ARCHIWUM 2

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

2006.11.08 | Grad bramek w Mielcu

Stal Mielec - Resovia Rzeszów 3:3 (2:1)
1-0 Kamiński 30', 1-1 B. Bogacz 35', 2-1 M. Leśniowski 37', 2-2 Domoń 53', 3-2 Kamiński 79', 3-3 B. Bogacz 90'
Stal: G. Witkowski, Pydych (70' Getinger), Kosowicz, Czarny, Marszałek, Tylutki (84' Kędzior), Ryniewicz,
Jędryka, Fryc (62' Skiba),M. Leśniowski (84' Popielarz), Kamiński
Resovia:
Pietryka,Mita (85' Kiełbasa), Wójtowicz, M. Bogacz, W. Jakubowski, Zieliński (55' Szydełko), Grabowski (65'Dziwisz), Domoń, Przybyła, Biliński, B. Bogacz
Sędzia: Arkadiusz Kuczaj z Dębicy
/mecz bez udziału publiczności/

Pojedynek czołowych zespołów IV ligi bardziej przypominał stypę, aniżeli pojedynek ligowy. Piłkarze rywalizować bowiem musieli przy pustych trybunach. Mieleccy działacze chcąc uniknąć przyjazdu krewkich fanów Resovii postanowili zamknąć stadion zarówno dla nich jak i swoich sympatyków. - Szkoda, że w takich warunkach przyszło nam grać - powiedział Maciej Huzarski, trener Resovii. - Myślę jednak, że winni są temu szalikowcy obydwu klubów, którzy do spokojnych nie należą. Stracili przez nich normalni kibice, bo mecz był ciekawym widowiskiem.
Nie wiadomo jak na poczynania piłkarzy wpłynął fakt gry na pustym stadionie, ale obydwa zespoły od początku prezentowały się przeciętnie. Owszem z mniejszym lub większym powodzeniem starały się grać piłką, ale efekt tych działań był żaden. Pierwszy cel strzał trzeba było czekać ponad 20 min, gdy Domoń przerwał ogólną niemoc i kopnął futbolówkę w stronę bramki Stali, tyle że było to niecelne uderzenie. O to by, coś zaczęło się dziać w tym meczu zadbali obrońcy Resovii, która od początku spotkania dominowała na boisku. W 31. min po centrze Kamila Tylutkiego, Jarosław Mita jak na tacy wyłożył piłkę Piotrowi Kamińskiemu. Napastnik Stali zdecydował się na strzał z woleja i zdobył chyba najładniejszą bramkę w karierze. Resovia widząc, że to nie przelewki skończyła kombinować i zagrała kilka prostych akcji. W 35. min lewym skrzydłem popędził samotnie Maciej Biliński. Rzeszowianin miał tyle czasu, że dokładnie zacentrował na głowę wbiegającego w pole karnych gospodarzy Bartłomieja Bogacza. Napastnik Resovii po prostu nie mógł się pomylić i skierował piłkę do bramki Stali. Minutę później mielczanie zadali kolejny cios. Znów Tylutki popisał się ładnym crossem na lewą stronę pola karnego gości. Lecącą piłkę zlekceważył Mita, któremu zza pleców wyskoczył Mateusz Leśniowski. Filigranowy zawodnik uderzył w długi róg i Pietryce pozostało wyciągnąć piłkę z bramki. Po zmianie stron Resovia dosłownie rzuciła się na rywala. Bramka dla gości była kwestią czasu i rzeczywiście padła dość szybko. Jej autorem był Konrad Domoń, który w zamieszaniu powstałym pod bramką rywala nie dał się przepchnąć rywalom i z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki gospodarzy. Goście jednak nie umieli wyciągnąć wniosków z wcześniej popełnionych błędów. Mita po raz kolejny dał się oszukać Leśniowskiemu, który wygrał pojedynek biegowy z rywalem i płasko dośrodkował w pole karne. Kamiński uprzedził Pietrykę i Stal wyszła na prowadzenie. To oczywiście nie mógł być koniec emocji, bo gości porażka absolutnie urządzała. Mielczanie w końcówce gonili już resztkami sił i coraz częściej zaczęli popełniać proste błędy. Wynikały one jednak nie ze zmęczenia, ale z braku doświadczenia. Coś może o tym powiedzieć młodziutki Getinger, który w końcówce meczu podał do Bartłomieja Bogacza. Napastnik Resovii nie namyślając się wiele zdecydował się uderzyć nad wysuniętym Witkowskim i było to dobre rozwiązanie. Ostatnim akordem tego emocjonującego spotkania była czerwona kartka dla Dziwisz, który otrzymał ją za krytykowanie orzeczeń arbitra.


