ARCHIWUM 26

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

2009.06.18 | Resovia zdobywcą Wojewódzkiego Pucharu Polski

Resovia Rzeszów - Sokół Nisko 9:0 (4:0)
2' Pydych, 11' 63' 68' Piątkowski, 13' (k) Walaszczyk, 35' Kozubek, 55' 81' Jakubowski, 78' Warchoł

Resovia: Pietryka, Pydych, Koubek, Bogacz, Szkolnik, Walaszczyk, Fryc (54' Jakubowski), Piątkowski, Domoń (54' Madeja) , Kamiński (54' Szalacha), Korab (46' Warchoł)
Sokół: Osipa, Wojtak D. (62' Drabik), Woźniak, Orliński, Niemiec (62' Pławiak), Nowak A., Tabaka (62' Szewc), Sałek, Świąder, Snios, Nowak M. (62' Wlizło)
Sędzia: Jacek Zygmunt (Jarosław), Widzów: 500

Piłkarze Resovii zakończyli sezon piłkarski zdobyciem podwójnej korony, czyli mistrzostwa ligi lubelsko- podkarpackiej i Wojewódzkiego Pucharu Polski. Do pucharowego rewanżu rzeszowianie podeszli z całą powagą i kolejny raz rozgromili czwartoligowców z Niska.
Już w 2 minucie swoją pierwszą bramkę w barwach Resovii strzelił Rafał Pydych. Obrońca „pasiaków” ze stażem 48 meczów w „biało-czerwonej” koszulce, wykorzystał podanie z rzutu rożnego i ładnym strzałem w długi róg pokonał Tomasza Osipę.
W 11 minucie wynik meczu podwyższył najlepszy tego dnia na boisku Jarosław Piątkowski. Na stadionie Resovii nie ucichły jeszcze brawa po drugiej bramce, a w polu karnym faulowany został Kamil Walaszczyk. Rzut karny wykorzystał technicznym strzałem sam poszkodowany i na zegarze stadionowym 3:0. Pomimo wysokiego prowadzenia resoviacy nie zwalniali tempa meczu, a efektowną grą chcieli podziękować kibicom za wsparcie w meczach ligowych. W 21 minucie meczu idealne podanie od Oskara Fryca zmarnował Konrad Domoń, który spudłował z 7 metrów. Na boisku widoczna była zdecydowana przewaga piłkarzy Resovii i kolejne bramki były tylko kwestią czasu. Na bramkę numer 4 kibice czekali do 35 minuty. Z rzutu rożnego dośrodkował Kamil Walaszczyk i atomowym uderzeniem z główki swoją 14-tą bramkę dla Resovii strzela nie kto inny jak... Wiesław Kozubek. Dla środkowego obrońcy „pasiaków” pierwszy mecz w przyszłym sezonie będzie jubileuszowym, setnym meczem ligowym w Resovii.
W 43 minucie po jednej z nielicznych akcji gości sędzia odgwizdał „spalony”. W drugiej połowie meczu trener Tułacz dokonał zmian wprowadzając czterech piłkarzy, w tym dwóch z drużyny rezerw.  W 54 minucie wynik na 5:0 podwyższył wprowadzony minutę wcześniej – Witold Jakubowski. W 63 minucie meczu w klasycznej sytuacji „sam na sam z bramkarzem” znalazł się Jarosław Piątkowski, który podwyższył wynik na 6:0. Ten sam zawodnik w 70 minucie strzelił swoja trzecią bramkę w tym meczu. Nawet przy wyniku 7:0 resoviacy nie zwalniali tempa gry.  Większość swoich akcji „biało-czerwoni” przeprowadzali skrzydłami i okazało się to skuteczną metodą na czwartoligowców z Niska. W 77 minucie zamieszanie podbramkowe wykorzystał wychowanek Resovii  Warchoł, który strzałem z 5 metrów podwyższył wynik na 8:0.  Kilka minut później ten sam zawodnik padł faulowany w polu karnym i wynik z rzutu karnego ustalił na 9:0 Witold Jakubowski.
Po meczu piłkarze odebrali z rąk działaczy OZPN okazały puchar i medale za awans do II ligi. 

       resoviacy.pl   , foto: Jacek Czochara, Dziennik Polski    

2009.06.17 | Rezerwy Resovii po pierwszym sezonie

Drużyna rezerw Resovii zakończyła swój pierwszy po reaktywacji sezon piłkarski. 
Piłkarze "dwójki" zdystansowali B – klasowych rywali i bez najmniejszych trudności zapewnili sobie awans do klasy A. Rozgrywki na najniższym szczeblu rozgrywek nie stoją na wysokim poziomie więc mecze resoviaków kończyły się niejednokrotnie na wynikach dwucyfrowych. Przez cały sezon trzon drużyny tworzyli wychowankowie: Szyszko, Rybak, Warchoł, Tutak, Bednarz, Świst, Krupa, Barłowski i Bryk. Ten ostatni zdobywając 31 bramek został królem strzelców ligi.
Podopieczni trenera Dariusza Warchoła wspomagani byli piłkarzami z drużyn seniorskiej i juniorskiej. W sumie w 22 meczach wystąpiło 37 piłkarzy.

Awans do klasy A wywalczyli: Szyszko (17 meczów/ 0 goli), Superson (1/0), Król (1/0), Kozak (2/0), Rybak (19/4), Warchoł (19/15), Tutak (21/1), Bednarz (15/4), Pietrucha (14/11), Świst (17/0), Krupa (19/2), Szkolnik (1/1), Barłowski (17/12), Złotek (9/5), Polończyk (2/0), Baran J. (7/3), Szalacha (14/3), Oślizło (2/0), Jakubowski (8/2), Grabowski (6/2), Mościński (3/6), Bryk M. (20/31), Niemczyński (3/2), Adamczyk (3/4), Wnęk (11/12), Korab (5/9), Kusz (1/0), Bogacz (5/3), Kruczek (3/0), Mastej (9/7), Danielak (1/1), Baran M. (1/0), Cygnar (2/3), Madeja (1/2), Domoń (2/1), Tyrkało (1/0)

           więcej o meczach rezerw Resovii

resoviacy.pl

2009.06.16 | Wysoka zaliczka w pucharowym dwumeczu

Sokół Nisko - Resovia Rzeszów 2:6 (2:4)
22' Drabik, 28' Szewc - 4' 37' 74' Kamiński, 10' Korab, 15' Kusiak, 74' Jakubowski

Sokół: Osipa, Wojtak R. (57' Orliński), Pławiak, Drabik, Wojtak D. (46' Nowak A.), Szewc, Lebioda, Tabaka (60' Sałek P.), Skiba, Frankiewicz (46' Nowak M.), Kaczmarczyk
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski, Fryc (75' Cygnar), Domoń, Walaszczyk (66' Jakubowski), Korab, Kamiński
Sędzia: Stęchły (Jarosław), Widzów: 200
 


                                                                                                         foto: Echo Dnia

Po kwadransie gry Resovia wygrywała już 3-0 i wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem ambitni niżanie nie dali za wygraną i cierpliwie szukali swojej szansy. Ich ambicja została szybko nagrodzona, bo po bramkach Drabika i Szewca zrobiło się 2-3. Bramkowego kontaktu nie udało się jednak długo utrzymać, bo jeszcze przed przerwą swoje drugie trafienie zaliczył Kamiński. Po zmianie stron gospodarze nie mieli już nic do powiedzenia. Resoviacy natomiast wpisali się na listę strzelców jeszcze dwukrotnie i to w odstępie kilkudziesięciu sekund. Najpierw z dystansu huknął Jakubowski, a za chwilę gapiostwo obrońców raz jeszcze bezlitośnie wykorzystał Kamiński.

