ARCHIWUM 34

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum


















































 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 








 

 

 

2010.11.14 | Pucharowe emocje na Wyspiańskiego

Resovia II Rzeszów - KS Zaczernie 1:1 p.d. (0:0) 2:3 po rzutach karnych
110' Codello - 109' Blim

Resovia II: Szyszko, Marynowski (40' Adamski), Ślęzak, Kościelny, Świst, Fedan, Dzierżęga, Codello, M. Kantor, Jakuszewski (81' Kaliniec), Głowacki (61' Bereś)
Zaczernie: Kukulski, Róg, Brogowski (46' Pilecki), Polak, Baran, Szyszka, Blim, Smężeń, Brzychczy, Ciuła (100' Pęgiel), Jędryas (46' Adamczyk)
Sędzia: Greń (Rzeszów), Widzów: 300

Dla kilku piłkarzy Zaczernia to nie pierwszyzna grać na stadionie Resovii, bo kilku z nich reprezentowało barwy "pasiaków" w przeszłości. Piłkarze obu zespołów wyraźnie czuli już koniec rundy i zagrali wakacyjnym tempem. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie regulaminowego czasu gry mecz nie był porywający, większość gry toczyła się w środku boiska, a gdy już zbliżyła się do którejś z bramek, akcja rzadko kończyła się celnym strzałem na bramkę. Jeśli takie już były, to bramkarze nie mieli problemów z wyłapaniem piłek. Ciekawie zrobiło się w drugiej połowie dogrywki. W końcu padły bramki. Gdy Krzysztof Blim, były resoviak, zdobył prowadzenie dla gości, wydawało się, że to będzie zwycięski gol. Po kilkudziesięciu sekundach padła jednak odpowiedź gospodarzy. Codello otrzymał piłkę z głębi pola i wpakował ją do siatki. Zaczernie nie zamierzało dać za wygraną i zaatakowało. Drugą szansę na zwycięskiego gola miał Blim, ale tym razem przegrał pojedynek z bramkarzem Resovii. Rzuty karne lepiej wykonywali goście, dwukrotnie strzały rzeszowian bronił Kukulski.

Ł. Pado, Nowiny

2010.11.13 | 3 punkty na zakończenie jesieni

Resovia Rzeszów - GLKS Nadarzyn 1:0 (0:0)
67' Ogrodnik

Resovia: Pietryka, Podstolak, Bogacz, Kozubek, Baran, Kaczor (59' Ogrodnik), Nikanovych (46' Dzierżęga), D. Kantor, Smolec (84' Húšťava), Pontus, Hajduk
Nadarzyn: Misztal, Centkowski, Goliński, Sztybrych, Łowicki, Bobrowski (46' Sielski, 85' Kwiatkowski), Dzierżawski, Wrzesiński (74' M. Wojtczak), Oziewicz (74' Oliwa),  J. Wojtczak, Bajera
Sędzia: Płoskonka (Tarnów), Widzów: 1600

Cztery zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki - oto bilans trenera Resovii Wojciecha Boreckiego, któremu przyszło sprzątać po miłośniku catenaccio Miroslavie Copjaku. Czech sprowadził do klubu kilkunastu zawodników, powiększył kadrę do niespotykanych na tym poziomie rozmiarów, ale ilość nie przekuła się na jakość. Borecki przejął drużynę rozbitą psychicznie, wrócił do klasycznego ustawienia z dwoma napastnikami, choć poszukiwanie optymalnej jedenastki trwało do ostatniego meczu rundy i wcale się nie zakończyło. W ośmiu meczach trener sprawdził aż 23 piłkarzy. Egzamin zdało sześćiu, może siedmiu z nich. Drugie tyle otrzyma zapewne dodatkową szansę, pozostali zimą poszukają sobie innego pracodawcy.
 

 
   foto: K.Kapica, Nowiny

O meczu z beniaminkiem z Nadarzyna, który nie potrafił wygrać od siedmiu kolejek, resoviacy powinni jak najszybciej zapomnieć. A przecież przez godzinę grali z przewagą zawodnika - świetnie znany piłkarzom i kibicom Stali Rzeszów sędzia Paweł Płoskonka w ciągu kilkudziesięciu sekund pokazał Adamowi Centkowskiemu dwie żółte kartki. Kapitan Nadarzyna najpierw skrytykował arbitra, a potem za szybko wybiegł z muru przy rzucie wolnym. "Pasiaki" do przerwy grały z wiatrem, ale na bramkę rywala strzelały tylko po dośrodkowaniach z rogu i to bardzo niecelnie. Słabiutko prezentowała się złożona wyjątkowo z pięciu piłkarzy linia pomocy i w ofensywie jakąkolwiek wartość przedstawiał jedynie Sebastian Hajduk.
W drugiej połowie na krótko przebudził się Piotr Smolec i od razu zrobiło się ciekawiej. Po dwóch jego akcjach bliski szczęścia był Hajduk, trzecie podanie wzdłuż bramki przyniosło efekt. Do siatki trafił Michał Ogrodnik., który osiem minut wcześniej pojawił się na boisku. To był pierwszy celny strzał gospodarzy w tym spotkaniu.
Trochę emocji mieliśmy w samej końcówce. Chwilę po objęciu przez Resovię prowadzenia miejscowych mógł skarcić Piotr Bajera. Był gracz Arki i Ruchu Chorzów z kilku metrów huknął jednak nad poprzeczką. Gdy następnym razem zakotłowało się w polu karnym "pasiaków" sędzia uznał, iż Marcin Pietryka został sfaulowany. Zdesperowany Nadarzyn zapomniał o obronie i powinien wyjechać z Rzeszowa z bagażem czterech goli. Marcin Pontus dwukrotnie przegrał jednak pojedynek z bramkarzem Piotrem Misztalem, raz w takiej sytuacji nie popisał się Hajduk. 

T.Szeliga, Nowiny

Wojciech Borecki (trener Resovii): Ciesze się z punktów, to nasz piąty kolejny mecz bez porażki. Przed przerwą nie graliśmy tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Skrzydłowi Kaczor i Smolec byli za mało kreatywni, a napastnicy biegali zbyt blisko siebie. W II połowie wyglądało to już lepiej, dobrą zmianę dał Ogrodnik. Rundę kończymy optymistycznym akcentem, choć przed nami ciągle wiele pracy.

T.Szeliga, Nowiny

2010.11.06 | Rezerwy mistrzem jesieni

Grodziszczanka Grodzisko Dolne - Resovia II Rzeszów 0:0

Grodziszczanka: Woźniak, Szpila, P.Przeszło, Ładak, H.Słysz, Czerwonka, A.Przeszło, Płoszaj,  Kryla, Rapałow, Ł.Przeszło, oraz M.Słysz, W.Słysz, Sołek
Resovia II:
Szyszko, Pietrucha, Ślęzak, Kościelny, Stencel, Głowacki (70' Adamski), Dzierżęga, Zítka, Ogrodnik, Marynowski,  Codello
Widzów: 100

W ostatnim meczu ligowym rundy jesiennej piłkarze rezerw Resovii bezbramkowo zremisowali z drużyną Grodziszczanki. Rzeszowianie z dziesięcioma punktami przewagi nad drużyną z Dąbrówek zostali bezapelacyjnym mistrzem jesieni.

więcej | resoviacy.pl

2010.11.06 | W Rzeszowie podział punktów

Resovia Rzeszów - Wigry Suwałki 1:1 (1:1)
35' D.Kantor - 40' (k) Świerzbiński

Resovia: Pietryka, Podstolak, Bogacz, Kozubek, Szkolnik (77' Pontus), Walaszczyk, Nikanovych, Kaczor (77' M. Kantor), Ivanskyj (54' Smolec), D. Kantor, Hajduk
Wigry: Salik, Bajko (46'  Sobolewski), Makarewicz, Rogoziński, Statkievicius, Słowicki (59' Pomian, 83' Darda), Usaczew, Danilczyk, Lauryn, Radzio, Świerzbiński
Sędzia: Marciniak (Kraków), Widzów: 1000

Resovia i Wigry grały o trzecie z rzędu zwycięstwo. Skończyło się podziałem punktów, więc jedni i drudzy nie kryli rozczarowania.
Wigry są na najlepszej drodze by ustanowić ligowy rekord wszech czasów w liczbie remisów (na razie 11 w 16 meczach) i zostać pierwszym wielkim przegranym ligi. Do Rzeszowa goście przyjechali bez ukaranego kartkami asa Gražvydasa Mikulėnasa, ale i tak obrońcy gospodarzy mieli mnóstwo pracy.
 

 
    foto: K. Kapica (Nowiny)

Fajerwerków nie oglądaliśmy, była za to twarda, męska walka o każdy skrawek boiska. Resoviacy zaczęli niemrawo, szwankowała przemeblowana linia pomocy. W 14 minucie Mateusz Podstolak przypadkowo odbił piłkę ręką we własnym polu karnym, ale sędzia postanowił nie wyciągać konsekwencji. - Włożył gwizdek do ust, byłem przekonany, że pokaże na 11 metr. Niestety, nie pierwszy raz tego dnia się pomylił - narzekał po zakończonym spotkaniu na Roberta Marciniaka trener Wigier Marek Witkowski. Dostało mu się też od kibiców i Wojciecha Boreckiego, wyrzuconego w końcówce na trybuny. - Sędziowanie nie było tendencyjne, lecz nieudolne - stwierdził szkoleniowiec Resovii. - Jestem zbulwersowany decyzjami tego pana. Kilka razy mocno nas skrzywdził.
Arbiter może i nie miał dnia, ale wyniku nie wypaczył. A rzeszowianie przebudzili się dopiero po trzydziestu minutach i to na krótko.
Sygnał do ataku dał Kamil Walaszczyk, który ładnie strzelił z 25 metrów. Potem dobrej okazji nie wykorzystał Michał Bogacz, ale resoviacy zamknęli rywala niczym w hokejowym zamku i dopięli swego. Piotr Szkolnik dośrodkował, Wiesław Kozubek uderzył głową i bramkarz Wigier sparował piłkę na poprzeczkę, skąd trafiła ona do Dariusza Kantora. Ten z dwóch metrów nie mógł nie trafić do siatki.
Radość trwała krótko. Kozubek powalił rywala, sędzia wskazał na "wapno" i niepokonany od 285 minut Marcin Pietryka musiał wyciągnąć piłkę z bramki.
W II połowie to Wigry prowadziły grę. Ich zawodnicy byli szybsi i dokładniejsi, choć lepsze okazje stworzyli sobie resoviacy. Bohaterem mógł zostać Walaszczyk, ale z jego przymiarką w 88 minucie poradził sobie Karol Salik.

T.Szeliga, Nowiny

Wojciech Borecki (trener Resovii): Oczekiwania były inne, chcieliśmy pójść za ciosem, wygrać trzeci, kolejny mecz. Nie udało się, bo Wigry wysoko zawiesiły poprzeczkę. Resovia nie jest zespołem, który może dziś narzucić  styl gry każdemu przeciwnikowi. Jeszcze nas na to nie stać. Graliśmy o pełną pulę, w ostatnim kwadransie trzema napastnikami, ale efektu nie było.



Wiesław Kozubek (obrońca Resovii): Gdybym nie interweniował tak niefortunnie we własnym polu karnym, dowieźlibyśmy to 1-0 i bylibyśmy już naprawdę wysoko w tabeli. Rywal szukał kontaktu, wcale nie jestem przekonany, że go podciąłem. Potem dążyłem do strzelenia gola, uderzałem głową, ale jakoś nie mogę się odblokować.

