WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 













 

 

2007.05.30 | Wywiad z Marcinem Pietryką - "Jest do kogo wracać..."

 

- Kibice cały czas mnie pocieszali i wspierali. Chciałbym im za to serdecznie podziękować - mówi Marcin Pietryka, który wraca do zdrowia po poważnym urazie głowy.



Kontuzjowany bramkarz Resovii, Marcin Pietryka
podczas meczu Resovia- Siarka 26.05.2007 | foto: Dziennik Polski

5 maja w 50. minucie meczu czwartej ligi pomiędzy Resovią Bać-Pol a Lechią Sędziszów Małopolski bramkarz rzeszowian Marcin Pietryka zderzył się przed polem karnym z napastnikiem gości Tomaszem Płonką. W efekcie tego starcia Pietryka z urazem głowy opuścił boisko na noszach i pojechał do szpitala. Tam lekarze orzekli, że zawodnik ma złamany płat oczodołu i pęknięty kanał zatokowy z przemieszczeniem.
Dwa dni po zdarzeniu bramkarz Resovii miał operację, podczas której wszczepiono mu trzy płytki platynowe i założono 44 szwy.


Marcin Lew: Od feralnego zdarzenia z meczu z Lechią minęły ponad trzy tygodnie. Jak się w tej chwili czujesz?
Marcin Pietryka: Czuję się dużo lepiej. Coraz więcej ciągnie mnie do gry i mam nadzieję, że szybko wrócę na boisko.

Jak przebiega leczenie?

- Bardzo sprawnie. Wszystko szybko się goi, z czego się cieszę. Cały czas chodzę do lekarza i także wszystko jest pod kontrolą. Myślę, że za dwa, trzy tygodnie będę mógł wrócić do treningów.

Po wypadku myślałeś o tym, że nie chcesz już grać w piłkę?

- Nie. Nawet przez moment nie było takiej myśli, żeby rzucić piłkę. Lekarze mnie od początku uspokajali, że po operacji mogę wrócić na boisko. Byłem i jestem optymistą. Będę spokojnie przygotowywał się do tego, żeby wrócić.

Sądzisz, że po takim wypadku będziesz miał jakieś obawy w trakcie gry? Jakiś uraz psychiczny może przecież zostać.

- Myślę, że może na początku coś takiego na pewno będzie. Z biegiem czasu, z biegiem trenowania to powinno jednak mijać i minie.

Gdy wrócisz do gry, to czy zobaczymy Marcina Pietrykę w podobnym kasku, w jakim gra czeski bramkarz Chelsea Londyn Petr Cech?

- Na początku też o tym pomyślałem, żeby założyć coś takiego. Czoło jednak się ładnie zrasta i nie będzie obawy, że coś się może stać. Raczej więc nie będzie potrzeby zakładać takiego kasku.

Po urazie cały czas miałeś wsparcie w kibicach. Zorganizowali nawet zbiórkę pieniędzy dla Ciebie.

- Zaraz po moim urazie kibice mnie wspierali i pocieszali. Tak jest zresztą cały czas. To jest na pewno budujące i miłe. Jest dla kogo wracać na boisko i dla kogo grać w piłkę. Pieniądze, które mi przekazali, będą z pewnością pomocne. Chciałbym im za to serdecznie podziękować.

Ostatni pojedynek Resovii z Siarką Tarnobrzeg (2:0) oglądałeś na żywo. To dla Ciebie coś nowego, bo przez ostatnie kilka lat przyglądałeś się swoim kolegom raczej z boiska niż z trybun...

- Tak. Pierwszy raz oglądałem mecz z trybun. I było to od razu spotkanie o stawkę, o awans. Bardzo mocno się denerwowałem. Było to niesamowite przeżycie. Na szczęście koledzy sobie poradzili beze mnie.

W pewnym momencie kibice zamarli. Urazu nogi doznał bowiem drugi bramkarz "pasiaków" Łukasz Kut, który ma ponaciągane wiązadła i na pewno nie zagra w najbliższym meczu.

- Ja też zamarłem. Złapałem się nawet za głowę. Po tym zdarzeniu chciałem się rozebrać i wyjść na boisko (śmiech). Na szczęście Łukasz się pozbierał i dokończył mecz.

Czy według Ciebie zwycięstwem z Siarką Resovia zapewniła sobie już awans do trzeciej ligi?

- Teoretycznie tak, ale praktycznie nie. Według mnie awans jest pewny, ale chłopaki muszą postawić jeszcze kropkę nad "i" w następnym meczu. Myślę, że im się to uda.

Rozmawiał Marcin Lew | 30.05.2007

 

 
























































































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by