|
Rafał
Rajzer po pięciu latach rozstaje się z Resovią
- Wygląda na to, iż wiosną nigdzie nie będzie Pan grał. Czyja to wina
- Resovii czy Wisłoki?
- Nie wiem, czy można mówić o winie, ale jeśli miałbym wybierać,
wskazałbym Resovię. Rzeszowscy działacze nie chcieli ugody, jasno
określili warunki wypożyczenia i w pewnym momencie Wisłoka wycofała się
z negocjacji. Mam wrażenie, że Resovia postawiła sprawę na ostrzu noża.
Cóż, takie życie...
- Co Pan teraz zamierza robić?
- Pod koniec lutego wyjeżdżam do Glasgow. Moja dziewczyna już tam
pracuje. Resovia proponowała, żebym został, ale warunki, które mi
zaoferowała, były nie do przyjęcia. W czerwcu umawialiśmy się na coś
zupełnie innego, ale nie chcę ciągnąć tego tematu. Utrzymuję się z gry w
piłkę, a pieniądze, które zarobiłbym w Resovii, nie starczyłyby na
życie. Jest jeszcze kwestia samej przynależności do drużyny. Nie
przygotowywałem się z nią do rundy, nie byłem na obozie, nie grałem w
sparingach. W walce o miejsce w składzie z góry byłbym skazany na
niepowodzenie.
- Może trzeba było zostać w Krośnie, gdzie Pan trenował tej zimy, a
nie szukać szczęścia w Wisłoce?
- Może zostałbym zawodnikiem Krośnianki, ale swojej decyzji nie żałuję.
Jestem ambitny i nie mogłem odmówić drużynie z trzeciej ligi. Nic nie
poradzę, iż działacze Resovii i Wisłoki nie doszli do porozumienia.
- Na jak długo wyjeżdża Pan z kraju?
- Chciałbym wrócić po 3-4 miesiącach i znów grać w piłkę. Nie wiem, co
spotka mnie w Szkocji. Cukierków nikt mi nie obiecuje, ale może znajdę
jakieś sensowne zajęcie, a przy okazji amatorski zespół, w którym
kopałbym piłkę dla podtrzymania formy.
- W smutnych okolicznościach rozstaje się Pan z klubem, któremu
poświęcił pięć lat.
- Ubolewam nad formą rozstania, ale Resovii zawsze będę dobrze życzył.
Wystąpiłem w 122 meczach "pasiaków", zżyłem się z kibicami, ostatnie
półtora roku były wręcz fantastyczne. Szkoda, że drużyna budowana przez
trenerów Huzarskiego i Kramarza praktycznie przestała istnieć. W
przyszłość spoglądam z ciekawością, ale i lekkim zaniepokojeniem. Mój
ojciec skończył grać w piłkę w wieku 25 lat w podobnych okolicznościach.
Po awansie Izolatora do trzeciej ligi...
|