T.Szeliga, Nowiny

2010.11.03 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.13) - Włodzimierz Maurer

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

Wczesną wiosną rozpoczęły się treningi i to nadzwyczaj intensywne. Rozgrywaliśmy pierwsze mecze kontrolne. Na jednym z nich zjawił się Bronek Fichtel, przywożąc warunkowe zwolnienie. W myśl zastrzeżenia nie miał grać przez okres jednego roku przeciwko lwowskiej „Pogoni” W zamian wysłałem wartościową zmianę, gdyż Karol Kossok przeniósł się z „Cracovii” do Lwowa.
Pierwszy mecz mistrzowski rozegraliśmy z „Wisłą” na ich boisku. Do tych zawodów wystąpiliśmy w następujący zestawieniu: Grzegorczyk, Bill, Konkiewicz, Nagraba, Wilczkiewicz, Augustyn, Riesner, Pazurek, Soczek, Maurer, Bator. Był to prawdziwie żelazny skład „Garbarni”, który przecież wywalczył w 1931 roku mistrzostwo Polski. W mistrzowskiej drużynie grał również Skwarczowski – obecny działacz rzeszowskiej Stali. Skwarczowski zastąpił Augustyna, który złamał nogę. Powracając do wspomnianego meczu z „Wisłą”, to pomimo, że byliśmy faworytami zremisowaliśmy 0:0.
Następny mecz mistrzowski zagraliśmy z „Lechią” we Lwowie. Niestety, w nocy spadł obfity śnieg, który nie pozwolił na rozegranie meczu mistrzowskiego. Odbyło się tylko towarzyskie spotkanie. Wygraliśmy wysoko, bo aż 8:0. Podczas zawodów padały pod moim adresem bardzo nieprzyjemne okrzyki, jak np. judasz, zdrajca itp. Była to prawdopodobnie reakcja na moje odejście z „Pogoni”. Z wypiekami na twarzy schodziłem z lwowskiego boiska.

więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.10.31 | Błędy sędziego Żuczka

Resovia II Rzeszów - Dynovia Dynów 3:0 (1:0)
28' (k) 85' (k) Ogrodnik, 64' Fedan

Resovia II: Szyszko, Pietrucha, Baran, Ślęzak, Świst, Stencel (70' Adamski), Kościelny, Ogrodnik, Warchoł (38' Głowacki), Codello, Fedan
Dynovia: Piestrak, Mnich, Chudzikiewicz, Baran, Łamasz (78' Wróblicki), Pantoł, Szczepański, Hadam, Szczawiński (82' Bujdasz), Kaniuczak (75' Tarnawski), Paściak (46' Siry)
Sędzia: Żuczek (Nowa Sarzyna), Widzów: 80
Jakuszewski (Resovia, rezerwowy)

Dynovia była tłem dla lidera, który na własnym boisku odniósł komplet zwycięstw i nie stracił gola! Dwukrotnie do siatki trafił z karnego Michał Ogrodnik. Najpierw bramkarz Dynovii faulował Sebastiana Fedana, potem Krzysztof Hadam ściął samego Ogrodnika. Zawodnika meczu, który jednak nie zawsze zauważał kolegów. Na 2-0 strzelił Fedan, ale od gola ładniejsza była akcja Ogrodnika z Szymonem Stencelem, który wyłożył napastnikowi Resovii piłkę jak na tacy. Meczu nie dokończył Jakub Warchoł – został sfaulowany i upadł tak niefortunnie, że złamał dwa palce prawej dłoni. Bardzo słabo spisywali się sędziowie. W kilku sytuacjach okrutnie się pomylili.
W 72 minucie obrońca Dynovii zagrał piłkę do napastnika Resovii, a arbiter pokazał spalonego. Tego było za wiele dla siedzącego na ławce Tomasza Jakuszewskiego. "Co ty wyprawiasz, idioto!” – wypalił piłkarz. I już za moment wędrował do szatni z czerwoną kartką.

T.Szeliga, Nowiny

2010.10.30 | Zwycięstwo w Stalowej Woli

Stal Stalowa Wola  - Resovia Rzeszów 0:1 (0:1)
45' Getinger (sam.)

Stal: Dydo, Demusiak, Kusiak, Wieprzęć, Witek (63' Piątkowski), Turczyn, Horajecki, Rosłoń, Getinger, Radawiec (82' Gilar), Gęśla
Resovia: Pietryka, Podstolak, Kozubek, Bogacz, Szkolnik, Smolec (74' Dzierżęga), Nikanovych, Kaczor (90' M. Kantor), Walaszczyk, D. Kantor (90' Pontus), Hajduk (82' Baran)
Sędzia: Stęchły (Jarosław), Widzów: 3500

Drugie z rzędu zwycięstwo odnieśli piłkarze Resovii i powoli pną się w górę drugoligowej tabeli.  W derbowym pojedynku podkarpackich drużyn „biało-czerwoni” odnieśli zasłużone zwycięstwo.
Przez pierwsze 30 minut meczu gra toczyła się głównie w środkowych rejonach boiska. Zespoły atakowały niemrawo i głównie oczekiwały na błąd rywala.  Pierwszy „wypadek przy pracy” przydarzył się obrońcom Resovii już w 8 minucie meczu, ale pomocnik gospodarzy Bartosz Rosłoń strzelał zbyt anemicznie.  W 20 minucie meczu na bramkę Pietryki uderzał Kamil Gęśla, ale piłka po jego strzale poszybowała obok słupka. W 30 minucie dał o sobie znać przebojowy pomocnik „pasiaków” Piotr Smolec, który z łatwością poradził sobie z defensorami Stali. Niestety jego strzał kończący tą akcję był niecelny.

 
   foto: Marcin Radzimowski (Nowiny)

Kilka minut później na bramkę gospodarzy również niecelnie uderzał Dariusz Kantor. Resoviacy atakowali coraz pewniej i to oni przejęli inicjatywę w kolejnych minutach meczu. W 36 minucie Sebastian Hajduk w swoim stylu ograł gracza Stali i uderzył w kierunku bramki. Futbolówka trafiła jeszcze w jednego z obrońców Stali i sprawiła niemałe kłopoty Bartłomiejowi Dydo. Przełomowym i jak się później okazało najważniejszym momentem meczu była 45 minuta spotkania. Akcję z rzutu rożnego zainicjował Kamil Walaszczyk, który rozgrywał tego dnia setny ligowy mecz w barwach Resovii. Piłka trafiła do Sebastiana Hajduka, a po jego strzale do własnej bramki skierował futbolówkę największy pechowiec meczu Krystian Getinger.
W drugiej części spotkania zaatakowali gospodarze, ale ich ataki przypominały raczej przysłowiowe bicie głową w mur.
Rzeszowianie bronili dostępu do własnej bramki i czekali na swoją szansę przeprowadzając kontrataki. Jedną z takich okazji zmarnował Kamil Walaszczyk, który strzelił z pola karnego wprost w Bartłomieja Dydę. W ostatnich minutach spotkania idealną okazję na wyrównanie zmarnował Piotr Gilar. Napastnik gospodarzy otrzymał piłkę od Kamila Gęśli i strzelał z 5 metra tak niefortunnie, że ta poszybowała nad poprzeczką.

resoviacy.pl

Wojciech Borecki (trener Resovii): Jak przed każdym meczem derbowym, tak i teraz było sporo emocji. Wyczuwałem jednak, że w zespole one są. Sporo się działo na boisku. W pierwszej połowie na murawie było dużo akcentów takich typowo piłkarskich. Gra mogła się podobać. Moim zdaniem to był taki wysoki drugoligowy poziom. W takim najmniej oczekiwanym momencie zdobyliśmy gola. Ja już praktycznie zamierzałem udać się w kierunku szatni. Musieliśmy zmienić taktykę na drugą część spotkania. Byliśmy trochę spokojniejsi i czekaliśmy na rywali. Wiedzieliśmy, że Stal nie odpuści i rzuci się na nas. Stalowcy zaczęli grać wyżej i agresywniej. Tej agresji było sporo i to się mogło podobać. Mieliśmy w drugiej części swoje okazje. Cieszę się, że wytrwaliśmy do końca. Wygraliśmy kolejny mecz i teraz każdy będzie się musiał z nami liczyć. Nie będziemy chłopcami do bicia.

resoviacy.pl

2010.10.27 | Pogrom w Trzebosi

Zorza Trzeboś - Resovia II Rzeszów 0:18 (0:9)
Bereś 6, Adamski 3, M. Kantor 2, Zítka 2, Jakuszewski 2, Ogrodnik (k), Szyszko (k), Kaliniec

Zorza: C. Kraska, Rębisz, Rzeszutek, M. Cisek, W. Kraska (60' Kuźniar), M. Plizga, Szypuła, Tęcza, Krzanowski, P. Cisek, D. Plizga
Resovia II: Szyszko, Tutak, Baran (46' Ślęzak), Iwanskyj (46' Głowacki), Stencel, M. Kantor (46' Kaliniec), Zítka Jakuszewski (46' Ogrodnik), Adamski, Bereś, Fedan
Widzów: 100

Piłkarze rezerw Resovii odnieśli rekordowe zwycięstwo w meczu III rundy regionalnego Pucharu Polski, strzelając gospodarzom 18 bramek. Przeciwnikiem "biało-czerwonych" był B-klasowy zespół Zorzy Trzeboś. W drużynie Wiesława Gołdy zadebiutowało trzech juniorów Resovii: Adamski, Kaliniec i Bereś. Szczególnie dobrze zaprezentował się Bartosz Bereś, który 6-krotnie zmuszał bramkarza miejscowych do kapitulacji. Przewaga gości była na tyle duża, że na listę strzelców wpisał się również bramkarz "pasiaków" Mateusz Szyszko.

resoviacy.pl

2010.10.24 | Marcin Pietryka najlepszym piłkarzem ubiegłego sezonu

Dziennikarze działu sportowego rzeszowskich Nowin docenili wysoką formę piłkarską, jaką reprezentuje od kilku sezonów Marcin Pietryka i wybrali go  laureatem plebiscytu gazety codziennej Nowiny na najlepszego piłkarza II ligi w sezonie 2009/10.
Bramkarz Resovii przed meczem z OKS-em Olsztyn otrzymał z rąk Tomasza Szeligi (Nowiny) okazały puchar.
Popularny "Cinek" od początku kariery piłkarskiej jest wierny rzeszowskim "pasiakom, a od 8 sezonów jest bramkarzem numer 1 w bramce Resovii. W sezonach 2004/05 i 2005/06 nie tylko bronił rzeszowskiej bramki, ale również wpisywał się na listę strzelców swojej drużyny.

resoviacy.pl

2010.10.23 | Bez niespodzianki w Rakszawie

Włókniarz Rakszawa - Resovia II Rzeszów 1:5 (0:3)
Waniowski - 2 Marynowski, M.Kantor, Dzierżęga, Codello

Włókniarz: R.Leja, Serafin (70' P.Leja), Krawczyk, Waniowski, Bogusz, Stopyra, Babiarz, Maciuła, Jurek, Biliński, Nowak (65' Lorenc)
Resovia II:
Szyszko, Pietrucha, Ślęzak, Kościelny, Świst, M.Kantor, Zitka, Dzierżęga, Marynowski, Codello, Warchoł oraz Skowronek, Głowacki

Piłkarze rezerw Resovii odnieśli kolejne zwycięstwo w rzeszowskiej lidze okręgowej i zwiększyli przewagę nad grupa pościgową do 10 punktów. Już po pierwszych 45 minutach rzeszowianie prowadzili stosunkiem trzech bramek i wiadomo było, że w Rakszawie niespodzianki nie będzie. Bardzo dobry mecz rozegrali młodzieżowcy Resovii z Mateuszem Kantorem i Piotrem Marynowskim na czele. W zespole gospodarzy prowadzonej przez grającego trenera Macieja Bilińskiego zagrał również Piotr Krawczyk znany z występów w barwach Resovii.

więcej | resoviacy.pl 

2010.10.23 | Dwie bramki Dariusza Kantora

Resovia Rzeszów - OKS 1945 Olsztyn 2:0 (0:0)
47' 76' D.Kantor

Resovia: Pietryka, Podstolak, Bogacz, Kozubek, Szkolnik, Smolec, Nikanvych, Kaczor (73' Ogrodnik), Walaszczyk, Hajduk (82' Baran), Húšťava (46' D. Kantor)
OKS: Gikiewicz, Głowacki, Baranowski, Koprucki, Kowalski, Renusz, Tunkiewicz, Michałowski, Bucholc, Tumicz (69' Filipek), Suchocki (62' Miłkowski)
Sędzia: Gajewski (Kraków), Widzów: 1000

Bohaterami meczu zostali nieco zapomniani Piotr Smolec i Dariusz Kantor. Pierwszy podawał, drugi strzelał. Ale to wszystko nie miałoby znaczenia, gdyby w bramce Resovii nie stał Marcin Pietryka.
Wychowanek "pasiaków" przed meczem otrzymał puchar za zwycięstwo  w plebiscycie Nowin na najlepszego piłkarza II ligi sezonu 2009/2010, a potem bronił jak z nut. Pierwsza wygrana Resovii na własnym boisku po ponad 2-miesięcznej przerwie to w dużej mierze jego zasługa.
Co ciekawe, Pietryka nie zanotował spektakularnych interwencji. Kapitalnie się za to ustawiał i naprawiał błędy wyjątkowo nieporadnych w sobotę kolegów z obrony. Jak w 26. minucie, gdy na 15 metrze od bramki zatrzymał szarżującego rywala. Chwilę później Pietryki nie zdołał pokonać najlepszy wśród gości Michał Renusz, choć strzelał z 7 metrów.