Super Nowości, P.Pyrkosz

2009.06.15 | "Resovia musi być jeszcze silniejsza"

Wywiad dziennikarza "Nowin" Tomasza Ryznera z trenerem piłkarzy Resovii - Tomaszem Tułaczem

- Bardziej się jest zmęczonym po sezonie będąc piłkarzem, czy jako trenerem?
- Gdy byłem zawodnikiem, po wszystkim bolały kości. Teraz, po zjedzeniu tych nerwów, obciążona jest głowa, czuje się zmęczenie psychiczne. Ale przede wszystkim jestem w tej chwili bardzo zadowolony, bo osiągnęliśmy cel, choć ciśnienie, presja na wynik były ogromne.

- Resovia dopięła celu, bo...
- Dużo mówią liczby. Wiosną straciliśmy tylko 6 goli, w 11 meczach nie straciliśmy gola. Świadczy to o bardzo dobrej grze nie tylko defensywy, ale i pozostałych formacji. Unieśliśmy ciężar oczekiwań. Graliśmy efektywnie i nieprzypadkowo awansowaliśmy.

- Mając największy budżet w lidze, Resovia mogła mieć szeroką kadrę. To się przydało.
- Owszem, bo przez opóźnienie rundy wiosennej natężenie rozgrywek było bardzo duże. Aż 24 piłkarzy to sytuacja komfortowa, ale ma i swoje pułapki. Bo jak tu pogodzić ambicje każdego zawodnika.

więcej | Tomasz Ryzner, Nowiny

2009.06.14 | Zwycięstwo rezerw na koniec sezonu

Resovia II Rzeszów - Junak Słocina 9:1 (1:0)
35' Wnęk, 48' Grabowski, 53' 65' 80' 85' Warchoł, 59' Barłowski, 62' Mastej, 75' Krupa - 65' Oczoś

Resovia II: Szyszko, Bednarz (70' Tutak), Bogacz, Świst, Grabowski, Barłowski (52' Rybak), Jakubowski, Szalacha, Bryk (51' Mastej) Warchoł, Wnęk (60' Krupa)
Junak: Różański, Ziaja G., Ziaja A., Lisek, Szela (64' Syrda), Jaśkiewicz (46' Banach), Czyż, Podgórski, Cieplik (69' Pomianek) Nalepa (54' Oczoś), Misztal
Widzów: 110

Tylko do przerwy żyła nadzieja Junaka na sukces w meczu z Resovią II. Po zmianie stron rzeszowianie odarli ze złudzeń kandydata do awansu.

więcej | resoviacy.pl

2009.06.13 | Po sezonie 2008/09

Stało się to, na co kibice Resovii czekali od wielu sezonów. Upragniony awans piłkarzy do II ligi. Pomimo tego, że II LIGA jest przez wielu traktowana jako „druga” z przymrużeniem oka, to niewątpliwie jest to ogromny sukces rzeszowskiego klubu. Ostatni mecz na ogólnopolskim szczeblu rozgrywek resoviacy rozegrali 15 lat temu. W pamiętnym, 1994 roku nikt nie chciał nawet myśleć o tym, że piłkarze Resovii nazywani w kraju „wiecznymi drugoligowcami” rozstaną się z ogólnopolskim futbolem na tak długo.
Przed objęciem Resovii trenerzy Tułacz – Pacanowski zapowiadali, że kluczem do sukcesu będzie dobra gra w defensywie i szeroka kadra. Po 30 kolejkach okazało się, że mieli rację. Rzeszowianie stracili najmniej (17) bramek w lidze , a kluczowymi postaciami zespołu okazali się środkowi obrońcy Wiesław Kozubek i Marek Kusiak. W meczach ligowych zagrało 30 zawodników. Najwięcej minut na boisku spędzili Kusiak, Kozubek i motor napędowy drużyny – Kamil Walaszczyk. Po raz pierwszy od wielu sezonów rzeszowianie posiadali po dwóch równorzędnych zawodników na każdą pozycję. Siłą Resovii były stałe fragmenty gry. W wielu meczach to po rzutach rożnych i wolnych rzeszowianie zdobywali decydujące bramki. Jednocześnie piłkarze „pasiaków” krytykowani byli za to, że nie grają „ładnej piłki” i nie mają „swojego stylu gry”. Nie można było im jednak odmówić konsekwencji, taktyki, motoryki i mentalnego przygotowania. W razie braku jednego z tych elementów pojawiał się problem ze zdobyciem kompletu punktów. Punktów tych tracili jednak niewiele (18 zwycięstw, 10 remisów, 2 porażki). Rzeszowianie potrafili wygrywać nawet te mecze w których gra się nie układała. W opinii trenerów innych drużyn: „... atutem „pasiaków” była również umiejętność wykorzystywania sytuacji pod bramką rywala”. W tym elemencie przodowali dwaj napastnicy: Mariusz Wiktor – w rundzie jesiennej i Piotr Kamiński w rundzie wiosennej. Resoviacy oddali fotel lidera tylko na dwie kolejki (po meczach z Unią Nowa Sarzyna i Orłem Przeworsk) i wygrali ligę w pełni zasłużenie.

Awans do II ligi wywalczyli: Tomasz Tułacz, Bogusław Pacanowski (trenerzy), Leszek Mucha (kierownik drużyny), Robert Kłosek (masażysta), Marcin Pietryka, Tomasz Król (bramkarze), Piotr Szkolnik, Marek Kusiak, Wiesław Kozubek, Rafał Pydych, Marcin Pietrucha, Michał Bogacz, Mirosław Baran (obrońcy), Paweł Cygnar, Oskar Fryc, Konrad Domoń, Kamil Walaszczyk, Rafał Turczyn, Szymon Grabowski, Jarosław Piątkowski, Bartosz Madeja, Witold Jakubowski, Jakub Baran, Kamil Oślizło, Przemysław Pałkus (pomocnicy), Piotr Kamiński, Witalij Tyrkało, Mariusz Wiktor, Łukasz Korab, Andrzej Danielak, Krzysztof Kruczek, Paweł Adamczyk, Piotr Mazurkiewicz, Waldemar Złotek

Statystyki piłkarzy w sezonie 2008/09

 resoviacy.pl

2009.06.10 | Dwucyfrówka rezerw Resovii

Resovia II Rzeszów - Rudnianka Rudna Wlk. 14:0 (8:0)
Bryk 4, Barłowski 2, Bogacz 2, Cygnar 2, Korab, Wnęk, Rybak, Warchoł

Resovia II: Szyszko, Świst, Bogacz, Bednarz (46' Tutak), Mastej (46' Krupa), Cygnar, Barłowski, Korab, Bryk, Warchoł, Wnęk (46' Rybak)
Rudnianka: Lachcik, Kula W., Miąsik, Serafin (90' - Zdeb), Drzał D., Dziągwa, Kula D., Bojda M., Bojda D., Drzał M. (20' Batóg), Niemiec (10' Czyż)
Widzów: 70

