WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 













 

 

2000.10.03 | "Wciąż żyję wspomnieniami" - Adam Pielach, były piłkarz Resovii


- Z czym kojarzy się Panu 19 czerwca 1977 roku?

- Nigdy tej daty nie zapomnę. Wraz z Resovią wywalczyłem pierwszy w historii tego klubu awans do drugiej ligi. Graliśmy ostatni, decydujący mecz z Cracovią. Gospodarze musieli go wygrać, nam wystarczał remis. W obecności blisko 30 tysięcy kibiców padł bezbramkowy wynik. Po meczu osobiście gratulacje składał dziennikarz krakowskiej telewizji Andrzej Szeląg.

- Potem przyszedł czas na udane występy w drugiej lidze...

- Pamiętny był ten pierwszy, niezwykle ważny dla nas mecz. Podejmowaliśmy spadkowicza z ekstraklasy GKS Tychy, zespół naszpikowany świetnymi piłkarzami. Polecono mi opiekę nad napastnikiem Stanisławem Szachnitowskim. Romana Ogazę krył Bogdan Siorek. Zremisowaliśmy 1-1, debiut nie wypadł źle, chociaż do 72 minuty po bramce Mariana Szaramy prowadziliśmy 1-0.

- Wkrótce pod adresem wychowanka Stali Nysa posypały się oferty z pierwszoligowych klubów...

- Stal Mielec, GKS Katowice i Śląsk Wrocław - te piłkarskie firmy istotnie były zainteresowane pozyskaniem mnie. W Mielcu przebywałem już nawet przez kilka dni, lecz ostatecznie zjawili się działacze Resovii i nakłonili mnie do powrotu w jej szeregi.

- Czy z perspektywy czasu nie żałuje Pan faktu, że nie spróbował swych sił na boiskach ekstraklasy?

- Czasami tak. Być może wówczas moja kariera potoczyłaby się inaczej. Dla mnie jednak najważniejsza była rodzina. Nie chciałem jej opuszczać i udawać się na Śląsk, czy nawet do nieodległego Mielca. Wolałem zostać w Resovii. Było, minęło, teraz trzeba żyć teraźniejszością, chociaż nie ukrywam, że lubię powspominać te stare, dobre, resoviackie czasy.

- Warto jeszcze może przypomnieć, że Resovia także miała szanse grać w ekstraklasie...

- Miała, ale nic z tego nie wyszło. W 1981 roku w decydującym meczu przegraliśmy w Rzeszowie z Gwardią Warszawa 1-2. Trzy lata później z Motorem Lublin 1-4, lecz ja w tym spotkaniu nie brałem udziału. Szkoda straconych okazji.

- Pomimo swoich 44 lat wciąż imponuje Pan świetną formą. Niedawno na nowo podjął się Pan gry w Jedności Niechobrz. Efektem było pierwsze zwycięstwo nad Startem Wola Mielecka 3-2. Adam Pielach umiejętnie kierował grą zespołu...

- Gry się nie zapomina. Po prostu stara szkoła oparta na dobrej technice, popartej zdrowiem. Często żartuję, że my, piłkarze starej daty, jesteśmy nie do zdarcia. Na co dzień pracuję w firmie Bać Pol, zdrowie dopisuje, więc zdecydowałem się pogodzić pracę z ponownymi występami na boisku.

- Wierzy Pan, że Jedność zdoła sprolongować swój piątoligowy byt?

- Nie będzie łatwo, lecz mimo wszystko jestem optymistą.

Rozmawiał Tomasz Szeliga | 03.10.2000

 

 









































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by