ARCHIWUM 18

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

2008.05.07 | Sovia gra dalej

Resovia Rzeszów - Wisłoka Dębica 3:0 (2:0)
39' Białek (z rzutu wolnego), 44' Mazurkiewicz, 64' Dydo (sam.)

Resovia: Daniel, Polak, Kozubek, Baran, Szkolnik, Grabowski, Madeja (73' Jakubowski), Białek (46' Walaszczyk), Oślizło (64' Rozborski),  Danielak, Mazurkiewicz (46' Prymula).
Wisłoka: Dydo, Koczot (46' Król), Jędrusiak, Kleinschmidt, Michał Wolański (46' Mądro), Barycza (46' D. Kantor), Smaś, Kalita, S. Kantor, Królikowski, Zołotar (60' Kubisztal)
Sędzia: Robert Kubas (Rzeszów) Widzów: 800


W finale Pucharu Polski Podokręgu Rzeszów- Dębica zwyciężyła drużyna gospodarzy. Pierwszą bramkę technicznym strzałem z rzutu wolnego zdobył pomocnik Resovii- Jarosław Białek. Ozdobą meczu był drugi gol strzelony głową przez napastnika Piotra Mazurkiewicza. Trzecia bramka to gol kuriozalny gospodarzy, którzy mogli to spotkanie wygrać większym stosunkiem bramkowym.
Robert Król tak główkował, że lobował swego bramkarza. Bartłomiej Dydo próbował się ratować, ale gdy piłka odbiła się od słupka, nie zdążył wyhamować i razem z nią wpadł do siatki. Wisłoka była blisko honorowego trafienia, kiedy z wolnego, a potem z ostrego kąta uderzał Król. Za pierwszym razem Wojciech Daniel znakomicie obronił, czym zrehabilitował się za kilka dziwnie nerwowych zagrań. W drugim przypadku Resovię uratował słupek.
 


                                                           foto: Wojciech Zatwarnicki


Resovia jest pierwszym półfinalistą Pucharu Polski na szczeblu Podkarpackiego ZPN.
Następny przeciwnik Resovii w rozgrywkach PP wyłoniony zostanie z meczów:
JKS Jarosław- Orzeł Przeworsk (okręg Jarosław)
Rafineria/ Czarni Jasło- Stal Sanok (okręg Krosno)
Tłoki Gorzyce- Sokól Nisko (okręg Stalowa Wola)

  resoviacy.pl

2008.05.04 | Druga liga się oddala

Przebój Wolbrom- Resovia Rzeszów 2:1 (2:0)
7' 42' (k) Rak - 65' Białek

Przebój: Palczewski, Lanowski, Szewczyk, Twardawa, Wdowik, D. Mielec (80' Porębski), A. Mielec (88' Gajek), Kańczuga, Tomasik, Rak, Górski (75' Juszczyk)
Resovia:
Daniel, Pydych (55' Oślizło), Kusiak, Kozubek, Polak, Rozborski (55' Baran), Walaszczyk, Białek, Jakubowski(20' Madeja), Mazurkiewicz (70' Danielak), Prymula
Sędzia: Przemysław Pietraszewski (Bytom)  Widzów: 800

Koniec weekendu majowego często oznacza zwiększony ruch na drogach. Na taką okoliczność nie byli przygotowani piłkarze Resovii, którzy wyjechali z Rzeszowa zbyt późno i dotarli do Wolbromia zaledwie 15 minut przed meczem. Gdy wchodzili do budynku klubowego, piłkarze Przeboju wychodzili na płytę boiska potrenować przed meczem. Na tak długą rozgrzewkę oczywiście nie mogli sobie pozwolić goście. To spóźnienie spowodowało przesunięcie godziny spotkania o 20 minut. Na niezbyt rozgrzanego wyglądał także sędzia. Już w pierwszej akcji popełnił błąd. Zamiast podyktować ewidentny rzut karny za faul Polaka na D. Mielcu, pokazał pomocnikowi gospodarzy żółtą kartkę za symulowanie. Ta sytuacja wzbudziła zrozumiałą wściekłość w obozie Przeboju, ale ta sportowa złość dobrze się przełożyła na jego grę. Kolejna akcja gospodarzy przyniosła im gola. Stracona bramka przebudziła rzeszowian, którzy zaczęli groźniej atakować. Wolbromian ratowały albo poprzeczka, albo niecelne strzały gości. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W końcówce pierwszej połowy jeszcze raz do przodu ruszył Przebój. Tym razem arbiter się nie pomylił i kibice w końcu doczekali się "jedenastki" dla swojej drużyny. Pierwsze minuty drugiej połowy wskazywały, że dalsza część spotkania będzie przebiegała w sielankowej atmosferze, bowiem z boiska wiało nudą. Ten spokój zmąciła jednak czerwona kartka w 60 minucie. Kańczuga w przeciągu kilku minut dwukrotnie dość ostro potraktował rywala. Od tego momentu zdecydowanie do przodu ruszyła Resovia. Kontaktowego gola dała jej już pierwsza akcja grania w przewadze. Później długo nie szło gościom zbyt dobrze. Ich ataki były chaotyczne, a jedyną metodą dostania się pod bramkę Palczewskiego były wrzutki w okolice pola karnego. Większych emocji dostarczyła dopiero końcówka. Najpierw po zagraniu Walaszczyka, głową strzelał Danielak, ale trafił prosto w bramkarza gospodarzy. Tuż przed gwizdkiem uderzał jeszcze Madeja, jednak piłka przeleciała obok słupka.

Dziennik Polski

Jak padły bramki
1-0 Prawą stroną przedarł się Glanowski, zagrał w pole karne, gdzie niekryty Rak głową ubiegł Daniela.
2-0 Po zagraniu w pole karne D. Mielca, Rak niechybnie trafiłby do siatki, gdyby Pydych wcześniej go nie powalił na ziemię. Rzut karny wykorzystał sam poszkodowany.
2-1 Prymula zdecydował się na rajd, po czym niezbyt dokładnie podał do Białka. Pomocnik Resovii jednak poradził sobie i strzałem w "długi" róg pokonał Palczewskiego.

