ARCHIWUM 8

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

2007.04.28 | Resovia powiększa przewagę w tabeli

Resovia Rzeszów - Błękitni Ropczyce 2:0 (1:0)
B.Bogacz 36' (k), Domoń 55'

Resovia: Pietryka, Polak, Rajzer, Kozubek, M. Bogacz,Przybyła  (67' Szydełko), Domoń, Zieliński, Jakubowski (72' Grabowski), B. Bogacz  (80' Dziwisz), Mazurkiewicz (46' Biliński).
Błękitni: Grzesiak, Róg, Wolak, Fiupek, Jagoda, Pacanowski, Sulisz (82' Zaborniak), Orzech (65' Misiura), Czerkies,Darłak  (69' Paśko), Podlasek
Sędzia: Piotr Foryt (Łańcut)
widzów: 800

Gospodarze przespali pierwsze dwa kwadranse i to piłkarze z Ropczyc mogli przynajmniej dwukrotnie objąć prowadzenie. Najpierw, już w 3. minucie, Bartłomiej Darłak próbował przelobować bramkarza Resovii, ale Marcin Pietryka wykazał się najwyższymi umiejętnościami i futbolówka po jego interwencji trafiła w poprzeczkę. Kilkanaście minut później znów golkiper Resovii wystąpił w roli głównej. Tym razem efektowną interwencją zatrzymał piłkę po bardzo ładnym uderzeniu Grzegorza Roga z ok. 17 metrów. W 20. minucie ponownie przed szansą wpisania się na listę strzelców stanął Darłak. Zawodnik Błękitnych znalazł się sam na sam z rzeszowskim bramkarzem ale i tym razem górą był Pietryka, który odważnym wyjściem z bramki zażegnał niebezpieczeństwo.
O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, goście przekonali się kilka minut później. W 36. minucie Artur Zieliński znakomitym podaniem ''uruchomił'' Konrada Domonia, a ten w nieprzepisowy sposób został powstrzymany przez Grzegorza Wolaka. Ponieważ działo się to w polu karnym, arbiter bez wahania wskazał na rzut karny. Do piłki ustawionej 11 metrów od bramki podszedł Bartłomiej Bogacz i mimo że Marcin Grzesiak wyczuł intencje napastnika Resovii, to strzał był na tyle precyzyjny, że bramkarz Błękitnych nie miał nic do powiedzenia.
W drugiej połowie sporo ożywienia w szeregach gospodarzy wniósł wprowadzony po przerwie Maciej Biliński i już kilka minut po wznowieniu gry po przerwie przyniosło to wymierny efekt. Właśnie w 53. minucie popularny ''Bilu'' indywidualną akcją ośmieszył obrońców gości i niemal z końcowej linii tak zacentrował piłkę, że Konradowi Domoniowi nie pozostało nic innego jak tylko strzałem głową skierować ją bramki. Gospodarze bliscy podwyższenia wyniku byli jeszcze w 87. minucie, ale po dwójkowej akcji Artura Zielińskiego i Szymona Grabowskiego, mocny strzał tego pierwszego miną światło bramki.

Dziennik Polski

2007.04.21 | Porażka w ważnym meczu

Galicja Cisna - Resovia Rzeszów 3:1 (1:1)
 8' Zych, 48', 88' Pacuła - 30' Mazurkiewicz

Galicja:Szramowiat, Jurczyk, Bartnik,Zych , Fydrych,Buczek,Zajdel, Solarz (61' Popowicz),Rozborski, Pacuła (90' Wethacz), Mastaj (90' Krynicki).
Resovia: Pietryka, M. Bogacz, Rajzer, Kozubek (81' Grabowski),Polak, Przybyła (87' Szydełko), Zieliński, Domoń, Jakubowski (59' Biliński), B. Bogacz, Mazurkiewicz (84 Oślizło)
Sędzia: Wojciech Bartnik (Jarosław),
widzów: 400

Gdyby wygrywała ta drużyna, która dłużej utrzymuje się przy piłce, Resovia wyjechałaby z kompletem punktów. A stało się inaczej.

