ARCHIWUM 3

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

2006.12.10 | II edycja akcji mikołajkowej "Od resoviaków, dla dzieciaków"

Piłkarze, koszykarze, łucznicy Resovii , zespół cheearleaderek „L-9”, grupy muzyczne i taneczne „Time”, „Gabcio i Przyjaciele”, „Maluszki z Krasnego”, „Gasiek”, „Roca”, „Fado”, pokazy sztuk walki oraz trialowcy Krystiana Herby i wielu wolontariuszy (kibiców Resovii) miało w sobotę w rzeszowskiej hali na Podpromiu zrealizować jedno zadanie - sprawić, by na buziach dzieci często doświadczonych przez los, zagościł uśmiech. Była to druga edycja akcji kibiców Resovii pod hasłem "Od Resoviaka, dla dzieciaka". Od kilkunastu dni kibice Resovii przygotowywali imprezę mikołajkową dla dzieciaków. Kilkanaście skrzynek owoców dziesiątki pudeł ze słodyczami, soki,  piłki, zabawki, kilkaset pączków i wyrobów cukierniczych, nieskończona ilość waty cukrowej ogromna dmuchana zjeżdżalnia i ponad 350 paczek wypełnionych wszystkim tym  co sprawi radość najmłodszym. Z prawdziwą przyjemnością możemy powiedzieć, że ta misja się powiodła. Przez hale "Na podpromiu" przewinęło się ponad tysiąc osób w tym kilkaset dzieciaków.

więcej |  resoviacy.pl

2006.12.03 | Odzyskane pamiątki Resovii

Stowarzyszenie Przyjaciół Piłki Nożnej- "Resovia" Rzeszów dotarło do kolekcji kilkudziesięciu proporczyków, które znajdowały się w dawnym budynku klubowym na rzeszowskich Olszynkach, a później na Wyspiańskiego. Kolekcja (zdjęcie przedstawia tylko część kolekcji), która była własnością klubu i sportowców  została rozkradziona  przez jednego z byłych "działaczy" Resovii. W skład kolekcji wchodzi kilkadziesiąt proporczyków firmowanych przez Resovię oraz przez kluby, z którymi Resovia rozgrywała mecze sportowe (m.in. Borysław, Drohobycz, Dynamo Berlin, CSKA Moskwa)  Najstarsze z nich pochodzą z lat 50 - tych i 60-tych. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda nam się odzyskać całą kolekcję i sprawić, aby pamiątki Resovii powróciły na swoje miejsce i były świadectwem pięknej historii stuletniej Malcianej. Mamy nadzieję, że jest to początek tego, aby powolutku, ale systematycznie odzyskiwać resoviackie perełki. Z czasem może uda nam się utworzyć coś w rodzaju resoviackiego muzeum.

 resoviacy.pl

2006.12.01 | Najlepszy zawodnik rundy jesiennej

Wśród kibiców i dziennikarzy trwają spekulacje na temat transferów w podkarpackiej czwartej lidze. Piłkarze mają okres roztrenowania. Natomiast kibice Resovii wybrali najlepszych zawodników w rundzie jesiennej
Bartłomiej Bogacz (fot.) najlepszy strzelec podkarpackiej IV ligi został przez kibiców Resovii wybrany razem z Maciejem Bilińskim najwartościowszym piłkarzem "pasiaków' w rundzie jesiennej 06/07.
Wyniki głosowania:
- najlepszy bramkarz: Marcin Pietryka
- najlepszy obrońca: Michał Bogacz
- najlepszy pomocnik: Sławomir Przybyła
- najlepszy napastnik: Bartłomiej Bogacz
- najbardziej wartościowy zawodnik drużyny: Maciej Biliński, Bartłomiej Bogacz
  

