WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

1994.12.01 | Wywiad z trenerem piłkarzy Resovii - Stanisławem Rogiem


Przed sezonem liczono, że Resovia powalczy o drugą ligę tymczasem cała energia zespołu skupiła się na ucieczce ze strefy spadkowej...
- Słowa słowami, a rzeczywistość wcale nie była taka, jak sobie wyobrażano. Myślę, że niektóre wypowiedzi działaczy dotyczące naszych szans w trzeciej lidze wynikały raczej z nieznajomości tematu. Sekcja piłki nożnej przeżywa kryzys organizacyjny. Jeśli chce się myśleć o sukcesach, trzeba mieć pieniądze. Nam brakuje środków na wszystko.

Pana poprzednik, Zbigniew Gnida prowadził zespół w zaledwie pięciu meczach i po derbowej porażce ze Stalą złożył rezygnację. Nie było zbyt wielu chętnych do objęcia tej posady.
- Żaden trener nie podjąłby się pracy w klubie, w którym problemem jest znalezienie pieniędzy na najbliższy mecz wyjazdowy. Ja z Resovią jestem związany na dobre i na złe. W 1997 roku wywalczyłem z nią awans do drugiej ligi. Przez blisko 14 lat szkoliłem w tym klubie młodzież. Zgodziłem się objąć tę funkcję, gdyż w przeciwnym razie zespół mógłby pozostać bez trenera.

Czyżby z Resovią było aż tak źle?
- Gramy w starym sprzęcie, stadion znajduje się w opłakanym stanie. Z trzecioligowych drużyn mamy chyba najgorszą bazę.

Czy możecie liczyć na jakąś pomoc?
- Prezes naszej sekcji, Bogdan Kidacki robi co może. Chodzi do różnych firm z prośbą o wsparcie zwłaszcza gdy czeka nas mecz wyjazdowy.

Czy piłkarze otrzymują z klubu jakieś pieniądze?
- Jedynie co dostają, to środki na tzw. dożywianie - kilkaset tysięcy miesięcznie.

W trakcie rundy jesiennej w zespole następowały dość liczne zmiany kadrowe. Nie sprzyjało to konsolidacji zespołu...

- To prawda i przyznam szczerze, że czasami miałem już wszystkiego dość. Przed rozgrywkami odszedł Henryk Rożek, po trzech kolejkach do Stanów Zjednoczonych wyjechał Witold Wybraniec. Potem z powodu kontuzji nie mogli grać Robert Pikiel i Janusz Kozicki. Przez pół rundy nie bronił Grzegorz Gniewek, którego jednak udanie zastępował osiemnastoletni Grzegorz Opaliński.

Mimo tych kłopotów pańscy podopieczni pokazali w kilku meczach, że potrafią grać w piłkę.
- Zgadza się, lecz działo się to wówczas, gdy poczuli choćby minimalny bodziec finansowy. dotyczy to zwłaszcza pucharowych spotkań ze Stalą Rzeszów i Zawiszą Bydgoszcz.

W podstawowym składzie coraz częściej pojawiają się pańscy wychowankowie.
- Grają ponieważ klubu nie stać na transfery. Z konieczności wstawiałem do składu siedemnastolatków: Grzegorza Łuczyka, Wiktora Solarza, Grzegorza Rembisza i o rok od nich starszych Roberta Rodzinkę, Roberta Domonia i Rafała Cygana. Z grup młodzieżowych wybrałem praktycznie wszystkich najlepszych. Niestety, bez nich drużyna juniorów radzi sobie w rozgrywkach bardzo słabo. To może niepokoić.

Czy widzi pan perspektywy polepszenia sytuacji?
- Wierzę, że będzie lepiej. Inaczej dawno dałbym sobie spokój. Moim piłkarzom nie potrzeba wiele do szczęścia. Wystarczy, aby ktoś pokazał im, że w tej trudnej sytuacji mogą jeszcze liczyć na jakąś pomoc.
 

M.S. Nowiny | 01.12.1994

 

 











































 

| ... do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by