 Dziennik Polski

2008.05.01 | Na własne życzenie

Resovia Rzeszów - Hutnik Kraków 2:2 (1:1)
1' Mazurkiewicz, 42' Wasilewski, 49' Piątkowski, 87' Świątek

Resovia: Pietryka, Pydych, Kusiak, Kozubek, Szkolnik, Piątkowski, Walaszczyk, Białek (77' Madeja), Jakubowski (66' Grabowski), Danielak (61' Rozborski), Mazurkiewicz
Hutnik: Brzeziański, Obierak, Pasionek, Garzeł, Kaczor, Sunday, Kajda, Antas, Kozieł, Wasilewski, Bizoń (74' Świątek)
Sędzia: Paweł Jenda (Siedlce)  Widzów: 1200

Tomasz Tułacz, Resovia: - Na wyniku zaważyły błędy naszej obrony. Znaleźliśmy się w ciężkim położeniu, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Tak doświadczony piłkarz jak Piątkowski, nie ma prawa dostać drugiej żółtej kartki w takich okolicznościach.
Albin Mikulski, Hutnik: - W tym meczu było wszystko: strzały, parady bramkarskie, słupki, poprzeczki, obroniony karny, żółte i czerwone kartki. No, mieliśmy widowisko na drugoligowym poziomie! Trzeba szanować ten remis. Resovia to jedna z najlepszych drużyn w tej lidze.


                                                                                                     foto: arch.resoviacy.pl

To był mecz na poziomie drugiej ligi - ekscytował się na konferencji prasowej trener Hutnika Albin Mikulski. Przesadził, choć emocji faktycznie było co niemiara. Jego zespół konstruował ładniejsze akcje, ale to rzeszowianie byli bliżsi wygranej. Minutę po upływie regulaminowego czasu gry na bramkę Hutnika strzelał Piotr Mazurkiewicz. Piłka trafiła w rękę Tomasza Kozieła i sędzia wskazał na "wapno". Ale święta na trybunach nie było - najlepszy w szeregach rzeszowian Mazurkiewicz źle uderzył, Rafał Brzeziański sparował futbolówkę na słupek i za moment nakrył ją ciałem. - Nie byliśmy drużyną słabszą od Resovii, lecz gdy ratuje się remis w takich okolicznościach, można mówić o szczęśliwie zdobytym punkcie - przyznawał kapitan Hutnika Marcin Pasionek. Zaledwie cztery minuty wcześniej krakowianie wyrównali. Paweł Wasilewski mocno dośrodkował z wolnego, bramkarz Resovii nie zdołał wypiąstkować piłki, ta spadła pod nogi Świątka, który z 5 metrów wpakował ją do pustej bramki. Wasilewski przewyższał wczoraj wszystkich o klasę. Napastnik Hutnika cofał się po piłkę, rozgrywał, strzelał i dośrodkowywał tak, że palce lizać. To jego akcje zadecydowały, że Hutnik wyjechał z Rzeszowa w niezłych nastrojach.
Gospodarze walczyli jak lwy, jednak sami do siebie mogą mieć pretensje o niewykorzystaną szansę na 3 punkty. Mecz rozpoczęli od gola. Lewą stroną boiska przedarł się Jakubowski. Zagrał do stojącego na 14. metrze Mazurkiewicza, a ten plasowanym strzałem w róg nie dał Rafałowi Brzeziańskiemu szans. Była 30 sekunda meczu. Jeszcze przed przerwą rzeszowianie zmarnowali dwie stuprocentowe okazje. Witold Jakubowski zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, Jarosław Piątkowski posłał piłkę w słupek. Pozbawiona Bogdana Zająca krakowska obrona nie stanowiła monolitu, ale Hutnik i tak zasłużył na gola wyrównującego. Karnego za faul Pydycha na Wasilewskim wykorzystał sam poszkodowany. Szczęśliwie dla miejscowych po strzałach Arkadiusza Garzła, Piotra Kajdy i niezmordowanego Wasilewskiego piłka mijała bramkę bądź ocierała się o poprzeczkę.
Otwarcie drugiej połowy Resovia miała nie mniej imponujące niż pierwszej. Po ładnej akcji Piątkowskiego, który pociągnął z piłką dobrych kilka metrów i strzelił z kąta, wyszła znów na prowadzenie. Potem z boiska wyleciał Sunday i wydawało się, że gospodarze przejmą inicjatywę. Nie pozwolił im na to ten sam doświadczony Piątkowski, który w beznadziejnie głupi sposób, pod polem karnym Hutnika, sfaulował rywala. Ujrzał drugą żółtą kartkę, a wybici z uderzenia gospodarze zaczęli bronić wyniku. Zanim Świątek strzelił na 2-2, krakowian uratował Brzeziański, w fantastyczny sposób broniąc "główkę" Mazurkiewicza.

Tomasz Szeliga, Dziennik Polski

2008.04.27 | W Radzyniu bez punktów

Orlęta Radzyń Podlaski - Resovia Rzeszów 1:0 (0:0)
60' Chyła

Orlęta: Stężała, Ślusarczyk, Pietroń, Prokopów, Chyła (61' Bojarczuk), Iwan, Borysiuk, Butryn (71' Kaczorowski), Pliszka, Neścior (91' Osiak), Panek
Resovia: Pietryka, Pydych, Kozubek, Kusiak, Szkolnik, Piątkowski (86' Baran), Walaszczyk (86' Polak), Białek, Madeja (63' Jakubowski), Mazurkiewicz, Rozborski (77' Grabowski)
Sędzia: Paweł Passon (Płock) Widzów: 900
 

Mecz Resovii z Orlętami miał być przełomowym dla jednej i drugiej drużyny. Zwycięstwo pozwalało „usadowić się” w grupie drużyn z górnej części tabeli. Na boisku dominowała  twarda walka o każdy metr. Pomimo bardzo niewielu dogodnych okazji jedynego gola zdołali zdobyć miejscowi, dzięki czemu ich przewaga nad Resovią wynosi już 4 punkty.
Już w 3. minucie z lewej strony wrzucił piłkę Dawid Neścior, podając na przeciwległą stronę karnego do Marcina Chyły. Były gracz Górnika Zabrze uderzył mocno z pierwszej piłki, lecz jego strzał był zdecydowanie niecelny. Resovia szybko skontrowała, stwarzając sobie od razu najdogodniejszą okazję w całym spotkaniu. Z prawej strony centrował Sławomir Rozborski i uczynił to tak, że piłka spadła wprost na głowę stojącego 6 metrów przed bramką Jarosława Białka. Pomocnik Resovii strzelił głową, lecz bardzo dobrą interwencją popisał się w tej sytuacji Krzysztof Stężała, wygarniając jeszcze za chwilę piłkę spod nóg próbującego dobijać swój strzał rzeszowianina.
Przyjezdni nie zrazili się zmarnowaną "setką" i nadal z pasją atakowali. W 9. minucie Białek ponownie wystąpił w roli głównej, tym razem uderzając z około 20 metrów obok słupka.  Trzy minuty później z prawej strony z dystansu półgórny strzał oddał Kamil Walaszczyk - piłka minimalnie minęła bramkę. Resovia kontrolowała sytuację, grając bardzo dobrze w środku pola i narzucając Orlętom swoje warunki. Sił i animuszu rzeszowianom starczyło na około 20 minut. W 20 minucie, po dłuższej przerwie, na przedpole gości przedostali się gospodarze. Strzał głową Neściora nie mógł w żaden sposób zagrozić Marcinowi Pietryce, lecz był to pierwszy sygnał, że mecz się wyrównuje.
Przez kolejne 20 minut na boisku nie działo się właściwie nic godnego uwagi. Obie ekipy walczyły z wielkim zaangażowaniem, lecz nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych. Niemoc w ofensywie próbował dopiero w 40. minucie przełamać Damian Panek - z prawej strony z wolnego wrzucał Rafał Borysiuk, po czym napastnik radzynian uderzył z kilkunastu metrów głową, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Chwilę później z dystansu niecelnie uderzył Krzysztof Butryn, zaś po drugiej stronie boiska niemal identycznie wyglądała próba z 44. minuty w wykonaniu Kamila Walaszczyka. Do przerwy 0:0.