  
                                                                                                    foto: K. Kapica (Nowiny)


OKS najgroźniejszy był przy stałych fragmentach, a że miał ich dużo, to w rzeszowskim polu karnym co chwila bito na alarm. Największy "kocioł" zrobił się na początku II połowy - wtedy któryś z zawodników Resovii wybił piłkę sprzed samej linii bramkowej. W 75. minucie Jakub Kowalski przymierzył z wolnego i futbolówka przeleciała obok spojenia słupa z poprzeczką.
Olsztynianie dominowali w powietrzu, ale nie byli w stanie upilnować Piotra Smolca. Filigranowy skrzydłowy Resovii przed przerwą powinien trafić do siatki, lecz w wymarzonej sytuacji spudłował. Na szczęście, odnalazł się w roli asystenta, dwukrotnie wykładając piłkę jak na tacy Dariuszowi Kantorowi. akcje, po których rzeszowianie zdobywali gole, były bliźniaczo podobne. Różnica polegała na tym, iż Smolec najpierw zagrywał z prawej strony boiska, a później z lewej. Pomocnik "pasiaków" mógł zaliczyć trzeci punkt do klasyfikacji kanadyjskiej, ale Kamil Walaszczyk z paru metrów uderzył najgorzej, jak mógł. W słabym meczu resoviacy udzielili rywalom lekcji skuteczności. Oddali trzy strzały w światło bramki, zdobyli dwa gole i bezcenne 3 punkty. - Dziś nie styl, a wynik liczył się najbardziej - skwitował obrońca Resovii Mirosław Baran, który wrócił na boisko po operacji kolana i trwającej ponad rok rehabilitacji.

T. Szeliga, Nowiny

Wojciech Borecki (trener Resovii): Wygraliśmy, bo byliśmy bardziej zdeterminowani. Znów namieszałem w składzie, ale ciągle poznaję tę drużynę, szukam optymalnego ustawienia. Postawiłem na Piotrka Smolca i ten szansę wykorzystał. Darek Kantor wszedł z ławki i też zrobił swoje. Trzy punkty cieszą, ale od wtorku myślimy wyłącznie o meczu ze Stalą Stalowa Wola.


Dariusz Kantor (napastnik Resovii): W pojedynku "o życie" wyszarpaliśmy zwycięstwo. Nasza sytuacja nadal jest bardzo trudna, ale zostały trzy mecze i do zdobycia 9 punktów. Cieszę się z goli, choć to głównie zasługa Piotrka Smolca. Mnie wystarczyło dołożyć nogę. Choć niezupełnie, przecież na naszym boisku sztuką jest trafić czysto w piłkę.


Piotr Smolec (skrzydłowy Resovii): Dałem z siebie wszystko, mam nadzieję, że w następnym meczu znów pojawię się w wyjściowym składzie. Wygraliśmy zasłużenie, bo to my dyktowaliśmy warunki. Udowodniliśmy, że potrafimy zwyciężać także z drużynami z dołu tabeli.




Adam Sadecki (prezes sekcji piłki nożnej Resovii): Lada dzień przystąpimy do remontu głównej płyty boiska. Zakres prac obejmie wymianę fragmentów darni i zainstalowanie elektronicznego systemu nawadniania murawy. Będzie to kosztować 60 tysięcy zł.  Oczywiście, decyzję podjęliśmy wspólnie z władzami Uniwersytetu Rzeszowskiego.
 

T. Szeliga, Nowiny

2010.10.19 | Resovia będzie miała nowe boisko

Resovia Rzeszów buduje nowe pełnowymiarowe boisko piłkarskie. Oświetlone, ze sztuczną trawą. – Nasi zawodnicy nie będą się już tułać po okolicznych placykach – mówi prezes CWKS Resovia Aleksander Bentkowski.
Cacko powstaje od wczoraj za boiskiem "za wałem”. Na przylegających do stadionu nieużytkach zakupionych przez klub i fragmencie torów łuczniczych. Służyć będzie piłkarzom i łucznikom właśnie.
- Chcielibyśmy, żeby boisko było gotowe jeszcze przed końcem roku. Dużo zależeć będzie jednak od pogody – informuje Bentkowski.
Ile wynosi koszt budowy nowego boiska Resovii? – Normalnie około 3 mln zł, ale w przyjętym przez nas wariancie oszczędnościowym zrobimy to za jedną piątą tej sumy. Wkładamy w to klubowe pieniądze, choć wystąpimy również do marszałka i wojewody o dotacje – kontynuuje szef Resovii.
Boisko o wymiarach 100 x 80 m powstaje na terenach należących w części do klubu, a w części do Uniwersytetu Rzeszowskiego. Mocno sfatygowaną główną murawą, na której odbywają się mecze ligowe seniorów, zarządza wyłącznie uczelnia. Dlatego tam gruntownego remontu nie należy się spodziewać.
- Mimo wszystko nowe boisko rozwiąże wiele problemów. Nasza młodzież i drugoligowa drużyna ćwiczyć będą w kapitalnych warunkach. W zimie na każdy sparing wyjeżdżaliśmy za miasto i płaciliśmy każdorazowo po kilkaset złotych – przypomina Aleksander Bentkowski.

T. Szeliga, Nowiny

2010.10.17 | Rezerwy coraz pewniejsze na fotelu lidera

Resovia II Rzeszów - Błażowianka Błażowa 1:0 (0:0)
73' Perliński (sam.)

Resovia II: Iliński, Szkolnik, Ślęzak, Baran, Pietrucha, Smolec (46' Warchoł), Kościelny, Fedan, Marynowski (63' Codello), D. Kantor, M. Kantor (79' Głowacki)
Błażowianka: Ł. Wielgos, Brzęk, Perliński, Ostafiński, Jamróz, Sobkowicz, Mijalny, Drewniak, Gwazdacz (79' Kustra), Makara, Kruczek
Sędzia: Wąchadło (Mielec), Widzów: 120

Gospodarze zagrali wzmocnieni czteroma zawodnikami z pierwszej drużyny, ale za to mieli wyjątkowe problemy z grą skrzydłami. Co godne podziwu Resovia nadal podtrzymuje wspaniałą passę na własnym boisku bez straty punktu, a co więcej bez straty gola. Dużo zamieszania pod polem karnym gości robiła dwójka braci Kantorów, ale rywale dzielnie się bronili. W 12. minucie obok bramki strzelił Dariusz Kantor. Ponownie w 22. minucie przed szansą stanął starszy z braci Kantorów, po dośrodkowaniu Marcina Pietruchy uderzył głową tuż obok bramki. W 39. minucie najlepszej okazji przed przerwą ponownie nie wykorzystał Dariusz Kantor, któremu prostopadłą piłkę zagrał Mateusz. Tym razem kapitalnie zachował się Łukasz Wielgos. Po przerwie gospodarze wyraźnie przyspieszyli grę, a goście dalej rzadko opuszczali swoją połowę. Okazje do zdobycia bramek mieli w 49. minucie Pior Marynowski, ale bramkarz obronił jego strzał oraz cztery minuty później Jakub Warchoł, który główkował nad poprzeczką. Jeszcze w 64. minucie główkę Barana obronił Łuksza Wielgos, ale w 73. minucie był bezradny przy pięknym strzale swojego kolegi po rzucie rożnym. Stracona bramka nie zmieniła obrazu gry. Goście nadal czekali na Resovię na własnej połowie. Co, ciekawe mimo braku okazji Błażowianka mogła w końcówce doprowadzić do remisu, ale kiksu bramkarza miejscowych nie wykorzystał żaden z napastników gości.
- W przedmeczowych założeniach mieliśmy zagrać na zero z tyłu i strzelić jedną bramkę jednak zabrakło umiejętności – mówił po meczu Tomasz Drewniak, grający trener Błażowianki.
- Chciałem pogratulować swojej drużynie. Przeciwnik postawił nam dziś trudne warunki. Nie byłem tym zaskoczony – komentował Wiesław Gołda, trener Resovii.

 więcej | Nowiny

2010.10.16 | Porażka w Elblągu

Olimpia Elbląg - Resovia Rzeszów 2:1 (2:0)
4' Kolosov, 28' Matwijów - 73' Walaszczyk (k)

Olimpia: Sobański, Żuraw, Sobieraj, Dremluk, Byrski, Bułka (90' Liszka), Matwijów (84' Pietroń), Trela, Jackiewicz (80' Lubenov), Kołodziejski (90' Fedosov), Kolosov
Resovia: Pietryka, Iwanskyj, Kozubek, Bogacz, Podstolak (83' Fedan), Kaczor (34' Ogrodnik), Nikanovych, Dzierżęga (34' Mastej), Walaszczyk, Jakuszewski, Hajduk (65' Húšťava)
Sędzia: Aluszyk (Szczecin), Widzów: 800

- Zespół wymaga przebudowy. Część zawodników nie nadaje się do gry w tak wysokiej lidze. Brakuje im umiejętności, nie radzą sobie z presją - stwierdził po przegranym 1-2 meczu z Olimpią trener Resovii Wojciech Borecki.
Po zaskakującym 4-0 nad Wisłą w Płocku kibice Resovii zaczęli się zastanawiać czy to przypadek czy jednak narodziła się drużyna, która zacznie wreszcie grać na miarę oczekiwań. Dwa kolejne mecze z mocnymi rywalami Świtem i Olimpią dały odpowiedź na pytanie. Negatywną.
Opiekun "pasiaków” był wściekły. Jego drużyna miała w Elblągu atakować, tymczasem już po 4 minutach plan wziął w łeb. Po koszmarnej pomyłce Wiesława Kozubka i Tomasza Kaczora piłkę przejął Anton Kolosov i strzelił obok bezradnego Marcina Pietryki.
Gol stracony w takich okolicznościach zawsze deprymuje, ale to nie powód, by spuszczać głowy i snuć się po boisku. Nie poznawałem niektórych zawodników. Dopiero męska rozmowa w szatni obudziła towarzystwo – relacjonuje Borecki.
Resovia w II połowie grała dużo lepiej. Wykorzystała karnego i miała prawie 20 minut na doprowadzenie do remisu. Dobrych albo bardzo dobrych okazji nie wykorzystali jednak Ogrodnik i Pavol Hustava, który nie trafił do bramki z 5 metrów.
Szkoda. Z drugiej strony, remisami ligi nie zdobędziemy – skwitował opiekun gości.

T. Szeliga, Nowiny

Wojciech Borecki (trener Resovii): Przede wszystkim gratuluję trenerowi Arteniukowi i Olimpii trzech punktów. Nie chciałbym tu na gorąco analizować spotkania, na to czas jest kiedy indziej. Wydaje mi się, że ten fatalny w skutkach błąd zaraz na początku meczu miał kapitalne znaczenie dla tego, co się potem na boisku działo. Mamy wielu zawodników w kadrze, którzy podeszli do tego meczu ze zbytnią bojaźnią, ale też i są to zawodnicy z brakiem odpowiednich umiejętności. Co z tego, że Resovia ma bardzo liczną kadrę zawodników, 29 ludzi, skoro teraz trzeba to weryfikować w boju, w trakcie meczy, zdecydowanie nie spełniają pokładanych w nich nadziei. W przekroju całego spotkania Olimpia na pewno zasłużyła na trzy punkty, była bardziej doświadczonym zespołem, wiedziała, co chce robić na boisku. My dopiero w drugiej połowie zagraliśmy na miarę możliwości, udało się momentami sprawić, że widowisko było emocjonujące, trzymało w napięciu, a wynik do końca był sprawą otwartą. W takich okolicznościach i przy takim meczu szczytem marzeń byłby remis. Niestety, jeszcze raz zaznaczam, że nawet na ten jeden punkt nie zasłużyliśmy. Podkreślę – poznaję cały czas zespół, ale już widać gołym okiem, że nie mamy zespołu na awans. Niech nikogo nie zmyli wynik z Płocka. Ta drużyna potrzebuje zmian i to dużych zmian. Bez tego nie będzie poprawy i gry jakiej oczekują od nas kibice i jakiej wymagam od zawodników.

portEl.pl

2010.10.16 | Zorza Trzeboś rywalem rezerw Resovii w Pucharze Polski

Kolejnym rywalem rezerw Resovii w regionalnych rozgrywkach Pucharu Polski jest B-klasowy zespół Zorzy Trzeboś.
Mecz III rundy rozgrywek Pucharu Polski (Rzeszów - Dębica) rozegrany zostanie w Trzebosi 27 października (środa) o godz. 14.30.
 

resoviacy.pl

2010.10.09 | Lider zwiększa przewagę

ŁKS Łańcut - Resovia II Rzeszów 1:5 (1:4)
7' Naróg - 3' 37' 41' Codello, 22' Fedan, 80' Skowronek