Włodzimierz Gąsior (Stal): - Nie jestem zadowolony z końcowego rezultatu. Brakowało naprawdę niewiele, żebyśmy prowadzenie dowieźli do końca. Trzeba jednak oddać przeciwnikowi, że dobrze grali w ofensywie. Doświadczeni zawodnicy stworzyli sporo sytuacji, my natomiast ustawiliśmy się na typową kontrę. Strzeliliśmy ładne bramki, mecz był emocjonujący. Szkoda, że nie było kibiców na tym spotkaniu.
Maciej Huzarski (Resovia): - Bardzo chcieliśmy zostać liderami po rundzie jesiennej. Nie udało się, gdyż w pierwszej połowie zagraliśmy zbyt nerwowo. W przerwie musiałem ponownie wstrząsnąć zespołem. W drugiej części dominowaliśmy, natomiast Stal bardzo groźnie kontratakowała. Nie jestem zadowolony z wyniku, bo spodziewałem się, że moi bardziej doświadczeni zawodnicy wygrają z mielecką młodzieżą.

resoviacy.pl

2006.11.04 | Jak po grudzie

Resovia Rzeszów - Żurawianka Żurawica 2:1 (1:1)
1:0 Bąk (s) 8', 1:1 Kot 43',  2:1 Kozubek 91'
Resovia: Pietryka, Mita,
Kozubek, M. Bogacz, W. Jakubowski, Grabowski (60' Szydełko), Domoń, Zieliński, Przybyła, Biliński (60' Dziwisz), B. Bogacz
Żurawianka: Horodecki,
P. Jakubowski, Załoga, Ł. Bąk, Gorczyca, Tyrawski, Habaj, Harłacz (85' M. Bąk), Pankiewicz, Kot (90' Gierczak), Hajduk.
Sędzia: Krzysztof Bomba z Mielca

Była ostatnia, bodaj czwarta minuta doliczonego czasu gry. Rzut wolny na 18 metrze od bramki Żurawianki wykonywał Artur Zieliński, rosły Wiesław Kozubek opuścił obronę i zawędrował pod pole karne gości. Za moment wyskoczył w górę, uderzył piłkę głową i utonął w objęciach kolegów. Resovia urwała się ze stryczka, wygrała jedenasty raz w rundzie i ciągle jest liderem.
"Głosuj na Witolda Walawendra, kandydata do Rady Miasta Rzeszowa" - głosiły napisy na żółtych koszulkach, w których wybiegli na boisko piłkarze Resovii. Popularnego "Walka" wspierał też mistrz piruetów na rowerze Krystian Herba, prezentujący trikke - trzykołowy pojazd, który na zachodzie Europy zrobił już prawdziwą furorę. W wyborach samorządowych startuje jeszcze kilku innych działaczy piłkarskich "pasiaków", więc serwowaną gratis gorącą kiełbaskę kibice żartobliwie ochrzcili mianem wyborczej.
Atmosfera na trybunach, mimo sypiącego nieustannie śniegu i temperatury bliskiej zeru, była nad wyraz radosna. Gdy gospodarze szybko objęli prowadzenie, chyba żaden z kibiców nie spodziewał się, iż w drugiej połowie emocje sięgną zenitu.
Żurawianka wyrównała krótko przed przerwą i gol jej się należał. Goście szybciej uporządkowali szyki i łatwiej przystosowali się do ciężkich warunków. Mimo tego w 44 minucie Resovia mogła strzelić drugiego gola, jednak Bartłomiej Bogacz kopnął piłkę tam, gdzie stał Andrzej Horodecki.
W drugiej połowie zmieniono futbolówkę na czerwoną, zmienił się też obraz gry. Gospodarze zepchnęli rywala do obrony i długimi okresami wręcz oblegali jego bramkę. Nic z tego jednak nie wynikało, bo uparli się, że gola zdobędą po koronkowej akcji. Nikomu nie przyszło do głowy, iż w takich warunkach, przy zapadających ciemnościach, należy po prostu strzelać w światło bramki. Do dramatycznych wydarzeń w końcówce nie musiało jednak dojść. W 60 minucie resoviacy przeprowadzili najładniejszą akcję meczu: Szymon Grabowski podał na skrzydło do Kozubka, ten dośrodkował na pole karne Żurawianki, ale Sławomir Przybyła z dwóch metrów huknął Panu Bogu w okno.

Jak padły gole
1-0 Z rogu dośrodkowywał Witold Jakubowski, a piłkę głową do własnej bramki wpakował Łukasz Bąk.
1-1 Paweł Załoga mocno zacentrował z wolnego na pole karne Resovii. Marcin Pietryka i obrońcy nie wiedzieli, jak wybić piłkę, ta trafiła na głowę Andrzeja Kota, który z prezentu skorzystał.
2-1 Artur Zieliński zagrał z wolnego, najwyżej w górę wyskoczył Wiesław Kozubek i strzałem głową z kilku metrów pokonał Andrzeja Horodeckiego.