  resoviacy.pl

2006.12.11 | Mecz o Puchar klubu CWKS Resovia

Resovia Rzeszów - Leśnik Baligród 7:2
Na zakończenie sezonu jesiennego, Resovia zmierzyła się z tradycyjnym sparingpartnerem - Leśnikiem Baligród. Zaprzyjaźnione drużyny rywalizowały o Puchar Prezesa CWKS Resovia - Aleksandra Bentkowskiego i Puchar Prezesa Sekcji Piłkarskiej - Pawła Kality. Zwycięsko z tego meczu wyszli gospodarze, którzy wygrali 7-2. Gole zdobywali: Biliński 2, Mita, B. Bogacz, Domoń, Pietrucha, Dziwisz oraz Malec 2. Mecz rozegrano 2x30 minut.
Po meczu wspólnie świętowano udane zakończenie sezonu piłkarskiego. Na ognisku pieczono bieszczadzkiego dzika, w budynku klubowym trwała biesiada piłkarzy, działaczy i kibiców, a dawne resoviackie mecze wspominał razem z resoviackimi weteranami sportu entuzjasta historii - pan Wołoszański.

 resoviacy.pl

2006.11.11 | Podsumowanie rundy jesiennej sezonu 2006/07

Początek rundy nie zwiastował tak szczęśliwego końca. "Pasiaki" dały się ograć przed własną publicznością Sokołowi Nisko i Galicji Cisna. Oblicze drużyny zaczęło się jednak zmieniać, a piłkarze coraz mocniej wierzyli w swoje umiejętności. Zimę resoviacy spędzą w wygodnym fotelu lidera, z przewagą dwóch punktów nad konkurencją.
Ciekawe, że zaledwie kilka miesięcy wcześniej, rzeszowianie bronili się przed spadkiem do "okręgówki". Latem działacze podziękowali za pracę Wiesławowi Gołdzie (został trenerem juniorów), a budowę zespołu zlecili duetowi Maciej Huzarski - Marek Kramarz. Ich różne temperamenty nie miały tu nic do rzeczy, bo w najważniejszym punkcie dżentelmeni zgadzali się ze sobą: obaj wyżej od obrony cenili ofensywę. Resovia miała grać do przodu. Nowocześnie, ładnie dla oka i skutecznie. Tak, żeby kibice chcieli płacić za bilety. W dużym stopniu plan udało się zrealizować.
Gdy sezon się zaczynał, od działaczy i szkoleniowców nie można było uzyskać konkretnych deklaracji. - To nie była postawa asekuracyjna, lecz podejście zdroworozsądkowe. Poznawaliśmy zespół i choć wiedzieliśmy, że drzemią w nim duże możliwości, mieliśmy też świadomość, iż czeka nas wiele pracy - mówi trener Maciej Huzarski. - Zakładaliśmy, że drużyna zdobędzie maksymalnie 30 punktów, więc plan został zrealizowany z nawiązką. O awansie nie wspominaliśmy, bo dla nas postawa piłkarzy była zagadką. Wszak prawie ci sami ludzie ledwie obronili się przed spadkiem - dodaje Paweł Kalita, prezes sekcji piłkarskiej.
Słowo "prawie" pasuje jak ulał, bo klub sprowadził latem kilku zawodników. Transfery okazały się strzałami w dziesiątkę. Michał Bogacz doskonale spisywał się w obronie, Bartłomiej Bogacz szalał w ataku. Sławomir Przybyła i Szymon Szydełko okazali się wartościowymi pomocnikami. Wszyscy należą do grupy zawodników, których zwykło się określać mianem perspektywicznych czy jak kto woli - rozwojowych.
Resoviacy wygrali aż 11 spotkań, trzy zremisowali i trzy przegrali. Na wyjeździe tylko raz - z Siarką. - Za to sześć razy zwyciężaliśmy na obcym terenie, co Resovii chyba się jeszcze nie przytrafiło - uśmiecha się Maciej Huzarski - Przed sezonem powiedziałem chłopakom, że o klasie drużyny świadczy fakt, że potrafi ona zdobywać punkty na wyjazdach. Widać, wzięli to sobie do serca.
Maciej Huzarski jest zadowolony z postawy zespołu, ale w euforię nie popada. - Cóż, zawsze mogło być lepiej. Wiele punktów straciliśmy, a nie musieliśmy. Z drugiej strony, kilka razy uratowaliśmy wynik w ostatniej chwili, więc wszystko się jakby wyrównuje - analizuje - Te 36 punktów to nasz sukces i trzeba o tym głośno mówić. Bo w prasie, choć często stwarzaliśmy widowiska, nie byliśmy doceniani.