ŁKS: Brzychc, Świder, Naróg, Możdżeń, Olszaniecki, Brzuszek, D. Stopyra (46' K. Stopyra), Maca, Stafiej (82' Łysik), Walkowicz, Jancarz
Resovia II: Szyszko, Pietrucha, Ślęzak, Baran, Świst (78' Głowacki), Fedan, Kościelny, ZItka (54' Stencel), Marynowski, Warchoł (73' Skowronek), Codello
Sędzia: Krasowski (Leżajsk), Widzów: 100

Już pierwsza akcja gości w 3. minucie zakończyła się sukcesem. Wyraźnie stremowanych łańcucian, którzy zagrali bez kontuzjowanych: Dworaka, Dawida Frączka, Babiarza, Petryka i Szlachty najpierw strzałem zaskoczył Piotr Marynowski; Tomasz Brzychc zdołał jeszcze piłkę sparować na słupek, ale po szybkim podaniu Sebastiana Fedana i uderzeniu Piotra Codello był już bezradny.
Niespodziewanie ŁKS szybko doprowadził do remisu. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Mateusza Walkowicza piłkę głową zgrał Łukasz Maca i plasowanym strzałem w prawy róg Adam Naróg pokonał bramkarza gości. Resoviacy, którzy tym razem zagrali tylko z Iljanem Zitką z pierwszej drużyny od razu dążyli do objęcia prowadzenia.
Po kwadransie prostopadłym podaniem obronę gospodarzy rozmontował Kamil Kościelny, a ponownie Resovię na prowadzenie wyprowadził Fedan. W 31. minucie Naróg jeszcze wybił piłkę z linii bramkowej, ale sześć minut później defensywa gospodarzy była znów bezradna po bramce Codello. Czarę goryczy dopełnił błąd bramkarza ŁKS-u po rzucie rożnym, kiedy wprost nagrał on piłkę Codello, a ten bez asysty obrońców swobodnie skierował ją do siatki. W drugiej połowie Resovia zwolniła grę, co najmniej o jedno tempo. Gospodarze za to kompletnie zawiedli, bo poza jednym strzałem w końcówce meczu nie zagrozili bramce rywala.
Adam Kuźniar – szkoleniowiec gospodarzy podsumował – Nasze błędy ustawiły spotkanie, sami sprokurowaliśmy sobie bramki. Później już przy różnicy kilku goli z takim rywalem jak Resovia ciężko było piłkarzom o mobilizację.

 więcej | Nowiny

2010.10.09 | Mecz żółtych kartek

Resovia Rzeszów - Świt Nowy Dwór Maz. 1:1 (1:0)
3' Hajduk - 80' Strzałkowski

Resovia: Pietryka, Iwanskyj, Bogacz, Kozubek, Podstolak, Walaszczyk, Nikanovych, Dzierżęga (86' Húšťava), Ogrodnik (60' M. Kantor),  Jakuszewski (71 D. Kantor), Hajduk
Świt: Bigajski, Gurzęda, Gmitrzuk, Reginis, Drwęcki, Kosiec (46' Maślanka, 73' Kończyński), Enow, Obem, Jagodziński, Czerkas (53' Strzałkowski), Zjawiński
Sędzia: Jabłoński (Kraków), Widzów: 1000

Jeszcze dwa tygodnie temu rzeszowianie cieszyliby się z remisu z czołową drużyną ligi. Dziś głośno mówią o niedosycie.
Po spektakularnym 4-0 nad Wisłą w Płocku apetyty kibiców i samych piłkarzy Resovii mocno wzrosły. W sobotę do pełni szczęścia zabrakło naprawdę niewiele.
Rywal straszył znanymi nazwiskami i wysokim miejscem w tabeli, trener  "pasiaków” Wojciech Borecki mówił, że to najlepiej zorganizowany zespół w lidze, ale w Rzeszowie goście atutów nie potwierdzili. Bardzo długo nie mogli się pozbierać po stracie gola, po meczu nie mówili o niczym innym, jak o boisku, na którym nie da się zbudować jednej porządnej akcji. Sęk w tym, że akurat im się udało. W 81 minucie Marcellinus Obem ruszył z piłką z własnej połowy, zagrał do Dariusza Zjawińskiego, a ten sprytnie podał do wbiegającego w pole karne rzeszowian Grzegorza Kończyńskiego. Koronkową akcję strzałem głową zwieńczył inny rezerwowy Michał Strzałkowski. To był jeden jedyny raz, gdy gospodarze dali się wywieźć w pole.

 
     foto: T. Kapica, Nowiny

Świt nawet jak miał przewagę, nie stwarzał pod bramka rzeszowian zagrożenia. Marcin Pietryka zatrudniany był tylko przy bezproduktywnych dośrodkowaniach.
Resovii bardziej zależało na zwycięstwie. Grała szybko, z polotem, atakowała już na połowie przeciwnika. Niestety, tylko przez pierwsze pół godziny. Potem było dużo walki, niedokładności i niepotrzebnych fauli. Kiepski mecz o mały włos nie skończył się wielką bijatyką, bo sędzia był słabszy od piłkarzy i zupełnie nie panował nad sytuacją. Reagował z opóźnieniem, szastając kartkami na prawo i lewo.
Tak czy owak, w grze Resovii widać postęp, a szatnia jest miejscem, gdzie znów opowiada się dowcipy. Najlepszy humor miał w sobotę Sebastian Hajduk, który wreszcie trafił do siatki. Z bliska, głową, wykorzystując błąd bramkarza.

T. Szeliga, Nowiny

Wojciech Borecki (trener Resovii): Odczuwam wielki niedosyt. Zabrakło nam 10 minut, by cieszyć się z kolejnej wygranej. Mieliśmy momenty lepsze i gorsze, ale wydaje mi się, że zmierzamy we właściwym kierunku. Martwią mnie tylko młodzieżowcy, którzy nie prezentują II-ligowego poziomu.

T. Szeliga, Nowiny

2010.10.06 | Pucharowy walkower na korzyść rezerw Resovii

Drużyna Błażowianki Błażowa, która miała być dzisiejszym rywalem rezerw Resovii w meczu Pucharu Polski wycofała się z rozgrywek.
W związku z tym piłkarze trenera Wiesława Gołdy otrzymają walkower 3:0 na swoją korzyść i przechodzą do III rundy rozgrywek Pucharu Polski Podkarpackiego ZPN (Rzeszów-Dębica).
 

resoviacy.pl

2010.10.05 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.12) - Włodzimierz Maurer

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

 W 1930 r. wyjechałem do Krakowa. Tu zatrzymałem się u siostry. Na razie nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, gdzie pójść, do jakiego klubu. Wreszcie zdecydowałem się na "Garbarnię".
W zakładach garbarskich, w których otrzymałem pracę, początkowo wszystko układało się jak najlepiej. Przyjechałem z opinią "akademika", co zmobilizowało przede wszystkim tzw. płeć piękną w stosunku do mojej skromnej osoby - a następnie całą dyrekcję. Szczególnie młodszy dyrektor darzył mnie dużą sympatią i życzliwością, nie mówiąc już o prokurencie, który po rozszyfrowaniu całej drużyny - obiecywał mi stanowisko kapitana zespołu.
Był właśnie karnawał. Na zabawie klubowej poznałem dosłownie wszystkie osobistości. Obserwacja - chociaż pobieżna, dała mi dużo materiału do przemyślenia i zastanowienia. Stwierdziłem wówczas - ponad wszelką zresztą wątpliwość, ze w zakładach panują intrygi i donosicielstwo. Postanowiłem zatem być niezmiernie ostrożnym. I tak zaczęło się moje życie w podwawelskim grodzie.
Z moralnością w "Garbarni" było mocno nie w porządku, w przeciwieństwie do lwowskiej "Pogoni", gdzie było odwrotnie. Nie twierdzę jednakże, by tam nie pito wódki. Nic podobnego, tylko robiono to z większym umiarem. Ja również nie byłem zanadto "świętym", tylko mieszkając u siostry, miałem mniej wyskoków, niż moi koledzy. Niemniej i one się zdarzały.

więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.10.03 | Sędzia popsuł widowisko

Resovia II Rzeszów - Orzeł Wólka Niedźwiedzka 1:0 (1:0)
45' Marynowski

Resovia II: Superson, Pietrucha, Ślęzak, Kozubek, Baran (46' Świst), Smolec (70' Głowacki), Zítka (73' Stencel), Fedan, Marynowski, Warchoł (75' Codello), Mastej
Orzeł: Bąk, Kuduk, Pomykała, Kręcidło, Kida
, Gap, Gnatek (90' Mikołajczak), Marut, Szylar (90' Kuna), M. Frączek (60' Rzeszutek), Drozd (80' Krasoń)
Sędzia: Tarnawski (Nowa Sarzyna), Widzów: 150

Gospodarze wygrali skromnie i komplet punktów powinni docenić. Orzeł rozegrał dobre zawody, a grał przecież przeciwko zespołowi, w którym od początku meczu na boisko wyszli zawodnicy z pierwszej, II-ligowej drużyny. Kozubek, Smolec, Zítka, piłkarze z zespołu Resovii, mieli pomóc drugiej drużynie, bo tym razem nie postawił na nich trener Wojciech Borecki. Kwadrans przed końcem meczu oko w oko z Michałem Supersonem stanął Jerzy Rzeszutek, którego wyśmienitym podaniem obsłużył Gnatek. Napastnik Orła podjął chyba za szybko decyzję o strzale i fatalnie przestrzelił. Resovia gola strzeliła w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Miejscowi powinni objąć prowadzenie zdecydowanie szybciej. Kozubek strzelił głową tak, że futbolówka minęła o prawie metr linię bramki Orła. Golkiper gości zdołał ją jednak wybić i gra toczyła się dalej, a sędziowie nie zareagowali.

 
   foto: resoviacy.pl

W pierwszej połowie warty odnotowania jest również słupek, po uderzeniu z rzutu wolnego jednego z piłkarzy Resovii. Zdecydowanym antybohaterem tego spotkania jest pan Tarnawski, oraz jego asystenci. Nieuznana bramka oraz błyskawiczna reakcja na zdolności teatralne piłkarzy gości mogły zepsuć widowisko, gdyby nie Piotr Marynowski.

więcej | T.Szeliga, Nowiny

2010.10.02 | Cud nad Wisłą

Wisła Płock - Resovia Rzeszów 0:4 (0:2)
16' Jakuszewski, 42' Ogrodnik, 47' Walaszczyk, 75' Nikanovych

Wisła: Kamiński, Wyczałkowski (46' Grzelak), Pacan, Karwan, Grudzień, Chwastek, Bekas (59' Sekulski), Mitura (46' Lewandowski), Solecki, Koczon, Twardowski.
Resovia: Pietryka, Szkolnik, Bogacz, Iwanskyj, Podstolak, Ogrodnik (86' Kaczor), Nikanovych, Dzierżęga (83' Húšťava), Walaszczyk, Jakuszewski (71' M. Kantor), Hajduk (74' D. Kantor)
Sędzia: Gałązka (Szczecin), Widzów: 800

Zamiast piątej z rzędu porażki, spektakularne zwycięstwo na boisku przeciwnika snującego mocarstwowe plany. Lepszego momentu na przełamanie piłkarze Resovii wybrać nie mogli.
4-0 robi wrażenie. To jedna z największych niespodzianek rundy, biorąc pod uwagę to, co działo się ostatnio w rzeszowskim obozie. Jeszcze kilka dni temu szefowie klubu ukarali finansowo 8 piłkarzy za nocne zabawy w dyskotece. W Płocku "pasiaki" zagrały tak, jakby chciały udowodnić sobie i innym, że jednak stanowią zespół. Ale o tym, czy na stadionie im. Kazimierza Górskiego narodziła się nowa drużyna, będzie można powiedzieć dopiero po meczach ze Świtem i Olimpią. A póki co, trener Wojciech Borecki apeluje, by nie popadać w euforię.
W Resovii pracuje 10 dni, a już zdążył obejrzeć cztery mecze piątoligowych rezerw. Z tych obserwacji zrodził się pomysł, by do zainfekowanego organizmu wpuścić trochę świeżej krwi. W Płocku na środku obrony pojawił się zatem absolutny debiutant Lubomir Iwański. Doświadczony Ukrainiec mający za sobą występy w barwach Wisły właśnie, a potwierdzony do gry tuż przed spotkaniem. Kamila Walaszczyka w roli rozgrywającego zastąpił Łukasz Dzierżęga, którego Borecki prowadził kiedyś w Koszarawie Żywiec. W ataku pojawił się Tomasz Jakuszewski. Całą trójka przebywała w Resovii od miesięcy, ale dopiero teraz otrzymała prawdziwą szansę. Nikt nie zawiódł.
Największa przemiana nastąpiła jednak w głowach samych zawodników, którzy w Płocku podjęli rękawice, zaskakując gospodarzy. Choć przez pierwsze 30 minut rzeszowska obrona i bramkarz Marcin Pietryka mieli pełne ręce roboty. Po strzale Marcina Pacana resoviaków uratował słupek, po próbie Daniela Koczona Mateusz Podstolak, który wybił piłkę z linii bramkowej. Ale Resovia już wtedy prowadziła - Jakuszewski trafił idealnie z 16 metrów. Tuż przed przerwą i zaraz po zmianie stron goście zadali dwa kolejne ciosy. Kwadrans przed końcem, po błędzie bramkarza, wiślaków pogrążył Andrij Nikanovych. Człowiek od czarnej roboty, który gole zdobywa od wielkiego dzwonu.
Resovii w sobotni wieczór wychodziło niemal wszystko. Sebastian Hajduk, choć do siatki nie trafił, miał udział przy trzech bramkach. Był tak szybki i przebojowy, że miejscowi dziennikarze zaczęli sobie przypominać tłuste lata "nafciarzy", gdy obrońców rywala wkręcał w ziemię Ireneusz Jeleń. Dziś Wisła nie jest finansowym potentatem (po wycofaniu się Orlenu piłkarze przeszli na garnuszek miasta, sekcja czerpie też zyski z galerii handlowej), ale ambicje ma wciąż ogromne. - Nikt sobie nie wyobraża, że wiślacy mogliby nie awansować do I ligi - tłumaczy Wojciech Wiśniewski z "Gazety Wyborczej".

