|
Rozmowa
z Tomaszem Tułaczem, trenerem II-ligowych piłkarzy Resovii, który zrezygnował z
przedłużenia kontraktu na następny sezon.
Jak to możliwe, że trener, który wygrywa ligę, awansuje
wyżej, rezygnuje z dalszej pracy w klubie?
- Stało się tak z jednej przyczyny - złej współpracy z członkami zarządu sekcji.
Brzmi enigmatycznie. O co konkretnie biega?
- Nie pozwolę sobie na deprecjonowanie wysiłku swojego i moich współpracowników
przez niektórych działaczy.
Atmosfera
jaką tworzą uniemożliwia normalną pracę, osiąganie konkretnych celów, a ma nim
być przecież awans do I ligi.
Po Rzeszowie krążą różne plotki o powodach pańskiej
rezygnacji. Miał pan przedłożyć listę proponowanych transferów działacze
skreślili te nazwiska i wstawili swoje. Kierowano do pana także pretensje o
forowanie niektórych zawodników, na przykład Pydycha kosztem Pietruchy. Dlatego
pojawił się pomysł, by w następnym sezonie trener Tułacz co dwa tygodnie zdawał
raport z personalnych decyzji. Ile w tym wszystkim prawdy?
- Nie potwierdzam tych rewelacji, aczkolwiek niektórzy członkowie sekcji
wytwarzali klimat wiecznych pretensji, szukania problemów. Próbowano wchodzić mi
na głowę, ale na takie coś nigdy nie pozwolę. Zaznaczam od razu, że głaskania po
głowie, klepania po plecach nie potrzebuję. Ten zawód wiąże się z krytyką, ale
ustawiczne szukanie dziury w cały po sezonie, w którym osiągnęliśmy wszystkie
zakładane cele jest nie do przyjęcia.
Prezes sekcji
piłkarskiej Adam Sadecki zapewnia, że nie maczał palców w pańskiej
rezygnacji.
- I mówi prawdę. Zarówno on, jak i prezes klubu Aleksander Bentkowski
zachowywali się wobec mnie fair, wspierali w pracy. Są jednak członkowie sekcji,
którym wszystko, co robię, nie przypada do gustu. Nie zrezygnowałem pod wpływem
emocji, chwili. Przemyślałem sprawę i uznałem, że jeśli wszyscy nie pchamy tego
wózka w jedną stronę, to po co się męczyć.
Resovia już jutro ma pierwszy trening. Kto powinien ja
objąć?
- Trener, który będzie miał w Resovii wiatr w plecy, chociaż na początku. Ja
zawodnikom życzę jak najlepiej. Zespół da sobie radę, tylko potrzeba w klubie
więcej przyjaznej atmosfery. Pewnym działaczom życzę natomiast, aby tyle samo
energii, ile wkładali w szukanie u mnie wad, wkładali w polepszenie organizacji
sekcji, bo na tym polu jest jeszcze niemało do zrobienia.
Działacze obiecywali, że do końca czerwca zamkną finansowo
poprzedni sezon. Pan już dostał swoje zaległości?
- Ufam w tej kwestii prezesowi Bentkowskiemu. Coś w poprzednim sezonie udało się
zrobić, więc na pewno nasz wysiłek zostanie doceniony. Przy okazji dziękuję moim
współpracownikom, trenerom Pacanowskiemu i Mazurowi, dziękuje kibicom. Odchodzę
z Resovii z podniesionym czołem. Będę jej kibicował w II lidze.
|