Goście przyjechali głodni rewanżu za rundę jesienną (0-1) i wydawało się, że będą faworytem. Zwłaszcza, że Galicja - na początku rundy wiosennej wskazywana obok Resovii i Siarki jako pretendent do awansu - ostatnio nieco spuściła z tonu. Ale osłabieni kadrowo gospodarze pokazali lwi pazur i poprawnie zagrali w defensywie, niwecząc ataki rzeszowian.
W 3 min Fydrych zagrał daleko do Pacuły, jednak tego uprzedził bramkarz Resovii. Z kolei w 5 min nisko nad ziemią strzelał z 20 m Domoń, tyle że minimalnie chybił. Zaraz potem Jakubowski wykonywał rzut wolny z boku, piłka wpadała między Kozubka i Polaka, lecz tych uprzedził Szramowiat. Po stracie pierwszego gola rzeszowianie ostro ruszyli do przodu. W 11 min sprzed "16" uderzył kąśliwie B. Bogacz, ale podbita futbolówka przeleciała nad poprzeczką. W 13 min po podaniu Jakubowskiego, strzelać za siebie próbował Mazurkiewicz, lecz nie trafił w światło bramki. Z kolei wolnego z 30 m nie wykorzystał Zieliński, zaś w 23 min płaski strzał oddał B. Bogacz (po podaniu Jakubowskiego); gospodarzy przed stratą gola uratowała noga Zycha. W 24 min spod bocznej linii boiska z wolnego wrzucał Jakubowski, a przy słupku z piłką do bramki próbował wejść Mazurkiewicz - lecz przekombinował. Chwilę przed wyrównującym golem przyjezdni domagali się karnego, bo ich zdaniem po strzale Mazurkiewicza piłkę ręką w "16" dotknął Bartnik. Sędzia jednak wskazał na rzut rożny, czego konsekwencją było jedyny, jak się okazało, gol dla Resovii.
Od tej chwili gra wyraźnie się zaostrzyła. W 32 min wolnego wykonywał Jakubowski, lecz futbolówki nie sięgnął Kozubek. Po szybkiej kontrze zakotłowało się na przedpolu bramki Pietryki, jednak piłka wylądowała na siatce. W 35 min był wolny Zielińskiego, główkował Kozubek, ale Szramowiat nie wpuścił piłki do siatki (ostatecznie na róg wybił ją Bartnik).
Szybko zdobyta po przerwie bramka znów dała gospodarzom nadzieję na komplet punktów. Przyjezdni jednak nie odpuszczali. W 50 min bardzo mocno z wolnego nad murem strzelił Zieliński, jednak wyczuł go Szramowiat. Cztery minuty później Zieliński dogrywał do B. Bogacza, ale ten blokowany nie miał miejsca na oddanie strzału. W 65 min znów blisko szczęścia byli zawodnicy Galicji; równolegle zagrywał Rozborski, Polak popełnił błąd, piłka trafiła do Mastaja, który wycofał do B. Buczka, a ten minimalnie chybił z kilkunastu metrów. W 70 min Biliński strzelał nad poprzeczką (tak samo jak, z ostrego kąta, pod koniec meczu), zaś w 72 min po mocnym strzale Zycha z wolnego (25 m) udanie interweniował Pietryka. Podobnie przytomnie zachował się w 80 min, ściągając piłkę z głowy B. Buczka (wrzucał z wolnego Fydrych). W końcówce znów szybki atak gospodarzy zakończył się golem, co sprawiło, że zawodnicy lidera nie mieli tęgich min i ze spuszczonymi głowami zeszli do szatni.

1-0 Z kornera wybijał Paweł Fydrych, bramkarz Marcin Pietryka podbił piłkę. Gdy ta spadła na murawę, walkę z Witoldem Jakubowskim stoczył Michał Zajdel, przerzucił futbolówkę na drugą stronę "16", a Łukasz Zych uderzył w długi róg.
1-1 Z rzutu rożnego wrzucał Artur Zieliński, piłka wyszła w pole, skąd wróciła na przedpole bramki Macieja Szramowiata - za sprawą B. Bogacza. Tu byli nie obstawieni Konrad Domoń i Piotr Mazurkiewicz (gospodarze reklamowali spalonego); ten drugi mocnym strzałem z narożnika "5" umieścił piłkę w siatce.
2-1 Znów gol po stałym fragmencie gry. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Paweł Fydrych. Uderzał Łukasz Zych, piłka odbiła się od bramkarza, zakotłowało się i Wiesław Kozubek tak niefortunnie interweniował, że wbił futbolówkę do własnej siatki.
3-1 To była szybka kontra gospodarzy lewą stroną boiska. Piłka znalazła się przy chorągiewce, a stamtąd dośrodkowywał Sławomir Rozborski. Pięć metrów od bramki do podania wyskoczył Marcin Pacuła i głową dopełnił formalności.