Tomasz Szeliga, Nowiny

Tomasz Jakuszewski (napastnik Resovii): - Graliśmy uważnie w tyłach i mądrze w ofensywie. Byliśmy bardzo groźni w kontrach. Po jednej z takich akcji Sebastian Hajduk podał mi piłkę, przymierzyłem po długim rogu i jak się potem okazało, rozwiązałem worek z bramkami. W Płocku nie mieliśmy nic do stracenia. Mogliśmy tylko zyskać.


Michał Bogacz (obrońca Resovii):
- Pierwszy kwadrans należał do Wisły. Przetrzymaliśmy ten napór i sami zaczęliśmy się organizować w ataku. Efekty przyszły bardzo szybko. W przerwie meczu powiedzieliśmy sobie, że musimy wytrzymać 10-15 minut drugiej połowy. Ta jednak zaczęła się jak marzenie - Kamil Walaszczyk strzelił na 3-0 i stało się jasne, że nic złego nas już nie spotka.

 

Tomasz Szeliga, Nowiny

Rozmowa z Wojciechem Boreckim, trenerem Resovii. Więcej w rozwinięciu.

- Tydzień temu Resovia przegrała 0-1 z Okocimskim po beznadziejnej grze. Teraz zmiażdżyła jednego z kandydatów do awansu, i to na jego boisku. Może pan to jakoś sensownie wytłumaczyć?
- Na pewno pomogły zmiany w składzie. Postawiłem na Iwańskiego, Jakuszewskiego i Dzierżęgę, którzy dotychczas grali sporadycznie albo wcale. I ci ludzie wykonali kawał dobrej roboty. Tak naprawdę niczego nie ryzykowałem.
Drużyna znalazła się na zakręcie, więc szukałem przeróżnych rozwiązań, jak wyjść na prostą. Nie daliśmy się zaskoczyć gospodarzom, sami wykorzystaliśmy ich słabości. Wiedzieliśmy, że obrońcy Wisły grają wysoko i że popełniają błędy. Choć wyniku 4-0 raczej nikt z nas się nie spodziewał. Przecież w poprzednich 10 meczach Resovia strzeliła raptem 7 bramek!

- Co pan powiedział piłkarzom podczas odprawy? W jaki sposób pan do nich dotarł?
- Nie siliłem się na oryginalność. Powtórzyłem, że mamy grać futbol otwarty. Wszyscy się bronimy i wszyscy atakujemy. Jesteśmy skoncentrowani, odpowiedzialni, wzajemnie się asekurujemy - tego wymagałem od chłopaków. Trzeba też zwrócić uwagę na jedną rzecz: płytę boiska. Okazuje się, że na rónej jak stół murawie ci zawodnicy potrafią utrzymać się przy piłce, grać dołem, stwarzać sytuacje.

- Wszystko w tym meczu po stronie Resovii było idealne?
- Oczywiście, że nie. Popełniliśmy trochę błędów, zwłaszcza na początku, w obronie. Ale szczęście nam sprzyjało.

- Po takim występie znów odżyją nadzieję na dobry wynik w tej rundzie...
- Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale się nim nie upajamy. Przed drużyną jeszcze sporo pracy. Spektakularny wynik pomoże zawodnikom uwierzyć w siebie, ale żaden z nich nie ma prawa zadzierać nosa. Ja, proszę pana, wierzę w ciężką pracę krok po kroku. Dlatego apeluję, by się nie podniecać.

Tomasz Szeliga, Nowiny

2010.09.30 | Błażowianka pucharowym rywalem rezerw Resovii

W II rundzie rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu okręgowym drużyna rezerw Resovii zmierzy się z Błażowianką Błażowa. Pucharowy rywal Resovii jest również konkurentem "pasiaków" w rzeszowskiej lidze okręgowej (3 miejsce).
Mecz odbędzie się 6 października w Błażowej.

 

resoviacy.pl

2010.09.29 | Strzelecki koncert piłkarzy rezerw

LKS Łąka - Resovia II Rzeszów 1:9 (1:3)
P. Tutak - Pietrucha (dwie), Húšťava (dwie), Warchoł, Fedan, Dzierżęga, Marynowski, Jakuszewski

Resovia II: Iliński,  Świst (46' Húšťava), Ślęzak, Baran, Stencel, Marynowski, Pietrucha, Fedan, Głowacki (46' Jakuszewski), Warchoł (46 Dzierżęga), Codello
Widzów: 60

Piłkarze rezerw Resovii w zaległym meczu rozegranym w podrzeszowskiej Jasionce rozgromili drużynę LKS-u Łąka 9:1. W bramce "pasiaków" zadebiutował krakowianin Michał Iliński. Gra Resovii mogła się podobać szczególnie w II połowie meczu, po wejściu Jakuszewskiego i Dzierżęgi. Gospodarze prowadzeni przez byłego piłkarza Resovii - Adama Tutaka popełniali zbyt wiele błędów w obronie i nie stanowili tego dnia zagrożenia dla lidera rzeszowskiej okręgówki. Spotkanie obserwował trener I drużyny Wojciech Borecki.

więcej | resoviacy.pl

2010.09.25 | Porażka lidera w Soninie

Sawa Sonina - Resovia II Rzeszów 2:1 (2:0)
30' Graczyk, 41' Dycha - 66' Jakuszewski

Sawa: R. Cisek, Gaweł (68' Baran), Walas, Dołęga, Kwoka, Dycha, Florek (85' Buk), Nycz, Graczyk, Żółtek (90' Naworol), Grzebyk (69' Ślęczka)
Resovia II: Szyszko,  (60' Superson), Pietrucha, Ślęzak, Baran, Świst, Głowacki, Jakuszewski, Kościelny (55' Skowronek), Stencel (46' Marynowski), Codello, Fedan
Sędzia:  Szmela (Rzeszów), Widzów: 150

- Mamy fajny zespół i potrafimy grać, to jest dowód - cieszył się po meczu Marek Paczocha, wiceprezes Sawy. Resovia od początku prowadziła grę, ale skuteczni zarówno w obronie, jak i w ataku gospodarze nie pozostawali dłużni. W 30 minucie Przemysław Nycz wrzucił piłkę między obrońców, tam wszedł Graczyk i po długim rogu pokonał golkipera Resovii. Jeszcze przed przerwą podwyższył Marcin Dycha, który wykorzystał niezdecydowanie Szyszki, lobując go. Po zmianie stron Resovia zaatakowała z jeszcze większą siłą, ale stać ją było tylko na jednego gola.

 więcej | Nowiny

2010.09.25 | Resovia na zakręcie

Resovia Rzeszów - Okocimski Brzesko 0:1 (0:0)
62' Popiela

Resovia: Pietryka, Kozubek (70' Pontus), Bogacz, Zítka, Podstolak, Ogrodnik (74' M. Kantor), Nikanovych, Walaszczyk, Mastej (57' Smolec), Húšťava (76' D. Kantor), Hajduk
Okocimski: Trela, Pawłowicz, Czerwiński, Policht, Wawryka, Litwiniuk, Darmochwał (82' Głaz), Baliga, Rupa (79' Kostecki), Kisiel (76' Gil), Trzandel (60' Popiela)
Sędzia: Bukowczan (Żywiec), Widzów: 600

Nowy trener "pasiaków" pomieszał w składzie, ale prochu nie wymyślił. Po beznadziejnym meczu rzeszowianie przegrali z rywalem, który też miał nóż na gardle.
Sprzątanie po niefortunnych decyzjach działaczy i trenerze Čopjaku może potrwać tygodniami. A rzeszowianie czasu nie mają. Teraz czekają ich mecze z przeciwnikami z najwyższej półki - Wisłą Płock, Świtem Nowy Dwór i Olimpią Elbląg. Buńczuczne zapowiedzi o podboju ligi brzmią dziś jak ponury żart. Resovia powinna myśleć raczej o ucieczce z zagrożonej strefy. - Czeka nas ciężka walka o środek tabeli - nie ma wątpliwości trener Wojciech Borecki.
Borecki w środę poprowadził pierwsze zajęcia z piłkarzami, wiedzę o drużyny czepie z opowieści swoich asystentów, ale mimo wszystko spodziewał się lepszego debiutu. Bo jego podopieczni zagrali koszmarnie. Tak jakby spotkali się z sobą po raz pierwszy. Resoviacy nie byli w stanie wymienić 2-3 podań, skrzydła nie istniały, obrońcy fatalnie się ustawiali, dzięki czemu rywale już do przerwy powinni strzelić przynajmniej dwa gole. Najpierw z pomyłki Mateusza Podstolaka nie skorzystał Łukasz Rupa. W 33 minucie Wiesław Kozubek w ostatniej chwili naprawił błąd Ilji Zítki, a za moment, po rogu, piłkę z linii bramkowej wybił Dawid Mastej. Wyciągnięty z rezerw 21-letni pomocnik wykazywał największą aktywność pod polem karnym Okocimskiego. Miał nawet szansę na gola, lecz spanikował i przegrał pojedynek z Dariuszem Trelą.

  
    foto: K.Kapica, Nowiny

Najlepszym zawodnikiem "pasiaków" w I części był jednak skrajny obrońca Kozubek, który walczył za trzech. Po przerwie stracił siły i gdy trzeba było odrabiać straty, ustąpił miejsca Marcinowi Pontusowi.
W ostatnich 20 minutach gospodarze grali zatem trzema napastnikami. Efekty były żadne, bo nawet gdy jakimś cudem piłka trafiała pod nogi któregoś z nich, wykończenie akcji wołało o pomstę. Najbliższy szczęścia był w 74 minucie Kamil Walaszczyk - po jego przymiarce z wolnego bramkarz Okocimskiego musiał się nagimnastykować, by zatrzymać piłkę.
Nieszczęściu po uderzeniu Łukasza Popieli nie zapobiegł Marcin Pietryka. - Trener mówił, że mogłem się lepiej zachować? Facet uderzył z bliska, nie zdążyłem zareagować, piłka przeszła mi pod ręką. Zawsze winię siebie za stracone gole - mówił bramkarz "pasiaków". Popiela, który pojawił się 120 sekund wcześniej, jesienią dał się we znaki także rzeszowskiej Stali. - Lubię grać przeciwko drużynom z waszego miasta - śmiał się do dziennikarzy.

T. Szeliga, Nowiny

Wojciech Borecki (trener Resovii): - Zawodnicy dostali więcej swobody, w składzie pojawiła się młodzież, ale z jakością gry nie było najlepiej. Co z tego, że chłopcy chcieli, skoro nie mieli sił? Okocimski wygrał zasłużenie. Drużyna nie stanowi monolitu. Piłkarzom brakuje agresji, jest w nich jakaś bojaźń; niemrawość. Fizycznie też nie wyglądamy dobrze. Moi asystenci mówią, że nie poznają zawodników, którzy mieli stanowić o sile zespołu. Czeka mnie ogrom pracy. Brakuje umiejętności, by - grając u siebie - narzucić przeciwnikowi własny styl. Kadra jest liczna, lecz ilość nie idzie w parze z jakością. Resovia znalazła się na dużym zakręcie. Widać gołym okiem, że czwarta z rzędu porażka to nie przypadek. Każdy chciałby się bić o wysokie lokaty, lecz spójrzmy prawdzie w oczy - czeka nas jesienią bardzo ciężka walka o środek tabeli.