Piłkarze rezerw Resovii zrehabilitowali się za wpadkę z poprzedniej kolejki i w zaległym meczu rozgromili drużynę Rudnianki Rudna 14:0.

więcej | resoviacy.pl

2009.06.07 | Dwa oblicza rezerw

LKS Jasionka - Resovia II Rzeszów 5:4 (0:3)
Gdula, W. Bal 3, M. Bal - Szalacha, Bryk, Warchoł, Wnęk

Resovia II: Szyszko, Krupa, Świst, Bednarz (46' Rybak), Mastej, Barłowski, Szalacha, Jakubowski, Kruczek (60' Tutak), Warchoł, Bryk (46' Wnęk)
 

Niespodziewanym wynikiem zakończył się mecz na szczycie I grupy klasy B. Piłkarze rezerw Resovii po 45 minutach prowadzili z trzecią drużyną ligi KS Jasionką 3:0. Po przerwie gospodarze strzelili "pasiakom" aż 5 bramek i lider wrócił do Rzeszowa bez punktów.

więcej | resoviacy.pl

2009.06.06 | Udane zakończenie sezonu

Stal Kraśnik - Resovia Rzeszów 0:2 (0:0)
49' 74' Kamiński

Stal Kraśnik: K.Beszczyński, D.Beszczyński, Ręba (78' Bijak, 85' Gołębiowski), Stadnicki, Wojtysiak, Pacek (73' Słoniewski), Drozd, Gutek, Iwanowicz, Dudek (63' Nowak), Dydo
Resovia: Król, Pydych, Kozubek
, Baran, Szkolnik (61' Bogacz), Turczyn (75' Pietrucha), Domoń, Cygnar (67' Fryc), Walaszczyk, Kamiński, Danielak (81' Madeja)
Sędzia: Śledź (Biała Podlaska), Widzów: 500

Przyjazd świeżo upieczonego drugoligowca nie wyciągnął kibiców Stali z domów, na stadionie więcej było fanów Resovii i piłkarze lidera mogli się poczuć, jak u siebie. Po meczu znów stracili koszulki. - Wszystko pięknie, tylko w czym my teraz zagramy przeciwko Sokołowi Nisko w Pucharze Polski? Nie mamy już koszulek w pasy ani żółtego, wyjazdowego kompletu - uśmiechał się kierownik drużyny z Rzeszowa Leszek Mucha. Pierwsze spotkanie w Nisku 16 czerwca, rewanż dwa dni później. Do rozgrywek centralnych kwalifikuje się tylko zwycięzca.
Resoviacy wygrali zasłużenie. Już do przerwy powinni prowadzić, lecz Andrzej Danielak, Rafał Turczyn i Piotr Kamiński świetnych okazji nie potrafili zamienić na gole. Po zmianie stron "Kamyk" potwierdził jednak, że ze skutecznością w tej rundzie jest za pan brat. Najpierw trafił do siatki w ekwilibrystyczny sposób, potem w swoim stylu, strzelając po ziemi w dalszy róg. Najlepszą sytuację dla gospodarzy zmarnował w 60 min Marceli Pacek. Strzelał z ostrego kąta, Tomasz Król wybił piłkę na róg.

TSz, Dziennik Polski

2009.06.03 | Resovia w finale

Sokół Sieniawa - Resovia Rzeszów 1:2 (0:1)
88' Wróbel - 38' (k) Danielak, 54' Grabowski

Sokół: Pokrywka, Czopik (46' Kowalczyk), Macina, Bodzioch (67' Gleń), Krawiec, Kulpa (58' Socha), Boczarski, Karwacki (74' Szczepański), Padiasek, Fedak, Wróbel
Resovia: Pietryka, Pietrucha, Bogacz, Baran, Jakubowski, Korab (76' Wiktor), Madeja (56' Barłowski), Fryc, Grabowski, Danielak
(53' Kruczek), Warchoł (46' Szalacha)
Sędzia: Złotek (Gorzyce). Widzów 400

W drugim półfinale PP na szczeblu wojewódzkim niespodzianki nie było. Resovia uporała się z Sokołem Sieniawa i może już być pewna udziału w rozgrywkach centralnych.
Potyczka obu zespołów była słabym widowiskiem. O pierwszej odsłonie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. W tym okresie gry jedyny celny strzał w wykonaniu przyjezdnych, okazał się skuteczny. W polu karnym Macina sfaulował Danielaka i sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość skutecznie egzekwując rzut karny.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, chociaż sytuacji podbramkowych stworzonych przez oba zespoły było nieco więcej. Już w 54. min świeżo wprowadzony na plac gry Kruczek, dokładnie podał do Grabowskiego, a ten z strzałem z 18 m pokonał Pokrywkę. Od tego momentu gra toczyła się w środkowej strefie boiska i na kolejną bramkę kibice musieli czekać do 88. min. Wtedy to, przed polem karnym Resovii, Wróbel ograł jednego z rywali i płaskim strzałem zdobył bramkę kontaktową. Odpowiedź Resovii mogła być błyskawiczna. Kilka sekund później Barłowski uderzył z dystansu, ale piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole. W końcówce bliski wpisania się na listę strzelców był Kruczek, ale jego mocny strzał, na raty obronił Pokrywka.

Henryk Majcher, Super Nowości

2009.05.30 | Resovia w II lidze

Resovia Rzeszów - Tomasovia Tomaszów Lub. 0:0

Resovia: Król, Kozubek, Kusiak, Baran, Szkolnik, Pydych (80' Fryc), Domoń, Cygnar (55' Madeja), Walaszczyk (89' Jakubowski), Kamiński (75' Danielak), Turczyn
Tomasovia: Bartoszyk, Banaś, Chwała, Sioma, Myszkowski, Baran, Ciećko, Wójcik (68'  Gozdek), Kasperek (70' Zatorski), Pacholarz, Wawryca (60, Raczkiewicz)
Sędzia: Żurawski (Mielec), Widzów: 1000
 