Dziennik Polski

2007.04.20 | 1905 litrów wody mineralnej dla piłkarzy Resovii

Ciekawy prezent podarowali piłkarzom Resovii fanatycy ze Stowarzyszenia Przyjaciół Piłki Nożnej "Resovia" Rzeszów, zapełniając klubowy magazyn ilością 1905 litrów wysokiej jakości wody mineralnej o idealnie dobranych proporcjach zawartości magnezu i wapnia. Transport wody odbywał się do późnych godzin wieczornych i wywołał panikę i spore zawirowanie wśród promocjożernych klientów jednego z rzeszowskich sklepów, którzy widząc w kolejce do kasy kilkadziesiąt wózków wody mineralnej, zaczęli spontaniczny wykup artykułów spożywczych. Piłkarzom życzymy zdrowia i utrzymania wysokiej formy piłkarskiej i kondycji do końca sezonu i dłużej.

resoviacy.pl

2007.04.20 | Przed meczem z Galicją

W najbliższą sobotę piłkarze Resovii rozegrają mecz z jedną z najsilniejszych drużyn IV ligi podkarpackiej- Galicją Cisna. Przeciwnik Resovii jest swoistym "dziwolągiem" piłkarskim. Założony 12 lat temu, swoją siedzibę ma w liczącej 460 mieszkańców Cisnej, mecze piłkarskie rozgrywa w Lesku, a jego kadrę piłkarska tworzą "najemnicy" grający dawniej w klubach I i II ligi. Jednak to nie miłość do bieszczadzkich połonin przyciągnęła byłych piłkarzy Ruchu Chorzów, Zagłębia Sosnowiec, czy KSZO Ostrowiec do grania w Cisnej, a raczej budżet bieszczadzkiego klubu. W przeszłości Resovia dwukrotnie wygrywała z drużyną z Cisnej (6:1 i 4:0) i raz przegrała (0:1).

 resoviacy.pl

2007.04.14 | Kolejne 3 punkty Resovii

Resovia Rzeszów - Rzemieślnik Pilzno 1:0 (0:0)
 
B.Bogacz 48' (k)

Resovia:
Pietryka, Michał Bogacz, Kozubek, Rajzer, Polak, Przybyła (75' Dziwisz), Domoń (83' Oślizło), Zieliński, Jakubowski (30' Grabowski),B. Bogacz, Mazurkiewicz (60' Biliński)

Rzemieślnik: Ormiański, Mroczek,
Mikulski, Lorek, Lesiak (57' Wójcik),  Hajec, Bernacki, Mitek, Mateusz Bogacz (80' Dudek),Mędrek,Hajduk (65' P. Bogacz)
sędzia: Paweł Cebula z Rudnika
Widzów: 700


