ARCHIWUM 31

  klub
strona główna
aktualności
informacje
prasa
wydarzenia
wywiady
  liga
kadra
terminarz
mecze
tabela
  historia
kronika
resoviacy
1905...
Rzeszów
artykuły
  www
e-muzeum
foto
linki
kontakt
księga gości
forum




























































































 

 

 

2010.05.12 | Ile wart punkt Resovii w Wolbromiu?

Przebój Wolbrom - Resovia Rzeszów 0:0

Przebój: Palczewski, Derejczyk, Kiczyński, Rosłoń, Duda, Kowalski, Guja, Marcin Siedlarz, Chrzanowski (87' Wdowik), Żmudka (83' Trzmielewski), Kuta (65' Jarosz)
Resovia: Pietryka, Bogacz, Szkolnik, Kozubek, Mateusz Siedlarz, Walaszczyk, Domoń (55' Morawski), Bergier, Piątkowski (67' Turczyn), Chlipała (55' Hajduk), Kantor (89 Głaz)
Sędzia: Sobieszek (Łódź), Widzów: 600

Pierwszy punkt wiosną wywalczył Przebój Wolbrom i to z samym wiceliderem tabeli - Resovią. Ile ten punkt dla obu  zespołów wart, będzie wiadomo po zakończeniu sezonu. Przebojowi może nie pomóc w utrzymaniu, a Resovii, walczącej o awans, może zaszkodzić.
Przed meczem wydawało się, że jedyną niewiadomą tego meczu będą rozmiary zwycięstwa gości, którzy przyjechali do Wolbromia jako wicelider, a miejscowi plasowali się przecież na przeciwnym biegunie tabeli.
Po przeciwnych stronach barykady stanęli bracia Siedlarzowie - Mateusz zimą przeszedł do Rzeszowa, wcześniej przechodząc z Przebojem długą drogę od IV do II ligi. - Cieszę się, że kibice przyjęli naszego byłego zawodnika bardzo serdecznie - powiedział prezes Przeboju Andrzej Kondziołka. - Jestem zadowolony z tego, że na boisku nie było widać różnicy klasy wynikającej z zajmowanych miejsc tabeli i klubowych budżetów, jak jeden do dziesięciu na korzyść rzeszowian - dodał.
Od początku na boisku rozgorzała prawdziwa bitwa. Miejscowi byli pozbawieni swojego "żądła", Jarosława Raka, pauzującego za kartki. - Siedzenie na trenerskiej ławce jest gorsze niż najcięższa walka na boisku - przyznał zawodnik. - Straciłem głos od podpowiadania zawodnikom, co mają robić.
- Wszyscy walczyli na boisku tak, jak tego do nich oczekiwałem. W naszej grze wreszcie coś drgnęło -
cieszył się po meczu Krzysztof Bukalski, trener Przeboju. - Pamiętamy o tym, że mogliśmy przegrać, ale też mogliśmy wygrać. Przecież w końcówce pojedynki z bramkarzem przegrali Duda ze Żmudką - dodał szkoleniowiec.
Rzeszowianie mieli kilka doskonałych okazji do otwarcia wyniku, że wystarczy wspomnieć o minimalnym pudle Chlipały w 25 min, czy akcji Kantora z Piątkowskim, po której ten drugi minimalnie chybił (38 min), a jeszcze Chlipałę w ostatniej chwili powstrzymał Wdowik (41 min). - Zabrakło nam szybkiego otwarcia wyniku - powiedział Mirosław Hajdo, trener Resovii. - Wiem, że z wolbromian po stracie jednej bramki zawsze uchodziło powietrze. Dopiero po zakończeniu sezonu przekonamy się, czy zdobyliśmy w Wolbromiu punkt, czy też straciliśmy dwa - zastanawiał się rzeszowski szkoleniowiec.

ADI, sportowetempo.pl

2010.05.09 | Drużyna "Diabła" rozgromiona

Resovia II Rzeszów - Herman Mariott Hermanowa 7:0 (3:0)
Warchoł 3, Codello, Cichosz, Głaz, Łanucha

Resovia: Sotnicki, Mastej, Morawski, Cichosz, Świst, Łanucha, Minsajan, Codello, Marynowski, Warchoł, Głaz (75' Krupa)
Widzów: 100

Piłkarze rezerw Resovii rozegrali dobry mecz i bez przeszkód rozgromili drużynę Hermana 7:0. Rzeszowski kandydat do awansu wzmocniony został tego dnia pięcioma  zawodnikami z drużyny trenera Hajdy. Goście grali zbyt wolno, niedokładnie i nie potrafili przeciwstawić się kombinacyjnej i widowiskowej grze Resovii.  W drugiej połowie meczu na boisku pojawił się grający trener drużyny gości  - Mariusz Rop. Popularny "Diabeł", którego starsi kibice "pasiaków" pamiętają jako najskuteczniejszego strzelca dawnej, drugoligowej Resovii, próbował jak za dawnych lat ze stałych fragmentów zaskoczyć Sotnickiego. Bramkarz Resovii bronił tego dnia bardzo pewnie i gospodarze zachowali czyste konto bramkowe.

więcej | resoviacy.pl

2010.05.08 | Resovia rządzi w Rzeszowie

Stal Sandeco Rzeszów - Resovia Rzeszów 1:2 (0:1)
56' Wolański - 5' 63' Kantor

Stal: Wietecha, Solecki, Duda, Majda, Hus, Krauze, Jędryas (46' Kloc), Orzechowski (82' Kiema), Iwanicki (74' Szala), Gryboś (67' Fabianowski), Wolański
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak
, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski (90' Łanucha), Domoń, Walaszczyk, Zawiślan, Kantor (86' Chlipała), Hajduk (64' Bergier)
Sędzia: Radkiewicz (Łódź), Widzów: 4200

Resovia rządzi w Rzeszowie. Derby miasta potwierdziły, że miejsca rzeszowskich rywali w tabeli II ligi nie są przypadkowe, a odpowiadają aktualnemu układowi sił. Dziś to Resovia ma mocniejsza drużynę. Stal miała jednak momenty dobrej gry, w których poważnie postraszyła faworyta. Derby nie obyły się bez "występów" pseudokibiców, którzy wdali się w przepychanki z ochroną.
Goście mieli wymarzony początek. W 5 min objęli prowadzenie i to w jakim stylu. Wiesław Kozubek dośrodkował piłkę w pole karne, a piękną bramkę przewrotką zdobył Dariusz Kantor. Później okazało się, że to był dzień tego piłkarza.
 

 
   foto: K.Kapica, Nowiny

Resovia mogła podwyższyć w 15 min, fatalnie zachował się jednak Jarosław Piątkowski, w znakomitej sytuacji  nie trafił w piłkę. Stal po raz pierwszy zagroziła na poważnie bramce Pietryki w 21 min, gdyby Damian Wolański nie zwlekał tak długo ze strzałem, bramkarz Resovii byłby w prawdziwych opalach, ale nie był, bo Wolański stracił piłkę i szansę, Do przerwy gra już nie była ładna, stała się typowo derbowa - z dużą ilością fauli, przepychanek, przerw w grze.
Ciekawiej było po przerwie, a to dlatego, że Stal podjęła walkę i długimi momentami przeważała, co skończyło się jej bramką. W 53. minucie Janusz Iwanicki dośrodkował w pole karne, głową piłkę uderzał Gryboś, ale nieznacznie niecelnie. Jeszcze bardziej żałować mógł napastnik Stali następnej sytuacji, był już sam przed Pietryka i okropnie spudłował. Ofensywa gospodarzy przyniosła im wreszcie gola w 56. minucie. Akcja zaczęła się z rogu, piłka krążyła wybijana, aż po wrzutce z prawej strony Krauzego nieudanie próbował ją łapać bramkarz Resovii. Futbolówka trafiła wreszcie do Wolańskiego, który z paru  posłał piłkę do celu. Resovia dotąd mocno zepchnięta do defensywy, przebudziła się po tym trafieniu. W 63 Kantor drugi raz błysnął piękną bramką, z narożnika pola karnego posłał piłkę w róg bramki.
Na walce upłynęła końcówka meczu, nie przyniosła zmiany rezultatu. Resovia przedłużyła rządy w Rzeszowie.

TSz, sportowetempo.pl

Mirosław Hajdo (trener Resovii): Cieszymy się z wygranych derbów. Inne mecze mogłyby się kończyć różnymi wynikami, ale jak wiadomo derby to dla kibiców najważniejszy mecz. Nie było łatwo,  Stal postawiła nam bardzo trudne warunki. Ani jeden, ani drugi zespół nie bronił bramki.

TSz, sportowetempo.pl

Kamil Walaszczyk (pomocnik Resovii): Plan był taki, aby od początku grać wysoko, zepchnąć Stal na jej połowę i szukać gola. Wszystko poszło tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Straciliśmy potem bramkę, ale Stal za bardzo uwierzyła w siebie, co wykorzystaliśmy. Wygraliśmy, bo odzyskaliśmy siły, świeżość i byliśmy pod tym względem lepsi od przeciwnika. To moje kolejne derby Rzeszowa, ale takich goli w nich jeszcze nie widziałem. Szczególnie przewrotka, to było coś, co się rzadko spotyka. Po derbach nie było imprezowania. Nie ma na to czasu, bo już w środę gramy w Wolbromiu.