Rozmowa Tomasza Szeligi (Nowiny) z Kamilem Walaszczykiem, pomocnikiem Resovii. Więcej w rozwinięciu.

- Co się dzieje z drużyną?

- Sami chcielibyśmy wiedzieć. Pal licho, gdyby bez formy było trzech zawodników. Tymczasem siedzimy w szatni, patrzymy sobie w oczy i nie bardzo rozumiemy, jak to możliwe, że prawie cała grupa ma poważne problemy.

- Czego dokładniej dotyczą?
- Opowiem o sobie: od początku rundy nie mam odpowiedniej dynamiki, skoczności ani siły. Niełatwo grać, gdy przeciwnik cię wyprzedza.

- Zespół został źle przygotowany?
- Nie do mnie to pytanie.

- "Drużyna nie stanowi monolitu" - to słowa trenera Boreckiego. Dodałbym, że nie ma też lidera. Kogoś, kto wstrząsnąłby towarzystwem.
- Na boisku nie pomagamy sobie, nie korygujemy błędów. Niestety, w miesiąc nie da się zbudować silnej drużyny. Przecież w takim składzie gramy dopiero od lipca, wciąż się poznajemy. Zostało jeszcze kilka meczów. Trzeba zdobyć jak najwięcej punktów i po rundzie zastanowić się, co robić dalej.

- Nowy trener nie jest przywiązany do defensywy tak bardzo jak Miroslav Čopjak. Lubi, gdy zespół wymienia dużo podań...
- Wszystko pięknie, tylko nazywajmy rzeczy po imieniu - na tym kartoflisku nie da się grać piłką. Okocimski pokazał, że można wygrać, stosując najprostsze środki. My z kolei jesteśmy w takim dołku, że nawet wrzucenie piłki "na aferę" staje się problemem.

- Kapitan ma jakiś pomysł na skonsolidowanie drużyny? Może jakaś wspólna kolacja albo wypad za miasto?
- Chyba za późno na takie działania. Choć bez szczerej, może i bolesnej rozmowy w szatni się nie obejdzie. Trzeba się pozbierać i szukać punktów nawet w Płocku, dokąd się teraz udajemy.

T. Szeliga, Nowiny

2010.09.23 | Wywiad z Wojciechem Boreckim trenerem piłkarzy Resovii

- Jakie wrażenia po pierwszych zajęciach?
- Drużyna grała mecz, a ja obserwowałem i notowałem. Zapisałem trzy kartki, a to oznacza, że czeka mnie wiele pracy. Zawodnicy mają złe nawyki. Element gry bez piłki leży. Czterech obrońców asekuruje jednego napastnika - to jakieś nieporozumienie. W zespole musi być większa wymienność pozycji i funkcji.
Przecież w dzisiejszym futbolu boczny obrońca jest niemalże napastnikiem, a ci chłopcy nie wychodzili poza własną połowę. Nie zauważyłem ani jednego prostopadłego podania. Reasumując - po pierwszym treningu mam mieszane uczucia, ale też zdaję sobie sprawę, iż mogę się mylić w ocenie.

- Co pan powie o murawie?
- To boisko trzeba oszczędzać. Mam nadzieję, że znajdziemy coś poza Rzeszowem i tam będziemy trenować. Gdy pracowałem w ŁKS, mieliśmy podobną sytuację, więc trzy razy w tygodniu wyjeżdżaliśmy do Gutowa Małego.

- Wkroczył pan na wyjątkowo niestabilny grunt. W ciągu ostatnich 5 lat Resovię prowadziło sześciu trenerów. Pan jest siódmym, już trzecim w tym sezonie...
- Cóż, ryzyka ani utraty pracy się nie boję, bo nie żyję z piłki. Jestem właścicielem ośrodka sportowego w Bielsku-Białej - hala, hotel, restauracje. Naprawdę mam co robić. A pracę w Resovii traktuję jak wyzwanie. Chcę grać o najwyższe cele.

więcej | T. Szeliga, Nowiny

2010.09.22 | Izolator kolejną ofiarą rezerw

Resovia II Rzeszów - Izolator II Boguchwała 2:0 (0:0)
70' Głowacki, 86' Fedan

Resovia II: Szyszko, Ślęzak, Stencel, Baran, Pietrucha, Domoń, Fedan, Mastej (62' Świst), Kościelny, Codello (87' Skowronek), Warchoł (52' Głowacki)
Widzów: 100

Piłkarze rezerw wygrali kolejny mecz i zwiększają przewagę nad grupą pościgową w rzeszowskiej klasie okręgowej. W meczu zaległym ofiarą rzeszowian padły rezerwy Izolatora Boguchwała. Drużyna trenera Szymona Szydełki walczyła ambitnie, ale nie wystarczyło to na urwanie punktów liderowi. W 66 minucie meczu Dariusz Prędki otrzymał drugą żółtą kartkę i piłkarze gości kończyli mecz w "10".

 więcej | resoviacy.pl

2010.09.21 | Wojciech Borecki trenerem piłkarzy Resovii

Wojciech Borecki został nowym szkoleniowcem drugoligowych piłkarzy Resovii. Dotychczasowy trener "pasiaków" Artur Łuczyk powróci na stanowisko asystenta trenera.
Wojciech Borecki urodził się 4 kwietnia 1955 r. w Bielsku Podlaskim. Były piłkarz Włókniarza Białystok i Piasta Gliwice. Jako szkoleniowiec pracował w zespołach występujących na różnych szczeblach rozgrywkowych, łącznie z ekstraklasą.
W przeszłości prowadził takie drużyny jak: Beskid Brenna, BKS Bielsko - Biała, Beskid Skoczów, Pasjonat Dankowice, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Włókniarz Kietrz, ŁKS Łódź (dwukrotnie), GKS Katowice, Piast Gliwice, KSZO Ostrowiec Św., Rekord Bielsko-Biała, GKS Jastrzębie (dwukrotnie). Ostatnim jego etapem kariery trenerskiej był II-ligowy zespół GKS Jastrzębie (od marca do lipca 2010). Jego podopieczni mimo ogromnych kłopotów finansowych i organizacyjnych w meczach ubiegłego sezonu radzili sobie nadspodziewanie dobrze i niejednokrotnie pokonywali czołowe drużyny ligi. Trener Wojciech Borecki posiada licencje PZPN uprawniająca do prowadzenia zespołów ekstraklasy oraz I i II ligi.

 resoviacy.pl

2010.09.19 | Lider z kompletem punktów

Resovia II Rzeszów - Strug Tyczyn 1:0 (0:0)
84' Pietrucha

Resovia II: Szyszko, Baran, Kościelny, Ślęzak, Pietrucha, Głowacki (66' Stencel), Domoń, Fedan, Mastej, Codello, Warchoł (55' Marynowski)
Strug: Socha, Łyszczarz, W.Ślączka, Miłoń, Porada, T.Mucha (80' Dytko), D.Ślączka (65' Czyrek), Jurczak, Szymański, Ciupak, (35' Bartoń), Bryk
Widzów: 150

Piłkarze Strugu przyjechali do Rzeszowa w osłabionym składzie i z zamiarem wywalczenia 1 punktu. W kadrze Gości zabrakło Paśki, Hadały, Zawadzkiego i głównego strzelca Brockiego. Również rzeszowianie zagrali tego dnia bez specjalnych wzmocnień piłkarzami z pierwszego zespołu. Mecz toczył się pod znakiem zdecydowanej przewagi piłkarzy trenera Wiesława Gołdy. Tyczynianie pierwszy groźny strzał na bramkę Szyszki oddali dopiero w 40 minucie meczu.  Głównym mankamentem w grze gospodarzy był brak skuteczności. Kolejne okazje do strzelenia bramki marnowali: Głowacki, Warchoł i Codello. Również Konrad Domoń dwukrotnie przegrał pojedynek "sam na sam" z bramkarzem gości. W 80 minucie po strzale z główki Kościelnego piłka wylądowała na poprzeczce i  wydawało się, że plan podopiecznych trenera Ślączki powiedzie się. Z każdą kolejną minutą rósł napór rzeszowian na bramkę Sochy i w 84 minucie ich starania zostały wynagrodzone. Po dośrodkowaniu gospodarzy z rzutu wolnego napastnik gości Grzegorz Bryk wybijał piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła pod nogi Marcina Pietruchy. Obrońcy Resovii nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do siatki.

więcej | resoviacy.pl

2010.09.17 | Bez punktów w Pruszkowie

Znicz Pruszków - Resovia Rzeszów 2:1 (1:0)
19' 79' Tatara - 68' Zitka

Znicz: Błażejczyk, Tomczyk, Kowalski, Cegliński, Zaborowski, Kopciński (74' Bylak), Osoliński, Kucharski (77' Król), Rybaczuk, Feliksiak, Tatara (90' Rembiejewski)
Resovia: Pietryka, Podstolak, Bogacz, Zítka, Szkolnik, M. Kantor, Nikanovych (84' Kaczor), Walaszczyk, Ogrodnik, D. Kantor, Hajduk (57' Húšťava)
Sędzia: Słupiński (Sieradz), Widzów: 800

Resoviakom nie dawano większych szans, ale mało brakowało, by podopieczni Artura Łuczyka utarli nosa pewnym siebie piłkarzom Znicza. "Pasiaki” nie zostały jednak pierwszą drużyną, która wywiozła z Pruszkowa punkty. Na przeszkodzie znów stanęły indywidualne pomyłki.
Przed przerwą o prezent dla Znicza postarał się Michał Ogrodnik. Młody skrzydłowy stracił piłkę na 20 metrze od własnej bramki, a za chwilę niezawodny jesienią Kacper Tatara popisał się ładną "główką”. Marcin Pietryka, najlepszy w piątek piłkarz Resovii, nie miał najmniejszych szans na interwencję.
Kuriozalna była druga bramka dla Znicza. Tatara kopnął piłkę z zerowego kąta, ta odbiła się od nogi rzeszowskiego obrońcy Piotra Szkolnika i wpadła do siatki.
Coś nieprawdopodobnego – kręcił głową z niedowierzaniem Artur Łuczyk. Paradoks polega na tym, iż Resovia otrzymała cios w okresie swojej przewagi.
W drugiej połowie byliśmy zespołem lepszym. Przyznał to sam trener gospodarzy – opowiada Łuczyk – Graliśmy piłką i choć wielu okazji nie stworzyliśmy, wyglądało to lepiej, niż przyzwoicie.
W 69 minucie "pasiaki” wyrównały. Z rogu dośrodkował Kamil Walaszczyk, bramkarz Znicza nie wybił piłki i Ilja Zitka zdobył swojego pierwszego gola w barwach Resovii.