Kilka dni przed meczem, w Rzemieślniku doszło do zmiany trenera. Działacze przyjęli rezygnację Jacka Klisiewicza i misję ratowania drużyny przed spadkiem powierzyli doświadczonemu Romanowi Gruszeckiemu. Po dwóch zajęciach z piłkarzami Gruszecki mógł co najwyżej dokonać minimalnych korekt w ustawieniu i zmobilizować zespół. Mecz oglądał na stojąco, gruby zeszyt w którym miał zapisywać swoje spostrzeżenia, leżał na ławce. Rzemieślnik do przerwy z taką konsekwencją realizował plan, iż nie było kiedy chwycić za długopis.
Rzeszowianie w I połowie przypominali śpiących rycerzy. Pierwszy celny strzał oddali w 35 minucie, pierwszą składną akcję - po skrzydle, z wykorzystaniem obrońcy, przeprowadzili tuż przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę. Niecelne podania i brak ruchu, zwłaszcza w linii pomocy, to były główne grzechy lidera. Goście grali bardzo uważnie i z każdą minutą czuli się pewniej. Diabeł nie okazał się taki straszny, przy odrobinie szczęścia można go było nawet skarcić, jednak Sebastian Hajduk nie doszedł do zagranej w polu karnym piłki. Wcześniej po "bombie" Dariusza Bernackiego z wolnego, Marcinowi Pietryce aż zakręciło się w głowie.
W przerwie meczu przez szatnię Resovii przetoczyło się tornado "Huzar" i trzy minuty po wznowieniu gry lider objął prowadzenie. Po golu Bartłomieja Bogacza, który kilka miesięcy temu pogrążył pilźnian na ich boisku. Resovia zdobyła bramkę z karnego, więc po zakończeniu spotkania w obozie Rzemieślnika mówiono tylko o kardynalnej pomyłce sędziego. Trener Gruszecki dziwił się, jak Paweł Cebula mógł dostrzec przewinienie, skoro stał kilkadziesiąt metrów od całego zdarzenia. Jednak arbiter nie od razu wskazał na "wapno". Uczynił to dopiero po konsultacji z liniowym.
Po zdobyciu gola resoviacy zaczęli przypominać drużynę, która rozbiła w puch silniejszego kadrowo Orła. Tyle, że tym razem skuteczność wołała o pomstę. Pudłowali Damian Polak, Szymon Grabowski, Maciej Dziwisz i Michał Bogacz. Polak nie miał też farta, gdyż po strzale głową piłka zatrzymała się na stojącym na linii bramkowej Grzegorzu Lorku. Rzemieślnik walczył, ale atutów nie posiadał. Jego napastnicy nie byli w stanie oszukać rzeszowskiej defensywy, choć po akcji Mateusza Bogacza zapachniało golem.


Jak padła bramka
1-0 Karny po faulu Piotra Mikulskiego na Piotrze Mazurkiewiczu. Bartłomiej Bogacz wytrzymał próbę nerwów: strzelił mocno, w róg. Rafał Ormiański nie miał szans.

Maciej Huzarski, Resovia:

- Nie zawsze wygrywa się 4-0. W tym meczu szło nam jak po grudzie. Pierwsza połowa to dramat. Ani pół akcji nie skonstruowaliśmy. W przerwie w szatni waliły się ściany, było nerwowo i bardzo głośno. Poskutkowało. Nadal nie graliśmy dobrze, ale już znacznie lepiej. Stworzyliśmy mnóstwo okazji, jednak skuteczność gdzieś uleciała. Taki mecz pokazuje, że w tej lidze nikt nam punktów nie odda. Mam nadzieję, iż moi zawodnicy będą o tym pamiętać.


Rozmowa z Damianem Polakiem (Resovia)
- Ciągle Pan czeka na pierwszą bramkę w barwach Resovii...
- Rzemieślnikowi mogłem strzelić co najmniej trzy gole, ale piłka jakoś nie chciała wpaść do siatki. W sparingach trafiałem często, w lidze, mimo paru okazji, tego szczęścia mi brakuje. Widać jednak, że stałe fragmenty są coraz mocniejszą stroną Resovii, więc jestem dobrej myśli.
- To nie był łatwy mecz.
- Goście byli dobrze ustawieni, czujni, grali bardzo ambitnie. Ale po reprymendzie od trenera, w drugiej połowie zaczęliśmy zdobywać teren i dopięliśmy swego.
- Może taki chłodny prysznic dobrze Wam zrobi?
- Pewnie tak. Rywale wiedzieli, że szybko będziemy chcieli zdobyć gola, więc stanęli z tyłu i wybijali nas z rytmu. Na szczęście nie spanikowaliśmy.
- Znaliście wynik meczu Polonii z Siarką i ta wiedza chyba Wam nie pomogła.
- Trener tłumaczył, że mamy zapomnieć, iż Siarka zgubiła punkty i my naprawdę myśleliśmy tylko o swojej robocie. Wiem, iż trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie było. Inna sprawa, że w każdym meczu musimy sobie radzić z presją, a nie zawsze sytuacja układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Dziennik Polski