                                                                          foto: Orlęta Radzyń Podlaski

Pierwsze minuty drugiej połowy wyglądały identycznie jak końcówka pierwszej. Obie ekipy walczyły, lecz z kreatywnością w szeregach ofensywnych było już dużo gorzej. W 49. minucie rzut wolny z lewej strony wykonywał Borysiuk, po czym stojący przy krótkim słupku Marek Kusiak wyręczył Pietrykę, wybijając piłkę. Chwilę później w defensywie Orląt powstaje zamieszanie – piłka odbija się kolejno od Artura Iwana i Damiana Pietronia, lecz na szczęście dla miejscowych Stężała jest na posterunku i zagrożenie bramkowe zostaje zażegnane. Kolejnymi próbami w wykonaniu obu drużyn były strzały z dystansu, lecz zarówno ten Bartosza Madei, jak i Rafała Borysiuka zostały wyłapane przez bramkarzy. W 56. minucie w polu karnym gospodarzy znalazł się Jarosław Białek, lecz został w ostatniej chwili zablokowany. Odpowiedź Orląt okazała się piorunująca. Daleki wyrzut z autu wzdłuż linii bocznej boiska, dośrodkowanie i piłka trafiła pod nogi Marcina Chyły, któremu nie pozostaje nic innego jak umieścić ją w siatce. W Radzyniu Orlęta prowadzą 1:0.
Strzelec gola nie mógł cieszyć się zbytnio z bramki. Przy strzale stanął tak nieszczęśliwie, że ze skręconą kostką musiał jeszcze przed wznowieniem gry opuścić boisko. W 63. minucie niewiele zabrakło, by miejscowi podwyższyli wynik. Po wrzucie z autu z lewej strony do piłki minimalnie spóźnił się w polu karnym Krzysztof Butryn. Resovia otrząsnęła się po stracie gola dopiero po około 10 minutach, kiedy to głową uderzał Marek Kusiak. Doświadczony obrońca uczynił to jednak zbyt lekko. Radzynianie odpowiedzieli już minutę później. Wprowadzony na plac gry Bojarczuk mocno wstrzelił piłkę, lecz w "szesnastce" nie zdołał dobrze w nią trafić Neścior. Dwie minuty po tej sytuacji Borysiuk uderzał niecelnie z dystansu. W 74. minucie dużo lepiej wyglądała za to próba z daleka w wykonaniu Witolda Jakubowskiego. Rzeszowianin strzelił mocno i celnie, lecz wprost w rękawice Stężały.
Końcówka spotkania to ataki przyjezdnych, którym jednak wyraźnie brakowało koncepcji na sforsowanie szeregów obronnych gospodarzy. Sporo ożywienia w grę gości wniósł wprowadzony z ławki Jakubowski, ale ani on, ani jego koledzy nie potrafili zagrozić bramce Orląt. Drugiego gola mogli za to zdobyć piłkarze miejscowych. W 86. minucie Rafał Borysiuk wykonywał rzut wolny z linii pola karnego. Jego strzał był minimalnie niecelny.
Resovia przegrała kolejne zawody z serii tych, których nie musiała przegrać. Jeśli w kolejnych meczach napastnicy „pasiaków” nie będą stwarzać sytuacji strzeleckich, to wystarczy jeden błąd dobrze grającej obrony i kolejne spotkania będą również bez punktów.

  resoviacy.pl

2008.04.26 | Okręgowy finał Pucharu Polski w Rzeszowie

Mecz finałowy Pucharu Polski na szczeblu okręgowym odbędzie się 7 maja (środa) o godz. 17.00.
Resovia w roli gospodarza meczu podejmie dębicką Wisłokę.
Zwycięzca meczu awansuje do rundy przedwstępnej Remes Pucharu Polski. W sezonie 2006/07 zwycięzcą okręgowych rozgrywek Pucharu Polski została drużyna Stali Sanok.

resoviacy.pl

2008.04.24 | Legia pamięta o Józefie Baranie - Bilewskim

KP Legia przyłączył się do akcji "Katyń... ocalić od zapomnienia". Celem akcji jest zasadzenie 21 473 "dębów pamięci" na 70 rocznice zbrodni katyńskiej, czyli do roku 2010. Każdy dąb to jedno nazwisko z listy ofiar Katynia. Dzisiaj na terenie stołecznego klubu posadzono trzy dęby upamiętniające zamordowanych oficerów. Wśród trzech wybranych żołnierzy jest wychowanek Resovii, lekkoatleta i olimpijczyk Józef Baran- Bilewski. Pozostali dwaj oficerowie związani z Legią to piłkarz Feliks Asłanowicz oraz działacz Kazimierz Dobrostański.
Przypominamy, że w 1940 w Charkowie zamordowano również Mieczysława Samołyka, więźnia obozu w Starobielsku, jednego z założycieli Resovii. Dobrze byłoby przykładem warszawskiej Legii upamiętnić także tego oficera.

www.legialive.pl , resoviacy.pl

2008.04.21 | Sezon 1982/83, Resovia w II lidze (cz. 6)

