|
|
|
2010.05.12 | Ile wart punkt Resovii w Wolbromiu?
|
|
Przebój Wolbrom - Resovia Rzeszów 0:0
Przebój: Palczewski, Derejczyk, Kiczyński,
Rosłoń, Duda ,
Kowalski, Guja, Marcin Siedlarz, Chrzanowski (87' Wdowik), Żmudka
(83' Trzmielewski), Kuta (65' Jarosz)
Resovia: Pietryka, Bogacz, Szkolnik ,
Kozubek, Mateusz Siedlarz, Walaszczyk, Domoń (55' Morawski ),
Bergier ,
Piątkowski (67' Turczyn), Chlipała (55' Hajduk), Kantor (89 Głaz)
Sędzia: Sobieszek (Łódź), Widzów: 600
Pierwszy
punkt wiosną wywalczył Przebój Wolbrom i to z samym wiceliderem tabeli - Resovią.
Ile ten punkt dla obu zespołów wart, będzie wiadomo po zakończeniu sezonu.
Przebojowi może nie pomóc w utrzymaniu, a Resovii, walczącej o awans, może
zaszkodzić.
Przed meczem wydawało się, że jedyną niewiadomą tego meczu będą rozmiary
zwycięstwa gości, którzy przyjechali do Wolbromia jako wicelider, a miejscowi
plasowali się przecież na przeciwnym biegunie tabeli.
Po przeciwnych stronach barykady stanęli bracia Siedlarzowie - Mateusz zimą
przeszedł do Rzeszowa, wcześniej przechodząc z Przebojem długą drogę od IV do II
ligi. - Cieszę się, że kibice przyjęli naszego byłego zawodnika bardzo
serdecznie - powiedział prezes Przeboju Andrzej Kondziołka. - Jestem
zadowolony z tego, że na boisku nie było widać różnicy klasy wynikającej z
zajmowanych miejsc tabeli i klubowych budżetów, jak jeden do dziesięciu na
korzyść rzeszowian - dodał.
Od początku na boisku rozgorzała prawdziwa bitwa. Miejscowi byli pozbawieni
swojego "żądła", Jarosława Raka, pauzującego za kartki. - Siedzenie na
trenerskiej ławce jest gorsze niż najcięższa walka na boisku - przyznał
zawodnik. - Straciłem głos od podpowiadania zawodnikom, co mają robić.
- Wszyscy walczyli na boisku tak, jak tego do nich oczekiwałem. W naszej grze
wreszcie coś drgnęło - cieszył się po meczu Krzysztof Bukalski, trener
Przeboju. - Pamiętamy o tym, że mogliśmy przegrać, ale też mogliśmy wygrać.
Przecież w końcówce pojedynki z bramkarzem przegrali Duda ze Żmudką - dodał
szkoleniowiec.
Rzeszowianie mieli kilka doskonałych okazji do otwarcia wyniku, że
wystarczy wspomnieć o minimalnym pudle Chlipały w 25 min, czy akcji Kantora z
Piątkowskim, po której ten drugi minimalnie chybił (38 min), a jeszcze Chlipałę
w ostatniej chwili powstrzymał Wdowik (41 min). - Zabrakło nam szybkiego
otwarcia wyniku - powiedział Mirosław Hajdo, trener Resovii. - Wiem, że z
wolbromian po stracie jednej bramki zawsze uchodziło powietrze. Dopiero po
zakończeniu sezonu przekonamy się, czy zdobyliśmy w Wolbromiu punkt, czy też
straciliśmy dwa - zastanawiał się rzeszowski szkoleniowiec. |
|
ADI, sportowetempo.pl |
|
2010.05.09 | Drużyna "Diabła" rozgromiona
|
|
Resovia II Rzeszów - Herman Mariott Hermanowa 7:0 (3:0)
Warchoł 3,
Codello, Cichosz, Głaz, Łanucha
Resovia:
Sotnicki, Mastej, Morawski, Cichosz, Świst, Łanucha, Minsajan, Codello,
Marynowski, Warchoł, Głaz (75' Krupa)
Widzów: 100
Piłkarze rezerw Resovii rozegrali dobry mecz i bez
przeszkód rozgromili drużynę Hermana 7:0. Rzeszowski kandydat do awansu
wzmocniony został tego dnia pięcioma zawodnikami z drużyny trenera Hajdy.
Goście grali zbyt wolno, niedokładnie i nie potrafili przeciwstawić się
kombinacyjnej i widowiskowej grze Resovii. W drugiej połowie meczu na
boisku pojawił się grający trener drużyny gości - Mariusz Rop. Popularny
"Diabeł", którego starsi kibice "pasiaków" pamiętają jako najskuteczniejszego
strzelca dawnej, drugoligowej Resovii, próbował jak za dawnych lat ze stałych
fragmentów zaskoczyć Sotnickiego. Bramkarz Resovii bronił tego dnia bardzo
pewnie i gospodarze zachowali czyste konto bramkowe. |
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.05.08 | Resovia rządzi w Rzeszowie
|
|
Stal Sandeco Rzeszów - Resovia Rzeszów 1:2 (0:1)
56'
Wolański - 5' 63' Kantor
Stal: Wietecha, Solecki,
Duda ,
Majda, Hus, Krauze, Jędryas
(46' Kloc ),
Orzechowski (82' Kiema), Iwanicki (74' Szala), Gryboś (67' Fabianowski ),
Wolański
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak ,
Bogacz, Szkolnik, Piątkowski (90' Łanucha), Domoń, Walaszczyk, Zawiślan ,
Kantor (86' Chlipała), Hajduk (64' Bergier)
Sędzia: Radkiewicz (Łódź), Widzów: 4200
Resovia rządzi w Rzeszowie. Derby miasta potwierdziły, że miejsca rzeszowskich
rywali w tabeli II ligi nie są przypadkowe, a odpowiadają aktualnemu układowi
sił. Dziś to Resovia ma mocniejsza drużynę. Stal miała jednak momenty dobrej
gry, w których poważnie postraszyła faworyta. Derby nie obyły się bez "występów"
pseudokibiców, którzy wdali się w przepychanki z ochroną.
Goście mieli wymarzony początek. W 5 min objęli prowadzenie i to w jakim stylu.
Wiesław Kozubek dośrodkował piłkę w pole karne, a piękną bramkę przewrotką
zdobył Dariusz Kantor. Później okazało się, że to był dzień tego piłkarza.

foto: K.Kapica, Nowiny
Resovia mogła podwyższyć w 15 min, fatalnie zachował się jednak Jarosław
Piątkowski, w znakomitej sytuacji nie trafił w piłkę. Stal po raz pierwszy
zagroziła na poważnie bramce Pietryki w 21 min, gdyby Damian Wolański nie
zwlekał tak długo ze strzałem, bramkarz Resovii byłby w prawdziwych opalach, ale
nie był, bo Wolański stracił piłkę i szansę, Do przerwy gra już nie była ładna,
stała się typowo derbowa - z dużą ilością fauli, przepychanek, przerw w grze.
Ciekawiej było po przerwie, a to dlatego, że Stal podjęła walkę i długimi
momentami przeważała, co skończyło się jej bramką. W 53. minucie Janusz Iwanicki
dośrodkował w pole karne, głową piłkę uderzał Gryboś, ale nieznacznie niecelnie.
Jeszcze bardziej żałować mógł napastnik Stali następnej sytuacji, był już sam
przed Pietryka i okropnie spudłował. Ofensywa gospodarzy przyniosła im wreszcie
gola w 56. minucie. Akcja zaczęła się z rogu, piłka krążyła wybijana, aż po
wrzutce z prawej strony Krauzego nieudanie próbował ją łapać bramkarz Resovii.
Futbolówka trafiła wreszcie do Wolańskiego, który z paru posłał piłkę do celu.
Resovia dotąd mocno zepchnięta do defensywy, przebudziła się po tym trafieniu. W
63 Kantor drugi raz błysnął piękną bramką, z narożnika pola karnego posłał piłkę
w róg bramki.
Na walce upłynęła końcówka meczu, nie przyniosła zmiany rezultatu. Resovia
przedłużyła rządy w Rzeszowie. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
Mirosław
Hajdo (trener Resovii): Cieszymy się z wygranych derbów. Inne mecze
mogłyby się kończyć różnymi wynikami, ale jak wiadomo derby to dla kibiców
najważniejszy mecz. Nie było łatwo, Stal postawiła nam bardzo trudne warunki.
Ani jeden, ani drugi zespół nie bronił bramki. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
Kamil
Walaszczyk (pomocnik Resovii): Plan był taki, aby od początku grać
wysoko, zepchnąć Stal na jej połowę i szukać gola. Wszystko poszło tak, jak
sobie zaplanowaliśmy. Straciliśmy potem bramkę, ale Stal za bardzo uwierzyła w
siebie, co wykorzystaliśmy. Wygraliśmy, bo odzyskaliśmy siły, świeżość i byliśmy
pod tym względem lepsi od przeciwnika. To moje kolejne derby Rzeszowa, ale
takich goli w nich jeszcze nie widziałem. Szczególnie przewrotka, to było coś,
co się rzadko spotyka. Po derbach nie było imprezowania. Nie ma na to czasu, bo
już w środę gramy w Wolbromiu. |
|
Nowiny |
|

foto: K.Kapica, Nowiny
 |
|
foto: Nowiny |
|
Jak padły bramki
0:1 - Centra Kozubka nie wydaje się groźna, ale stojący tyłem do bramki
Stali Kantor decyduje się na idealne uderzenie z przewrotki. Trafia
idealnie.