Nowiny

 
   foto: K.Kapica, Nowiny
 

foto: Nowiny

Jak padły bramki
0:1
- Centra Kozubka nie wydaje się groźna, ale stojący tyłem do bramki Stali Kantor decyduje się na idealne  uderzenie z przewrotki. Trafia idealnie.
1:1 - Krauze posyła piłkę na długi słupek. Jej lot źle oblicza Pietryka, z czego korzysta Solecki, wykładając ją Wolańskiemu, a ten strzela do pustej bramki
1:2 - Pozostawiony samemu sobie w narożniku pola karnego Kantor decyduje się na strzał. Znów trafia idealnie tam, gdzie piłki nie może sięgnąć Wietecha.

Super Nowości

2010.05.05 | "Damy z siebie wszystko" - Łukasz Morawski

- Trener Mirosław Hajdo na konferencji prasowej po ostatnim meczu stwierdził, że zadowolony jest tylko z trzech punktów a kibiców przeprasza, że musieli być świadkami tak słabej gry jego zespołu.
- Nie ma co ukrywać, że zagraliśmy słabe spotkanie, ale uważam, że lepiej zagrać słaby mecz i zdobyć trzy punkty, niż zagrać super i pozostać z niczym. Wpływ na naszą słabszą dyspozycję mógł mieć ostatni tydzień i dwa trudne wyjazdowe pojedynki. Później długi powrót, dwa dni odpoczynku i znów trudne spotkanie z zespołem, który był wyżej od nas w tabeli.

- Początek meczu mieliście jednak znakomity. Szybko zdobyty gol, wszystko pod kontrolą i wydawało się, że kolejna bramka będzie tylko kwestią czasu. Tymczasem Start w końcówce drugiej połowy napędził wam sporo strachu.
- No tak, szybko zdobyliśmy bramkę i mogliśmy pójść za ciosem, ale to tylko tak łatwo się mówi: strzelić drugą bramkę i spokojnie grać tylko na utrzymanie wyniku. Niemniej jednak dobrze, że tak się zaczęło. Szybko strzelona bramka spowodowała, że graliśmy trochę spokojniej, choć jak wszyscy widzieli, nie wszystko wyglądało tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

więcej | Super Nowości

2010.05.02 | Lider klasy A pokonany

Izolator II Boguchwała  - Resovia II Rzeszów 3:1 (1:1)
Porada 3 - Domoń

Resovia II: Szyszko, Siedlarz (46' Mastej), Cichosz, Domoń, Świst (75' Krupa), Piątkowski, Łanucha, Codello (50' Szalacha), Turczyn, Warchoł, Głaz
Widzów: 30

Piłkarze rezerw Resovii przegrali wyjazdowe spotkanie z wiceliderem rzeszowskiej grupy klasy A - Izolatorem II Boguchwała. W niedzielnym spotkaniu hat-trickiem popisał się napastnik gospodarzy Maciej Porada. Przewaga punktowa rezerw Resovii nad drużyną Szymona Szydełki zmniejszyła się do 7 punktów.

więcej |  resoviacy.pl

2010.05.01 | Resovia ma co chciała, ale i do myślenia wiele

Resovia Rzeszów - Start Otwock 2:0 (1:0)
9' Zawiślan, 90' Hajduk

Resovia: Pietryka, Szkolnik, Kusiak, Bogacz, Kozubek, Zawiślan (88' Kantor), Domoń (46' Fryc, 63' Łanucha), Walaszczyk (46' Morawski), Bergier, Chlipała, Hajduk
Start: Olsztyński, Bobrowski, Szwed (62' Karaś), Stańczuk, Warszawski, Puciłkowski, Mazurkiewicz (70' Kęsek), Sobótka, Moryc, Wocial, Buszko (66' Tokaj)
Sędzia: Dubiel (Kraków) Widzów: 1100

- Interesują nas tylko trzy punkty - deklarował przed spotkaniem trener Resovii Mirosław Hajdo. Cel został osiągnięty, ale i materiał do analiz został po starciu ze Startem pokaźny.
Po szybko strzelonym przez Resovię golu kibice oczekiwali pewnie szybszych i częstszych fajerwerków niż wieńczące mecz, a zdobyte dosłownie w ostatniej chwili drugie trafienie Sebastiana Hajduka.
O pierwsze postarali się Piotr Chlipała w roli asystenta i Rafał Zawiślan, który z zadań egzekutora wywiązał się z należytą pieczołowitością, oddając celny strzał bez przyjmowania piłki z ok. 8 metrów. Potem już było z Resovią trochę gorzej, ani w ataku ani w obronie nie prezentował się rzeszowski zespół tak jak powinien skoro walczy o awans. Szanse bramkowe owszem miał (Walaszczyk, Chlipała, chociaż w jego przypadku trzeba uznać, że raczej miałby niż miał, bo zamiast strzelać, jeszcze podawał). Z okazji Startu bardzo mocno pachniała bramka ta z 31 minuty, gdy Wocial z paru metrów główkował tuż nad celem.

 
   foto: K.Kapica, Nowiny

Trenerowi Hajdzie wyraźnie coś nie grało - w przerwie dokonał dwóch zmian w linii środkowej, Fryc nie nacieszył się długo występem, po 15 minutach musiał zejść. Niby w drugiej połowie Resovia prowadziła grę, ale bez błysku i tak naprawdę groźniejsze sytuacje stworzyli w końcówce goście (Sobótka minimalnie spóźnił się do podania Puciłowskiego, a byłby w 100-procentowej sytuacji, z kolei z mocnym strzałem Warszawskiego jakoś poradził sobie Pietryka).
Trwała nawałnica gości, a gola zdobyła Resovia. Z kontrą sunęli na bramkę Startu Kantor i Hajduk, finał rozegrali jak należy. Do Kantora musiał wyjść bramkarz, więc piłkarz Resovii odegrał piłkę Hajdukowi, który powiększył dorobek bramkowy do 15 trafień.

TSz, sportowetempo.pl

Mirosław Hajdo (trener Resovii): Chciałem przeprosić kibiców, że musieli to oglądać. To jest pierwsza rzecz. Punkty cieszą na pewno, gdyż był to mecz za 6 punktów. Widać było gołym okiem i nie trzeba być trenerem żeby zobaczyć, że trudy ostatnich meczów odbijają się na drużynie. To było widać w dzisiejszym spotkaniu. Musiałem dokonać zmian w przerwie meczu, ale trzeba było coś zmienić, aby środek pola dłużej utrzymywał się przy piłce. Dobrze, ze jest tydzień czasu na to, żeby się bardzo dobrze przygotować do meczu derbowego i przede wszystkim wypocząć. Chciałem podziękować kibicom bo zawsze miałem pretensje w niektórych sytuacjach za doping. W tym trudnym meczu nam to pomogło, natomiast z mojej oceny, a jestem raczej obiektywny był to najsłabszy mecz Resovii odkąd prowadzę ten zespół. Cieszą tylko punkty. Trener Startu powiedział, że to było dobre spotkanie. Ja powiem, że to spotkanie było na poziomie C klasy.

TSz, sportowetempo.pl

2010.04.25 | Kolejne zwycięstwo rezerw

LKS Jasionka - Resovia II Rzeszów 0:2 (0:0)
64' Cichosz (k), 89' Mastej

LKS: Szczur, Gdula M., Mierzwa, Kołcz, Rakuś, Kornak (75’ Walat S.), Walat W., Bednarz, Gdula R., Szczybyło (70’ Pelczar), Jucha (60’ Bal)
Resovia II:
Szyszko, Krupa, Tutak, Cichosz, Świst, Codello, Mastej, Szalacha, Marynowski (20'  Słabocha), Wnęk (86'  Mendoń), Warchoł

Drużyna rezerw Resovii wygrała kolejne spotkanie rzeszowskiej klasy A i pewnie kroczy po awans do ligi okręgowej. Gospodarze prowadzeni przez trenera Marka Amarowicza (przed laty ostoję defensywy II-ligowej Resovii) zagrali systemem 1-4-5-1 i do 64 minuty skutecznie bronili dostępu do swojego pola bramkowego. Pierwszy gol padł po skutecznym wykonaniu rzutu karnego przez Mariusza Cichosza. Wynik podwyższył tuż przed końcowym gwizdkiem Dawid Mastej.

więcej | resoviacy.pl

2010.04.28 | "Pasiaki" bez punktów

Olimpia Elbląg - Resovia Rzeszów 2:0 (0:0)
84' 88 Kołodziejczyk

Olimpia: Sobański, Byrski (82' Stankiewicz), Dremliuk, Sobieraj, Loda (90' Biegański), Pietroń (65' Fedosov), Matwijów, Roszak (66' Ambroziak), Stróż,  Kołodziejski, Rožník
Resovia: Pietryka, Kozubek, Bogacz, Kusiak, Szkolnik, Zawiślan (74' Bergier), Walaszczyk, Fryc, Piątkowski (60' Turczyn), Głaz (62' Kantor), Hajduk
Sędzia: Pasela (Bydgoszcz) Widzów: 1200