Druga liga, druga liga, Resovia! - krzyczał na środku boiska lider rzeszowian Marek Kusiak. Uradowani kibice zabrali mu koszulkę, a potem wręczyli szampana. Innych piłkarzy spotkało to samo, trener Tomasz Tułacz na konferencję prasową przyszedł oblany od stóp do głów. - Może nie będziemy świętować do białego rana, jak w Barcelonie, ale szybko do domów nie uciekniemy. Nasze żony i dziewczyny są dziś wyjątkowo wyrozumiałe - żartował bramkarz "pasiaków" Marcin Pietryka.
Resoviakom do postawienia kropki nad "i" brakowało punktu i może z tego powodu nie oglądaliśmy w sobotę huraganowych ataków na bramkę Tomasovii. Gospodarze jednak przeważali i powinni strzelić choćby jednego gola. Przed przerwą świetnej okazji nie wykorzystał Piotr Kamiński, po zmianie stron Kamil Walaszczyk, który mając przed sobą tylko bramkarza gości, strzelił prosto w niego. Pomocnik Resovii skutecznością nie błysnął, ale to on był motorem napędowym wszystkich akcji. W pierwszej połowie uderzył również z wolnego z ponad 30 metrów i Łukasz Bartoszyk z najwyższym trudem wybił piłkę na róg.
Chwalona wiosną Tomasovia w Rzeszowie nie pokazała niczego szczególnego. Bramce lidera zagrażała tylko przed przerwą. Najbliższy szczęścia był Tomasz Ciećko, bo po jego strzale zza linii pola karnego, piłka przeleciała metr od słupka.
Resoviacy nie otrzymają za awans super premii, ale jak stwierdził prezes klubu Aleksander Bentkowski, będą to "godne pieniądze". W trzeciej lidze rzeszowianie byli poza konkurencją, teraz poprzeczka idzie jednak w górę. Zmiany są niezbędne. Resoviacy potrzebują prawego pomocnika i doświadczonego rozgrywającego. Przydałby się również rasowy napastnik i koniecznie lewy obrońca. Nie jest tajemnicą, że z drużyny odejdzie 6-7 piłkarzy. W tej grupie znajdzie się prawdopodobnie Jarosław Piątkowski, a także część nowych zawodników. Bo z pozyskanych zimą nie zawiedli jedynie Piotr Kamiński i Rafał Turczyn.

Tomasz Szeliga, Dziennik Polski

Tomasz Tułacz (trener Resovii): Mieliśmy wywierać presję na rywalu w jego polu karnym, ale tej pazerności na gole nieco nam zabrakło. Szkoda sytuacji Kamila Walaszczyka, choć pamiętajmy, iż zawodnicy - wiedząc o tym, że do awansu wystarcza remis - nie podejmowali ryzyka. Łatwo można było się nadziać na kontrę, przecież Tomasovia ma w składzie szybkich piłkarzy. Nie chcę na gorąco wystawiać indywidualnych laurek. Na pochwały zasłużyło 24 graczy. Dążyliśmy do tego, by dysponować szeroką kadrą. To sytuacja komfortowa, ale też wymagająca od nas, trenerów, wyczucia, wyjątkowego sposobu działania. Musieliśmy pogodzić ambicje piłkarzy, bo przecież nie każdy mógł grać co tydzień. Cieszę się, iż od półtora roku nie przegraliśmy na własnym boisku meczu ligowego i z tego, jak bardzo poprawiliśmy grę w defensywie.

Wiesław Kozubek (obrońca Resovii): W wiosce z której pochodzę, nikt wcześniej nie osiągnął takiego sukcesu w sporcie. Trafiłem do Resovii z klubu piątej ligi, ale poradziłem sobie. Dlatego nie boję się tego, co nastąpi za dwa miesiące. Graliśmy już kilka spotkań z zespołami z drugiej ligi. Byli lepsi, ale minimalnie. Głównie dzięki swojemu doświadczeniu. Chwalą mnie za to, jakie postępy zrobiłem i za serce do gry. Trochę tego nie rozumiem. Piłkarz wychodzi na boisko po to, by walczyć do upadłego. A dla mnie futbol to miłość numer dwa. Oddaje mu się całkowicie.

Rafał Turczyn (pomocnik Resovii): Wszyscy mnie tutaj głaskają, prawią komplementy. To miłe, ale wyobraża pan sobie, co by było, gdybyśmy nie wygrali tej ligi? Bardzo chciałem strzelić gola przed rzeszowską publicznością. Nie udało się, w meczu z Tomasovią zabrakło naprawdę niewiele. Nie ma dla mnie znaczenia, czy gram w pomocy czy w ataku. Wszędzie dobrze się czuje i staram się robić coś pożytecznego. Występy w Resovii to świetna sprawa, ale jeszcze nie wiem, czy przedłużę kontrakt. Wiele zależy od mojego menedżera.

Marcin Pietryka (bramkarz Resovii): Zasłużenie awansowaliśmy. Raz graliśmy lepiej, raz gorzej, ale zawsze konsekwentnie. Proszę zauważyć, że nie oddawaliśmy inicjatywy i przez cały czas znajdowaliśmy się na pierwszym miejscu w tabeli. To mój czwarty awans z Resovią, ale jednak trochę inny od wcześniejszych. Czeka nas fantastyczna przygoda, wyjazdy na drugi koniec Polski. Do tej pory jeździliśmy tylko do Krakowa albo Ostrowca Świętokrzyskiego. Kto będzie bronił w drugiej lidze? Jak znam życie, będziemy się zmieniać z Tomkiem Królem. Na tej rywalizacji oboje zyskujemy, a najbardziej drużyna.

Kamil Walaszczyk (pomocnik Resovii): Mogłem strzelić zwycięskiego gola, ale nie udało mi się zmieścić piłki między nogami bramkarza. Nie wygraliśmy, jednak nie sądzę, by ktokolwiek miał wątpliwości, że to właśnie Resovii należał się awans. Poprzeczka wędruje w górę, ale bez obawy - poradzimy sobie. Z Sandecją, Górnikiem Wieliczka czy KSZO walczyliśmy nie tak dawno jak równy z równym. Dziś te drużyny są w czubie drugoligowej tabeli. Teraz świętujemy, lecz sezon się jeszcze nie skończył. Chcemy się pokazać z dobrej strony w ostatnim ligowym meczu ze Stalą Kraśnik i w Pucharze Polski.

Tomasz Szeliga, Dziennik Polski

Z prezesem CWKS Resovia Aleksandrem Bentkowskim rozmawiał Tomasz Szeliga (Dziennik Polski):

Cel został zrealizowany. Co dalej?
- Nigdy nie ukrywałem, że druga liga to tylko etap przejściowy, bo naszą ambicją jest, by Resovia występowała na zapleczu ekstraklasy. Na bazie drużyny, która powstała i funkcjonuje, można budować coś trwałego. Ale wzmocnienia są konieczne. Mnie bardzo brakuje środkowego pomocnika. Piłkarza, który weźmie na siebie ciężar gry. Czasu jest niewiele, więc oczekuję, iż trener Tułacz przedstawi wkrótce listę zawodników z którymi będziemy chcieli podpisać umowy.

Wyższa liga to większe wydatki. Resovia do ubogich klubów jednak nie należy i chyba nie powinna się martwić?
- Na mecze trzeba będzie wyjeżdżać dzień wcześniej, nocować w hotelach, wynajmować boiska do treningów. To są olbrzymie wydatki. Z pierwszych obliczeń wychodzi, że budżet sekcji musi się zwiększyć o 30 procent. Jednak mam nadzieję, że damy radę. Że aktualni sponsorzy okażą się jeszcze hojniejsi, a dojdą też nowi. Nic tak nie przemawia do wyobraźni, jak sukces. A ludzie widzą, że w ten zespół warto inwestować, że klub jest sprawnie zarządzany i dobrze postrzegany na zewnątrz.

Podobała się Panu gra Resovii w tym sezonie?
- Nie mogę powiedzieć, że byłem zadowolony z gry piłkarzy. Gdy mówiłem to trenerom, ci prosili, bym spojrzał w tabelę. W ten sposób wytrącali mi argumenty z ręki (śmiech). Bo też proszę zauważyć, jak wyrównana była ta nasza liga. Choćby taka Tomasovia. Niedawno znajdowała się na dnie tabeli, dziś gra naprawdę dobrą piłkę. Murawa? Zostanie poprawiona. Już szykujemy się do jej remontu.