1:1 - Krauze posyła piłkę na długi słupek. Jej lot źle oblicza Pietryka,
z czego korzysta Solecki, wykładając ją Wolańskiemu, a ten strzela do pustej
bramki
1:2 - Pozostawiony samemu sobie w narożniku pola karnego Kantor decyduje
się na strzał. Znów trafia idealnie tam, gdzie piłki nie może sięgnąć Wietecha. |
|
Super Nowości |
|
2010.05.05 | "Damy z siebie wszystko" - Łukasz Morawski
|
|
-
Trener Mirosław Hajdo na konferencji prasowej po ostatnim meczu stwierdził, że
zadowolony jest tylko z trzech punktów a kibiców przeprasza, że musieli być
świadkami tak słabej gry jego zespołu.
- Nie ma co ukrywać, że zagraliśmy słabe spotkanie, ale uważam, że lepiej
zagrać słaby mecz i zdobyć trzy punkty, niż zagrać super i pozostać z niczym.
Wpływ na naszą słabszą dyspozycję mógł mieć ostatni tydzień i dwa trudne
wyjazdowe pojedynki. Później długi powrót, dwa dni odpoczynku i znów trudne
spotkanie z zespołem, który był wyżej od nas w tabeli.
- Początek meczu mieliście jednak znakomity. Szybko
zdobyty gol, wszystko pod kontrolą i wydawało się, że kolejna bramka będzie
tylko kwestią czasu. Tymczasem Start w końcówce drugiej połowy napędził wam
sporo strachu.
- No tak, szybko zdobyliśmy bramkę i mogliśmy pójść za ciosem, ale to tylko
tak łatwo się mówi: strzelić drugą bramkę i spokojnie grać tylko na utrzymanie
wyniku. Niemniej jednak dobrze, że tak się
zaczęło. Szybko strzelona bramka spowodowała, że graliśmy trochę spokojniej,
choć jak wszyscy widzieli, nie wszystko wyglądało tak, jakbyśmy sobie tego
życzyli.
|
|
więcej | Super
Nowości |
|
2010.05.02 | Lider klasy A pokonany
|
|
Izolator II Boguchwała - Resovia II Rzeszów 3:1
(1:1)
Porada 3 -
Domoń
Resovia
II: Szyszko, Siedlarz (46' Mastej), Cichosz, Domoń, Świst (75' Krupa),
Piątkowski, Łanucha, Codello (50' Szalacha), Turczyn, Warchoł, Głaz
Widzów: 30 Piłkarze rezerw Resovii przegrali wyjazdowe
spotkanie z wiceliderem rzeszowskiej grupy klasy A - Izolatorem II Boguchwała. W
niedzielnym spotkaniu hat-trickiem popisał się napastnik gospodarzy Maciej
Porada. Przewaga punktowa rezerw Resovii nad drużyną Szymona Szydełki
zmniejszyła się do 7 punktów.
|
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.05.01 | Resovia ma co chciała, ale i do myślenia
wiele
|
|
Resovia Rzeszów - Start Otwock 2:0 (1:0)
9'
Zawiślan, 90' Hajduk
Resovia: Pietryka, Szkolnik, Kusiak ,
Bogacz, Kozubek, Zawiślan (88' Kantor), Domoń (46' Fryc, 63' Łanucha),
Walaszczyk (46' Morawski ),
Bergier, Chlipała, Hajduk
Start: Olsztyński, Bobrowski, Szwed (62' Karaś), Stańczuk,
Warszawski, Puciłkowski, Mazurkiewicz (70' Kęsek), Sobótka ,
Moryc, Wocial, Buszko (66' Tokaj)
Sędzia: Dubiel (Kraków) Widzów: 1100
- Interesują nas tylko trzy punkty - deklarował przed
spotkaniem trener Resovii Mirosław Hajdo. Cel został osiągnięty, ale i materiał
do analiz został po starciu ze Startem pokaźny.
Po szybko strzelonym przez Resovię golu kibice oczekiwali pewnie szybszych i
częstszych fajerwerków niż wieńczące mecz, a zdobyte dosłownie w ostatniej
chwili drugie trafienie Sebastiana Hajduka.
O pierwsze postarali się Piotr Chlipała w roli asystenta i Rafał Zawiślan, który
z zadań egzekutora wywiązał się z należytą pieczołowitością, oddając celny
strzał bez przyjmowania piłki z ok. 8 metrów. Potem już było z Resovią trochę
gorzej, ani w ataku ani w obronie nie prezentował się rzeszowski zespół tak jak
powinien skoro walczy o awans. Szanse bramkowe owszem miał (Walaszczyk,
Chlipała, chociaż w jego przypadku trzeba uznać, że raczej miałby niż miał, bo
zamiast strzelać, jeszcze podawał). Z okazji Startu bardzo mocno pachniała
bramka ta z 31 minuty, gdy Wocial z paru metrów główkował tuż nad celem.

foto: K.Kapica, Nowiny
Trenerowi Hajdzie wyraźnie coś nie grało - w przerwie dokonał dwóch zmian w
linii środkowej, Fryc nie nacieszył się długo występem, po 15 minutach musiał
zejść. Niby w drugiej połowie Resovia prowadziła grę, ale bez błysku i tak
naprawdę groźniejsze sytuacje stworzyli w końcówce goście (Sobótka minimalnie
spóźnił się do podania Puciłowskiego, a byłby w 100-procentowej sytuacji, z
kolei z mocnym strzałem Warszawskiego jakoś poradził sobie Pietryka).
Trwała nawałnica gości, a gola zdobyła Resovia. Z kontrą sunęli na bramkę Startu
Kantor i Hajduk, finał rozegrali jak należy. Do Kantora musiał wyjść bramkarz,
więc piłkarz Resovii odegrał piłkę Hajdukowi, który powiększył dorobek bramkowy
do 15 trafień.
|
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
Mirosław
Hajdo (trener Resovii): Chciałem przeprosić kibiców, że musieli to
oglądać. To jest pierwsza rzecz. Punkty cieszą na pewno, gdyż był to mecz za 6
punktów. Widać było gołym okiem i nie trzeba być trenerem żeby zobaczyć, że
trudy ostatnich meczów odbijają się na drużynie. To było widać w dzisiejszym
spotkaniu. Musiałem dokonać zmian w przerwie meczu, ale trzeba było coś zmienić,
aby środek pola dłużej utrzymywał się przy piłce. Dobrze, ze jest tydzień czasu
na to, żeby się bardzo dobrze przygotować do meczu derbowego i przede wszystkim
wypocząć. Chciałem podziękować kibicom bo zawsze miałem pretensje w niektórych
sytuacjach za doping. W tym trudnym meczu nam to pomogło, natomiast z mojej
oceny, a jestem raczej obiektywny był to najsłabszy mecz Resovii odkąd prowadzę
ten zespół. Cieszą tylko punkty. Trener Startu powiedział, że to było dobre
spotkanie. Ja powiem, że to spotkanie było na poziomie C klasy. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.04.25 | Kolejne zwycięstwo rezerw
|
|
LKS Jasionka - Resovia II Rzeszów 0:2 (0:0)
64' Cichosz (k), 89' Mastej
LKS:
Szczur ,
Gdula M., Mierzwa, Kołcz, Rakuś, Kornak (75’ Walat S.), Walat W., Bednarz, Gdula
R. ,
Szczybyło (70’ Pelczar), Jucha (60’ Bal)
Resovia II: Szyszko,
Krupa, Tutak, Cichosz , Świst, Codello , Mastej, Szalacha, Marynowski (20'
Słabocha), Wnęk (86' Mendoń), Warchoł
Drużyna rezerw Resovii wygrała kolejne spotkanie rzeszowskiej
klasy A i pewnie kroczy po awans do ligi okręgowej. Gospodarze prowadzeni przez
trenera Marka Amarowicza (przed laty ostoję defensywy II-ligowej Resovii)
zagrali systemem 1-4-5-1 i do 64 minuty skutecznie bronili dostępu do swojego
pola bramkowego. Pierwszy gol padł po skutecznym wykonaniu rzutu karnego przez
Mariusza Cichosza. Wynik podwyższył tuż przed końcowym gwizdkiem Dawid Mastej.
|
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.04.28 | "Pasiaki" bez punktów
|
|
Olimpia Elbląg - Resovia Rzeszów 2:0 (0:0)
84' 88
Kołodziejczyk
Olimpia: Sobański,
Byrski (82' Stankiewicz), Dremliuk, Sobieraj, Loda (90' Biegański), Pietroń (65'
Fedosov), Matwijów, Roszak (66' Ambroziak), Stróż, Kołodziejski ,
Rožník
Resovia: Pietryka, Kozubek, Bogacz,
Kusiak ,
Szkolnik, Zawiślan (74' Bergier), Walaszczyk, Fryc, Piątkowski
(60' Turczyn), Głaz (62' Kantor), Hajduk
Sędzia: Pasela (Bydgoszcz) Widzów: 1200
Niespodzianka
w Elblągu, ale tylko dla tych, którzy nie śledzili zimowych ruchów kadrowych.
Walcząca o awans Resovia przegrała z Olimpią, która już wcześniej - w meczach z
Bruk-Betem i Kolejarzem - udowadniała, że po zimowych zmianach dla nikogo nie
będzie łatwym przeciwnikiem.
Seria 18 meczów Resovii bez porażki skończyła się w Elblągu za sprawą
Kołodziejskiego, który w dwie minuty wpakował gościom dwie bramki. Mecz nie był
porywający, zwłaszcza w pierwszej połowie, toczonej głównie na środku boiska.