T. Szeliga, Nowiny

2010.09.15 | Hat-trick Masteja

KS Dąbrówki - Resovia II Rzeszów 2:4 (1:2)
Mastej 3, Krupa

Resovia II: Szyszko, Baran, Kościelny, Ślęzak, Pietrucha, Krupa, Codello, Jakuszewski, Mastej, Warchoł, Dzierżęga oraz Marynowski, Głowacki, Stencel

Piłkarze Resovii w odmienionym składzie odnieśli cenne zwycięstwo nad dotychczasowym wiceliderem rzeszowskiej okręgówki. W Resovii zabrakło piłkarzy do niedawna stanowiących o sile zespołu rezerw: Domonia, Podstolaka, Ogrodnika i Fedana. Cała czwórka znalazła uznanie w oczach nowego  trenera pierwszej drużyny i najprawdopodobniej  coraz częściej będziemy widzieć tych zawodników w meczach II ligi.

więcej | resoviacy.pl

2010.09.15 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.11) - Włodzimierz Maurer

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

 Rozpoczął się heroiczny bój w meczu z "IFC Katowice" o egzystencję w lidze. Na wypełnionym po brzegi stadionie w 15 minucie gry szczęście uśmiechnęło się do nas. Szabakiewicz z przeboju zdobył prowadzenie. Natychmiast z polecenia, przystąpiliśmy do obrony. W ataku pozostało nas trzech Szabakiewicz, ja i Pros - reszta pracowała nad utrzymaniem wyniku. Za parkanem również "czyhały" odwody - Jóźku i starszy Tarczyński. A kiedy przy trzeciej piłce zostali nakryci - tylko swoim nogom zawdzięczają do dziś, ze wyszli wtedy cało.
Do końca spotkania pozostawało już niewiele minut, kiedy niespodziewanie stanąłem oko w oko z bramkarzem. Nikt nie atakował mnie. Jak błyskawica przelatywały w moich myślach wszystkie korzyści z dzisiejszego spotkania - dwa punkty, palta, ubrania, buty itp. garderobiane "kawałki". Strzeliłem jednak obok bezradnie stojącego bramkarza. Natychmiastowy kontratak, przyniósł ślązakom wyrównanie. Na zmianę wyniku nie było już czasu - zremisowaliśmy.
Po przyjściu do szatni rozpłakałem się, chociaż nikt nie robił mi wymówek. Wiedziałem jednak, że mieli do mnie żal. Postanowiłem za wszelką cenę zrehabilitować się na meczu z "Garbarnią"

Właśnie największą chyba furorę zrobiła w tym czasie drużyna ludwinowska. W przeciągu trzech lat po błyskawicznych sukcesach, znalazła się w wielkiej rodzinie ligowej. Tutaj z miejsca sięgnęła po mistrzostwo. Zasłużony tytuł został jej odebrany na korzyść "Warty", przy "zielonym stoliku". "Warcie" przyznano walkower za przegrany mecz z "Turystami" (1:2). Według wyników, uzyskanych na boisku, pierwsze miejsce zdobyła "Garbarnia", która była w całym tego słowa znaczeniu, drużyną bardzo bojową.

więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.09.12 | Rezerwy kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa

Resovia II Rzeszów - LKS Trzebownisko 5:0 (2:0)
3' Domoń, 26 Pietrucha, 46' Warchoł, 56' Mastej, 86' Skowronek

Resovia II: Szyszko, Baran, Kościelny, Ślęzak, Podstolak, Domoń, Codello, Pietrucha (82' Głowacki), Krupa (67' Marynowski), Mastej
Trzebownisko: Mitka, Kozioł, Chorzępa, Pukała, Mroczka (55' Ożóg), Tomaka (46' Piędel), Machaj, Worek
, B.Tomasik (46' J.Tomasik), Kamiński (62' Płonka), Majcher
Sędzia: Gładyszewski (Mielec), Widzów: 110

Piłkarze rezerw Resovii odnieśli kolejne zwycięstwo w rozgrywkach ligi okręgowej. Defensywa gości po raz pierwszy została rozmontowana już w 3 minucie meczu. Koronkową akcje rzeszowian celnym strzałem z 5 metra zakończył Konrad Domoń. W 26 minucie meczu wynik podwyższył  strzałem z rzutu wolnego Marcin Pietrucha. Kilka minut później 100 procentową sytuację zmarnował Jan Krupa, który fatalnie spudłował mając przed sobą tylko pustą bramkę. W 46 minucie na 3-0 podwyższył Jakub Warchoł, który zrehabilitował się za słaby występ w pierwszej połowie. Przewaga Resovii nawet przez moment nie podlegała dyskusji. Po bramce Dawida Masteja na 4-0 rzeszowianie zwolnili tempo gry. Piłkarze Trzebowniska ani razu nie zagrozili bramce Szyszki, który od czterech kolejek zachowuje czyste konto bramkowe. W ostatnich minutach meczu składna akcja Marynowskiego i Skowronka pozwoliła resoviakom cieszyć się z piątej bramki w meczu.

więcej | resoviacy.pl

2010.09.12 | Tylko dla ludzi o mocnych nerwach

Resovia Rzeszów - Stal Rzeszów 1:2 (1:2)
9' Pontus - 4' Szela, 27' Wójcik

Resovia: Pietryka, Kozubek, Zitka, Bogacz, Szkolnik, M.Kantor (83' Fedan), Kaczor (46' Ogrodnik), Walaszczyk, Smolec (46' Nikanovych), D.Kantor (46' Hajduk), Pontus
Stal: Wietecha, Lebioda, Rzucidło, Duda, Hus, Weres, Reiman, Orzechowski
, Prokić, (71' Krauze), Fabianowski (9' Wójcik), Szela (62' Maca, 90' Jędryas)
Sędzia: Pożarowszczyk (Lublin), Widzów: 4300

Derby to zawsze wydarzenie, ale wczorajszy pojedynek miał kilka dodatkowych smaczków. Był to ligowy debiut  trenera Resovii Artura Łuczyka, który zapowiadał , iż pod jego batutą "pasiaki" grać będą ofensywnie i widowiskowo. Z kolei opiekun Stali zaimponował odwagą, posyłając w bój Krzysztofa Weresa i Ernesta Szelę. Bardzo szybko okazało się, że to był strzał w 10.

  
   foto: K.Kapica, Nowiny

Siedemnastoletni Szela, debiutujący w pierwszym składzie, już w 4 minucie ośmieszył stopera gospodarzy Ilję Zitkę i z 14 metrów posłał piłkę do siatki. 180 sekund później było już jednaj 1-1. Wisław Kozubek zagrał w pole karne, a tam najskuteczniejszy piłkarz Resovii Marcin Pontus ubiegł obrońców Stali. Biało-niebiescy w I połowie byli zespołem lepszym. Utrzymywali się przy piłce, na klepisku nieprzypominającym murawy konstruowali groźne akcje. Gości z uderzenia nie wybił nawet uraz mięśnia Wojciecha Fabianowskiego, który wytrwał na boisku raptem 10 minut. Jego zmiennik Karol Wójcik wykorzystał niezdecydowanie obrońców gospodarzy i niezbyt silnym strzałem z 18 metrów pokonał Marcina Pietrykę. Defensywa Resovii, najmocniejsza skądinąd formacja drużyny, nie przedstawiała wczoraj żadnej wartości. Stal mogła i powinna zapewnić sobie spokój już do przerwy. Nie zrobiła tego, a za nieskuteczność o mały włos nie została ukarana. Popełniła również błąd, bo w II połowie zbyt wcześnie zaczęła bronić wyniku.
Resoviacy nie mieli szczęścia. Dwukrotnie trafiali w słupek (Pontus w 31 i Bogacz w 90 minucie!), a prawdziwym pechowcem okazał się ich kapitan Kamil Walaszczyk. Tuż po zmianie stron huknął z wolnego z blisko 30 metrów, ale futbolówka ostemplowała poprzeczkę. W samej końcówce Walaszczyk nie wykorzystał rzutu karnego. Bramkarz Stali Tomasz Wietecha odbił piłkę i uratował skórę, bo to on faulował w polu karnym Sebastiana Hajduka.

T.Szeliga, Nowiny

Artur Łuczyk (trener Resovii): Zawaliliśmy pierwszą połowę. Stal dominowała w pomocy i bezlitośnie wykorzystała koszmarne pomyłki naszych obrońców. O naszej słabości świadczy fakt, iż jedynym atutem w ofensywie był skrajny defensor Wiesław Kozubek. W szatni powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów i po przerwie ruszyliśmy do odrabiania strat. Brakowało nam jednak szczęścia.

 

Ilja Zitka (obrońca Resovii): Pierwszy gol obciąża moje konto. Źle obliczyłem lot piłki, a potem już nie byłem w stanie zablokować rywala. Naprawdę nie wiem dlaczego w obronie graliśmy tak tragicznie. Chcieliśmy, ale nic nam nie wychodziło. a w drugiej połowie szczęśćie kompletnie się od nas odwróciło.



Kamil Walaszczyk (pomocnik Resovii): Tuż przed strzałem zmieniłem róg i szybko pożałowałem swojej decyzji. Wykonywałem karnego, bo czułem się na siłach. Nie bałem się odpowiedzialności. przegraliśmy derby, ale w piątek w Pruszkowie zrobimy wszystko, by się odkuć. O słupkach i poprzeczce nie mam zamiaru rozpamiętywać. Nie płaczemy, jak koledzy zza miedzy, że graliśmy pięknie, a przegraliśmy przypadkowo.

T.Szeliga, Nowiny

2010.09.11 | W niedzielę derby Rzeszowa

Derbowego pojedynki Resovii ze Stalą Sandeco Rzeszów nie trzeba reklamować. Kto lubi futbol w niedzielne popołudnie zamelduje się na stadionie przy ulicy Wyspiańskiego.
Punktualnie o 16 rozpoczną się kolejne derby Rzeszowa.
Kibice obu stron są pewni, że to właśnie ich pupile będą górą. Fani pasiaków wierzą, że seria wygranych nad Stalą wydłuży się do pięciu. Sympatycy biało-niebieskich nie wyobrażają sobie kolejnej porażki. Typować łatwo nie jest. Wprawdzie Stal ostatnio tylko zremisowała ze swą imienniczką ze Stalowej Woli, ale wcześniej potrafiła imponować skutecznością.
- To mecz, w którym jedna bramka może o wszystkim decydować. Kto pierwszy trafi do siatki, będzie blisko sukcesu - mówi Andrzej Szymański, coach Stali, który w tej rundzie obejrzał dwa mecze Resovii. – Nie chcę wchodzić w szczegóły. Jak każda drużyna, rywal ma swoje plusy i minusy.
Resoviacy nagrania meczów przeciwnika oglądali wczoraj. – Widzę, że Stal to ułożony zespół i łatwo nie będzie - ocenia Piotr Smolec, skrzydłowy pasiaków. – Oczywiście nie dopuszczamy myśli o porażce. Interesują nas tylko trzy punkty. Musimy nadrabiać wcześniejsze straty. Dla Smolca atmosfera derbów to nie pierwszyzna. - Gdy byłem w Zagłębiu Sosnowiec taki klimat miały mecze z GKS-em Tychy. W jedynym z nich wygraliśmy dwa zero, a ja strzeliłem gola. Teraz w szatni też już czuć, że zbliża się nie byle jaki mecz – podkreśla zawodnik Resovii.
Zdystansowane podejście do derbów ma Jacek Szczepaniak, prezes Stali. – Pewnie, że marzy mi się wygrana, ale nie traktujemy Bóg wie jak tego spotkania,. Przygotowujemy się, jak do kolejnego, spotkania – zapewnia działacz Stali.
Mecz może mieć duży wpływ na przyszłość Artura Łuczyka, który zadebiutuje w niedzielę jako pierwszy trener pasiaków. – Tymi sprawami sobie głowy nie zaprzątam. Najważniejsze, to przygotować drużynę. Postaramy się zagrać agresywnie, wywrzeć presję na Stali – stwierdza coach Resovii.
Gospodarze zagrają dwoma napastnikami, zamierzają pokazać bardziej widowiskową grę, niż za czasów trenera Mirosława Copjaka. – To prawda, ale rewolucji w składzie nie zrobię – dodaje Łuczyk.
Możliwe, że trener Stali dokona roszad w defensywie, bo ta formacja jakoś nie może zaskoczyć. – Różne myśli chodzą mi po głowie, tydzień temu zdarzyły się błędy niedopuszczalne. Jednak nie chcę przesadzać. Wcześniejsze mecze pokazały, że potrafimy grać w piłkę – ocenia coach biało-niebieskich.

T.Szeliga, Nowiny

2010.09.08 | Test Resovii i trenera Łuczyka

- Chcemy wygrać ze Stalą i pomóc trenerowi Łuczykowi. Głośno się tego nie mówi, ale jego przyszłość w dużym stopniu zależy od wyniku derbów – zauważa przed niedzielnym meczem kapitan Resovii Kamil Walaszczyk.
Po rozstaniu z trenerem Miroslavem Copjakiem w szatni znów jest odpowiednia chemia. Zespół stoi murem za młodym szkoleniowcem Arturem Łuczykiem, który jest mniej apodyktyczny od Czecha i prowadzi dużo ciekawsze zajęcia.
Nareszcie można pograć w piłkę, powalczyć z kolegą bark w bark – podkreślają zawodnicy "pasiaków”. Szefowie klubu deklarują, że nowy trener cieszy się ich pełnym zaufaniem. – Artur Łuczyk otrzymał szansę i tylko od niego zależy, czy ją wykorzysta – mówił kilka dni temu prezes Aleksander Bentkowski. Jednak po zwycięstwie nad Stalą Rzeszów akcje trenera powędrowałyby w górę.
Trzy dni przed prestiżowym starciem największym problemem resoviaków jest – tradycyjnie – sfatygowana główna płyta boiska (w środę została zwałowana). Drużyna oszczędza murawę, ćwicząc na marnej jakości placu obok lodowiska. Drugoligowe derby odbędą się o godzinie 16. Na 11 zaplanowano mecz rezerw Resovii z Trzebowniskiem. Wczoraj zorientowano się, że to nienajlepszy pomysł, ale terminów nie zmieniono. – Przed rozpoczęciem drugiego meczu zdążymy odpowiednio przygotować boisko – zapewnia dyrektor klubu Witold Walawender. Dodaje, że w przypadku załamania pogody sytuacja może ulec zmianie i Resovia II na główną płytę jednak nie wejdzie.
Przed derbami "pasiaki” większą uwagę skupiają na wykonywaniu rzutów rożnych i wolnych oraz operowaniu piłką na małej przestrzeni. Dziś w południe obejrzą fragmenty meczów Stali. Artur Łuczyk widział biało-niebieskich podczas spotkań ze Zniczem, Olimpią i Stalą Stalowa Wola.
– Niedzielne derby mogą być meczem jednego strzału – przekonuje trener gospodarzy, który już praktycznie wie, jakim składem wyjdzie przeciwko Stali. – Wątpliwości dotyczą piłkarzy na dwóch pozycjach – przyznaje.
Kamil Walaszczyk ma tylko jedno życzenie – Żeby kibice byli dwunastym zawodnikiem Resovii. Bo do tej pory częściej nas wyśmiewali.
O zaangażowanie drużyny jest spokojny – Koledzy, którzy nie grali przeciwko Stali po pięciu minutach zorientują się, że to mecz inny od wszystkich.
Rozgrywający biało-czerwonych apeluje, by nie przywiązywać się do statystyk – To, że ostatnio regularnie ogrywaliśmy stalowców, o niczym nie świadczy. Rywal nie odda meczu bez walki.

