WYWIADY

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum

 

 

 

2004.03.03 | Wywiad z Witoldem Walawendrem, kierownikiem drużyny

 

- Jak to się stało, że zostałeś kierownikiem Resovii?
- Dla mnie tez to było zaskoczenie. Ale miłe. Skontaktowali się ze mną włodarze Resovii i złożyli mi konkretną propozycję.

- Nazwisko Walawender kojarzy się rzeszowianom z muzyką...
- Zgadza się. Pochodzę z rodziny o muzycznych tradycjach. Mój tato, Antoni Walawender, był długoletnim muzykiem Filharmonii Rzeszowskiej i dyrektorem Szkoły Muzycznej w Rzeszowie. Mam brata bliżniaka, Roberta, który podobnie jak ja jest absolwentem rzeszowskiego Instytutu Muzycznego. Mamy też wspólne zainteresowania piłkarskie.

- Dlaczego znajomi zwracają się do ciebie "Hakan”?
- Graliśmy na stadionie Resovii towarzyski mecz. Po kilku moich akcjach ktoś krzyknął, że gram jak turecki piłkarz Hakan Sukur. Przyjęło się.

- Jak piłkarze przyjęli nowego kierownika?
- Zarówno piłkarze jak i działacze przyjęli mnie ciepło. Wielu z nich znało mnie jeszcze jako kibica.

- Nie wszyscy wiedzą, że Hakan jeździł na wszystkie mecze wyjazdowe swojej drużyny.
- Prawie wszystkie. Zdarzało się czasem, że obowiązki zawodowe nie pozwalały mi na wyjazd w niedzielę.

- Którego z piłkarzy Resovii oglądanych przez ciebie na żywo na boisku cenisz najbardziej?
- Zdecydowanie Huberta Kopcia. Znamy się zresztą dobrze prywatnie. Podziwiałem jego precyzyjne strzały z rzutów wolnych, gdy był graczem stołecznej Legii. Wiele z nich kończyło się golami.

- Co nowy kierownik chce zmienić przychodząc do Resovii?
- Zależy mi na pozytywnym wizerunku klubu. Chciałbym, aby coraz więcej rzeszowian przychodziło oglądać spotkania, nie tylko piłkę nożną. Resovia ma przecież piękne tradycje także w innych dyscyplinach.

- Utrzymacie się w trzeciej lidze?
- To trudne zadanie. Jednak jak mawiał Kazimierz Górski, dopóki piłka w grze... Nie składamy broni i chcemy sprawiać radość zwycięstwami swoim sympatykom.
 
- Resovię opuściło kilku graczy z "armii zaciężnej”. Ale jak przyjąłeś odejście prawdziwego symbolu zespołu, Macieja Bilińskiego?
- Maciek, podobnie jak ja, od najmłodszych lat związany był z Resovią. Szkoda, że odszedł od nas. Przydałby się obecnym, niedoświadczonym piłkarzom zawodnik o tak mocnym charakterze.

Jerzy Nachman, Nowiny | 03.03.2004

 

 











































 

| ...do wywiady |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by