WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2012.11.23 | Wywiad z trenerem piłkarzy Resovii Tomaszem Tułaczem

- Mógł mieć pan spokojną zimę, a tu Resovia wygrała na koniec rundy 4 mecze z rzędu, zbliżyła się do 2 pozycji na 2 punkty i teraz każdy będzie chciał od Tułacza awansu.
- (śmiech). Wiem, do czego pan pije. Często powtarzam, by do wyników podchodzić ze spokojem, pokorą, nie wpadać w hurraoptymizm. Ale to nie znaczy, że przestraszyły mnie dokonania drużyny. Piłkarze, działacze i ja mamy swoje ambicje. Najchętniej wygrywalibyśmy każdy mecz. Nie lubię jednak pompowania balonu, sztucznego kreowania rzeczywistości. Ona nie jest idealna. Mamy określone problemy i musimy sobie z nimi poradzić. Klubowi potrzebna jest stabilizacja na wszystkich polach.

- Krótko mówiąc, Resovii brakuje kasy. W pewnym momencie wspomniał pan o tym na konferencji i wylądował na dywaniku u prezesa.
- Myli się pan. Spotkaliśmy się z prezesem Bentkowskim i spokojnie wyjaśniliśmy sobie całą sytuację. A o kłopotach wspomniałem, bo wesoło nie było. Piłkarze mieli dość czekania, chcieli w określony sposób zaprotestować. Na szczęście mam jakiś wpływ na zespół i zawodnicy odstąpili od planów.

- Z zaległościami finansowymi da się awansować?
- To jest Resovia. Nikt z piłkarzy, jeśli wyjdzie na boisko, nie będzie pozorował zaangażowania, grał na złość. Ale każdy człowiek, jeśli rzetelnie podchodzi do pracy, oczekuje, że dostanie zapłatę na czas. Każdy chce spokojnie pracować.

- Działacze dali z siebie wszystko w kwestiach finansowych?
- Nie mam powodu sądzić, że nie. Pretensji nie mam. Robili, co mogli. Powiem więcej, dziękuję prezesom, między innymi panu Sadeckiemu, że zadbał o terminowe wypłatę premii. To był finansowy tlen dla zespołu.

- Fajnie byłoby wejść w nowy rok bez finansowych tyłów.
- Kto by nie chciał. Pieniądze niczego w sporcie nie gwarantują, ale bez nich ciężko o sukces sportowy i normalne funkcjonowanie .

- Najlepszy mecz tej jesieni to 5-0 z Radomiakiem.
- Tak, ale nie chodzi tylko o wynik, ale też o styl, rozmach, skuteczność. Mogliśmy strzelić jeszcze więcej goli. A przypomnę, że graliśmy z najlepszym beniaminkiem, który w wielu meczach potrafił w dobrym stylu zdobywać punkty.

- Wiem, że 0-3 w Siedlcach nie uważa pan za największą plamę.
- Nie, bo dobrze graliśmy, ale to jest piłka. Czasem wynik kompletnie nie współgra z tym, co zespół pokazał. Można wygrać, grając słabo. I właśnie jednym z naszych gorszych meczów były derby Rzeszowa.

- Które pan, jak zwykle wygrał?
- To mnie akurat nie dziwi (śmiech), jednak styl był nie ten, którego wszyscy byśmy sobie życzyli. Swoje zrobił fakt, że graliśmy po niedzielnym meczu w Łowiczu. Rywal miał o dzień więcej na odpoczynek i nie było łatwo wygrać.

- Ma pan obronę, brakuje większej siły w przodzie.
- Pracujemy, mamy młody zespół i ci zawodnicy są w stanie grać lepiej, skuteczniej. Z drugiej strony, trochę świeżej krwi do przednich formacji możnaby wpuścić. Pytanie, czy będzie nas na to stać.

- Lubi pan, jak zespół strzela gola ze stałego fragmentu gry.
- Lubię wszystkie gole mojej drużyny (śmiech). Oczywiście te wszystkie wolne, rogi, auty, ich rozegranie, to taki mój konik. Kilka goli w takich sytuacjach wpadło. Choćby ostatni z Siarką Tarnobrzeg, wcześniej w Płocku, czy z Radomiakiem. Idziemy w dobrym kierunku na tym polu.

- Miał pan problemy z jakimś piłkarzem?
- Żadnych. Ta drużyna jest niedaleko od tego, że będzie można mówić o słynnym, resoviackim charakterze.

- Sebastian Hajduk nie kręcił nosem, że stał się rezerwowym?
- To bardzo pozytywna postać. Wykonuje dobrą robotę w szatni, scala zespół. On wie, że nie siedzi na ławce, bo coś do niego mam. Po prostu zmienił się system gry i w przodzie jest mniej miejsca. Liczę jednak, że Sebastian wiosną zapali.

- O kibicach mówił pan po każdym meczu. I zawsze bardzo dobrze.
- Dawali powody do tego. Na meczach było spokojnie, ale głośno, bo drużyna dostawała wsparcie przez 90 minut. Nie ma żadnej przesady w tym, że to był nasz dwunasty zawodnik.

- Co pana zaskakuje w tabeli? Niska pozycja Motoru Lublin, Stali Rzeszów, a może mistrzostwo jesieni w wykonaniu Puszczy Niepołomice?
- Puszcza kompletnie mnie nie zaskoczyła. Trener Wójtowicz pracuje tam prawie 3 lata. Co pół roku drużyna jest wzmacniania. To daje efekty. Dzięki temu samemu wyżej awansował Okocimski.

- Ale plącze się w ogonie tabeli I ligi.
- Bo tak, jak trzecia liga różni się od drugiej, tak druga od pierwszej. Trzeba o tym zawsze pamiętać.

- Zaskoczenia in minus?
- Więcej spodziewałem się po Olimpii Elbląg. Podobnie, jak w Lublinie głośno tam mówiono o wysokich aspiracjach, a na razie idzie tak sobie.

- Piłkarze Resovii zaskoczyli in plus. Mają powody wysoko się nosić.
- Mają satysfakcję, ale nie chodzą z głowami w chmurach. Twardo stąpamy po ziemi. Przecież jesteśmy w połowie drogi. Wiosną zacznie się niesamowita walka. Będzie duże grono drużyn walczących albo o duże cele, albo o utrzymanie. Spaść może przecież aż 5 zespołów.

- Gdzie pan odpocznie w okresie świąteczno-noworocznym?
- W Świeradowie-Zdroju. To niedaleko Karpacza.

- Nie kusi pana słońce, palmy, plaża w ciepłym kraju?
- (śmiech) Gdy w Resovii nastąpi stabilizacja finansowa, chętnie wybiorę się w takie miejsce.

Rozmawiał Tomasz Ryzner (Nowiny) | 23.11.2012

 

 











































 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by