan
do piłkarzy walczących na boisku od pierwszej do ostatniej minuty.
Kibice mówią, ze ma pan duszę boiskowego wojownika.
- Rzeczywiście, nie lubię odpuszczać. Gdy wchodzę na boisko, niezależnie
od tego czy jest to mecz o punkty czy gra kontrolna, to traktuję to
poważnie. Wychodzę z założenia, że jeżeli grę w piłkę mam traktować
niepoważnie to lepiej wcale nie grać.
- W poprzednim sezonie kibice podczas derbowego meczu na stadionie
Stali zobaczyli innego Peliszkę.
- Rzeczywiście, zmieniłem nieco swój wizerunek. Spotkali mnie kiedyś
kibice Resovii i prosili, abym zmienił fryzurę. Obiecałem im to.
Dotrzymałem słowa i to jest najważniejsze. Wiem, że mój "irokez" nie
podobał się piłkarzom Stali. My jednak nie mieliśmy do nich pretensji,
gdy przed pierwszym meczem z nami pomalowali sobie głowy na niebiesko.
|