Próby Olimpii kończyły się na obronie Resovii, strzały Resovii na Dominiku
Sobańskim. W końcówce pierwszej gospodarze podkręcili tempo. Szarżującego na
bramką Roszaka wyprzedził jednak bramkarz gości, w drugiej akcji Pietroń
strzelił obok słupka.
W trzeciej minucie drugiej połowy Resovia przeprowadziła składną akcję, jednak
najskuteczniejszy strzelec ligi Sebastian Hajduk nie trafił czysto w piłkę. Mecz
znów się uspokoił, Olimpia prowadziła grę, ale sporo w niej było strat piłki i
niedokładności. W 68. minucie dogodną okazję zmarnował Rożnik, który zamiast
zdecydować się na strzał wybrał podanie do Matwijowa. Zaraz potem mogło być 1-0.
Strzał Fedosowa został sparowany przez Pietrykę na poprzeczkę.
W 82 min Olimpia dopięła celu. Matiwijów dośrodkował piłkę z lewej strony prosto
na głowę Kołodziejskiego, a ten posłał ją do siatki! Parę chwil później było już
2-0. Kołodziejski przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył celnie po tzw.
długim słupku!
- Udowodniliśmy dzisiaj po raz kolejny, że warto na nas stawiać. Atmosfera w
tym klubie jest jednak okropna - wypalił po meczu na konferencji prasowej
trener Olimpii Tomasz Arteniuk. - Są tutaj ludzie, którzy działają na szkodę
tego klubu i oświadczam jasno i wyraźnie, że jedną z tych osób jest pan prezes
Romanowski i pozostałe osoby u góry. W tej chwili kończy się w tym klubie
poniżanie zawodników. Oni są poniżani na każdym kroku, począwszy od tego, że
podstawia się nam autokar, w którym nie możemy w normalnych warunkach podróżować
przez 13 godzin, dodatkowo obiecuje się im pieniądze, których się im nie
wypłaca. Kolejne rzeczy jeszcze wyjdą na światło dzienne. Oczekuję jednego
wreszcie, tj. zmiany zarządu i wycofania się tych ludzi, którzy działają na
szkodę tego klubu. Albo będą zmiany albo ja i moi zawodnicy odejdziemy! -
grzmiał Arteniuk.
|
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.04.27 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.4) -
Włodzimierz Maurer
|
|
Włodzimierz
Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17
października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków"
w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni
Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i
prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener
drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad
Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa
Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii
Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie
Swierdłowskim (1944-1947).
***
Z całej tej "ferajny" tylko ja jeden otrzymałem przydział do
rezerw tzn. do I-A, pozostali do drużyny II, względnie do zespołu juniorów. W
rezerwie zagrałem wszystkie spotkania w ramach mistrzostw klasy C
nowoutworzonego podokręgu rzeszowsko - jasielskiego. Zajęliśmy wówczas pierwsze
miejsce.
Zbliżał się koniec sezonu, a wraz z nim
oficjalne jego zakończenie. Do Rzeszowa zjechała krakowska "Sparta" ze
wszystkimi swoimi "asami", a więc Czulakiem - pamiętnym z występów "20" -
dalej Trzeckim, Przybyłą i braćmi Wójcikami na czele.
Zapowiadał się więc bardzo ciekawy mecz. Chcąc się z bliska przyjrzeć
renomowanym piłkarzom, zaszedłem jak zwykle do baraku, który służył wówczas
za szatnię dla "Resovii". Niespodziewanie zostałem zawezwany do kierownika
sekcji piłkarskiej - wielkiego przyjaciela młodzieży - inż. Bolesława
Miaskowskiego, który powiedział krótko - "masz się rozbierać będziesz grał".
Stałem jak gromem porażony, nie wiedząc dosłownie co ze sobą zrobić -
zdecydowałem się wreszcie na ucieczkę. W sieni jednak popadłem na Małeckiego
- masywnego obrońcę "Resovii", który na siłę "wtaszczył" mnie z powrotem do
środka. Ze łzami w oczach broniłem się jak mogłem przed "nieszczęśliwym"
występem, jednak nic nie pomogło - słowo rzekło się i mimo ogromnej tremy i
wielkiego strachu zdecydowano, że muszę grać. Dopiero przy dobieraniu butów
zaświtała na moment słaba nadzieja na uwolnienie się z tej opresji. Żaden bowiem
z butów nie pasował na moje nogi - wszystkie były przynajmniej o dwa numery za
duże. Jednak i na to znaleźli rozwiązanie - wpakowali po prostu słomę do butów i
z takim "ładunkiem" kazano mi iść na boisko. Cóż było robić - wyszedłem - a
trzeba wiedzieć, że miałem wtedy niespełna 14 lat.
|
|
więcej | "40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer |
|
2010.04.25 | Kolejne zwycięstwo rezerw
|
|
Resovia II Rzeszów - GKS Aramix Niebylec 5:0 (2:0)
10'
Codello, 18' 90' Warchoł, 87' Mastej, 89' Marynowski
Resovia II: Szyszko
(85' Kozak), Świst, Cichosz ,
Tutak (80' Słabocha), Krupa, Marynowski, Szalacha, Codello, Mastej, Warchoł ,
Wnęk
Widzów: 50
Piłkarze rezerw Resovii zagrali tym razem
bez pomocy kolegów z pierwszej drużyny, którzy przebywają na zgrupowaniu w
Iławie. Resoviacy worek z bramkami rozwiązali juz w 10 minucie meczu, kiedy to
błąd bramkarza gości i zamieszanie podbramkowe wykorzystał Codello. Wynik na 2-0
podwyższył technicznym strzałem po ziemi najlepszy strzelec "pasiaków" Warchoł.
W drugiej połowie meczu w drużynie gości dało się zauważyć braki kondycyjne.
Podopieczni trenera Roberta Madeji (długoletniego piłkarza Resovii) grali coraz
wolniej i bez pomysłu na rozmontowanie defensywy Resovii. Kolejne bramki padły w
ostatnich minutach meczu.

foto: resoviacy.pl
|
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.04.25 | Udany powrót Hajduka
|
|
Jeziorak Iława - Resovia Rzeszów 1:1 (1:1)
38' Kołc -
17' Hajduk Jeziorak: Staniszewski,
Kowalski, Czupryna, Zakierski, Drzystek, Sedlewski, Rybkiewicz, Kołc (60'
Dymowski), Kretow (46' Tomczyk), Figurski, Klimek
(60' Radziński)
Resovia: Pietryka, Turczyn ,
Kozubek, Bogacz, Szkolnik - Piątkowski
(67' Bergier), Domoń (86' Morawski), Walaszczyk ,
Zawiślan, Hajduk, Głaz (74' Chlipała)
Sędzia: Matyniak (Kalisz) Widzów: 1500
Walczący
o pierwszą ligę piłkarze Resovii zremisowali na boisku Jezioraka Iława. Raz
jeszcze okazało się, jak ważnym dla "pasiaków" zawodnikiem jest Sebastian
Hajduk.
Najlepszy strzelec Resovii wrócił na boisko po kilku tygodniach przerwy
(Małopolski ZPN
uznał, że jego udział w aferze korupcyjnej Unii Tarnów był znikomy) i od razu
dał się mocno we znaki obrońcom Jezioraka. - Nie tylko Seba odczuwał głód
piłki - mówił trener Mirosław Hajdo, nawiązując do tego, iż "pasiaki" od
ponad 20 dni nie grały meczu o stawkę.
Goście potrafili się dłużej utrzymać przy piłce, ale drugi raz pokonać Tomasza
Staniszewskiego nie zdołali. Marcin Pietryka też nie miał wiele pracy, co było
zresztą do przewidzenia, bo spotkały się drużyny, które tracą najmniej goli.
Jeziorak musiał sobie radzić bez najlepszego napastnika Remigiusza Sobocińskiego
(kiedyś Amica, Jagiellonia i Śląsk Wrocław), Resovia - bez ostoi defensywy Marka
Kusiaka.
- W poprzedniej rundzie uchodziliśmy za specjalistów od przerywania
zwycięskich serii. Rzeszowianie przyjechali do Iławy mając na koncie 17 meczów
bez porażki i, ku naszemu rozczarowaniu, wyjadą w dobrych nastrojach -
mówił trener gospodarzy Wojciech Tarnowski. - Z wyniku jestem zadowolony
- zgadzał się Mirosław Hajdo - Mam jednak sporo zastrzeżeń do pracy
sędziego. Choćby za sytuację z pierwszych minut, gdy nie wyrzucił z boiska
Arkadiusza Klimka. Zawodnik gości staranował Wiesława Kozubka, wszedł
wyprostowaną nogą w jego klatkę piersiową, za co ujrzał tylko żółtą kartkę
- denerwował się szkoleniowiec "pasiaków".