2007.04.07 | Lekko, ładnie i przyjemnie, czyli 3 razy Mazurkiewicz

Resovia Rzeszów - Orzeł Przeworsk 4:0 (4:0)
9' Jakubowski, 20' 26' 33' Mazurkiewicz
Resovia: Pietryka, Polak,Rajzer, Kozubek, M. Bogacz, Przybyła,Domoń, Zieliński (66'Szydełko), Jakubowski (60' Grabowski), B. Bogacz (46' Dziwisz), Mazurkiewicz (70' Biliński)
Orzeł: Krupa, Kiszka (46' Jarosz), G. Łuczyk, Futoma, Tworzydło, Wojtas, Sierżęga, Baran , Skupień (46'Kocur), Pietrasiewicz, Boratyn
Sędzia: Dawid Wierdak (Krosno)
widzów:
800


Resovia, jak za dawnych lat, uczyniła ze swojego stadionu twierdzę. Odkąd piłkarze wrócili na Wyspiańskiego (równo 7 miesięcy temu), wygrali wszystkie siedem spotkań, strzelili 25 goli, stracili zaledwie 3. Orzeł nie stanął "pasiakom" na drodze do śrubowania rekordu. Już po pół godzinie przegrywał 0-4 i przypominał boksera zapędzonego do narożnika. Nie skończyło się ciężkim okaleczeniem ciała, bo swojego dnia nie miał Bartłomiej Bogacz, a po przerwie idealnych okazji nie wykorzystali Sławomir Przybyła i Maciej Dziwisz. Gospodarze już nie forsowali tempa, na ławce usiedli najbardziej kreatywni w tym spotkaniu Artur Zieliński, Witold Jakubowski i Piotr Mazurkiewicz, więc pomocnicy Orła zaczęli wymieniać między sobą więcej, niż dwa podania.
Postawa gości była sporym zaskoczeniem. Orzeł ma w składzie niedawnych II-ligowców Grzegorza Łuczyka i Bogusława Sierżęgę, a Tomasz Pietrasiewicz i Witold Baran też nie zaczęli kopać piłki wczoraj. Goście rozpoczęli mecz na miękkich nogach, a gdy się ocknęli, mogli ratować jedynie honor. Przy stanie 2-0 w polu karnym Resovii zrobiło się gorąco. Najpierw po wrzuceniu piłki przez Sierżęgę Marcina Pietrykę uratował słupek, potem Piotr Boratyn strzelił obok bramki. Więcej było w tym wszystkim przypadku, niż piłkarskiego kunsztu. W 55 minucie Boratyn ładnie "główkował", ale futbolówka spadła na poprzeczkę.
Na trybunach kibice nasłuchiwali wieści z Pilzna i kręcili z niedowierzaniem głowami. Siarka zbiła Rzemieślnika tak samo, jak Resovia Orła. Kilka godzin później Galicja przegrała z Izolatorem, więc w grze o trzecią ligę zostały tylko dwa zespoły. Mecz Resovia - Siarka 26 maja. Oj, będzie się działo...

Jak padły gole
1-0 Dla tego gola warto było przyjść na stadion. Witold Jakubowski minął dwóch rywali i gdy znalazł się na wprost bramki, huknął z 20 metrów. Piłka wpadła w górny róg.
2-0 Po podaniu Bartłomieja Bogacza Piotr Mazurkiewicz stanął oko w oko z bramkarzem Orła. Pokonał go na raty, imponując stoickim spokojem.
3-0 Tym razem Mazurkiewicz wystawił piłkę Bogaczowi. Ten strzelił zbyt lekko, jednak Marek Krupa odbił ją tak niefortunnie, iż spadła na nogę podającego, który dopełnił formalności.
4-0 Z rogu dośrodkował Witold Jakubowski, głową uderzał Mazurkiewicz. Źle ustawiony Krupa wyciągnął się jak długi, ale piłki nie sięgnął.