Tomasz Szeliga, Dziennik Polski

2009.05.27 | Grad kartek w Boguchwale

Izolator Boguchwała - Resovia Rzeszów 1:0 (1:0)
23' Brocki

Izolator: Kwaśny, Kopiec, Iwanowski, Woźniak, Szpond, Bereś (89' Kawa), Sierżęga (67' Kuter), Skiba, Domin, Bereś (77' Karwat), Porada (88' Rusin)
Resovia: Pietryka
, Kozubek, Kusiak, Baran, Szkolnik (45' Pydych), Piątkowski, Cygnar (70' Domoń), Fryc, Turczyn, Kamiński (84' Danielak), Wiktor
Sędzia: Wierdak (Krosno), Widzów: 1500

Resoviacy do awansu potrzebują jednego punktu. Cel ten mieli osiągnąć w wyjazdowym spotkaniu  w Boguchwale. Niestety determinacja gospodarzy i bezmyślność dwójki piłkarzy „pasiaków” przyczyniły się do porażki rzeszowian.
Pierwsza połowa meczu należała do gospodarzy. Miejscowi skutecznie rozbijali ataki Resovii i z czasem opanowali środek boiska. W 15 minucie po strzale głową Porady piłka przeleciała nad poprzeczką. W 23 minucie Sebastian Brocki wykorzystał błąd obrony Resovii i strzałem zza pola karnego umieścił piłkę w bramce gości. Po stracie bramki resoviacy ruszyli do odrabiania strat. Akcje rzeszowian kończyły się jednak na 16 metrze od bramki Kwaśnego. Przełomowym okresem meczu okazał się ostatni kwadrans pierwszej połowy. W 31 minucie za oplucie rywala czerwoną kartkę dostał Jarosław Piątkowski. Tuż przed przerwą swoją drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Mariusz Wiktor. Tym razem piłkarz gości łapał za koszulkę wychodzącego z kontrą Krzysztofa Domina.
W drugiej połowie meczu resoviacy zagrali z ogromnym zaangażowaniem. Pomimo tego, że grali osłabieni brakiem dwóch zawodników – to oni byli stroną atakującą. Niestety osamotniony w ataku Piotr Kamiński musiał rywalizować z trzema obrońcami biało- zielonych. W ostatnich 30 minutach meczu roiło się od fauli, pomyłek sędziowskich i gry na czas. Końcowe minuty były mocno nerwowe. Resovia atakowała, a miejscowi wybijali piłkę w trybuny.
Ostatecznie gospodarzom udało się utrzymać wynik do końca meczu i 3 punkty pozostały w Boguchwale.

resoviacy.pl

2009.05.24 | Skromne zwycięstwo rezerw

Trzcianka Trzciana - Resovia II Rzeszów 1:2 (0:0)
84' Miłek - 49' Mastej, 75' Rybak

Resovia II: Kozak, Krupa (75' Tutak), Pietrucha, Świst, Mastej, Barłowski, Jakubowski, Tyrkało (65' Rybak), Kruczek, Warchoł, Wnęk

Skromne zwycięstwo w podrzeszowskiej Trzcianie odnieśli piłkarze rezerw Resovii. Rzeszowianie kończyli mecz w dziesiątkę. W 70 minucie drugą żółtą i tym samym czerwoną kartką ukarany został za dyskusje z sędzią Witold Jakubowski.

więcej | resoviacy.pl

2009.05.25 | O krok od awansu

Resovia Rzeszów - Karpaty Krosno 2:0 (0:0)
78' Kamiński, 84' Wiktor

Resovia: Pietryka, Kozubek, Baran, Kusiak, Pydych (51' Szkolnik), Walaszczyk (89' Grabowski), Cygnar (46' Madeja), Fryc, Turczyn, Kamiński, Danielak (51' Wiktor)
Karpaty: Korbecki, Śliwiński, Gonet, Zych, Włodarski (81' Balasa), Majcher, Jurczak, Czaja (46' Fydrych), Moroń (67' Ochmański), Bliński, Macnar
Sędzia: Marek Mirosław (Lublin), Widzów: 1400

Po zwycięstwie nad Karpatami Resovię od II ligi dzieli tylko punkt. Regionalne derby nie stały jednak na wysokim poziomie. Honor meczu uratowały dwie ładne bramki.
Wzajemne wąchanie trwało niecały kwadrans. W 17 minucie piłka znalazła się w bramce Pietryki, ale sędziowie słusznie gola nie uznali, bo Lech Czaja był na spalonym.
Zainteresowany tak protestował, że ujrzał żółtą kartkę. W odpowiedzi gospodarze pogrozili krośnianom przed ich polem karnym, ale strzału na bramkę nie oddali.
Dopiero Kamil Walaszczyk zatrudnił Marcina Korbeckiego, ale uderzenia z rzutu wolnego (27 i 41 min.) i z dystansu (30 min.), bramkarz gości musiał to obronić, bo strzały były zbyt lekkie.
 


                                                                            foto: Krzysztof Kapica, Nowiny


W 42 minucie z dystansu uderzał jeszcze Zych, ale niecelnie. Resovia powinna prowadzić do przerwy, ale po świetnym nagraniu Walaszczyka, uderzenie Kamińskiego złapała Korbacki.
Po wznowieniu gry gorąco zrobiło się na polu karnym gospodarzy. Rafał Turczyn w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg Macieja Bilińskiego.
Na rewanż ze strony Resovii kibice czekali aż do 75 minuty, Bartosz Madeja idealnie obsłużył Turczyna, ale ten przegrał pojedynek sam na sam z Korbeckim. Za chwilę Marek Kusiak strzelał z ostrego kąta, znów lepszy był Korbecki.
W końcu Turczyn do spółki z Kamińskim kilkoma podaniami rozklepali krośnieńską defensywę. Akcję wykończył ten drugi, precyzyjnym strzałem z 12 metrów. Goście ruszyli do przodu i zapomnieli o obronie.
Walaszczyk prostopadłą piłką uruchomił Kamińskiego, a ten dograł do wprowadzonego Mariusza Wiktora, który technicznym strzałem umieścił futbolówkę w sieci.
 