Resoviacy zostają na północy Polski do środy - wtedy w Elblągu zmierzą się z
Olimpią. Mieszkają w hotelu Jezioraka i bezpłatnie korzystają z bazy treningowej
iławskiego klubu. - Ludzie są tutaj naprawdę gościnni - podkreśla
trener Hajdo. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.04.21 | Rezerwy odrabiają zaległości
|
|
Świlczanka Świlcza - Resovia II Rzeszów 0:1 (0:0)
75'
Warchoł
Resovia
II: Sotnicki (46' Szyszko), Świst (50' Tutak) Cichosz, Siedlarz, Mastej,
Codello, Łanucha ,
Morawski (46' Szalacha) Marynowski, Warchoł, Hajduk (46' Krupa)
Drużyna rezerw Resovii w składzie naszpikowanym zawodnikami z pierwszego zespołu
odniosła skromne zwycięstwo w zaległym spotkaniu ze Świlczanką. W grze
"pasiaków" zabrakło zgrania i skuteczności i do 75 minuty meczu zanosiło się na
niespodziewany remis. 3 punkty dla "biało-czerwonych" uzyskał najlepszy
strzelec Jakub Warchoł. Rzeszowianie kończyli mecz w "10" ponieważ czerwoną
kartka ukarany został Damian Łanucha. |
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.04.17 | Sparing w Tarnowie
|
|
Unia Tarnów - Resovia Rzeszów 1:2 (1:0)
35' Kroker
- 78' 84' Piątkowski Unia: Lisak (65'
Stylski), Pawlak, Sobyra, Furmański (45' Ojirogbe), Jamróg (45' Węgrzyn),
Drozdowicz, Kazik (45' Ocłoń), Łapuszek, Saratowicz (45' Witek), Ślęzak (60'
Ślęczka), Kroker
Resovia: Pietryka, Siedlarz, Kozubek, Bogacz, Szkolnik,
Turczyn, Łanucha, Walaszczyk, Zawiślan, Hajduk, Chlipała oraz Kusiak, Kantor,
Piątkowski, Bergier, Morawski, Fryc, Głaz
Przed
przerwą resoviacy rozdawali rywalom prezenty na prawo i lewo. Ci strzelili gola,
a mogli ze trzy. - Byliśmy rozkojarzeni i chyba jednak zmęczeni ciężkimi
ostatnio treningami - tłumaczył opiekun "pasiaków" Mirosław Hajdo. Ale w
drugiej połowie jego zespół zwalczył niemoc.
Na boisku, pierwszy raz od miesięcy, pojawił się rekonwalescent Łukasz Morawski.
A także Sebastian Hajduk, który nie grał w piłkę kilka tygodni z uwagi na sprawę
korupcyjną. Parę dni temu Małopolski ZPN zdjął z niego karę, co oznacza, że
najlepszy snajper Resovii wystąpi w sobotnim spotkaniu z Jeziorakiem w Iławie.
Kłopoty ze zdrowiem mają jeszcze pomocnicy Konrad Domoń i Artur Minasjan. Ten
pierwszy powinien się wykurować szybciej. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.04.13 | Resoviacy posadzili dąb katyński
|
|
Na
stadionie Resovii odbyła się uroczystość posadzenia dębu katyńskiego
upamiętniającego jednego ze współzałożycieli Koła Sportowego „Resovia”, majora
Mieczysława Samołyka zamordowanego w Charkowie w 1940 roku.
Pomysłodawcą ogólnopolskiej akcji sadzenia drzewek dębowych upamiętniających
polskich oficerów, ofiary zbrodni katyńskiej był ś.p. o. Józef Joniec, prezes
Stowarzyszenia „Parafiada” św. Jana Kalasancjusza. Ojciec Józef Joniec kilka
dni temu zginął w katastrofie samolotu prezydenckiego. Kilka tygodni przed
tragicznym lotem zdążył do Rzeszowa przysłać oficjalny certyfikat uprawniający „Resovię”
do opieki nad dębem.
Na
uroczystość zorganizowaną przy współudziale Stowarzyszenia Przyjaciół Piłki
Nożnej „Resovia” i Cywilno – Wojskowego Klubu Sportowego „Resovia” przybyło
wielu znakomitych gości. Witold Walawender, radny miasta Rzeszowa pełniący w tym
dniu rolę gospodarza klubu przywitał m.in.: siostrzenicę majora Mieczysława
Samołyka - panią Annę Eckstein, księdza infułata Józefa Sondeja - honorowego
obywatela miasta Rzeszowa, księdza prałata Ireneusza Folcika – wieloletniego
sympatyka i kapelana Resovii, przedstawicieli Urzędu Miasta Rzeszowa, Wojska
Polskiego i policji.
|
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.04.11 | Katyń... ocalić od zapomnienia
|
|
Stowarzyszenie
Przyjaciół Piłki Nożnej CWKS „Resovia” i Cywilno – Wojskowy Klub Sportowy
„Resovia” przyłączają się do ogólnopolskiej akcji „Katyń … ocalić od
zapomnienia”.
Pomysłodawcą akcji polegającej na posadzeniu ponad 20 tys. dębowych drzewek
upamiętniających polskich oficerów, ofiary zbrodni stalinowskiej jest
Stowarzyszenie „Parafiada” im. Św. Jana Kalasancjusza.
13 kwietnia 2010 r. o godz. 17.00 przy budynku klubowym posadzony zostanie dąb
upamiętniający majora Mieczysława Samołyka zamordowanego w kwietniu 1940 r. w
Charkowie.
Przypominamy, że
wiosną 2008 roku członkowie KP Legia Warszawa uczcili dębem katyńskim śmierć
Józefa Baran - Bilewskiego wychowanka i lekkoatletę Resovii zamordowanego w 1940
roku w Katyniu.
mjr
Mieczysław Samołyk
urodził się 10 sierpnia 1890 roku w Rzeszowie. Należał do grupy uczniów I
Gimnazjum w Rzeszowie, którzy zapoczątkowali działalność Klubu Sportowego
„Resovia”. Był jednym z założycieli szkolnych drużyn piłkarskich. Już jako
15-letni uczeń C.K. I Gimnazjum w Rzeszowie wyróżniał się sprawnością fizyczną i
aktywnością sportową. Z ćwiczeń w rzeszowskim „Sokole” wyniósł znakomite
umiejętności gimnastyczne. Nie tylko grał w piłkę, ale również jeździł popisowo
na łyżwach i nartach. W latach 1907 – 1911 przewodniczył wydziałowi KS
„Resovia”. Często po przegranych meczach piłkarskich „Resovii” z żalem
powtarzał: „ Ja tę Resovia zakładałem za panowania Austriaków, a co oni z nią
zrobili?” Po maturze przeniósł się do Krakowa , gdzie ukończył prawo
na Uniwersytecie Jagiellońskim. W mundurze porucznika wojsk austriackich
uczestniczył w I wojnie światowej na froncie bałkańskim. Po zwolnieniu z niewoli
serbskiej dostał się do Francji do Armii gen. Józefa Hallera. Po powrocie do
Polski walczył w 1920 r. w wojnie polsko – bolszewickiej. Dostał się do
niewoli, ale dzięki negocjacjom z udziałem gen. Władysława Sikorskiego
wymieniony został za brygadiera Armii Czerwonej. Podczas II wojny światowej w
randze kapitana był członkiem sztabu dowodzącego obroną Lwowa. 22 września po
przekazaniu miasta Armii Czerwonej został
aresztowany i
razem z innymi oficerami przewieziony do obozu w Starobielsku. Wiosną 1940 r.
siedzibie NKWD w Charkowie został zamordowany strzałem w tył głowy.
Ostatni jego list rodzina
otrzymała z datą luty 1940 r. W 2007 roku pośmiertnie mianowany na stopień
majora. |
|
resoviacy.pl
|
|
2010.04.10 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.3) - Włodzimierz
Maurer
|
|
Włodzimierz
Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17
października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków"
w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni
Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i
prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener
drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad
Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa
Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii
Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie
Swierdłowskim (1944-1947).
***
W tym samym czasie pojawiły
się drużyny wojskowe: 17 pułk piechoty, 20 pułk ułanów i 21 pułk artylerii
polowej, które w dużym stopniu przyczyniły się do spopularyzowania piłki nożnej
w naszym mieście. Szczególnie drużyna 17 pułku piechoty cieszyła się dużym
uznaniem przede wszystkim za dzielną postawę w rozgrywkach o mistrzostwo armii,
które wówczas równały się z mistrzostwami Polski. Zawodnicy tego zespołu
demonstrowali futbol na wcale niezłym poziomie. Dzięki nim właściwie mieliśmy
okazję oglądania najlepszych wówczas w Polsce dwu zespołów wojskowych, jakimi
były bezsprzecznie "20" z Krakowa i "40" ze Lwowa. W obu wymienionych drużynach
występowali najlepsi zawodnicy kraju z Wackiem Kucharem, Garbieniem,
Rejmanem i Kogutem na czele. Same nazwiska mówią za siebie. Nic
też dziwnego, że pojawienie się tych drużyn w Rzeszowie należało do atrakcji.
Resovia zrywając z tradycją miejskiego ogrodu przenosi swą
działalność na "lwowskie" błonia, gdzie rozgrywała cały szereg towarzyskich
zawodów z drużynami Tarnowa, Przemyśla czy Jasła. Jej skład był w tym okresie
bardzo płynny. Niemniej widziało się już sylwetki takich piłkarzy jak Górski,
Wójcik, Samołyk, Baran, Merklinger, Walenia,
Bem, Palikowski, Kruczek, Towarnicki, Tułecki
i Heublum w roli napastników. Gdybyśmy dodali do nich nazwiska kpt.