Co w największym stopniu zadecydowało o tym, że "pasiaki" zanotowały tak udaną rundę? "Huzar" nie ma wątpliwości. - Zmiana mentalności u zawodników. Pracowaliśmy z Markiem nad tym nieustannie i muszę przyznać, że uczyniliśmy zaledwie kroczek naprzód. Bo piłkarze dopiero w końcówce uwierzyli, że są naprawdę mocni. Wcześniej wtapiali się w ligową szarzyznę. Jeden mecz przegrali, drugi wygrali i myśleli, że to i tak jest niezły wynik.
W zimie lider będzie pracował głównie nad poprawą gry defensywnej. - Chodzi o grę defensywną całego zespołu, a nie tylko postawę obrońców - precyzuje szkoleniowiec, który przyznaje, iż czasem zespół płacił cenę za zaangażowanie w ofensywę. - Coś za coś. Wykorzystywaliśmy na przykład w ataku bocznych obrońców czyli graliśmy zgodnie z najnowszymi trendami.
Rzeszowianie grali też do końca. Gola na wagę zwycięstwa nad Żurawianką zdobyli w doliczonym przez arbitra czasie (goście upierali się, że sędzia powinien znacznie wcześniej zakończyć spotkanie), rzutem na taśmę uratowali remis ze Stalą Mielec, w ostatniej chwili uciekli ze stryczka w spotkaniu z Iskrą Sobów. Skąd ta wiara w szczęśliwy koniec i konsekwentne parcie do przodu? - To zasługa Marka Kramarza, który zaraża wszystkich swoim optymizmem - śmieje się trener Huzarski. Jego zdaniem, w Resovii jest kilku zawodników, którzy poradziliby sobie w trzeciej lidze. A jak wygląda liga czwarta? - Generalnie, poziom nie jest najwyższy. Zbyt dużo drużyn koncentruje się na tym, żeby wybijać piłkę przed siebie. Gra kombinacyjna, ze zmiennością pozycji, szwankuje.
Paweł Kalita wie, że po udanej rundzie i tak duże oczekiwania kibiców jeszcze wzrosną. - Presja jest i będzie odczuwalna. Dla nas, działaczy, najważniejsze będzie zabezpieczenie zespołowi bytu. Trzeba więc zakasać rękawy i wziąć się do pracy - mówi stanowczo. - W Resovii nie ma, jak myślą niektórzy, eldorado. Ciągle poszukujemy pieniędzy. Na razie dajemy sobie radę. Pokazaliśmy, że potrafimy mądrze gospodarować środkami, a przecież nie posiadamy sponsora strategicznego. Wzmocnienia? Póki co, koncentrujemy się na tym, by zespół myślał tylko i wyłącznie o treningach i grze w piłkę. Trzeba stawiać na tych chłopaków. Przecież udowodnili, że są warci zaufania.
Siedem goli - to do niedawna był strzelecki rekord Bartłomieja Bogacza, ustanowiony w okresie, gdy przywdziewał koszulkę Igloopolu. Tej jesieni 23-letni napastnik dwanaście razy znajdował sposób na bramkarzy rywali. - Nie spodziewałem się aż tylu bramek - przyznaje snajper Resovii, prowadzący w klasyfikacji strzelców. - Gdyby udało się powtórzyć ten wyczyn na wiosnę, byłoby cudownie. Cieszę się, że dołożyłem cegiełkę do tego, iż Resovia została mistrzem jesieni, ale proszę zauważyć, iż to zasługa kolegów. Ja spełniałem jedynie rolę egzekutora. Takie otrzymywałem od trenerów zadania i nawet nie wracałem głębiej, niż pod linię środkową boiska. Jak to się stało, że właśnie w Resovii pokazałem, na co mnie stać? To efekt atmosfery panującej w drużynie. Wszyscy stanowimy tu zgraną paczkę kolegów. Aż chce się grać! - tłumaczy kandydat na króla strzelców.

  Dziennik Polski

 

 


2  4

























































































































































 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by