|
Rozmowa
Tomasz Szeligi (Super Nowości) z Dariuszem Jęczkowskim, nowym trenerem
Resovii.
W trybie awaryjnym zastąpił Szymona Szydełkę (zgodnie z przepisami PZPN,
w jednej rundzie trener może prowadzić tylko jeden klub z tego samego
poziomu rozgrywkowego, a Szydełko do połowy sierpnia pracował w
Karpatach Krosno), ale jeśli się sprawdzi, to niewykluczone, iż zostanie
w Resovii na dłużej. Początek 32-letni Dariusz Jęczkowski miał
wymarzony, gdyż „pasiaki” wygrały z Orłem Przeworsk i podskoczyły w
tabeli na 2. miejsce.
- Przejął pan drużynę z marszu, nawet nie zdążył przeprowadzić
zajęć. Jak wyglądało samo wejście do szatni?
- Normalnie. Zawodnicy Resovii nie zamykają się w czterech ścianach,
czytają prasę, Internet, więc doskonale wiedzieli, jaka jest sytuacja.
Poza tym dobrze się znamy. Jestem trenerem juniorów starszych SMS
Resovia, dostarczam do pierwszej drużyny swoich podopiecznych, często
grywaliśmy sparingi. Zgodziliśmy się co do tego, że trzeba jak najlepiej
przepracować najbliższe półtora miesiąca.
- Zaczyna pan jako ratownik, ale może skończyć z dobrym
kontraktem. Ma pan szansę wypłynąć na szersze wody.
- Nie ma co ukrywać – gdyby nie moja znajomość z Szymonem Szydełką,
notabene rówieśnikiem, pewnie by mnie tutaj nie było. Działaliśmy razem
w trzecioligowych Karpatach Krosno, ufaliśmy sobie. Pracując z seniorami
Resovii zdobędę nowe doświadczenie. Przejąłem zespół w niecodziennych
okolicznościach i nie muszę, jak to się dzieje w przypadku klasycznej
zmiany, udowadniać swojej wartości. Ale jeśli się uda, jeśli się okaże,
że zrobiłem coś ciekawego, zyskam i to bardzo. Co ja mówię, już
zyskałem! Resovia to popularny klub, wszyscy już wiedzą, iż jest taki
Jęczkowski. Trener młody, ale z ambicjami i – powiem nieskromnie – z
niemałymi kwalifikacjami. Postaram się wykorzystać szansę.
- Jednak do tej pory nie pracował pan z seniorami. To może być
problem?
- To nie do końca prawda. Jak wspomniałem, kilka lat temu pomagałem
Szymkowi w Karpatach. Wcześniej w Przełomie Besko Pawłowi Jaślarowi.
Tylko wtedy pracę trenerską łączyłem z grą w piłkę.
- Ale teraz pojawi się większa presja.
- Jestem na to przygotowany. Rozumiem kibiców i ich tęsknotę za lepszą
piłką. Oczywiście najpoważniejszą przeszkodą są zawsze pieniądze. Z
finansami nigdzie nie jest kolorowo, ale wyniki chcą osiągać wszyscy.
- Prowadzi pan trzecioligowych piłkarzy Resovii i juniorów
starszych, z którymi drugi rok z rzędu walczy o Centralną Ligę Juniorów.
Obowiązków ma pan mnóstwo, a przecież już wcześniej był pan gościem w
domu.
- Tym bardziej, że mieszkam w Rymanowie i codziennie dojeżdżam do
Rzeszowa. Luźniejszy mam jeden dzień w tygodniu, najczęściej wracam do
domu po godzinie 20, ale cóż to jest półtora miesiąca w porównaniu z
całym życiem? Chwila ulotna. Skłamałbym, gdybym powiedział, iż żona jest
z tego powodu zadowolona (śmiech). Zdarzają się sprzeczki, bo czasem
zamiast zrobić coś w domu, oglądam mecze i na okrągło analizuję grę.
Żona wyrzuca mi, że mam głowę zapchaną futbolem i ma rację. Prawdziwy
trener pracuje bowiem 24 godziny na dobę, myśli o piłce, nawet gdy śpi
(śmiech).
- Jak już znajdzie pan trochę wolnego czasu, to w jaki sposób
wypoczywa?
- Uwielbiamy z żoną spacery po Bieszczadach. Od dwóch lat zabieramy w
góry naszą córeczkę. Oprócz tego czytam książki, głównie biografie
trenerów: Alexa Fergusona, Jose Mourinho, Raymonda Domenecha, teraz
czytam o życiu i karierze Juergena Kloppa. Staram się też ściągać
materiały z zagranicy. To są bardzo przydatne publikacje, których w
Polsce brakuje. Za takie opracowanie trzeba zapłacić nawet 40 euro, ale
kupuję z kolegą, więc wychodzi taniej (śmiech).
- Słyszałem, że ma pan szansę na ponowny staż w Benfice Lizbona.
- Mam nadzieję, że jeszcze w październiku uda się wyjechać. Byłyby to
wielce pożyteczne dwa tygodnie, bo w przeciwieństwie do poprzedniej
wizyty, przeprowadziłbym w tamtejszej akademii kilka treningów.
- Jak będzie grać Resovia pod wodzą Dariusza Jęczkowskiego?
- Nie nastawiamy się na konkretnego przeciwnika, choć oczywiście zawsze
będziemy znali jego mocne i słabe strony. Jednak Resovia posiada tak
duży potencjał, iż niezależnie od klasy rywala, zawsze będziemy chcieli
realizować swój plan. Zawodnicy, których mam do dyspozycji, prezentują
na tyle wysoki poziom techniczny, że muszą kreować sytuacje, wymieniać
się pozycjami, wyprowadzać przeciwnika w pole. Nastawianie się wyłącznie
na kontrę nie może być celem samym w sobie. Na koniec szalenie istotna
sprawa – w Resovii będzie obowiązywać wspólny model gry dla młodzieży i
pierwszego zespołu.
|