Drozda, Małeckiego i Mańka Kąckiego - mielibyśmy komplet "17". |
|
więcej |
"40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer |
|
2010.04.03 | Lider zwiększa przewagę
|
|
Resovia II Rzeszów - Rudzik Rudna Mała 3:0 (1:0)
Turczyn 2,
Codello
Resovia
II: Sotnicki (46' Szyszko), Świst, Cichosz, Siedlarz, Mastej, Łanucha,
Fryc (46' Krupa), Marynowski, Codello, Turczyn, Warchoł
Zespół rezerw Resovii wygrał kolejny mecz i do 10 punktów zwiększył przewagę nad
grupą pościgową (Boguchwała, Bratkowice). Rzeszowianie w sobotnim meczu zostali
wzmocnieni sześcioma zawodnikami z drużyny trenera Hajdy i przyjezdni mieli
niewiele do powiedzenia.
|
|
więcej | resoviacy.pl
|
|
2010.04.03 |
Resovia zwycięska dzięki rezerwowym
|
|
Resovia Rzeszów - Pelikan Łowicz 2:0 (0:0)
80'
Chlipała, 90' Fryc
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak ,
Bogacz, Szkolnik, Bergier (73' Łanucha), Domoń (59' Fryc ),
Walaszczyk, Zawiślan, Głaz (60' Chlipała), Kantor
(88' Turczyn)
Pelikan: Sabela, Krysiński, Brodecki, Szymura, Marcinkiewicz
(34' Gawlik), Janczarek, Chmiel (84' Gamla), Łochowski, Mordzakowski (86'
Mitrowski), Koźmiński (66' Bryk), Zaremba
Sędzia: Jabłoński (Kraków),
Widzów: 950
Akcje i gole rezerwowych Piotra Chlipały, Oskara Fryca i
Damiana Łanuchy zadecydowały o zwycięstwie piłkarzy Resovii nad niepokonanym w
tym roku Pelikanem Łowicz. - Nie powiem, że jestem geniuszem, bo ci zawodnicy
zasłużyli na to, żeby pojawić się na boisku - stwierdził trener rzeszowian
Mirosław Hajdo.
Resovia przyzwyczaiła do tego, że zdobywa punkty nawet, gdy gra jej się nie
klei. Mecz z Pelikanem stał na słabym poziomie. Mnożyły się niecelne podania i
nijakie strzały. Piłka najczęściej fruwała nad głowami zawodników, którzy nie
mieli pomysłu, jak zaskoczyć obronę przeciwnika.
Niebezpiecznie robiło się głównie po stałych fragmentach. Marcin Pietryka
znalazł się w opałach po mocnym uderzeniu z wolnego Damiana Chmiela, bramkarz
Pelikana w fantastyczny sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką po strzale z 25
metrów Kamila Walaszczyka. W 40 minucie Pelikanowi dopisało szczęście - po rogu
i "główce" Marka Kusiaka obrońca gości wybił piłkę z linii bramkowej. Krótko po
przerwie groźnie, choć niecelnie, strzelał głową - także po wolnym - napastnik
łowiczan Krzysztof Zaremba.
Na pierwszą składną akcję Resovii czekaliśmy godzinę. Chlipała zagrał
prostopadle do Dariusza Kantora, ten wycofał do Adriana Bergiera, który
huknął... na wysokość piątego piętra.
Resoviacy męczyli się okrutnie, kibice z niepokojem spoglądali na zegarki aż
nagle Łanucha zagrał w pole karne i Chlipała soczystym strzałem umieścił piłkę w
siatce. Już w doliczonym czasie Oskar Fryc zaskoczył bramkarza Pelikana. Przy
obu trafieniach palce maczał najlepszy na boisku Rafał Zawiślan. "Pasiaki" mogły
wygrać jeszcze wyżej, jednak Walaszczyk w 87 minucie przegrał pojedynek z
Witoldem Sabelą. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
Mirosław
Hajdo (trener Resovii): Zwycięzców się nie sądzi. Chłopcy zostawili na
boisku mnóstwo serca i kibice powinni to docenić, a nie śpiewać "K...mać, Sovia
grać". To bardzo deprymuje. Apeluję zatem o cierpliwość. Jesteśmy w czołówce,
punktów nie tracimy, a przecież rywale już wiedzą, czego się po nas spodziewać i
przeszkadzają, jak mogą. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.04.01 | Lenko S.A. sponsorem Resovii
|
|
Działająca
w Grupie Marma firma Lenko S.A. z Bielska-Białej została sponsorem strategicznym
II-ligowych piłkarzy Resovii. Wkład finansowy nowego dobrodzieja to aż 50
procent budżetu sekcji.
- Umowa obowiązuje przez rok, ale jeśli drużyna osiągnie dobry wynik, zapewne
zostanie przedłużona - ogłosił na konferencji prasowej prezes rzeszowskiego
klubu Aleksander Bentkowski.
Budżet sekcji na sezon 2009/2010 wynosi około 1,5 mln zł. Z informacji do jakich
dotarliśmy, wynika, iż Lenko przekaże około 800-900 tysięcy zł. Logo firmy
obecne będzie na koszulkach Resovii. To największy sponsor piłkarzy od wielu
lat.
- Pierwszy raz w 120-letniej historii firmy wspieramy sport -
podkreślał prezes Lenko S.A. Bogdan Górnicki - A dlaczego Rzeszów? Z uwagi
na obecność w mieście Marmy Polskie Folie i sprzyjający klimat. Słyszałem, iż
stolica Podkarpacia to najbardziej przyjazne miejsce w Polsce. Dla mieszkańców i
biznesmenów - tłumaczył. Prezes obiecał, iż będzie odwiedzał stadion
podczas ważniejszych meczów.

foto: sportowetempo.pl
- Po awansie do pierwszej ligi będzie łatwiej, bo Resovia zawita do Bielska
na spotkanie z Podbeskidziem - uśmiechał się.
- Z mariażu dwóch nobliwych firm, obchodzących latem piękne jubileusze, musi
urodzić się coś wartościowego - dodał Aleksander Bentkowski.
Powstała w 1890 roku w Bielsku przędzalnia konopi zaczęła produkować szpagaty
konopne, a po uruchomieniu przędzalni i tkalni juty, także worki. Oto początek
historii firmy Lenko. W latach 70. XX wieku nastąpiła modernizacja
przedsiębiorstwa (Bielskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego), który postawił na
wyroby z tworzyw syntetycznych. W latach 90. dokonano restrukturyzacji firmy. Od
2004 roku Lenko działa w ramach Grupy Marma i jest najpoważniejszym polskim
producentem tkanin, opakowań workowych i kontenerowych. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.03.28 | Pierwszy mecz rezerw
|
|
Włodzimierz
Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17
października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków"
w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni
Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i
prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener
drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad
Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa
Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii
Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie
Swierdłowskim (1944-1947).
***
Już w tym czasie można było podzielić drużyny
na techniczne i siłowe. Poprzednie zespoły zaliczam do technicznie grających.
Warto obecnie powiedzieć i o tych drugich. Na pierwszy plan wysuwał się groźny
zespół - z uwagi na siłę fizyczną zawodników A. i W. Dudków
"Psiarniskowia". Sama nazwa wskazuje, ze w drużynie grali chłopcy z dzielnicy "Psiarnisko".
Lecz nie tylko walory fizyczne cechowały tę jedenastkę. "Psiarniskowia" jako
pierwsza weszła w posiadanie prawdziwej piłki (z białej bawolej skóry uszyty był
popularnie zwany "płaszcz", a dętka była gumowa - prawdziwa!). Taka piłka była
dla chłopców nieocenionym wprost skarbem. Lecz radość zawodników "Psiarniskowii"
trwała krótko. Piłkę przehandlowano w tajemniczy sposób "Resovii". A więc jedyna
okazja zapoznania się z prawdziwą piłką prysła jak bańka mydlana, a zawodnicy "Psiarniskowii"
mieli żal do "Resovii".
"Psiarniskowia", jakkolwiek była niezłą drużyną - jedną może z
najlepszych, jakie wyrosły w tym czasie w Rzeszowie - nie cieszyła się wielką
popularnością i wzięciem - szczególnie wśród młodzieży szkolnej. Raziła w niej
nadmierna ostrość gry, a równocześnie zachowanie się poszczególnych zawodników,
którzy już cw tym czasie "chorowali" na manię wielkości. Niemniej była to bardzo
dobra jedenastka piłkarska. Z zawodników, którzy podobnie jak inni z pozostałych
tego rodzaju klubów, zasilili Resovię wymienić muszę Antka Dudka, braci
Kazika i Józefa Pitrów, Stefana Surmiaka - ojca obecnego
łącznika Resovii - Władysława oraz Władka Bąka.
Następną drużyną w Rzeszowie byli "Biali". Zespół ten najszybciej
pozbył się samodzielności, przechodząc gremialnie do "Resovii" i z połączenia
tego powstał silny zespół "Resovii", występujący pod nazwą "I - A". Drużyna ta
to zespół o pewnym już obliczu i wyrobieniu sportowym, a w jego szeregach
występowali - Stefan Bobola, Władysław Pasternak, Nusiek Wąsowicz, a więc
nazwiska piłkarzy, którzy niejednokrotnie później z powodzeniem bronili barw
reprezentacyjnego zespołu. Oni to jako pierwsi włączyli się w 1921 roku do
mistrzostw klasy C nowo utworzonego podokręgu rzeszowsko-jasielskiego, gdzie
odegrali poważną rolę.
|
|
więcej |
"40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer |
|
2010.03.28 | Pierwszy mecz rezerw
|
|
Płomień Zagorzyce - Resovia II Rzeszów 3:5 (1:3)
Ciepiela
2, Zatorski - Warchoł 2, Fryc, Codello, Darłak (sam.)
Resovia: Szyszko (75' Kozak), Mastej, Cichosz, Tutak
(70' Słabocha), Krupa, Codello. Fryc, Szalacha, Marynowski, Warchoł, Wnęk
Piłkarze
rezerw Resovii rozpoczęli rundę rewanżową od zdobycia kompletu punktów. W
wyjazdowym meczu w Zagorzycach drużyna "pasiaków" zagrała pod wodzą trenera
Mariana Kozerskiego.