Przed sezonem resoviacy "ładowali akumulatory" na zgrupowaniu kondycyjnym w Bystrem. W bieszczadzkiej miejscowości  nowy sztab trenerski- R. Latawiec, J. Domarski, położył nacisk na poprawienie szybkości i kondycji.
Drugim etapem przygotowań do sezonu było zgrupowanie w dobrze znanej resoviakom rumuńskiej miejscowości Bystrica. Rzeszowianie wzięli tam udział w międzynarodowym turnieju, w którym zajęli drugie miejsce.  W Rumunii Resovia pokonała mistrza rumuńskiej ekstraklasy Dynamo Bukareszt, miejscową Glorię Bystrica i przegrała ze spadkowiczem z ekstraklasy rumuńskiej -
Cluj Univestitea. Tytuł króla strzelców w turnieju i okolicznościowy puchar zdobył napastnik rzeszowian- Wiesław Cisek.
Przed sezonem z kadry ubyli: J. Bąk (Lech Poznań), J. Domarski (koniec kariery), R. Padwiński (Stal Mielec),  I. Lewandowski (Izolator). Zespół uzupełnili Jan Urbanek (Karpaty Krosno), M. Jaworski (Stoczniowiec Gdańsk), Jan Bedryj (rozegrał tylko jeden mecz) oraz wychowankowie: R. Madeja, K. Słoma, J. Skowronek, M. Szyba, A. Kiec i  J. Wyskiel.

więcej | resoviacy.pl

2008.04.21 | Porażka z liderem

Górnik Łęczna - Resovia Rzeszów 2:0 (0:0)
56' Szymanek, 92' Nazaruk

Górnik: Wierzchowski, Głowacki, Mazurkiewicz, Karwan, Musuła, Piesio (84' Sołdecki), Bartoszewicz, Nikitović, Kępa (45' Michalak), Surdykowski (61' Nazaruk), Szymanek (78' Buśkiewicz)
Resovia: Pietryka, Pydych, Kozubek, Kusiak, Szkolnik
, Polak (61' Grabowski), Białek (75' Madeja), Walaszczyk, Piątkowski, Mazurkiewicz, Rozborski (77' Jakubowski)
Sędzia: Jarosław Chmiel (Warszawa)  Widzów: 2000 (234 z Rzeszowa)



                                                                                        foto: Górnik Łęczna

Na trzech wygranych skończyła się dobra passa Resovii. Piłkarze "pasiaków" musieli uznać wyższość lidera z Łęcznej. Niedosyt jednak pozostał, bo rzeszowianie wcale nie musieli tego meczu przegrać.
Pierwsze 15 minut meczu to ataki gospodarzy. Resoviacy nie pozostawali dłużni i starali się przesuwać grę jak najdalej od swojej bramki. W 4 minucie meczu szansę na zdobycie bramki miał Damian Polak. Niestety efektem tej akcji był jedynie rzut rożny. W 33 minucie strzał Marka Kusiaka pewnie broni Jakub Wierzchowski. W 36 minucie kolejna szansę miał Polak. Strzały resoviaków są zbyt lekkie i sygnalizowane. Minutę przed końcem pierwszej połowy szansy nie wykorzystał napastnik gospodarzy- Surdykowski. Pierwszy kwadrans drugiej połowy to ciągłe ataki gospodarzy. Efektem tego jest gol w 57 minucie meczu. Koronkowa akcja Nikitovica, strzał głową Szymańskiego i gospodarze prowadzą 1:0. W 61 minucie atakujący z piłką Mazurkiewicz upada na polu karnym gospodarzy. Karnego jednak nie było, a napastnik Resovii otrzymuje żółtą kartkę za symulowanie. Defensywa Resovii ma problemy z powstrzymaniem szybkich akcji Górników. W 76 minucie idealną sytuację miał Wiesław Kozubek. Po jego strzale piłka trafia w nogę jednego z zawodników Górnika i ląduje na rzucie rożnym. W 89 minucie z rzutu wolnego próbuje zaskoczyć Wierzchowskiego Kamil Walaszczyk. Jego strzał z 25 metrów jest jednak zbyt lekki. W doliczonym czasie gry gospodarze przeprowadzają szybką kontrę i bramkę na 2-0 strzela Sławomir Nazaruk.
Górnik Łęczna pokazał w meczu, że nieprzypadkowo jest liderem tabeli. Był drużyną dojrzałą i grającą szybką kombinacyjną piłkę. Piłkarze Resovii zagrali nieźle, ale nie potrafili wykorzystać swoich szans. Resovia miała tego dnia w kadrze tylko jednego napastnika, natomiast gospodarzy dysponują najlepszym atakiem w lidze.


                                                                                            foto: Górnik Łęczna

Tomasz Tułacz (trener Resovii Rzeszów): W ciągu piętnastu dni gramy piąty mecz i to dzisiaj było widać. W drugiej połowie Górnik po prostu „przebił” nas motorycznie, ale nie uważam, że zasłużyliśmy na przegraną. Myślę, że wykorzystując sytuacje jakie mieliśmy do przerwy i mądrzej grając w drugiej połowie mieliśmy szansę na korzystny wynik. Dziękuję chłopakom za to, że zostawili sporo zdrowia na boisku, ale jak wiadomo, za to punktów się nie przyznaje. Gratuluję wygranej przeciwnikowi.

Marcin Pietryka (kapitan Resovii Rzeszów):
Na pewno szkoda straconej bramki, ponieważ liczyliśmy na to, że uda się z tyłu utrzymać „zero” i być może coś uda się strzelić. Niestety, tak się nie stało i muszę przyznać, że piłkarsko drużyna Górnika prezentuje się bardzo dobrze, a my nie odstawaliśmy od nich i dlatego szkoda straconych punktów.

Krzysztof Chrobak (trener Górnika Łęczna):
Nie byłem zadowolony z pierwszej połowy, ale uważam, że taki obraz gry jaki był, to głównie zasługa przeciwnika, który grał bardzo dobrze. Resovia była zespołem bardzo dobrze zorganizowanym, który starał się rozgrywać piłkę od bramki, a my nie dawaliśmy sobie z tym rady. W drugiej połowie zmobilizowaliśmy się i widać było, że przyspieszyliśmy i stworzyliśmy więcej sytuacji, a efektem tego jest dwubramkowe zwycięstwo, które bardzo cieszy.

resoviacy.pl

2008.04.16 | Trzy punkty dla Resovii

Resovia Rzeszów - Łada Biłgoraj 2:0 (1:0)
20' Kusiak, 75' Białek

Resovia: Pietryka, Polak, Kozubek(88' Baran), Kusiak, Szkolnik, Piątkowski, Białek, Walaszczyk, Rozborski, Mazurkiewicz (67' Grabowski), Mościński (23' Oślizło)
Łada: Fokin, Bartecki (76' Skrzypek), Sawczuk, Grzegorczyk, Fulara, Popajewski (54' Sebastianiuk), Farotimi (46' Poleszak), Chomicz, Rutkowski (60' Muszyński), Sadowski, Zarczuk
Sędzia: Daniel Bruczyński (Żywiec) Widzów: 700

Drużyna Resovii wygrała kolejny z rzędu, czwarty mecz. Padający deszcz sprawił, że środowe spotkanie rozegrano w anormalnych warunkach. Murawa stadionu przy ul. Wyspiańskiego przypominała raczej chińskie pola ryżowe i niewiele miała wspólnego z placem do rozgrywania ligowego meczu.
 