T.Szeliga, Nowiny

2010.09.08 | Zwycięstwo rezerw Resovii w Pucharze Polski

Resovia Rzeszów - LKS Łąka 2:0 p.d. (0:0)
113' Codello, 116' Mastej

Resovia II: Szyszko, Stencel, Ślęzak, Kościelny, Świst, Głowacki (84' Tutak), Domoń, Baran, Marynowski (57' Mastej), Skowronek (51' Codello), Warchoł (62' Fedan)
Widzów: 50.


W I rundzie Pucharu Polski na szczeblu Rzeszów - Dębica piłkarze rezerw Resovii podejmowali drużynę LKS-u Łąka. Drużyna gości prowadzona przez byłego piłkarza rzeszowskich "pasiaków" - Adama Tutaka wykazała się dużą walecznością. Do ustalenia wyniku spotkania potrzebna była dogrywka. W ostatnich minutach doliczonego czasu gry rzeszowianie przeprowadzili dwie składne akcje i po strzałach Codella i Masteja zapewnili sobie awans do następnej rundy rozgrywek.

resoviacy.pl

2010.09.04 | 105-lecie rzeszowskich "pasiaków"

Resovia Rzeszów - Wisła Kraków 1:2 (0:1)
87' Pontus - 37' Rios,  71'
Jirsák

Resovia: Pietryka (70' Szyszko, 84' Iliński), Podstolak, Kozubek (70' Kościelny), Zítka (46' Bogacz), Iwanskyj (46' Stencel, 84 Szkolnik), Smolec (46' Ogrodnik, 84' Mastej), Kaczor (46' Dzierżęga, 89' Codello), Walaszczyk, M. Kantor (63' Húšťava, 90' Krupa), D. Kantor, Hajduk (63' Pontus, 89' Nikanovych)
Wisła: Jovanić (46' Pawełek), Nalepa, Chávez, Cléber, Piotr Brożek, Jirsák, Chrapek, Boukhari (74' Rado), Ríos (46' Jeleń), Żurawski, Paljić
Sędzia: Ptak (Rzeszów), Widzów: 4500

Piękna pogoda, kolorowe, głośne trybuny i rywal z najwyższej półki – zorganizowane z pompą 105. urodziny Resovii zadowoliły najbardziej wymagających kibiców.
 - Jesteśmy profesjonalnym klubem. Skoro przyjęliśmy zaproszenie, nie mogliśmy przywieźć do Rzeszowa drugiego garnituru Wisły – tłumaczył rzecznik prasowy "Białej Gwiazdy” Adrian Ochalik. Nomen omen rzeszowianin z krwi i kości.
 

   
  foto: K.Kapica (Nowiny), Maciej Żurawski w pojedynku o piłkę z Wiesławem Kozubkiem

Dla nowego trenera krakowian Roberta Maaskanta mecz z Resovią stanowił okazję do kolejnego przeglądu kadr. Holender jest w klubie od niedawna, w sobotę po raz drugi prowadził Wisłę. Do Rzeszowa zabrał 17 zawodników. Z piłkarzy pierwszego planu zabrakło jedynie Pawła Brożka, Patryka Małeckiego i Rafała Boguskiego, którzy znaleźli się w kadrze na niedzielny mecz z Koszarawą Żywiec z okazji 100-lecia beskidzkiego klubu.
Podkarpackim kibicom zaprezentowali się natomiast Cleber, Tomas Jirsak, Dragan Paljić, Andres Rios i rozchwytywany przez łowców autografów Maciej Żurawski. Debiut w Wiśle zaliczyli Osman Chavez, obrońca z Hondurasu, uczestnik mundialu w RPA oraz Nourdin Boukhari. Marokańczyk z holenderskim paszportem to ostatni zakup 12-krotnych mistrzów Polski. Swego czasu w Ajaksie Amsterdam grał z takimi piłkarzami jak Zlatan Ibrahimovic, Jari Litmanen i Wesley Sneijder. Gdy wyszedł obejrzeć rzeszowską murawę trochę się wystraszył, ale potem radził sobie całkiem przyzwoicie.
Artur Łuczyk, od czwartku pierwszy trener Resovii, przygotował dla swoich podopiecznych niespodziankę – przeciwko wicemistrzom Polski zagrał bowiem każdy piłkarz gospodarzy. Przed przerwą 11, w II połowie kolejnych 16 !
To nietypowa sytuacja – przyznawał opiekun "pasiaków” – Ale chciałem, by jak najwięcej chłopaków miało tego dnia frajdę.

T.Szeliga, Nowiny

2010.09.02 | Čopjak zrezygnował

Wczorajsza porażka Resovii z Jeziorakiem (0-1) przechyliła czarę goryczy - dosłownie przed godziną Miroslav Čopjak przestał być trenerem "pasiaków". Umowę rozwiązano za porozumieniem stron. Obowiązki pierwszego trenera zespołu tymczasowo przejmie, drugi trener Resovii - Artur Łuczyk.
Čopjak pracował w Resovii od 1 lipca. Zostawił zespół na 5 miejscu w tabeli (10 punktów; 2 zwycięstwa, 4 remisy, 1 porażka), ale wysokich notowań u kibiców nigdy nie miał. Krytykowano go za przywiązanie do defensywy i taktycznych schematów. Po meczach z Pelikanem i Ruchem Wysokie Mazowieckie (0-0) schodzącego do szatni Čopjaka żegnały gwizdy i przekleństwa.
– Będę trwał przy stanowisku, że trener Čopjak posiada najwyższe kwalifikacje. Sęk w tym, iż nie potrafił tego przełożyć na zespół – stwierdził prezes Resovii Aleksander Bentkowski, który chwalił Czecha za to, że w trudnej sytuacji potrafił się zachować.
– Miał ważny kontrakt jeszcze przez rok, ale nie starał się tego wykorzystać. Umowę rozwiązaliśmy za porozumieniem stron.

więcej | T.Szeliga, Nowiny

2010.09.02 | Miroslav Čopjak nie jest już trenerem Resovii

W dniu dzisiejszym działacze Resovii podjęli decyzję o pożegnaniu się z trenerem Miroslavem Čopjakiem. Umowę o zakończeniu współpracy pomiędzy Resovią, a trenerem podpisano za porozumieniem stron.
Bilans drużyny "pasiaków" prowadzonej przez trenera Čopjaka to 2 zwycięstwa, 4 remisy i 1 porażka. Kłopot tkwi nie w ilości zdobytych punktów, ale w stylu gry jaki prezentuje obecnie rzeszowska drużyna. "Biało-czerwoni" ustawieni skrajnie defensywnym systemem 1-4-5-1 (lub jak głosili trenerzy 1-4-4-2) zdobyli do tej pory tylko 5 bramek. Kibice na stadionie przy ul. Wyspiańskiego na bramkę Resovii czekają już od czterech meczów. Obowiązki pierwszego trenera przejmie dotychczasowy asystent - Artur Łuczyk.

resoviacy.pl

2010.09.01 | Resovia padła w Iławie

Jeziorak Iława - Resovia Rzeszów 1:0 (0:0)
58' Kuśnierz

Jeziorak: Imianowski, Kowalski, Czupryna, Kalkowski, Frączek, Kuciński (82' Kretow), Zakierski, Gondek (68' Dymowski), Zubrzycki (62' Sedlewski), Piceluk, Kuśnierz (76' Rybkiewicz)
Resovia: Pietryka, Kozubek, Bogacz, Zitka, Szkolnik, Smolec 3 (53' Ogrodnik), Nikanovych, Kaczor (67' Jakuszewski), Krupa, (84' Fedan), Hajduk, (53' D. Kantor), Pontus
Sędzia: Pipczyński (Radom), Widzów: 800

Siódemka nie okazała się szczęśliwa dla Resovii – w rozegranym awansem meczu 7. kolejki pasiaki przegrały z Jeziorakiem w Iławie 0-1. To pierwsza porażka rzeszowian w sezonie. W Iławie Resovia chciała przełamać strzelecką niemoc i zgarnąć wreszcie komplet punktów. Wygranej potrzebował Miroslav Copjak, pod którym trenerski stołek mocno się chwieje.
Niestety, pasiaki w czwartym meczu w rzędu nie strzeliły gola (w sumie 426 minut bez bramkowej zdobyczy), do tego po raz pierwszy poczuły smak porażki. Czy to oznacza koniec resoviackiej przygody dla czeskiego trenera. Zdania są podzielone – Aleksander Bentkowski, prezes klubu, zaznaczał kilka dni temu, że Copjak będzie walczył w Iławie o zachowanie posady. Dla odmiany Adama Sadecki, prezes sekcji, przekonywał, że Czech na pewno poprowadzi Resovię w derbach Rzeszowa (12 września).
 

 
     foto: Gazeta Olsztyńska, Mateusz Partyga

Sam mecz lepiej rozpoczęli gospodarze – śmiało ruszyli do ataku i kilka razy zagrozili bramce pasiaków. Jako pierwszy umiejętności Marcina Pietryki sprawdził Iwo Zubrzycki. Później bramkarz Resovii musiał poradzić sobie postrzale z dystansu w wykonaniu Łukasza Kuśnierza. Z dystansu uderzał też Tomasz Zakierski, ale trafił nieczysto w piłkę i Pietryka spokojnie zażegnał niebezpieczeństwo.
Z czasem do głosu doszła Resovia i w drugiej części I połowy miała więcej z gry. Stuprocentowych okazji bramkowych nasz zespół nie zdołał jednak wypracować. najbliżej szczęścia goście znaleźli się po strzale Piotra Szkolnika. Obrońca pasiaków mierzył dobrze z wolnego, piłka ominęła mur, ale Mateusz Imianowski z trudem, bo z trudem, ale nie pozwolił piłce wpaść do siatki.
Jak grała Resovia po przerwie.
Słabiej, niż w pierwszej połowie – stwierdził Mateusz Partyga, dziennikarz "Gazety Olsztyńskiej”.
Strata gola nie była jednak skutkiem jakiegoś kardynalnego błędu. Po rzucie rożnym Łukasz Kuśnierz ok. 20 metrów od bramki przyjął piłkę na klatkę i huknął z pierwszej piłki.
Uderzył fałszem, piłka była odchodząca. Wyszedł z tego piękny gol, Pietryka nie miał żadnych szans – ocenił dziennikarz "Gazety Olsztyńskiej”.
Żadnych szans na obronę nie miałby też Imianowski, gdyby Tomasz Jakuszewski przymierzył w 80 minucie parę centymetrów niżej. Niestety, gospodarze zostali tylko postraszeni, bo piłka po "bombie” naszego piłkarza ostemplowała poprzeczkę. Równie groźnie z dystansu uderzał Zakierski. Piłka frunęła w stronę "okienka” tylko dzięki klasie Pietryki Jeziorak nie podwyższył prowadzenia. 5 minut później Sedlewski główkował obok spojenia.

T.Szeliga, Nowiny

Miroslav Čopjak (trener Resovii): Przyjechaliśmy odebrać Jeziorakowi trzy punkty, a wyjeżdżamy z niczym. Trzeci raz mieliśmy okazje objąć prowadzenie w tabeli i po raz kolejny nic z tego nie wyszło. W pierwszej połowie wciągaliśmy przeciwnika na swoją połowę i groźnie kontrowaliśmy. W drugiej połowie to już nie był ten zespół, graliśmy słabiej.

T.Szeliga, Nowiny

 

 


33  35




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 














 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by