W kadrze Resovii zabrakło Andrzeja Barłowskiego, który na rundę wiosenną sezonu
2009/10 wypożyczony został do Wisłoka Strzyżów. |
|
więcej |
resoviacy.pl
|
|
2010.03.28 | Cenny remis Resovii
|
|
Ruch Wysokie Mazowieckie - Resovia Rzeszów 0:0
Ruch: Rakowiecki, Bartkiewicz, Czarnecki, Zitka, Łukasik,
Kołodziejczyk (60' Galiński), Strózik, Filipek (87' Ambroziewicz), Jegliński,
Twardowski, Bzdęga
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak ,
Bogacz, Szkolnik, Zawiślan, Domoń, Walaszczyk ,
Bergier (68' Turczyn), Kantor (89' Łanucha), Chlipała (68' Głaz)
Sędzia: Sobieszek (Skierniewice), Widzów: 300
Najlepsza
w drugiej lidze defensywa znów nie dała się zaskoczyć. Piłkarze Resovii
zremisowali 0-0 w wyjazdowym meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie i zbliżyli się
do Bruk-Betu Nieciecza, Świtu Nowy Dwór Mazowiecki i Kolejarza Stróże, które w
weekend pogubiły punkty.
Ciężko w tym sezonie strzelić gola rzeszowianom. Obrona to najbardziej stabilna
formacja Resovii, w której cichym bohaterem jest młody stoper Michał Bogacz.
"Pasiaki" zanotowały piąty bezbramkowy remis na wyjeździe, a po raz ostatni
przegrały poza domem w sierpniu. Drużyna, która nie gubi punktów, zaś u siebie
imponuje skutecznością, musi się liczyć w walce o najwyższe cele.
W Wysokiem Mazowieckiem swoje okazje mieli gospodarze i goście. Jednych i
drugich od nieszczęścia ratowała poprzeczka. Resoviacy prezentowali się
korzystniej po przerwie, ale - paradoksalnie - bliżsi zdobycia gola byli w
pierwszej połowie. Szansy nie wykorzystali Wiesław Kozubek, Adrian Bergier,
Piotr Chlipała ani Rafał Zawiślan. Z każdą minutą piłkarzom grało się trudniej,
bo murawa Ruchu - niedawno uważana za wzorcową - po zimie znajduje się w
opłakanym stanie.
Rzeszowianie wystąpili w niemal identycznym składzie, jak w meczu z Niecieczą.
Jedynie Konrad Domoń zastąpił na środku pomocy Artura Minasjana. - Cieszmy
się z tego remisu i udanego początku rundy. W spotkaniach z rywalami z górnej
półki nie straciliśmy bramki i zdobyliśmy cztery punkty - apelował
uradowany Mirosław Hajdo.
Rzeszowianie wzięli na mecz swoje sztandarowe biało-czerwone stroje, ale
wystąpić musieli w czarnych koszulkach Ruchu z napisem sponsora "Freskovita".
Czerwone koszulki ubrali miejscowi, zdziwieni, że resoviacy nie wzięli z sobą
swoich wyjazdowych, czarnych trykotów. Ponoć uzgadniali to z dyrektorem Resovii
Zbigniewem Wiechem. - Nic o tym nie wiedzieliśmy. Dobrze, że nasz trener
bramkarzy Mariusz Stawarz ma w Wysokiem Mazowieckiem kilku znajomych, bo
mielibyśmy duże nieprzyjemności - mówi trener Hajdo. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.03.27 | Przed meczem z Ruchem
|
|
-
O Ruchu mało się mówi, ale to jeden z kandydatów do awansu - podkreśla
przed niedzielnym starciem w Wysokiem Mazowieckiem trener piłkarzy Resovii
Mirosław Hajdo. W tym sezonie Ruch jako jedyny pokonał Resovię na jej terenie.
Tamto sierpniowe zwycięstwo Ruchu było zaskakujące. Resoviacy długo prowadzili,
ale po przerwie dali sobie wbić trzy gole. Zespół z Podlasia przerwał imponującą
serię "pasiaków", którzy u siebie nie przegrali w meczu o punkty od dwóch lat. -
Jest się za co rewanżować - uśmiecha się znacząco lider Resovii Kamil
Walaszczyk. To on trafił do siatki Ruchu i to on powinien pokierować w niedzielę
grą beniaminka. W pojedynku z Niecieczą doznał wprawdzie nieprzyjemnej kontuzji,
ale nad wyraz szybko stanął na nogi.
Rzeszowianie zaczęli rundę od pobicia lidera, co nie oznacza, iż trener Hajdo
nie zdecyduje się na zmiany w składzie. W wyjściowej jedenastce może się znaleźć
miejsce dla Rafała Turczyna, Konrada Domonia i Sebastiana Głaza. Pewne jest, że
znów zabraknie Sebastiana Hajduka. Mimo obietnic, PZPN nie przekazał jeszcze
Małopolskiemu ZPN dokumentów w sprawie korupcji w Unii Tarnów i sprawa utknęła.
Ruch ustępuje Resovii zaledwie o trzy punkty. Na własnym boisku doznał tylko
jednej porażki, a pokonał m.in. Pelikana Łowicz i Kolejarza Stróże. W pierwszym
meczu wiosny zremisował na wyjeździe ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.
Trenerem ekipy z Podlasia został zimą charyzmatyczny Miroslav Copjak. Czech
przyjechał do Polski siedem lat temu. Prowadził Świt, był asystentem Bohumila
Panika w Pogoni Szczecin, krótko pracował w Zagłębiu Sosnowiec. W Opolu został
bohaterem, a potem niemalże wrogiem publicznym numer 1. Awansował z Odrą na
zaplecze ekstraklasy, później jednak kłócił się z piłkarzami, działaczami i
dziennikarzami aż w końcu został zwolniony. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.03.25 | "Początki rzeszowskiej piłki" (cz.1) - Włodzimierz
Maurer
|
|
Włodzimierz
Maurer - (ur. 21 kwietnia 1907 w Tymbarku, zm. 17
października 1980 w Rzeszowie), wychowanek Resovii, debiut w drużynie "pasiaków"
w 1920 r. (Resovia - Sparta Kraków), były piłkarz Resovii, Tarnovii, Pogoni
Lwów, Garbarni, Legii Warszawa, Brygady Częstochowa, grał na pozycjach lewego i
prawego łącznika, zdobył Mistrzostwo Polski z Garbarnią Kraków (1931 r.), trener
drużyn piłkarskich: Brygady Częstochowa, Broni Radom, Resovii, Bieszczad
Rzeszów, Waltera Rzeszów, Pafawagu Wrocław, Sandecji Nowy Sącz, Stali Stalowa
Wola, Polnej Przemyśl, Czarnych Jasło, w czasie okupacji żołnierz Armii
Krajowej, aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu jenieckiego w obwodzie
Swierdłowskim (1944-1947).
***
Rzeszów,
mała powiatowa mieścina, jak wiele innych miast, budził się po I wojnie
światowej do "nowego" życia. Tutaj przeznaczonym mi było spędzić okres
dzieciństwa. Tutaj przywdziałem pierwszy mundur studencki. W mieście tym
"zapoznałem" się po raz pierwszy z piłka nożną, która - jak się później okazało
- urzekła moją osobę do tego stopnia, że pozostałem jej wierny do dnia
dzisiejszego.
A zaczęło się dość niewinnie. Któregoś dnia, będąc w miejskim
ogrodzie zauważyłem grupę studentów, beztrosko uganiających się za piłką. To
mnie zaciekawiło. Piłka - była dla mnie na owe czasy nowością, wydarzeniem
nadspodziewanym. Toteż z szeroko "wybałuszonymi" oczyma obserwowałem kolegów ze
starszych klas. W pewnym momencie - jakby jakaś nadziemska siła, kusiła mnie
"kopnij sobie..." Okazja nadarzyła się dość szybko... piłka - jak gdyby
prowokacyjnie zaczęła toczyć się w moim kierunku. Nie wytrzymałem . Nie zdając
sobie sprawy, że przypadkowo stoję w bramce, zrobionej ze studenckich czapek,
kopnąłem z całej siły. I to były moje zaręczyny z piłką nożną.
Stała się ona pasją mego życia. No, ale o tym potem... Na razie nie miałem
zielonego pojęcia o zasadach tej nowej dla mnie gry. Postanowiłem sztuki tej
nauczyć się. Zachodziło tylko pytanie, w jaki sposób - i co najważniejsze -
gdzie?
O słynnym na całą Polskę PZPN nikomu się nawet nie śniło. Nie
istniały zrzeszenia, nie było wówczas tylu klubów. Całe życie sportowe skupiało
się zasadniczo na jakimś placu danej dzielnicy miasta, gdyż boisk sportowych
również nie było.
Istniała wprawdzie w tym czasie w Rzeszowie "Resovia", ale gdzie mnie
młodemu, liczącemu zaledwie 11 lat, chłopakowi - myśleć było o "Resovii". Były to
zresztą inne zupełnie czasy! |
|
więcej |
"40 lat na zielonej murawie" - W. Wasyłyn, W. Maurer |
|
2010.03.22 | Resovia w latach 50-tych (cz.3)
|
|
Przed
nowym sezonem zupełnie niespodziewanie z
funkcji trenera zrezygnował Marian Anioł. Jego miejsce zajęli Marian
Zwoliński (trener koordynator) i Jan Majeran (asystent).