Niespodzianka w Elblągu, ale tylko dla tych, którzy nie śledzili zimowych ruchów kadrowych. Walcząca o awans Resovia przegrała z Olimpią, która już wcześniej - w meczach z Bruk-Betem i Kolejarzem - udowadniała, że po zimowych zmianach dla nikogo nie będzie łatwym przeciwnikiem.
Seria 18 meczów Resovii bez porażki skończyła się w Elblągu za sprawą Kołodziejskiego, który w dwie minuty wpakował gościom dwie bramki. Mecz nie był porywający, zwłaszcza w pierwszej połowie, toczonej głównie na środku boiska. Próby Olimpii kończyły się na obronie Resovii, strzały Resovii na Dominiku Sobańskim. W końcówce pierwszej gospodarze podkręcili tempo. Szarżującego na bramką Roszaka wyprzedził jednak bramkarz gości, w drugiej akcji Pietroń strzelił obok słupka.
W trzeciej minucie drugiej połowy Resovia przeprowadziła składną akcję, jednak najskuteczniejszy strzelec ligi Sebastian Hajduk nie trafił czysto w piłkę. Mecz znów się uspokoił, Olimpia prowadziła grę, ale sporo w niej było strat piłki i niedokładności. W 68. minucie dogodną okazję zmarnował Rożnik, który zamiast zdecydować się na strzał wybrał podanie do Matwijowa. Zaraz potem mogło być 1-0. Strzał Fedosowa został sparowany przez Pietrykę na poprzeczkę.
W 82 min Olimpia dopięła celu. Matiwijów dośrodkował piłkę z lewej strony prosto na głowę Kołodziejskiego, a ten posłał ją do siatki! Parę chwil później było już 2-0. Kołodziejski przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył celnie po tzw. długim słupku!
- Udowodniliśmy dzisiaj po raz kolejny, że warto na nas stawiać. Atmosfera w tym klubie jest jednak okropna - wypalił po meczu na konferencji prasowej trener Olimpii Tomasz Arteniuk. - Są tutaj ludzie, którzy działają na szkodę tego klubu i oświadczam jasno i wyraźnie, że jedną z tych osób jest pan prezes Romanowski i pozostałe osoby u góry. W tej chwili kończy się w tym klubie poniżanie zawodników. Oni są poniżani na każdym kroku, począwszy od tego, że podstawia się nam autokar, w którym nie możemy w normalnych warunkach podróżować przez 13 godzin, dodatkowo obiecuje się im pieniądze, których się im nie wypłaca. Kolejne rzeczy jeszcze wyjdą na światło dzienne. Oczekuję jednego wreszcie, tj. zmiany zarządu i wycofania się tych ludzi, którzy działają na szkodę tego klubu. Albo będą zmiany albo ja i moi zawodnicy odejdziemy! - grzmiał Arteniuk.

TSz, sportowetempo.pl

2010.04.27 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.4) - Włodzimierz Maurer

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

Z całej tej "ferajny" tylko ja jeden otrzymałem przydział do rezerw tzn. do I-A, pozostali do drużyny II, względnie do zespołu juniorów. W rezerwie zagrałem wszystkie spotkania w ramach mistrzostw klasy C nowoutworzonego podokręgu rzeszowsko - jasielskiego. Zajęliśmy wówczas pierwsze miejsce.
 Zbliżał się koniec sezonu, a wraz z nim oficjalne jego zakończenie. Do Rzeszowa zjechała krakowska "Sparta" ze wszystkimi swoimi "asami", a więc Czulakiem - pamiętnym z występów "20" - dalej Trzeckim, Przybyłą i braćmi Wójcikami na czele. Zapowiadał się więc bardzo ciekawy mecz. Chcąc się z bliska przyjrzeć renomowanym piłkarzom, zaszedłem jak zwykle do baraku, który służył wówczas  za szatnię dla "Resovii". Niespodziewanie zostałem zawezwany do kierownika sekcji piłkarskiej - wielkiego przyjaciela młodzieży - inż. Bolesława Miaskowskiego, który powiedział krótko - "masz się rozbierać będziesz grał".
Stałem jak gromem porażony, nie wiedząc dosłownie co ze sobą zrobić - zdecydowałem się wreszcie na ucieczkę. W sieni jednak popadłem na Małeckiego - masywnego obrońcę "Resovii", który na siłę "wtaszczył" mnie z powrotem do środka. Ze łzami w oczach broniłem się jak mogłem przed "nieszczęśliwym" występem, jednak nic nie pomogło - słowo rzekło się i mimo ogromnej tremy i wielkiego strachu zdecydowano, że muszę grać. Dopiero przy dobieraniu butów zaświtała na moment słaba nadzieja na uwolnienie się z tej opresji. Żaden bowiem z butów nie pasował na moje nogi - wszystkie były przynajmniej o dwa numery za duże. Jednak i na to znaleźli rozwiązanie - wpakowali po prostu słomę do butów i z takim "ładunkiem" kazano mi iść na boisko. Cóż było robić - wyszedłem - a trzeba wiedzieć, że miałem wtedy niespełna 14 lat.

więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.04.25 | Kolejne zwycięstwo rezerw

Resovia II Rzeszów - GKS Aramix Niebylec 5:0 (2:0)
10' Codello, 18' 90' Warchoł, 87' Mastej, 89' Marynowski

Resovia II: Szyszko (85' Kozak), Świst, Cichosz, Tutak (80' Słabocha), Krupa, Marynowski, Szalacha, Codello, Mastej, Warchoł , Wnęk
Widzów: 50

Piłkarze rezerw Resovii zagrali tym razem bez pomocy kolegów z pierwszej drużyny, którzy przebywają na zgrupowaniu w Iławie. Resoviacy worek z bramkami rozwiązali juz w 10 minucie meczu, kiedy to błąd bramkarza gości i zamieszanie podbramkowe wykorzystał Codello. Wynik na 2-0 podwyższył technicznym strzałem po ziemi najlepszy strzelec "pasiaków" Warchoł.  W drugiej połowie meczu w drużynie gości dało się zauważyć braki kondycyjne. Podopieczni trenera Roberta Madeji (długoletniego piłkarza Resovii) grali coraz wolniej i bez pomysłu na rozmontowanie defensywy Resovii. Kolejne bramki padły w ostatnich minutach meczu.

  
   foto: resoviacy.pl

więcej | resoviacy.pl

2010.04.25 | Udany powrót Hajduka

Jeziorak Iława - Resovia Rzeszów 1:1 (1:1)
38' Kołc - 17' Hajduk

Jeziorak: Staniszewski, Kowalski, Czupryna, Zakierski, Drzystek, Sedlewski, Rybkiewicz, Kołc (60' Dymowski), Kretow (46' Tomczyk), Figurski, Klimek (60' Radziński)
Resovia: Pietryka, Turczyn, Kozubek, Bogacz, Szkolnik - Piątkowski (67' Bergier), Domoń (86' Morawski), Walaszczyk, Zawiślan, Hajduk, Głaz (74' Chlipała)
Sędzia: Matyniak (Kalisz) Widzów: 1500

Walczący o pierwszą ligę piłkarze Resovii zremisowali na boisku Jezioraka Iława. Raz jeszcze okazało się, jak ważnym dla "pasiaków" zawodnikiem jest Sebastian Hajduk.
Najlepszy strzelec Resovii wrócił na boisko po kilku tygodniach przerwy (Małopolski ZPN
uznał, że jego udział w aferze korupcyjnej Unii Tarnów był znikomy) i od razu dał się mocno we znaki obrońcom Jezioraka. - Nie tylko Seba odczuwał głód piłki - mówił trener Mirosław Hajdo, nawiązując do tego, iż "pasiaki" od ponad 20 dni nie grały meczu o stawkę.
Goście potrafili się dłużej utrzymać przy piłce, ale drugi raz pokonać Tomasza Staniszewskiego nie zdołali. Marcin Pietryka też nie miał wiele pracy, co było zresztą do przewidzenia, bo spotkały się drużyny, które tracą najmniej goli. Jeziorak musiał sobie radzić bez najlepszego napastnika Remigiusza Sobocińskiego (kiedyś Amica, Jagiellonia i Śląsk Wrocław), Resovia - bez ostoi defensywy Marka Kusiaka.
- W poprzedniej rundzie uchodziliśmy za specjalistów od przerywania zwycięskich serii. Rzeszowianie przyjechali do Iławy mając na koncie 17 meczów bez porażki i, ku naszemu rozczarowaniu, wyjadą w dobrych nastrojach - mówił trener gospodarzy Wojciech Tarnowski. - Z wyniku jestem zadowolony - zgadzał się Mirosław Hajdo - Mam jednak sporo zastrzeżeń do pracy sędziego. Choćby za sytuację z pierwszych minut, gdy nie wyrzucił z boiska Arkadiusza Klimka. Zawodnik gości staranował Wiesława Kozubka, wszedł wyprostowaną nogą w jego klatkę piersiową, za co ujrzał tylko żółtą kartkę - denerwował się szkoleniowiec "pasiaków".
Resoviacy zostają na północy Polski do środy - wtedy w Elblągu zmierzą się z Olimpią. Mieszkają w hotelu Jezioraka i bezpłatnie korzystają z bazy treningowej iławskiego klubu. - Ludzie są tutaj naprawdę gościnni - podkreśla trener Hajdo.

