WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2008.11.18 | Wywiad z Tomaszem Tułaczem, trenerem piłkarzy Resovii

 

- Resovia jest pierwsza na półmetku, czyli trudno się do czegoś przyczepić?
- Cel został w pełni zrealizowany. Strzeliliśmy najwięcej goli, najmniej straciliśmy. A przyczepić się można do końcówki rundy. Wtedy styl gry nie był dobry i parę punktów uciekło.

- Sporo tych remisów było.
- Pewnie, że jak się remisuje 6 meczów, to znaczy, że można je było wygrać. Ba, mogliśmy zgarnąć 45 punktów i świętować awans. Nie było tak cudownie, co nie zmienia faktu, że byliśmy jesienią najlepsi. Ani razu nie daliśmy się zdominować rywalom, to my narzucaliśmy swój styl gry.

- Dlaczego w końcówce nie było tak różowo jak na początku rundy?
- Siła Resovii brała się z trzech rzeczy: motoryki, taktyki i mentalnego przygotowania. Jak któregoś elementu brakło, pojawiał się problem. We znaki dawały się także kontuzje takich graczy jak Mazurkiewicz, czy Jakubowski. Brakowało drugiego szeregu zawodników. Praktycznie o grze decydowało 13 piłkarzy, nie zawsze mieli dobry dzień, czasem szwankowała skuteczność.

- Derby Rzeszowa to wielki dzień Resovii, który ją jednak rozkojarzył.
- Ten mecz to dodatkowa radość, w końcu ze Stalą Resovia nie mogła wygrać od paru lat. Potem mieliśmy mecz z Łukowem i ten sam skład nie potrafił pójść za ciosem. Tak bywa, gdy przy pełnych trybunach, z fajną oprawą, trzeba walczyć w skrajnie innych warunkach. Koncentracja nie jest już taka sama.

- Resovia ma niezłe skrzydła, dobrze wykonuje stałe fragmenty gry. Stać ją na lepszą grę w środku pola?
- Według mnie futbol nie polega na kopaniu piłki w strefie środkowej. Wymagam szybkiej gry, akcji oskrzydlających, kończonych centrami i strzałami. Lubię grę agresywną o efektowną, zaskakująca rywala. To daje efekty, bo odkąd pracuję w Resovii, czyli od roku, nie przegraliśmy u siebie. Ciekawostką jest fakt, że nikt nie dostał w rundzie czerwonej kartki. Gramy agresywnie, ale nie brutalnie.

- Dlaczego niektóre drużyny nie dały się wam zaskoczyć?
- Kto chciał z Resovią wygrać, przegrywał. Inni stawiali sobie mniejsze cele, zagęszczali tyły, pomoc. Unia, z którą przegraliśmy, specjalnie się nie wychylała. Skorzystała z jednego błędu naszego piłkarza.

- Do organizacji klubu nie ma pan uwag?
- Poszła w górę, co przyznają sami piłkarze. Mamy finansową stabilizację. Wielka w tym zasługa senatora Bentkowskiego. Do zrobienia jest jednak trochę.

- Boisko?
- Wyjął mi to pan z ust. Nie jest tajemnicą, że mamy najgorszą murawę w lidze. Przydałoby się też pomyśleć o lepszych boiskach treningowych. Wiem, że to skomplikowana rzecz, bo Resovia nie jest właścicielem obiektu, ale lepszą murawa, to lepsza technika piłkarzy.

- Resovia ma na półmetku 4 punkty przewagi nad Stalą Rzeszów. Dużo czy mało?
- Przewaga mogła być większa, mogła być mniejsza, ale to nie jest minus, że tych punktów jest cztery. To dobra zaliczka, taki handicap przed rewanżami.

- Tylko Stal może zagrozić Resovii?
- Na pewno nie powiedziała ostatniego słowa, ale do walki o czubek tabeli może się włączyć więcej, nawet sześć drużyn.

- Dużo transferów pan szykuje?
- Żadnych szaleństw nie będzie. Obronę mamy solidną. Gorzej jest w przodzie i może tam pojawi się ktoś nowy.

- Kibice „pasiaków” oczyma widzą już ten awans do II ligi.
- To jest sport, ale ja też jestem optymistą. Jeśli piłkarze dobrze wykonają swoją pracę zimą, mogą spać spokojnie.

 Nowiny | 18.11.2008

 

 










































































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by