15 lutego w sali pawilonu sportowego przy ul. Turkienicza odbyło się Walne
Zgromadzenie, na którym wybrano 21-osobowy zarząd klubu z prezesem Władysławem
Hessem na czele.
Do nowego sezonu resoviacy przygotowywali się na zgrupowaniu w Dębie. W kadrze
zespołu zabrakło czołowego strzelca ostatnich lat Stefana Brudka. Najlepszy
snajper Resovii zasilił drużynę lokalnej Gwardii. Drużyna rzeszowskich
"pasiaków" uzupełniona została grupą utalentowanych wychowanków (Lelek,
Kwiatkowski, Osak, Rachwał), którzy w przyszłości decydować mieli o sile
zespołu.
W spotkaniach sparingowych resoviacy prezentowali się bardzo dobrze. Zwycięstwa
nad Unią Tarnów, CWKS-em Kraków i II- ligową Stalą Rzeszów były potwierdzeniem
doniesień prasowych o przymiarkach "pasiaków" do rywalizacji o czołowe miejsca w
tabeli.
4 maja resoviacy zagrali mecz towarzyski z II-ligową Stalą Rzeszów. Spotkanie
zakończyło się ogromnym skandalem Piłkarze Stali przy wyniku 3:1 na korzyść "pasiaków" zaczęli
wyładowywać swoja złość na nogach przeciwników. Mecz został przerwany w 75
minucie, kiedy to Anioła (Stal Rz.) po rozmyślnym faulu na zawodniku Resovii
został ukarany czerwoną kartką i nie opuścił boiska. Zamieszki przeniosły się na
trybuny i interweniować musiała milicja.
|
|
więcej | resoviacy.pl |
|
2010.03.20 | Lider pokonany
|
|
Resovia Rzeszów - Bruk-Bet Nieciecza 1:0 (0:0)
70' Głaz
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz ,
Szkolnik, Bergier
(67' Piątkowski ),
Minasyan ,
Walaszczyk (46' Domoń), Zawiślan (84' Turczyn), Kantor, Chlipała (55' Głaz)
Nieciecza: Baran, Kleinschmidt (82' Ryguła), Jacek, Cios , Zontek, Fedoruk (60' Szczoczarz), Cygnar
(75' Metz), Prokop, Kwiek, Smółka, Szałęga
Sędzia: Dzikowski (Płock)
Katem niecieczan został piłkarz, który w ubiegłej rundzie miał potwornego pecha.
W sierpniu podczas spotkania z Olimpią Elbląg Sebastian Głaz doznał
skomplikowanego złamania szczęki i na boisko już nie wrócił. Dziś zdobył gola
kwadrans po wejściu na murawę. - Podanie od Rafała Zawiślana było idealne.
Wystarczyło dostawić nogę - mówił skromnie. Głaz zachował się jak lis pola
karnego, ale trafienie obciąża obrońców lidera, którzy pozwolili Zawiślanowi na
dośrodkowanie wzdłuż bramki, a potem dali się wyprzedzić. Szef defensywy gości
Jan Cios upierał się, że gol nie powinien zostać uznany. - Rzeszowianie
przeprowadzili akcję po tym, jak sfaulowali Pawła Cygnara. Oczywiście sędzia
tego nie zauważył - irytował się - Słabo prowadził zawody. Do teraz nie
wiem, za co otrzymałem żółtą kartkę? - dodawał. Poszkodowany zdaniem Ciosa
Cygnar, były gracz Resovii, przed przerwą kopnął Kamila Walaszczyka, który na
drugą połowę już nie wyszedł. Lekarze zapakowali mu nogę w stabilizator i
odesłali do szpitala na prześwietlenie. - Bałem się złamania albo pęknięcia
kości piszczelowej, szczęśliwie skończyło się na silnym stłuczeniu -
opowiada pomocnik "pasiaków" - Mam nadzieję, że do niedzielnego meczu z
Ruchem wydobrzeję, choć noga nie wygląda dobrze. Ale do Pawła nie mam pretensji.
Piłka to nie szachy. Rozmawialiśmy już po całym zdarzeniu, rozstaliśmy się w
zgodzie - podkreśla.

foto: K. Kapica, Nowiny
Pojedynek na szczycie ciekawy nie był. W pierwszej połowie żadnej z drużyn nie
udało się wcelować w światło bramki. Złoty strzał Głaza był pierwszym i jedynym
celnym oddanym dzisiaj przez gospodarzy.
Bruk-Bet dłużej utrzymywał się przy piłce, był groźny w kontrach, ale
najskuteczniejszy w zespole Paweł Smółka nie miał dnia. Dwukrotnie pędził
samotnie na bramkę Marcina Pietryki, lecz pozwalał się doścignąć - najpierw
Michałowi Bogaczowi, potem Zawiślanowi. Najbliższy szczęścia był w 74 minucie
Dawid Kwiek. Uderzał z wolnego, jednak bramkarz Resovii popisał się genialną
interwencją. - Strzeliłem jak należy, piłka miała odpowiednią moc i rotację.
Szczerze mówiąc, już ją widziałem w "sieci" - żałował skrzydłowy Niecieczy.
Jeszcze w doliczonym czasie lider stanął przed szansą na wyrównanie. Artur
Prokop znów kiepsko wykonał jednak rzut wolny.
Resoviacy nie przegrali czternastego kolejnego spotkania, do lidera tracą już
tylko trzy punkty. Przed sezonem o takim wyniku nikomu się nie śniło. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
Mirosław
Hajdo (trener Resovii): Przed przerwą graliśmy za nerwowo, potem było
lepiej, choć moich zawodników na pewno stać na więcej. Pamiętajmy jednak, że
mierzyliśmy się z klasową drużyną. Pełną doświadczonych i dobrze wyszkolonych
technicznie piłkarzy. Wszyscy mówią o awansie, a ja powiem tak: jeszcze trzy
punkty i zapewnimy sobie utrzymanie. Nie uważam, iż nowi piłkarze zawiedli. W
pierwszym meczu po tak długiej przerwie naprawdę ciężko pokazać wszystkie swoje
umiejętności. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.03.19 | W Rzeszowie hit II ligi
|
|
-
Rywala szanujemy, ale się go nie boimy - mówi przed sobotnim meczem (godzina
11.00) z liderem II ligi Bruk-Bet Nieciecza trener piłkarzy Resovii Mirosław
Hajdo. Gospodarze wystąpią bez najlepszego strzelca Sebastiana Hajduka.
To hit kolejki. Bruk-Bet wyprzedza czwartą w tabeli Resovię o sześć punktów, co
oznacza, że nie zaatakuje pierwszy. - Raczej poczeka na okazję do kontry. Na
remis goście się pewnie nie obrażą, choć słyszeliśmy, że za zwycięstwo mają
otrzymać ekstra premie - informuje II trener "pasiaków" Józef Stefanik. -
To klasowa drużyna. Bruk-Bet posiada piłkarzy, którzy występowali w
ekstraklasie i są przyzwyczajeni do gry o stawkę. Trudno przypuszczać, by żyli w
stresie przed sobotnim meczem - dodaje pierwszy trener Mirosław Hajdo.
Resoviacy z marszu zostają wrzuceni na głęboką wodę, ale jeśli w sobotę się nie
utopią, nie będzie dla nich rzeczy niemożliwych. Oczekiwania kibiców w Rzeszowie
są ogromne, mało kto pamięta, że Resovia to beniaminek, który przebojem wdarł
się na szczyt. Działacze na każdym kroku podkreślają, iż stworzyli piłkarzom
komfortowe warunki - dwa zimowe obozy, sparingi na dobrych boiskach. Pokonanie
lidera będzie się wiązało z dodatkowym zastrzykiem gotówki - zadba o to sponsor
spotkania, firma Inżynieria Rzeszów o czym z dumą donosi oficjalny serwis klubu.
Czy presja nie spęta resoviakom nóg? - Tak wielka "pompka" jest
niepotrzebna, choć my też dużo obiecujemy sobie po tym meczu. Piątek to czas
relaksu. Zabieramy chłopaków na obiad, pospacerujemy, pożartujemy - zdradza
plany na najbliższe godziny trener Hajdo.
Gospodarze muszą sobie radzić bez zawieszonego Sebastiana Hajduka, który płaci
za grzechy przeszłości. O dwa miejsca w ataku walczy zatem trzech piłkarzy -
Piotr Chlipała, Dariusz Kantor i rewelacyjnie spisujący się w okresie
przygotowawczym Sebastian Głaz. Z decyzją trenerzy wstrzymują się do ostatniej
chwili. Podobnie jest z obsadą linii pomocy - tutaj pewne miejsce ma tylko Kamil
Walaszczyk. - Nie mogę obiecać, że zdobędziemy punkty. Zapewniam jednak, iż
podejmiemy walkę. O zaangażowanie moich zawodników jestem spokojny -
podkreśla Hajdo.
Jesienią Bruk-Bet po wyrównanym meczu pokonał Resovię 1-0. - Załatwił nas
jednym podaniem Artur Prokop - wspomina Józef Stefanik, który oglądał
niedawny sparing lidera ze Stalą Mielec (4-0). - Jan Cios w obronie, Artur
Prokop w pomocy i Paweł Smółka w ataku - to piłkarze wokół których w Niecieczy
wszystko się kręci. My takich indywidualności nie posiadamy, ale jesteśmy mocni
jako zespół - tłumaczy Mirosław Hajdo.