Trzy pytania do Szymona Grabowskiego, pomocnika Resovii
- Ostatnie minuty meczu oglądał Pan z trybun. Bardzo się Pan denerwował?
- Znacznie bardziej, niż wtedy, gdy przebywałem na boisku. Staliśmy z Maćkiem Bilińskim i po cichu liczyliśmy, że chłopaki jednak trafią do siatki. Gdy Artur Zieliński szykował się do dośrodkowania z wolnego, intuicja mówiła mi, iż to będzie akcja na wagę 3 punktów.
- Po godzinie trener zdjął Pana z boiska, a później, na konferencji prasowej, przyznał, że popełnił błąd. Zastępujący Pana Szymon Szydełko nie rozruszał prawego skrzydła.
- Szanuję decyzje trenera. Nie czułem się pokrzywdzony z powodu tego, że opuściłem plac gry.
- Wierzył Pan, że runda jesienna będzie należała do Resovii?
- Trenerzy przekonywali nas, iż nie stoimy na straconej pozycji i nie musimy czuć się słabsi od innych. Wbijali do głów, że jesteśmy w stanie tworzyć zespół groźny dla każdego, ale myśmy te słowa traktowali trochę z przymrużeniem oka. Dzisiaj widać, kto miał rację, a ja wiem, że mamy dużą szansę na awans do trzeciej ligi.

Wiesława Kozubka gol dla trenerów:
Rosły obrońca Resovii do szatni schodził śmiejąc się od ucha do ucha i słuchając komplementów od rozentuzjazmowanych kibiców. - Strzeliłem najważniejszego gola, odkąd gram w piłkę. Dedykuję go trenerom Huzarskiemu i Kramarzowi. Dlaczego im? Bo dobrze mi się z nimi żyje. Wierzyli we mnie, nawet jak miałem pewne kłopoty. Cieszę się, że mogłem się odwdzięczyć za okazane mi zaufanie - mówił krótko po tym, jak został bohaterem meczu. - Ciężko się grało w takich warunkach, choć ja lubię mokre boiska i nie narzekałem. Żałuję jedynie żółtej kartki, przez którą nie zagram w meczu ze Stalą Mielec - zakończył.

 resoviacy.pl

2006.10.29 | Tylko remis

Pogoń Leżajsk - Resovia Rzeszów 1:1 (0:0)
Dejnaka 66', Przybyła 69'
Pogoń: Nalepa, Kaznecki, Rogala, Pazdan, Siek, Bujniak, Błotni, Serafin, Lach (30' Kaszowski),Danielak, Dejnaka
Resovia: Pietryka, Mita, Kozubek, M. Bogacz, Jakubowski, Grabowski (Kiełbasa 81'), Zieliński, Domoń,
Szydełko (65' Przybyła), B. Bogacz, Dziwisz (67' Biliński)
Sędzia: Gerard Żurawski (Mielec).
Widzów 300 (100 z Rzeszowa)


Pojedynek rzeszowskiego lidera w Leżajsku rozgrzał widownię dopiero po przerwie. W pierwszych 45-ciu minutach ciekawych akcji było jak na lekarstwo. W 36. min występujący na środku obrony Pogoni, Andrzej Danielak nieprzepisowo zatrzymał przed własnym polem karnym Macieja Dziwisza. Arbiter podyktował za to zagranie piłkarza gospodarzy rzut wolny. Wykonując ten stały fragment gry Artur Zieliński trafił w jednego z obrońców z Leżajska. Wart odnotowania jest jescze rajd Macieja Dziwisza (40. min), który przestrzelił kończąc akcję.
W 64. Min Andrzej Błotni dośrodkowywał z wolnego (ok. 30 m) - do piłki dobiegł Jacek Bujniak, ale skierował ją wprost w ręce bramkarza Resovii, Marcina Pietryki. 120 sekund później rezerwowy gracz gospodarzy, Arkadiusz Kaszowski z prawej strony zagrał na przeciwległą do wychodzącego na czystą pozycję Sławomira Dejnaki. Napastnik Pogoni znalazł się tuz przed Pietryką i precyzyjnym, płaskim strzałem pokonał golikpera przyjezdnych.
W 68. min prawą stroną boiska pobiegł Witold Jakubowski, ale finalizując akcję wyraźnie przestrzelił. W tej samej minucie po kontrataku Jacek Bujniak przegrał pojedynek sam na sam z Pietryką. Goście wyrównali w 69. min; centrował z prawej strony Szymon Grabowski, do piłki wyskoczył rezerwowy piłkarz Resovii, Sławomir Przybyła i precyzyjnym strzałem głową zmusił do kapitulacji Grzegorza Nalepę.
W 72. min w wyskoku zderzyli się głowami Jacek Bujniak z Pogoni i rzeszowianin Szymon Grabowski. Obaj musieli opuścić plac gry. ''Grabek'' w siatce ochronnej na rozciętej głowie musiał karetką pogotowia udać się do leżajskiego szpitala. W końcówce dwukrotnie Bartłomiej Bogacz (77. i 79. min) próbował jeszcze przechylić szalę wygranej na korzyść Resovii. Dwukrotnie jednak nie trafił w światło bramki Pogoni.