TSz, sportowetempo.pl

2010.04.21 | Rezerwy odrabiają zaległości

Świlczanka Świlcza - Resovia II Rzeszów 0:1 (0:0)
75' Warchoł

Resovia II: Sotnicki (46' Szyszko), Świst (50' Tutak) Cichosz, Siedlarz, Mastej, Codello, Łanucha, Morawski (46' Szalacha) Marynowski, Warchoł, Hajduk (46' Krupa)

Drużyna rezerw Resovii w składzie naszpikowanym zawodnikami z pierwszego zespołu odniosła skromne zwycięstwo w zaległym spotkaniu ze Świlczanką. W grze "pasiaków" zabrakło zgrania i skuteczności i do 75 minuty meczu zanosiło się na niespodziewany remis.  3 punkty dla "biało-czerwonych" uzyskał najlepszy strzelec Jakub Warchoł. Rzeszowianie kończyli mecz w "10" ponieważ czerwoną kartka ukarany został Damian Łanucha.

więcej | resoviacy.pl

2010.04.17 | Sparing w Tarnowie

Unia Tarnów - Resovia Rzeszów 1:2 (1:0)
35' Kroker - 78' 84' Piątkowski

Unia: Lisak (65' Stylski), Pawlak, Sobyra, Furmański (45' Ojirogbe), Jamróg (45' Węgrzyn), Drozdowicz, Kazik (45' Ocłoń), Łapuszek, Saratowicz (45' Witek), Ślęzak (60' Ślęczka), Kroker
Resovia: Pietryka, Siedlarz, Kozubek, Bogacz, Szkolnik, Turczyn, Łanucha, Walaszczyk, Zawiślan, Hajduk, Chlipała oraz Kusiak, Kantor, Piątkowski, Bergier, Morawski, Fryc, Głaz

Przed przerwą resoviacy rozdawali rywalom prezenty na prawo i lewo. Ci strzelili gola, a mogli ze trzy. - Byliśmy rozkojarzeni i chyba jednak zmęczeni ciężkimi ostatnio treningami - tłumaczył opiekun "pasiaków" Mirosław Hajdo. Ale w drugiej połowie jego zespół zwalczył niemoc.
Na boisku, pierwszy raz od miesięcy, pojawił się rekonwalescent Łukasz Morawski. A także Sebastian Hajduk, który nie grał w piłkę kilka tygodni z uwagi na sprawę korupcyjną. Parę dni temu Małopolski ZPN zdjął z niego karę, co oznacza, że najlepszy snajper Resovii wystąpi w sobotnim spotkaniu z Jeziorakiem w Iławie.
Kłopoty ze zdrowiem mają jeszcze pomocnicy Konrad Domoń i Artur Minasjan. Ten pierwszy powinien się wykurować szybciej.

TSz, sportowetempo.pl

2010.04.13 | Resoviacy posadzili dąb katyński

Na stadionie Resovii odbyła się uroczystość posadzenia dębu katyńskiego upamiętniającego jednego ze współzałożycieli Koła Sportowego „Resovia”, majora Mieczysława Samołyka zamordowanego w Charkowie w 1940 roku.
Pomysłodawcą ogólnopolskiej akcji sadzenia drzewek dębowych upamiętniających polskich oficerów, ofiary zbrodni katyńskiej był ś.p. o. Józef Joniec, prezes Stowarzyszenia „Parafiada” św. Jana Kalasancjusza.  Ojciec Józef Joniec kilka dni temu zginął w katastrofie samolotu prezydenckiego. Kilka tygodni przed tragicznym lotem zdążył do Rzeszowa przysłać oficjalny certyfikat uprawniający „Resovię” do opieki nad dębem.
Na uroczystość zorganizowaną przy współudziale Stowarzyszenia Przyjaciół Piłki Nożnej „Resovia” i Cywilno – Wojskowego Klubu Sportowego „Resovia” przybyło wielu znakomitych gości. Witold Walawender, radny miasta Rzeszowa pełniący w tym dniu rolę gospodarza klubu przywitał m.in.: siostrzenicę majora Mieczysława Samołyka - panią Annę Eckstein, księdza infułata Józefa Sondeja - honorowego obywatela miasta Rzeszowa, księdza prałata Ireneusza Folcika – wieloletniego sympatyka i kapelana Resovii, przedstawicieli Urzędu Miasta Rzeszowa, Wojska Polskiego i policji.

więcej | resoviacy.pl

2010.04.11 | Katyń... ocalić od zapomnienia

Stowarzyszenie Przyjaciół Piłki Nożnej CWKS „Resovia” i Cywilno – Wojskowy Klub Sportowy „Resovia” przyłączają się do ogólnopolskiej akcji  „Katyń … ocalić od zapomnienia”.
Pomysłodawcą akcji polegającej  na posadzeniu ponad 20 tys. dębowych drzewek upamiętniających polskich oficerów, ofiary zbrodni stalinowskiej jest Stowarzyszenie „Parafiada” im. Św. Jana Kalasancjusza.

13 kwietnia 2010 r. o godz. 17.00 przy budynku klubowym posadzony zostanie dąb upamiętniający majora Mieczysława Samołyka zamordowanego w kwietniu 1940 r. w Charkowie
.
Przypominamy, że wiosną 2008 roku członkowie KP Legia Warszawa uczcili dębem katyńskim śmierć Józefa Baran - Bilewskiego wychowanka i lekkoatletę Resovii zamordowanego w 1940 roku w Katyniu. 
 

mjr Mieczysław Samołyk urodził się 10 sierpnia 1890 roku w Rzeszowie. Należał do grupy uczniów I Gimnazjum w Rzeszowie, którzy zapoczątkowali działalność Klubu Sportowego „Resovia”. Był jednym z założycieli szkolnych drużyn piłkarskich. Już jako 15-letni uczeń C.K. I Gimnazjum w Rzeszowie wyróżniał się sprawnością fizyczną i aktywnością sportową. Z ćwiczeń w rzeszowskim „Sokole” wyniósł znakomite umiejętności gimnastyczne. Nie tylko grał w piłkę, ale również jeździł popisowo na łyżwach i nartach. W latach 1907 – 1911 przewodniczył wydziałowi KS „Resovia”. Często po przegranych meczach piłkarskich „Resovii” z żalem powtarzał: „ Ja tę Resovia zakładałem za panowania Austriaków, a co oni z nią zrobili?”  Po maturze przeniósł się do Krakowa , gdzie ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. W mundurze porucznika wojsk austriackich uczestniczył w I wojnie światowej na froncie bałkańskim. Po zwolnieniu z niewoli serbskiej dostał się do Francji do Armii gen. Józefa Hallera. Po powrocie do Polski walczył w 1920 r. w wojnie polsko – bolszewickiej.  Dostał się do niewoli, ale dzięki negocjacjom z udziałem gen. Władysława Sikorskiego wymieniony został za brygadiera Armii Czerwonej. Podczas II wojny światowej w randze kapitana był członkiem sztabu  dowodzącego obroną Lwowa. 22 września po przekazaniu miasta Armii Czerwonej został aresztowany i razem z innymi oficerami przewieziony do obozu w Starobielsku. Wiosną 1940 r. siedzibie NKWD w Charkowie został zamordowany strzałem w tył głowy. Ostatni jego list  rodzina otrzymała z datą luty 1940 r. W 2007 roku pośmiertnie mianowany na stopień majora.

resoviacy.pl

2010.04.10 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.3) - Włodzimierz Maurer

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

    W tym samym czasie pojawiły się drużyny wojskowe: 17 pułk piechoty, 20 pułk ułanów i 21 pułk artylerii polowej, które w dużym stopniu przyczyniły się do spopularyzowania piłki nożnej w naszym mieście. Szczególnie drużyna 17 pułku piechoty cieszyła się dużym uznaniem przede wszystkim za dzielną postawę w rozgrywkach o mistrzostwo armii, które wówczas równały się z mistrzostwami Polski. Zawodnicy tego zespołu demonstrowali futbol na wcale niezłym poziomie. Dzięki nim właściwie mieliśmy okazję oglądania najlepszych wówczas w Polsce dwu zespołów wojskowych, jakimi były bezsprzecznie "20" z Krakowa i "40" ze Lwowa. W obu wymienionych drużynach występowali najlepsi zawodnicy kraju z Wackiem Kucharem, Garbieniem, Rejmanem i Kogutem na czele. Same nazwiska mówią za siebie. Nic też dziwnego, że pojawienie się tych drużyn w Rzeszowie należało do atrakcji.
   Resovia zrywając z tradycją miejskiego ogrodu przenosi swą działalność na "lwowskie" błonia, gdzie rozgrywała cały szereg towarzyskich zawodów z drużynami Tarnowa, Przemyśla czy Jasła. Jej skład był w tym okresie bardzo płynny. Niemniej widziało się już sylwetki takich piłkarzy jak Górski, Wójcik, Samołyk, Baran, Merklinger, Walenia, Bem, Palikowski, Kruczek, Towarnicki, Tułecki i Heublum w roli napastników. Gdybyśmy dodali do nich nazwiska kpt. Drozda, Małeckiego i Mańka Kąckiego - mielibyśmy komplet "17".

więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.04.03 | Lider zwiększa przewagę

Resovia II Rzeszów - Rudzik Rudna Mała 3:0 (1:0)
Turczyn 2, Codello

Resovia II: Sotnicki (46' Szyszko), Świst, Cichosz, Siedlarz, Mastej, Łanucha, Fryc (46' Krupa), Marynowski, Codello, Turczyn, Warchoł

Zespół rezerw Resovii wygrał kolejny mecz i do 10 punktów zwiększył przewagę nad grupą pościgową (Boguchwała, Bratkowice). Rzeszowianie w sobotnim meczu zostali wzmocnieni sześcioma zawodnikami z drużyny trenera Hajdy i przyjezdni mieli niewiele do powiedzenia.

więcej | resoviacy.pl

2010.04.03 | Resovia zwycięska dzięki rezerwowym

Resovia Rzeszów - Pelikan Łowicz 2:0 (0:0)
80' Chlipała, 90' Fryc

Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Bergier (73' Łanucha), Domoń (59' Fryc), Walaszczyk, Zawiślan, Głaz (60' Chlipała), Kantor (88' Turczyn)
Pelikan: Sabela, Krysiński, Brodecki, Szymura, Marcinkiewicz (34' Gawlik), Janczarek, Chmiel (84' Gamla), Łochowski, Mordzakowski (86' Mitrowski), Koźmiński (66' Bryk), Zaremba
Sędzia: Jabłoński (Kraków),  Widzów: 950

Akcje i gole rezerwowych Piotra Chlipały, Oskara Fryca i Damiana Łanuchy zadecydowały o zwycięstwie piłkarzy Resovii nad niepokonanym w tym roku Pelikanem Łowicz. - Nie powiem, że jestem geniuszem, bo ci zawodnicy zasłużyli na to, żeby pojawić się na boisku - stwierdził trener rzeszowian Mirosław Hajdo.
Resovia przyzwyczaiła do tego, że zdobywa punkty nawet, gdy gra jej się nie klei. Mecz z Pelikanem stał na słabym poziomie. Mnożyły się niecelne podania i nijakie strzały. Piłka najczęściej fruwała nad głowami zawodników, którzy nie mieli pomysłu, jak zaskoczyć obronę przeciwnika.
Niebezpiecznie robiło się głównie po stałych fragmentach. Marcin Pietryka znalazł się w opałach po mocnym uderzeniu z wolnego Damiana Chmiela, bramkarz Pelikana w fantastyczny sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką po strzale z 25 metrów Kamila Walaszczyka. W 40 minucie Pelikanowi dopisało szczęście - po rogu i "główce" Marka Kusiaka obrońca gości wybił piłkę z linii bramkowej. Krótko po przerwie groźnie, choć niecelnie, strzelał głową - także po wolnym - napastnik łowiczan Krzysztof Zaremba.
Na pierwszą składną akcję Resovii czekaliśmy godzinę. Chlipała zagrał prostopadle do Dariusza Kantora, ten wycofał do Adriana Bergiera, który huknął... na wysokość piątego piętra.
Resoviacy męczyli się okrutnie, kibice z niepokojem spoglądali na zegarki aż nagle Łanucha zagrał w pole karne i Chlipała soczystym strzałem umieścił piłkę w siatce. Już w doliczonym czasie Oskar Fryc zaskoczył bramkarza Pelikana. Przy obu trafieniach palce maczał najlepszy na boisku Rafał Zawiślan. "Pasiaki" mogły wygrać jeszcze wyżej, jednak Walaszczyk w 87 minucie przegrał pojedynek z Witoldem Sabelą.

TSz, sportowetempo.pl

Mirosław Hajdo (trener Resovii): Zwycięzców się nie sądzi. Chłopcy zostawili na boisku mnóstwo serca i kibice powinni to docenić, a nie śpiewać "K...mać, Sovia grać". To bardzo deprymuje. Apeluję zatem o cierpliwość. Jesteśmy w czołówce, punktów nie tracimy, a przecież rywale już wiedzą, czego się po nas spodziewać i przeszkadzają, jak mogą.

TSz, sportowetempo.pl

2010.04.01 | Lenko S.A. sponsorem Resovii

Działająca w Grupie Marma firma Lenko S.A. z Bielska-Białej została sponsorem strategicznym II-ligowych piłkarzy Resovii. Wkład finansowy nowego dobrodzieja to aż 50 procent budżetu sekcji.
- Umowa obowiązuje przez rok, ale jeśli drużyna osiągnie dobry wynik, zapewne zostanie przedłużona - ogłosił na konferencji prasowej prezes rzeszowskiego klubu Aleksander Bentkowski.
Budżet sekcji na sezon 2009/2010 wynosi około 1,5 mln zł. Z informacji do jakich dotarliśmy, wynika, iż Lenko przekaże około 800-900 tysięcy zł. Logo firmy obecne będzie na koszulkach Resovii. To największy sponsor piłkarzy od wielu lat.
- Pierwszy raz w 120-letniej historii firmy wspieramy sport - podkreślał prezes Lenko S.A. Bogdan Górnicki - A dlaczego Rzeszów? Z uwagi na obecność w mieście Marmy Polskie Folie i sprzyjający klimat. Słyszałem, iż stolica Podkarpacia to najbardziej przyjazne miejsce w Polsce. Dla mieszkańców i biznesmenów - tłumaczył. Prezes obiecał, iż będzie odwiedzał stadion podczas ważniejszych meczów.

  
                                                                                                  foto: sportowetempo.pl

- Po awansie do pierwszej ligi będzie łatwiej, bo Resovia zawita do Bielska na spotkanie z Podbeskidziem - uśmiechał się.
- Z mariażu dwóch nobliwych firm, obchodzących latem piękne jubileusze, musi urodzić się coś wartościowego - dodał Aleksander Bentkowski.
Powstała w 1890 roku w Bielsku przędzalnia konopi zaczęła produkować szpagaty konopne, a po uruchomieniu przędzalni i tkalni juty, także worki. Oto początek historii firmy Lenko. W latach 70. XX wieku nastąpiła modernizacja przedsiębiorstwa (Bielskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego), który postawił na wyroby z tworzyw syntetycznych. W latach 90. dokonano restrukturyzacji firmy. Od 2004 roku Lenko działa w ramach Grupy Marma i jest najpoważniejszym polskim producentem tkanin, opakowań workowych i kontenerowych.

TSz, sportowetempo.pl

2010.03.28 | Pierwszy mecz rezerw

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

   Już w tym czasie można było podzielić drużyny na techniczne i siłowe. Poprzednie zespoły zaliczam do technicznie grających. Warto obecnie powiedzieć i o tych drugich. Na pierwszy plan wysuwał się groźny zespół - z uwagi na siłę fizyczną zawodników A. i W. Dudków "Psiarniskowia". Sama nazwa wskazuje, ze w drużynie grali chłopcy z dzielnicy "Psiarnisko". Lecz nie tylko walory fizyczne cechowały tę jedenastkę. "Psiarniskowia" jako pierwsza weszła w posiadanie prawdziwej piłki (z białej bawolej skóry uszyty był popularnie zwany "płaszcz", a dętka była gumowa - prawdziwa!). Taka piłka była dla chłopców nieocenionym wprost skarbem. Lecz radość zawodników "Psiarniskowii" trwała krótko. Piłkę przehandlowano w tajemniczy sposób "Resovii". A więc jedyna okazja zapoznania się z prawdziwą piłką prysła jak bańka mydlana, a zawodnicy "Psiarniskowii" mieli żal do "Resovii".
"Psiarniskowia", jakkolwiek była niezłą drużyną - jedną może z najlepszych, jakie wyrosły w tym czasie w Rzeszowie - nie cieszyła się wielką popularnością i wzięciem - szczególnie wśród młodzieży szkolnej. Raziła w niej nadmierna ostrość gry, a równocześnie zachowanie się poszczególnych zawodników, którzy już cw tym czasie "chorowali" na manię wielkości. Niemniej była to bardzo dobra jedenastka piłkarska. Z zawodników, którzy podobnie jak inni z pozostałych tego rodzaju klubów, zasilili Resovię wymienić muszę Antka Dudka, braci Kazika i Józefa Pitrów, Stefana Surmiaka - ojca obecnego łącznika Resovii - Władysława oraz Władka Bąka.
   Następną drużyną w Rzeszowie byli "Biali". Zespół ten najszybciej pozbył się samodzielności, przechodząc gremialnie do "Resovii" i z połączenia tego powstał silny zespół "Resovii", występujący pod nazwą "I - A". Drużyna ta to zespół o pewnym już obliczu i wyrobieniu sportowym, a w jego szeregach występowali - Stefan Bobola, Władysław Pasternak, Nusiek Wąsowicz, a więc nazwiska piłkarzy, którzy niejednokrotnie później z powodzeniem bronili barw reprezentacyjnego zespołu. Oni to jako pierwsi włączyli się w 1921 roku do mistrzostw klasy C nowo utworzonego podokręgu rzeszowsko-jasielskiego, gdzie odegrali poważną rolę.

więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.03.28 | Pierwszy mecz rezerw

Płomień Zagorzyce - Resovia II Rzeszów 3:5 (1:3)
Ciepiela 2, Zatorski - Warchoł 2, Fryc, Codello, Darłak (sam.) 