Trenerem Bruk-Betu jest olimpijczyk z Barcelony Marcin Jałocha, a w składzie roi
się od zawodników pochodzących z Podkarpacia. W obronie są Michał Czarny i
Sebastian Ryguła (kiedyś Stal Mielec) oraz Rafał Kleinschmidt (Wisłoka Dębica).
W pomocy występuje były zawodnik Resovii Paweł Cygnar, w ataku wychowanek Stali
Rzeszów Łukasz Szczoczarz. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.03.18 | Hetman Zamość bez licencji
|
|
Wydział
Dyscypliny PZPN nie przedłużył licencji na grę w drugiej lidze zamojskiemu
Hetmanowi. Wyrok wchodzi w stan natychmiastowej realizacji.
Powodem takiej decyzji były braki w złożonej
przez klub dokumentacji, chodzi głównie o zaświadczenia z ZUS-u i Urzędu
Skarbowego.
Klubowi przysługuje teraz prawo odwołania się od decyzji w ciągu 14 dni.
– Mamy jeszcze trochę czasu ponieważ pierwsza kolejka rundy wiosennej
została odwołana przez złe warunki atmosferyczne
– tłumaczy Zbigniew Pająk (dyrektor sportowy Hetmana). Jednak jak dodaje –
trzeba się dobrze zastanowić czy warto się odwoływać. Obok trudnej
sytuacji finansowej, klubowi brakuje zawodników. Na chwilę obecną zgłoszonych
jest kilkunastu zawodników z czego większość to piłkarze drugiej drużyny Hetmana
Zamość. Dyrektor Pająk obawia się, że zespół w takim składzie nie poradzi sobie
na drugoligowych boiskach. |
|
www.ezamosc.pl |
|
2010.03.16 | Zeto przedłuża współpracę z Resovią
|
|
Poniedziałek
był bardzo dobrym dniem dla Resovii. Rzeszowski klub przedłużył umowę sponsorską
z firmą informatyczną ZETO, poza tym słoneczna pogoda pozytywnie wpłynęła na
stan boiska przy Wyspiańskiego.
Do podpisania nowej umowy z ZETO doszło na specjalnie zwołanej konferencji
prasowej.
– W przyszłym roku będziemy obchodzić 45-lecie, Resovia istnieje 105 lat.
Takie stare firmy powinny integrować swoje działania, wzajemnie promować region
i sobie pomagać – powiedział Ryszard Rzym, prezes Zeto.
Aleksander Bentkowski, prezes Resovii podkreślił, że dzięki Zeto klub mocno
organizacyjnie stoi na nogach i odpowiednio motywuje piłkarzy w walce o awans do
I ligi.
– Premie są godne, a dzięki wsparciu sponsora jest pewne,
że pieniądze trafią do piłkarzy. Stanie się tak jednak tylko po
zwycięstwach – mówi Bentkowski.
- Zdecydowaliśmy, że tylko wygrane będą premiowane. Nie podobało się to
piłkarzom, ale remisy nas nie interesują. Może się jednak zdarzyć, że zdobycie
punktu w trudnym meczu wyjazdowym trzeba będzie nazwać sukcesem. Wtedy możliwe
będzie ewentualne wynagrodzenie piłkarzy. |
|
więcej |
T.Ryzner, Nowiny |
|
2010.03.13 | Remis w Dukli
|
|
Resovia Rzeszów - Partyzant Targowiska 1:1 (1:0)
Walaszczyk
- Borowczyk
Resovia:
Pietryka, Siedlarz, Kozubek, Kusiak, Szkolnik,
Bergier, Minasjan, Walaszczyk, Zawiślan, Kantor, Chlipała oraz Sotnicki, Bogacz,
Głaz, Piątkowski, Turczyn, Hajduk
Partyzant:
Michalak, Sokół, Pydych R., Konrad, Pydych K., Wierdak, Makoś, Zych, Wolański,
Borowczyk, Zarzyka oraz Mazur, Płonka, Ginalski P., Gołda, Jurczak S., Zima
Mecz był zacięty i całkiem interesujący. Przed przerwą
przeważała Resovia, która mogła strzelić więcej, niż jednego gola. Dobrych
okazji nie wykorzystali jednak Kantor, Minasjan, Zawiślan ani Bergier. Po
zmianie stron do głosu doszła czwarta drużyna IV ligi. Wyrównał uderzeniem głową
Marcin Borowczyk, który do Partyzanta trafił ze Stali Sanok. Do sobotniego meczu
na drugoligowym szczycie Resovia - Bruk-Bet Nieciecza rzeszowianie przygotowywać
się będą na boisku ze sztuczną trawą w Dukli. - Tam potrenujemy we wtorek i
w środę. Jeśli warunki pozwolą, to w czwartek i piątek wreszcie zajrzymy na
swoje boisko - tłumaczy Hajdo. Już jutro "pasiaki" mają rozruch i odnowę
biologiczną. |
|
TSz, sportowetempo.pl |
|
2010.03.11 | Mecz w Elblągu przełożony
|
|

Z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych Wydział Gier PZPN podjął
decyzję o przełożeniu spotkań 21. kolejki II ligi grupy wschodniej i zachodniej.
Tym samym w najbliższą sobotę nie dojdzie do skutku mecz Olimpii Elbląg z
Resovią Rzeszów. Nowy termin meczu wyznaczony zostanie 16 marca. W ten weekend
odbędzie się tylko jedno spotkanie II ligi: Zagłębie Sosnowiec - Miedź Legnica
13 marca. |
|
resoviacy.pl |
|
2010.03.10 | Mirosław Hajdo - "Łokcie ważniejsze od
sztuczek"
|
|
Trener
drugoligowych piłkarzy Resovii dla portalu sportowetempo.pl o
rozbudzonych apetytach, presji, przyjemnym bólu głowy i największym
skarbie – drużynie walczaków.
- Jesienią w klubie o awansie głośno się nie mówiło,
teraz sytuacja się zmieniła. Czy Pana drużyna jest przygotowana na presję ze
strony kibiców, działaczy, mediów?
- Sami jesteśmy sobie winni. Gdybyśmy zajęli gorsze miejsce, mielibyśmy
spokój. A tak na poważnie – do awansu ciągle podchodzę ostrożnie. Oczywiście
podejmiemy wyzwanie, będziemy walczyć w każdym meczu o zwycięstwo, ale musimy
pamiętać, iż runda rewanżowa zawsze jest trudniejsza. Presja? Cóż, my trenerzy
postaramy się zdjąć z zawodników część tego ciężaru, jednak może się zdarzyć, że
nie wszyscy poradzą sobie ze stresem. Tak czy owak, tych chłopaków stać na
zajęcie wysokiej lokaty. |
|
więcej | Tomasz
Szeliga, sportowetempo.pl |
|
2010.03.06 | Solenizant w roli głównej
|
|
Igloopol Dębica - Resovia Rzeszów 0:1 (0:0)
Głaz
Igloopol:
Flasza, Sujdak, Hendzel, Socha, Chmiel, Saletnik, Długosz, Czaja, Machnik,
Pisarek, Janasiewicz oraz Macnar, Syguła, Chmura
Resovia: Pietryka, Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski,
Walaszczyk, Minasjan, Zawiślan, Chlipała, Kantor oraz Sotnicki, Głaz, Łanucha,
Bergier, Siedlarz, Turczyn
W ostatnim sparingu rozegranym przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek resoviacy
odnieśli skromne zwycięstwo nad dębickim Igloopolem. Jedynego gola w meczu
zdobył obchodzący w dniu dzisiejszym rocznicę 19 urodzin - Sebastian Głaz.
Rzeszowianie mieli okazję do podwyższenia wyniku, ale rzutu karnego nie
wykorzystał powracający o gry po kontuzji Marek Kusiak.
W kadrze Resovii zabrakło piłkarzy kontuzjowanych (Morawski, Fryc, Baran,
Hajduk) oraz Witolda Jakubowskiego, który na rundę wiosenną wypożyczony został
do IV-ligowego Wisłoka Wiśniowa. |
|
resoviacy.pl |
|
2010.03.01 | Resovia w latach 50-tych (cz.2)
|
|
Resovia
po połączeniu z Budowlanymi Rzeszów stała się sportowym kolosem. W klubie
nastały nowe porządki, pojawili się nowi działacze, a wraz z nimi nowe sekcje
m.in. kajakarstwo i brydż sportowy. Nowe struktury najstarszego rzeszowskiego
klubu miały również wpływ na sekcję piłkarską Resovii.
Przygotowania
do sezonu 1956 piłkarze Resovii rozpoczęli wyjazdem na zgrupowanie do
Szklarskiej Poręby. Wyniki meczów towarzyskich rozegranych przed sezonem
potwierdziły, że beniaminek III ligi jest dobrze przygotowany do sezonu. Trener
Marian Anioł szczególną uwagę zwracał na dobre przygotowanie kondycyjne
rzeszowian oraz na rywalizację w drużynie.
W meczach I rundy rozgrywek resoviacy zdobyli 12 punktów i na
półmetku zajmowali 5 miejsce w tabeli.
Pierwszą część sezonu piłkarskiego resoviacy zakończyli meczem towarzyskim z
zasłużonym dla polskiej piłki Ruchem Chorzów. Kadra chorzowian zagrała w
mocnym składzie (m.in. Cieślik, Pohl, Wyrobek, Wiśniewski) zatem resoviacy
dotrzymywali kroku utytułowanemu rywalowi tylko do 45 minuty. Prawdziwym popisem
gry wykazał się w tym meczu Gerard Cieślik.
|
|
więcej |
resoviacy.pl |
|
|
|
|