                                 foto: Jacek Czochara, Dziennik Polski

Pierwsi zaatakowali piłkarze gości. W 6 minucie Fulara z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, a dobitka Popajewskiego wylądowała na słupku. Od tego momentu warunki gry dyktowali rzeszowianie. Powracający po kontuzji do gry Jarosław Białek dośrodkował z rzutu rożnego idealnie na głowę Marka Kusiaka. Stoperowi Resovii nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do siatki. W 23 minucie meczu boisko opuścić musiał kontuzjowany bohater meczu derbowego ze Stalą- Michał Mościński. Tuż przed przerwą resoviacy mieli szansę na podwyższenie wyniku. Piotr Mazurkiewicz przelobował bramkarza Łady, a piłkę z pustej bramki wybił obrońca gości - Grzegorczyk. W 67 minucie trener rzeszowian musiał dokonac kolejnej zmiany. Urazu doznał drugi napastnik Resovii- Piotr Mazurkiewicz. W 75 minucie meczu swoją pierwszą bramkę dla Resovii strzelił najlepszy na boisku Jarosław Białek. Jego strzał z 17 metrów wylądował w bramce Fokina tuż przy słupku. W drugiej połowie meczu piłkarze Łady tylko raz zagrozili bramce Marcina Pietryki. Wiesław Kozubek fatalnym podaniem przez środek boiska "podarował" gościom okazje do strzelenia gola. Na szczęście dla rzeszowian napastnik Łady nie wykorzystał swojej szansy. W 90 minucie bliski strzelenia bramki na 3-0 był pomocnik Resovii Sławomir Rozborski. Jego strzał był jednak minimalnie niecelny. Zwycięstwo Resovii było w pełni zasłużone. Rzeszowianie mądrze starali się prowadzić grę z dala od własnej bramki i zagrali z większą determinacją.

 resoviacy.pl

2008.04.12 | Zwycięstwo Resovii w Świdniku

Avia Świdnik - Resovia Rzeszów 0:2 (0:1)
10' Rozborski, 51' Mazurkiewicz

Avia: Ryłka, Kleszcz, Pielach, Paździor, Kubiak, Gralewski, Chmielnicki, Pranagal, Orzędowski (55' Chmura), Białek (71' Boniaszczuk), Rusiecki (66' Paluszek)
Resovia: Pietryka, Kusiak, Kozubek, Polak, Szkolnik, Piątkowski, Walaszczyk, Rozborski (68' Jakubowski), Grabowski (63' Białek),  Mościński (79' Oślizło), Mazurkiewicz (85' Pydych)
Sędzia: Marek Bilmin (Białystok)  Widzów: 500

Tomasz Tułacz (trener Resovii):
Po moich zawodnikach nie było widać zmęczenia ciężkim, 120-minutowym meczem derbowym ze Stalą. Walczyliśmy na całego, ale przede wszystkim zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie. Avia nie miała pomysłu na sforsowanie naszej defensywy i nie bardzo wiedziała, jak się bronić przed naszymi atakami. Gramy coraz lepiej, a stać nas na znacznie więcej.



                                                                                      foto: arch.resoviacy.pl

Po zwycięstwach na własnym boisku z Wierną i w Pucharze Polski ze Stalą Rzeszów, resoviacy poszli za ciosem i sięgnęli po pierwszą wyjazdową wygraną. Wlokąca się w ogonie ligowej stawki Avia nie miała nic do powiedzenia.
Gospodarze nie potrafili wymienić dwóch-trzech celnych podań, w czym duża zasługa perfekcyjnie zorganizowanych w defensywie "pasiaków". Goście byli szybsi i bardziej zdeterminowani, zaś Avia w ciągu 90 minut nie stworzyła okazji do strzelenia gola.
Resovia szybko ustawiła sobie mecz, zdobywając bramkę po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Kamil Walaszczyk podał do Piotra Mazurkiewicza, ten oddał mu piłkę, która następnie trafiła do Sławomira Rozborskiego. - Obrońcy Avii nie wiedzieli, co się dzieje. Nie pozostawało mi nic innego, jak przymierzyć po długim rogu - opowiadał uradowany strzelec.
Od mocnego uderzenia gości rozpoczęła się też druga połowa meczu. Tym razem podawał Jarosław Piątkowski, Kamil Ryłka nie złapał piłki i Mazurkiewicz, który w środę wbił Stali dwa gole, dopełnił formalności. - Piłka znów odbiła się ode mnie - żartował po meczu napastnik Resovii. - Gram regularnie, dzięki czemu na boisku czuję się coraz pewniej. Szczęście nam ostatnio sprzyja, nie wyobrażam sobie, iż w środę z Ładą mielibyśmy pogubić punkty - dodawał już na poważnie.
W 64 minucie na murawie pojawił się rekonwalescent Jarosław Białek. - W meczu walki nie chcieliśmy ryzykować, więc Jarek zbyt długo sobie nie pograł. Widać po nim ślady kontuzji, jednak zapewniam, że wkrótce stanie się on ważnym punktem drużyny - przekonywał trener rzeszowian Tomasz Tułacz.

Tomasz Szeliga | Dziennik Polski

2008.04.11 | Sezon 1981/82, Resovia w II lidze (cz. 5)

Drugoligowcy Resovii rozpoczęli przygotowania do kolejnej batalii o ekstraklasę zgrupowaniem szkoleniowym w Janowie Lubelskim. Stanowisko pierwszego trenera objął Alojzy Matysiak, a jego asystentem został Ryszard Latawiec. Dotychczasowy trener pierwszej drużyny- Ryszard Wrzos miał objąć funkcję koordynatora sekcji.
Po zakończeniu zgrupowania w Janowie, Resoviacy rozegrali w Stalowej Woli sparing z  czechosłowacką drużyną Chemlon Humenne (1:1).
Drugim etapem przygotowań było 10-dniowe zgrupowanie w Rumunii. Resoviacy rozegrali 6 spotkań, z których 5 wygrali. W silnie obsadzonym turnieju w rumuńskiej  Bystricy, rzeszowianie zajęli 3 miejsce. W czasie pobytu w Rumunii ataku wyrostka robaczkowego  doznał Sergiusz Siekieryn. W tej sytuacji po zabiegu szpitalnym czekała go kilkumiesięczna przerwa w treningach.
Zmiany nastąpiły nie tylko na stanowisku trenera. Wbrew pogłoskom weteran- Jan Domarski, nie zakończył kariery przed sezonem.

więcej | resoviacy.pl

2008.04.09 | To jest Nasze miasto, to jest Nasz klub...