                                                                                   foto: Krzysztof Kapica, Nowiny

Tomasz Leyko, Nowiny

2009.05.20 | Puchar Okręgu dla "pasiaków"

Resovia Rzeszów - Wisłoka Dębica 2:1 (0:0)
66' Wiktor, 91' Korab - 92' Zołotar

Resovia: Król, Szkolnik, Baran, Bogacz, Jakubowski (66' Walaszczyk), Domoń, Grabowski, Madeja, Tyrkało (64' Kamiński), Kruczek (45' Pietrucha), Wiktor (80' Korab)
Wisłoka:
Dydo, Bielatowicz, Konrad (77' Piłat), Pyskaty, Zych (46' Zołotar), Barycza (46' Grębowski), Kędzior, Mądro (60' M. Kantor), Kalita, Mariusz Wolański, D. Kantor
Sędzia: Wnuk (Leżajsk), Widzów: 600

Po raz kolejny okazało się, że resoviacy w ostatnim okresie mają patent na Wisłokę. Tym razem drużyny spotkały się w meczu pucharowym i na zawodnikach nie ciążyła tak duża presja jaką odczuwają w meczach ligowych. W pierwszej połowie meczu przewagę posiadali gospodarze, ale to „biało- zieloni” mieli lepsze sytuacje do strzelenia bramki. Już w 4 minucie groźnie strzelał na bramkę Króla jeden z najlepszych strzelców ligi Dariusz Kantor. Tymczasem szarże napastników Resovii Kruczka i Wiktora kończyły się przeważnie na 16 metrze. W 29 minucie swoją kolejną szansę zaprzepaścił Dariusz Kantor. Jego uderzenie nogami obronił Król, a dobitkę Baryczy na linii bramkowej zatrzymał Szkolnik. Rzeszowianie mogli na prowadzenie wyjść w 40 minucie meczu, kiedy to  Mariusz Wiktor przegrał pojedynek „sam na sam’ z bramkarze Wisłoki. Pierwsza połowa meczu upłynęła pod znakiem zmarnowanych sytuacji. Po zmianie stron napastnicy zagrali  skuteczniej. Pierwszy na listę strzelców wpisał się Mariusz Wiktor, który sprytnie przelobował bramkarza gości. W doliczonym czasie gry pomocnik Resovii Kamil Walaszczyk popędził lewym skrzydłem i wyłożył dokładną piłkę Łukaszowi Korabowi. Napastnik Resovii strzałem w długi róg podwyższył wynik na 2:0. Chwilę później goście zdobyli bramkę kontaktową, za sprawą Zołotara, ale losów meczu nie zdołali już odwrócić.
Po meczu kapitan Resovii, Szymon Grabowski odebrał okazały puchar okręgu z rąk Tadeusza Kuliga, prezesa OZPN Rzeszów.
 

  
                                                                                                                   foto: Nowiny
Mecze Resovii z dębicką Wisłoką mają swoją 99 - letnią historię i można je zaliczyć do podkarpackich klasyków piłkarskich. Po pierwszym historycznym meczu Wisłoki z Resovią w 1910 roku, lokalna prasa wskazywała główny problem Resovii: „ Brak odpowiedniego boiska jest przeszkodą dalszego rozwoju pod względem gry.” Niestety po 99 latach niewiele się zmieniło w tym zakresie i po raz kolejny można napisać to samo zdanie. Murawa na stadionie przy ul. Wyspiańskiego jest w fatalnym stanie.

resoviacy.pl

2009.05.17 | Wysokie zwycięstwo w Radzyniu Podlaskim

Orlęta Radzyń Podlaski - Resovia Rzeszów 0:4 (0:3)
5'(k) 39'(k) Walaszczyk, 44' Cygnar, 50' Danielak

Orlęta: Stężała, Jakubiec, Dypa, Gmur (46' Krasuski), Ptaszyński, Kępa, Leszkiewicz, Borysiuk, Bednarczyk (46' Ślusarczyk), Tarkowski, Wołek (68' Jędruszczak)
Resovia: Pietryka, Pydych, Baran, Kusiak, Kozubek, Turczyn, Cygnar (86' Madeja), Fryc, Walaszczyk (77' Jakubowski
), Kamiński (59' Kruczek), Danielak (68' Wiktor)
Sędziował: Pastusiak (Lublin),  Widzów: 400

Pięć minut potrzebowała Resovia, aby strzelić gola najsłabszej drużynie rundy rewnżowej. "Pasiaki" zagrały tak jak na lidera przystało - od początku narzuciły ostre tempo, zepchnęły przeciwnika do rozpaczliwej obrony, pozawalając Marcinowi Pietryce cieszyć się... majowym słońcem.
Już pierwszy kontakt z piłką rzeszowian mógł się zakończyć ich suksecem, ale Oskar Fryc z bliska nie trafił w bramkę. Potem dwukrotnie w polu karnym faulował Jakubiec, a Kamil Walaszczyk wymierzał sprawiedliwość. - Za każdym razem strzela tak samo, po ziemi, przy słupku - relacjonował kierownik Resovii Leszek Mucha. Ozdobą spotkania było jednak trafienie Pawła Cygnara, który uderzył z półobrotu tak precyzyjnie, iż piłka wylądowała w okienku bramki Orląt. Kibicom w Radzyniu przypomniał się Andrzej Danielak, kat Orląt z jesiennego spotkania w Rzeszowie. Różnica klasy, a może dwóch, powodowała, że bramkarz gości tylko raz zmuszony był do interwencji. Piłki jednak nie dotknął, bo po "główce" Wołka w 67 minucie, poszybowała ona obok słupka.
 


                                                                                    foto: Orlęta Radzyń Podlaski
 

Tomasz Tułacz (trener Resovii): - Kluczem do zwycięstwa było to, że moi zawodnicy zrealizowali założenia taktyczne. Umiejętnie, długo utrzymywaliśmy się przy piłce na połowie przeciwnika, potrafiliśmy kombinacyjnie rozegrać, stworzyć sobie sytuacje. Tych sytuacji naprawdę nie było ze cztery, tylko więcej. Spodziewaliśmy się jednak, że będzie to trudny mecz, bo taki się on wydawał. Sami sobie pomogliśmy, otwierając szybko wynik, dzięki czemu otworzyć się musiał też przeciwnik. Nam dzisiaj grało się bardzo dobrze, bo warunki, jakie tu zastaliśmy, są wręcz wzorcowe chyba dla wszystkich klubów w tej lidze. Życzę wszystkim klubom, żeby miały takie warunki, a Orlęta dopinguję, żeby były nadal na poziomie sportowym adekwatnym do tej bazy. Ktoś to zbudował, życzę zatem jak najlepiej temu klubowi. Powtórzę się jeszcze raz - warunki do gry w piłkę tutaj przemawiają za tym, żeby Orlęta były jak najwyżej. Zespół z Radzynia jest na boisku bardzo zdeterminowany, to widać. Ci młodzi zawodnicy walczą i chcą, dają z siebie maksimum zaangażowania i całe serce. Czasami jednak jest tak, że trudno strzelić bramkę, wygrać mecz i coś się zacina. Osobiście jestem zadowolony z dzisiejszego wyniku, z osiągniętego rezultatu, przy czym trzeba tutaj też pochwalić zawodników przeciwnika za ogromną determinację.

Marek Majka (trener Orląt): - Różnica między zespołami była dziś bardzo widoczna, niemniej jednak wynik został trochę "ustawiony" przez dwa rzuty karne. Może jeden z nich, ten drugi, był sprawiedliwy, natomiast jeśli chodzi o pierwszy rzut karny, to mam spore wątpliwości. To ułożyło losy spotkania już w 5. minucie, bo potem był drugi rzut karny i byliśmy już pogrzebani. To, żeby powalczyć z Mielcem i Ładą, leży głownie w gestii zawodników, bo to oni są przecież na boisku. Ja nie mogę im w żaden sposób teraz pomóc, bo niby jak? Nie wyczarujemy nowych zawodników, mamy drużynę, jaką mamy i tylko w tym gronie możemy się obracać. Nic innego nie możemy zrobić, zmiana możliwa jest tylko wtedy, gdy zawodnicy osiągną jakąś niesamowitą motywację w tych ostatnich czterech spotkaniach. Tylko to może nam pomóc.

