WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2008.06.23 | Wywiad z trenerem Tomaszem Tułaczem: "Zrobiłem co mogłem..."

Dlaczego nie udało się awansować do II ligi?

- Zaważyło kilka czynników, wymienię te najważniejsze: brak skuteczności i nieprawdopodobny zbieg nieszczęśliwych wypadków czyli chorób, drobnych urazów i całkiem poważnych kontuzji. Były mecze, w których graliśmy bez środkowych pomocników bądź napastników.

Jeden wygrany mecz więcej i to Resovia cieszyłaby się z awansu...
- Powinniśmy przywieźć 3 punkty z Radzynia Podlaskiego, szczęścia zabrakło nam w meczu z Hutnikiem, gdy w ostatniej minucie nie wykorzystaliśmy karnego, z Sandecją zremisowaliśmy 0-0, a okazji mieliśmy znacznie więcej od rywala. Takich spotkań było więcej.

Nie miał kto strzelać goli.

- W defensywie zespół radził sobie bez zarzutu. Straciliśmy 12 goli, ale raptem 15 zdobyliśmy. I znów muszę powiedzieć, że nie mieliśmy farta. Krystian Prymula w dwóch pierwszych meczach dochodził do sytuacji, jednak nie potrafił ich wykorzystać. Stracił pewność siebie, a potem "złapał" kontuzję. Ze składu z powodu urazu wypadł również Michał Mościński, z gry zrezygnował Maciej Biliński, który na pewno zespołowi by się przydał.

Czyli nie jest tak, że postawił Pan na nieodpowiednich ludzi? Transfery się udały.
- Jeśli do kogoś można mieć pretensje, to do napastników. Ale podkreślam raz jeszcze: kontuzje miały ogromny wpływ na formę tych zawodników.

Resovii brakowało błysku. Drużyna walczyła, ale gry kombinacyjnej było jak na lekarstwo.
- Ładniej graliśmy poza Rzeszowem, na dobrych boiskach. W Zamościu, Wieliczce czy Stróżach to my byliśmy stroną dyktującą warunki. W meczach u siebie, ze względu na zniszczoną murawę, obraliśmy jedyną sensowną taktykę: chłopcy mieli grać prostą piłkę. Po to, by uniknąć przykrych niespodzianek. I w sumie się udało, bo w Rzeszowie wiosną byliśmy niepokonani.

 Ma Pan sobie coś do zarzucenia?
- Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by dobrze przygotować zespół pod względem fizycznym, taktycznym i mentalnym. Dzisiaj łatwo dyskutować o tym, czy utrafiliśmy ze składem czy nie, ale kilka miesięcy temu nikt nie mógł przewidzieć, jak sprawy się rozwiną. Nie uciekam od odpowiedzialności za wynik, wprost przeciwnie. Jednak oceniając nas, proszę pamiętać, jak ważnymi piłkarzami byli dla Resovii Michał Bogacz i Konrad Domoń, którzy wypadli ze składu po pierwszych meczach. Brakowało nam też Maćka Bilińskiego. Część zawodników pojawiła się w klubie w ostatniej chwili, po zniesieniu zakazu transferowego i nie pojechała na pierwszy obóz. I jeszcze jedno: Tomasz Tułacz nie pozbył się w zimie 7 zawodników. Oni sami z różnych przyczyn zrezygnowali z gry w Resovii. Czasem słyszę pytanie: po co ściągnięto aż tylu piłkarzy? Ale teraz widać, że kadra musi liczyć 24 nazwiska, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Nie popełniłem grzechu zaniechania. Chciałem bardzo awansować z Resovią i jest mi przykro, że się nie udało.

Były też i plusy, więc teraz o tym, co udało się osiągnąć.
- Poprawiliśmy grę całego zespołu w defensywie, nieźle wykonywaliśmy stałe fragmenty, dobrze prezentowaliśmy się pod względem taktycznym, Kamil Walaszczyk wyrósł na lidera drużyny, choć oczywiście stać go na jeszcze lepszą grę.

Ponoć zostaje Pan w Resovii na następny sezon.
- Wszystko wskazuje na to, że sztab szkoleniowy się nie zmieni. Szefowie klubu nie stracili do nas zaufania.

 TSz, Dziennik Polski | 23.06.2008

 

 

































































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by