|
Tomasz
Szeliga (Dziennik Polski) rozmawiał
z Tomaszem Tułaczem, trenerem
piłkarzy Resovii, który wyciska z zawodników siódme poty.
Od piątku przebywacie na zgrupowaniu w Straszęcinie. Jak wygląda harmonogram
zajęć?
- Pobudka o 7.15, kwadrans później udajemy się na pierwszy trening - biegamy w
terenie albo zaglądamy na siłownię. Na boisku ćwiczymy przed i popołudniu. Potem
mamy odnowę czyli basen, solankę bądź saunę. O 20.30 spotykamy się w hali, gdzie
pracujemy nad doskonaleniem techniki. Co drugi dzień mamy odprawę taktyczną z
pokazem multimedialnym. Oglądamy wybrane fragmenty meczów, analizujemy naszą
grę. Grafik napięty jest do granic możliwości. Przyjechaliśmy do Straszęcina na
sześć dni i nie wolno nam zmarnować ani godziny. Od 26 lutego do 2 marca
przebywać będziemy na obozie w Dukli. Tam jest duże boisko ze sztuczną trawą.
Tej zimy Resovia nie kupuje
zawodników na prawo i lewo. Nie ma takiej potrzeby?
- Nie ma. Staramy się pozyskać tylko tych, którzy będą wzmocnieniem. Do
transferów podchodzimy w sposób bardzo rozsądny.
Wypożyczony z Zagłębia
Sosnowiec Paweł Cygnar może zostać liderem drużyny?
- Ma do tego predyspozycje. Dużo widzi na boisku, jest dobrze wyszkolony
technicznie. Bardzo na niego liczymy.
Jak wygląda sprawa z
Ukraińcem Witalijem Tyrkałą?
- O jego wizę bym się nie martwił, to się da załatwić. Jeszcze nie podjęliśmy
decyzji, czy zostanie z nami, choć prezentuje się bardzo obiecująco. Witalij to
wszechstronny napastnik. Nieustępliwy, szukający kontaktu z piłką, niezły
technicznie. Nie jest postacią anonimową - kilka lat temu zbierał dobre recenzje
w Tomasovii i Hetmanie Zamość.
O Rafała Turczyna z Hetmana
będziecie ponoć mocno zabiegać.
- Warto w niego zainwestować. To młodzieżowiec, ale już z doświadczeniem, bo w
Hetmanie grał regularnie. Zamojski klub nie zgodził się, aby Rafał mógł się z
nami przygotowywać, lecz tak łatwo z niego nie zrezygnujemy.
Jak radzą sobie
rekonwalescenci - Michał Bogacz, Konrad Domoń i Piotr Mazurkiewicz?
- Trenują na pełnych obrotach. Wprawdzie każdy z nich jest na innym etapie, lecz
do marca pewnie zdążą się przygotować. Pytanie tylko, w jak dużym stopniu pomogą
wiosną Resovii?
Jest też
trochę kłopotów. Marek Kusiak doznał kontuzji, Przemysława Pałkusa zaatakowała
tajemnicza choroba stawów.
- Wiadomość o Przemku strasznie mnie
zasmuciła. Liczyłem, że zimą naładuje akumulatory i w rundzie rewanżowej pokaże
swoje duże możliwości. Z Markiem sytuacja nie jest tak skomplikowana - wróci do
treningów za kilka dni.
Resovia
zyskała właśnie dwóch poważnych sponsorów, w klubie mówi się wyłącznie o drugiej
lidze. Czy Pan i drużyna czujecie już presję?
- Presja towarzyszy mi, odkąd rozpocząłem
pracę w Resovii. W tym klubie zawsze będą duże oczekiwania, kibice żądają
zwycięstw. Staramy się o tym nie myśleć, bo najważniejsze to odpowiednio
przygotować się do sezonu. Co chwilę słyszę, że jesteśmy faworytem, że mamy
korzystny układ gier. Ale przecież rywale zadania nam nie ułatwią.
|