Resovia Rzeszów- Stal Kwarc System Rzeszów 3:2 (1:1, 2:2)
1-0 Mazurkiewicz 17' 1-1 Kloc 28' 1-2 Majda 46' 2-2 Mazurkiewicz 90', (k), 3-2 Mościński 94'

Resovia: Daniel,  Pydych, Baran, Kozubek, Jakubowski (46' Szkolnik), Piątkowski, Walaszczyk (80' Polak), Grabowski, Oślizło (60' Rozborski),  Mazurkiewicz, Prymula (22' Mościński)
Stal: Giertl, Hus, Rzucidło, Ivan
, Dziedzic, Orlik (58' Jędryas), Kloc (66' Niemczyk), Reiman, Majda (63' Sikorski), Wolański, Udoudo (75' Szymański)
Sędzia: Gerard Żurawski (Mielec) Widzów: ok. 2500
 

Mimo, że mecze pucharowe na wielu stadionach w kraju traktowane są ulgowo, ten pojedynek elektryzował sportową część Rzeszowa od kilku dni. Liga- ligą, ale derby nawet te pucharowe wygrać trzeba. Kryta trybuna stadionu Resovii na długo przed meczem wypełniła się kibicami w biało-czerwonych szalikach. Tego dnia „na krytej” nie siedział nikt. Wszyscy na stojąco dopingowali rzeszowską Maltę. Nie było ważne czy ktoś jest socjologiem, nauczycielem, koszykarzem czy lekarzem. Nawet jeśli, niektórym fanom "Sovii" przez wzgląd na piastowane stanowisko, czy też wiek nie wypada w dzień powszedni poddawać się emocjom i "zdzierać gardła"- to tego dnia na stadionie Resovii jak najbardziej wypadało.
Od strony sportowej mecz nie stał na wysokim poziomie. Było dużo walki i przypadku, ale emocji też nie brakowało. Resoviacy zagrali w eksperymentalnym składzie w bramce z Wojciechem Danielem, a na środku pomocy z Szymonem Grabowskim. W obronie zabrakło głównego dyrygenta defensywy- Marka Kusiaka.
Pierwszy kwadrans gry to ataki resoviaków, którzy pierwszą połowę grali pod wiatr. W 17 minucie meczu prawą strona boiska przedarł się szybki Krystian Prymula. Jego dośrodkowanie trafia do Piątkowskiego, który uderza w stronę bramki.  Futbolówka trafiła pod nogi Mazurkiewicza, który przytomnie kieruje ja do siatki. Radość na stadionie. Resovia prowadzi 1-0.  Z upływem czasu na boisku coraz groźniej atakują piłkarze Stali. W 22 minucie z boiska musi zejść  kontuzjowany napastnik Resovii Krystian Prymula. W 28 minucie meczu z 30 metrów uderza z wolnego Kloc. Piłka po dotknięciu Mazurkiewicza zmienia kierunek lotu i ląduje w bramce Resovii tuż przy słupku. Do przerwy remis 1-1. Dwie minuty po przerwie kolejna groźna wrzutka z rzutu wolnego. Obrońca Resovii, popełnia fatalny błąd podbijając piłkę, którą pewnie złapać miał bramkarz „pasiaków”. Nieporozumienie resoviaków wykorzystuje Krzysztof Majda i jest 1-2 dla Stali. W 80 minucie z boiska schodzi kontuzjowany rozgrywający Resovii Kamil Walaszczyk.
Do 88 minuty meczu na boisku dzieje się niewiele. Mnożą się faule, a nierówna murawa boiska przeszkadza piłkarzom w rozegraniu piłki. Na dwie minuty przed przewidywanym gwizdkiem końcowym pomocnik Stali Reiman otrzymuje drugą żółta kartkę i musi opuścić boisko. Resovia rusza do rozpaczliwych ataków na bramkę gości. W 90 minucie meczu Damian Polak strzela na bramkę Stali, a piłka trafia w rękę stojącego na polu karnym Dziedzica. Karny dla Resovii, pewnie wykorzystany przez Mazurkiewicza i szał radości na stadionie.
Po 90 minutach meczu remis 2-2. Początek dogrywki to niesamowita walka jednej i drugiej drużyny. Resoviacy mają problem z rozegraniem piłki w środku. Na boisku nie ma już Kamila Walaszczyka, a Szymon Grabowski, który odczuwa trudy meczu nie ma wsparcia u Jarosława Piątkowskiego. 97 minuta meczu Grabowski zagrywa z rzutu wolnego w pole karne Stali. Słowacki bramkarz wybija piłkę pod nogi Michała Mościńskiego. Młody napastnik resoviaków strzałem z bliska strzela swoją pierwszą bramkę dla „pasiaków”. Młody piłkarz pochodzący z Gołdapi sam chyba nie zdawał sobie sprawy jak wiele radości sprawił tym golem rzeszowiakom. 3-2 dla Resovii na boisku, a na trybunie euforia. W drugiej części dogrywki pomocnik Stali Dziedzic kolejny raz zatrzymuje piłkę ręką. Druga żółta kartka i Stal Rzeszów gra w dziewiątkę. Pomimo osłabienia piłkarze Stali atakują i Resovię ratuje poprzeczka. Szansę na podwyższenie wyniku miał jeszcze pomocnik Resovii Grabowski, ale jego strzał wyłapał słowacki bramkarz drużyny gości. Końcowy gwizdek sędziego i na stadionie Resovii rozbrzmiewa pieśń „To jest nasze miasto, to jest nasz klub...”

resoviacy.pl


                                                 foto: Łukasz Milewski, photohormone.com

Z kapitanem Resovii, Szymonem Grabowskim rozmawiał Tomasz Szeliga (Dziennik Polski)
- Cieszyliście się tak, jakby to był mecz ligowy...
- Bo dla nas nie miało znaczenia, czy to liga czy puchar. Chcieliśmy wygrać ze Stalą, której od dawna nie potrafiliśmy pokonać. Wygrać dla naszych wspaniałych kibiców i Michała Bogacza, kolegi zmagającego się z chorobą.