Resovia: Szyszko (75' Kozak), Mastej, Cichosz, Tutak (70' Słabocha), Krupa, Codello. Fryc, Szalacha, Marynowski, Warchoł, Wnęk

Piłkarze rezerw Resovii rozpoczęli rundę rewanżową od zdobycia kompletu punktów. W wyjazdowym meczu w Zagorzycach drużyna "pasiaków" zagrała pod wodzą trenera Mariana Kozerskiego.
W kadrze Resovii zabrakło Andrzeja Barłowskiego, który na rundę wiosenną sezonu 2009/10 wypożyczony został do Wisłoka Strzyżów.

więcej | resoviacy.pl

2010.03.28 | Cenny remis Resovii

Ruch Wysokie Mazowieckie - Resovia Rzeszów 0:0

Ruch: Rakowiecki, Bartkiewicz, Czarnecki, Zitka, Łukasik, Kołodziejczyk (60' Galiński), Strózik, Filipek (87' Ambroziewicz), Jegliński, Twardowski, Bzdęga
Resovia:  Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Zawiślan, Domoń, Walaszczyk, Bergier (68' Turczyn), Kantor (89' Łanucha), Chlipała (68' Głaz)
Sędzia: Sobieszek (Skierniewice), Widzów: 300

Najlepsza w drugiej lidze defensywa znów nie dała się zaskoczyć. Piłkarze Resovii zremisowali 0-0 w wyjazdowym meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie i zbliżyli się do Bruk-Betu Nieciecza, Świtu Nowy Dwór Mazowiecki i Kolejarza Stróże, które w weekend pogubiły punkty.
Ciężko w tym sezonie strzelić gola rzeszowianom. Obrona to najbardziej stabilna formacja Resovii, w której cichym bohaterem jest młody stoper Michał Bogacz. "Pasiaki" zanotowały piąty bezbramkowy remis na wyjeździe, a po raz ostatni przegrały poza domem w sierpniu. Drużyna, która nie gubi punktów, zaś u siebie imponuje skutecznością, musi się liczyć w walce o najwyższe cele.
W Wysokiem Mazowieckiem swoje okazje mieli gospodarze i goście. Jednych i drugich od nieszczęścia ratowała poprzeczka. Resoviacy prezentowali się korzystniej po przerwie, ale - paradoksalnie - bliżsi zdobycia gola byli w pierwszej połowie. Szansy nie wykorzystali Wiesław Kozubek, Adrian Bergier, Piotr Chlipała ani Rafał Zawiślan. Z każdą minutą piłkarzom grało się trudniej, bo murawa Ruchu - niedawno uważana za wzorcową - po zimie znajduje się w opłakanym stanie.
Rzeszowianie wystąpili w niemal identycznym składzie, jak w meczu z Niecieczą. Jedynie Konrad Domoń zastąpił na środku pomocy Artura Minasjana. - Cieszmy się z tego remisu i udanego początku rundy. W spotkaniach z rywalami z górnej półki nie straciliśmy bramki i zdobyliśmy cztery punkty - apelował uradowany Mirosław Hajdo.
Rzeszowianie wzięli na mecz swoje sztandarowe biało-czerwone stroje, ale wystąpić musieli w czarnych koszulkach Ruchu z napisem sponsora "Freskovita". Czerwone koszulki ubrali miejscowi, zdziwieni, że resoviacy nie wzięli z sobą swoich wyjazdowych, czarnych trykotów. Ponoć uzgadniali to z dyrektorem Resovii Zbigniewem Wiechem. - Nic o tym nie wiedzieliśmy. Dobrze, że nasz trener bramkarzy Mariusz Stawarz ma w Wysokiem Mazowieckiem kilku znajomych, bo mielibyśmy duże nieprzyjemności - mówi trener Hajdo.

TSz, sportowetempo.pl

2010.03.27 | Przed meczem z Ruchem

- O Ruchu mało się mówi, ale to jeden z kandydatów do awansu - podkreśla przed niedzielnym starciem w Wysokiem Mazowieckiem trener piłkarzy Resovii Mirosław Hajdo. W tym sezonie Ruch jako jedyny pokonał Resovię na jej terenie.
Tamto sierpniowe zwycięstwo Ruchu było zaskakujące. Resoviacy długo prowadzili, ale po przerwie dali sobie wbić trzy gole. Zespół z Podlasia przerwał imponującą serię "pasiaków", którzy u siebie nie przegrali w meczu o punkty od dwóch lat. - Jest się za co rewanżować - uśmiecha się znacząco lider Resovii Kamil Walaszczyk. To on trafił do siatki Ruchu i to on powinien pokierować w niedzielę grą beniaminka. W pojedynku z Niecieczą doznał wprawdzie nieprzyjemnej kontuzji, ale nad wyraz szybko stanął na nogi.
Rzeszowianie zaczęli rundę od pobicia lidera, co nie oznacza, iż trener Hajdo nie zdecyduje się na zmiany w składzie. W wyjściowej jedenastce może się znaleźć miejsce dla Rafała Turczyna, Konrada Domonia i Sebastiana Głaza. Pewne jest, że znów zabraknie Sebastiana Hajduka. Mimo obietnic, PZPN nie przekazał jeszcze Małopolskiemu ZPN dokumentów w sprawie korupcji w Unii Tarnów i sprawa utknęła.
Ruch ustępuje Resovii zaledwie o trzy punkty. Na własnym boisku doznał tylko jednej porażki, a pokonał m.in. Pelikana Łowicz i Kolejarza Stróże. W pierwszym meczu wiosny zremisował na wyjeździe ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.
Trenerem ekipy z Podlasia został zimą charyzmatyczny Miroslav Copjak. Czech przyjechał do Polski siedem lat temu. Prowadził Świt, był asystentem Bohumila Panika w Pogoni Szczecin, krótko pracował w Zagłębiu Sosnowiec. W Opolu został bohaterem, a potem niemalże wrogiem publicznym numer 1. Awansował z Odrą na zaplecze ekstraklasy, później jednak kłócił się z piłkarzami, działaczami i dziennikarzami aż w końcu został zwolniony.

TSz, sportowetempo.pl

2010.03.25 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.1) - Włodzimierz Maurer

Włodzimierz Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17 października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków" w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie Swierdłowskim (1944-1947).

***

   Rzeszów, mała powiatowa mieścina, jak wiele innych miast, budził się po I wojnie światowej do "nowego" życia. Tutaj przeznaczonym mi było spędzić okres dzieciństwa. Tutaj przywdziałem pierwszy mundur studencki. W mieście tym "zapoznałem" się po raz pierwszy z piłka nożną, która - jak się później okazało - urzekła moją osobę do tego stopnia, że pozostałem jej wierny do dnia dzisiejszego.
   A zaczęło się dość niewinnie. Któregoś dnia, będąc w miejskim ogrodzie zauważyłem grupę studentów, beztrosko uganiających się za piłką. To mnie zaciekawiło. Piłka - była dla mnie na owe czasy nowością, wydarzeniem nadspodziewanym. Toteż z szeroko "wybałuszonymi" oczyma obserwowałem kolegów ze starszych klas. W pewnym momencie - jakby jakaś nadziemska siła, kusiła mnie "kopnij sobie..." Okazja nadarzyła się dość szybko... piłka - jak gdyby prowokacyjnie zaczęła toczyć się w moim kierunku. Nie wytrzymałem . Nie zdając sobie sprawy, że przypadkowo stoję w bramce, zrobionej ze studenckich czapek, kopnąłem z całej siły. I to były moje zaręczyny z piłką nożną.
Stała się ona pasją mego życia. No, ale o tym potem... Na razie nie miałem zielonego pojęcia o zasadach tej nowej dla mnie gry. Postanowiłem sztuki tej nauczyć się. Zachodziło tylko pytanie, w jaki sposób - i co najważniejsze - gdzie?
   O słynnym  na całą Polskę PZPN nikomu się nawet nie śniło. Nie istniały zrzeszenia, nie było wówczas tylu klubów. Całe życie sportowe skupiało się zasadniczo na jakimś placu danej dzielnicy miasta, gdyż boisk sportowych również nie było.
   Istniała wprawdzie w tym czasie w Rzeszowie "Resovia", ale gdzie mnie młodemu, liczącemu zaledwie 11 lat, chłopakowi - myśleć było o "Resovii". Były to zresztą inne zupełnie czasy!

więcej |  "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer

2010.03.22 | Resovia w latach 50-tych (cz.3)

