WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2010.08.31 | Marcin Pietryka - "Zawsze dajemy z siebie wszystko"

Cieszymy się, że będziemy mogli zmierzyć się z taką drużyną jak Wisła Kraków. Na pewno sportowo wyniesiemy sporo z tego spotkania - mówi Marcin Pietryka, bramkarz drugoligowej Resovii, która w sobotę w ramach obchodów 105-lecia klubu w towarzyskim meczu zagra z wicemistrzami Polski
Resoviacy w tym roku obchodzą jubileusz 105-lecia klubu. Z tej okazji w sobotę na stadionie przy ul. Wyspiańskiego odbędzie się całodniowa impreza mająca uświetnić jego obchody. Centralnym punktem jubileuszu ma być mecz drugoligowych piłkarzy klubu z wicemistrzem Polski, Wisłą Kraków, który rozpocznie się o godz. 13. Cała impreza natomiast ma wystartować o godz. 11.

- Już za kilka dni razem z kolegami z Resovii będziecie obchodzić 105-lecie klubu. Dla Ciebie to już któreś z kolei okrągłe obchody jubileuszu. Któreś szczególnie utkwiły Ci w pamięci?
- Pamiętam obchody 100-lecia, ale wtedy nie dane mi było zagrać w meczu z Górnikiem Zabrze. To było po moim feralnym wypadku i uraz głowy nie pozwolił mi na grę. Oglądałem to tylko z trybun. Było to ciekawe widowisko i na boisku, i pod względem dopingu, i oprawy kibiców.

Teraz też na kibiców czekać będzie nie lada gratka. Dla Was, piłkarzy, chyba też. Starcie z Wisłą Kraków nawet w meczu towarzyskim to chyba spore wydarzenie, tym bardziej że nieczęsto możemy gościć w Rzeszowie zespoły z ekstraklasy.
- Cieszymy się z tego, że możemy się zmierzyć z taką drużyną jak Wisła. Będziemy mogli zobaczyć, na jakim poziomie jesteśmy. Fajnie, że mają przyjechać największe gwiazdy Wisły, jak np. Maciej Żurawski czy inni z pierwszego składu. Na pewno sportowo wyniesiemy sporo z tego spotkania.

Jest jakaś szczególna mobilizacja wśród Was? Ktoś chce się pokazać i być może wypłynąć na szersze wody?
- Na razie nie myślimy o tym. Skupiamy się na rywalizacji w lidze, ale na pewno każdy będzie chciał się pokazać. Dla każdego zawodnika będzie to spore wydarzenie. Nie ma jednak osoby, która jakoś szczególnie czeka na to spotkanie. Teraz ważna jest liga.

Przy poprzednich okrągłych rocznicach w zespole roiło się od wychowanków Resovii. Teraz jesteś tam praktycznie tylko Ty i kilku chłopaków w rezerwach. Gdzie się podziała stara szkoła resoviacka?
- Praca w grupach młodzieżowych w poprzednich latach była zaniedbana, stąd nie ma wychowanków. Teraz to się zmieniło, wszystko idzie w dobrym kierunku. Ta młodzież jest inaczej traktowana, duży nacisk jest kładziony właśnie na nich i miejmy nadzieję, że za kilka lat będzie to już widoczne. Przez to, że kiedyś to szkolenie było zaniedbane, teraz w zespole trzeba szukać młodzieżowców na zewnątrz i niepotrzebnie wydawać pieniądze za sprowadzenie ich do naszego klubu.

Z pierwszą drużyną trenujesz i grasz w niej kilkanaście lat. Wchodziłeś do zespołu jako młody, 16-letni chłopak. Teraz, mimo że masz tylko 28 lat, to w zespole jesteś najstarszy. Nie czujesz się z tym dziwnie?
- Rzeczywiście, tak się stało w tym sezonie, że jestem najstarszym zawodnikiem pod względem stażu w Resovii, i wiekowo też. Nie przeszkadza mi to w graniu ani też się nie wywyższam w stosunku do innych. Robię, co mam robić. Pracuję ciężko, a treningi z trenerem Mariuszem Stawarzem dają dobre efekty i ciągle idę do przodu, cały czas się rozwijam i z tego się cieszę.

Obchody 105-lecia klubu to impreza fajna, ale nie kluczowa dla Was w tym sezonie. Macie awansować do I ligi, a tymczasem po sześciu kolejkach Wasza gra wygląda słabo. Co prawda nie przegraliście, ale kibice wyraźnie dają do zrozumienia, że nie takiej Resovii oczekują.
- My staramy się robić swoje jak najlepiej. Trener przygotowuje taktykę, a my staramy się ją realizować. Czasami nam to lepiej wychodzi, czasami gorzej. Skupiamy się na tym, co mamy robić. Może i nie ma takich wyników i gry, jakich oczekiwaliby kibice. Może nie wygląda to najlepiej z trybun, ale my naprawdę dajemy z siebie wszystko i chcemy, by było jak najlepiej. Za każdym razem gramy o trzy punkty, ale nie zawsze wychodzi. Od początku sezonu jednak też nie przegraliśmy meczu.

Mogło być jednak gorzej. Już kilka razy, broniąc w samej końcówce groźne uderzenia przeciwników, ratowałeś swój zespół przed stratą punktów.
- W tym sezonie tak się dzieje, że w ostatnich minutach zawsze jakaś sytuacja dla przeciwników się trafi i trzeba ratować zespół. Ale tak samo ja ratuję ten zespół w końcówce, jak i on ratuje mnie wcześniej. Uzupełniamy się cały czas i o to w tym wszystkim chodzi.

Rozmawiał Marcin Lew, gazeta.pl | 31.08.2010

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 









































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by