- Kiedy ostatni raz był Pan kapitanem Resovii?
- Zamierzchłe to dzieje, sięgają występów w czwartej lidze. Bycie kapitanem Resovii w derbach ze Stalą to fantastyczna sprawa, wielka nobilitacja. Mówiono, że Resovia straciła swój słynny charakter, tymczasem udowodniliśmy, że to nieprawda. Wyszliśmy z niebywałych opresji, po czym zadaliśmy nokautujący cios.

- Gdy emocje opadną, dotrze do Pana, że to nie był wielki mecz, a prawie wszystkie gole padły po przypadkowych akcjach.
- To my strzeliliśmy wszystkie 5 goli. Zdaję sobie sprawę, że chcąc się liczyć w walce o II ligę, nie możemy popełniać takich błędów. Proszę mi jednak wierzyć - wygrana nad Stalą podziała na zespół mobilizująco, a pomyłki zostaną wyeliminowane.

Dziennik Polski


                                                        foto: Łukasz Milewski, photohormone.com

 


                                                        foto: Łukasz Milewski, photohormone.com

 


                                                       foto: Łukasz Milewski, photohormone.com

 


                                                    foto: Łukasz Milewski, photohormone.com



                                  foto: Jacek Czochara, Dziennik Polski



                                   foto: Jacek Czochara, Dziennik Polski

resoviacy.pl

2008.04.05 | Zasłużone zwycięstwo "pasiaków"

Resovia Rzeszów - Wierna Małogoszcz 1:0 (1:0)
31' Piątkowski

Resovia: Pietryka, Jakubowski, Kozubek, Baran, Szkolnik, Piątkowski (90' Pydych), Kusiak, Danielak, Rozborski (72' Grabowski), Mościński (72' Oślizło), Mazurkiewicz (72' Prymula)
Wierna: Wróblewski, Piotrowski, Grzyb (86' Trybek), Bień, Kwaśniewski, Stanek, Lniany, Piwowarczyk, Kita (76' Kowalski), Kubicki (89' Hajduk), Kleszcz
Sędzia: Wojciech Sawa (Chełm) Widzów: 800


Tomasz Tułacz (trener Resovii): - Chylę czoła przed moimi zawodnikami, którzy zapomnieli o kłopotach kadrowych, zostawili na boisku mnóstwo zdrowia i wygrali arcyważne spotkanie. Ostatnio chwalono nas za grę, ale punktów z tego nie było. Teraz są i tylko to się liczy. Dziękuję również kibicom - bez ich dopingu nic byśmy nie wskórali. Nieskuteczność to złożony problem. Jedna z przyczyn bierze się stąd, iż w każdym z dotychczasowych czterech meczów graliśmy z konieczności w innym składzie. Krystian Prymula będzie jeszcze strzelał gole dla Resovii. Jestem o tym przekonany.

      

Osłabiona kadrowo Resovia po meczu walki w deszczu i błocie wygrała pierwszy mecz tej wiosny. Sędzia pokazał aż 9 żółtych kartek, drużyny kończyły spotkanie w dziesiątkę.
Trzy dni przed meczem do kontuzjowanych Jarosława Białka, Bartosza Madei, Konrada Domonia, Damiana Polaka i ukaranego kartkami w Wieliczce Kamila Walaszczyka na listę nieobecnych trafili Michał Bogacz i Maciej Biliński. Obu w tym sezonie już nie zobaczymy. Michał ma problemy ze zdrowiem, "Bilu" odszedł z drużyny, nie godząc się z rolą rezerwowego. Pomoc "pasiaków" przestała istnieć, a trener Tomasz Tułacz dostał do rozwiązania niezłą łamigłówkę.
W środku pola postawił na stopera Marka Kusiaka (doświadczenie) i napastnika Andrzeja Danielaka (umiejętność gry w powietrzu). Na prawą obronę z zadaniami ofensywnymi zawędrował Witold Jakubowski, parę stoperów tworzyli 23-latkowie, w ataku, pierwszy raz zagrali obok siebie Michał Mościński i Piotr Mazurkiewicz. - Nieważne jak, ważne żebyśmy w końcu zdobyli te trzy punkty - zakomunikował szkoleniowiec Resovii.
Wierna kolekcjonuje remisy i dla większości zespołów w tej lidze jest przeciwnikiem wyjątkowo niewdzięcznym. Jednak w Rzeszowie nie zamierzała się wyłącznie bronić, co udowodniła akcja z 5 minuty, gdy po dośrodkowaniu Tomasza Kity, Łukasz Piwowarczyk strzelał w boczną siatkę. Gospodarze odpowiedzieli dopiero po 20 minutach - bardzo aktywny Jakubowski pognał pod pole karne rywali i zacentrował do Kusiaka. Ten jednak potwierdził, że strzelanie goli nie jest jego najmocniejszą stroną. Niemniej resoviacy osiągnęli przewagę i chwilę później pierwszy raz w tej rundzie wpakowali piłkę do siatki. Radość trwałaby krótko, gdyby nie świetna interwencja Marcina Pietryki, który tuż przed przerwą obronił uderzenie Mateusza Kleszcza. - Nasi napastnicy w każdym meczu mają 3-4 sytuacje, ale nie potrafią ich zamienić na gole - nie ukrywał rozczarowania kapitan Wiernej Paweł Bień. - Wyjeżdżamy z Rzeszowa z poczuciem dużego niedosytu. Resovia zdobyła bramkę po przypadkowej akcji. Jej strzelec Jarosław Piątkowski podkreślał wagę pierwszego zwycięstwa. - Wierzę, że ruszymy do przodu. Wierna to niewygodny rywal, graliśmy bez kilku ważnych zawodników, ale poradziliśmy sobie i to cieszy - komentował.
Druga połowa to już walka totalna. Nerwowo nie wytrzymali Danielak i Mariusz Lniany i od 66 minuty grano 10 na 10. Piłkarz Resovii zaprezentował skrajną nieodpowiedzialność - mając już żółtą kartkę z premedytacją kopnął przeciwnika na środku boiska. Krótko po tym zdarzeniu Tułacz dokonał potrójnej zmiany i pod bramką Wiernej znów zaczęło się coś dziać. Rzeszowianie irytowali jednak nieskutecznością. Prym wiódł, nie pierwszy raz tej wiosny, Krystian Prymula. Za zmarnowaną okazję z 72 minuty można go jeszcze rozgrzeszyć (strzelał z kąta), ale to, co zrobił w doliczonym czasie, woła o pomstę. Prymula pędził na bramkę, golkiper Wiernej biorący sekundy wcześniej udział w akcji swojego zespołu, akurat do niej wracał. Wystarczyło strzelić nad nim bądź podać do biegnącego obok Szymona Grabowskiego. Prymula uderzył anemicznie, Tomasz Wróblewski nawet nie musiał się gimnastykować, by złapać futbolówkę. - Zawaliłem na całej linii. Za dużo kombinowałem, gdybym strzelił od razu, byłby gol - bił się w piersi napastnik "pasiaków" - Wygraliśmy, więc jakoś się pozbieram - dodał na zakończenie.
Zanim Prymula zmarnował okazję na 2-0, Wierna rzuciła się do rozpaczliwych ataków, ale pomysł piłkarzy z Małogoszczy na odrobienie strat ograniczał się do strzałów z 30 metrów. Choć raz, po przymiarce Jacka Kubickiego, rzeszowskim kibicom zadrżały serca.