Przed nowym sezonem zupełnie niespodziewanie z funkcji trenera zrezygnował Marian Anioł. Jego miejsce zajęli  Marian Zwoliński (trener koordynator) i Jan Majeran (asystent).
15 lutego w sali pawilonu sportowego przy ul. Turkienicza odbyło się Walne Zgromadzenie, na którym wybrano 21-osobowy zarząd klubu z prezesem Władysławem Hessem na czele.
Do nowego sezonu resoviacy przygotowywali się na zgrupowaniu w Dębie. W kadrze zespołu zabrakło czołowego strzelca ostatnich lat Stefana Brudka. Najlepszy snajper Resovii zasilił drużynę lokalnej Gwardii. Drużyna rzeszowskich "pasiaków" uzupełniona została grupą utalentowanych wychowanków (Lelek, Kwiatkowski, Osak, Rachwał), którzy w przyszłości decydować mieli o sile zespołu.
W spotkaniach sparingowych resoviacy prezentowali się bardzo dobrze. Zwycięstwa nad Unią Tarnów, CWKS-em Kraków i II- ligową Stalą Rzeszów były potwierdzeniem doniesień prasowych o przymiarkach "pasiaków" do rywalizacji o czołowe miejsca w tabeli.
4 maja resoviacy zagrali mecz towarzyski z II-ligową Stalą Rzeszów. Spotkanie zakończyło się ogromnym skandalem Piłkarze Stali przy wyniku 3:1 na korzyść "pasiaków" zaczęli wyładowywać swoja złość na nogach przeciwników. Mecz został przerwany w 75 minucie, kiedy to Anioła (Stal Rz.) po rozmyślnym faulu na zawodniku Resovii został ukarany czerwoną kartką i nie opuścił boiska. Zamieszki przeniosły się na trybuny i interweniować musiała milicja.

więcej |  resoviacy.pl

2010.03.20 | Lider pokonany

Resovia Rzeszów - Bruk-Bet Nieciecza 1:0 (0:0)
70' Głaz

Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Bergier (67' Piątkowski), Minasyan, Walaszczyk (46' Domoń), Zawiślan (84' Turczyn), Kantor, Chlipała (55' Głaz)
Nieciecza:
Baran, Kleinschmidt (82' Ryguła), Jacek, Cios, Zontek, Fedoruk (60' Szczoczarz), Cygnar (75' Metz), Prokop, Kwiek, Smółka, Szałęga
Sędzia: Dzikowski (Płock)

Katem niecieczan został piłkarz, który w ubiegłej rundzie miał potwornego pecha. W sierpniu podczas spotkania z Olimpią Elbląg Sebastian Głaz doznał skomplikowanego złamania szczęki i na boisko już nie wrócił. Dziś zdobył gola kwadrans po wejściu na murawę. - Podanie od Rafała Zawiślana było idealne. Wystarczyło dostawić nogę - mówił skromnie. Głaz zachował się jak lis pola karnego, ale trafienie obciąża obrońców lidera, którzy pozwolili Zawiślanowi na dośrodkowanie wzdłuż bramki, a potem dali się wyprzedzić. Szef defensywy gości Jan Cios upierał się, że gol nie powinien zostać uznany. - Rzeszowianie przeprowadzili akcję po tym, jak sfaulowali Pawła Cygnara. Oczywiście sędzia tego nie zauważył - irytował się - Słabo prowadził zawody. Do teraz nie wiem, za co otrzymałem żółtą kartkę? - dodawał. Poszkodowany zdaniem Ciosa Cygnar, były gracz Resovii, przed przerwą kopnął Kamila Walaszczyka, który na drugą połowę już nie wyszedł. Lekarze zapakowali mu nogę w stabilizator i odesłali do szpitala na prześwietlenie. - Bałem się złamania albo pęknięcia kości piszczelowej, szczęśliwie skończyło się na silnym stłuczeniu - opowiada pomocnik "pasiaków" - Mam nadzieję, że do niedzielnego meczu z Ruchem wydobrzeję, choć noga nie wygląda dobrze. Ale do Pawła nie mam pretensji. Piłka to nie szachy. Rozmawialiśmy już po całym zdarzeniu, rozstaliśmy się w zgodzie - podkreśla.
 

 
     foto: K. Kapica, Nowiny

Pojedynek na szczycie ciekawy nie był. W pierwszej połowie żadnej z drużyn nie udało się wcelować w światło bramki. Złoty strzał Głaza był pierwszym i jedynym celnym oddanym dzisiaj przez gospodarzy.
Bruk-Bet dłużej utrzymywał się przy piłce, był groźny w kontrach, ale najskuteczniejszy w zespole Paweł Smółka nie miał dnia. Dwukrotnie pędził samotnie na bramkę Marcina Pietryki, lecz pozwalał się doścignąć - najpierw Michałowi Bogaczowi, potem Zawiślanowi. Najbliższy szczęścia był w 74 minucie Dawid Kwiek. Uderzał z wolnego, jednak bramkarz Resovii popisał się genialną interwencją. - Strzeliłem jak należy, piłka miała odpowiednią moc i rotację. Szczerze mówiąc, już ją widziałem w "sieci" - żałował skrzydłowy Niecieczy. Jeszcze w doliczonym czasie lider stanął przed szansą na wyrównanie. Artur Prokop znów kiepsko wykonał jednak rzut wolny.
Resoviacy nie przegrali czternastego kolejnego spotkania, do lidera tracą już tylko trzy punkty. Przed sezonem o takim wyniku nikomu się nie śniło.

TSz, sportowetempo.pl

Mirosław Hajdo (trener Resovii): Przed przerwą graliśmy za nerwowo, potem było lepiej, choć moich zawodników na pewno stać na więcej. Pamiętajmy jednak, że mierzyliśmy się z klasową drużyną. Pełną doświadczonych i dobrze wyszkolonych technicznie piłkarzy. Wszyscy mówią o awansie, a ja powiem tak: jeszcze trzy punkty i zapewnimy sobie utrzymanie. Nie uważam, iż nowi piłkarze zawiedli. W pierwszym meczu po tak długiej przerwie naprawdę ciężko pokazać wszystkie swoje umiejętności.

TSz, sportowetempo.pl

2010.03.19 | W Rzeszowie hit II ligi

- Rywala szanujemy, ale się go nie boimy - mówi przed sobotnim meczem (godzina 11.00) z liderem II ligi Bruk-Bet Nieciecza trener piłkarzy Resovii Mirosław Hajdo. Gospodarze wystąpią bez najlepszego strzelca Sebastiana Hajduka.
To hit kolejki. Bruk-Bet wyprzedza czwartą w tabeli Resovię o sześć punktów, co oznacza, że nie zaatakuje pierwszy. - Raczej poczeka na okazję do kontry. Na remis goście się pewnie nie obrażą, choć słyszeliśmy, że za zwycięstwo mają otrzymać ekstra premie - informuje II trener "pasiaków" Józef Stefanik. - To klasowa drużyna. Bruk-Bet posiada piłkarzy, którzy występowali w ekstraklasie i są przyzwyczajeni do gry o stawkę. Trudno przypuszczać, by żyli w stresie przed sobotnim meczem - dodaje pierwszy trener Mirosław Hajdo.
Resoviacy z marszu zostają wrzuceni na głęboką wodę, ale jeśli w sobotę się nie utopią, nie będzie dla nich rzeczy niemożliwych. Oczekiwania kibiców w Rzeszowie są ogromne, mało kto pamięta, że Resovia to beniaminek, który przebojem wdarł się na szczyt. Działacze na każdym kroku podkreślają, iż stworzyli piłkarzom komfortowe warunki - dwa zimowe obozy, sparingi na dobrych boiskach. Pokonanie lidera będzie się wiązało z dodatkowym zastrzykiem gotówki - zadba o to sponsor spotkania, firma Inżynieria Rzeszów o czym z dumą donosi oficjalny serwis klubu.
Czy presja nie spęta resoviakom nóg? - Tak wielka "pompka" jest niepotrzebna, choć my też dużo obiecujemy sobie po tym meczu. Piątek to czas relaksu. Zabieramy chłopaków na obiad, pospacerujemy, pożartujemy - zdradza plany na najbliższe godziny trener Hajdo.
Gospodarze muszą sobie radzić bez zawieszonego Sebastiana Hajduka, który płaci za grzechy przeszłości. O dwa miejsca w ataku walczy zatem trzech piłkarzy - Piotr Chlipała, Dariusz Kantor i rewelacyjnie spisujący się w okresie przygotowawczym Sebastian Głaz. Z decyzją trenerzy wstrzymują się do ostatniej chwili. Podobnie jest z obsadą linii pomocy - tutaj pewne miejsce ma tylko Kamil Walaszczyk. - Nie mogę obiecać, że zdobędziemy punkty. Zapewniam jednak, iż podejmiemy walkę. O zaangażowanie moich zawodników jestem spokojny - podkreśla Hajdo.
Jesienią Bruk-Bet po wyrównanym meczu pokonał Resovię 1-0. - Załatwił nas jednym podaniem Artur Prokop - wspomina Józef Stefanik, który oglądał niedawny sparing lidera ze Stalą Mielec (4-0). - Jan Cios w obronie, Artur Prokop w pomocy i Paweł Smółka w ataku - to piłkarze wokół których w Niecieczy wszystko się kręci. My takich indywidualności nie posiadamy, ale jesteśmy mocni jako zespół - tłumaczy Mirosław Hajdo.
Trenerem Bruk-Betu jest olimpijczyk z Barcelony Marcin Jałocha, a w składzie roi się od zawodników pochodzących z Podkarpacia. W obronie są Michał Czarny i Sebastian Ryguła (kiedyś Stal Mielec) oraz Rafał Kleinschmidt (Wisłoka Dębica). W pomocy występuje były zawodnik Resovii Paweł Cygnar, w ataku wychowanek Stali Rzeszów Łukasz Szczoczarz.