Dziennik Polski

2009.05.17 | Awans rezerw Resovii

Resovia II Rzeszów - Dąb Dąbrowa 4:1 (0:0)
46' Bogacz (k), 60' Wnęk, 73' 82' Mastej - 65' K. Żurek

Resovia II: Kozak, Świst (65' Krupa), Bogacz, Pietrucha, Grabowski, Domoń, Barłowski (75' Tutak), Szalacha, Warchoł, Bryk (70' Rybak), Wnęk (60' Mastej)
Sędzia: Leniart (Rzeszów), Widzów: 80

Piłkarze rezerw Resovii zdobyli kolejne punkty i na 4 kolejki przed zakończeniem sezonu zapewnili sobie awans do klasy A. Tym razem zwycięstwo nie było tak efektowne jak w poprzednich meczach. Goście przez pierwszą połowę stawiali zacięty opór i do przerwy na tablicy był wynik bezbramkowy. W 47 minucie faulowany został w polu karnym Domoń i sędzia odgwizdał rzut karny dla gospodarzy. Jedenastkę pewnie wykorzystał Michał Bogacz. W kadrze gości wystąpili wychowankowie Resovii - Młynarczyk i Kaszuba.

więcej | resoviacy.pl

2009.05.12 | Trwa walka o awans i utrzymanie w lidze

Do końca rozgrywek III ligi lubelsko - podkarpackiej pozostało 5 kolejek. Trwa walka o miejsca premiowane awansem i lokaty dające gwarancję utrzymania się w lidze. Przypominamy fragment regulaminu rozgrywek dotyczący zasad awansów i spadków z ligi.
Awans do III ligi (gr. lubelsko-podkarpackiej) uzyskają dwa pierwsze zespoły IV ligi podkarpackiej (aktualnie Stal Sanok i Polonia Przemyśl) oraz dwa pierwsze zespoły IV ligi lubelskiej (aktualnie Wisła Puławy i Podlasie Biała Podlaska).
Awans do II ligi (gr. wschodnia) uzyska mistrz lubelsko – podkarpackiej  III ligi (aktualnie Resovia). Wicemistrz (aktualnie Stal Rzeszów) rozegra baraż o awans z zespołem II ligi (gr. wschodnia) z miejsc 11-14 (rywal będzie losowany, aktualnie na miejscach barażowych są: Sokół Aleksandrów Łódzki, Concordia Piotrków Trybunalski, Hetman Zamość i Okocimski Brzesko).
Do IV Ligi spadną trzy ostatnie drużyny. Liczba spadkowiczów zwiększy się, jeśli do naszej grupy spadnie drużyna z II ligi (gr. wschodnia). Obecnie zagrożone są Stal Poniatowa i Hetman Zamość.
Liczba spadkowiczów zmniejszy się o jednego, jeśli wicemistrz III ligi wygra baraż o awans.
Podsumowując, to według regulaminu spadają 3 drużyny (aktualnie na miejscach spadkowych są Łada Biłgoraj, Orlęta Łuków i Stal Mielec), przy spadku Stali Poniatowa z II ligi – spadkowiczów w naszej lidze będzie czterech, jeśli vicemistrz III ligi uzyska awans w barażu to 3, natomiast jeśli Hetman Zamość spadnie razem ze Stalą Poniatowa to spadkowiczów w naszej lidze będzie pięciu.

W rozgrywkach, o ile przepisy szczególne nie stanowią inaczej, kolejność zespołów w tabeli ustala się według ilości zdobytych punktów. W przypadku uzyskania równej ilości punktów przez dwie lub więcej drużyn, o zajętym miejscu decydują:
1). przy dwóch zespołach:
a. Ilość zdobytych punktów w spotkaniach między tymi drużynami,
b. przy równej ilości punktów korzystniejsza różnica między zdobytymi i utraconymi bramkami w spotkaniach tych drużyn,
c. przy dalszej równości, według obowiązującej reguły UEFA, że bramki strzelone na wyjeździe liczone są podwójnie, korzystniejsza różnica między zdobytymi i utraconymi bramkami w spotkaniach tych drużyn,
d. przy dalszej równości, korzystniejsza różnica bramek we wszystkich spotkaniach z całego cyklu rozgrywek,
e. przy dalszej równości, większa ilość bramek zdobytych we wszystkich spotkaniach z całego cyklu,
f. w przypadku, gdy dwoma zespołami o jednakowej ilości punktów są zespoły zajmujące pierwsze i drugie miejsce w tabeli, a także zespoły których kolejność decyduje o spadku, stosuje się wyłącznie zasady określone w punktach a, b i c, a jeżeli one nie rozstrzygną o kolejności, zarządza się spotkanie barażowe na neutralnym boisku wyznaczonym przez PZPN lub właściwy związek piłki nożnej.
2). Przy więcej niż dwóch zespołach przeprowadza się dodatkową punktację pomocniczą spotkań wyłącznie między zainteresowanymi drużynami, kierując się kolejno zasadami podanymi w ust 1) w punktach a, b, c, d oraz e.

resoviacy.pl

2009.05.12 | Okręgowy finał Pucharu Polski na Resovii

20 maja o godzinie 17.00 Resovia Rzeszów zmierzy się z Wisłoką Dębica w rozgrywkach Pucharu Polski. Będzie to finał Pucharu Polski na szczeblu Dębica - Rzeszów. Mecz odbędzie się na stadionie Resovii
 

 

resoviacy.pl

2009.05.10 | Festiwal strzelecki rezerw

Plon Klęczany - Resovia Rzeszów 2:14 (1:5)
5’ 20’ 30’ Wnęk, 24’ 70’ 84’ Barłowski, 40’ Grabowski, 63’ 90’ Pietrucha, 65’ Rybak, 68’ Korab, 73’ 77’ 87’ Warchoł

Resovia II: Szyszko, Świst (60' Tutak), Bogacz, Pietrucha
, Mastej (60' Krupa), Szalacha, Barłowski, Grabowski (46' Korab), Warchoł, Bryk, Wnęk (60 Rybak)

Trwa festiwal strzelecki rezerw Resovii. Piłkarze rzeszowskich "pasiaków" zaliczyli kolejną "dwucyfrówkę". Biało - czerwoni już po 40 minutach prowadzili różnicą 4 bramek.

więcej | resoviacy.pl

2009.05.09 | Na Malcie bez bramek

Resovia Rzeszów - Spartakus Szarowola 0:0

Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Baran, Pydych, Turczyn (77' Jakubowski), Cygnar (68' Domoń), Fryc, Walaszczyk, Kamiński (72' Wiktor), Danielak (46' Tyrkalo)
Spartakus: Melenychenko, Hrestha, Hryhyshyn, Beza, Husakovskyy, Raisha (64' Horzow), Syvyi, Shafranskyy, Iwanicki (68' Orzechowski), Mykhalchuk, Deva
Sędzia: Małodziński (Mielec), Widzów: 800

Tomasz Tułacz (trener Resovii): Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, Spartakus nieprzypadkowo zgromadził wiosną aż tyle punktów. Gdybyśmy wykorzystali przed przerwą choćby jedną sytuację, grałoby się nam łatwiej. Do tej pory na skuteczność nie mogliśmy narzekać, ale w tym meczu zabrakło wykończenia akcji.
Jurij Dubrownyj (trener Spartakusa): Resovia to dobry zespół. Zdobyć punkt na jej terenie to duży wyczyn. Nam się udało i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Moi zawodnicy wykonali kawał dobrej roboty. Spartakus jest przecież osłabiony. Kilku piłkarzy ciągle leczy kontuzje.