     resoviacy.pl

2006.10.25 | Puchar Polski - Okręg

Izolator Boguchwała- Resovia Rzeszów 6:3 (2-1, 3-3)
  0-1 Kozubek (12'), 1-1 Walat (16'), 2-1 Porada (21'), 2-2 Dziwisz (47'), 2-3 Przybyła (55'), 3-3 Dragan (62'), 4-3 Szpond (97' (k)), 5-3 Karwat (111'), 6-3 Pańczak (113')

Izolator:
Jankowski, Kopiec (60' Pańczak),
Łyszczak,Sierżęga, Szpond, Gajdek (46' Karwat), Cupryś (96' Bosek), Walat (60' Burak), Domin, Porada, Dragan
Resovia: Szyszko' Wojtowicz, Kozubek (46' M. Bogacz), Pietrucha, Jakubowski (46' Mita), Smężeń, Barłowski, Szalacha, Biliński (46'
Dziwisz), Grabowski (46' Przybyła), Kiełbasa.
Sędzia:  Robert Kubas (Rzeszów)

W 62. minucie spotkania w starciu z Jakubem Draganem, broniący rzeszowskiej bramki Mateusz Szyszko doznał kontuzji, która wyeliminowała go z dalszej gry. A, że trener rzeszowskiej ekipy, Maciej Huzarski, już wcześniej wykorzystał limit zmian pomiędzy słupkami stanąć więc musiał jeden z graczy z pola. Wybór padł na Andrzeja Wojtowicza. Wydawało się więc, że mając przewagę jednego zawodnika Izolator szybko rozstrzygnie losy tego spotkania na własną korzyść w regulaminowym czasie gry. Tym bardziej, że po godzinie gry remisował z Resovią 3-3. Nic z tych rzeczy. Poczynania miejscowych przypominały przysłowiowe bicie głową w mur. Podopieczni trenera Stanisława Skiby pudłowali aż strach. O tym kto awansuje do dalszych pucharowych gier musiała więc zadecydować dogrywka. W tej choć miejscowi nie pokazali nic wielkiego zaaplikowali Resovii trzy bramki. Sygnał do ataku dał Krzysztof Szpond, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Krzysztofie Dominie. Cztery minuty później do rzeszowskiej bramki trafił Bartosz Karwat, a wynik tego marnego widowiska piłkarskiego ustalił Rafał Pańczak.

 resoviacy.pl

2006.10.24 | Miasto przekazuje teren Resovii

Sporo emocji wywołał temat inwestycji Resovia Park przy al. Witosa, w ramach której miałyby powstać kryte lodowisko, duża galeria handlowa, aquapark, multikino i hotel oraz hala łuczniczo-piłkarska. Radni mieli zadecydować o przystąpieniu do zmiany studium zagospodarowania, które ma uwzględniać m. in. możliwość powstania tam obiektu handlowego o powierzchni powyżej 2 tys. m kw. Obyło się bez większych kłótni.
Więcej emocji było przy drugiej uchwale związanej z Resovia Park. Inwestor - CWKS Resovia, zwrócił się bowiem do miasta z prośbą o nieodpłatne użyczenie miejskiej części terenu przy Witosa (znajduje się tam lodowisko) pod planowaną inwestycję. - Jest to jeden z wymogów zewnętrznego inwestora, z którym współpracujemy - mówił senator Aleksander Bentkowski, prezes CWKS Resovia. Radni prawicy mieli sporo wątpliwości. - Ten projekt widzimy po raz pierwszy i już musimy głosować. Mamy za mało czasu, aby sprawę przemyśleć - mówiła radna Dzierżak. Janusz Ramski (LPR) dopytywał natomiast, czy przy okazji powstania tej inwestycji planowane są w rejonie al. Witosa i ul. Wyspiańskiego jakieś inwestycje drogowe, które usprawnią komunikację w tej części miasta. Urzędnicy uspokoili Ramskiego deklaracją, że teren zostanie objęty planem zagospodarowania, w którym ujęte będą także nowe rozwiązania komunikacyjne. Ostatecznie radni zadecydowali o przekazaniu działki (ponad 2 ha) klubowi na 40 lat, z zastrzeżeniem, że jeśli nowy właściciel nie przedstawi w ciągu dwóch lat gwarancji, że na miejskiej działce nie powstanie kryte lodowisko, to teren powróci do dawnego właściciela.

Super Nowości

 

 


1   3






































































































































































































































 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by