TSz, sportowetempo.pl

2010.03.18 | Hetman Zamość bez licencji

Wydział Dyscypliny PZPN nie przedłużył licencji na grę w drugiej lidze zamojskiemu Hetmanowi. Wyrok wchodzi w stan natychmiastowej realizacji. Powodem takiej decyzji były braki w złożonej przez klub dokumentacji, chodzi głównie o zaświadczenia z ZUS-u i Urzędu Skarbowego.
Klubowi przysługuje teraz prawo odwołania się od decyzji w ciągu 14 dni.
Mamy jeszcze trochę czasu ponieważ pierwsza kolejka rundy wiosennej została odwołana przez złe warunki atmosferyczne – tłumaczy Zbigniew Pająk (dyrektor sportowy Hetmana). Jednak jak dodaje – trzeba się dobrze zastanowić czy warto się odwoływać. Obok trudnej sytuacji finansowej, klubowi brakuje zawodników. Na chwilę obecną zgłoszonych jest kilkunastu zawodników z czego większość to piłkarze drugiej drużyny Hetmana Zamość. Dyrektor Pająk obawia się, że zespół w takim składzie nie poradzi sobie na drugoligowych boiskach.

www.ezamosc.pl

2010.03.16 | Zeto przedłuża współpracę z Resovią

Poniedziałek był bardzo dobrym dniem dla Resovii. Rzeszowski klub przedłużył umowę sponsorską z firmą informatyczną ZETO, poza tym słoneczna pogoda pozytywnie wpłynęła na stan boiska przy Wyspiańskiego.
Do podpisania nowej umowy z ZETO doszło na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
W przyszłym roku będziemy obchodzić 45-lecie, Resovia istnieje 105 lat. Takie stare firmy powinny integrować swoje działania, wzajemnie promować region i sobie pomagać – powiedział Ryszard Rzym, prezes Zeto.
Aleksander Bentkowski, prezes Resovii podkreślił, że dzięki Zeto klub mocno organizacyjnie stoi na nogach i odpowiednio motywuje piłkarzy w walce o awans do I ligi.
Premie są godne, a dzięki wsparciu sponsora jest pewne, że pieniądze trafią do piłkarzy. Stanie się tak jednak tylko po zwycięstwach – mówi Bentkowski.
- Zdecydowaliśmy, że tylko wygrane będą premiowane. Nie podobało się to piłkarzom, ale remisy nas nie interesują. Może się jednak zdarzyć, że zdobycie punktu w trudnym meczu wyjazdowym trzeba będzie nazwać sukcesem. Wtedy możliwe będzie ewentualne wynagrodzenie piłkarzy.

więcej | T.Ryzner, Nowiny

2010.03.13 | Remis w Dukli

Resovia Rzeszów - Partyzant Targowiska 1:1 (1:0)
Walaszczyk - Borowczyk

Resovia: Pietryka, Siedlarz, Kozubek, Kusiak, Szkolnik, Bergier, Minasjan, Walaszczyk, Zawiślan, Kantor, Chlipała oraz Sotnicki, Bogacz, Głaz, Piątkowski, Turczyn, Hajduk
Partyzant: Michalak, Sokół, Pydych R., Konrad, Pydych K., Wierdak, Makoś, Zych, Wolański, Borowczyk, Zarzyka oraz Mazur, Płonka, Ginalski P., Gołda, Jurczak S., Zima

Mecz był zacięty i całkiem interesujący. Przed przerwą przeważała Resovia, która mogła strzelić więcej, niż jednego gola. Dobrych okazji nie wykorzystali jednak Kantor, Minasjan, Zawiślan ani Bergier. Po zmianie stron do głosu doszła czwarta drużyna IV ligi. Wyrównał uderzeniem głową Marcin Borowczyk, który do Partyzanta trafił ze Stali Sanok. Do sobotniego meczu na drugoligowym szczycie Resovia - Bruk-Bet Nieciecza rzeszowianie przygotowywać się będą na boisku ze sztuczną trawą w Dukli. - Tam potrenujemy we wtorek i w środę. Jeśli warunki pozwolą, to w czwartek i piątek wreszcie zajrzymy na swoje boisko - tłumaczy Hajdo. Już jutro "pasiaki" mają rozruch i odnowę biologiczną.

TSz, sportowetempo.pl

2010.03.11 | Mecz w Elblągu przełożony

    

Z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych Wydział Gier PZPN podjął decyzję o przełożeniu spotkań 21. kolejki II ligi grupy wschodniej i zachodniej.
Tym samym w najbliższą sobotę nie dojdzie do skutku mecz Olimpii Elbląg z Resovią Rzeszów. Nowy termin meczu wyznaczony zostanie 16 marca. W ten weekend odbędzie się tylko jedno spotkanie II ligi: Zagłębie Sosnowiec - Miedź Legnica 13 marca.

resoviacy.pl

2010.03.10 | Mirosław Hajdo - "Łokcie ważniejsze od sztuczek"

Trener drugoligowych piłkarzy Resovii dla portalu sportowetempo.pl o rozbudzonych apetytach, presji, przyjemnym bólu głowy i największym skarbie – drużynie walczaków.

- Jesienią w klubie o awansie głośno się nie mówiło, teraz sytuacja się zmieniła. Czy Pana drużyna jest przygotowana na presję ze strony kibiców, działaczy, mediów?
- Sami jesteśmy sobie winni. Gdybyśmy zajęli gorsze miejsce, mielibyśmy spokój. A tak na poważnie – do awansu ciągle podchodzę ostrożnie. Oczywiście podejmiemy wyzwanie, będziemy walczyć w każdym meczu o zwycięstwo, ale musimy pamiętać, iż runda rewanżowa zawsze jest trudniejsza. Presja? Cóż, my trenerzy postaramy się zdjąć z zawodników część tego ciężaru, jednak może się zdarzyć, że nie wszyscy poradzą sobie ze stresem. Tak czy owak, tych chłopaków stać na zajęcie wysokiej lokaty.

więcej | Tomasz Szeliga, sportowetempo.pl

2010.03.06 | Solenizant w roli głównej

Igloopol Dębica - Resovia Rzeszów 0:1 (0:0)
Głaz

Igloopol: Flasza, Sujdak, Hendzel, Socha, Chmiel, Saletnik, Długosz, Czaja, Machnik, Pisarek, Janasiewicz oraz Macnar, Syguła, Chmura
Resovia
: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski, Walaszczyk, Minasjan, Zawiślan, Chlipała, Kantor oraz Sotnicki, Głaz, Łanucha, Bergier, Siedlarz, Turczyn

W ostatnim sparingu rozegranym przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek resoviacy odnieśli skromne zwycięstwo nad dębickim Igloopolem. Jedynego gola w meczu zdobył obchodzący w dniu dzisiejszym rocznicę 19 urodzin - Sebastian Głaz. Rzeszowianie mieli okazję do podwyższenia wyniku, ale rzutu karnego nie wykorzystał powracający o gry po kontuzji Marek Kusiak.
W kadrze Resovii zabrakło piłkarzy kontuzjowanych (Morawski, Fryc, Baran, Hajduk) oraz Witolda Jakubowskiego, który na rundę wiosenną wypożyczony został do IV-ligowego Wisłoka Wiśniowa.

 resoviacy.pl

2010.03.01 | Resovia w latach 50-tych (cz.2)

Resovia po połączeniu z Budowlanymi Rzeszów stała się sportowym kolosem. W klubie nastały nowe porządki, pojawili się nowi działacze, a wraz z nimi nowe sekcje m.in. kajakarstwo i brydż sportowy. Nowe struktury najstarszego rzeszowskiego klubu miały również wpływ na sekcję piłkarską Resovii.
Przygotowania do sezonu 1956 piłkarze Resovii rozpoczęli wyjazdem na zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. Wyniki meczów towarzyskich rozegranych przed sezonem potwierdziły, że beniaminek III ligi jest dobrze przygotowany do sezonu. Trener Marian Anioł szczególną uwagę zwracał na dobre przygotowanie kondycyjne rzeszowian oraz na rywalizację w drużynie.
W meczach I rundy rozgrywek   resoviacy zdobyli 12 punktów i na półmetku zajmowali 5 miejsce w tabeli.
Pierwszą część sezonu piłkarskiego resoviacy zakończyli meczem towarzyskim z zasłużonym dla polskiej piłki Ruchem Chorzów.  Kadra chorzowian zagrała w mocnym składzie (m.in. Cieślik, Pohl, Wyrobek, Wiśniewski) zatem resoviacy dotrzymywali kroku utytułowanemu rywalowi tylko do 45 minuty. Prawdziwym popisem gry wykazał się w tym meczu Gerard Cieślik.

więcej | resoviacy.pl

 

 


30  32

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

| ...do strony głównej |

 
© 2006 | resoviacy.pl  serwis informacyjny CWKS Resovia Rzeszów | design by