Dziennik Polski

Z obrońcą Resovii, Markiem Kusiakiem rozmawiał Tomasz Szeliga (Dziennik Polski)
- Pan też powie, że najważniejsze są 3 punkty, a styl się nie liczy?
- Przez ostatnie trzy tygodnie byliśmy zadowoleni ze stylu, tylko, że nie było z tego punktów ani kasy i chodziliśmy zdołowani. W środę powiedziałem chłopakom, iż z Wierną wygramy 1-0 po brzydkim meczu. Sprawdziło się.

- Operował Pan w środkowej strefie boiska z Andrzejem Danielakiem...

- Taaa, słowo "operowałem" pasuje do tej sytuacji. Ale na poważnie: w Stali Stalowa Wola bądź w Tłokach grałem przez lata defensywnego pomocnika, więc to dla mnie żadna nowość. Tym razem jednak źle wszedłem w mecz, szybko ujrzałem kartkę i musiałem uważać. Poza tym zmagam się z urazem mięśnia czworogłowego. Nie rozpowiadam tego, żeby nie siać paniki.

- Ale mógł Pan strzelić bramkę.

- W I połowie powinienem się lepiej zachować, w drugiej uderzałem głową, ale to nie była dobra okazja.

- Resovia musi tylko poprawić skuteczność i będzie dobrze?
- W defensywie jesteśmy zorganizowani, mało bramek tracimy. Coś mi się wydaje, że mecz z Wierną będzie dla nas przełomem. Przestaniemy grać nerwowo, zejdzie presja, chłopaki zaczną wykorzystywać sytuacje. Zresztą atmosfera w drużynie jest naprawdę dobra. Nikt nie ma pretensji, że nie gra albo gra mało.
-Jeden miał i odszedł (Maciej Biliński).
- Myślę, że wróci. Będę go przekonywał. Może posłucha najstarszego w zespole?

- W szatni urządziliście sobie dyskotekę. Kto wpadł na pomysł, by przynieść tam magnetofon?
- Co chwila coś wymyślamy, żeby nie było smutno. Muzyka w szatni to nie wszystko. Jest jeszcze skarbonka czyli...Nie, nie zdradzę. Proszę przyjść na trening i zobaczyć samemu.

   Tomasz Szeliga | Dziennik Polski

2008.04.05 | Derby Rzeszowa, czyli Resovia kontra Stal

Mają swoje derby Łódź, Warszawa, Przemyśl i prawie od stu lat Kraków. Również mieszkańcy Rzeszowa dwa razy do roku mają swoją „świętą wojnę”. Mecze jak ten zawsze wzbudzają wiele emocji. Stawką są nie tylko 3 punkty, ale także prestiż i „władza” w Rzeszowie. Resovia i Stal- dwa kluby niby z jednego miasta, a całkowicie odmienne.
Pierwszy, zapoczątkowany jeszcze za czasów „Franciszka Józefa”, kiedy gra w piłkę była dziwactwem nie do końca legalnym. Założony spontanicznie z inicjatywy rzeszowskich gimnazjalistów, którzy chcieli przede wszystkim uprawiać sport, rywalizować i reprezentować miasto.
Drugi założony w latach 40-tych w czasach budowy Polski Ludowej. Powstanie drużyny OM TUR Rzeszów poprzedzone było zebraniem założycielskim działaczy, którzy postanowili skompletować drużynę na święto 1 maja.
Resovia swoje „pięć minut” miała w zamierzchłych latach 30-tych, kiedy to walczyła o awans do ligi państwowej. Rozwój klubu i przypieczętowanie sukcesu przerwała II wojna św. Nowy porządek czasów powojennych sprzyjał lokalnemu rywalowi- Stali Rzeszów. W Rzeszowie powstały Polskie Zakłady Lotnicze, do których ściągano pracowników- specjalistów z różnych stron Polski.

więcej | resoviacy.pl

2008.04.03 | Plaga kontuzji w Resovii

W sobotę (5.04.) o godz. 16.00 Resovia podejmie na własnym boisku drużynę Wiernej Małogoszcz. Piłkarze klubu założonego w 1978 roku od czterech sezonów nieprzerwanie grają w III lidze. Początek rundy wiosennej dla piłkarzy z Małogoszczy jest równie nieudany jak dla resoviaków. W trzech ostatnich meczach zdobyli 1 punkt. Zarówno jeden jak i drugi zespół od dawna nie wygrał ligowego meczu: Resovia 30 września 2007 r., Wierna 6 października 2007 r Największymi atutami Wiernej są doświadczeni obrońcy Gołąbek i Bętkowski oraz najlepszy strzelec Mateusz Kleszcz. Resovia na sobotni mecz ma bardzo okrojony skład. Za 4 żółte kartki pauzować musi Kamil Walaszczyk. Do kontuzjowanych Szymona Szydełki, Jarosława Białka, Damiana Polaka, Konrada Domonia i Bartosza Madeji dołączył Michał Bogacz. Utalentowany młodzieżowiec „pasiaków” najprawdopodobniej nie zagra do końca sezonu. W kadrze Resovii zabraknie również Macieja Bilińskiego, który przerwał treningi.

Przypuszczalny skład Wiernej Małogoszcz na mecz Resovią:
Wróblewski - Bętkowski , Grzyb, Bień, Piotrowski - Lniany, Kita – Foksa, Kleszcz,
Kwaśniewski, Piwowarczyk

 

resoviacy.pl

 

 


17  19




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 









































































































































































































































































































































































































































































































































































 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by