Tak, jak w rundzie jesiennej Resovia ani nie strzeliła Spartakusowi gola, ani nie straciła. Znacznie bliżej zwycięstwa był jednak lider z Rzeszowa.
Ekipa z Szarowoli pokazała jednak, że nie przez przypadek "kosi” wiosną punkty - razem z sobotnim uzbierała w rewanżach już 17. Goście udowodnili, że na nierównej murawie stadionu przy ul. Wyspiańskiego tak zwana "gra dołem” jest możliwa - chwilami sprawnie operowali piłką, wymieniali wiele podań, zapędzali się na połowę naszej drużyny. Nie mieli jednak pomysłu na rozmontowanie defensywy lidera. W prawdziwych opałach Marcin Pietryka był raz, gdy tuż po przerwie z woleja strzelał Jacek Iwanicki. Do bramki było z 10 metrów, na szczęście napastnik gości huknął nad poprzeczką.
Resovia najlepszy okres w I połowie zanotowała między 26 a 31 minutą. Najpierw po wolnym Kamila Walaszczyka i przepuszczeniu piłki przez Wiesława Kozubka z bliska główkował Andrzej Danielak. Zaskoczony napastnik Resovii nie miał czasu na dokładną przymiarkę i trafił obok celu. Po minucie powinno być 1-0, ale Piotr Kamiński w sytuacji sam na sam uderzył piłkę na zbyt wysokim pułapie i trafił w okolice pierwszego pietra.
Ten sam gracz za moment zwiódł Noberta Bezę, po przebiegnięciu 30 metrów wyłożył "skórę” Walaszczykowi, ale pan Kamil źle ją przyjął i skończyło się na strzale w obrońcę.
Zaraz po zmianie stron ucierpiał Marcin Pietryka, gdy wygarnął piłkę spod nóg Bezy. Potem szansę zmarnował wspomniany Iwanicki i przez kwadrans niewiele się działo. Resovia czekała cierpliwie na okazję i w 64. min okazję wypracował Walaszczyk - wyłożył futbolówkę Kamińskiemu - ten jednak nie miał dnia - strzelił nieczysto.
Później nasz zespół wykonał serią wrzutek z wolnych lub z rzutów rożnych i 78. min minut znów zapachniało bramką. Po rogu Walaszczyka z kilku metrów główkował Marek Kusiak. Uderzył dobrze, ale niepewny bramkarz gości miał farta - instynktownie obronił.
Potem szanse miał Walaszczyk, chytrze strzelał Witold Jakubowski, w końcu po kolejnej centrze uderzał Wiesław Kozubek, kibice krzyknęli "jeeest”, ale piłka zatrzymała się w tłoku tuż przed linia bramkową i za nic nie chciała wpaść do "sieci”.

Tomasz Ryzner, Nowiny | foto: A.Bialic, Dziennik Polski

2009.05.06 | Dramatyczny mecz w Dębicy

Wisłoka Dębica - Resovia Rzeszów 2:3 (1:0)
31' Kalita, 90' D.Kantor - 61' Kusiak, 67' Kamiński, 91' Walaszczyk

Wisłoka: Dydo, Pyskaty (64' Mariusz Wolański), Pokrywka, Konrad, Michał Wolański (53' Bielatowicz), Zołotar (87' Grębowski), Kędzior, Wolak
, Kalita, S. Kantor, D. Kantor
Resovia
: Król, Kozubek, Kusiak, Baran, Szkolnik, Piątkowski (46' Cygnar), Danielak (82' Kruczek), Walaszczyk, Turczyn, Wiktor (46' Fryc), Kamiński (88' Madeja)
Sędzia: Pastusiak (Lublin), Widzów: 900

Rzeszowianie zdobyli 3 punkty w niezwykle dramatycznym meczu i powiększyli przewagę nad Stalą do 8 punktów. Wiadomo było, że mecz w Dębicy nie będzie należał do łatwych. Wisłoka doznała pierwszej porażki na własnym boisku od 16 maja 2008 roku.
Piłkarze obu drużyn wystawili swoich kibiców na ciężką próbę. Początek meczu upłynął pod znakiem optycznej przewagi gospodarzy. Swoją szansę na bramkę zmarnował Zołotar, który przegrał pojedynek z Królem. Z czasem coraz pewniej grali piłkarze „pasiaków” i to oni uzyskali przewagę na boisku. Pomimo tego pierwszą bramkę zdobyli gospodarze. W 31 minucie po efektownym strzale Dariusza Kantora piłka trafiła w słupek, a równie efektowną i tym razem skuteczną dobitką popisał się Kalita. Do przerwy 1-0 dla gospodarzy.
 


Rzeszowianie na drugą połowę wyszli w zmienionym ustawieniu. W środku pomocy pojawili się Cygnar i Fryc, a na ławkę powędrowali Piątkowski i Wiktor. Resoviacy zagrali z większą determinacją. Walczyli o piłkę już na połowie gospodarzy i szybko okazało się, ze to jest sposób na Wisłokę. W 61 minucie padła bramka wyrównująca. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową strzelił Marek Kusiak. 6 minut później akcję Andrzeja Danielaka zakończył piotr Kamiński i rzeszowianie cieszyli się z kolejnej bramki.
Jednak gospodarze mieli w swoich szeregach Dariusza Kantora jednego z najlepszych strzelców ligi. Wychowanek Wisłoki w 90 min popisał się fantastycznym strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów, po którym Król musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Minutę później fatalny błąd na wagę punktu popełnił w polu karnym Adrian Konrad. Obrońca gospodarzy nie zauważył atakującego Kamila Walaszczyka i po stracie piłki „podciął” piłkarza Resovii. Sędziemu nie pozostało nic innego jak odgwizdać rzut karny w 91 minucie meczu. Kibicom Resovii przypomniała się sytuacja z meczu Resovia – Hutnik Kraków rozegranego w ubiegłym sezonie. Wówczas przy stanie 2-2 rzutu karnego w 91 minucie nie wykorzystał Piotr Mazurkiewicz. Tym razem wykonawcą miał być sam poszkodowany. Pomocnik Resovii wykorzystał rzut karny, ale piłka do bramki wpadła dopiero po dobitce. 3-2 dla Resovii, a gospodarze nie wytrzymali presji i mecz zakończył się ogólną bijatyką na boisku. Za wydarzenia pozasportowe ukarani zostali czerwonymi kartkami bramkarz Resovii – Król i pomocnik Wisłoki – Wolak. Limit zmian w kadrze Resovii został wykorzystany wcześniej i na ostatnią minutę w bramce Resovii stanął obrońca - Marek Kusiak.

resoviacy.pl

 

 


25  27



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by