Dziennik Polski

2007.04.01 | Remis na trudnym terenie

Izolator Boguchwała- Resovia 0:0

Izolator: Jankowski, Kopiec, Iwanowski, Woźniak,Szpond, Karwat (55' Gajdek), Kuter, Cupryś, Domin, Porada, Dragan (85' Kawa)
Resovia: Pietryka, M. Bogacz, Rajzer, Kozubek, Polak, Grabowski (46' Szydełko),
Domoń, Zieliński, Jakubowski (80' Przybyła), Biliński (60' Mazurkiewicz),B. Bogacz
Sędzia: Gerard Żurawski z Mielca.
Widzów:
1300

Izolator grał tak dobrze, że lider z Rzeszowa musi być zadowolony z remisu. W Boguchwale punkty straci jeszcze niejedna drużyna z czołówki.
Obie strony były zgodne co do tego, że konfrontacja Izolatora z Resovią wykracza poza ramy "tradycyjnej" rywalizacji. W ekipie gospodarzy aż roi się od piłkarzy, którzy fachu uczyli się w Stali Rzeszów, a trener Grzegorz Opaliński to wychowanek i były bramkarz Resovii. Rundę rewanżową Izolator rozpoczął z wysokiego pułapu, gromiąc Rzemieślnika i Orła Przeworsk. Resoviakom przyszło się mierzyć z dużo mniej wymagającymi przeciwnikami, więc potyczka w Boguchwale miała dać odpowiedź na pytanie o możliwości drużyny uchodzącej za faworyta rozgrywek. Test wypadł przeciętnie, choć toczony w szybkim tempie mecz mógł się podobać.
Jedenastka Resovii różniła się od tej, która wybiegła przeciwko Tłokom. Na ławkę zawędrowali Piotr Mazurkiewicz i Szymon Szydełko, na boisku nie pojawił się też kontuzjowany Jarosław Mita. W ekipie gospodarzy zabrakło pauzującego za nadmiar kartek Tomasza Walata, a zastępujący go Jakub Dragan wyraźnie nie chciał sprawiać liderowi przykrości. W II połowie napastnik Izolatora nie potrafił z 3 metrów skierować piłki do siatki. Jego partner z ataku i przyjaciel Maciej Porada też powinien pluć sobie w brodę. Tuż po zmianie stron po skrajnie nieodpowiedzialnym zagraniu piętą Artura Zielińskiego, Porada stanął oko w oko z Marcinem Pietryką. Czasu miał aż nadto, ale dokonał wyboru najgorszego z możliwych - strzelił lekko i bramkarz "pasiaków" zdołał odbić piłkę nogami. To była najlepsza okazja Izolatora w całym meczu. W II połowie resoviacy nie zagrozili poważniej Łukaszowi Jankowskiemu. Słabo prezentowali się pomocnicy (z wyjątkiem Witolda Jakubowskiego), czyli ci, od których w drużynie zależy najwięcej. Miejscowi byli bardziej zdecydowani i nie brakowało im pomysłów.
Pierwsza część meczu stała na wyższym poziomie. Dwukrotnie przed szansą zdobycia gola stanął Bartłomiej Bogacz. O ile za pierwszym razem spóźnił się o ułamek sekundy do zagranej przez Jakubowskiego piłki, o tyle w 25 minucie przytrafiła mu się pomyłka niegodna najskuteczniejszego zawodnika ligi. Stojąc 5 metrów od bramki Izolatora, Bogacz huknął na wysokość szóstego piętra. W 44 minucie kunsztem wykazał się Pietryka, broniąc kąśliwy strzał Jarosława Kutera.

Maciej Huzarski (trener Resovii): - Izolator wysoko zawiesił poprzeczkę, miał lepsze okazje do strzelenia gola, ale remis uważam za rozstrzygnięcie sprawiedliwe. W IV lidze mecze rzadko stoją na tak wysokim poziomie - i to też warto podkreślić. Dlaczego po przerwie gra się nam nie kleiła? Ciągle źle kryjemy w drugiej linii, ponadto nie wszyscy zawodnicy radzą sobie z presją.
Marcin Pietryka (bramkarz Resovii): - Nie byłem pierwszoplanową postacią meczu. Bramkarz jest od tego, żeby wyciągał drużynę z opresji. Zrobiłem więc to, co do mnie należało. Maciek Porada mógł się pytać, w który róg mi strzelić, ale na szczęście nie wytrzymał próby nerwów, uderzył lekko, w moje nogi. Remisu nie przyjmuję jako porażki. Izolator to bardzo dobra, poukładana drużyna. Z drugiej strony, szkoda, że w I połowie nie udało się nam wykorzystać jednej z kilku dogodnych okazji.

Dziennik Polski

 

 


7  9























































































































































































































































































































 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by